Dodaj do ulubionych

Tymczasem w Olsztynie

14.05.12, 09:27
...podejrzenie plagiatu i mobbingu.

Linka
Druga linka
Obserwuj wątek
    • flamengista a w Nowym Targu 14.05.12, 18:41
      na razie jest ściernisko, ale będzie - San Francisco.

      A w zasadzie: na razie jest PWSZ, ale będzie Akademia. A za chwilę chabilitacje z wypasu owiec ("ch" celowe).

      Tekst linka
      • adept44_ltd Re: a w Nowym Targu 14.05.12, 20:34
        może w akademię 1 -majową? ale to już jakby za późno...
        • niewyspany77 Re: a w Nowym Targu 14.05.12, 21:18
          akademię pana kleksa, pardon, grysa
      • piokuk Re: a w Nowym Targu 14.05.12, 20:58
        Nie jeździsz Janie do ZOD-u w Nowym Targu?
        • flamengista nie 15.05.12, 09:06
          z ZOD-ów to jeździłem tylko do Kielc, gdzie warunki były superkomfortowe. W NT ZOD jest w budynku liceum, ale przynajmniej dojazd dobry.

          Natomiast najgorzej jest w Dębicy - ponad 3 godziny jazdy w jedną stronę, niektórzy mają zam zajęcia z dziennymi. Swego czasu nawet próbowano utworzyć tam wydział i przenieść ludzi.
          • piokuk Re: nie 15.05.12, 10:29
            Skoro w Dębicy jest fatalnie, to pomyśl jak było w Jaśle i Sanoku.
    • chilly Re: Tymczasem w Olsztynie 14.05.12, 20:42
      W związku z wyborami na uczelniach urodzaj na anonimy znacznie wzrósł...
      • balans_bieli Re: Tymczasem w Olsztynie 14.05.12, 21:17
        dokładnie, pachnie chamskim załatwianiem spraw
    • h_hornblower piekne toto 14.05.12, 21:37
      Wspaniala jest przytoczona wypowiedz naukowca:

      Naukowiec twierdzi, że jest zaskoczony tymi informacjami. - Nie wiedziałem, że coś z moim wnioskiem o profesurę jest nie tak. Pierwsze słyszę o zarzucie plagiatu. Komisja nie informowała mnie o żadnych problemach - mówi. - Dlatego trudno jest mi się nawet do tego odnieść. Tym bardziej że chodzi o pracę sprzed 16 lat. (I TERAZ UWAGA UWAGA) Żeby coś więcej powiedzieć, musiałbym poznać konkretne uwagi.

      A zatem naukowiec nie wyklucza... Piekne!

      pzdr
      horny
    • eni.huso Re: Tymczasem w Olsztynie 14.05.12, 22:19
      nosz to już normalnie plagiaciuku nie mozna zrobic, bo wyciągną... ;)
    • ziemkowitt ciekawe ile w tym plagiatu a ile postępu 14.05.12, 23:17
      Zastanawiam się, czy dzisiejsi autorzy - rzetelni autorzy - nie będą plagiatorami za np. 15-20 lat, zmieniają się standardy, to co kiedyś było nienaganne dziś kończy się strasznymi konsekwencjami, może za jakiś czas przepuszczą wszystkie prace wszystkich przez specjalny program i wyszuka wszystkie "uchybienia warsztatowe" które pechowo okażą się wtedy "chamskim plagiatem".

      Oczywiście - sam przypadek z Olsztyna jest jedynie pretekstem do zastanowienia się nad tą kwestią - nie odnoszę się do samego tego przypadku, ponieważ myślę, że nie mam kompetencji aby to oceniać i zobaczymy co oceniający orzekną.
      • charioteer1 Re: ciekawe ile w tym plagiatu a ile postępu 15.05.12, 00:07
        ziemkowitt napisał(a):

        > Zastanawiam się, czy dzisiejsi autorzy - rzetelni autorzy - nie będą plagiatora
        > mi za np. 15-20 lat, zmieniają się standardy, to co kiedyś było nienaganne dziś
        > kończy się strasznymi konsekwencjami, może za jakiś czas przepuszczą wszystkie
        > prace wszystkich przez specjalny program i wyszuka wszystkie "uchybienia warsz
        > tatowe" które pechowo okażą się wtedy "chamskim plagiatem".

        Standardy sie nie zmienily, zmienil sie obieg informacji. Plagiatorzy z lat 90-tych i wczesniejszych nie przypuszczali, ze to wszystko moze kiedys trafic do internetu i kazdy bedzie mogl sobie wyguglac zywcem zerzniete fragmenty tekstu. Te uchybienia warsztatowe pokazuja jedynie jak duza czesc polskiej nauki nie trzyma w ogole zadnych standardow.
        • dala.tata Re: ciekawe ile w tym plagiatu a ile postępu 15.05.12, 00:24
          No, powiedzmy, ze dzisiaj Wittgenstein nie moglby napisac w Dociekania filozoficznych, ze nie robi referencji, bo przeciez sa oczywiste, ale trzeba by zapytac cholery.

          poza tym, to sie zgadzam. ja rowniez mysle, ze plagiatorom sprzede 20 lat nie snilo sie, ze ich prace oraz prace, z ktorych sciagali moga byc dostepne kazdemu, kto ma ochote sie z nimi zapoznac. dlatego zreszta mnie tak mocno dziwia dzisiejsze plagiaty. Plagiatorowi coraz trudniej zalozyc, ze nikt nie zna jakiegos tekstu. 20-30 lat temu przywiezienie ksiazki, powiedzmy, z portugalii dawalo dosc duza pewnosc, ze ksiazki, powiedzmy, w Gdansku, nie zna nikt poza plagiatorem. plagiator wydawal ksiazke, ktora poza Gdanskiem byla praktycznie nie dostpena i bob's your uncle.

          Dzis pytanie jak tu byc skutecznym plagiatorem jest coraz pilniejsze :-)

          charioteer1 napisał:

          > Standardy sie nie zmienily, zmienil sie obieg informacji. Plagiatorzy z lat 90-
          > tych i wczesniejszych nie przypuszczali, ze to wszystko moze kiedys trafic do i
          > nternetu i kazdy bedzie mogl sobie wyguglac zywcem zerzniete fragmenty tekstu.
          > Te uchybienia warsztatowe pokazuja jedynie jak duza czesc polskiej nauki nie tr
          > zyma w ogole zadnych standardow.
          >
          >
          • pajacykczk standardy się zmieniły 15.05.12, 00:55
            kiedyś był plagiat uprawiany państwowo i celowo, nawet wykładowcy mówili studentom, że jeśli chcą mieć dostęp do najnowszych osiągnięć wiedzy z nauk ścisłych, technicznych itd. to muszą znać rosyjski, ponieważ to co wartościowe wydawane w USA, UK, Francji, z kilutygodniowym opóźnieniem ukazuje się w Moskwie po rosyjsku, z usuniętymi literówkami i nawet z nowym autorem :-). Świeżutka książka z księgarni, kupowana była przez ambasadora ZSRR i pocztą dyplomatyczną trafiała do radzieckiej Akademii Nauk - po przekładzie do druku i już. Kilka razy miałem okazję testować to twierdzenie - może nie było to kilka tygodni od wydania oryginalnego, ale był to plagiatoryzm państwowy. Ci autorzy plagiatorzy mają tytuły i stopnie naukowe do dzisiaj.
            Na polskim gruncie także to występowało, o ile wierzyć otwarcie to twierdzącym wykładowcom. Jako przykład podawano polską książkę Krysicki+Włodarski która jest identyczna z Zaporożcem - z tą różnicą, że to co Zaporożec pokazuje jako rozwiązane, Krysicki i Włodarski podają do rozwiązania (z odpowiedziami na końcu książki) a to co Krysicki i Włodarski mają u siebie rozwiązane Zaporożec podaje do rozwiązania (z odpowiedziami na końcu książki). Bardzo pomocne trio :-) a co gorsza nie wiadomo kto od kogo. Wiadomo, my nie lubimy ruskich to znaczy, że na pewno oni od naszych ;-)

            Standardy się zmieniły.
            Często asystenci patrzyli na ręce i edytowali swoim profesorom prace. Bywało też odwrotnie: starzy profesorowie pisali książkę swoimi asystentami, którzy z czasem stali się profesorami i wydali to samo - niemal słowo w słowo - co przedtem napisali jako asystenci i jak się porówna kilka takich książek 30 lat temu firmowanych przez obecnie już profesora emeritusa, a dziś świeżo wydanych przez obecnego profesora, który wtedy był asystentem, nieraz nawet nie są zmieniane wyrazy, w czasie studiów robiliśmy sobie takie porównania, i to były znane nazwiska, wydawnictwa centralne - również znane i najlepsze, nawet jak nie było "świeżej" wersji - w ciemno, braliśmy książkę profesora seniora, już nie polecaną na wykładzie a dostępną w bibliotece, i często okazywało się, że to to samo a nawet lepsze, bo w nowym wydaniu były błędy powstałe w czasie kopiowania.
            Standardy się zmieniły - i choć się zmieniły, już niewielu pamięta, że kiedyś było inaczej, nie przypadkiem nowi profesorowie zarządzając uczelniami jako nowe władze, pozwalają (a może i inicjują) na niszczenie starych zbiorów. Sporo ciekawych książek już w czasie studiów zgromadziłem z tych wyrzucanych z biblioteki i to były często prototypy obecnie wydawanych "najnowszych wydań" nowych profesorów.
            • charioteer1 Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 01:16
              A jak przyszlo polecenie z gory, ze towarzyszowi nalezy sie doktorat, czy habilitacja, to CK zatwierdzala i nikt specjalnie dorobku nie analizowal. Potem juz na tej gorze nic nie bylo, ale mechanizm dzialania pozostal ten sam. Ty jednak mowisz o troche innej nauce.
            • pfg Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 09:02
              pajacykczk napisał(a):

              >ponieważ to co wartościowe wydawane
              > w USA, UK, Francji, z kilutygodniowym opóźnieniem ukazuje się w Moskwie po rosyjsku

              ZSRR nie był stroną międzynarodowej konwencji o prawach autorskich, więc uprawiał ten proceder "legalnie". W zasadzie to samo robiły Stany Zjednoczone w pierwszych latach swojego istnienia, kradnąc - jak byśmy to dziś powiedzieli - literaturę i patenty na potęgę, ale dwudziestowieczny proceder radziecki miał ten skutek uboczny, że zachodni autorzy i wydawcy bardzo niechętnie wydawali coś oficjalnie w demoludach.

              W Krakowie księgarnia radziecka była na rogu Rynku i Brackiej; do dziś mam trochę świetnych książek tam kupionych, w dodatku za grosze, zresztą nie tylko dzikich przekładów, ale też oryginalnych książek autorów z ZSRR. Matematyka i fizyka były w Sowietach na wysokim poziomie. Mam to teraz spalić jako owoc zatrutego drzewa?
              • charioteer1 Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 09:49
                pfg napisał:

                > kradnąc - jak byśmy to dziś powiedzieli - liter
                > aturę i patenty na potęgę,

                Dzisiaj bysmy powiedzieli, ze piracili.

                Google podaje, ze Amerykanie mieli wlasne prawo patentowe juz w XVIII wieku, przedtem byli kolonia brytyjska.
                • pfg Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 14:56
                  charioteer1 napisał:


                  > Google podaje, ze Amerykanie mieli wlasne prawo patentowe juz w XVIII wieku

                  To, że mieli własne, nie znaczy, że przestrzegali cudzego :-/
              • dala.tata Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 09:57
                tam byly tez plyty :)

                pfg napisał:
                >
                > W Krakowie księgarnia radziecka była na rogu Rynku i Brackiej; do dziś mam troc
                > hę świetnych książek tam kupionych, w dodatku za grosze, zresztą nie tylko dzik
                > ich przekładów, ale też oryginalnych książek autorów z ZSRR. Matematyka i fizyk
                > a były w Sowietach na wysokim poziomie. Mam to teraz spalić jako owoc zatrutego
                > drzewa?
                • another_story Re: standardy się zmieniły 17.05.12, 21:36
                  A Kamandę Pinka Flojda też mieli?

                  dala.tata napisał:

                  > tam byly tez plyty :)
              • charioteer1 Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 10:02
                Pfg, ale czy zgodzisz sie z pajacykiem, ze Rosjanie w jakis dramatyczny sposob wplyneli na zanizenie standardow publikacyjnych w naukach scislych? Oni nie szanowali praw wydawcow. Wydaje mi sie, ze z prawami autorow nie mieli wiekszych problemow, poza normalna do dzisiaj dzialalnosc szpiegowska, uprawiana przez wszystkie mozliwe strony. Inna sprawa zupelnie to zbiory zadan i autorstwo zadan dla uczniow, czy studentow. Porownywalismy kiedys kilka roznych zbiorow zadan z matematyki. Kilka roznych zbiorow, wydanych na przestrzeni kilkudziesieciu lat, rozni autorzy, a zadanie co do joty identyczne, z tym samym pociagiem z Krakowa do Warszawy. To jest chyba jedyna dziedzina, w ktorej faktycznie standardy sie powoli zmieniaja.
                • pfg Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 14:55
                  charioteer1 napisał:

                  > Pfg, ale czy zgodzisz sie z pajacykiem, ze Rosjanie w jakis dramatyczny sposob
                  > wplyneli na zanizenie standardow publikacyjnych w naukach scislych?

                  Nie, zdecydowanie nie - poza jedną kwestią: Te radzieckie publikacje były fatalne *edytorsko*, z wąziutkimi marginesami, nieistniejącą interlinią, na fatalnym papierze. No tanio musiało być. Natomiast w żaden sposób nie obniżyło to merytorycznych standardów publikacyjnych ani nie wytworzyło "kultury plagiatów". Ja, moi koledzy i moi profesorowie kupowaliśmy te "ruskie książki", bośmy nie mieli dostępu do oryginalnych, a nie mieliśmy w sporej części dlatego, że ZSRR robił, co robił (nie tylko na rynku wydawniczym).
                  • chilly Re: standardy się zmieniły 15.05.12, 19:47
                    Tak jak pfg mam do dziś sporo rosyjskich (radzieckich? sowieckich?) książek. Tyle, że ja je kupowałem w Warszawie przy Nowym Świecie oraz w PKiN (niegdyś im. J. Stalina). Za niemal grosze uzyskiwałem przez to dostęp do tłumaczeń wielu znakomitych amerykańskich monografii. I, przyznam ze wstydem, nie budziło to wówczas we mnie żadnych rozterek moralnych. Ba, w ogóle się nad tym nie zastanawiałem. A dziś żałuję tylko, że nie kupiłem więcej znakomitych. i też niedrogich albumów malarstwa. Tak, jak tego, że nie zwiedziłem południowych republik CCCP.
              • dr_pitcher Re: standardy się zmieniły 17.05.12, 15:47
                Owszem - prawda (B. Franklin najlepszym przykladem). Ale wowczas "kopiowali" i kradli wszyscy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka