Dodaj do ulubionych

przestwór

12.04.06, 22:02
"Wpłynąłem na szeroki przestwór oceanu". Powiedzialbym raczej "wpłynąłem na
szerokie przestworze (przestworza?) oceanu" albo "wpłynąłem na szeroką
przestwór oceanu". Bo to chyba od przestworzy? A przestworza to ona czy ono
(to przestworze)
I dalej "Wóz nurza się w zieloność". Powiedziałbym (powiedział bym? ;))
raczej "wóz nurza się w zieloności". A tak w ogóle to wóz może się nurzać?
Dalej wolę nie wnikać, bo jeszcze zdemaskuję wieszcza. Niezłe byki sadził co?
Wlepiam ten wątek, bo ktoś powiedział,że nam się to forum kończy. A język
polski przecież nie ma końca prawda? Podobno ujęzyk polski może być
nosicielem tęsknoty. Czy ktoś wie coś na ten temat?
Obserwuj wątek
    • efedra Re: przestwór 12.04.06, 23:56
      med_max napisał:

      > "Wpłynąłem na szeroki przestwór oceanu".

      O ile mnie pamiec nie myli, tam jest napisane "Wplynalem na SUCHEGO przestwor oceanu".
      Jezeli zdasz sobie sprawe, ze ten ocean jest suchy, to zrozumiesz i nurzanie sie wozu, ktory "jak lodka
      brodzi".
      pzdr,
      e.
      • med_max Re: przestwór 13.04.06, 07:34
        racja, na suchego przestwór. W takim razie czy nie powinno być "wpłynąłem na
        przestwór suchego oceanu" -inny szyk w zadaniu ? Czy łódka może brodzić? Czapla
        owszem ale łódka chyba nie...:)
        • efedra Re: przestwór 13.04.06, 12:51
          med_max napisał:

          > racja, na suchego przestwór. W takim razie czy nie powinno być "wpłynąłem na
          > przestwór suchego oceanu" -inny szyk w zadaniu ? Czy łódka może brodzić? Czapla
          >
          > owszem ale łódka chyba nie...:)

          Wydaje mi sie, ze masz przed soba wielkie zadanie zyciowe - przepisac calego Mickiewicza
          poprawnym, wspolczesnym i, co najwazniejsze, rzeczowym jezykiem.
          A jak skonczysz, to moze inni romantycy. Tyle napisali...
          Powodzenia!
          e.
          • hetman4 Re: przestwór 13.04.06, 15:51
            efedra napisała:
            > poprawnym, wspolczesnym i, co najwazniejsze, rzeczowym jezykiem.
            I z jakąś elementarną logiką chociaż! Bo co te żurawie ciągną? I już mi nie chodzi o te śliskie piersi węża, ale po co oni w ogóle jadą, skoro nikt nie woła??
    • med_max Re: przestwór 13.04.06, 16:35
      Nie mam takich ambicji aby przepisywać poezję na prozę ani takich, by szukać
      nowego wymiaru dla języka staropolskiego ("Razem młodzi przyjaciele! - hej
      spokokolesie". Myślę raczej o tym aby ten lżejszy wątek stał się pretekstem do
      przyglądania się językowi, temu jak on się zmienia a poeta który najwyraźniej
      chce coś powiedzieć, musi tworzyć językowe łamańce aby dotarło do wyobraźni.
      Oczywiście, chciałbym też przy okazji dowiedzieć się czy "on bierze tą piłkę"
      czy "on bierze tę piłkę" ale to nie jest już tak fascynujące.
      Gdy wieszcz w takiej ciszy natęża ucho, zastanawiam się czy nie chodziło
      przypadkiem o słuch a nie ucho i jak wyglądało owo natężanie. Problem zasupłany
      jak węzeł gordyjski ale na próżno prosić o przecięcie Aleksandra Macedońskiego,
      bo to nie miecza sprawa, jeno bazy jarzenia. (na marginesie-czy wolno język
      współczesny przeplatać staropolskim?)
      Może inaczej wzbudzę wątpliwość- czy znane są Wam jakieś błędy
      językowe "wielkich', "uznanych"? A może na tym forum nie warto żartować
      ortograficznie?;)
      • hetman4 Re: przestwór 13.04.06, 18:24
        > med_max:
        > Nie mam takich ambicji aby przepisywać poezję na prozę...
        Ech... a miało być tak pięknie...

        > ...czy znane są Wam jakieś błędy językowe "wielkich', "uznanych"?
        Błędy wielkich i uznanych cżęsto stają się wzorcem do naśladowania.
        Lecz te frazy, które akurat chytrze podsunąłeś jako pretekst do dyskusji nawet dziś są całkowicie poprawnie gramatycznie. I "w zieloność", i "w zieloności" mają swoje poprawne, acz nieco odmienne znaczenie, co - moim skromnym zdaniem - pozwala nam dziś trafniej odczuć, "co poeta miał na myśli".

        > A może na tym forum nie warto żartować ortograficznie?;)
        A odcieni poczucia humoru jest tyle, ile zieloności.
      • malaga33 Re: przestwór 13.04.06, 18:49
        > Nie mam takich ambicji aby przepisywać poezję na prozę ani takich, by szukać
        > nowego wymiaru dla języka staropolskiego ("Razem młodzi przyjaciele! - hej
        > spokokolesie".

        I słusznie, ponieważ "Razem młodzi przyjaciele" nijak się ma do staropolszczyzny.
        • arrian Re: przestwór 13.04.06, 19:59
          nie jestem specjalistą od epok, "staropolszczyznę" umiejscawiam w czasie
          nieencyklopedycznie a zegarkowo (nie mój czas-to stare ;)
          • hetman4 Re: przestwór (arrian=med_max=transcendent?) 13.04.06, 21:02
            arrian napisał:
            > nie jestem specjalistą od epok, "staropolszczyznę" umiejscawiam w czasie
            > nieencyklopedycznie a zegarkowo (nie mój czas-to stare ;)
            Hmm... Skoro dziś można bez żadnej szkody dla będących obecnie w powszechnym użyciu składni i słownika powiedzieć "Razem młodzi przyjaciele", to jesteś z przyszłości lub zgoła ponadczasowy ;-)
      • efedra Re: przestwór 13.04.06, 21:01
        med_max napisał:

        > na próżno prosić o przecięcie Aleksandra Macedońskiego,
        Pewnie dlatego, ze Aleksander Macedonski juz sie w proch obrocil i trudno by go bylo przeciac.

        > czy wolno język współczesny przeplatać staropolskim?
        A ktoz ci, czlowieku, moze zabronic?

        • hetman4 Re: przestwór 14.04.06, 14:49
          > efedra:
          > Pewnie dlatego, ze Aleksander Macedonski juz sie w proch obrocil i trudno by go
          > bylo przeciac.
          A nasza klasa sprzedała makulaturę razem z panią ;-)
          (kto pisał, że nie potrafimy śmiać się z siebie... nawzajem? ;-)
    • mika_p Re: przestwór 13.04.06, 18:23
      "Wóz nurza się w zieloności" - to znaczy, że jest już zanurzony i zieloność go
      otacza.
      "Wóz nurza sie w zieloność" - to znaczy, że się dopiero zanurza, a do tej pory
      był w innym otoczeniu. Tak jak w wodę, tak w zieloność. Trzeba się otworzyć na
      subtelności polszczyzny i wtedy brak cząstki "za-" (prefiksu?) nie przeszkadza
      w zrozumieniu, czy się nurza w zieloności, czy w zieloność.
      • hetman4 Re: przestwór 13.04.06, 18:30
        a co z brodzeniem łódki? i mnóstwem suchej słonej wody?
        --
        nie należę do kwietniowych, i mam tylko 2000... :(
        Pozdrawiam, Hetman ;-)
        • jacklosi Re: przestwór 14.04.06, 13:10
          Prawie wszyscy napadli na med_maxa jak na szkolębe, nie przymierzając, a na
          problem nikt nie odpowiedział. Czyżbyście byli równie ciency w tym temacie jak
          ja? Ja się zgadzam, że jak Mickiewicz zrobił błąd, to albo już wszyscy
          zapomnieli, albo wszedł do języka i przestał byc błędem. Ale nie uwierzę, że z
          punktu widzenia ówczesnego języka nie popełnił żadnego wykroczenia.
          • med_max Re: przestwór 14.04.06, 13:46
            Ja myślę, że jak go wydawcy przepisywali, to poprawili błędy albowiem wiedzieli
            jak się kreuje autorytety. Szczerze mówiąc u Mickiewicza błędów językowych nie
            znalazłem. Może dlatego, że jak słusznie punktuje mnie efedra sam je popełniam,
            mogłem zatem przeoczyć. Proza współczesna natomiast roi się od błędów,
            zwłaszcza stylistycznych. Wolny rynek jest dobry ale w rolnictwie. Teraz media
            potrafią tak wykreować autora, że na półki wędruje byle chłam
          • hetman4 Re: przestwór 14.04.06, 14:29
            Eee tam, zaraz napadli. Gwałt gwałtem, a prowokacja prowokacją niech się odciska.
            A przyjęte role trzeba grać do końca; może wtedy się ten wątek rozwinie. Tylko dobre przykłady trzeba dawać, bo z wysuniętych łatwo wyłuskano podpuchę i w tym cały problem.
    • randybvain Re: przestwór 15.04.06, 00:46
      Mickiewicz uczył się polskiego w szkole dopiero, stąd w jego słownictwie takie
      właśnie kwiatki. Nie wątpię, że gdybyś zaczął pisać poezję po białorusku nie
      uniknąłbyś i ty podobnych historii.
      • nuela Re: przestwór 17.04.06, 01:43
        W poezji, jak med zapewne wiesz, wszystkie chwyty dozwolone, gdyby tak pozbawić
        tekst zieloności, kwiatów powodzi, to brzmiałoby to mniej więcej tak:
        Wjechałem na rozległy pusty step,
        Wóz brnie przez wysoką zieleń,
        Wśród poruszanej wiatrem trawy i mnóstwa kwiatów,
        Omijam kępy czerwonego burzanu


    • stefan4 Re: przestwór 18.04.06, 22:07
      med_max:
      > "Wpłynąłem na szeroki przestwór oceanu". Powiedzialbym raczej "wpłynąłem na
      > szerokie przestworze (przestworza?) oceanu"

      Jasne.

      med_max:
      > Dalej wolę nie wnikać, bo jeszcze zdemaskuję wieszcza. Niezłe byki sadził co?

      Ale przecież to tylko Mickiewicz, więc dlaczego spodziewasz się bezbykowości? U
      niego dość książkę otworzyć, tyle masz dziwactw, naciągnięć do rytmu, rymów
      gramatycznych... Jego ulubionym środkiem wyrazu było dokumentne mylenie czasów,
      np.:
      ,,żołnierzowi, co grał zucha,
      wszystkich łaje i potrąca''
      (cytowane z pamięci, być może coś pomyliłem)
      • efedra Re: przestwór 19.04.06, 00:56
        stefan4 napisał:

        > nawet w tych dzikich czasach słowo ,,rym'' nie oznaczało zachcianki ani rozkazu.

        Ale slowo "nuta" tez nigdy tego nie oznaczalo, a mowilo sie i mowi "grac na jego nute".
        Trzeba chyba odczytywac intencje z calego wyrazenia. Na tym chyba miedzy innymi polega inwencja
        tworcza pisarza czy poety, zeby wyrazic to, co chce wyrazic, nie w banalny sposob, jakiego uzywaja
        wszyscy na co dzien, tylko troche inaczej. Mysle, ze "bladzacy" Mickiewicz byl i jest odczytywany z
        latwoscia. I na ogol z przyjemnoscia.
          • stefan4 Odpowiedź specjalnie dla Arany 19.04.06, 15:59
            arana:
            > Efedro, to lubię! i czekam z uciechą na odpowiedź Stefana.


            Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
            rozglądnąłem się wokół, spojrzałem do góry,
            nad poziomy. Brzemienne czarnosine chmury
            wisiały tam. I nagle lunęło jak z kranu!

            Próbowałem się schronić w ostrowie kurhanu,
            licząc ufnie na prawa gościnności świętej.
            Zszedłem z wozu, plusnąłem, lecz było zajęte,
            niegościnny nieboszczyk rzekł mi:
            • arana Re: Odpowiedź specjalnie dla Stefana 19.04.06, 20:49
              Stefanie, Pegaz Mickiewicza, choć poganiany na suchym przestworze, jest zmokłą
              chabetą, a Twój wspaniałym rumakiem, nawet pośród ulewy i nieboszczyków.
              Uzasadnienie. Adam pisywał czasem dla M***, ale nigdy dla A***, zaś Stefan nie
              tylko dla A***, ale i dla Arany. Dziękuję.
              A***

              PS "Żegnam panu" nie dotykam, bo rozumiem, że to podpucha.

        • stefan4 Re: przestwór 19.04.06, 15:54
          efedra:
          > Ale slowo "nuta" tez nigdy tego nie oznaczalo, a mowilo sie i mowi "grac na
          > jego nute".

          Czyżbyś sugerowała, że ,,słuchać czyjegoś rymu'' jest podobnym wyrażeniem co
          ,,grać na czyjąś nutę''? W takim razie, proszę, znajdź mi jakikolwiek ślad, że
          ktoś je kiedyś użył przed Mickiewiczem. Bo ja myślę, że on tak napisał
          WYŁĄCZNIE dlatego, że potrzebował rymu a czniał sens.

          Dla uzasadnienia braków warsztatowych niejakiego Mickiewicza A. zwykle stosuje
          się termin ,,licencia poetica'', zwykle w tej właśnie pisowni (por. pierwsza
          wypowiedź Malagi w tym wątku). Otóż takiego wyrażenia nie udało mi się
          przypisać do żadnego języka. Bo
          o- po polsku jest ,,licencja'',
          o- po łacinie jest ,,licentia'',
          o- po angielsku i francusku jest ,,licence'',
          o- po niemiecku jest ,,Lizenz'',
          o- po rosyjsku jest ,,лиценция'',
          o- po włosku jest ,,licenza'',
          o- po hiszpańsku jest... JEST! ,,licencia poética''.
          A więc cofam moją potwarz: idiosynkrazje pisarstwa niejakiego Mickiewicza
          A. zwykło określać się po hiszpańsku.

          On takie ,,rymy'' popełniał stale i w recydywie. Ciągle coś mu się nie
          zgadzało z rymem i/lub rytmem i wtedy zmieniał formę gramatyczną, albo wtykał
          nieistniejące słowo, albo bredził od rzeczy wiedząc, że jak się ktoś do niego
          przyczepi, to znajdzie się jakiś prof. Pimko, który i tak go każe kochać.
          Zobacz na przykład jak się kończy ten przestwór:
          ,,kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła''.
          O dotykaniu SIĘ była już mowa. Ale nikt dotąd nie zwrócił uwagi na to, że
          wyż.wzm. Mickiewicz A. w tych 7 słowach zdołał zawrzeć JESZCZE dwa błędy. Jeden
          merytoryczny
          • efedra Re: przestwór 25.04.06, 00:00
            Widze, ze jest i cos do mnie

            stefan4 napisał:

            > Czyżbyś sugerowała, że ,,słuchać czyjegoś rymu'' jest podobnym wyrażeniem co
            > ,,grać na czyjąś nutę''?
            Tak to odbieram.

            > W takim razie, proszę, znajdź mi jakikolwiek ślad, że ktoś je kiedyś użył przed Mickiewiczem. Bo ja
            myślę, że on tak napisał WYŁĄCZNIE dlatego, że potrzebował rymu a czniał sens.

            "Podobne", to nie znaczy - dla mnie przynajmniej - ze ktos go (chyba nie "je") wczesniej uzyl. Ma dla
            mnie podobny sens i nie interesuje mnie kto, ile razy i kiedy tak powiedzial czy napisal.

            > ,,kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła''.
            > wyż.wzm. Mickiewicz ... zaliczył węża do płazów
            Nic takiego u wyz.wzm. Mickiewicza nie wyczytalam.

            > gady nie mają śliskiej skóry).
            A probowales kiedys poglaskac, albo przynajmniej dotknac weza? Bo ja tak. I zapewniam Cie, ze jego
            skora jest sliska, co nie znaczy sluzowata. Rozumiem slowo 'sliska' jako 'powodujaca minimalne tarcie'.
            Zreszta calkiem niedawno grzebnelam sie na podlodze z kafelkow, bo byla sliska. A nie byla mokra, ani
            tlusta, ani pokryta sluzem. Miala bardzo gladka powierzchnie. Cos jak... hm... skora weza.

            > Drugi warsztatowo-poetycki
    • med_max Re: przestwór 21.04.06, 16:56
      heh...nie tylko Mickiewicz zresztą. Taki Gałczyński dajmy na to:" Stoimy przy
      życiu, żono, jako tkacze przy swych krosnach". Myślę, że nawet licentia poetica
      nie usprawiedliwia takiego zwrotu. Trzymać się życia-owszem ale stać przy
      życiu, to tak jakby obok życia, nieopodal.Marzy mi się wielka księga językowych
      nieporozumień w poezji polskiej ;)
      • stefan4 słyszę cosecans cienki osy... 22.04.06, 18:53
        med_max:
        > Taki Gałczyński dajmy na to:" Stoimy przy życiu, żono, jako tkacze przy swych
        > krosnach". Myślę, że nawet licentia poetica nie usprawiedliwia takiego zwrotu.

        Wg mnie to właśnie JEST licentia poetica. Mnie wolno tak mówić, bo już
        dowiodłem, że nie używam tego wyrażansa jako usprawiedliwienia dla wszelakich
        błędów i niedoskonałości. O staniu przy życiu Gałczyński nie powiedział dla
        rymu czy rytmu. On CHCIAŁ wyrazić dystans do otaczającego go życia i uczynił to
        poetycko. Czy nigdy nie patrzyłeś na to, co Ci się przytrafia, i na siebie
        samego, jakby przez szybkę?

        A co sądzisz o tym? --

        Tuwim, ,,Kwiaty polskie'':
        > Wzdłuż ciała czuję złoty tangens
        > I wraz z Pilicą wpływam w Ganges

        Przecież tangensy nie są złote i nie można ich czuć koło ciała! Bzdura czy
        poezja? A może to jedno i to samo?

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • efedra Do Stefana 24.04.06, 21:51
          Drogi Stefanie!
          Wprawdzie Twoj sonet ma jedna tylko adresatke, ale ze umiesciles go na ogolnie dostepnym forum,
          pozwol mi wyrazic zachwyt ta wersja Stepow Akermanu.
          Arcydzielko!
          Skopiowalam go sobie i pewnie naucze sie go na pamiec. Albo wpisze komus do sztambucha
          (oczywiscie z podaniem nazwiska autora), jezeli sa jeszcze sztambuchy i jezeli ktos bedzie chcial.
          Chapeau bas.
          e.
          PS. "Zegnam panu" napisales zapewne celowo, zeby nie bylo zupelnie perfekcyjnie - jak u Mickiewicza?
          • hetman4 Re: Do Stefana 24.04.06, 23:36
            Nieśmiało wyrażę przypuszczenie, iż "Żegnam panu" jest jak najbardziej perfekcyjne.
            Analogiczne do "Do widzenia panu", tylko bardziej definitywne.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka