Dodaj do ulubionych

Nie ograniczajmy się

27.10.12, 09:28
CytatUczelnie wyższe opatentowały sposób na niż demograficzny. Obniżają kryteria przyjmowania na studia dzienne, zapełniają uczelniane ławy kandydatami, którzy dotąd nie mieli zbyt wielu szans na zdobycie indeksu, i dzięki temu mogą sięgać po państwowe dotacje.

Jak wynika z analizy Ministerstwa Nauki, którą poznał DGP, od 2007 r. liczba studentów stacjonarnych zwiększyła się o 73 tys. (...) po raz pierwszy od 1995 r. ponad połowa wszystkich studentów uczestniczyła w studiach finansowanych z budżetu państwa.


Tekst linka

Oczywiście to źródełko też za chwilę się wyczerpie. Mam jednak pewien pomysł: trzeba poprosić TK o interpretację przepisów w sprawie bezpłatnej nauki. Czy małpy człekokształtne też nie mają do tego prawa? W końcu to istoty rozumne, niemal nasi bracia. Przyznać im prawa obywatelskie i immatrykulować!

PS. Oczywiście nikt z ministerstwa poważnie nie odnosi się do tego fragmentu:
CytatUczelnie bronią się, że z chęcią ograniczą liczbę studentów, jeśli ministerstwo zmieni zasady dotowania i zacznie promować jakość nauczania.
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Nie ograniczajmy się 27.10.12, 09:36
      Uczelnie już wpadły na studia dla dzieci (np Uniwersytet Śląski dzieci), młodzieży (UŚ młodzieży) i studia 3 wieku, brakuje jeszcze studiów dla niemowlaków, zmarłych i zwierząt domowych.
      • dala.tata Re: Nie ograniczajmy się 27.10.12, 17:57
        mnie akurat bardzo mi sie podobaja 'studia' dla dzieci czy mlodziezy. podobnie jak uniwersytet 3. wieku. ja to widze jako sposob na przeciwdzialanie rozluznianie kryteriow.

        dobrycy napisał:

        > Uczelnie już wpadły na studia dla dzieci (np Uniwersytet Śląski dzieci), młodzi
        > eży (UŚ młodzieży) i studia 3 wieku, brakuje jeszcze studiów dla niemowlaków, z
        > marłych i zwierząt domowych.
        • felisdomestica Re: Nie ograniczajmy się 27.10.12, 18:25
          Ja tam uważam, że dla dzieci miejscem nauki jest szkoła. I należy podnieść jej poziom, bo leży i kwiczy. Robienie elitarnych "uniwersytetów" dla dzieci? Po co?
          Zacznijmy naprawę edukacji od podstaw. Żaden uniwesytet nie zastąpi porządnej szkoły podstawowej, jak mawiano przed wojną.
          • dala.tata Re: Nie ograniczajmy się 27.10.12, 18:44
            jasne. i wszystkiego powinna uczyc tylko szkola. nawet kolko fotograficzne to juz przesada, tak?

            w UK dzialala NAGTY, ktora zachecala zdolna mlodziez do tego, by wychodzila poza szkole. Organizacja ta proponowala mlodziezy zajecia na uniwersytetach, badania terenowe i cala mase innych aktywnosci. To tez zle?

            Dopoki uniwerystet nie zastepuje szkoly, nie widze problemu by dzieci sobie tam chodzily i rozszerzaly horyzonty. Moge tylko zalowac, ze za 'moich czasow' tego nie bylo.
            • spokojny.zenek Re: Nie ograniczajmy się 27.10.12, 22:27
              W pełni się z tym zgadzam.
              Tu nie mam mowy o jakimkolwiek "zastępowaniu" To otwieranie nowych perspektyw, rozszerzanie horyzontów. Inicjatywa znakomita, godna poparcia. Z upadkiem standardów nie ma to żadnego związku. Nawiasem mówiąc, słabe "szkółki" akurat się w to rzadko bawią.
              • felisdomestica Re: Nie ograniczajmy się 28.10.12, 18:09
                otwieranie nowych perspektyw to piekna rzecz. Ale dla kogo te perspektywy? Znowu skorzystają dzieci z miast, i to raczej tych wiekszych. Obawiam się, że te uniwersytety przyczynią się do pogłębiania różnic juz na etapie wczesnoszkolnym. Dlatego uważam, ze to nie jest wyjście. Wyjściem jest powszechna edukacja na wysokim poziomie, dostępna w szkołach. Analogicznie, studia doktoranckie jako studia trzeciego stopnia nie są dobrą metodą na podniesienie poziomu wyedukowania społeczeństwa.
                • dala.tata Re: Nie ograniczajmy się 28.10.12, 18:14
                  Argument nie ma sensu. W miastach tez ie ma byc basenow, bo na wsi nie ma? Kin, teatrow, bo skorzystaja miastowi? Moze tez uniwersytetow, bo ze wsi trzeba dojechac. Nigdy nie jest i nie bedzie tak, ze wszyscy maja jednakowy dostep do wszystkiego.

                  Dobra szkola to cos zupelnie innego i nie ma sensu wlaczac jej do tej dyskusji.
                • detektor01 Re: Nie ograniczajmy się 29.10.12, 10:55
                  Studia doktoranckie w obecnym wydaniu to kompletne nieporozumienie. Asystent rozpracowywał temat lub kilka przez pewien (raczej dłuższy) czas zanim na coś konkretnego (co wychodziło) się zdecydował. Nie była to łatwa i szybka droga ale wyniki jakie uzyskiwał do czegoś się jednak (z reguły) nadawały. Teraz zrobiono szkółkę. Kandydat na doktora przychodzi i uważa że się mu stopień naukowy należy. Badanie mają się udać bo przecież on musi skończyć te studia z sukcesem, nie?
                  • gruszka_wierzbowa Re: Nie ograniczajmy się 29.10.12, 14:07
                    Nie wszyscy doktoranci uważają, że im się tytuł należy. Ale fakt, jeśli ktoś zasuwa na studiach doktoranckich tak jak parę lat temu zasuwali asystenci, ale robi to bez etatu i bez stypendium, to chciałby coś mieć w zamian. A badania muszą się udać ponieważ zazwyczaj nie będzie miał on czasu na przeprowadzenie nowych. Także studia doktoranckie w obecnej formie to jest nieporozumienie. Za mało czasu, za mało pieniędzy. Plus Ci, którzy uważają, że tytuł im się należy za tak zwaną dużą magisterkę.
                    • dobrycy Re: Nie ograniczajmy się 29.10.12, 16:05
                      Na inflację (także wykształcenia) jest jeden znany od wieków sposób - denominacja.
                      Proponuje wszystkim zabrać tytuły i stopnie a potem z rozdzielnika przydzielić wg. ilosci np zgromadzonych punktów ministerialnych (to od dr wzwyż), zaś dla obecnych mgr i lic zorganizować egzaminy weryfikacyjne ( mogą być nawet z bardzo prostych rzeczy - weryfikacja podstawowej umięjetności posługiwania się jezykiem polskim i obcym, matematyka na poziomie dawnego liceum).
                      Kto by przeszedł mógłby mgr zachować. W ten sposob różnych "chumanistów"
                      by się odsiało zarówno w wymiarze mgr jak i później róznych "pseudonaukowców".
                      • dobrycy Re: Nie ograniczajmy się 29.10.12, 16:07
                        jeszcze jedno - dewaluacja a nie denominacja :-)
                  • chilly Re: Nie ograniczajmy się 29.10.12, 16:51
                    detektor01 napisał(a):
                    > Kandydat na doktora przychodzi i uważa że się mu stopień naukowy należy. Badanie mają się udać bo przecież on musi skończyć te studia z sukcesem, nie?
                    Kandydat uważa też, że to promotor ma mu wymyślić temat pracy. I ponieść odpowiedzialność, gdyby jednak się nie udało...
                    I to cosemestralne wpisywanie "zaliczenia" (w niektórych uczelniach - na stopień). A potem doktorant powiada: jak to, przez 5 semestrów miałem zaliczenia, a teraz mówią o braku postępów i przewodu nie chcą otworzyć?
      • flamengista stanowczo się sprzeciwiam 27.10.12, 20:15
        ośmieszaniu uniwersytetów dziecięcych i uniwersytetów III wieku. Te inicjatywy nie mają nic wspólnego z pseudoedukacją i umasowieniem szkolnictwa wyższego, o których mowa w artykule.

        Uniwersytety III wieku pełnią zbawienną rolę: angażują seniorów, wspierając ich kreatywność i utrzymując ich w lepszej formie intelektualnej, a przez to i fizycznej. Z kolei uniwersytety dziecięce to miła inicjatywa, mająca zachęcić dzieci do nauki - dla maluchów to frajda, że ktoś traktuje ich poważnie i że mogą sobie porysować kredkami w auli uniwersyteckiej. To forma promocji uczelni wśród młodszego pokolenia.

        Natomiast obie formy w żadnym wypadku nie rozwiązują problemów z malejącą liczbą studentów i pogarszającym się poziomem edukacji. Na ogół są one dodatkowo płatne, ale wpływy z tego tytułu są minimalne, bo i godzin jest mało.
        • dobrycy Re: stanowczo się sprzeciwiam 28.10.12, 09:25
          Uniwersytet III wieku to mimo że jest w oczywisty sposób pseudoedukacja, ma swoje zalety, np starsi ludzie mogą ze sobą porozmawiać, usłyszeć coś ciekawego itp. Na razie finansuje to Unia, zobaczymy co bedzie w nastepnej perspektywie.
          Z ksztalceniem w sensie uniwersyteckim nie ma to jednak wiele wspólnego chociaż mogę sie zgodzic że spełnia ważną funkcję społeczną. Co do Uniwersytetu dzieci to po pierwsze jest on platny, po drugie najczesciej przyciaga dosc specyficznych rodziców z dziećmi.
          • nullified Re: stanowczo się sprzeciwiam 28.10.12, 13:12
            dobrycy napisał:

            > Uniwersytet III wieku to mimo że jest w oczywisty sposób pseudoedukacja,

            em... że co?

            Prawda, że sparszywiało wiele rzeczy i czesto w ramach "oszczędności" (chyba trza ukroić nowe przysłowie takie mniej więcej może "Polak oszczędny bo głupi") UTW też sparciało ale really - jeszcze nie tak dawno i przynajmniej na dobrych (na miarę naszych możliwości) uczelniach z żadną "pseudoedukacją" nie miało to nic wspólnego. Zajęcia i wykłady prowadzili ludzie bynajmniej nie z łapanki ani z najniższej półki, samo zresztą zlecenie/zaproszenie było sporym wyróżnieniem, szczególnie dla jakiegoś uczonego planktonu. No i też słuchaczami UTW bywał nie byle kto niekiedy.

            • detektor01 Re: stanowczo się sprzeciwiam 29.10.12, 11:01
              Jeśli chodzi o społeczny aspekt tego typu przedsięwzięć to ok. jest on istotny, ale z tym "wyróżnieniem" to bym już nie przesadzał. Przy nadmiarze dydaktyki takie zaproszenie to raczej dowalenie kolejnego obciążenia, które przecież w robieniu światowej nauki raczej nie pomaga.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka