01.01.12, 20:22
Mam problem z podjęciem decyzji.
W czasie pisania doktoratu pracowałam w liceum (nauczyciel).
Po obronie rozpoczęłam pracę na uczelni. W liceum wzięłam urlop wychowawczy, który niedługo się kończy. No i tu pojawia się wielki dylemat.

Czy mam wrócić do pracy w liceum i wówczas wyrabiać na uczelni jedynie pensum dydaktyczne, a pracę naukową ograniczyć do minimum (1-2 artykuły rocznie)? Wówczas najprawdopodobniej za pięć lat będę musiała odejść z uczelni.

A może zrezygnować z pracy w szkole i pisać habilitację?

Swoje pytanie kieruje szczególnie do kobiet - matek małych dzieci.

Za pierwszą opcją przemawia to, że po pracy będę cała dla dziecka i domu (a tego bardzo bym chciała) oraz to, że jestem już zmęczona pracą naukową (wykonywaniem jej w domu, rozdarciem między to a rodzinę... itd.) Dodatkowo, nie mam żadnej pewności, iż w ciągu pięciu lat (tyle mi zostało) uda mi się osiągnąć dorobek wystarczający na habilitację.
Ponadto bardzo odpowiada mi praca w liceum.

Za drugą opcją przemawia to, że większość pracy mogłabym wykonywać w domu oraz "kariera akademicka" - względny spokój i prestiż po habilitacji.

No właśnie...
Obserwuj wątek
    • pfg Re: DECYZJA 01.01.12, 20:38
      Jeżeli praca naukowa cię męczy i nie interesuje, za to praca nauczyciela w liceum daje ci satysfakcję, wybór liceum jest chyba oczywisty. Dodatkowo, gdybyś w rzeczywistości miała zaledwie pozorować pracę naukową, im szybciej odejdziesz z uczelni, tym lepiej - i dla ciebie, i dla nauki.

      Nie bardzo rozumiem co do takiej konstatacji miałaby mieć płeś i status rodzinny respondentów.

      Poza tym gratuluję pierwszego listu na forum w 2012.
    • dr_pitcher Re: DECYZJA 01.01.12, 20:39
      Sama musisz podjac ta decyzje. Widac jednak, ze nauka nie stala sie dla Ciebie pasja - albo jestes troche zmeczona po doktoracie. Do habilitacji i pracy naukowej trzeba miec odrobine pasji. Jesli jej teraz nie masz to raczej daj sobie spokoj, albo poczekaj na "wene". Robienie habilitacji dla prestizu jest pomylka.
    • ania.pe Re: DECYZJA 01.01.12, 20:47
      idealiści?
      • dala.tata Re: DECYZJA 01.01.12, 23:42
        nie, nie idealisci. jesli juz, to ludzie powaznie podchodzacy do pracy naukowej.

        jesli sie zastanawiasz nad tym, czy wybrac prace w liceum czy prace naukowa, nie mam watpliwosci, ze powinna to byc praca w liceum. uczelnie sa pelne pracownikow naukawych, ktorzy nie do konca wiedza, czy maja ochote na prace naukowa i czy w ogole ich cos interesuje. moze nie byly to niezliczone, jednak przeprowadzilem juz niejedna rozmowe z adiunktem, ktory nie wiedzial, czym sie zajac w habilitacji!! jak mozna tego nie wiedziec??!?!?! i gdyby habilitacje dawano za pomysly badani habilitacyjnych, mialbym ich juz kilkanascie.

        a inaczej: jak mozna nie wiedziec, czy sie chce pracowac naukowo? twoje watpliwosci oznaczaja, jestem przekonany, ze praca naukowa nie jest dla ciebie. nie masz tej pasji, o ktorej pisze pitcher, ktora, zagadzam sie z nim calkowicie, jest niezbedna w uprawianiu nauki. i pisze to bez jakichkolwiek podtekstow czy oceny. nauka nie jest dla kazdego. tak jak i praca w liceum nie jest dla kazdego.

        i wreszcie, jestes czescia legionu polskich naukowcow chcacyh 'robiac habilitacje'. habilitacji sie nie robi! robi sie badania, ktore w pewnym momencie daja skutek uboczny w postaci habilitacji. nie zbiera sie dorobku habilitacyjnego, nie ma zadnych 'gwarancji' lub niegwarancji. raczej publikujesz wyniki swoich badan, bo chcesz sie nimi podzielic z ludzmi zaintersowanymi podobnymi rzeczami.

        ania.pe napisała:

        > idealiści?
    • ania.pe Re: DECYZJA 01.01.12, 20:53
      płeć i statut rodziny związany jest z macierzyństwem
      gdybym nie była matką
      bez problemu pogodziłabym oba etaty (liceum + uczelnia wraz z rozwojem naukowym)

      dodam jeszcze aby zapętlić decyzję, iż praca dydaktyczna na uczelni bardzo mi się podoba
      • flamengista to niestety nie ma żadnego znaczenia 01.01.12, 22:09
        Bardzo ładnie, że praca dydaktyczna na uczelni ci się podoba, ale to nic nie zapętla.

        Niestety, uczelnie pełne są miernych dydaktyków. Dlaczego? Bo nikt z dydaktyki nie rozlicza. Wystarczy odbębniać zajęcia i traktować po ludzku studentów - i nikt się nie przyczepi. Z drugiej strony nawet średnia ocen z ankiet studenckich 4,99 nie pomoże, jeśli nie zrobi się habilitacji w terminie.

        Sprawa jest bardzo prosta. MUSISZ zrobić habilitację, jeśli chcesz zostać na uczelni. 5 lat, do tego bardziej lubisz dydaktykę niż badania naukowe. Sprawa jest prosta jak drut.

        Tylko i wyłącznie liceum.
        • ania.pe Re: to niestety nie ma żadnego znaczenia 01.01.12, 22:35
          mam nadzieję, że o tej mierności to nie do mnie

          wykładam na uczelni pedagogicznej (również przedmioty metodyczne, także przedmioty "o szkole")
          moja praktyka szkolna moim zdaniem działa w przypadku mojej dydaktyki na uczelni zdecydowanie na plus
          • flamengista jasne, że nie 02.01.12, 10:24
            Piszę życzliwie, bez żadnej złośliwości.

            Problem w tym, że nie przeczytałaś uważnie tego, co piszę. Na uczelniach - również pedagogicznych - często są pedagogiczne miernoty, ale wybitni naukowcy. Wybitni z nazwy, tzn. mający habilitację. To habilitacja daje stabilność zatrudnienia do emerytury, nie osiągnięcia dydaktyczne.

            Możesz prowadzić przeciekawe kursy, uwielbiane przez studentów i doceniane przez szefa instytutu czy dziekana. Ale jak nie zrobisz habilitacji, to raczej cię zwolnią. I ew. zaproponują dalsze prowadzenie zajęć na umowę-zlecenie, już bez etatu.

            Jeśli ci zależy na tych zajęciach, to właśnie tak zrób - utrzymasz "zaczepienie" na uczelni, sama dyktując warunki jakie zajęcia chcesz prowadzić. Trochę dodatkowych pieniędzy też wpadnie. Ale jednak nie będzie to tak obciążające czasowo, jak etat.
      • anrami Re: DECYZJA 01.01.12, 22:45
        "Nie bardzo rozumiem co do takiej konstatacji miałaby mieć płeś i status rodzinny respondentów"

        Moim zdaniem zdecydowanie ma, doskonale rozumiem twoje rozterki, sama łącze doktorat, prace nauczyciela (co prawda nie w liceum ale szkole wyższej-zaocznej -czasowo zdecydowanie mniej absorbujące) i dodatkowe zajęcia których się imam w tygodniu, do tego dwoje dzieci wynik od dwóch lat każda noc zarwana średnio do 1.30 ale mi to odpowiada i nigdy ale to nigdy nie miałabym dylematu co wybrać- pracę na uczelni macierzystej czy nauczanie gdzie indziej.

        Pytanie co dalej musisz zadać tylko sobie, bo nie wiem jak mądre rady i podpowiedzi nie odpowiedzą Ci na to.

        Co do pracy naukowej, Twoje założenie o 1-2 art w roku jest prognozą bardzo ostrożną, ja przez rok akademicki dorobiłam się pięciu- nieźle punktowanych- bez zarzynania. Rozumiem Twoje rozterki ale czy one nie wynikają ze zmęczenia może wyluzuj na chwilę a na pewno za tym zatęsknisz.

        Pozdrawiam wszystkie matki i życzę siły i 48-godz. doby w nowym roku
        • dala.tata Re: DECYZJA 01.01.12, 23:44
          z ciekawosci zapytam: co to sa artykuly 'niezle punktowane'.

          anrami napisała:

          > Co do pracy naukowej, Twoje założenie o 1-2 art w roku jest prognozą bardzo ost
          > rożną, ja przez rok akademicki dorobiłam się pięciu- nieźle punktowanych- bez z
          > arzynania. Rozumiem Twoje rozterki ale czy one nie wynikają ze zmęczenia może w
          > yluzuj na chwilę a na pewno za tym zatęsknisz.
          >
      • pfg Re: DECYZJA 02.01.12, 08:20
        ania.pe napisała:

        > płeć i statut rodziny związany jest z macierzyństwem
        > gdybym nie była matką

        Seksizm. Same, drogie damy, zapędzacie się w stereotypy. Get thee to a nunnery.
        • k_m_s Re: DECYZJA 02.01.12, 09:47
          > Seksizm. Same, drogie damy, zapędzacie się w stereotypy. Get thee to a nunnery
          >

          trochę tak, trochę nie,
          kobiety to jednak nie mężczyźni, różne rodzaje relacji z dziećmi, sposoby wyrażania uczuć, role, żłobek to masakra i nie załatwia sprawy, itp, itd,
          ALE: dzieci rosną! trzeba wybrać ścieżkę sobie pasującą, a nie pod dzieci, bo to się zupełnie nie kalkuluje:)
        • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 09:50
          mysle podobnie.

          znam ojcow wychowujacych samotnie dzieci, znam ojcow zajmujacych sie dziecmi ze wzgledu na chorobe zony. znam mezczyzna opiekujacych sie chorymi rodzicami. te wszystkie problemy, o ktorych panie mowia, sa co najwyzej zwiazane z pewna konfiguracja obowiazkow, tylko stereotypowo zwiazana z placia. zycie jest w rzeczywistosci duzo bardziej skomplikowane.
      • dr_pitcher Re: DECYZJA 02.01.12, 21:20
        Droga Pani Aniu:
        Kombinacje nauki z liceum stanowczo odradzam - chyba, ze praca naukowa dotyczy pedagogiki. Uczenie w liceum moze byc wystarczajaco wyczerpujace, ze na nauke czasu zabraknie. Co do macierzynstwa i nauki - da sie je pogodzic. Ojcostwo zreszta tez. Praca naukowa to nienormowane godziny pracy (tzn. 8 - 15). Mniemam, ze praca na uczelni pozwala na bardziej elastyczny harmonogram (sam pracowalem popoludniami i wieczorem dzielac sie z zona obowiazkami rodzicielskimi).
        Co do pasji - jest ona warunkiem sine qua non suksesu w nauce. Nie jest to wbrew pozorom idealizm, a raczej rzeczywistosc. Naukowcy, ktorzy cos w tej dziedzinie znaczacego osiagaja charakteryzuja sie ciekawoscia swiata, powaznym zainteresowaniem tematem i pasja, ktora pozwala im przetrwac wiele niepowodzen na drodze do znaczacyh wynikow. Uprawianie nauki dla publikacji czy habilitacji mija sie z celem. Te, choc potrzebne, sa jedynie produktem a nie celem pracy naukowej.
    • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 09:58
      świetnie ujawnił się jeden z poważniejszych, ale przez decydentów i środowisko ledwo dostrzegalny (no bo jeden z akademickich dogmatów mówi co innego), problemów polskiego szkolnictwa wyższego - praktyk, który jest cennym skarbem dla studentów, mogący w trakcie zajęć dostarczyć im więcej korzyści niż najlepszy badacz - teoretyk, nie zagrzeje miejsca na uczelni, bo nie wyrobi się z doktoratem/habilitacją; no wiec i autorka, która z racji doświadczenia dużo lepiej przygotowałaby studentów do pracy w szkole niż czołowi profesorowie belwederscy z pedagogiki, odejdzie a jej zajęcia przejmie może i wybitny badacz, publikujący po angielsku w czołowych światowych czasopismach, robiący kolejne stopnie przed terminem, ale mający jedną wadę z punktu widzenia jakości przygotowania studentów do pracy w szkole - nie mając pojęcia o szkolnych realiach nie jest w stanie przygotować innych do sprawnego działania w tych realiach; może na tym skorzysta światowa nauka, ale na pewno straci polski uczeń, polska szkoła i całe polskie społeczeństwo; postulat - dużą część zajęć na studiach przygotowujących do wykonywania określonych zawodów muszą prowadzić praktycy, od których powinno się wymagać łączenia pracy na uczelni z pracą w zawodzie, do którego przygotowuje studentów; nie powinno się zaś od niego wymagać badań, publikacji i stopni naukowych; anno.pe - problem nie jest związany z twoim macierzyństwem, zainteresowaniami i zdolnością do zrobienia habilitacji, problem stwarzają nieudolni decydenci i reformatorzy polskich uczelni, którzy stworzyli kiepski system, a teraz jeszcze bardziej go psują
      • pfg Re: DECYZJA 02.01.12, 10:15
        proon napisał:

        > postulat - dużą część zajęć na studiach przygotowujących do wyko
        > nywania określonych zawodów muszą prowadzić praktycy
        [...]
        > problem stwarzają nieudolni decydenci
        > i reformatorzy polskich uczelni, którzy stworzyli kiepski system, a teraz jesz
        > cze bardziej go psują

        proon, radziłbym zapoznać się z ustawowym pojęciem "praktycznego profilu kształcenia", podpowiem, Art. 168a Ustawy. Świetnie ujawniła się twoja nieznajomość uregulowań, które tak zawzięcie krytykujesz.
        • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 10:53
          pfg - radziłbym odróżniać zapisy ustawowe od praktycznych realiów realizacji tychże zapisów oraz od funkcjonowania tychże zapisów w kontekście innych paragrafów; to, że uczelnie teoretycznie mogą tworzyć profile praktyczne z zajęciami prowadzonymi przez praktyków nie oznacza, że mogą to robić praktycznie; akurat niedawno u nas ten problem maglowano - praktyk nie poprowadzi zajęć za darmo, a dodatkowej kasy na takie wydatki reformatorzy nie przewidzieli; tak więc teoretycznie możemy otworzyć profil praktyczny, ale praktycznie byłoby to dla nas samobójstwem bowiem - kasę na zajęcia prowadzone przez praktyków możemy pozyskać jedynie poprzez zwolnienie już zatrudnionych (suma wydatków na wszelkie płace nie może wzrosnąć), problemu by nie było (paru do zwolnienia znalazłoby się) gdyby nie to, że zwolnienie kogoś, kto nawet jest kiepskim badaczem i publikuje rocznie jedynie kilka tekstów, które w ocenie parametrycznej dają jedynie kilka punktów i zatrudnienie w jego miejsce dwóch-trzech praktyków, którzy dużo dadzą studentom, ale niczego nie będą badali i publikowali (zero punkcików) jest sprzeczne z interesem instytutu; nasz byt zależy nie od jakości przygotowania zawodowego studentów (tego nikt nie bada) lecz od tego ilu z nas zrobi doktoraty i habilitacje oraz ile punkcików w ocenie parametrycznej dostaniemy; a więc reforma została skopana, bo nie zapewniono komplementarności poszczególnych jej rozwiązań, nie zadbano o faktyczną jakość kształcenia; pfg - radziłbym poznać całość ustaw dotyczących naszej pracy i przemyśleć poszczególne rozwiązania w ich wzajemnym powiązaniu
          • pfg Re: DECYZJA 02.01.12, 11:07
            Nie, proon, to ty nie odróżniasz. Ty krytykujesz "reformatorów" - tego dotyczyła twoja wypowiedź, a nie powodów, dla których uczelnie nie tworzą studiów "o profilu praktycznym" - a nie wiesz nawet co mówi ustawa.

            A o polskich studiach pedagogicznych mam jak najgorszą opinię, co zresztą chyba już tu pisałem.
            • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 12:12
              konkretne warunki do tworzenia profili praktycznych stworzyli reformatorzy, jeżeli uczelniom nie opłaci się tworzyć tych nowych, przydatnych bytów to jest to "zasługa" tychże reformatorów - paniatno
              • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 12:26
                jesli juz to 'poniatno'. i glownie rozumiem twoje przecudnowne lawirowanie w odpowiedziach.

                zaoferuje ci radykalna mysl: ustawa tworzy kontekst, w ktorym musi sobie poradzic zarzadzajacy uczelnia czy wydzialem. i bardzo watpie, zeby minister Kudrycka byla odpowiedzialna za to, ze na wydzialach i w instytutach pedagogiki zatrudnia sie tabuny ludzi bez cienia sensownego dorobku naukowego. to rowniez pensje dla nich powoduja, ze nie ma pieniedzy na zajecia praktyczne.

                co wiecej, zachecalbym do zorientowania sie, jak to sie robi na swiecie. komponenety praktyczne kursow na swiecie sa tworzone, przeprowadzane, czesto z sukcesem. swiat sobie jakos radzi, tylko (jak zwykle) tym razem na pedagogice sie nie da. zamiast nieustannie jojczec, zastanow sie, jak rozwiazac problem, niekoniecznie nieustannie krzyczac: dajcie wiecej kasy.


                proon napisał:

                > konkretne warunki do tworzenia profili praktycznych stworzyli reformatorzy, jeż
                > eli uczelniom nie opłaci się tworzyć tych nowych, przydatnych bytów to jest to
                > "zasługa" tychże reformatorów - paniatno
                • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 14:04
                  "ustawa tworzy kontekst, w ktorym musi sobie poradzic zarzadzajacy uczelnia czy wydzialem" - tak, to taka polska specyfika, ustawodawca stawia zadania a nie daje kasy na ich realizację, znają to dobrze samorządowcy, ale akurat ta praktyka nie przekłada się za jakiekolwiek pozytywne zmiany; w polskim systemie edukacyjnym nie ma problemu źle wydawanych pieniędzy, jest problem ich wieloletniego i radykalnego braku
                  "watpie, zeby minister Kudrycka byla odpowiedzialna za to, ze na wydzialach i w instytutach pedagogiki zatrudnia sie tabuny ludzi bez cienia sensownego dorobku naukowego"
                • nullified Re: DECYZJA 02.01.12, 14:48
                  nie byłoby takiego problemu gdyby normalnie funkcjonował (jak "na świecie") system "dwupolówki". Badacze, którzy biegają jak króliczki za kasą i z tej kasy robią badania, i osobno wykładowcy, którzy zajmują się dydaktyką przygotowując studentów do przyszłej (być może) pracy z badaczami. Każden rozliczany z czego innego oczywiście.

                  Rzecz w tym, że to w interiorze nie działa. A nie działa bo _ma_ nie działać. Decyzje Ministerstwa mają charakter wprowadzania pseudowyborów - znaczy uczelnia (kurde uczelnia to jest miejsce gdzie sie uczy hm? od badań sa instytuty badawcze z inną infrastruktura) sobie może zatrudnic wykladowce _jeśli_ sobie sama za niego zabuli. No to oczywiscie woli zatrudnic adiunkta (za ktorego etat nie zapłaci z własnej skarbonki) i dowalic mu godzin oczekując "cudow naukowych". Idiotyzm "szkółek III stopnia" czyli studiów doktoranckich sprawil dodatkowo, że znikli asystenci. Jak myslisz dala, gdzie sie rozpłyneła ich dydaktyka hm? (ta doktorant zwierze wygodne, nic w sumie nie kosztuje, nic nie moze, jest całkowicie zalezny i mozesz z nim robic co chcesz bo nie chroni go w sumie nic - na tym polega "odfeudalnienie" relacji uczelnianych ^^ ).

                  Skutek masz taki ze masz pseudodydaktyków (bo nikt nie rozlicza na serio z dydaktyki) i po wiekszości pseudonaukowców. Efekt widać. Tak to jest jak sie zabiera za cud-reformy od strony zadka.





          • pfg Re: DECYZJA 02.01.12, 11:11
            Dodam jeszcze, że nikt nie wymaga, aby owi praktycy byli przez uczelnie *zatrudniani*. Naprawdę radzę zapoznać się z zapisami ustawowymi.
            • flamengista ale na jedno wychodzi 02.01.12, 11:47
              przecież nie zatrudnimy 40-letniego senior menedżera z czołowej firmy IT w Polsce na etacie! Owszem, ten facet ma sporo entuzjazmu do pracy z naszymi studentami, ale jeszcze nie oszalał i umie liczyć.

              W grę wchodzi TYLKO zatrudnianie do konkretnych kursów, na umowę-zlecenie. Na to taki człowiek może przystać. Problem w tym, żeby stworzyć namiastkę stabilności - sylabus kursu i zapewnić jego kontynuację w perspektywie średniookresowej (np. 3 lata).

              Ale i to jest b. trudne. Bo:
              - stawki dla zewnętrznych wykładowców (bez etatu, zatrudnionych na umowę-zlecenie) są śmiesznie niskie. 50 zł/h to 1500 brutto za 30 godzin kursu. W przypadku zajęć cotygodniowych zupełnie odpada, w przypadku skumulowania ich w bloki po np. 4 h ledwo pokryje koszty dojazdu np. z W-wy;
              - każdy dziekan krzywi się na samą myśl o oddawaniu zajęć na zewnątrz - szczególnie na stałe. Niż już zagląda niektórym w oczy, są katedry mające problem z obciążeniem (niektórzy specjalnie tuż przed niżem zatrudniali na potęgę, wiedząc że za chwile będzie to niemożliwe), no więc ich szefowie zaczynają naciskać o każdy możliwy kurs. Docelowo wszystkie zewnętrzne kursy wrócą do konkretnych katedr i będzie pozamiatane.

              Żeby to wypaliło, trzeba było stworzyć konkretny fundusz, do którego aplikowałoby się o dofinansowanie konkretnego kursu i konkretnego wykładowcy, na zasadach konkursowych. Dofinansowanie zapewniałoby stawki rynkowe, w tym również koszty zakwaterowania i dojazdu.
            • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 12:10
              nie jest istotne czy praktyk przyjdzie na część etatu, czy na umowę zlecenie - suma wszelkich wydatków na place i tak ma być stała - taka jak jest obecnie - oprócz ustaw dobrze jest znać wytyczne do konstruowania budżetów wydziałów
          • flamengista popieram w 100% 02.01.12, 11:35
            Zgadzam się z proonem. My mamy ten sam problem. Szef sam wyszukał grupę praktyków do prowadzenia zajęć z naszymi studentami. Głównie poprzez własne kontakty, bo tu na uczelnię i administrację nie ma co liczyć.

            Problem w tym, że wszyscy zewnętrzni wykładowcy - niezależnie od renomy - muszą pracować za tą samą stawkę, narzuconą przez uczelnię. A uczelnia wie dobrze, że zatrudnianie zewnętrznych nie jest w jej interesie, bo trzeba zapewnić pensum swoim pracownikom, zamiast "rozdawać godziny na zewnątrz".

            Musimy więc liczyć na entuzjazm, sentyment do uczelni dawnych absolwentów lub potraktowanie zajęć jako dodatkowego doświadczenia, etapu budowania kariery. To marne atuty nawet dla młodych pracowników NGOsów z Warszawy, a co dopiero dla menedżera wysokiego szczebla jednego z gigantów IT. Na razie machnęli ręką i prowadzą te zajęcia, ale jak długo? Za rok pewnie odmówią. Nie dziwię się, za 50 zł brutto za godzinę im się to zwyczajnie nie opłaca.

            No i do tego na radzie wydziału już są podchody pod te zajęcia ze strony katedr, którym zaczyna brakować godzin. Obsadzi się nimi "doświadczonych dydaktyków", czyli "ekspertów od wszystkiego". I cały innowacyjny program szlag trafi.
      • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 10:51
        twoja umiejetnosc odwracania kota ogonem stanie sie legendarna, przez dziesieciolecia minstrel niejeden bedzie spiewal o tym....chcialbym jednak zworcic uwage, ze nie o tym jest watek.

        poza tym, nie jestes w stnie powiedziec tego co mowisz z jakakolwiek doza pewnosci. po drugie pedagogow w Polsce publikujacych na LF jest, jak mniemam, jak na lekarstwo. problem w rzeczywistosci nie istnieje. co oczywiscie nie zmienia tego, ze mozesz z nim walczyc.

        proon napisał:

        > habilitacją; no wiec i autorka, która z racji doświadczenia dużo lepiej przygot
        > owałaby studentów do pracy w szkole niż czołowi profesorowie belwederscy z peda
        > gogiki, odejdzie a jej zajęcia przejmie może i wybitny badacz, publikujący po a
        > ngielsku w czołowych światowych czasopismach, robiący kolejne stopnie przed ter
        > minem, ale mający jedną wadę z punktu widzenia jakości przygotowania studentów
        • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 10:57
          wiesz co dala.tata, twoim istotnym problemem jest to, że nie znasz polskich realiów, jak inaczej ocenić sugestie, że pisanie o przeteoretyzowaniu polskich studiów wyższych, braku ludzi, którzy są praktykami jest odwracaniem kota ogonem; przyjedź zobacz i nie pisz głupot
          • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 11:23
            to moze ja jeszcze: nie o tym jest watek.

            A twoje nieustanne wynurzenia na temat, jak wszystko ci sie nie podoba nudza. problemy, ktore tworzysz, sa wydumane. boisz sie pedagogow polskich publikujacych na LF, a w rzecywistosci takich nie ma. twierdzisz, ze praktyk lepiej wyksztalci studenta, a nie masz cienia na to dowodu.

            powiedziec, ze polska pedagogika kuleje to eufemizm stulecia. sensownych pedgogow mozna wymienic na palcach jednej reki (ja potrafie wymienic 2). jednak bardzo watpie, ze rozwiazaniem jest zatrudnienie rzeszy nauczycieli, ktorzy opowiedza studentom o tym, co robia, czesto bez cienia refleksji nad tym, co robia, jak robia i dlaczego robia.

            a ten zalosny stan rzeczy nie zostal spowodowany przez pietnowanych nieustannie przez ciebie reformatorow. to zrobiliscie wy sami: pedagodzy, nieustannie obnizajac standardy i dla siebie, i dla swoich studentow. natomiast twoja zdolnosc do obarczania wina wszystko i wszystkich z wyjatkiem siebie i twoich kolegow byc moze jest bardziej legendarna niz zdolnosc do odwracania kota ogonem.

            ale przeciez ja nie znam realiow polskich, nie?


            proon napisał:

            > wiesz co dala.tata, twoim istotnym problemem jest to, że nie znasz polskich rea
            > liów, jak inaczej ocenić sugestie, że pisanie o przeteoretyzowaniu polskich stu
            > diów wyższych, braku ludzi, którzy są praktykami jest odwracaniem kota ogonem;
            > przyjedź zobacz i nie pisz głupot
            • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 12:34
              "nie o tym jest watek" -
              • charioteer1 Re: DECYZJA 02.01.12, 14:48
                > chem, ja napisałem, że od profesorów belwederskich i światowych badaczy publiku
                > jących po angielsku w światowych periodykach lepszym prowadzącym zajęcia, w sen
                > sie przygotowania do pracy w polskiej szkole, będzie praktyk znający realia (oc
                > zywiście posiadający też stosowną wiedzę), przy całym szacunku dla badaczy - on
                > i nie znają praktycznych, aktualnych szczegółów i realiów pracy polskiej szkoły
                > i problemów wychowawczych uczniów

                Jak sobie wyobrazasz takie przygotowanie do zawodu nauczyciela? 30 godzin z nauczycielem szkoly podstawowej, 30 godzin z nauczycielem zasadniczej szkoly zawodowej i 30 godzin z nauczycielem elitarnego liceum? Praktyki uczy sie w praktyce, czyli w tym przypadku w kontakcie z uczniem w trakcie madrze zorganizowanych praktyk szkolnych, a nie w kontakcie z nauczycielem jakiejs szkoly. To tak, jakby szkolic lekarza, nie pokazujac mu pacjentow. Lekarz-praktyk bez dorobku naukowego moze co najwyzej wyksztalcic konowalow, a nie lekarzy. Oprocz praktyki trzeba jeszcze podjac wysilek intelektualny, zeby ogarnac, jak to dziala.
                • proon Re: DECYZJA 02.01.12, 15:28
                  wyobrażam sobie, że wykłady z psychologii, pedagogiki i dydaktyki prowadzi naukowiec, a ćwiczenia z tych przedmiotów praktyk, aktywny w zawodzie, mający wiedzę teoretyczną i znający jego realia oraz odpowiednie metody kształcenia; takie ćwiczenia muszą być zrealizowane przed praktykami w szkołach (których zresztą jest za mało i są źle zorganizowane), bo student zanim zacznie praktykować na grupie uczniów musi pewne metody i techniki przećwiczyć (na sucho) w ramach studiów przypadku, gier decyzyjnych, projektów edukacyjnych, metod problemowych itp; niestety ćwiczenia prowadzone przez asystentów i adiunktów nie mających doświadczenia w pracy w szkole zakrawają najczęściej na kpinę ze zdrowego rozsądku ( co może nauczyć lekarz-wykładowca, który nigdy nie leczył pacjentów)
                  • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 22:14
                    nie masz pojecia, o czy mowisz proon. nie ma wiekszego sensu, zeby cwiczenia z psychologii spolecznej prowadzi praktyk, chocby dlatego, ze niespecjalnie wiem, kim mialby byc ten praktyk psycholog spoleczny. kim mialby byc praktyk od neuropsychologii, psychologii dyskursywnej?

                    natomiast niewatpliwie w takich zawodach warto wprowadzac perspektywe praktyka. psycholog kliniczny powinien sie uczyc umiejetnosci klinicznych od praktyka, powinien sie dowiedziec, jak wyglada praca w szpitalu itd.

                    jednak twoje generalizacje jak zwykle nie maja sensu. zajecia praktyczne nalezy przemyslec, nalezy sie zastanowic, ile ich powinno byc, jakie, kiedy itd itd. twoje wynurzenia na temat tego, ze cwieczenia ma prowadzic praktyk nie maja najmniejszego sensu.
                    • proon Re: DECYZJA 03.01.12, 08:28
                      tak, lubisz innych odsadzać od czci i wiary, a sam... popisujesz się ignorancja; dla przyszłych nauczycieli najważniejsze jest poznanie psychologii rozwojowej człowieka (psychologii społecznej tez), a ćwiczenia z tego zakresu mogą prowadzić ludzie mający wykształcenie psychologiczne i doświadczenie w pracy w instytucjach typu poradnie psychologiczno-pedagogiczne (sama lektura podręczników to zbyt mało by umieć sobie radzić w szkole z dzieciarnią); z twoich wypowiedzi przebija nieznajomość realiów polskiej oświaty - po co o tym się wypowiadasz?
                      • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 15:10
                        to ja powiem jeszcze raz: nie masz pojecia, o czym mowisz. w najlepszym razie psycholog spoleczny-praktyk to ktos pracujacy w sondazowniach. psycholog spoleczny nie ma po co pracowac w poradniach, bo sie na tym nie zna. proponuje wiec, zebys sie wypozyczyl z biblioteki jakis podstawowy podrecznik do psychologii. moze przestanisz androny sadzic.

                        co maja do tego 'realia polskiej oswiaty' nie mam zielonego pojecia. bardzo watpie, ze w Polsce psychologia spoleczna rozni sie od psychologii spolecznej w UK.

                        zupelnie inna sprawa jest to, czy rzeczywiscie nauczycieli powinien uczyc praktykujacy psycholog kliniczny. osobiscie bardzo w to watpie. i to zarowno polskich, jak i rosyjskich czy farnacuskich nauczycieli.

                        ale chetnie uslysze po raz kolejny, ze nie mam pojecia o 'realiach'. to jest nawet dosc zabawne.
                        • charioteer1 Re: DECYZJA 03.01.12, 16:33
                          Specjalnosci nauczycielskie maja kurs psychologii rozwojowej. Tez nie rozumiem zupelnie, dlaczego mialby tego uczyc praktyk i do tego praktykujacy w poradni pedagogicznej.
                        • proon Re: DECYZJA 03.01.12, 16:55
                          czy ty dala.tata k.... naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz; przecież napisałem wyraźnie, że głównie powinien to być kurs psychologii rozwojowej (a to zupełnie coś innego niż psychologia społeczna, która w przypadku przyszłych nauczycieli może być traktowana co najwyżej jako uzupełnienie ich wiedzy), do prowadzenia ćwiczeń z psychologii rozwojowej nie potrzeba żadnych pracowników sondazowni, lecz ludzi na co dzień zajmujących się poradnictwem psychologicznym dla uczniów, czyli własnie pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych;
                          "co maja do tego 'realia polskiej oswiaty' nie mam zielonego pojecia" - potwierdzam, nie masz pojęcia o tym o czym się wypowiadasz, powtarzam - wróć do Polski bo zaczynasz bajdurzyć, UK ci szkodzi
                          "chetnie uslysze po raz kolejny, ze nie mam pojecia o 'realiach'. to jest nawet dosc zabawne" - a figa z makiem, nie mam zamiaru zabawiać kolegi, który staje się coraz bardziej niegrzeczny (podobno na starość nawet profesorom coś się pier... we łbie)
                          • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 17:06
                            proon, to moze zacznij zwracac uwage, co piszesz. to cytat z twych madrosci:

                            dla przyszłych nauczycieli najważniejsze jest poznanie psychologii rozwojowej człowieka (psychologii społecznej tez), a ćwiczenia z tego zakresu mogą prowadzić ludzie mający wykształcenie psychologiczne i doświadczenie w pracy w instytucjach typu poradnie psychologiczno-pedagogiczne

                            zdecyduj sie zatem, czy chcesz psychologa spolecznego z poradni czy nie. bo ja sie pogubilem. troche podejrzewam, ze ty sam nie wiesz, o co ci chodzi, ale niespecjal nie mnie to dziwi :-)

                            i wreszcie, po jaka cholere nauczyciolowi praktyczna wiedza z poradnictwa psychologicznego, nie mam pojecia. ale na pewno proon zaraz wyjasni, mowiac, ze wcale o tym nie pisze....
                            • proon Re: DECYZJA 03.01.12, 19:14
                              no przecież napisane jest jasno "dla przyszłych nauczycieli najważniejsze jest poznanie psychologii rozwojowej człowieka (psychologii społecznej tez)" - co oznacza, psychologię rozwojową muszą nauczyciele znać, by rozumieć co dzieje się z psychiką ucznia i jak w związku z tym pomagać mu w rozwoju, psychologia społeczna może się przydać dodatkowo, by rozumieć wpływ grupy na jednostkę - tak więc, w przypadku kształcenia nauczycieli, chodzi o psychologa rozwojowego (a nie społecznego) pracującego z młodymi ludźmi w poradniach psychologiczno-pedagogicznych (w Polsce coś takiego istnieje);
                              "po jaka cholere nauczyciolowi praktyczna wiedza z poradnictwa psychologicznego, nie mam pojecia" - jak nie masz pojęcia to się zapytaj, a nie rzucasz się bez sensu, doświadczenia ludzi pracujących z młodymi w poradniach psychologiczno-pedagogicznych są potrzebne w celu radzenia sobie w problemami wychowawczymi uczniów - u nas taki obowiązek nauczyciele mają;
                              taaak, polski to trudny język dla obcokrajowców
                              • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 19:48
                                proon, nie sciemniaj i nie wycofuj sie rakiem z bzdruy, ktora palnales.

                                to, ze nauczyciel ma obowiazek radzenia sobie z problemami wychowawczymi jest dosc oczywiste. do tego sie nie ma nijak jednak nauczanie przez praktykow poradni psychologicznych. to, co mowisz, wskazuje na kompletna nieznajomosc problemu. nauczyciel to nie psycholog i ma prawa dokonywac jakichkowliek interwencji psychologicznych. uczenie ich tego jest nie tylko niepotrzebne, ale wrecz szkodliwe! proon, jesli polska pedagogika jest oparta na takim poziomie niewiedzy, to az zeby bola na sama mysl.

                                ale masz racje, ja sie przeciez rzucami i nie znam realiow.
                                • proon Re: DECYZJA 04.01.12, 09:47
                                  wiesz co , gadasz takie głupoty że aż mnie zemdliło; szkoda gadać, kończ waść wstydu oszczędź
                                  • charioteer1 Re: DECYZJA 04.01.12, 10:47
                                    Proon, nie wiem, czy kiedykolwiek przestapiles prog poradni psychologiczno-pedagogicznej. Nie wiesz, czym te poradnie sie zajmuja i to jest dosc ewidentne. Nauczyciel powinien wykonywac zalecenia poradni w pracy z idywidualnym uczniem, ale nie wolno mu zastepowac poradni i wydawac wlasnych orzeczen, chocby z tego powodu mialo cie mdlic przez nastepny tydzien!!!!
                                    • dala.tata Re: DECYZJA 04.01.12, 10:57
                                      mniej wiecej wlasnie tak. i z tego powodu nie ma wiekszego sensu, by nauczycieli uczyli praktycy z tych poradni (chyba ze po to by im powiedziec o poradni). nauczycielowi pewnie sie przyda jakas wiedza psychologiczna (choc jestem bardzo sceptyczny, na ile i jak te wiedze nauczyciel wykorzystuje), jednak z pewnoscia nie ze sfer, ktorych nauczyciela nie dotycza.

                                      nawiasem mowiac, niejednokrtonie spotakelm sie ze zdaniem psychologow, ze uczenie pedagogow to jak zsylka na Sybir, ktorej nikt nie traktuje powaznie.



                                      charioteer1 napisał:

                                      > Proon, nie wiem, czy kiedykolwiek przestapiles prog poradni psychologiczno-peda
                                      > gogicznej. Nie wiesz, czym te poradnie sie zajmuja i to jest dosc ewidentne. Na
                                      > uczyciel powinien wykonywac zalecenia poradni w pracy z idywidualnym uczniem, a
                                      > le nie wolno mu zastepowac poradni i wydawac wlasnych orzeczen, chocby z tego p
                                      > owodu mialo cie mdlic przez nastepny tydzien!!!!
                                      >
                                    • proon Re: DECYZJA 04.01.12, 12:08
                                      no to niech wiele mądry kolega napisze kto wobec tego powinien nauczyć nauczycieli rozpoznawania problemów wychowawczych i radzenia sobie z nimi - może profesor, który będzie opowiadał o poglądach starożytnych i oświeceniowych myślicieli na sprawy wychowania?
                                      • dala.tata Re: DECYZJA 04.01.12, 12:16
                                        tego akurat powinien uczyc ekspert od nauczycielskiego rozpoznawania problemow wychowywawczych, czyli pewnie jakis psycholog edukacji. a podparte to powinno byc zajeciami praktycznymi, pewnie z nauczycielami, ale nie mam zdania.

                                        natomiast profesor powinien opowiadac o tym, ze rozpoznawanie owych problemow, radzenie sobie z nimi nalezy do podstawowych problemow nauczyciela. i nie ustanne tlucenie takiej 'filozofii' nauczania jest wedle mnie kluczowym elementem edukacji nauczyciela. podejrzewam jednak, ze tego sie nie robi. miedzy innymi dlatego, ze sie o starozytnych uczy (nie zeby nie bylo warto gdzies tam....). jednak tego, powtorze ad usrandum, minister Kudrycka nie naprawi. bo jesli profesor pedagogiki o tym nie wie, to minister moze jedynie zalamac rece.

                                        proon napisał:

                                        > no to niech wiele mądry kolega napisze kto wobec tego powinien nauczyć nauczyci
                                        > eli rozpoznawania problemów wychowawczych i radzenia sobie z nimi - może profes
                                        > or, który będzie opowiadał o poglądach starożytnych i oświeceniowych myślicieli
                                        > na sprawy wychowania?
                                      • charioteer1 Re: DECYZJA 04.01.12, 13:11
                                        Rozpoznawania problemow jakichkolwiek nie nauczy zaden "praktyk" swoimi barwnymi opowiesciami z zycia wzietymi. Zasymulowac tego na zajeciach tez sie nie da. Od tego sa praktyki pedagogiczne w jednostkach oswiatowych.

                                        Zajecia z "praktykiem" nie zastapia zajec praktycznych. Proon, coraz bardziej watpie, czy wiesz, o czym w ogole mowisz.


                                        proon napisał:

                                        > no to niech wiele mądry kolega napisze kto wobec tego powinien nauczyć nauczyci
                                        > eli rozpoznawania problemów wychowawczych i radzenia sobie z nimi - może profes
                                        > or, który będzie opowiadał o poglądach starożytnych i oświeceniowych myślicieli
                                        > na sprawy wychowania?
                                  • dala.tata Re: DECYZJA 04.01.12, 10:59
                                    no to teraz mnie przygwozdziles swym ostatecznym argumentem. zrobilem bleeee. proon, wygrales nasza potyczke calkowicie!

                                    proon napisał:

                                    > wiesz co , gadasz takie głupoty że aż mnie zemdliło; szkoda gadać, kończ waść w
                                    > stydu oszczędź
              • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 22:20
                to ja jeszcze raz powiem: nie ma badaczy, o kotrych mowisz, w polskiej pedagogice, wiec nie ma sensu o tym rozmawiac.

                nauczycieli powinni uczyc rowniez praktycy. jednak komponent praktyczny powinien byc przemyslany i zintegrowany z programem teoretycznym. i ta integracja nalezy do rektorow, dziekanow, czy rad wydzialow i instytutow. bo z cala pewnoscia nie zrobi tego minister Kudrycka, natomiast na pewno warto to nia zwalic.
                • proon Re: DECYZJA 03.01.12, 08:31
                  "nie ma badaczy, o kotrych mowisz, w polskiej pedagogice" - a gdybyś spróbował poczytać troszkę prac po polsku, zamiast przyjmować bezmyślna i idiotyczną miarę - jak coś nie jest po angielsku to tego nie ma
                  "integracja nalezy do rektorow, dziekanow, czy rad wydzialow i instytutow. bo z cala pewnoscia nie zrobi tego minister Kudrycka"
                  • charioteer1 Re: DECYZJA 03.01.12, 10:29
                    proon napisał:

                    > "nie ma badaczy, o kotrych mowisz, w polskiej pedagogice" - a gdybyś spróbował
                    > poczytać troszkę prac po polsku, zamiast przyjmować bezmyślna i idiotyczną miar
                    > ę - jak coś nie jest po angielsku to tego nie ma

                    Daruj sobie. Pedagogika jest w Polsce jedna z tych dziedzin (nie jedyna), w ktorych anglojezyczna literatura naukowa jest dla wiekszosci badaczy zbyt trudna i wcale nie jezyk jest tu najwieksza przeszkoda.
                  • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 15:56
                    proon, dyskutujesz sam z soba, mam nadzieje, ze ci dobrze.

                    bowiem to ty zaczales wypisywac o pedagogach piszacych po angieslku, ja tylko ci napisalem, ze takich praktycznie nie ma. nie wypowiadalem sie w ogole na temat jakosci tesktow.

                    nie, proon, nie od ministra zaleza programy studiow na uczelni. gadasz kompletne bzdury.
                    • proon Re: DECYZJA 03.01.12, 16:45
                      " to ty zaczales wypisywac o pedagogach piszacych po angieslku" - no tak, język polski jest trudny i łatwo o pomyłkę - więc przypomnę, nie dyskutuję o tym czy profesorowie pedagodzy z Polski piszą czy nie po angielsku (wisi mi to), ja napisałem, że nawet taki profesor (o ile takowy istnieje) nie jest w stanie swoimi wykładami dać przyszłemu nauczycielowi kompetencji potrzebnych do sprawnego radzenia sobie ze szkolną rzeczywistością, do tego bowiem potrzebne są (oczywiście oprócz wiedzy) umiejętności, które mają jedynie praktycy; profesor, bez względu czy głąb czy noblista, to głównie teoretyk, który szkołę ogląda od święta lub w telewizji
                      "nie od ministra zaleza programy studiow na uczelni" - ale od ministra zależy jakie będą zasady tworzenia kierunków studiów, a także przydział kasy dla uczelni bądź stworzenie zasad pozwalających uczelniom takową kasę zarabiać; w przypadku paragrafu o możliwości tworzenia kierunków o profilu praktycznym zabrakło rozwiązań pozwalających na sfinansowanie, wymaganych przez ten paragraf, zajęć prowadzonych przez praktyków - mam na myśli zasady, które nie są równoznaczne z popełnieniem przez wydział samobójstwa, zasad, które są zgodne z innymi rozwiązaniami typu zasady oceny parametrycznej ; jak na razie to możemy sobie tworzyć nowe kierunki, ale - bez zwiększania przyjmowanej przez wydział ilości studentów, bez pobierania od nich opłat i w ramach budżetu sprzed reformy; pytanie o kasę na opłacanie praktyków jest otwarte - przyjąć na etat nie da się (blokada etatów) a kasy na umowy zlecenie już nie ma (odkąd zabroniono podpisywania takich umów z pracownikami własnej uczelni)
                      "gadasz kompletne bzdury." - powtarzasz się, nie stać cię na coś nowego??
                      • charioteer1 Re: DECYZJA 03.01.12, 17:01
                        proon napisał:

                        > profesor, bez względu czy głąb czy noblista, to głównie teoretyk

                        Jezeli masz racje, to znaczy, ze wszystkie wydzialy pedagogiki w Polsce mozna bez szkody dla kogokolwiek rozwiazac.
                        • pfg Re: DECYZJA 03.01.12, 18:06
                          charioteer1 napisał:


                          > Jezeli masz racje, to znaczy, ze wszystkie wydzialy pedagogiki w Polsce mozna b
                          > ez szkody dla kogokolwiek rozwiazac.

                          Szkodę ponieśliby jedynie studenci (~ 240 000) i przyszli studenci kierunków pedagogicznych, którzy studiują dobrze wiedząc, że pracy "w zawodzie" po tych studiach nie znajdą. Dlatego też wszelkie opowieści o tym, jak to kierunki pedagogiczne starają się wyposażyć swoich studentów w kompetencje etc lekko mnie śmieszą. Oczywiście, studentów trzeba uczyć jak najlepiej, ale na pedagogikę studenci idą po papier, nie po wiedzę. A dlaczego akurat na pedagogikę? Bo to są studia uchodzące za łatwe. W zawodach pedagogicznych kiedykolwiek pracować będzie tylko znikoma mniejszość absolwentów.

                          Najnowszy przykład tego, co Wyborcza pisze o perspektywach pracy po pedagogice. Jako bonus uzyskujemy informację, że Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy Jana Kochanowskiego w Kielcach jest "uniwersytetem klasycznym".

                          Wylęgarnia bezrobotnych, przykład kanoniczny. I mój komentarz.
                          • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 18:20
                            do tego mozna by tylko dodac, ze pedagogika ma taka opinie od wielu, wielu lat. i jesli chce sie widziec obecny stan pedagogiki jako odpoweidzialnosc rzadzacych Polska, trzeba by sie cofac wiele dziesiecioleci wstecz.
                            • adept44_ltd Re: DECYZJA 03.01.12, 18:29
                              swoją drogą, pedagogika, jak piszesz, od dawna ma taką opinię, myślę, że w grę wchodzi jeszcze boom edukacyjny czasów Gierka..., można było więc już dawno zobaczyć do czego prowadzi połączenie usilnego umasowienia z niedoinwestowaniem; to taka przestroga dla wszystkich
                      • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 17:02
                        proon, wiec ja ci caly czas wykazywalem, ze nie ma sensu mowic o ludziach, ktorzy nie istnieja. co do tego upierdliwego przeciwstawiania 'teoretykow' 'praktykom' sprawy sa znacznie bardziej skomplikowane niz moze ci sie wydawac.

                        polska pedagogika, podobnie jak poska oswiata wychowana przez te pedagogike, lezy na lopatkach od lat. i zrzucanie jej problemow na min. Kudrycka jest tyle glupie, co absurdalne. znajdz se lepszego konika.
                        • proon Re: DECYZJA 03.01.12, 19:25
                          oj dala.tata, ile ja jeszcze przez ciebie będę musiał się opisać na tym forum, ile sprostowań wymyślać ;-) teraz wyskoczyłeś z "nowym konikiem" - oświatą, jak widzisz sam nawet nie muszę szukać
                          leży ona (polska oświata) co prawda, częściowo przez pedagogikę autorytarną twórczo rozwijaną za komuny; ale przecież od 20 lat mamy wolność i demokrację, a oświata dalej leży i zapewniam cię, że nie przez pedagogikę; przecież nawet jak nasza jest badziewiem, to nasi władcy mają dostęp do całej przodującej pedagogiki zachodniej i to nawet przedwojennej; dlaczego z niej nie robią użytku tylko jeszcze bardziej tę oświatę psują przez biurokratyzacje i chroniczne niedoinwestowanie, a przede wszystkim psują robieniem tzw. reform oderwanych od jakichkolwiek zasad pedagogiki; nawet niejeden postulat z okresu międzywojennego nie doczekał się jeszcze realizacji; i tym razem nie pije do Kudryckiej lecz do ministrów edukacji - od Samsonowicza do Hall - bo to ich dzieło, ta dzisiejsza polska oświata
                          • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 19:56
                            pochylilem glowe nad losem twoim i innych pedagogow. juz nic nie mowie. po prostu jestescie niedocenieni, biedni, a przy okazji najlepsi.

                            proon, wirutalnie trzymam cie za reke!
                            • proon Re: DECYZJA 04.01.12, 09:48
                              dzięki za rączkę - sama rozkosz, ale diagnoza błędna, nie mam nic wspólnego z pedagogami, chociaż nie - znam jedną niezłą laskę z tego wydziału
    • ewa_65 Re: DECYZJA 02.01.12, 12:10
      Rozpatrując w kategoriach prestiżu, to zwykle i tak jest on ograniczony do własnego podwórka, rzadko kto zdobywa sławę swiatową. Więc rozpatrujac lokalnie, nauczyciel po doktoracie to rzadki ptak i na pewno ma większy prestiż, niż dr na uczelnu, nawet habilitowany. A do pełnej profesury droga daleka i niepewna, wymagająca dużych poświęceń.
      W kategoriach finansowych - zarobki przez wiele lat podobne przy nieporównywalnym wkładzie pracy. Ja własnie całe święta siędzę i piszę publikację - bo w innym czasie nie mam czasu, a teraz mam urlop. A mam swiadomość, ze powinnam była posiedzieć z dzieckiem, bo zostawiona sama sobie uczy się, jak absolutnie musi i ktoś (ja) powinien ją pogonić.
      Ale pomijając to wszystko, najważniejsze jest - co lubisz robić? Jeżeli lubisz pracę w szkole, masz pasję i umiejętność przekazywania wiedzy, umiesz zainteresować dzieciaki - to zostań w szkole. Dobry nauczyciel trafia się tak rzadko! Jeżeli masz tam pracować "byle dociągnąć do emerytury" to idź na uczelnię - mniej zaszkodzisz.
    • hugow Re: DECYZJA 02.01.12, 20:09
      czy w swojej analizie wzięłaś pod uwagę to, że okres czasu na wychowawczy nie jest brany pod uwagę do wyliczania deadline dla habilitacji?
      Praca naukowa ma tylko wtedy sens jeśli Cię to kręci. Inaczej jest nieopłacalna.
      • ania.pe Re: DECYZJA 02.01.12, 20:33
        Pisałam, że na urlopie wychowawczym jestem w liceum. Na uczelni zostałam zatrudniona tuż po urlopie macierzyńskim. Do tej pory zajmuję się dzieckiem i pracuję na uczelni. Uważam, że to bardzo dobra praca dla matek małych dzieci (jestem "twardą" racjonalistką) - chyba nie istnieje bardziej "elastyczne" i rozwijające zajęcie.

        Odnośnie dyskusji, która się rozpętała "z boku".
        Śmieszą mnie profesorowie prawa, którzy nigdy w życiu nie byli na sali sądowej.
        Metodycy nauczania np. edukacji zintegrowanej, którzy nie przepracowali godziny w klasach 1-3.
        Profesorowie wykładający np. metodykę pracy socjalnej nigdy nie pracujący w tym zawodzie.

        Moja praktyka pedagogiczna - bardzo mi pomaga w prowadzeniu zajęć ze studentami.

        Uważam, iż do tej pory moja kariera przebiegała idealnie.
        Tzn. nabywanie praktyki podczas studiów doktoranckich. Dziecko urodzone tuż po napisaniu rozprawy. Zatrudnienie na uczelni zaraz po obronie. Krystalizacja zainteresowań badawczych
        oraz praca naukowa z tym związana (napisałam kilka artykułów, mam koncepcję rozprawy habilitacyjnej).

        Uwielbiam pracę pedagoga w liceum, uwielbiam zajęcia ze studentami, chcę mieć czas na życie rodzinne.

        Jak Państwa dzieci znoszą pracę naukową mamy lub taty (bunt - odciąganie od komputera np., może pracujecie nocą albo poza domem)
        Jak Państwo to postrzegają.

        pozdrawiam



        • dr_pitcher Re: DECYZJA 02.01.12, 21:47
          Jestem zdania, ze sa zawody znacznie bardziej "przeszkadzajace" w rodzicielstwie (lekarze, prawnicy, finansisci, marketingowcy, politycy). Praca na uczelnie pozwala na duza elastycznosc. Jest tez chyba mniej meczaca niz uczenie w liceum. Druga sprawa to dzielenie obowiazkow z druga polowa. Ojcowie rowniez moga dzieci wychowywac, przewijac, wozic na zajecia etc. Znam wprawdzie przypadki gdzie mama profesor, trojka dzieci, brala tylko 6 tygodni urlopu macierzynskiego a ojciec zostawal z dobrodziejstwem inwentarza, ale na taki uklad pozwalal mu zawod (pisarz).
          CO do watku pobocznego - "badacze" vs "dydaktycy". Owszem sa naukowcy, ktorzy niestety do dydaktyki nie maja drygu,ale z drugiej strony - jaki to naukowiec, ktory nie umie przekazac swojej wiedzy? Uczelnie w Polsce rzadko ucza metodyki komunikacji. A szkoda - jest to bowiem konieczne dla naukowca i moze byc wyuczone. Padla tu teza, ze uczelnie na zachodzie posiadaja jakoby rozdzial na dydaktykow i naukowcow - nic bardziej blednego. Profesorowie sa oceniani na podstawie: 1) badan, 2) dydaktyki 3) grantow 4) administracji. By dostac promocje trzeba miec ocene bardzo dobra z co najmniej trzech puntow. Nie znam przypadku by profesor by zwolniony z dydaktyki na rzecz badan i vice versa. Owszem istnieja pozycje tzw. wykladowcow, ale te sa prawie wylacznie kontraktowe i nie wiaza sie z profesura.
          • ewa_65 Re: DECYZJA 02.01.12, 22:00
            pracowałam w klinice UCL w GB. Moja szefowa (profesor) nie prowadziła dydaktyki. Nadzorowała, ale na całym kursie Msc miała może ze 2 wykłady. Inna sprawa, jakie! Jak miał być jej wykład, to sala pękała, ma baba niezwykły dar przekazywania wiedzy :)
            • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 22:09
              w UK to sie zdarza rzeczywiscie, ale dopiero na poziomie profesury (nie znam tez profesora, ktory nie uczy w ogole, raczej ucza malo). zazwyczaj wiaze sie tez przesunieciem obowiazkow na inne sfery, szczegolnie zreszta sfere administracji (badan i nie tylko). sa tez pozycje badawcze, ale zazwyczej na poziomie 'mlodszym'. nie znam przypadku osoby, ktora dostalaby profesure nie uczac.

              ewa_65 napisała:

              > pracowałam w klinice UCL w GB. Moja szefowa (profesor) nie prowadziła dydaktyki
              > . Nadzorowała, ale na całym kursie Msc miała może ze 2 wykłady. Inna sprawa, ja
              > kie! Jak miał być jej wykład, to sala pękała, ma baba niezwykły dar przekazywan
              > ia wiedzy :)
        • ewa_65 Re: DECYZJA 02.01.12, 21:55
          cóż, moje dziecko znosi dobrze. Ale ja mam męża, który wiele lat był nauczycielem i to on zajmował się dzieckiem. Mnie opieka nad dzieckiem nigdy nie fascynowała, on to lubił i miał czas.

          Planowanie rozwoju naukowego... Hm, już ktoś napisał - planuje się badania a rozwój przychodzi sam. Jeżeli mówisz to, co mówisz, to bardzo mało jeszcze wiesz na ten temat. W nauce trzeba mieć dużą ciekawość świata, pokorę i trochę idealizmu, wbrew twojej ironii. Inaczej moze i zrobi się karierę, ale z nauką nie ma to wiele wspólnego...
        • dala.tata Re: DECYZJA 02.01.12, 21:59
          a mnie smiesza doktorowie pedagogiki, ktorych smiesza profesorowie prawa i nie tylko. to troche tak, jakby profesor lingwistyki musial mowic kazdym jezykiem na Ziemi, bo jak inaczej ma pisac o jezyku. kazdy inzynier powinien zbudowac dom, kazdy neurolog pracowac w szpitalu, a kazdy psycholog w poradni psychologicznej - coz za piramidalne bzdury.

          poza tym, to mysle, ze pisalas po to, zebys 'dostac wsparcie'. a tu raczej takiego sie nie dostaje.i chyba nie uznalas za stosowne posluchac tego, co ci powiedziane. wiec kapitalnie, ze masz 'koncepcje pracy habilitacyjnej'. wow! to jest to! jakze nogloby to byc inaczej: habilitacje trza robic.....(twardy realizm :-) ). niewatpliwie dobrze sie wpiszesz w polska pedagogike.
          • ania.pe Re: DECYZJA 02.01.12, 22:49
            profesor lingwistyki nie musi władać każdym językiem
            profesor - psycholog społeczny nie musi pracować w poradni
            ktoś kto uczy psychoterapii - powinien prowadzić praktykę psychoterapeutyczną
            profesor neurologii powinien pracować z pacjentami
            dobry metodyk powinien być praktykiem w dziedzinie której metodykę wykłada

            to tyle...

            Fakt jestem realistką nie idealistką.
            Z wielkim zainteresowaniem czytam Państwa "podpowiedzi" odnośnie moich życiowych decyzji.
            • ania.pe Re: DECYZJA 02.01.12, 22:51
              Panu: dala.tata już dziękuję za wszelkie sugestie
              • dala.tata Re: DECYZJA 03.01.12, 07:49
                napisal juz pfg: prosisz - masz. na tym niestety polega natura publicznego forum. na publicznym forum, z ktorego skorzystalas niestety nie uzyskuje sie jedynie odpowiedzi, ktore ci pasuja.

                ania.pe napisała:

                > Panu: dala.tata już dziękuję za wszelkie sugestie
            • pfg Re: DECYZJA 03.01.12, 00:15
              ania.pe napisała:

              > dobry metodyk powinien być praktykiem w dziedzinie której metodykę wykłada

              To akurat prawda. Natomiast pewien rodzaj odwrócenia tego stwierdzenia, mianowicie supozycja, że każdy praktyk (nawet dobry), będzie dobrym metodykiem, jest głęboko
              nieprawdziwe.

              > Z wielkim zainteresowaniem czytam Państwa "podpowiedzi" odnośnie moich życiowyc
              > h decyzji.

              Prosisz - masz.
        • flamengista Re: DECYZJA 03.01.12, 08:53
          Normalnie znoszą - jak dzieci lekarzy, górników czy sprzątaczy. Dzieci naukowców są takie same.

          Chcą, by poświęcać im uwagę. Mają zajęcia dodatkowe, które absorbują także rodziców. Raz w tygodniu idę z małą na balet, jak mam zajęcia to żona odbiera. Wieczorem obowiązkowa książka do czytania (obowiązkowa dla mnie, córka nie odpuści). I nie 15 minut, jak w pewnej kampanii medialnej, ale min 45. No i czasem bawienie się w ciągu dnia. Owszem, może to czasem zruinować plan pracy. Ale tak mają chyba wszyscy.
    • niewyspany77 Re: DECYZJA 04.01.12, 08:02
      Ja napiszę nieco od siebie. Nie pracuję na uczelni, pracuję tylko w oświacie. Nie mam dzieci, ale to jest szczegół. Niemniej 1-2 artykuły rocznie, to może być i sukces, i porażka. Za 1 tekst do topowego światowego periodyku w Twojej branży nikt się nie obrazi. Za 2 pokonferncyjniaki to będą się z Ciebie śmiać.

      Drugi etat w szkole nie wyklucza pisania habilitacji, koledzy wyjaśnili o co kaman, nie będę się powtarzał.

      Wiesz, na koniec powiem Ci dwie rzeczy. Primo, oświata obecnie jest zdecydowanie lepszym miejscem, jeśli patrzeć na "względny spokój". Chyba że uczysz jakiegoś mało istotnego przedmiotu który będzie cięty po 2012. Secundo, dla prestiżu, to lepiej wyjdziesz kupując torebkę od Prady. Serio.
      • flamengista od Prady to może nie 04.01.12, 09:43
        Prada i LV przodują w podróbkach. Połowa moich studentek ma takowe, o zgrozo - b. dobrej jakości, praktycznie nie do odróżnienia od oryginału.

        Lepiej polecić firmę nieco mniej sławną, ale produkującą wyroby o b. dobrej jakości i nie podrabianą - np. Pollini.

        :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka