Dodaj do ulubionych

Luminarze plagiatorzy

28.01.12, 23:51
W dzisiejszo-wczorajszej Świątecznej tekst Leszczyńskiego "Tajemnica znikających przypisów" o plagiatach Burszty i Gadacza - a więc uczonych, których uważa się za wybitnych (są tak nazwani nawet w leadzie tekstu Leszczyńskiego), a którzy dopuścili się plagiatu. Obaj panowie tłumaczą się, że z tekstu wypadły przypisy, a obecność splagiowanych prac w bibliografii dowodzi ich zdaniem czystości ich intencji - jest to oczywista bzdura, w każdym z plagiatów, z jakimi się spotkałem, przepisane prace były odnotowane w bibliografii i w przypisach, choć akurat kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu przypisów i cudzysłowów przypadkiem zabrakło. Myślę więc, że tak właśnie z reguły plagiatorzy zapewniają sobie spokój sumienia. (Na marginesie: uczulam wszystkich recenzentów i redaktorów, że plagiaty są dzięki takiej praktyce nieco łatwiejsze do wykrycia - wystarczy wyrywkowo konfrontować czytany tekst z pracami, do których autor odwołuje się w przypisach).

O ile się nie mylę, tekstu Leszczyńskiego nie ma (jeszcze?) w sieci, ale można przeczytać obszerną (60 stron!) recenzję Woleńskiego z drugiego tomu "Historii filozofii" Gadacza, w której Woleński wykłada kawę na ławę, co sądzi o tym "skandalu obyczajowym": www.diametros.iphils.uj.edu.pl/pdf/diam23wolenski.PDF

Jak to skomentować? Brak słów. Oto wychowawcy polskiej inteligencji, tuzy humanistyki z samego świecznika. Hańba, hańba, po trzykroć hańba.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 00:11
      niestety to cos duzo wiecej niz plagiat jakiegos Koziroga czy innego prowincjonalnego humanisty. tu mowimy o ludziach praktycznie powszechnie znanych w polskiej humanistyce i naukach spolecznych. ich plagiaty to cios. dla mnie to ma wymiar typu: jesli nawet tacy ludzie jak Burszta i Gadacz to robia, to wszyscy to robia. i to jest przerazajace.

      i wlasciwie nie ma slow na to, co sie stalo. zaden dotychczasowy plagiat nie byl tak bolesny jak ten.
      • wojtek35.0 Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 20:22
        ..a może jednak po prostu niedbalstwo, patrzę do omawianej książki, rzeczywiście pod artykułem w references jest rzeczony tekst Halawy: po co miałby tam być jeżeli miało nie być do niego odnośnika w tekście?
        • adept44_ltd Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 20:34
          może tak, ale z drugiej strony właśnie tak wygląda większość plagiatów... a takie perełki też już widziałem, jest w bibliografii, nawet co jakiś fragment pojawi się przypis, a tekst i tak jest przerżnięty...
        • dala.tata Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 21:16

          3 strony to niezle niedbalstwo, nie?

          Trzy zdania, powiedzialbym, niedbalstwo. Trzy strony? Nigdy. U doktoranta, powiedzialbym, niedbalstwo, u starego wygi, nigdy. Stary wyga wie, co robi.

          Mnie osobiscie to boli, bo sobie cenilem dedykacje w jezyk i kultura.

          wojtek35.0 napisał:

          > ..a może jednak po prostu niedbalstwo, patrzę do omawianej książki, rzeczywiścidy.
          > e pod artykułem w references jest rzeczony tekst Halawy: po co miałby tam być j
          > eżeli miało nie być do niego odnośnika w tekście?
    • pr0fes0r Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 07:20
      Masakra. Właściwie nie wiem nawet, jak to skomentować. W każdym razie obnaża to brutalnie braki procesu recenzyjnego w polskich wydawnictwach naukowych - to powinno zostać wychwycone przed wysłaniem do drukarni.
    • adept44_ltd Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 09:38
      jest na to określenie - rzeczownik r. żeńskiego zaczynający się na ch...; pointa tekstu pokazuje, że nikt nic nie zrobi...a myślę, że wypadałoby zacząć od bardziej gruntownego przepatrzenia "dorobku" luminarzy...
        • andantee Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 12:15
          Niestety ta dwójka cieszy się w naszym kraju wielką sławą, zwłaszcza Gadacz był kreowany na Wielkiego Filozofa przez Collegium Civitas, Politykę i Wyborczą, a sam uważa się za godnego spadkobiercę Skargi i Tischnera. Mądry, święty i na paru etatach.
          • jael53 Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 13:00
            Szanowni Koleżeństwo; to coś więcej, niż zdawkowa hańba. Chyba nie do końca intencjonalnie negliżuje się mechanizm kreowania "szczytów polskiej humanistyki". Drobiazgowa recenzja Jana Woleńskiego w Diametros niewiele zostawia złudzeń.
            Otóż omawiany tam autor na tę rozjechaną księgę otrzymał był potężny grant. Pierwszy tom dzieła Woleński potraktował nader cierpko. Czyli było jasne, że autor będzie go i przy tomach kolejnych miał na karku - a to jest perspektywa, która w tej branży mobilizuje do nadzwyczajnej skrupulatności.
            Woleński pisze o rozmowie z jednym z recenzentów części tomu; i to tez nie pozostawia złudzeń: to autor wskazuje recenzentów (publikacji grantowej, żeby było jasne). Co nie szkodzi, że i tak ma "w poważaniu" ich uwagi.

            Diametros recenzję JW zamieścił półtora roku temu. I co? Dopóki na łamy dziennika się nie wylało, skrupulatnie rzecz pod dywan zamiatano.

            Na lamach Wyborczej obaj prominenci tłumacza się kompromitująco: Tadeusza G. Woleński "prześladuje" za filozofię metafizyczną... co mogłoby być dowcipem dla wszystkich pamiętających, że JW swego czasu użyczył był w swoim zakładzie miejsca profesorowi, zajmującemu się (ani mniej, ani więcej) filozofią Boga.

            Wojciech B. zaś niby "zgubił" przypis - ale nie zamieścił inkryminowanego tekstu tak, jakby on miał być cytowany, tylko w nim pogrzebał; w cytatach (nawet tak wielkich) tego się jednak nie robi.

            Obaj panowie są w gronie dość powszechnie znanym z "krytycyzmu" (a wprost mówiąc - niechęci) do młodych naprawdę bystrych. Jak to pewna pani z tego grona otwarcie mawia: tych bardzo zdolnych lepiej nie zatrudniać, bo tylko przeszkadzają spokojnie pracować. Jak ma się tę spokojną prace rozumieć, to już "tajemnica" - a być może i tak, że trzeba starannie dbać o utrzymanie wygodnego, szarego tła. Na takim lepiej się błyszczy.
            • dala.tata Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 16:38
              przerazajace jest, ze reakcja na plagiat nadal polega na glupich usmieszkach, ze przeciez nic sie nie stalo. Plagiatorom nic sie nie stalo. straszne to. podobnie zreszta przerazajacy jest cytowany komentarz prof. Burszty, ktory sie wyzlosliwia na temat prawnika p. Halawy. tak jakby to bylo cos niezwyklego. no przeciez mozna sie wodki napic i juz bedzie po klopocie.

              zostaje tylko to, ze musi im byc strasznie wsytd. ja bym sie spalil ze wstydu. usiluje sobie wyobrazic siebie w tej sytuacji i nie potrafie. mozna tylko popelnic seppuku.

              dla mnie jednak wazniejsze jest co innego. pare razy pisalismy tu o tym, ze spoleczny odbior nauki jest bardzo negatywny (z roznych powodow - zasluzonych i niezasluzonych). niestety artykul w Wyborczej (bardzo dobrze ze zostal opublikowany zreszta) spowoduje, ze ten odbior bedzie jeszcze negatywniejszy. a kolejne apele o wiecej pieniedzy bedzie mozna jeszcze latwiej wysmiac. Skoro to robia tacy jak Gadacz i Burszta, to przeciez robia to wszyscy.....
              • jael53 Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 18:08
                dala.tata napisał:

                > zostaje tylko to, ze musi im byc strasznie wsytd. ja bym sie spalil ze wstydu.
                > usiluje sobie wyobrazic siebie w tej sytuacji i nie potrafie. mozna tylko popel
                > nic seppuku.
                >

                Chciałabym Ci dotrzymać towarzystwa w tych zacnych odczuciach, ale nie dana mi ta łaska. Wystarczy sprawdzić, w ilu komisjach, radach naukowych, radach programowych itd. obaj panowie nadal zasiadają; na ilu listach recenzenckich nadal najspokojniej figurują.

