Dodaj do ulubionych

Działania projakościowe w polskich warunkach

19.10.12, 10:33
zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,12698879,Przeludnienie_po_studencku__czyli_40_ludzi_na_cwiczeniach.html
Obserwuj wątek
    • detektor01 Re: Działania projakościowe w polskich warunkach 19.10.12, 11:59
      Wywalić połowę studentów, pensum obniżyć o połowę i wszystkim wyjdzie to na zdrowie.
      • spokojny.zenek Re: Działania projakościowe w polskich warunkach 19.10.12, 12:32
        detektor01 napisał(a):

        > Wywalić połowę studentów, pensum obniżyć o połowę i wszystkim wyjdzie to na zdr
        > owie.

        A pieniądze na zapłacenie pracownikom za tę połowę pensum będą mianowicie skąd?
        • flamengista przecież BK dopłaci 19.10.12, 12:37
          w ramach akcji projakościowej:)
    • flamengista lol 19.10.12, 12:36
      Niech nie żartują, 40 osób na ćwiczeniach to luksus. Szczególnie, że i tak 25% nie chodzi.

      Ja teraz już ćwiczeń nie prowadzę, ale w apogeum miałem grupy nawet 50-osobowe, które uczyłem nie na kampusie, ale w sąsiedniej szkole podstawowej (w weekendy), lub na politechnice świętokrzyskiej (w punkcie konsultacyjnym - również weekendy).

      Teraz ćwiczeń prawie już nie ma, bo są za drogie. Taniej wychodzą wykłady - na nich teoretycznie miewam i do 200 osób, tyle że chodzi jakieś 30-40%.

      Ale to i tak nic w porównaniu z naszymi kolegami z "Wypasionego" Zachodu. Na socjologii w Niemczech (i to w czołowym uniwersytecie) na wykładzie pojawia się czasem i 300 studentów!

      Moim zdaniem te wylewanie żali nie ma sensu. Jest kryzys, więc wszyscy - wykładowcy i studenci - powinni zacisnąć zęby i wziąć się do roboty. Pieniędzy więcej nie będzie, bo na wszystko brakuje no i są inne priorytety. A za chwilę i tak niż rozwiąże problem z przeludnieniem sal.
      • spokojny.zenek Re: lol 19.10.12, 12:46
        flamengista napisał:

        > Niech nie żartują, 40 osób na ćwiczeniach to luksus. Szczególnie, że i tak 25%
        > nie chodzi.

        To samo chciałem powiedzieć. W wielu miejscach grupa czterdziestoosobowa byłaby spełnieniem marzeń.
        Jeśli chodzi o wykłady - liczba słuchaczy jest zasadniczo obojętna. Czy ich będzie 250 czy 300 - to już nie takie istotne. No chyba, że sala ma złą akustykę, połowę potrzebnych miejsc i brak nagłośnienia (tak kiedyś miałem).

        > Moim zdaniem te wylewanie żali nie ma sensu. Jest kryzys, więc wszyscy - wykład
        > owcy i studenci - powinni zacisnąć zęby i wziąć się do roboty. Pieniędzy więcej
        > nie będzie, bo na wszystko brakuje no i są inne priorytety. A za chwilę i tak
        > niż rozwiąże problem z przeludnieniem sal.

        No.

        • detektor01 Re: lol 19.10.12, 14:25
          Zaraz, zaraz. Jak to obojętne? Te 200-300 osób trzeba przeegzaminować!!! Ile to straconego czasu !!!
          • flamengista znowu lol 19.10.12, 15:15
            W jakim świecie ty żyjesz?

            A KOGO TO OBCHODZI?

            Są milusińscy, którzy prowadzą kursy monograficzne na specjalizacjach dla 30 osób, a studentów w ramach egzaminu ustnego częstują kawą:) Natomiast większość to woły robocze, które muszą odwalać masówki na 300 osób i nikt się nie martwi, ile to czasu zajmuje.

            Więc woły robocze się wycfaniły i robią testy, które się sprawdza w 20 minut. Co najlepsze, zdawalność tych testów jest wyjątkowo wysoka, bo rzadko która uczelnia płaci za przeprowadzenie egzaminu poprawkowego.

            No i się kręci.
            • adept44_ltd hm... 19.10.12, 16:09
              strata czasu? nie płacą? przecież to jest w ramach obowiązków służbowych... można na wiele rzeczy narzekać, ale jednak jakiś rozsądek obowiązuje, a przynajmniej powinien obowiązywać...
              • detektor01 Re: hm... 19.10.12, 16:59
                Rozsądek? Cholera mnie trafia jak słyszę, że liczy się tylko nauka, ale jednocześnie dociska się ludzi dydaktyką ponad wszelką miarę.
              • flamengista to zależy 20.10.12, 10:25
                Nie wiem, czy przeprowadzenie 3 terminów egzaminu jest w ramach obowiązków służbowych. W każdym razie czy jest nim na każdej uczelni.

                No mojej widocznie nie jest, skoro pod koniec roku dostaję dodatek za przeprowadzone egzaminy. Ale my ekonomiści najwyraźniej jesteśmy "inni" - umiemy się upominać o należne nam pieniądze.
            • spokojny.zenek Re: znowu lol 19.10.12, 18:45
              Kto miałby płacić za egzamin poprawkowy, skoro za "zasadniczy" się ekstra na ogół nie płaci?
              Nota bene ewolucja egzaminów w kierunku testów jest zabójcza dla samych studentów. Nie umieją ani mówić ani pisać.
              • flamengista wszystko to prawda 20.10.12, 10:39
                Ale zwróć uwagę na brak równowagi w obciążeniach dydaktyką.

                Kowalski prowadzi ćwiczenia i wykład z makroekonomii. Niby tylko jeden kurs, więc luzik - mniej czasu na przygotowanie do niego. Problem w tym, że grup ma 8, w każdej po 40 osób. Do tego 2 grupy wykładowe (dzienne i niestacjonarne). Przedmiot trudny, więc w każdym semestrze robi po 2 kolokwia i 2 poprawy tych kolokwiów, a następnie na konsultacji dopytywanie opornych. A egzamin? Egzamin jest koszmarem: 1 termin zdaje jakieś 40%, 2 - znowu 40%, pozostałe 20% studentów zawraca ci głowę aż do ostatniego przedłużenia sesji letniej - czyli do świąt Bożego Narodzenia.

                Czyli: robisz niby 4X30 (dzienne, ćwiczenia) + 4X18 (niestacjonarne, ćwiczenia) + 30 (wykład, dzienne) + 18 (wykład, niestacjonarne). Razem 240 godzin, co na niektórych uczelniach stanowi gołe pensum.

                Natomiast Nowak prowadzi 4 różne kursy na specjalnościach, mając do tego seminarium dyplomowe (załóżmy że z dziennymi, czyli najwygodniejszy układ). Na specjalizacji jest na ogół po 40-60 osób, więc ma małe grupy do egzaminowania. W dodatku są to kursy monograficzne, które studenci bardziej lubią. Na ogół wystarczy przeczytać notatki, by dostać 3,0. Samymi dziennymi Nowak wyrabia 4x30 godzin + 2x30 seminarium - ma 180 godzin, do tego niestacjonarni (na specjalności jest ich na ogół mniej) dają dodatkowe 60% godzin z wykładu (72 godziny). Razem 250 godzin, ale bez użerania się z lesserami i beztalenciami, większość egzaminów kończy się zerówką na ostatnim wykładzie - a potem święty spokój.

                U nas na uczelni zauważono już dawno, jak wielkim obciążeniem są egzaminy. I teraz jest dodatek za jego przeprowadzenie. Nadal jednak mało się kalkuluje robić te dodatkowe terminy, stąd popularność testów.

                A że testy są zabójcze? Trochę na odwrót - najpierw trzeba włożyć sporo wysiłku, by absolwentów liceów nauczyć pisać i mówić, bo tego nie potrafią przychodząc na uczelnię. Potrafią tylko rozwiązywać testy. Nic dziwnego, że niektórym się nie chce.

                Pamiętam, że jak w ramach pierwszego wykładu który dostałem wprowadziłem egzamin polegający na napisaniu eseju, studenci wpadli w panikę. A odsetek złapanych na plagiacie wyniósł ponad 30%.
          • spokojny.zenek Re: lol 19.10.12, 18:42
            detektor01 napisał(a):

            > Zaraz, zaraz. Jak to obojętne? Te 200-300 osób trzeba przeegzaminować!!! Ile to
            > straconego czasu !!!

            A to tak na serio, zjadliwa ironia, czy jeszcze co innego?
            Powieś sobie nad biurkiem rysunek Mleczki: "Należę do kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej".
            • kardla Re: lol 20.10.12, 12:52
              W Kanadzie i w USA gdzie pracowalam (jako TA) wykladowcy przyslugiwal pomocnik do prowadzenia cwiczen i sprawdzania testow o ile liczba uczniow przekroczyla jakas konkretna liczbe (raz to bylo 20 osob - w przypadku zajec wymagajacych duzej ilosci cwiczen wykonywanych przez studentow na zajeciach, raz 100 osob w przypadku wykladu wprowadzajacego do dziedziny dla studentow pierwszego/drugiego roku).

        • charioteer1 Re: lol 19.10.12, 14:40
          spokojny.zenek napisał:

          > Jeśli chodzi o wykłady - liczba słuchaczy jest zasadniczo obojętna. Czy ich będ
          > zie 250 czy 300 - to już nie takie istotne. No chyba, że sala ma złą akustykę,
          > połowę potrzebnych miejsc i brak nagłośnienia (tak kiedyś miałem).

          Spoko. U mnie studenci nie miescili sie nawet na podlodze, a naglosnienie raz bylo, raz nie. Mowienie do 250 osob bez mikrofonu to czysta frajda ;)
          • spokojny.zenek Re: lol 19.10.12, 18:37
            charioteer1 napisał:

            > Spoko. U mnie studenci nie miescili sie nawet na podlodze, a naglosnienie raz b
            > ylo, raz nie. Mowienie do 250 osob bez mikrofonu to czysta frajda ;)

            A największa przy mrozach, gdy grube swetry i kurtki na oparciach skutecznie wygłuszają wszelkie hałasy, w tym generowane przez wykładowcę paszczowo. A pył kredowy niczym śnieżny puch osypuje się na studentów siedzących na podłodze pod tablicą. To niezapomniane przeżycia. Ale to się już nie wróci...
            • charioteer1 Re: lol 19.10.12, 18:53
              spokojny.zenek napisał:

              > A największa przy mrozach, gdy grube swetry i kurtki na oparciach skutecznie wy
              > głuszają wszelkie hałasy, w tym generowane przez wykładowcę paszczowo. A pył kr
              > edowy niczym śnieżny puch osypuje się na studentów siedzących na podłodze pod t
              > ablicą.

              Ech, tak wigilijnie sie zrobilo jakos, w klimacie Andersena...
      • proon Re: lol 19.10.12, 16:14
        "w apogeum miałem grupy nawet 50-osobowe" - a kolega robił wykład czy prowadził przykładne ćwiczenia tzn. dyskusje, studia przypadków, gry decyzyjne itp? stawiam na wykłady; jeżeli jednak były to ćwiczenia 90 min. w trakcie, których 50 studentów było aktywnych i nauczyło się tego co było zaplanowane, to zapraszam do spółki - opiszemy metodykę i motywowanie, a nobel z pedagogiki pewny (to nic , że nobli w tej dyscyplinie nie dają - jak usłyszą o efektywnych ćwiczeniach w grupie 50 osobowej to i jakiś odpowiednik nobla stworzą)
        • spokojny.zenek Re: lol 19.10.12, 18:40
          Jak sądzisz, jak wiele czasu i wysiłku zabrało flamengiscie przekonanie władz wydziału do tego, by mu eksperymentalnie powierzyły taką potrójną, pięćdziesięcioosobową grupę na której mógłby wreszcie przeprowadzić te swoje eksperymenty?
          Koledzy pewnie do dzisiaj mu to wypominają, bo pensum nie mogli wyrobić...


        • flamengista Re: lol 20.10.12, 10:44
          To były normalne ćwiczenia, czyli: pierwsze 2-3 zajęcia quasi-wykład z dyskusją (żeby dać studentom czas na przygotowanie projektów), następnie do końca semestru prezentowanie wyników projektu w grupach (moja rola ograniczała się do 30-minutowego wprowadzenia w problem), a następnie moderowania dyskusji po prezentacji studentów.

          Przy 50 osobach (na ogół na niestacjonarnych) projekt był robiony przez grupy 7-8 osobowe, a więc stawał się fikcją; robotę wykonywały góra 3 osoby, reszta się woziła na wysiłku innych.
      • nullified Re: lol 19.10.12, 18:39
        ten sam idiotyzm co w szkołach - miast wykorzystać ten dar losu czyli "niedoludnienie" robi się tą samą dezynterię jaka już była -.- potem będzie płacz że "biegunka" ^^

        No ale priorytety, prosze Państwa, priorytety! Jesli nie Parafia Jest Najważniejsza, to Stadion Przemaka, jak nie Szturmowe Brzozy to Strzał Katyński or smth...

        grunt to być innowacyjną gospodarką, oh yeah!
      • chilly Re: lol 20.10.12, 10:59
        flamengista napisał:
        > Jest kryzys, więc wszyscy - wykładowcy i studenci - powinni zacisnąć zęby i wziąć się do roboty. Pieniędzy więcej nie będzie, bo na wszystko brakuje no i są inne priorytety.
        Nie przyjmuje kryzysu do wiadomości. Tłumaczenie kryzysem zapaści szkolnictwa wyższego mamy od ponad dwóch dekad. a pieniądze są, tylko głupio wydawane. z ostatnich przykładów - zaplanowane 15 mld $ na tarcze antyrakietową (która przed niczym nie chroni, bo jej skuteczność jest jak 1 :10, a przy tym łatwo ją oszukać), czy 12 mld $ na zakup 76 helikopterów. Wszystko, oczywiście, od USA. Bo musimy przecież pomóc im w kryzysie :)

        A za chwilę i tak
        > niż rozwiąże problem z przeludnieniem sal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka