ling-stos 21.03.12, 23:06 polecam znakomity tekst prof. Sliwerskiego o habilitacjach na Slowacji (Tekst linka. szczegolowy opis wymagan, jednoczesnie poczucie humoru... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ling-stos Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 21.03.12, 23:14 oraz dla przeciwwagi glos pro habilitation aus der Slowakei, z blogu "Okiem belfra" - wyglada na lekko niespelnionego adiunkta Tekst linka Odpowiedz Link
ling-stos Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 21.03.12, 23:41 i jeszcze pare dykteryjek okolohabilitacyjnych od tego samego autora, uzasadniajacych kierunek poludniowy (Tekst linka) Odpowiedz Link
proon Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 22.03.12, 08:54 fajne rzeczy ludzie opisują, ale szkoda, że bez konkretów; zainteresował mnie zwłaszcza ten watek o młodych i pięknych jako załącznikach do etatu profesorskiego ;-) gdzie tak dają? Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 22.03.12, 08:58 Nie wpiszę się wątek, bo mnie jakoś to nie bawi. Z przedstawionego tu spisu wynika, że wymogi na tę słowacką habilitację są po pierwsze konkretne (żadne tam "wybitne wkłady w bógwico"), a po drugie wcale nie takie łatwe do spełnienia. Na pewno nie wchodzi w grę załatwienie sprawy z dnia na dzień, co prof. S. sugeruje (może u niego kolokwium trwa 48 godzin, zwykle dwie wystaczają z górką), a wręcz posunę się do tego, że większość naszych doktorów habów i profesorów nie spełnia ich obecnie i nigdy nie spełni. Dziesięć zagranicznych publikacji? Bez jaj. Nasz bloger ma ich w sumie 13, 27 lat od doktoratu, a dziwnym trafem większość w czeskich i słowackich konferencyjniakach. Stwierdzenie: "Po co w kraju zmagać się z badaniami, czytaniem literatury, publikowaniem rozpraw, udziałem w konferencjach naukowych itd., itd.?" wydaje się lekko od czapy, kiedy trzeba przedstawić co najmniej 32 publikacje (w tym 2 książki i 10 publikacji zagranicznych) i udokumentować udział w 3 konferencjach zagranicznych i 10 krajowych plus cytowania. Chyba że prof. S. wie z doświadczenia, że do publikacji badać i czytać nie trzeba, a i tak ludzie będą się zabijać, żeby te wyssane z palca brednie cytować, a żeby mieć udział w konferencjach nie trzeba zaraz brać w nich udziału. Hm, czasem można... ale napisać referat nadal trzeba. Profesorowi S. przeszkadzają dyplomanci i skrypty wśród wymogów, ale dyskretnie pomija fakt, że ta słowacka habilitacja to stopień awansu nauczycieli akademickich, więc skupia się na kwalifikacjach do uczenia. Habilitacja od badań jest we Francji (Habilitation à diriger des recherches) ale tej się u nas nostryfikować nie da, bo jest be. Z wpisu wynika taże, że recenzentami w tych "słowackich" habilitacjach są ci sami najwybitniejsi i najhabilitowańsi luminarze polskiej nauki. U nas by nad nimi głosowały rady wydziałów nie mające pojęcia o co chodzi, tam głosują rady nie mające pojęcia. To na czym właściwie polega ta wstrząsająca różnica? Czyżby na tym, że prof. S. nie ma wpływu na podejmowane decyzje z wysokości CK i to go boli? Odpowiedz Link
prof_pedagog Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 10:52 W moim blogu opisywane są różne przypadki akademickiej patologii, tak w kraju, jak i poza granicami, w tym na Słowacji. Rozumiem, że ci, którzy mają coś za uszami, są bardzo zdenerwowani, bo - jeśli uzyskali swój awans uczciwie (a przecież nie twierdziłem i nie twierdzę, że wszyscy są oszustami), to muszą konfrontować się z cwaniakami. Powtarzam, to dotyczy tak krajowych, jak i słowackich pseudohabilitacji. Nic nie pomoże próba dyskredytowania krytyki tego stanu rzeczy argumentami w stylu ad personam, w dodatku pozbawionymi wspomnianej uczciwości, bo jeśli już koniecznie chce się zaznaczyć, że bloger:www.sliwerski-pedagog.blogspot.com ma niski dorobek naukowy i zaledwie 13 publikacji zagranicznych, w tym - jak ktoś anonimowo twierdzi - w czeskich i słowackich konferencyjniakach - to mija się z prawdą. Nie raczy dociec moich publikacji w rozprawach zwartych w Szwajcarii, w Niemczech i Austrii, ale także w rozprawach zwartych w Czechach i na Słowacji,. Właśnie dlatego, że znam język czeski i słowacki mogę z łatwością rozszyfrować, co są warte teksty tych, którzy ich nawet nie publikują. Niech dyskutujący na tym forum - a zapewne skrywający głęboko i ze wstydem swoje dyplomy słowackiej habilitacji - podadzą, gdzie i kto wydał ich znakomite rozprawy naukowe, których wartość jest wyższa od pisanych przez polskich naukowców i wydawanych w naszym kraju? Powtarzam, są bardzo dobre przewody habilitacyjne Polaków na Słowacji i w Czechach. Także w swoim blogu pisałem o takim na Uniwersytecie Karola w Pradze, gdzie recenzentką z Polski była prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska. Mogę natomiast przytoczyć opinie słowackich naukowców, którzy sami piszą do mnie listy, odsłaniające kompromitujące niektórych Polaków tzw. "osiągnięcia" naukowe. O wyładzaniu i maszynce do habilitowania w Katolickim Uniwersytecie w Rużomberku pisała wielokrotnie Gazeta Wyborcza, Dziennika i słowacka prasa, więc proszę nie ściemniać i nie bronić tego, czego się bronić nie da. Przykłądy nadużyć i patologii podaje dr hab. Marek Wroński w swoim cyklu w "Forum Akademickim". Można się ze mną licytować na poziom dorobku naukowego, nie mam nic przeciwko temu, gdyż mój jest jawny, a ten słowacki nie, nawet nie jest publikowany, bo taki to wstyd dla niektórych. Proszę nie odwracać kota ogonem. Proszę pisać o tych Polakach, co to doktoryzowali się w Rużomberku w maju, a w październiku już tam się habilitowali. Tacy zdolni! Proszę pisać o tych, co to podają słowackim komisjom fałszywe dane o własnym "dorobku", o tym, jak przedstawia się jako habilitację, opublikowaną w Polsce rozprawę doktorską! O tym, jak do przewodu profesroskiego dobiera się na recenzetntów osoby nie będące profesorami. O tym piszcie i nie wprowadzajcie w błąd polskiego społeczeństwa. Wystarczy, że wystrychnęliście na dudka Słowaków i samych siebie. Tak, ktoś ma tu rację, że trzeba pisać o konkretnych przypadkach, by nie generalizować. No to piszcie, podajcie te konkretne przypadki wybitnych habilitacji Polaków na Słowacji, żebyśmy mogli ich podziwiać w kraju, współpracować z nimi i właczać także do procesu opiniowania w kraju innych rozpraw. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 11:11 profesorze, ja tylko w kwestii tych świetnych prac habilitacyjnych na Słowacji, oczywiście polskich takich prac... mam jedno pytanie, po co tam się habilitować? dalej - czy znani Panu habilitowani tam legitymują się znajomością języka słowackiego, czy ich dorobek jest znany na Słowacji... no i co z tym rozróżnieniem dwóch rodzajów habilitacji słowackich, o którym pisałem? myślę, że dopiero po odpowiedzi na te pytania będziemy w stanie podjąć kwestię, czy istnieją świetne habilitacje bronione na Słowacji? Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 11:43 niezle Pan Profesor pojechal z tymi ukrywanymi habilitacjami ze slowacji. zastanawiam sie jednak, z kim laskawy pan profesor dyskutuje, bo tu chyba nikt nie broni habilitacji na Slowacji. jak dla mnie, ford.ka atakuje polska habillitacje, ale moze sie myle. co do dorobku pana profesora, to moze nie warto nim az tak strasznie epatowac. mysle, ze ford.ka ma racje wskazujac, ze az taki cud, miod i ultramaryna to on nie jest, co? a zebysmy mieli pelna jasnosc: moja habilitacje wydal Sage. prof_pedagog napisał: > ścią rozszyfrować, co są warte teksty tych, którzy ich nawet nie publikują. Nie > ch dyskutujący na tym forum - a zapewne skrywający głęboko i ze wstydem swoje d > yplomy słowackiej habilitacji - podadzą, gdzie i kto wydał ich znakomite rozpr > awy naukowe, których wartość jest wyższa od pisanych przez polskich naukowców i > wydawanych w naszym kraju? Powtarzam, są bardzo dobre przewody habilitacyjne P Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 20:41 Zwróciłem jedynie uwagę, że prof. BS, atakując słowackie habilitacje i ich posiadaczy, chyba nie przeczytał cytowanych przez siebie wymogów, które są szczegółowe i konkretne, i de facto wyższe od tych stawianych w Polsce. Oczywiście, stawianych tym, którzy mają habilitacje dostać i dostają, bo dla tych, którym się "nie należą" są na pewno dużo wyższe, tylko nikt jakoś nie wie jakie konkretnie. Hm, czyli jednak bronię słowackie i atakuję polskie... Dala! Jak Ty mnie dobrze znasz ;) O międzynarodowym dorobku profesora powyżej. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 20:51 ford, jak pisałem, problem polega na tym, które habilitacje są robione na Słowacji, z tego, co słyszałem od osoby pracującej w Rużomberoku, Polacy robią tam tzw. habilitacje dydaktyczne, które nie mają nic wspólnego z tymi wymogami... Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 21:27 Ja o tym wiem - ale czy Prof. BS też o tym wiedział, kiedy pisał swój post? Mam wrażenie, że nie i stąd rozjazd między opisanymi wymogami (raczej na owego DSc) i komentarzem, jakie to wszystko jest śmiesznie łatwe, na który zwróciłem uwagę. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 21:32 też nie odniosłem wrażenia, by wiedział...to mogło być wyłożone nie po słowacku i nie po czesku... ale np. po węgiersku... Odpowiedz Link
pfg Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 13:29 prof_pedagog napisał: > Niech > dyskutujący na tym forum - a zapewne skrywający głęboko i ze wstydem swoje > dyplomy słowackiej habilitacji - podadzą [...] To budujące, że nasze forum czytają prominenci. Fakt, że krytykę z założenia traktują jako motywowaną niskimi pobudkami, jest jednakowoż nieco mniej budujący. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 13:56 jeszcze mniej budujące jest to, że kompromitują się oskarżeniami pod adresem nieznanych sobie osób... mocne... ech, nerwy jakieś takie poddenerwowane ;-) Odpowiedz Link
donnajohnson Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 15:20 pfg napisał: > prof_pedagog napisał: > > To budujące, że nasze forum czytają prominenci. Yyyy prominenci??? A nie miales czasm na mysli celebrieties??? Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 14:26 "Powtarzam, są bardzo dobre przewody habilitacyjne Polaków na Słowacji i w Czechach." Rozumiem, krajowe uczelnie nie wyrabiały... Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 15:43 prof_pedagog napisał: > ścią rozszyfrować, co są warte teksty tych, którzy ich nawet nie publikują. Nie > ch dyskutujący na tym forum - a zapewne skrywający głęboko i ze wstydem swoje d > yplomy słowackiej habilitacji - podadzą, gdzie i kto wydał ich znakomite rozpr > awy naukowe, których wartość jest wyższa od pisanych przez polskich naukowców i > wydawanych w naszym kraju? jeśli wyjdziemy z pedagogicznego getta, to np. w mojej działce wydawcami są głównie: Springer Verlag, Elsevier, Taylor & Francis, Walter de Gruyter oraz wydawnictwa uniwersyteckie np. w Princeton, Oxford, Jerozolima > O wyładzaniu i maszynce do habilitowania w Katolickim Uniwers > ytecie w Rużomberku pisała wielokrotnie Gazeta Wyborcza, Dziennika i słowacka p > rasa, więc proszę nie ściemniać i nie bronić tego, czego się bronić nie da. np. tutaj mamy taką publikację: Śliwerski B., Súčasné teórie a smery vo výchove a vzdelávaní, preklad Tomaš Jablonský, Hana Šimčiková, Katolická univerzita v Ružomberku, Pedagogická fakulta, Ružomberok 2009 więc została ona wyłudzona? jacyś recenzenci byli? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 15:57 capo.di.tutti_capi napisała: > > O wyładzaniu i maszynce do habilitowania w Katolickim Uniwers > > ytecie w Rużomberku pisała wielokrotnie Gazeta Wyborcza, Dziennika i słow > acka p > > rasa, więc proszę nie ściemniać i nie bronić tego, czego się bronić nie d > a. > > np. tutaj mamy taką publikację: > > Śliwerski B., Súčasné teórie a smery vo výchove a vzdelávaní, preklad Tomaš Jab > lonský, Hana Šimčiková, Katolická univerzita v Ružomberku, Pedagogická fakulta, > Ružomberok 2009 > > więc została ona wyłudzona? jacyś recenzenci byli? no i co z tym językiem, bo tu widzę przekład, a profesor powiada, że pisze, bo zna język... to jak jest naprawdę? Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 20:27 Szanowny Panie Profesorze, Nie twierdziłem, że ma Pan Profesor "niski dorobek naukowy", wprost przeciwnie, Pana dorobek jest wprost gigantyczny i mogę tylko pogratulować 350 cytowań wyszukanych przez Publish or Perish i h równego 10. Rzeczywistość jest taka, że większość polskich humanistów ma niewiele publikacji zagranicznych (nie chcę tu wchodzić w szczegóły, trzymam się wersji minimum tj. wydanych poza Polską, niezależnie od tego np. kto jest redaktorem czy gdzie odbyła się konferencja, bo po przeprowadzeniu odsiewu można by pewnie stwierdzić, że większość nie ma żadnych) ani w chwili ubiegania się o habilitację, ani nigdy później i opinię tę podtrzymuję. Niestety, sam Pan Profesor raczył się podłożyć, ponieważ, co jasno wynika z Pana bibliografii dostępnej w sieci, w momencie otrzymania swojej polskiej habilitacji spełniał Pan w tej kwestii zaledwie słowacki wymóg minimum. I nie jest to osobisty atak na Pana ani ocena jakości Pana dorobku, tylko matematyka na poziomie zerówki. 5 równa się 5. Przejdźmy jednak do konkretów, skoro podobno czegoś się nie dopatrzyłem. Do roku 2010 opublikował Pan następujące teksty poza granicami Polski (w tym trzy w języku polskim): Redakcja naukowa wydawnictw polskich i zagranicznych: 1. Relativizace autority a její dopady na současnou mládež, współred. Alena Vališová, Mária Bratská, ISV, Praha 2005, Artykuły naukowe w recenzowanych publikacjach zwartych 1. Śliwerski B., Selbsterziehung als Erziehungsziel nicht nur für Kinder (w:) Friedhelm Beiner (Hrsg.) Janusz Korczak - Pädagogik der Achtung. Tagungsband zum Dritten Internationalen Wuppertaler Korczak Kolloquium, Agentur Dieck, Heisenberg 1988, s. 89 - 95. 2. Śliwerski B., Strategien der Selbsterziehung Erwachsener (w:) O. Czerniawska und H. Griese (Hrsg.) Erwachsenenbildung in Polen, Pädagogischer Verlag Burgbücherei Schneider GmbH, Baltmannsweiler 1989, s. 97 - 103. 3. Śliwerski B., Pestalozzis pädagogische Impulse zur Selbsterziehung (W:) Pestalozzi im internationalen Gespräch, Hrsg. vom Pestalozzianum Zürich 1990, s. 147 - 154. 4. Śliwerski B., Die Chance der Re - Orientierung internationaler Erwachsenenbildung in Polen (w:) H. Griese u. H.Siebert unter Mitarbeit von O. Czerniawska u. E. Dubas, Erwachsenenbildung im Spannungsfeld zwischen biograpchischen Interessen und globaler Herausforderungen, Eine Publikation des Bundesverbands Neue Erziehung Bonn, Tiho - Druck Hannover 1991, s. 127 - 137. 5. Śliwerski B., Internationale Erziehung in Polen (w:) H. Griese ... op cit., s. 166 - 176. 6. Śliwerski B., Analfabetyzm u progu XXI wieku – jego istota, rodzaje i następstwa [w:] Socialna praca – ludske prava – vzdelavanie dospelych. Zbornik referatov z vedeckej konferencie s medzinarodnou učasťou, Prešov 24. a 25.11.1998, Acta Facultatis Philosophicae Universitatis Prešoviensis, Prešov 1998, s. 228-242. 7. Śliwerski B., Schulautonomie und pädagogische Reformbewegung in Polen seit 1990 [w] W. Hörner, S. Steier-Jordan, M.S. Szymański (Hrsg.) Transformation im Bildungswesen und europäische Perspektiven . Deutschland un Polen im Vergleich, Böhlau Verlag, Köln. Weimar. Wien, 1999, s. 107-119. 8. Śliwerski B., Rôzne podoby osvetových reforiem v Pol’sku [w:] Fórum Pedagogiky 2001. K problematike koncepcia rozvoja výchovy a vzdelávania v Slovenskej republike a v zahraničí, Metodické centrum Eduácia, Bratislava 2001, s. 169-190 9. Śliwerski B., O potížích při zakládání odborové samosprávy učitelů v Polsku, Přeložil: dr Jiří Prokop [in:] Proměny školy, učitele a žáka na přelomu tisíciletí. Protokol ze Sjezdu Učitelů v Brně 30.-31. srpna 2000, Konvoj, spol. S r.o., Brno 2001, s. 36-42 10. Śliwerski B., Wewnątrzszkolny model doskonalenia nauczycieli i reformowania polskiej szkoły [w:] Jiří Prokop, K otázkám srovnávací pedagogiky, Sborník z mezinárodní konference, Nakladatelství Karolinum, Praha 2003, s. 274- 280. 11. Śliwerski B., Pozycja i autorytet nauczyciela w społeczeństwie ponowoczesnym (w:) Relativizace autority a její dopady na současnou mládež, red. Alena Vališová, Mária Bratská, Bogusław Śliwerski a kolektiv autorů, ISV, Praha 2005, s. 27-47 12. Śliwerski B., Předmluva k českému vydání [in:] A. Wróbel, Výchova a manipulace, peloid Filip Koky, Grada Publishing, Praha 2008, s. 9-10 (WSP) 13. Śliwerski B., Pedagogika bez hranic, w: Premeny školy a učitelskej profesie. Changes In Schools and Teachers Profession, Adriana Wiegerová (ed.), Bratislava: Občianske združenie Výchova – veda – Vzdelávanie – Výskum 2008, s. 7-15 14. Śliwerski B., Súčasné teórie a smery vo výchove a vzdelávaní, preklad Tomaš Jablonský, Hana Šimčiková, Katolická univerzita v Ružomberku, Pedagogická fakulta, Ružomberok 2009 15. Śliwerski B., Podstata výchovy, Disputationes Scientificae. Universitatis Catholicae in Ružomberok, 2009 ročnik IX, čislo I, s. 34-54 (ISSN 1335-9185) Od tej liczby pozwoliłem sobie odjąć redakcję tomu (liczę ją jako jedną pozycję z artykułem, który Pan w nim zamieścił), wstęp do czeskiego wydania polskiej książki (poz. 12) oraz przekład Pana książki na język słowacki (poz. 14) co daje wymienione przeze mnie 13 publikacji. Z tej liczby 7 pozycji (a zatem większość tj. więcej niż połowa) ukazało się w Czechach lub na Słowacji. W czterech tytułach jest jednoznaczna informacja, że są to tomy konferencyjne (dalej: konferencyjniaki), w większości pozostałych można to spokojnie zakładać (pozwoli Pan, że nie uwierzę w taką możliwość, że redaktor poważnej słowackiej czy czeskiej monografii zgodziłby się na to, by pojawiały się w niej rozdziały po polsku), jeden tylko artykuł ukazał się w czasopiśmie. Fakt, że owe konferencyjniaki były recenzowane i pojawiły się jako publikacje zwarte (cokolwiek to znaczy) w niczym ich statusu nie zmienia. Żadna z wyżej wymienionych prac nie była także nigdy i przez nikogo cytowana (zaskakujące, przy średniej cytowań ok. 5 na publikację), co dodatkowo potwierdza ich ich status. Co pozwoliłem sobie napisać i czego dalej się trzymam. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 23:21 no mam nadzieje, ze pan profesor nie zawiedzie i da ci odpor, fordzie. dodam przy okazji, ze zasieg naszego forum zaskakuje mnie coraz bardziej. rowniez coraz bardziej cieszy. jeszcze troche i nie dosc, ze ministerstwo bedzie konsultowac z nami, to na dodatek bedziemy mieli impact factor :-). Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 23:27 impact traktor... Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 00:54 Ale koniecznie sumaryczny. Na żaden inny się nigdy nie zgodzę ;) Odpowiedz Link
donnajohnson Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 11:15 ford.ka napisał: > Ale koniecznie sumaryczny. Na żaden inny się nigdy nie zgodzę ;) Nad sumarycznym IF to trzeba bardzo bardzo bardzo solidnie popracowac. No i tez trzeba sobie zasluzuc. ;) Odpowiedz Link
donnajohnson Korekta* 24.03.12, 11:17 Na sumaryczny IF to trzeba bardzo bardzo bardzo solidnie popracowac. No i tez trzeba sobie zasluzuc. ;) Odpowiedz Link
donnajohnson Re: próbujesz raz jeszcze? ;-) n/t 24.03.12, 11:57 Przyznam, ze nie rozumiem pytania. Co mam jeszcze raz probowac? Odpowiedz Link
donnajohnson Re: próbujesz raz jeszcze? ;-) n/t 24.03.12, 12:27 Juz nie ma potrzeby :> Odpowiedz Link
chilly Re: próbujesz raz jeszcze? ;-) n/t 24.03.12, 21:47 Donka, co tak goło - bez obrazka? Odpowiedz Link
donnajohnson Re: próbujesz raz jeszcze? ;-) n/t 25.03.12, 14:31 chilly napisał: > Donka, No no, no to jak widze juz mi niedaleko do ... Donka Odpowiedz Link
chilly Re: próbujesz raz jeszcze? ;-) n/t 25.03.12, 22:00 Tak mi się ciepło pomyślało :) O panu z obrazka myślę z coraz większym chłodem... Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 23:27 nawet jest jakieś jedno cytowanie Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 23:31 wow!! you have made my day! capo.di.tutti_capi napisała: > nawet jest jakieś jedno cytowanie Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 23:49 może uchyle rąbka tajemnicy odnośnie tego cytowania: Cytat Dyscyplina badająca naukę przez analizę jej tekstualnych i społecznych praktyk (a nie teoretycznych treści) to naukometria (ang. scientometrics). Jej podstawowe techniki wywodzą się z bibliometrii, badającej relacje między publikacjami naukowymi; współczesna naukometria wzbogaciła swój repertuar o badanie relacji społecznych (między naukowcami) oraz instytucjonalnych (między ośrodkami badawczymi), analiza publikacji wciąż jednak pozostaje jej podstawowym narzędziem16. Choć z początku bibliometria, rozwijając tradycyjne klasyfikacje biblioteczne, próbowała ustalać relacje między dokumentami na podstawie ich słownika, a więc – w domyśle – semantyki, metoda ta okazała się nieefektywna i prowadząca do mylących rezultatów17. Jako standard przyjęto ostatecznie analizę cytatów (w danym dokumencie) i cytowań (danego dokumentu w innych) zarówno w aspekcie ilościowym (liczba cytowań), jak strukturalno-sieciowym (cytaty jako połączenia między tekstami jako wierzchołkami grafu czy węzłami sieci), przy czym może chodzić o związki bezpośrednie (A cytuje B/jest cytowane przez B) albo pośrednie, poprzez współcytowanie i łączenie bibliograficzne (co-citation, bibliographic coupling: A i B są cytowane przez C lub A i B cytują C)18. Analiza cytatów nie mówi bezpośrednio nic o tym, dlaczego się cytuje, chociaż więc ukazuje przepływ informacji w systemie nauki (w sieci publikacji), nie jest to informacja, którą mógłby odebrać zewnętrzny informator (jak teoretycznie miało być w przypadku analiz słownictwa). Loyet Leydesdorff przywołuje przy tej okazji matematyczne (czysto formalne) pojęcie informacji, odróżniając samą informację od jej znaczenia (zawartości), a także informację „dla systemu” od informacji „dla aktora”, działającego w tym systemie19; to jedno z miejsc, gdzie bardzo wyraźnie widać odmienność zmatematyzowanego modelu naukometrycznego i humanistycznej wizji nauki, jaką zaprezentował Waters, który w swym pamflecie pisze: Rady elity menedżerskiej mogą jedynie wychwycić relacje władzy istniejące między pewnymi grupami ludzi, zatem materia, która była przedmiotem tak wielkiej troski w przeszłości – przedmiot studiów, słowo pisane umieszczane w czasopismach i książkach, rzeczy układane na półkach bibliotek – wypada poza ramy obrazu. Wszystko to stanowi formę, nie treść^20. Cytat (20) L. Waters, Zmierzch wiedzy..., s. 52. Dobitniej wyraża to zamieszczony dalej epigraf z Kafki: „Dano im wybór zostania królami lub posłańcami królów. Jak to bywa z dziećmi, wszyscy chcieli być posłańcami. Dlatego właśnie istnieją tylko posłańcy, przemierzający galopem świat i – z racji tego, że królów nie ma – przekazujący każdemu nowiny, które stały się czymś pozbawionym znaczenia” (s. 57). Jak słusznie zauważył jeden z piszących na forum Doktorat–Nauka–Uczelnia portalu gazeta.pl, we współczesnej komunikacji naukowej z zaskakującą dosłownością realizuje się teza Marshalla MacLuhana, iż medium stało się komunikatem, przekaźnik – treścią przekazu Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 00:11 cały artukuł dosyc przeciętny, ale autor Odpowiedz Link
pfg Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 07:19 dala.tata napisał: > to na dodatek bedziemy mieli impact factor :-). Wtedy proon w proteście przestanie tu pisywać. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 08:25 Do tego dopuscic nie mozemy! Z drugiej strony moze sie okazac, ze to 'publikowanie' "na interrnecie" wygralo i proon bedzie pisal 2 razywiecej! pfg napisał: > dala.tata napisał: > > > to na dodatek bedziemy mieli impact factor :-). > > Wtedy proon w proteście przestanie tu pisywać. > Odpowiedz Link
proon Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 12:22 "Z drugiej strony moze sie okazac, ze to 'publikowanie' "na interrnecie" wygralo i proon bedzie pisal 2 razywiecej!" - najwyraźniej masz problemy ze zrozumieniem o co w tym całym internecie biega, ale to podobno normalne u starszych ludzi, z tym że w twoim przypadku jakoś głupio odstawać od studentów - jest okazja podszkolić się, zapraszam - www.nauka2.0.cittru.uj.edu.pl/start - może sama Kudrycka będzie Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 12:29 Żądany zasób nie został odnaleziony. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 15:50 ale o co chodzi proon? ze internet sluzy do popularyzacji nauki odkryles i sprzedajesz to jako nowosc? czy moze odkryles, ze sa czasopisma jedynie on-line? przypominam ci, ze ty bajdurzysz o 'publikowaniu na internecie' ze 'spolecznymi recenzentami', ktorzy sie wypowiadaja na temat tego, co przeczytali w tych niesamowitych darmowych repozytoriach, ktorych nie trzeba utrzymywac. proon napisał: > "Z drugiej strony moze sie okazac, ze to 'publikowanie' "na interrnecie" wygralo i proon bedzie pisal 2 razywiecej!" - najwyraźniej masz problemy ze zrozumieniem o co w tym całym internecie biega, ale to podobno normalne u starszych ludzi, z tym że w twoim przypadku jakoś głupio odstawać od studentów - jest okazja podszkolić się, zapraszam - www.nauka2.0.cittru.uj.edu.pl/start - może sama Kudrycka będzie Odpowiedz Link
proon Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 16:09 jeszcze raz link - www.nauka2.0.cittru.uj.edu.pl Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 16:22 to ja moze jeszcze raz: proon, ale o co ci chodzi? to, co tam jest, nie ma nic wspolnego z twoim bajdurzeniem o 'publikowaniu na internecie'. ja rozumiem, ze mozesz chciec jeszcze kilkukortnie wstawic tego linka (moze jakas cytacje zalapiesz), nie zmienia to jednak faktu, ze to, co oni mowia, ma sens. to, co ty mowisz, dalibog za cholere nie ma. proon napisał: > jeszcze raz link - www.nauka2.0 > .cittru.uj.edu.pl Odpowiedz Link
chilly Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 08:49 dala.tata napisał: > to na dodatek bedziemy mieli impact factor :-). Nooo, ale to trzeba by chociaż abstrakty naszych postów po angielsku pisać. Ale byłoby warto - punkty liczone podwójnie! Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 09:03 Oj to prawda. This post argues that what chilly said is true. chilly napisał: > dala.tata napisał: > > to na dodatek bedziemy mieli impact factor :-). > Nooo, ale to trzeba by chociaż abstrakty naszych postów po angielsku pisać. Ale > byłoby warto - punkty liczone podwójnie! Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 09:28 Akurat ten wątek należałoby przetłumaczyć na słowacki ;) Odpowiedz Link
chilly Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 21:52 ford.ka napisał: > Akurat ten wątek należałoby przetłumaczyć na słowacki ;) No, jest to pewien problem. A może gwara góralska wystarczy? Hej! Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 22:07 szkoda, że prof-pedagog był tu efemerycznie, przetłumaczyłby... Odpowiedz Link
prof_pedagog Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 06.04.12, 11:30 To dość zabawne, o czym pisze ford.ka, bowiem pomija szereg innych moich artykułów, jakie opublikowałem poza granicami kraju. Niech jeszcze sobie trochę poszuka w archiwach, bo jak widzę, szykuje się do napisania pracy naukowej poświęconej mojej osobie. Zapewne będzie wielki sukces. Otóż, myli się ford.ka , który powinien mieć nick:trabant.ka ., odwracając uwagę czytelników tego forum od istoty sprawy. Otóż problem polega na tym, że wszyscy Polacy, którzy habilitowali się w Katolickim Uniwersytecie w Rużomberku czy w innych słowackich uniwersytetach jako zagraniczne publikacje wykazują "teksty" opublikowane w Polsce. To jest kpina. Przy takim kryterium, to mój dorobek przewyższa osiągnięcia naukowe co najmniej kilkunastu , jak nie kilkudziesięciu docentów na Słowacji!!! Niech więc ford.ka pisze prawdę, a nie ściemnia. Niech poda te impaktowane czasopisma naukowe, w których Polacy, habilitujący się na Słowacji, zasługują na najwyższe uznanie akademickiego świata. Czy policzył ford.da dorobek swoich koleżanek i kolegów z kraju, a może i własny, który doprowadził do habilitacji na Słowacji? Niech się pochwali. Niech zacytuje. Niech wymieni te wybitne osiągniecia. Otóż, nie da się atakiem ad personam, który jest poniżej wszelkich standardów etycznych, bronić sprawy, która ma związek częściowo z działalnością o charakterze przestępczym, bo jak nazwać wyłudzenie habilitacji na podstawie zgłoszonej (a jedynej) monografii opublikowanej w Polsce, która jest książkę doktorską? Niech ford.ka pisze o faktach i tropi swoje "zasługi" w tym zakresie. Mnie to doprawdy w niczym nie zaszkodzi, a wręcz odwrotnie. Jeszcze bardziej potwierdza słuszność rozpoznania zjawisk, które są więcej niż patologiczne. Obiecuję fordowi.ka i czytelnikom tego forum , że opublikuję dokumenty słowackich przekrętów. W przyrodzie musi być równowaga. Zachęcam do zmiany nicka. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 06.04.12, 11:41 mi sie wydawalo, ze ford.ka dosc rzetelnie przeprowadzil analize. czy moglbym prosic referencje do tego 'szeregu innych artykulow'. Google Scholar ich nie notuje. Ja bym sie chetnie zapoznal. nie sadzilem tez, ze analiza dorobku jest atakiem ad personam. niezwykle. prof_pedagog napisał: > To dość zabawne, o czym pisze ford.ka, bowiem pomija szereg innych moich artyku > łów, jakie opublikowałem poza granicami kraju. Niech jeszcze sobie trochę poszu > ka w archiwach, bo jak widzę, szykuje się do napisania pracy naukowej poświęcon Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 06.04.12, 11:54 nie odniosłem wrażenia, by ford był obrońcą procederu habilitowania się na Słowacji. Czy Pan Profesor udokumentowałby jakoś tę tezę, przed przystąpieniem do weryfikacji nicków? Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 06.04.12, 14:02 Drogi Panie Profesorze, Wybaczam Panu, zgodnie w wielkopiątkową tradycją, bo najwyraźniej nie wie Pan, co Pan pisze. Analizie poddałem opublikowane przez Pana spisy dorobku. Nie wiem, czym napisałem prawdę, bo powtarzałem po Panu. Jeśli Pan zapomniał tam podać swoje liczne publikacje zagraniczne, proszę wyciągnąć konsekwencje we własnym zakresie. Skąd Panu przyszło do głowy, że mam słowacką habilitację, pojęcia nie mam. Nie znam też nikogo, kto by takową posiadiał. Na Słowację jeżdżę wyłącznie na narty i piwo, a habilitacji nie mam żadnej, ani krajowej, ani zagranicznej. Mam za to maturę z matematyki i wciąż potrafię sprawnie wykonywać cztery podstawowe działania. Wesołych Świąt! Odpowiedz Link
chilly Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 06.04.12, 15:49 No wiesz, ford. Ty, niehabilitowany, śmiesz analizować dorobek profesora?! Jak Profesor pisze, że ma , no to ma! Wesołych Świąt! Odpowiedz Link
andantee Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 06.04.12, 17:21 To mi przypomina historię z mojego wydziału - profesor w dorocznym podsumowaniu publikacji wyliczył kilka artykułów; bardzo szybko okazało się, że żaden z nich tak naprawdę nie istnieje. Sprawa rezeszła się po kościach. Odpowiedz Link
pfg Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 07.04.12, 14:28 Ach, cóż za radość! Zany profesor, celebryta nauki, zechciał się zniżyć na nasz poziom i zajrzeć na forum. Szkoda tylko, że absolutnie niczego nie zrozumiał z kierowanych do niego uwag. Odpowiedz Link
ford.ka Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 21:23 Skoro już rozwiązaliśmy problem owej nieszczęsnej trzynastki, przejdźmy dalej. W swoim poście odniosłem się do przedstawionych przez Pana Profesora wymogów, które, inaczej niż Pan Profesor, uważam za wcale niełatwe do łącznego spełnienia dla wielu polskich humanistów (kierowanie choćby podwórkową grupą badawczą przez doktora? wypromowanie kogokolwiek np. na małych filologiach? wyjazdy na konferencje zagraniczne bez znajomości języków obcych?), o ile oczywiście traktuje się je serio. Zdziwiło mnie zatem bardzo, że Pan Profesor wypowiada się o nich w bardzo ironicznym tonie. Nie wykluczam, że są osoby, które ich nie traktują serio, ale nie Słowaków to przecież wina. Podchodzą do sprawy z podziwu godnym pragmatyzmem - habilitowany Polak więcej do nich nie przyjdzie, więc szkód żadnych nie narobi, a 1200 euro zostaje w kasie. Nie podejrzewam, by ci, którzy piszą do Pana Profesora skargi, głosowali przeciwko, bo i po co. Przyznam także, że dla mnie cała ta historia jest wysoce abstrakcyjna, w dziedzinach, w których się obracam o żadnych słowackich habilitacjach nikt nigdy nie słyszał. Obawiam się, że to wąska specjalność pedagogów i teologów. Nie jestem zatem w stanie zastosować się do apelu Pana Profesora i wypowiadać o konkretnych przypadkach. Wolałem odnieść się do konkretu, jaki miałem przed sobą, tj. opisu wymogów i wyraziłem na ich temat swoją opinię. Niestety, nie mam, wbrew temu co Pan Profesor zdaje się sugerować, nawet polskiej habilitacji, co tu więc mówić o jakichś zagranicznych. A mój dorobek jest w pełni jawny, został zamieszczony w ogólnodostępnej bibliografii mojej uczelni. I nie ukrywam, że są w nim także artykuły w "zagranicznych" konferencyjniakach. Różnimy się jednak tym, że ja mam świadomość, że ich realna wartość ogranicza się do tego, że mogę je sobie wpisać do bibliografii. PS Nie do końca rozumiem, w jaki sposób znajomość języków czeskiego i słowackiego pomaga Panu Profesorowi "łatwo rozszyfrować, co warte są teksty tych, którzy ich nawet nie publikują". Mnie nauka czeskiego nie dała podobnych umiejętności. Będę chyba musiał popracować teraz nad słowackim. Odpowiedz Link
humanista1 Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 22.03.12, 18:56 jeszcze zanim przeczytałem tekst forda.ka, to pomysłem dokładnie to samo: te słowackie wymogi wcale nie są takie śmiesznie małe wielu polskich hab. absolutnie nie spełnia tych warunków! Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 22.03.12, 19:24 chyba, że ktoś tu coś pokręcił... na Słowacji są dwa typy habilitacji, które chyba u nas nie są rozróżnianie, jedna (dydaktyczna) jest czystą formalnością, druga - naukowa może już taką nie być... jakoś nie mam wątpliwości, do której podchodzą rodacy... Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 22.03.12, 22:54 Dla mnie sprawa słowacka jest straszeniem luda Czarnym Mzimu. W dyscyplinach zbliżonych do mojej poszło tam nie więcej niż 10-15 habilitacji, po czym zrobiła się wielka wrzawa i co najmniej od 2 lat nie słyszałem o jakimkolwiek przypadku nowej habilitacji tamże. Zaciekawiony, sprawdziłem tę kwestię moimi kanałami i okazało się, że na dyplomatyczne żądanie ministerstwa Kudryckiej Słowacy podnieśli wymagania tak, że są one właściwie niespełnialne dla nikogo. W każdym razie znajomy Słowak dał mi listę dużo wyższych wymagań niż z tekstu Śliwerskiego. Ps. I jeśli już kogoś mamy publicznie piętnować za habilitacje na Słowacji, to uderzmy się wpierw we własne piersi. Głównym demiurgiem tego procederu był wszak ks. prof. Tadeusz Zasępa, który rozkręcił karuzelę habilitacyjną na prywatnym uniwersytecie w Ruźomberku, którego wkrótce został Rektorem - zapewne w podzięce za sute wpływy finansowe od polskich habilitantów :D Odpowiedz Link
chilly Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 10:14 Nasz dyskusja będzie o niczym dopóty, dopóki nie zaczniemy rozmawiać na przykładach. Zadałem sobie nieco trudu i odszukałem dane kilku habilitowanych w ostatnim czasie za nasza południową granicą. Na ogół mają one liczny dorobek, sporo artykułów - choć nie w pismach z (naj)wyższej półki, po kilka książek. Można by powiedzieć - bardzo solidne rzemiosło, choć niekoniecznie geniusz (a musi być?). Aha, łączy ich "pochodzenie" - są spoza tych największych ośrodków, z uczelni, które nie mają uprawnień habilitacyjnych w danej dyscyplinie nauki. Wniosek - każdy przypadek trzeba rozpatrywać oddzielnie, nie potępiając automatycznie tylko z tego powodu, ze habilitacja była na wschodzie czy na południu. A co jeśli była na "Zachodzie"? Znam przypadek habilitacji w NRD pod koniec jej upadku - w gronie znajomych profesorów męża kandydatki, też profesora (nie było tam kolokwium hab., ale ocena przez kilku profesorów). Dziś jest to "porządna" bo niemiecka habilitacja. Nazwisk nie podaję, gdyż mogłoby to - często niezasłużenie - utrudnić życie tym osobom. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 10:28 tja... no cóż, jeśli to pedagogika, możemy się pokusić o tezę, że szukają poziomu poza Polską..., ale jednak myślę, że to nie jest prawdziwa teza, i że ta turystyka ma na celu dość łatwe i bezbolesne przejście przez procedurę... a że dorobek ilościowy spory, no cóż kiedyś z nudów przeglądałem arcydzieła pedagogów i włos mi się jeżył na głowie... produkcja idzie pełną parą, ale myśl nie nadąża... Odpowiedz Link
chilly Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 17:38 tja... łatwo potępiać w czambuł i ogólnie. Zakładać, że każdy habilitowany w Polsce (pozostańmy przy pedagogice) jest orłem w porównaniu z habem ze Słowacji. Że prace tego pierwszego są o niebo lepsze niż drugiego. Jeśli jednak nie jest to prawdą, to może mówimy raczej o poziomie naukowym polskiej pedagogiki? O koteriach promujących swoich, sprawdzonych towarzyszy (i towarzyszek). Raczej tych z dużych uczelni niż z małych. Miałem okazję poznać trochę to środowisko i zaręczam: obowiązują w nim inne standardy niż w fizyce. A nawet w polonistyce. Dlatego rozumiem tych, którzy - uważając, że mają dostateczny (porównywalny z habilitowanymi kolegami) dorobek wolą wybrać drogę nie tak ciernistą, reguły bardziej przewidywalne, krytykę merytoryczną a nie ad personam. Odpowiedz Link
takisobienik Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 10:41 Jestem też autorem tak znaczących dla badań współczesnej myśli pedagogicznej rozpraw, jak: Przekraczanie granic wychowania (Łódź 1992), Współczesne teorie i nurty wychowania (Kraków 1998, VII wyd. 2008) czy Pedagogika dziecka. Studium pajdocentryzmu (Gdańsk 2007). Książka Współczesne teorie i nurty wychowania została już przetłumaczona i z końcem 2009 r. ukazała się na Słowacji. boguslawsliwerski.pl/dorobek/charakterystyka.pdf Ciekawe. Odpowiedz Link
prof_pedagog Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 11:03 Proszę bardzo, dane na temat mojego dorobku naukowego i recenzje są na stronie: www.boguslawsliwerski.pl Nie trzeba odsyłać tylko do jednego pliku. Odpowiedz Link
mmsps Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 12:17 Przyłączam się do opinii, że wielu habilitowanych (a również tych "nagrodzonych" tytularną profesurą w Polsce) tematu transparentności procedury i konkretyzacji wymagań woli unikać. Stąd z zasady pojawia się sprzeciw wobec procedury nadawania stopnia docenta na Słowacji, gdy dyskusja powinna się raczej sprowadzać do kwestii równoważności oraz automatycznego uznawania stopnii. Już teraz pojawiające się opinie wskazują, że niedługo temat powróci w dużo szerszym odniesieniu do habilitowanych "po nowemu" i "po staremu", z przywilejem dla tych namaszczonych poprzez kolokwium. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 12:30 mmsps napisał: > Przyłączam się do opinii, że wielu habilitowanych (a również tych "nagrodzonych > " tytularną profesurą w Polsce) tematu transparentności procedury i konkretyzac > ji wymagań woli unikać. Stąd z zasady pojawia się sprzeciw wobec procedury nada > wania stopnia docenta na Słowacji, gdy dyskusja powinna się raczej sprowadzać d > o kwestii równoważności oraz automatycznego uznawania stopnii. co to znaczy??? proszę o komentarz, kilka ostatnich wpisów w temacie epatuje pewnymi pęknięciami logicznymi... a sprzeciw wobec procedury pojawia się głównie stąd, że ta procedura sprowadza się głównie do uiszczenia opłaty..., zwłaszcza jeśli chodzi o jeden typ słowackiej habilitacji... --- Louder Than Bombs... Odpowiedz Link
mmsps Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 14:29 Słowacy mają po prostu bardzo klarowną procedurę przyznawania stopnia docenta. Każdy uniwersytet określa jasno reguły i wymagania. Nie ulega wątpliwości, że w odczuciu wielu z nas wymagania te są znacznie niższe niż "ogólnie przyjęte" do polskiej habilitacji. I zapewne głównie z tego powodu pojawia się krytyka, choć ewentualna ocena samej słowackiej procedury powinna się odbywać w całkowitym oderwaniu od polsko-słowackiej umowy rządowej o określającej równoważność i zasady uznawania stopni naukowych. A to już trochę inny temat do dyskusji, szczególnie w świetle znowelizowanej ustawy... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 15:54 hm, sami Słowacy się śmieją z tej turystyki habilitacyjnej... i powtarzam - tam są dwie habilitacjie, różne, o różnych kryteriach, u nas ich się nie rozróżnia...obawiam się, że nasi peregrynujący na Słowację geniusze robią tę w zasadzie bezkryteryjną... Odpowiedz Link
mmsps Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 16:57 Tytułem wyjaśnienia: termin "habilitacja" odnosi się jednoznacznie do stopnia naukowo-pedagogicznego docenta. Wymagania rzeczywiście nie są wygórowane. Z założenia jest on przewidziany do uzyskania 3-5 lat do doktoracie. Natomiast stopień "doktor nauk" (DrSc.) jest już poważnym stopniem naukowym, w przypadku którego wymagania raczej odpowiadają tytułowi profesora u nas (w szczególności niejeden profesor uczelniany na Słowacji nie ma stopnia Dr.Sc.). Słowacy faktycznie trochę się z nas śmieją. Ale uparcie będę twierdził, że to nie jest kwestia ich systemu, ale naszego! Polecam lekturę obowiązującej umowy: www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/55/70/55700/Slowacja.pdf Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 23.03.12, 17:41 ależ ja nie oskarżam Słowaków o to, że u nich robią habilitacje osoby, które w PL nie byłyby w stanie ich zrobić... oczywiście, że to są nasze patologie, nie mam żadnych wątpliwości co do tego. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 00:49 w tej dyscyplinie tam się nie habilitują... choć to ambitne zadanie ;-) Odpowiedz Link
capo.di.tutti_capi Re: Sliwerski o habilitacjach made in Slovakia 24.03.12, 01:42 zależy kto jakie ma ambicje i na ile jest ambitny :) Odpowiedz Link
chilly Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 12:23 Wobec postępującej degrengolady świata współczesnego, a w szczególności upadku światowej nauki, prof. Śliwerski wprowadził nowa kategorię: habilitowany w Polsce. ba, utworzyła nawet Klub: sliwerski-pedagog.blogspot.com/2012/03/w-elitarnym-klubie-habilitowanych-w.html Mam wrażenie, że ogląd świata Pana Profesora kończy się na Ruzomberoku... Ale skąd te kompleksy u takiego prominenta? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 13:00 chilly napisał: > Wobec postępującej degrengolady świata współczesnego, a w szczególności upadku > światowej nauki, prof. Śliwerski wprowadził nowa kategorię: habilitowany w Pols > ce. ba, utworzyła nawet Klub: > sliwerski-pedagog.blogspot.com/2012/03/w-elitarnym-klubie-habilitowanych-w.html ...ma cenne zasługi dla recepcji i promowania w naszym kraju pedagogiki Jana F. Herbarta... ...które to fenomeny stały się dużo wcześniej przedmiotem analiz takich pedagogów, jak: Bogdan Nawroczyński, Kazimierz Sośnicki, Astrid Męczkowska, Andrea Folkierska czy Maria Reut. Wprawdzie pominął przy tym znacznie szersze i współczesne badania fenomenu „wychowalności” w pracach Natalii Han-Ilgiewicz, moich czy Jacka Filka... Ja piernicze. Jakie elity, taka nauka, albo odwrotnie, jaka nauka, takie elity. O miedzynarodowosci tego dyskursu zaswiadcza chyba jedynie osoba dawno zmarlego pedagoga, ktorego mysl nalezy na krajowym ugorze promowac, co tez z oddaniem robi grono wielbicieli, do ktorego dolaczyl wlasnie kolejny adept. Podtrzymuje wielokrotnie wczesniej wyrazona opinie, ze polska habilitacja jest szkodliwa, poniewaz promuje i wrecz wymusza taki rodzaj dyskursu naukowego. Odpowiedz Link
proon Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 13:48 a ja przy okazji tej habilitacji zwróciłbym uwagę na coś innego - na renesans poglądów pedagogicznych bazujących na dogmatach religijnych; przecież praktyczna szkodliwość pedagogiki herbartowskiej dla współczesnego kształcenia i wychowania już udowodniono; tak więc habilitant nie sięga po wyniki badań nad rzeczywistością szkolną, bo takowe, w dużej mierze będące pozostałością herbartyzmu, zmusiłyby go do krytyki Herbarta; ale jak sięga po dogmaty religijne i niektóre nurty filozofii to mógł stworzyć "wiekopomne dzieło" o "wielkim filozofie"; przy okazji warto zaznaczyć, że jest to reakcja na pedagogikę "światową" z II połowy XX wieku - takie nurty jak pedagogika nieautorytarna, antypedagogika i pedagogika humanistyczna; w skrajnej postaci widać to na blogu - www.edukacja-klasyczna.pl/ Odpowiedz Link
nullified Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 14:17 proon napisał: > a ja przy okazji tej habilitacji zwróciłbym uwagę na coś innego - na renesans poglądów pedagogicznych bazujących na dogmatach religijnych; [podkr. moje - null ] ales sie obudził ^^ - ten "renesans" trwa juz ponad 25 lat. Każde bajorko ma swój "prad" "trynd" albo coś tam. Ile w tym koniunkturalizmu (ach ci niezależni uczeni taaa) to tez wiadomo. Ile to narobiło szkód - niektóre sa nieodwracalne w zasięgu pokolenia - to tez wiadomo. Inna rzecz, że w całej tej dyspucie jedna rzecz umkneła. Skoro na Słowacji sa dwie habilitacje (odkladajac na bok bzdurność podzialu doktorów na jedno i dwupaskowych), we Francji jest procedura habilitacji czysto naukowa (całkiem poza akademiami i szkolami wyzszymi) i ścieżka nauczycielska to może rzecz bylaby warta przemyslenia. Skoro juz ta "wielopaskowość" jest potrzebna, prózność wszak jest sprawa nie do zignorowania, niech ona ma jakis sens. Zakłądając życzliwie, że jakikolwiek "sens" w czyms takim można odnaleźć. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 15:40 tylko nie adept, tylko nie adept... Odpowiedz Link
chilly Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 15:51 adept44_ltd napisał: > tylko nie adept, tylko nie adept... Może by tak adepcik? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 16:00 może by tak :), ale nie adept, ja wprawdzie pedagogikę miałem ostatnio na studiach i to w podwójnie kuriozalnym wydaniu (tu uśmiech do jael..., choć zidentyfikowany przez nas profesor to była tylko połowa zabawy), niemniej na tyle mam rozsądku, by się domyślać, że propagowanie dzisiaj Herbarta do wyczynów nie należy... (nawet w towarzystwie Schleiermachera), zresztą formuła elitarne grono habilitowanych pedagogów to jakiś oksymoron... Odpowiedz Link
chilly Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 19:45 Ale to jest zaraźliwe - przykład idzie z góry. Ostatnio słyszałem od dwojga habów, że "ja mam polską habilitację". Najpierw myślałem, że to żart, za drugim razem nie wiedziałem co myśleć. Teraz już wiem. Oba opisywane przypadki dotyczą bowiem osób, które same raczej nic nie wymyślą, niewiele publikują (w pokonferencyjniakach; za granicą nic), a do tego mówią jakimś żałosnym wolapikiem. No, ale w uczelnianej hierarchii zajmują dość eksponowane stanowiska, co pozwala im mieć dobre o sobie mniemanie. . A co, jeśli zaraza się rozprzestrzeni? Czy polskim naukowcom nie grozi wyginięcie (umrą ze śmiechu)? Odpowiedz Link
pfg Re: Nowa kategoria naukowa 29.03.12, 20:16 chilly napisał: > A co, jeśli zaraza się rozprzestrzeni? Czy polskim naukowcom nie grozi wyginięcie Szkoda, że nie umiem rysować. Wyobraziłem sobie taki mini-komiks: Pierwszy panel: standardowy atak zombi. Drugi panel: atak pedagogów z polską habilitacją. The horror! The horror! Odpowiedz Link
chilly Śliwerski redivivus 05.05.12, 10:43 forumakademickie.pl/fa/2012/04/banalizacja-nauki/ Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Śliwerski redivivus 05.05.12, 10:58 jak widać w komentarzach do artykułu PT profesora, sprawa budzi ogromne zainteresowanie ;-) Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: Śliwerski redivivus 05.05.12, 11:50 Powiedziałbym, że zainteresowanie budzi osoba autora... skądinąd słusznie ;) Odpowiedz Link
chilly Re: Śliwerski redivivus 05.05.12, 13:23 Dla mnie nierozstrzygniętym problemem jest, czy pedagogika jest nauką (niezależnie od dyskusji wokół niej toczonych na forach internetowych). Słuszne jest jednak ocenianie według kryteriów naukowych nauczycieli akademickich nią zajmujących się. Jak jednak rozumieć wykluczenie z pedagogiki, co Profesor podkreśla w każdym tekście, dydaktyków szczegółowych (za wyjątkiem profesora Juszczyka - dlaczego)? Inni autorzy, zapewne nie tak prominentni, stawiają pedagogikę na czterech filarach: pedagogika ogólna, historia wychowania, teoria wychowania i dydaktyka (która, co oczywiste, służy też wychowaniu). Uzasadnianie tego w taki sposób, że dydaktyki szczegółowe nie znalazły się na jakiejś tam liście, w jakimś oficjalnym wykazie (kto go układał?), nie wydaje mi się przekonujące. Odpowiedz Link
pigwa_polska 25k 05.05.12, 15:06 Dziekan prywatnej szkoły, mający adiunktów na "pierwszym" etacie u siebie, postanowił, że sfinansuje im habilitacje podobnie jak "swoim" asystentom finansuje koszty związane z postępowaniem doktorskim. Dlaczego ma płacić 25k zamiast (nie wiem ile mniej, ale autor linkowanego artykułu twierdzi, że mniej niż w Polsce) mniej? Jeśli jest to szkoła w południowej lub południowo-wschodniej części Polski, to dochodzi spora różnica na kosztach logistycznych oraz fakt, że ludzie z pogranicza zwyczajnie władają językiem sąsiadów ze Wschodu lub z Południa. Często nawet są to ludzie mający oprócz polskiego pochodzenie rusińskie, słowackie lub w okolicach Bielska-Białej czeskie. Często są też dwuetatowcami, jeden etat na Ukrainie, Słowacji, Czechach a drugi w Polsce. Na Słowacji habilituje się sporo Czechów, Węgrów i Ukraińców, wystarczy wejść na stronę ich ministerstwa i sprawdzić, że jest ich więcej niż Polaków. Podobnie prawdopodobnie dzieje się na Ukrainie i w Czechach, na Węgrzech, te tereny w sposób historyczny mają niejednorodną strukturę etniczną i mnóstwo powiązań między nacjami. Pomysły reklamowanego w linku profesora są antyintegracyjne i antyeuropejskie. Powinien przez całą UE być przyjęty jeden europejski system awansu naukowego z ideą dynamicznej wymiany kadr i wymuszoną mobilnością kadr. Na takim czymś skorzystamy jako Polacy. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: 25k 05.05.12, 15:12 biorąc pod uwagę stan pedagogiki w ojczyźnie, to w tych pohukiwaniach PT Profesora ja nie widzę nic innego, tylko walkę o władzę... no ale pewnie za chwilę się dowiem, że się habilitowałem na Słowacji :) Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: 25k 05.05.12, 15:39 pigwa_polska napisała: > Jeśli jest to szkoła w południowej > lub południowo-wschodniej części Polski, to dochodzi spora różnica na kosztach > logistycznych oraz fakt, że ludzie z pogranicza zwyczajnie władają językiem sąs > iadów ze Wschodu lub z Południa. Często nawet są to ludzie mający oprócz polski > ego pochodzenie rusińskie, słowackie lub w okolicach Bielska-Białej czeskie. Taaaa. Zwłaszcza osób pochodzenia czeskiego są w okolicach BB istne tłumy... > Podobnie prawdopodobnie dzieje się na Ukrainie i w Czechach, na Węgrzech, te t > ereny w sposób historyczny mają niejednorodną strukturę etniczną i mnóstwo powi > ązań między nacjami. No tak. Turystyka habilitacyjna ma powody etniczne... Odpowiedz Link
chilly Re: 25k 05.05.12, 18:40 Jednak niechęć do przeżywania upokorzeń na krajowym podwórku może być dla niektórych wystarczającym powodem podjęcia decyzji o miejscu habilitacji. Choć często przyczyna może być taka, jak pisze prof. Śliwerski. Nie spotkałem jednak zestawienia/publikacji wskazujących na to, że każda habilitacja uzyskana w Polsce jest wyższych lotów i poparta jest większym dorobkiem niż te ze Słowacji. A, jak pisano tu, na forum, obecnie grzeją się z przepracowania maszyny drukujące tzw. książki profesorskie. W Polsce. Żeby tylko zdążyć w okresie obowiązywania starej ustawy. Za pół roku - za rok może być ciekawie powrócić do tych analiz. Liczę, że zajmie się tym sam Profesor! Odpowiedz Link
dala.tata Re: 25k 05.05.12, 18:58 przeczytawszy iles tam autoreferatow habilitantow, trudno mi sobie wyobrazic, ze w slowacji habilitacje moga byc jeszcze gorsze. a jawnych przewodow profesorskich nie moge sie doczekac :-) Odpowiedz Link
chilly Re: 25k 05.05.12, 22:41 Ba, kiedy to o to chodzi, by zdążyć póki jeszcze są niejawne. Ale "książkę profesorska' trzeba wysmażyć. Będzie co czytać w długie zimowe wieczory. Odpowiedz Link
dala.tata Re: 25k 05.05.12, 22:53 Bez watpienia. Co do wieczorow zimowych, chyba bede wolal autoreferaty profesorskie, a nie profesorskie dziela. Beda one nieskonczonym zrodlem wesolosci. chilly napisał: > Ba, kiedy to o to chodzi, by zdążyć póki jeszcze są niejawne. Ale "książkę prof > esorska' trzeba wysmażyć. Będzie co czytać w długie zimowe wieczory. Odpowiedz Link