Dodaj do ulubionych

Komisarze...

31.08.12, 17:31
wyborcza.pl/1,75248,12395669,Minister_nauki_grozi_uczelniom_wprowadzeniem_komisarzy.html
Obserwuj wątek
    • chilly Re: Komisarze... 31.08.12, 23:02
      Ludowi?
      Jak jednak mam się czuć w państwie, w którym najlepsza (?) uczelnia ekonomiczna nie jest w stanie poradzić sobie z własnymi finansami? No, chyba że powodem są żenujące dotracje ministerialne...
      • flamengista czy ktoś zna realia SGH? 01.09.12, 10:27
        Z tego co pamiętam - ale to było lata temu - SGH było chyba jedyną publiczną uczelnią ekonomiczną, która ograniczyła nabór na niestacjonarne pod naciskiem samorządu studenckiego. Studenci, szczególnie dzienni, narzekali na obniżenie poziomu i inflację dyplomu, wydawanemu każdemu, kto płaci.

        Podkreślam - to było dawno, więc nie wiem czy po jakimś czasie się nie złamali i nie zwiększyli naboru. Ale może to tłumaczyć problemy finansowe. Dotacja na stacjonarnych pokrywa ponoć od 70 do 80% kosztów funkcjonowania typowej państwowej uczelni. Resztę trzeba zdobyć od niestacjonarnych, podyplomowych i z grantów.
        • dala.tata Re: czy ktoś zna realia SGH? 01.09.12, 12:29
          wydawaloby mi sie, ze najlepiej realia SGH zna SGH. i jesli uczelnia, ktora po angielksu nazywa sie Warsaw School of Economics, w sposob oczywisty nawiazujac do slynnej LSE, ma problemy finansowe, to jest to dla mnie cos, co wymaga obowiazkowego pekniecia ze smiechu, a nie pochylania sie nad losem uciemiezonej uczelni.

          Mowiac ogolniej, jestem ciekaw, czy jest jakakowliek inna uczelnia ekonomiczna, ktora ma problemy finansowe. Zdziwibym sie, gdyby byla. Pieniadze, ktore na swiecie mozna zarabiac na wszelakich MBAs konkuruja jedynie z forsa wydawana przez studentow medycyny chyba. Fakt, trzeba jeszcze sciagnac na te studia chetnych, ale wydawaloby mi sie, ze taka uczelnia jak Warsaw School of Economics zna sie na marketingu, rynku i wszystkim innym, co pozwala im prowadzic dzialanosc.

          Jesli oni sie nie znaja na tym, to jak sie na tym ma znac cala reszta?
          • klisiewitz habilitant 01.09.12, 14:11
            nie przypadkiem to z SGH pochodził ten habilitant a teraz już habilitowany z powodu którego szanowna dala lata przeżyła szok wyrażany na tym forum
            normą jest, że z MBA oni kasy nie ściągną tyle ile by mogli, gdyż całe lata pracowali na to aby zniszczyć swoją markę i udało im sie
          • flamengista ja się nie pochylam 01.09.12, 14:35
            bo nie zamierzam lać krokodylich łez nad SGH. Ale faktycznie - fenomen. Najbardziej prestiżowa polska uczelnia ekonomiczna, działająca w stolicy - i ma kłopoty finansowe. Przecież oni mają znacznie większe możliwości zarabiania pieniędzy, niż reszta.

            Jak bym miał strzelać i szukać źródeł kłopotów, to bym zaryzykował tezę, że tam każdy ciągnie pod siebie. Tzn. fuchy i ekspertyzy są całkowicie wyprowadzone poza uczelnię, a SGH nic z tego nie ma. A więc zarabia się nieźle jako pracownik SGH, ale sama uczelnia ma z tego figę z makiem. Ale to tylko hipoteza...

            Natomiast w przypadku MBA i innych studiów podyplomowych... Obecnie konkurencja jest olbrzymia i studia podyplomowe, by przyciągać studentów MUSZĄ dawać konkret. A więc wykładowcami muszą być praktycy, nie zwykli wykładowcy. No i koszty rosną w sposób astronomiczny. Zatrudnienie solidnego eksperta do prowadzenia ćwiczeń to wydatek min. 200 pln za 45 minut. Więc paradoksalnie studia podyplomowe nie są już taką żyłą złota, jak kiedyś. Owszem, wpływy z tytułu czesnego spore ale i spore koszty. Uczelnia wychodzi na plus, ale nie tak jak kiedyś, gdy na podyplomówkach można było zarobić 1-2 mln zł rocznie.
            • klisiewitz firmy szkoleniowe i doradcze 01.09.12, 15:02
              nie zgodzę się z Twoim postrzeganiem
              znam dobrze rynek ekspertów z ekonomii w Warszawie jako osoba posiadająca doświadczenie w HR, oraz zainteresowana usługami doradczymi z rachunkowości i ekonomii dla firm w których była taka wiedza potrzebna.
              Szokowało mnie od niemal kilkunastu lat, że wszyscy eksperci do realizacji konsultingu czy szkoleń są przyjezdni, zawsze zakładałam, że robiąc event w Warszawie, firma konsultingowa dostarczy fachowca z Warszawy. NIGDY mi się to nie udało. Zawsze byli to przyjezdni, najczęściej ponad 300 km od Warszawy w kierunku zachodnim.
              Myślałam, że wyjaśnieniem fenomenu jest to, że ci z Warszawy mają warszawskie stawki a ci pozostali niższe. Nie: stawki są dla jednych i drugich identyczne, 500-600 zł za godzinę ale dla przyjezdnych dochodzi nocleg (3* minimum) i zwrot dojazdu. Nie rozumiałam tego - ale do czasu - wyjaśnienie jest banalne, zwłaszcza jeśli chodzi o SGH (i przez to wszystkie uczelnie ekonomiczne w Warszawie, co potem przekłada się na usługi firm szkoleniowych): bliskie związki z polityką. SLD przestało rządzić w 2005, i ono jako partia miało zasoby kadrowe głównie w Łodzi, ale nie tylko, reszta mniej więcej po równo z innych uczelni, od 2005 już zaczęła się dominacja Warszawy, ale od 2007 roku tylko Warszawa, część byłych uczelnianych zwolenników reżimu z tego okresu odnalazła się szybciutko we współpracy z nowym reżimem, plus naturalne zdrowe siły popierające ten reżim od zawsze. I tak na doktoranckie trafiają jedynie słuszni kandydaci, doktoraty zamieniają się w habilitacje, praca wre, rano ministerstwo, uczelnia po łebkach, szkoleniowe i doradcze stawki na wolnym rynku są zbyt śmieszne w porównaniu z umowami za doradztwo dla swoich w urzędach centralnych a i opinia firm szkoleniowych o wykładowcach z SGH i innych warszawskich szkół wyższych jest wysoce negatywna na tyle, że nawet ci spoza układu nie chwalą się związkami z warszawskimi uczelniami (kiedyś sobie zrobiłam takie mini śledztwo - czytając CV ekspertów, trenerów biznesu, i jak ktoś jest z uczelni spoza Warszawy - to się tym w CV chwali - kilka razy trafia natomiast na trenerów którzy są aktywnymi wykładowcami uczelni z Warszawy i o tym milczą, może to polityka SGH a może po prostu nie chcą zmniejszać swoich szans przez krzywdzące skojarzenia).
      • klisiewitz SGH 01.09.12, 12:27
        sgh juz dawno przestala byc najlepsza uczelnia - jest to miernej jakosci szkola tyle ze w Warszawie
        o jakosci ich wiedzy ekonomicznej niech swiadczy to, ze z ekonomia sobie nie radza
        podyplomowki na ktorych czeka sie na prowadzacych i nigdy nie przychodza - to norma jakiej doswiadczylam - o jakiej jakosci dyplomu sie mowi - bezuzyteczny kawalek papieru
        dziwaczny system studiowania dzieki ktoremu student moze przesliznac sie wybierajac tylko smieciowe wyklady z najslabszymi prowadzacymi i ma taki sam dyplom jak student wybierajacy ambitnie o ile ma z czego wybrac bo czesto ambitne i trudnie wyklady nie ruszaja bo sie za malo ludzi zapisalo i dziala prawo Kopernika ...
        potem do zwolnienia sa ci, ktorzy sa niepotrzebni - czyli ci co sie osmielili wymagac od siebie i od innych - stad komunikat ministra, ze musza zmienic strukture zatrudnienia, bo zatrudniaja bezuzytecznych szkodnikow a najlepsi uciekli lub zostali wyrzuceni
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka