megaborsuk2000
28.01.12, 23:51
W dzisiejszo-wczorajszej Świątecznej tekst Leszczyńskiego "Tajemnica znikających przypisów" o plagiatach Burszty i Gadacza - a więc uczonych, których uważa się za wybitnych (są tak nazwani nawet w leadzie tekstu Leszczyńskiego), a którzy dopuścili się plagiatu. Obaj panowie tłumaczą się, że z tekstu wypadły przypisy, a obecność splagiowanych prac w bibliografii dowodzi ich zdaniem czystości ich intencji - jest to oczywista bzdura, w każdym z plagiatów, z jakimi się spotkałem, przepisane prace były odnotowane w bibliografii i w przypisach, choć akurat kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu przypisów i cudzysłowów przypadkiem zabrakło. Myślę więc, że tak właśnie z reguły plagiatorzy zapewniają sobie spokój sumienia. (Na marginesie: uczulam wszystkich recenzentów i redaktorów, że plagiaty są dzięki takiej praktyce nieco łatwiejsze do wykrycia - wystarczy wyrywkowo konfrontować czytany tekst z pracami, do których autor odwołuje się w przypisach).
O ile się nie mylę, tekstu Leszczyńskiego nie ma (jeszcze?) w sieci, ale można przeczytać obszerną (60 stron!) recenzję Woleńskiego z drugiego tomu "Historii filozofii" Gadacza, w której Woleński wykłada kawę na ławę, co sądzi o tym "skandalu obyczajowym": www.diametros.iphils.uj.edu.pl/pdf/diam23wolenski.PDF
Jak to skomentować? Brak słów. Oto wychowawcy polskiej inteligencji, tuzy humanistyki z samego świecznika. Hańba, hańba, po trzykroć hańba.