                > dla mnie jednak wazniejsze jest co innego. pare razy pisalismy tu o tym, ze spo
                > leczny odbior nauki jest bardzo negatywny (z roznych powodow - zasluzonych i ni
                > ezasluzonych). niestety artykul w Wyborczej (bardzo dobrze ze zostal opublikowa
                > ny zreszta) spowoduje, ze ten odbior bedzie jeszcze negatywniejszy. a kolejne a
                > pele o wiecej pieniedzy bedzie mozna jeszcze latwiej wysmiac. Skoro to robia ta
                > cy jak Gadacz i Burszta, to przeciez robia to wszyscy.....
                >
                Z tym, niestety, zgoda. Choć to akurat nieprawda - ze "wszyscy robią", skoro robią ci najbardziej bezceremonialni i bezpardonowi.
                • dala.tata Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 18:15
                  ja mysle, ze jednak sie wstydza. ja mysle ze przez dlugi czas nie beda potrafili pozbyc sie uczucia, ze usmiech ludzi patrzacych na nich, to usmiech szyderczy. bez watpienia jednak instytucjonalne sankcje bylyby mile widziane

                  co do tego, ze 'robia wszyscy'. oczywiscie, ze nie to nieprawda. obawiam sie, ze jednak takie wnioski moga byc wysuwane.
                    • dala.tata Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 18:47
                      no, do tej pory o plagiacie wiedzialo kilka osob, z czego wiekszosc chcialo zamiesc wszystko pod dywan. teraz wie tzw. 'cala Polska'.

                      mam nadzieje, ze jutro ten teskt ukaze sie na stronach gazety.

                      jael53 napisała:

                      > Nie wiem, nie rozstrzygam. Wiem, że Wojciech B. bryluje na konferencjach jakby
                      > nigdy nic. A te listy (tam przypuszczam) warto jednak przejrzeć.
                  • ewa_65 Re: Luminarze plagiatorzy 31.01.12, 13:06
                    Jestem pewna, że wystyd, jeżeli nawet, to bardzo krótko ("to minie, w odpowiednio krótkim czasie" J Austen).
                    Zapewne słyszą wokół siebie tłum przytakiwaczy, którzy już wytłumaczyli, ze "się czepiają" , że "tacy naukowcy wywołują zawiść", że "drobny bląd moze się zdarzyć ale przecież nie przekresla... " , "ktoś chce podlozyć nogę" itd. Nasze gwiazdy zwykle są otoczone (otaczają się?) takim wianuszkiem, a potem ... rzeczywistość staje się coraz bardziej odlegla, prawa dotyczą innych a gęba jest pelna frazesów...
                    • adept44_ltd Re: Luminarze plagiatorzy 31.01.12, 18:06
                      tak sobie myślę, niestety, podobnie jak piszesz, widząc tę sytuację - dlaczego B. i G. nie chcą powołania neutralnej, uczciwej komisji, która by rozpatrzyła ich sprawy i jeśli są tak święci, jak tu piszą dwa świeże nicki, oczyściłaby ich? przecież to jest jedyne rozwiązanie... to nie jest tak, że tych panów broni ich dorobek (zresztą, jak zauważono, mityzowany) - ten dorobek jest po ostatnim wyczynie mocno podejrzany... i to panu B. i panu G. powinno zależeć na wyjaśnieniu sprawy, no chyba że coś mają jeszcze na sumieniu... wtedy zamiecenie pod dywan, które się dokonuje,jest zrozumiałe...
                        • andantee Re: Luminarze plagiatorzy 31.01.12, 21:06
                          Tak to wygląda po tym, w jaki sposób utrącana była interwencja Woleńskiego w UP i w jaki sposób wypowiada się Burszta na temat afery (jeszcze niedawno miał zapewne nadzieję, że strona w Kulturze Współczesnej wystarczy). Na nieszczęście dla nich sprawa jest już przedmiotem zainteresowania o wiele szerszych kręgów, np. w stolicy wśród szeroko pojętych humanistów jest to częsty temat rozmów.
                          • jael53 Re: Woleński nie odpuszcza 01.02.12, 15:19
                            Jan Straszliwy (podobno) odwołał się do komisji ministerialnej. Jest, i owszem, człek gwałtowny, ale jak coś o nim wiem od przeszło 30-tu lat, to aż tak jeszcze mu się przez ten czas wściec nie udało. A pieklił się, i owszem, całkiem sporo.
          • megaborsuk2000 Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 13:03
            > Niestety ta dwójka cieszy się w naszym kraju wielką sławą, zwłaszcza Gadacz był
            > kreowany na Wielkiego Filozofa przez Collegium Civitas, Politykę i Wyborczą...

            Tak, wszyscy to wiemy, tylko zauważ, że o plagiacie dowiadujemy się właśnie z Wyborczej - moim zdaniem Leszczyński zrobił dużą rzecz, że taki tekst napisał (zresztą ogromnie, może nawet przesadnie wyważony - ale sprawa jest trudna jak cholera, co tu kryć). Chwała zatem Gazecie, że tak ważny tekst drukuje.

            Natomiast ciekaw jestem, co zrobi Polityka - oni jeszcze po pierwszym tomie Gadacza wydrukowali entuzjastyczną recenzję pióra Marcina Króla. I była to, jak pisze Woleński, jedyna pozytywna recenzja tej książki. Muszę powiedzieć, że będę srodze zawiedziony, jeśli się Polityka do sprawy nie odniesie - oni się ogromnie zaangażowali w promowanie Gadacza. Wszystko fajnie, tylko do błędów trzeba się umieć przyznać. Niesmak straszny.
            • jael53 Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 13:12
              Cóż, Adam Leszczyński albo doktorat obronił, albo dał sobie z perspektywą kariery naukowej spokój. To, co napisał, oznacza bowiem dla niego śmierć w kręgach akademickich. Za mniejsze rzeczy konsekwencje bywały bezlitosne.
            • andantee Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 13:16
              Moim zdaniem różnica między recenzją Woleńskiego i Króla polega po prostu na tym, że ta pierwsza jest rzetelna i drobiazgowa, bardzo dobrze uargumentowana, a druga to okolicznościowy tekścik pisany na chwałę kogoś, o kim wiadomo, że chwalić trzeba. Nie różni się to za bardzo od notek pochwalnych na okładkach książek albo na stronach GW gdzie opisuje się nowości płytowe. Nie wietrzyłbym tu spisku, raczej zwykłe, rynkowo usankcjonowane zasady pisania. Gadacz w ramach tych zasad jest jednym z "wielkich niekwestionowalnych czcigodnych" (jest "w black boxie", jak powiedziałby Latour), więc dostaje stosowną notkę podpisaną równie szacownym nazwiskiem (zresztą Woleński analizuje też tę notkę właśnie).

              W takich warunkach polska socjologia nauki ma szansę na szybki rozwój, jak kiedyć egiptologia we Francji i Anglii.... tylko mumie budzą większy wstręt
              • jael53 Re: Luminarze plagiatorzy 30.01.12, 16:04
                Ależ jak tylko długo się da, to nic, proszę Kolegi. Będą tylko nieziemsko wkuci, że ktoś (Adam Leszczyński) to wywlókł. Diametros istnieje tylko w sieci - i Drodzy Koleżeństwo myślą, że przez półtora roku pies kulawy tam nie zajrzał? Kultura Współczesna ma swoich czytelników; jest w bibliotekach... i też na te całostronicowe przeprosiny nikt uwagi nie zwrócił?
    • megaborsuk2000 Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 15:04
      Może dorzucę link do "recenzji" Króla: www.polityka.pl/kultura/ksiazki/302479,1,recenzja-ksiazki-tadeusz-gadacz-historia-filozofii-xx-wieku-t-2.read
      Tam są dość straszne linki - do wywiadu z Gadaczem, do informacji o szkole filozofii Gadacza...
    • hugow plagiatorzy 29.01.12, 18:17
      Czy można gdzieś online znaleźć zeskanowane fragmenty z tej świątecznej?

      Nie ma tych świętych krów w "webofknowledge.com"
      więc to pokazuje, że ich prace są i nigdy nie były nic warte - za plagiat powinni odbierać profesurę, magisterium, doktorat i habilitację. Może ACTA wreszcie zrobi z tym porządek?
        • pfg Re: plagiatorzy 29.01.12, 19:27
          Artykuły z Gazety Świątecznej w sieci pojawiają się zazwyczaj z tygodniowym opóźnieniem. Zeskanujesz, wrzucisz i staniesz się piratem. Strzeż się ACTA!
            • hugow plagiatorzy 29.01.12, 22:43
              ale masz prawo do cytatu i do autorskiego omówienia artykułu, wystarczy więc zeskanować w OCR, i po cytacie dozwolonego fragmentu skomentować i pozwolić komentować innym, potem kolejny fragment. A jak będą tylko co bardziej smakowite kąski a nie całość - to nikt nikomu nic zarzucić nie będzie mógł
              • megaborsuk2000 Re: plagiatorzy 29.01.12, 22:56
                Daruj, to już łatwiej będzie zainteresowanym zajrzeć do biblioteki (nawiasem mówiąc - ależ teraz ludzie są wygodniccy!) albo ten tydzień poczekać. Nie mam programu OCR.
                • hugow Re: plagiatorzy 29.01.12, 23:30
                  Już zaglądałem do biblioteki, i nie ma.
                  Jesteś Pewien, że dobrze podałeś tytuł?
                  Gazetę mam w site.securities.com/ch.html?pc=PL
                  i są tam artykuły z datą dzisiejszą i wcześniejsze [Publication: Gazeta.pl Provider: AGORA S.A. January 29, 2012] ale tego reklamowanego przez Ciebie tekstu nie ma.
                      • pr0fes0r Re: plagiatorzy 30.01.12, 22:09
                        Wysupłałem, przeczytałem, włos się mi zjeżył. Gadacz: To walka prof. Woleńskiego przeciwko filozofii kontynentalnej o wymiarze metafizycznym i religijnym, a przypisy musiały wypaść podczas redakcji tekstu. Burszta: Przecież uwzględniłem tę pozycję w bibliografii, a w ogóle to pan Mateusz potraktował sprawę rygorystycznie, bo jest przyzwyczajony do realiów amerykańskich. Ysz.
                        • adept44_ltd Re: plagiatorzy 30.01.12, 23:33
                          tak, mnie się zjeżył w sobotę, zastanawia mnie otwarcie dziennikarza na kupowanie takich bredni... przecież to jest jeszcze bardziej żenujące od samego przerżnięcia czyichś tekstów
                    • hugow Re: plagiatorzy 30.01.12, 00:58
                      no i nie ma - widocznie nie wszystko dają do tej bazy (do tej pory nie zdarzyło się abym czegoś nie znalazł - dlatego to dla mnie zaskoczenie)
      • andantee Re: wikipedia 31.01.12, 09:53
        szybko działa sieć, szkoda że niezbyt dobrze to zredagowane


        pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Burszta
        pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Gadacz

        hugow napisał:

        > pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Gadacz
        > wymaga chyba uzupełnienia?
    • nowojorczyk5 Re: Plagiatorzy w swietle 29.01.12, 20:35
      Kiedy w czerwcu 2011 r. na zebraniu Zarzadu Glownego Polskiego Towarzystwa Filozofii obecny tam krotko dr Marek Wronski zapytal sie, kiedy Zarzad zajmie sie sprawa zarzutow o plagiat, uslyszal odpowiedz: Nigdy. To nie nasza sprawa...

      Prof. Wolenski najpierw zlozyl skarge do rektora Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie,
      gdzie bez przesluchiwania umorzono sprawe, a pozniej zlozyl skarge do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyzszego. Konczy ja rozpatrywac Zespol ds Dobrych Praktyk Akademickich.
      Zapewne w ciagu kilku tygodni bedzie stanowisko Ministra.

      O tym jak wyglada postepowanie wobec WIELKICH i UZNANYCH nazwisk decyduje praktyka zycia codziennego, a tam Krajewskich, Kozirogow, Sowinskie i Bartkowiakow traktuje sie z lagodnoscia i zrozumieniem... Bohaterzy artykulow Wronskiego pracuja jak gdyby nigdy nic!
      Kanty im specjalnie nie zaszkodzily
    • megaborsuk2000 Re: Luminarze plagiatorzy 29.01.12, 22:59
      Wypowiedź Bendyka, a więc głos z Polityki: bendyk.blog.polityka.pl/2012/01/29/plagiat-skandal-czy-duch-czasow/

      Ciekawsza niż sam wpis jest dyskusja pod nim, a w niej m.in. Wroński i Leszczyński.

      Moim zdaniem - już się to troszkę rozmywa: no bo wpadka, przez wpadkę nie wolno przekreślać dorobku... A moim zdaniem cały dorobek panów stoi teraz pod dużym znakiem zapytania. Sami sobie zafundowali ten los.
      • pfg Re: Luminarze plagiatorzy 30.01.12, 18:25
        Przez wpadkę nie wolno przekreślać dorobku, choć - być może (tylko być może!) - warto byłoby się przyjrzeć, czy tam jakichś wcześniejszych wpadek nie było. Naprawdę przerażające są nie wpadki, ale reakcja, a właściwie jej brak, tzw. "środowiska". Panów powinno się było grzecznie, ale stanowczo poprosić, żeby nie rżnęli głupa, że się "przypis zgubił", tylko żeby trzymali low profile i ustąpili z kilku zaszczytnych funkcji. Ten członek rady "Etyki" powala.

        Sami kopiemy sobie grób.
        • jael53 Re: Luminarze plagiatorzy 30.01.12, 20:02
          Do znudzenia klepię: a patrzyć, kto w jakiej radzie zasiada; kto "zaszczyca" najrózniejsze gremia recenzenckie i opiniotwórcze...

          W przypadku Tadeusza G. prof. Woleński nie ograniczył się przecież do napisania recenzji. O tym, co w książce znalazł, zawiadomił rektora krakowskiego UP. Bez rezultatu - bo sprawę umorzono. Środowisko uporczywie trwa przy zasadzie ignoramus et ignorabimus.

          Co najwyżej jakieś gremium podejmie decyzję, żeby recenzje wyłączyć z dorobku - na Woleńskiego (i podobnych) wprawdzie nie ma rady, ale młodsi niech pilnują swoich punktów, a nie czepiają się cudzych "dokonań".
        • flamengista jak to nie wolno? 30.01.12, 22:55
          Jeśli przyłapałeś pracownika swojej firmy na kradzieży, wywalasz go z pracy. I zakładasz, że papier toaletowy którego ciągle brakowało, podobnie jak wysokie rachunki telefoniczne są jego sprawką.

          Podobnie z naukowcem. Raz złapany na kradzieży traci wiarygodność i wszystkie jego wcześniejsze "produkty" wydają się nam trefne.

          Moim zdaniem w przypadku udowodnienia bohaterom nierzetelności naukowej powinno się z urzędu powołać komisję, która przeanalizuje cały dorobek pod tym kątem.
    • zayn zanim polecą kamienie 31.01.12, 00:13
      1. Może było tak: prof. Burszta zgromadził w jednym pliku notatki, fragmenty różnych tekstów etc. Część z nich zamierzał sparafrazować, część zacytować. Mógł pomylić wersje plików albo - co bardziej prawdopodobne - zapomnieć dopisać przypis w nawiasie do odpowiedniej pozycji bibliograficznej. Zwracam uwagę, że nie tylko artykuł pokrzywdzonego autora jest w bibliografii, ale też przypisy w tym feralnym tekście mają właśnie kształt "przyrodniczy".
      2. Co zyskuje prof. Burszta z takim dorobkiem, umysłem i pozycją, kradnąc fragment pracy doktoranta, który w dodatku nie zawiera oryginalnych myśli, a jedynie sprawozdanie z lektur?
      3. Co traci, a co naprawdę zyskuje poszkodowany autor?

      • dala.tata Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 00:25
        a moze przyszedl Voldemort i wszystko mu zabral, a moze Klingoni upatrzyli go sobie....

        czyzby w Polsce autorzy nie czytali szczotek? nie robili korekty? ja juz jestem w stanie uwierzyc w niedbalstwo. ale w korekcie tez?

        a pytanie, co traci i co zyskuje poszkodowany autor, jest obrzydliwe. ON JEST POSZKODOWANY!! powinien siedziec, morda w kubel i bulgotac, zeby ktos mu nie zarzucil, ze korzysta na kradziezy swej wlasnosci, tak? po prostu paradne. moze bysmy go jeszcze ukarali za to, szczeniak, osmielil zworcic uwage wielkiem profesorowi.

        a pytanie, co zyskuje Burszta z takim dorobkiem (ktory nie jest znow az TAAAAKI) nalezy zadac Burszcie.
        • zayn Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 01:06
          Spokojnie. Chcę tylko powiedzieć, że warto bliżej przyjrzeć się sprawie. Sprawa miała miejsce latem, poszkodowany autor zgodził się na przeprosiny na łamach kwartalnika, które się ukazały w pierwszym numerze po tej historii. Złożył oświadczenie, że to go satysfakcjonuje. Dlaczego zatem teraz, po kilku miesiącach postanowił opowiedzieć swoją historię GW? Nie rozumiem.
          • zayn Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 01:11
            No i skąd taki dobór przykładów w artykule? Przecież łatwo o efektowniejsze, a przede wszystkim bardziej jednoznaczne.
            Zwróćmy uwagę na przypadek prof. Gadacza. Prof. Woleński twierdzi, że pracując nad elektroniczną wersją tekstu, nie można zgubić przypisów, bo numeracja nie będzie się zgadzała. Czy on kiedyś widział edytor tekstu? Czy może jego myśli rodzą się ex nihilo i nie potrzebuje robić przypisów?
            • zitterbewegung Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 01:32
              Dotyczy to jednak trzech żywych stron. Ciężko "zapomnieć" lub "przypadkiem" skasować taki przypis.

              W ogóle, jeśli prof. dr hab. Gadacz ma taki warsztat, że nie ogarnia i mu się gubi, to niech zatrudni sekretarkę, dostał na to grant.

              Ale tak, Woleński jest winien, nie dość, że przeczytał, to się czepia, a jego niespójna argumentacja wreszcie została obnażona wraz z wyjawieniem, że on sekretarkę, ma.
              • zayn Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 01:46
                Ja znam te publikacje, a nie tylko artykuł red. Leszczyńskiego. To nie są trzy strony.
                Poza tym przed chwilą wyraziłem przypuszczenie, że może to nie miał być tak długi cytat, tylko na przykład część z tego była planowana w formie sparafrazowanej. Pomylenie wersji pliku to nie to samo co kradzież, a nie mamy pewności, ze tak nie było.
                • nullified Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 20:34
                  Ja tez znam.

                  Nie rozśmieszaj mnie, proszę. Opanowanie podstaw warsztatu to zajęcie dla studenta studiów I stopnia. Uwalam natychmiast eseje zaliczeniowe z takimi "przypadkami"; trza w zarodku tłuc skłonnośc do takowych działań.

                  Nie bardzo wyobrazam sobie pracowanie nad ksiażką (a mam takowe na koncie) bez pilnowania by nie dochodziło do takich "drobnych zaniedbań". Po to dostajesz szczotke z wydawnictwa by przejrzeć czy redaktor/składacz czegos nie poknocił (zdarza sie).

                  Ktoś całkiem pewien swojej uczciwości i nieskazitelności i przekonany że prześladują go "za metafizyke" *sam* wniósłby o powołanie komisji mającej rozpoznac sprawę. CHocby po to by sie oczyścić z podejrzeń.
                  • jael53 Re: Powspominam trochę 01.02.12, 01:08
                    Gdybym tak niedbale robiła korektę autorską, to miałabym (co najmniej) 3 merytoryczne wpadki:
                    1. Antioch IV zamieniony na "Tanioch" (w całym tekście);
                    2. Bernard Haitink figurujący jako Haitinek (wyczyn pani redaktor);
                    3. zamiast booklore byłoby folklore.

                    I ta ostatnia sprawka byłaby najgorsza - ponieważ pani redaktor spodobało się zmienić tytuł pozycji bibliograficznej! A różnica pomiędzy Jewish Booklore a Jewish Folklore jest jednak dosyć istotna; zwłaszcza gdy przywołuje się konkretną książkę.

                    I niby miałabym się tłumaczyć, że będąc młoda autorką... (bo to lata temu było)?
                    • zayn Re: Powspominam trochę 01.02.12, 10:43
                      Nigdzie nie napisałem, że to tylko "drobna pomyłka". Uważam tylko, że to mogła być pomyłka, choć bynajmniej nie drobna. Pomyłka tego rodzaju jest kompromitacją, ale nie jest tożsama z kradzieżą. Jednemu z moich przedmówców zwracam uwagę, który utrzymuje, że zna te publikacje, chciałbym przypomnieć, że feralna książka, w której jest sporny fragment, została zrecenzowana m.in. przez prof. Krajewskiego, który znał też artykuł Halawy. Czy w takim razie prof. Krajewski nie przeczytał recenzowanego tekstu?
                      Wiele osób tu rozumuje następująco:
                      1. autor ma obowiązek dbać o kształt edytorski swojego tekstu.
                      2. nie ma niezbitych dowodów na to, że czyn prof. Burszty był kradzieżą, a nie daleko posuniętym niedbalstwem warsztatowym.
                      3. prof. Burszta jest winien kradzieży.
                      Nie rozumiem, dlaczego mamy uznać trzeci punkt za bezwzględnie pewny. Możemy prawomocnie twierdzić tyle: wskutek bardzo poważnych zaniedbań ze strony autora, które zbiegły się choćby z przeoczeniem recenzenta książki, doszło do opublikowania książki, w którym znalazł się fragment artykułu innego autora wykorzystany z naruszeniem praw owego autora.
                      Między takim stwierdzeniem a oskarżeniem o kradzież jest pewna - uważam, ze całkiem duża - różnica.
                      • dala.tata Re: Powspominam trochę 01.02.12, 10:59
                        zayn, przeprwadz jeszcze rozumowanie, ze skoro recenzent nie zauwazyl, to moze recenzent jest tak naprawde winny plagiatu, co?

                        i mam pytanie, jak daleko moze byc posuniete niedbalstwo, by juz przestalo byc niedbalstwem. 3 strony to malo. 5 stron? czy mowimy raczej o 50 stornach?
                        • zayn Re: Powspominam trochę 01.02.12, 11:06
                          Recenzent (prof. Marek Krajewski) nie jest winien naruszenia praw autorskich, ale jest winien zaniedbań w pracy, za którą otrzymał wynagrodzenie.
                          Współautor książki (prof. Wojciech Burszta) jest winien przynajmniej skrajnego niedbalstwa, ale czy kradzieży - na to nie ma dowodów.
                          Zawsze jest różnica między nawet skrajnym zaniedbaniem a kradzieżą. Zaniedbanie w moim rozumieniu nie zakłada intencji kradzieży, a kradzież - z definicji - tak. A zatem upieram się, że jest różnica.
                          • megaborsuk2000 Re: Powspominam trochę 01.02.12, 11:16
                            Gratulacje, zayn, właśnie usunąłeś ze słowników słowo "plagiat"! Trzeba by przyłapać plagiatora na gorącym uczynku, żeby cię zadowolić - to praktycznie niemożliwe, zatem odtąd będziemy tylko grozić paluszkiem za przypadki większego lub mniejszego niedbalstwa.
                          • dala.tata Re: Powspominam trochę 01.02.12, 11:16
                            bardzo spytnie przesuwasz dyskusje z plagiatu na na kradziez. ja sie nie wypowiadam na temat kradziezy. ja sie wypowiadam na temat plagiatu. i prof. Burszta popelnil plagiat., a zatem przedstawil cudzy tekst jako swoj. proste, proste? ale probuj dalej, z cala pewnoscia pare osob przekonasz, ze mozna zapomniec o opisaniu przypisami 3 stron cudzego tekstu.


                            zayn napisał:


                            > Współautor książki (prof. Wojciech Burszta) jest winien przynajmniej skrajnego
                            > niedbalstwa, ale czy kradzieży - na to nie ma dowodów.
                            • zayn Re: Powspominam trochę 01.02.12, 11:36
                              Nie przesuwam akcentów, tylko próbuję odnieść się do tych wypowiedzi na tym forum, które zdają się wychodzić z utożsamienia plagiatu w sensie prawnym z kradzieżą w sensie etyczno-moralnym po to, żeby następnie potępić autora nie za plagiat ww. sensie, a za właśnie za kradzież. Ani razu nie zakwestionowałem naganności tego, co miało miejsce, ani też ogólnej zasady, w świetle której uznaje się to za naganne. Chodzi mi o to, że gdzieś jest żywy człowiek, któremu jednogłośnie zarzuca się właśnie kradzież, a jeśli jest choć nikłe prawdopodobieństwo, że nie jest winien kradzieży, to zawsze warto go bronić.
                              • dala.tata Re: Powspominam trochę 01.02.12, 11:51
                                Oczywiscie ze przesuwasz akcenty. Robisz to dalej wprowadzajac rozne sfery, odcienie i niuanse. Plagiat to plagiat. Nie mozna przez przypadek przepisac 3 stron. Tego sie niie da zrobic. I to jest tzw. Oczywista oczywistosc. Reszta twych rozwazan na tematy ogolnoprawnomoralnoetyczne nie ma wiekszego znaczenia. Mnie osobiscie jest obojetne czy nazwiesz to jeszcze dodatkowo kradzieza.
                                • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 12:43
                                  Plagiat jest przestępstwem umyślnym. Nie ma "nieumyślnego plagiatu", dokładnie tak samo, jak nie ma "nieumyślnej kradzieży: (o to najwyraźniej chodziło zaynowi). To, czy coś jest kradzież nie zależy od tego, czy ukradziono 3 złote, czy 50. Tak samo plagiat nie zależy od tego ile przepisano (choć oczywiście w wypadku 50 stron prawdopodobieństwo, że jest to tylko niechlujstwo jest w zasadzie żadne).
                                  • dala.tata Re: Powspominam trochę 01.02.12, 14:42
                                    dokladnie. jak dla mnie prawdopodobienstwo niechlujstwa przy trzech stronach nie zachodzi. scenariusze typu: wkleilem tekst Halawy, zeby go sparafrazowac i zapomnialem dac przypisu, uwazam za calkowicie absurdalne. profesor wklejajacy cudzy tekst 'do sparafrazowania' albo chce poplenic plagiat, albo nie wie co robi.


                                    spokojny.zenek napisał:

                                    > Plagiat jest przestępstwem umyślnym. Nie ma "nieumyślnego plagiatu", dokładnie
                                    > tak samo, jak nie ma "nieumyślnej kradzieży: (o to najwyraźniej chodziło zaynow
                                    > i). To, czy coś jest kradzież nie zależy od tego, czy ukradziono 3 złote, czy 5
                                    > 0. Tak samo plagiat nie zależy od tego ile przepisano (choć oczywiście w wypadk
                                    > u 50 stron prawdopodobieństwo, że jest to tylko niechlujstwo jest w zasadzie ża
                                    > dne).
                                      • dala.tata Re: Powspominam trochę 01.02.12, 14:52
                                        no tak, bo przeciez 2 strony to sie nie liczy. jak mowi stare przyslowie: rok nie rok, dwa lata jak za brata. a parafrazujac, powiedzielibysmy: strona niechroniona, dwie strony nawet bez obrony....

                                        andantee napisał:

                                        > zaraz udzielający się tylko w tym wątku nick napisze, że nie chodziło o trzy, t
                                        > ylko o dwie strony, więc cała argumentacja bierze w łeb;)
                                        >
                                    • adept44_ltd Re: Powspominam trochę 01.02.12, 14:52
                                      otóż i to - dodam, że uczę studentów, że jeśli dłuższy fragment wywodu jest parafrazą jednego źródła, to przypis nie wystarczy, powinna pojawić się formuła - jak pisze x:, według X, podaję za X... i są to podstawy warsztatu, jeśli wybitny profesor ich nie zna, to coś tu nie gra...
                                      • dala.tata Re: Powspominam trochę 01.02.12, 14:54
                                        dokladnie, adepcie! dokladnie!

                                        adept44_ltd napisał:

                                        > otóż i to - dodam, że uczę studentów, że jeśli dłuższy fragment wywodu jest par
                                        > afrazą jednego źródła, to przypis nie wystarczy, powinna pojawić się formuła -
                                        > jak pisze x:, według X, podaję za X... i są to podstawy warsztatu, jeśli wybitn
                                        > y profesor ich nie zna, to coś tu nie gra...
                                        • adaman5 Re: Powspominam trochę 01.02.12, 16:46
                                          Wydajesz człowieku zdecydowane sądy: 1. nie znając obu tekstów: Halawy i Burszty, 2. nie przeczytawszy przeprosin i wyjaśnień Burszty, 3. zakładając z góry, że jest winien na podstawie bądź co bądź nie naukowej recenzji, lecz artykułu prasowego w codziennej gazecie. Chcę być dobrze zrozumiany: nie bronię nikogo. Ale uczciwość wymaga, aby zwłaszcza przy ciężkim oskarżeniu i to kogoś kogo się zna (piszesz, że masz jego książkę z dedykacją) samemu się przekonać jak się sprawy mają albo przynajmniej wysłuchać drugiej strony a nie od razu z przyjmować tezę artykułu, który opisuje fragment sprawy. Jeszcze raz powtarzam: nikogo nie bronię - tylko zastanawiam się jak poważny naukowiec może ot tak po prostu bezrefleksyjnie "jump to conclusion".
                                    • pfg Re: Powspominam trochę 01.02.12, 15:02
                                      dala.tata napisał:

                                      > profesor wklejajacy cu
                                      > dzy tekst 'do sparafrazowania' albo chce poplenic plagiat, albo nie wie co robi

                                      I nawet nie wiadomo, co jest bardziej żenujące u profesora, czołowego profesora - chęć kradziezy intelektualnej czy *elementarne* braki warsztatowe. Bardziej żenujące od każdej z tych dwóch mozliwości jest znakomite samopoczucie prof. B post factum.
                                  • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 17:05
                                    nieumyślnej kradzieży

                                    A nigdy nie słyszałeś o "pożyczaniu" samochodu?

                                    Kradzież to pojęcie karne i podobnie jak zabójstwo jest umyślna, a nieumyślna jest "tylko" przywłaszczeniem. Przywłaszczenie poniżej 250zł jest znowuż nie przestępstwem a wykroczeniem. Nie można też czegoś ukraść przez zaniedbanie, ani znalezienie rzeczy zagubionej, lub podrzuconej (przez doktoranta lub redaktora).

                                    A za pożyczenie na pewno nie będę siedział, jeśli koledzy przekonają ofiarę do złożenia oświadczenia.
                                    • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 19:16
                                      zitterbewegung napisał:

                                      > nieumyślnej kradzieży
                                      >
                                      > A nigdy nie słyszałeś o "pożyczaniu" samochodu?

                                      Ano nie. Możesz coś bliżej?
                                      W swej błyskotliwości domyśłam się, że masz na myśłi zabór pojazdu celem krótkotrwałego użycia. Jeśli tak, nie całkiem (jednak) rozumiem, o co Ci chodzi. Też jest to typ jak najbardziej umyślny.

                                      > Kradzież to pojęcie karne i podobnie jak zabójstwo jest umyślna, a nieumyślna j
                                      > est "tylko" przywłaszczeniem.

                                      Nic podobnego. Przywłaszczenie jest też bez wątpienia przestępstwem umyślnym - nie da się czegoś nieumyślnie przywłaszczyć.
                                      Róznica między kradzieżą i przywłaszczeniem polega - w pewnym uproszczeniu - na tym, że kradzież polega na "zabraniu" komuś czegoś, natomiast przywłaszczenie - na "nieoddaniu" czegoś, co się legalnie dostało. Oczywiście jedno i drugie - umyślnie.

                                      > Przywłaszczenie poniżej 250zł jest znowuż nie przestępstwem a wykroczeniem.

                                      Dokładnie identycznie, jak kradzież zwykła - też jest granica 250 złotych (art. 119 k.w.). A więc kolejny przykład trochę obok tematu :-)))

                                      > Nie można też czegoś ukraść przez zaniedbanie, ani z
                                      > nalezienie rzeczy zagubionej, lub podrzuconej (przez doktoranta lub redaktora).

                                      A owszem. Tu masz rację.


                                      > A za pożyczenie na pewno nie będę siedział, jeśli koledzy przekonają ofiarę do
                                      > złożenia oświadczenia.

                                      Za pożyczenie nie będziesz siedział (ani nawet nie zapłacisz grzywny) niezależnie od tego, kto kogo i do czego przekona albo i nie przekona, bo pożyczając nie popełniasz nigdy przestępstwa.
                                      Chyba, że masz jakąś inną definicję pożyczenia.

                                      A wszystkie te Twoje uwagi mają sie nijak do prof. B. Wykazanie plagiatu wymaga wykazania umyślności. I nie miej o to do mnie pretensji, bo nie ja to wymyśliłem :-)
                                      • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 19:42
                                        IANAL, wybacz.

                                        A o tłumaczeniu, że samochód się pożyczyło często się słyszy w wiadomościach, stąd mi się to wzięło. Następnie w swojej pokrętności pomyśąlło mi się, że zastraszona środowiskowo ofiara mogłaby potwierdzić takie zeznania oskarżonego.

                                        Co do samego plagiatu, nie uważam, że jest miejsce na oskarżenie, ani wykazywanie umyślności. Tym bardziej na przeprowadzanie dowodu i logiczną konkluzję. Teksty albo są przeklejone, albo sparafrazowane. Plagiat po prostu jest, albo go nie ma i wtedy można dyskutować co najwyżej nad jakością, podpierać się recenzjami i dywagować. Charakter działania, umyślność, nie ma tu nic do rzeczy.
                                        • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 20:06
                                          zitterbewegung napisał:


                                          > A o tłumaczeniu, że samochód się pożyczyło często się słyszy w wiadomościach

                                          A jakoś nie zetknąłem się. Jeśli jednak tak mówisz...


                                          > aszona środowiskowo ofiara mogłaby potwierdzić takie zeznania oskarżonego.

                                          A różnie bywa.


                                          > Co do samego plagiatu, nie uważam, że jest miejsce na oskarżenie, ani [i
                                          > ]wykazywanie[/i] umyślności.

                                          Sorry Winnetou - nie można nikogo oskarżyć bez oskarżenia ani czegokolwiek wykazać bez wykazania :-)


                                          > Teksty albo są przeklejone, albo sparafrazowane.

                                          No jeszcze czasami zdarzają sie napisane samemu :-))


                                          > Plagiat po prostu jest, albo go nie ma

                                          Otóż to. A jest wtedy i tylko wtedy, gdy ktoś umyślnie przywłaszczył sobie cudze autorstwo utworu lub jego wykonania (to drugie oczywiście tu nie zachodzi, bo to nie hiphop).


                                          > Charakter działania, umyślność, nie ma tu nic do rzeczy.

                                          Ma znaczenie - niestety - zasadnicze. Bo nie ma nieumyślnego plagiatu. Co gorsza, nigdy nie będzie :-))
                                          • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 20:14
                                            OK. Zacytuj przepis. Bo jak dla mnie plagiat w ogole nie ma kwalifikacji karnej i nie istnieje w prawie. Mozna sie spierac czy plagiat byl kradzierza i jak do niego doszlo, ale nie o to czy byl, czy go nie bylo.
                                            • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 20:23
                                              zitterbewegung napisał:

                                              > OK. Zacytuj przepis. Bo jak dla mnie plagiat w ogole nie ma kwalifikacji karnej
                                              > i nie istnieje w prawie.

                                              Art. 115 ustawy Prawo autorskie ukradli???

                                              Mozna sie spierac czy plagiat byl kradzierza

                                              Można, tylko po co? W potocznym sensie jest to bezspornie kradzież, w prawnym - jest to osobny typ czynu zabronionego.

                                              i jak do
                                              > niego doszlo, ale nie o to czy byl, czy go nie bylo.

                                              Sęk w tym, że to czy był zależy właśnie między innymi od umyślności. I w znaczeniu prawnym i moralnym.


                                                • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 21:10
                                                  Chodzi oczywiście o umyślność niewskazania źródła, z którego się "zapożyczyło".
                                                  Przecież istota tego przestępstwa polega na "przywłaszczeniu autorstwa" a nie na "rozpowszechnianiu" czegokolwiek.
                                                  Dla porównania - wypadek komunikacyjny jest ze swej natury przestępstwem nieumyślnym. Gdyby ktoś przejechał teściową PO TO, żeby ją zabić, odpowiadałby z innego przepisu (wiadomo którego) i nie miałoby to nic wspólnego z wypadkiem komunikacyjnym (także zresztą w potocznym rozumieniu).

                                                  • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 21:35
                                                    Czyli, hipotetycznie. Gdybym pisał swoje artykuły zwykle pijany, na co mam świadków, bo powiedzmy alkohol dostarcza cukru do mózgu, to jest możliwe, że nieumyślnie wysłałem akurat otwarty nieukońcozny artykuł doktoranta ze swojego adresu email, po czym zasnąłem.

                                                    Dla mnie fakt wydrukowanego plagiatu po protru wyklucza nieumyślność, stąd nie interesują mnie prawa autorskie i ich przywłaszczenie. Jeśli kopiuję coś z internetu, albo nieznanego anonimowego źródła, to czyje prawa naruszam? Natomiast art 115 b) mówi o rozpowszechnianiu jako własne, i to jest dla mnie ten przypadek z którym mamy do czynienia gdy mówimy o plagiacie akademickim.
                                                  • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 21:48
                                                    zitterbewegung napisał:

                                                    > Czyli, hipotetycznie. Gdybym pisał swoje artykuły zwykle pijany, na co mam świa
                                                    > dków, bo powiedzmy alkohol dostarcza cukru do mózgu, to jest możliwe, że nieumy
                                                    > ślnie wysłałem akurat otwarty nieukońcozny artykuł doktoranta ze swojego adresu
                                                    > email, po czym zasnąłem.

                                                    Z umyślnością ma to - niestety - dość luźny związek. Jeśli już - z poczytalnością. Ale Cię niestety muszę zmartwić - przepisów o poczytalności nie stosuje się w takim wypadku (art. 31 par. 3 k.k.). Albo więc musisz dostarczać tego cukru inaczej (proponowałbym słodzoną kawę z takiego włoskiego kociołka - warto) albo przejść na picie weekendowe :-)))


                                                    > Dla mnie fakt wydrukowanego plagiatu po protru wyklucza nieumyślność

                                                    Nie obraź się, ale to jest dość typowy błąd - stanowcze wnioskowanie o stronie przedmiotowej ze skutku.

                                                    > stąd nie interesują mnie prawa autorskie i ich przywłaszczenie.

                                                    No ale tak się po prostu nie da. Skoro konstytutywnym elementem plagiatu jest właśnie przywłaszczenie sobie autrorstwa, to po prostu nie da się mówić o plagiacie pomijając to, co jest jego istotą.

                                                    > Jeśli kopiuję coś z inte
                                                    > rnetu, albo nieznanego anonimowego źródła, to czyje prawa naruszam?

                                                    Zależy.

                                                    Natomiast a
                                                    > rt 115 b) mówi o rozpowszechnianiu jako własne, i to jest dla mnie ten przypade
                                                    > k z którym mamy do czynienia gdy mówimy o plagiacie akademickim.

                                                    OK. To w takim razie jaka jest racja kryminalizacji takich zachowań (a na pozaprawnej płaszczyznie - moralnego potępienia)? To, że ktos coś rozpowszechnia (i co? - gorszy kogoś?). Czy może jednak to, że podaje sie fałszywie za twórcę tego czegoś?
                                                  • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 22:03
                                                    Moim zdaniem plagiat akademicki nie jest pojęciem kryminalnym. Ponadto różnica między podawaniem się za twórcę a rozpowszechnianiem przez siebie, pod swoim nazwiskiem, bez podania źródeł jest dla mnie bez znaczenia. Czy żeby był plagiat powinienem zamieścić przypis, że podaję się za twórcę?
                                                  • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 22:21
                                                    Jak wygląda taki przypis, w którym podajesz się za twórcę?

                                                    Oczywiście masz prawo uważać, że to nie powinno być - jak to określiłeś - pojęcie kryminalne, ale nie używaj czasu teraźniejszego, bo obecnie jest i nie zależy to od tego, co na ten temat Ty i ja uważamy. Natomiast na przyszłość masz prawo postulować dekryminalizację takiego zachowania, jak najbardziej.
                                                  • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 22:43
                                                    Rozumiem, że Twoją intencją było pokazanie analogii z nieistniejącymi zjawiskami, mimo, że wszystkie akurat istnieją (soc demokracja to nie ludowe ludowładztwo).

                                                    Nie rozumiem. Założeniem plagiatu jest umyśłność działania. OK. Efektem działania, jest publikacja zawierająca plagiat. Gdzie tu jest miejsce na wykazywanie umyślności? W przypisie?
                                                  • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 22:52
                                                    Nieumyślny plagiat to oksymoron - takiego czegoś nie ma. Plagiat może być wyłącznie umyślny.

                                                    Miejsce na wykazywanie umyślności jest tam, gdzie na wykazywanie wszelkich innych znamion wszelkich innych przestępstw - w sądzie.

                                                    W tej dyskusji większość dyskutantów domniemywa winy i umyślności B. Dlaczego? Bo tak im podpowiada doświadczenie życiowe. Rzeczywiście, prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z niechlujstwem ale nie plagiatem jest takie sobie. Ale istnieje. A niektórzy zachowują się tak, jakby wszystko było absolutnie jasne i jedyna wątpliwość była taka, czy z B. należałoby drzeć pasy czy lepiej łamać kołem.


                                                  • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 23:08
                                                    Ja nie dyskutuję o B., ani o G., ani o Aldonie Kameli Sowińskiej.

                                                    Jaja sobie po prostu robię z tych logicznych łamigłówek, które zapodają niektórzy.

                                                    Dla mnie plagiat implikuje umyślność. Dodam przypis, że w świecie akademickim i w robieniu nauki. Ghostwriterzy i inne konfiguracje sceniczne z prawa autorskiego mnie nie obchodzą. Nie obchodzi mnie odpowiedzialność karna.
                                                  • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 23:19
                                                    zitterbewegung napisał:

                                                    > Dla mnie plagiat implikuje umyślność.

                                                    Z tym, że to jest tak zwana implikacja ekstensywna.
                                                    Albo stawianie wozu przed koniem.
                                                    Aby w ogóle mówić o plagiacie, NAJPIERW musi być umyślność. Nie ma plagiatu bez umyślności (tak jak nie ma kradzieży bez umyślności).


                                                    > Dodam przypis, że w świecie akademickim i
                                                    > w robieniu nauki.

                                                    Zasadniczo nic nie stoi na przeszkodzie, żeby "w świecie akademickim" przyjąć całkiem inną definicję plagiatu, niż dotychczas przyjmowana, niemniej Twój pomysł jest dość nowatorski.


                                                  • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 23:30
                                                    Na czym polega Twoim zdaniem robienie nauki? Czy utwory naukowe jest to twórczość rozrywkowa, czy raportowanie i opracowywanie faktów? Ile ma do tego prawo autorskie? Czy można w nauce popełnić nieumyślne cokolwiek? Zrozumiałem dzięki Tobie czym jest plagiat ogólnie. Uważam, że w sytuacji naukowej mamy zawsze do czynienia ze spełnieniem założenia umyślności biorąc pod uwagę charakter powszechnego procesu redakcyjnego. W tej sytuacji opublikowany tekst naukowy zawierający nieoznaczone kopie dosłowne implikuje umyślność działania mającego na celu przywłaszczenie sobie ich autorstwa.
                                                • jael53 Re: Powspominam trochę 01.02.12, 21:10
                                                  zitterbewegung napisał:

                                                  > Sęk w tym, że to czy był zależy właśnie między innymi od umyślności.
                                                  >
                                                  > Nie rozumiem. Czy publikacja nie wyczerpuje znamion umyślności rozpowszechniani
                                                  > a?

                                                  Ano, nie. Właśnie ze względu na domniemanie niewinności oraz domniemanie możliwych przypadków (które chadzają po ludziach i tekstach).

                                                  Taki zapis stwarza jednak okoliczność, że tłumaczenie komputer zjadł mi cudzysłowy i przypisy stało się rutynowym alibi wszystkich znanych mi plagiatorów, stawianych przed wiadomą komisją, na różnych zresztą uczelniach.
                                                  • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 21:22
                                                    A ja zbyt wiele widziałem, żeby być mocno przekonanym, że wszystko jest czarno-białe. Co prawda - w przeciwieństwie do pewnego "wzmożonego etycznie" nikt mnie nie musi przekonywać, że białe jest białe a czarne jest czarne, wiem jednak, że jest jeszcze wielkie mnóstwo odcieni szarości.
                                      • pfg Re: Powspominam trochę 01.02.12, 20:04
                                        spokojny.zenek napisał:

                                        > Wykazanie plagiatu wymaga
                                        > wykazania umyślności.

                                        W sądzie, a choćby przed komisją dyscyplinarną - niewątpliwie tak. I w dodatku wątpliwości należałoby rozstrzygać na korzyść B. Ale my nie jesteśmy ani sądem, ani komisją dyscyplinarną. Nie możemy go w żaden sposób ukarać. Nawet nie możemy go pozbawić członkostwa w jakimś komitecie redakcyjnym czy Radzie naukowej. My tu tylko zastanawiamy się nad moralną oceną jego postępowania.

                                        Otóż z tego punktu widzenia *mnie* wyjaśnienia B. wydają się niewiarygodne. Nawet gdyby skorzystać z benefit of doubt, przyjąć, że naprawdę przypis wypadł, wychodzi na to, że człowiek nie radzi sobie na poziomie warsztatowym z tym, co jest jego główną aktywnością zawodową - pisaniem tekstów. On nigdy nie czyta tego, co sam napisał? Korekt nie czyta? Przecież to jest lekceważenie czytelników! A jeśli czyta, to sam nie zauważa, że przypis wypadł, tylko dziwuje się, że sam takie mądre rzeczy napisał, choć nie pamięta, jak je wymyślił? To już nie wiem, czy próba plagiatu nie byłaby lepsza...

                                        Ja próbuję zrozumieć jak do takiej sytuacji mogło dojść. I dlatego tłumaczenie, że przypis wypadł, wydaje mi się niewiarygodne. Dlaczego? Na podstawie tego, co B. powiedział Gazecie. Gdyby naprawdę był się pomylił, powiedziałby, że jest mu strasznie przykro i wstyd, a nie bredził o "amerykańskich standardach", które oryginalny autor potraktował "rygorystycznie". Znaczy co, gdyby standardy nie były amerykańskie, tylko polskie, i gdyby nie traktować ich rygorystycznie, tylko po polsku, wszystko byłoby w porządku? Katastrofa...
                                        • spokojny.zenek Re: Powspominam trochę 01.02.12, 20:11
                                          pfg napisał:

                                          > spokojny.zenek napisał:
                                          >
                                          > > Wykazanie plagiatu wymaga
                                          > > wykazania umyślności.
                                          >
                                          > W sądzie, a choćby przed komisją dyscyplinarną - niewątpliwie tak.

                                          Wytłumacz to ruchowidrżącemu.


                                          > My tu tylko zastanawiamy się nad moralną oceną jego postępowania.

                                          Przecież doskonale to rozumiem.


                                          > Otóż z tego punktu widzenia *mnie* wyjaśnienia B. wydają się niewiarygodne.

                                          A czy ja gdzieś napisałem, że mam inne wrażenia, niż Ty? Stwierdziłem tych fakt, skądinąd dość oczywisty, że do całego zamieszania mogło dojść tak, że sobie wkleił do sparafrazowania (i dodania formuły: Jak pisze H....) a potem "wypuścił" tekst bez tego.

                                          > On nigdy nie czyta tego
                                          > , co sam napisał? Korekt nie czyta? Przecież to jest lekceważenie czytelników!

                                          Pełna zgoda.


                                          Co do standardów polskich i nierygorystycznego traktowania: nie "i" lecz "lub" (prawo deMorgana :-))

                                        • charioteer1 Re: Powspominam trochę 01.02.12, 20:12
                                          pfg napisał:

                                          > Znaczy co, gdyby standardy ni
                                          > e były amerykańskie, tylko polskie, i gdyby nie traktować ich rygorystycznie, t
                                          > ylko po polsku, wszystko byłoby w porządku? Katastrofa...

                                          Ano wlasnie. I dodaj do tego placz i zgrzytanie zebow, ze nas na zachodzie nie rozumieja i publikowac nie chca, bo przeciez sa uprzedzeni...
                                        • zitterbewegung Re: Powspominam trochę 01.02.12, 20:28
                                          Przecież to jest lekceważenie czytelników!

                                          Nie no, przecież już nam Bendyk powiedział, że to jest odpowiedź na lekceważenie przez czytelników, którzy ponadto nie rozumieją kultury remiksu. A że nie każdego stać na dobry mikser (polskie standardy, brak pieniedzy na sekretarke, EndNote, kurs doszkalający z komputera na studiach IV stopnia), to czasem wpadną do teksu większe kawałki.
                                          • jael53 Re: Cyniczna obrona 01.02.12, 20:41
                                            Proponuję wziąć pod uwagę, że Wojciech Burszta szlify naukowe zdobywał w Poznaniu. W latach, gdy to się działo, na UAM-ie były dwa hity, gwarantujące dobry lans: a) czczenie lokalnych świątków; b) tworzenie dziel typu patchwork - im więcej cytatów, a mniej własnych myśli, tym lepiej.
                                            W apogeum tej mody (pierwsza połowa lat 90.) powstawały prace, wyglądające jak zszywki fiszek z wypisami, tu i ówdzie przerywanymi kilkuzdaniowym komentarzem (?) czy rodzajem łącznika miedzy jedną "łatą" a następną.

                                            Może to będzie jaka okoliczność łagodząca - niby w guście, że stare grzechy rzucają długi cień.
                        • zayn Re: Powspominam trochę 01.02.12, 12:26
                          O ile wiem, sprawa wygląda w tej mierze tak:
                          prof. Burszta jest pracownikiem etatowym SWPS (Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej), rektor tej uczelni zwrócił się w tej sprawie do rady wydziału z prośbą o opinię, która zostanie wydana po wysłuchaniu wyjaśnień autora.
                          Moim zdaniem to racjonalne działanie.
                          .
                          • adept44_ltd Re: Powspominam trochę 01.02.12, 12:30
                            tak, to racjonale działanie (choć myślę, że jeśli to rzeczywiście wpadka, to powinno na tym zależeć samemu Burszcie, którego wypowiedzi dla GW są żenujące), ale zobaczymy, jaka będzie reakcja... Gadacz jest związany z kilkoma miejscami pracy i jak dotąd, zamieciono pod dywan... dlaczego to dopiero prasa musi inicjować takie sprawy? jak ktoś tu napisał, strzelamy sobie (a w w sumie kilku z nas - strzela nam) w kolano...
                            • zayn Re: Powspominam trochę 01.02.12, 13:06
                              Nie wiem, jak to się odbyło w SWPS, nie wypowiadam się też na temat sytuacji prof. Gadacza (wskazywałem tylko na zawarte w artykule niejasności logiczne), ale od strony faktograficznej było tak:
                              1. sprawa między prof. Bursztą a p. Halawą pojawiła się w ostatnich dniach sierpnia 2011 r.
                              2.. we wrześniu obie strony podpisały dokument,w którym prof. Burszta zobowiązał się przeproszenia p. Halawy m.in. na łamach kwartalnika "Kultura Współczesna";
                              3. tekst tych przeprosin został opublikowany w najbliższym numerze, który fizycznie ukazała się w pierwszych dniach grudnia 2011 r.

                              Reakcja ze strony wydawcy i redakcji (czyli w jakimś sensie tzw. środowiska) była więc natychmiastowa w takim wymiarze, w jakim technicznie było to możliwe. W artykule w GW pojawia się sformułowanie, że stało się dopiero pół roku później, tymczasem między drugą połową września a początkiem grudnia nie ma sześciu miesięcy różnicy, poza tym kwartalnik ukazuje się w rytmie kwartalnym, a nie jako dziennik.
                              Tekst przeprosin (KW 3/2011) głosi tyle, że całą winę bierze na siebie prof. Burszta. W artykule w GW nie powinno się zatem pojawić sformułowanie i to w lidzie, że "redakcja zgubiła przypisy", o czym - wedle słów red. Leszczyńskiego - mieliby zgodnie mówić obaj profesorowie tam wymienieni.

                              • adept44_ltd Re: Powspominam trochę 01.02.12, 14:50
                                ok, tam są nieścisłości, ale tym bardziej należy je wyjaśnić, co do przeprosin - o ile się nie mylę zgodnie z prawem, to nie jest sprawa na przeprosiny, tylko na postępowanie, które może się zakończyć umorzeniem, a może nie... więc to, że przeprosił, naprawdę nic tu nie zmienia...
                                • jael53 Re: Powspominam trochę 01.02.12, 15:13
                                  Mimo wszystko, nie byłabym aż tak krwiożercza - przeprosiny publiczne w środowisku są takim rarytasem, że jednak warto je docenić.

                                  Pojawił się tu wątek, że recenzent nie zauważył... coś parę razy wspomniałam, jak to się recenzje pisuje. Były wpadki z plagiatami w doktoratach - ujawniane po publikacjach książek postdoktorskich. Na etapie recenzowania samych doktoratów recenzenci (bywało: z UJ, z UAM) nie widzieli nic podejrzanego. Słowem - wracamy do kwestii rzetelności zawodowej.
                                    • jael53 Re: Powspominam trochę 01.02.12, 16:36
                                      adept44_ltd napisał:

                                      > tak, to ewenement, no ale jak masz prawnika na karku, to i przeprosisz...
                                      >
                                      Wdzisz, mnie już uleciał, że to nie było tak całkiem dobrowolnie.

                                      > dodam - rzetelności i oczytania, odnoszę wrażanie, że u nas (a przoduje w tym p
                                      > rofesura) niewiele się czyta...

                                      Toteż nie tylko bywa zachowawcza, ale zwyczajnie (wskutek własnego lenistwa) źle poinformowana i rozpowszechniająca wiedzę zwyczajnie od dawna nieaktualną albo i wprost błędną. Teraz wyobraź sobie skutki (to już powinien być osobny wątek), że z całym tym dobrodziejstwem inwentarza taka profesura tworzy programy studiów i ustala tzw. standardy jakości kształcenia.

                                      Ad rem, poniekąd, wracając: tak spojrzałam na przedmowę do polskiego wydania Antropologii komunikacji. Od teorii do badań terenowych Y. Winkina. Słowo pasterskie autorstwa W.J. Burszty - nie powala ono wnikliwością ani precyzją, delikatnie mówiąc. Kto książkę przeczyta, ten sam sobie zrekonstruuje, jakie stanowisko antropologiczne Winkin prezentuje.

                • flamengista robi się coraz weselej 03.02.12, 09:08
                  sugerujesz że poważny autor, mający ugruntowaną pozycję i dorobek naukowy, jeden z najwybitniejszych polskich filozofów przygotowując publikację książki swojego życia, ma zapisane przeklejone z innych tekstów cytaty, które później przenosi do własnego tekstu, po ówczesnym sparafrazowaniu.

                  Sam taki mechanizm pracy jest bardzo groźny i nie ma nic wspólnego z rzetelnością naukową.

                  Żaden poważny autor tak nie robi. Owszem, można sobie przekleić cytat do pliku - opatrzywszy go wcześniej cudzysłowem na początku i na końcu, podając na końcu również źródło. To u normalnego naukowca powinien być "nawyk", rodzaj automatyzmu. Gadacz, jeśli tak postępował, to z pewnością taki nawyk sobie wyrobił.

                  Natomiast nie wierzę, by u poważnego autora te cudzysłowy mogły wyparować wraz z przypisem odwołującym się do źródła. I to nie w jednym przypadku, bo tego jest cała seria.

                  Nie, tu przypadek jest mało prawdopodobny. Dla mnie wyjaśnienia Gadacza są nieprzekonywujące.
              • charioteer1 Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 02:53
                zitterbewegung napisał:

                > W ogóle, jeśli prof. dr hab. Gadacz ma taki warsztat, że nie ogarnia i mu się g
                > ubi, to niech zatrudni sekretarkę, dostał na to grant.

                Jak ma taki warsztat, ze mu sie gubi, to chyba sekretarka nie pomoze. Ghostwriter by sie przydal.
            • adept44_ltd Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 09:14
              jak znam umowy wydawnicze ZNAK-u, to tam jest zapis o korekcie autorskiej, która wchodzi w zakres honorarium... profesor Gadacz nie doczytał tego punktu, czy mu wyleciał z wydruku... jeśli bronisz takie praktyki, to nie rób przynajmniej idioty z plagiatora...
          • zitterbewegung Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 01:21
            Złożył oświadczenie, że to go satysfakcjonuje.

            "Ofiara gwałtu złożyła oświadczenie ..."

            postanowił opowiedzieć swoją historię GW? Nie rozumiem.

            Bo GW zapytała? Ja wiem, że to trudne do pomyślenia, dlatego podpowiadam.
            • zayn Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 01:37
              Nikt tu nie ma żadnych wątpliwości? Skąd wiecie, że to nie ordynarna kradzież, a wynik pisarskiego niechlujstwa spowodowanego np. pośpiechem?
              Po co zamieszczać w bibliografii artykuł, którego fragment chce się ukraść? Czy nie jest bardziej prawdopodobne, ze autor naprawdę zgubił nawias z odnośnikiem do pozycji w bibliografii?
              Widzę, że spotykam się z moralnym oburzeniem, ale nikt nie chce chociaż na chwilę założyć, ze sprawa nie musiała być tak jaskrawa, jak to przedstawiono. Zależy wam, żeby ci dwaj panowie okazali się łajzami? Dlaczego?
                  • zitterbewegung Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 10:44
                    No jest. To by tlumaczylo dlaczego mimo przeprosin jest afera w gazecie. Wilk w owczej skorze podlozyl psorowi swinie juz na samym poczatku dzialajac w zlej wierze. Ten sie zorientowal i probowal dodac bibliografie osobno, ale ze sie nie znal na programie zrobil to tylko polowicznie.

                    A w ogole to byl rowniez tekst psora, bo przeciez zapladnial intelektualnie niesamodzielnego doktoranta. Dlatego gdy ten zostal przez swoje slonce odrzucony za podkladanie swini, niezapladniany cierpial na niemoc tworcza i w koncu sfrustrowany po poltora roku poszedl do gazety lamiac honorowe oswiadczenie, czemu sie nie dziwimy, bo od poczatku dzialal w zlej wierze.
              • andantee Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 09:06
                > Nikt tu nie ma żadnych wątpliwości?

                Nie, "zapożyczenie" istnieje w sensie materialnym, dodatkowo potwierdzają go przeprosiny samego pożyczającego.

                > Skąd wiecie, że to nie ordynarna kradzież,
                > a wynik pisarskiego niechlujstwa spowodowanego np. pośpiechem?
                > Po co zamieszczać w bibliografii artykuł, którego fragment chce się ukraść?

                Żeby zapewnić sobie spokojne sumienie i ewentualny argument na wypadek wpadki. Zresztą jak już zostało tu parokrotnie wskazane przez dyskutantów, nie jest to żaden argument, a ordynarny wykręt


                Czy
                > nie jest bardziej prawdopodobne, ze autor naprawdę zgubił nawias z odnośnikiem
                > do pozycji w bibliografii?

                Nawias z odnośnikiem będący "ukoronowaniem" dwu- czy trzystronicowego "cytatu"? Z nieopublikowanego tekstu doktoranta?

                > Widzę, że spotykam się z moralnym oburzeniem, ale nikt nie chce chociaż na chwi
                > lę założyć, ze sprawa nie musiała być tak jaskrawa, jak to przedstawiono. Zależ
                > y wam, żeby ci dwaj panowie okazali się łajzami? Dlaczego?

                Nie, nie zależy nam żeby okazali się łajzami, zależy nam, żeby plagiatujące łajzy nie pracowały w nauce polskiej (w światowej także nie).
                • adept44_ltd Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 09:19
                  andantee napisał:


                  >
                  > Nie, nie zależy nam żeby okazali się łajzami, zależy nam, żeby plagiatujące łaj
                  > zy nie pracowały w nauce polskiej (w światowej także nie).

                  otóż i to, ponieważ za takie myki, jak G. i B., płacimy wszyscy i przyznam, że przynajmniej ja nie mam na to ochoty
              • pfg Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 09:15
                zayn napisał:

                > Czy
                > nie jest bardziej prawdopodobne, ze autor naprawdę zgubił nawias z odnośnikiem
                > do pozycji w bibliografii?

                Nie.

                Wg artykułu Leszczyńskiego w Gazecie,
                Cytat
                Łącznie były to prawie trzy strony (chociaż poprzestawiane i z drobnymi zmianami).


                Jeśli chcesz cytować, to nie przestawiasz i nie dokonujesz zmian, prawda?

                Jak już zauważył zitter, argument Woleńskiego o niezaburzonej sekwencji przypisów nie działa - Woleński jest stary i przyzwyczaił się do ręcznego numerowania i przenumerowywania przypisów i już się nie odzwyczai - ale tłumaczenie "przypis wypadł" jest kompletnie niewiarygodne.

                Późniejsze zachowanie Burszty, jego wzgardliwie-protekcjonalny ton - ten "pan Mateusz", "amerykańskie standardy", "33 lata pracy w nauce" samego Burszty - są trudne do zniesienia, ale on i tak zachował się lepiej, niż Gadacz: Opublikował przeprosiny, być może pod naciskiem redakcji "Kultury Współczesnej", która zresztą się od Burszty najdelikatniej, jak tylko można, dystansuje.

                > sprawa nie musiała być tak jaskrawa, jak to przedstawiono.

                Sprawa nie była jaskrawa jak na stosunki polskie. Leszczyński cytuje Marka Wrońskiego:
                Cytat
                Trzy strony? Jakieś fragmenty? To są drobiazgi! Profesorowie przepisują po kilkadziesiąt.

                Problem w tym, że tu naprawdę chodzi o luminarzy, którzy sami pretendują do wyznaczania standardów naukowych i etycznych i którzy nie uważają się za badaczy lokalnych, przaśnych i zaściankowych, ale za światowych, a co najmniej europejskich. A tu patrz, "rygorystyczne" przestrzeganie "amerykańskich standardów" panom nie odpowiada.
                • zitterbewegung Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 10:20
                  argument Woleńskiego o niezaburzonej sekwencji przypisów nie działa

                  Dziala w sensie uogolnionym. Bo normalnie trzyma sie referencje w programie takim jak BibTeX lub EndNote dla Worda, i w tych systemach bibliografia uklada sie sama w reakcji na wywolanie pozycji w tekscie tagiem.

                  Nie ma wiec tak, ze pozycja nigdzie niereferencjowana w tekscie jakos sama pojawia sie w bibliografii. Trzebaby ja tam recznie dodac.

                  Co oczywiscie w ogole nie ma sie do dyskusji, jak zauwaza Adept.
                  • pr0fes0r Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 18:16
                    > Dziala w sensie uogolnionym. Bo normalnie trzyma sie referencje w programie tak
                    > im jak BibTeX lub EndNote dla Worda, i w tych systemach bibliografia uklada sie
                    > sama w reakcji na wywolanie pozycji w tekscie tagiem.

                    "Normalnie" to nadużycie - nie każdy korzysta z takich programów, choćby dlatego, że takie EndNote jest odstraszająco drogie dla użytkownika indywidualnego, a w przypadku starszych naukowców dochodzi jeszcze poziom oswojenia z komputerem. To tak na marginesie.
              • adept44_ltd Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 09:16
                raczej zależy nam na tym, by takie rzeczy się nie powtarzały; a co do istoty, zapytaj Marka Wrońskiego, jak wyglądają plagiaty, większość właśnie w ten sposób - tekst przepisany jest w bibliografii, nawet czasem pojawia się przypis...
              • megaborsuk2000 Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 10:21
                zayn napisał:

                > Nikt tu nie ma żadnych wątpliwości?


                Czy ty masz jakiekolwiek pojęcie o pracy naukowej? Jeśli ktoś przywołując cudzą twórczość zapomina cudzysłowu i odnośnika bibliograficznego, to po prostu wyczerpuje bez reszty definicję plagiatora. Jak można to zrobić z niechlujstwa? Zwłaszcza wielokrotnie? Toż człowiek by musiał być skończonym debilem, naprawdę, osobą zupełnie niezborną umysłową - ludzie zajmujący się pracą naukową po prostu takich rzeczy nie robią. Mam nadzieję, że sam się nie zajmujesz nauką - w przeciwnym razie nie masz prawa zadawać pytań, które zadajesz, i nie wiedzieć rzeczy, których nie wiesz.
                • megaborsuk2000 Re: zanim polecą kamienie 31.01.12, 10:30
                  Chciałbym przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy: wg tego, co pisze Leszczyński, Burszta przepisał od swojego doktoranta prawie trzy strony (choć poprzestawiane i z lekkimi zmianami). Praca naukowa, w której są tak wielkie cytaty, musi być pracą o bardzo małej wartości. Oczywiście, jeden przypisik lub jego brak decyduje o tym, czy jest także przestępstwem, ale już nawet abstrahując od tego - nawet jeśli cudza myśl byłaby sparafrazowana, a nie zacytowana, nie zmienia to faktu, że mamy tu trzy strony cudzej, a nie oryginalnej myśli...