strapiony1
24.09.12, 20:20
Zwracam się do Państwa, jako osób z dużo większym ode mnie doświadczeniem na różnych uczelniach, z prośbą o radę w następującej sprawie. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie jestem (a raczej byłem) typowym studentem - w trakcie pisania pracy magisterskiej miałem już stopień naukowy, a także napisane i obronione (całkiem nieźle) prace magisterskie na innych kierunkach. Tej pracy magisterskiej wyjątkowo nie obroniłem do końca studiów z różnych obiektywnych względów (mimo że miałem ją już praktycznie napisaną), ale zgodnie z regulaminem uczelni przysługiwały mi na to jeszcze dwa lata po zakończeniu studiów bez żadnych konsekwencji. Później praca, różne inne obowiązki, trochę odwlekanie sprawy przeze mnie i te dwa lata właśnie mijają. Aktualnie próbuję zarejestrować pracę, ale pojawiają się różne głupie problemy ze strony promotora. Z ostatnimi, drobnymi poprawkami każe jeździć do siebie osobiście (nie jest to możliwe ze względu na odległość i moje obowiązki zawodowe), fragmentów przesłanych mailem nie czyta, w ogóle czuje się obrażony, że przez dwa lata z nim się nie kontaktowałem (a po co?) i wyszukuje kolejne trudności. Raczej próbuje w ten sposób co najmniej utrudnić mi życie, a wręcz uniemożliwić obronę pracy (współpraca już w trakcie studiów nie układała się pomyślnie). Tymczasem do zarejestrowania pracy wymagane jest podpisanie dwóch papierków przez promotora (on jasno mówi, że tego nie zrobi).
Już dawno uznałem, że najlepszym wyjściem dla mnie byłoby w ogóle zrezygnowanie z usług tego promotora, zarejestrowanie pracy bez owych papierków i jego łaski, i obrona komisyjna. Problem w tym, że regulamin studiów nie przewiduje takiego rozwiązania. Czy jest szansa, że udałoby się zakończyć w ten sposób całą tę sprawę? Zetknęliście się może z takimi przypadkami na uczelniach, albo innymi rozwiązaniami w podobnej sytuacji? Zmiana promotora nie wchodzi już w grę, ten promotor też dość jasno daje do zrozumienia, że swojego stanowiska nie zmieni. Proszę nie odsyłać mnie do dziekanatu - na pewno tam trafię, a chciałbym wcześniej poznać opinie osób znających dobrze realia akademickie (może dzięki nim uda mi się zaproponować jakiś dobry dla wszystkich sposób rozwiązania sprawy w dziekanacie?).
Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelkie rady.