osse
18.05.13, 20:05
Jako uczestnik pewnej konferencji dostałem dzisiaj taki list od organizatorów:
"Piszę do Państwa w sprawie publikacji materiałów z zeszłorocznej konferencji ............. Od prawie pół roku dysponujemy recenzjami większości prac, mamy jednakże ogromny problem z jednym z recenzentów, który dostał właśnie Państwa artykuły. Obiecał, że przekaże nam recenzje do 30 listopada 2012 roku, tymczasem nie mamy ich do tej pory, mimo wieu próśb i nacisków. Niestety, nie udało nam się znaleźć na naszej uczelni innego recenzenta, który podjąłby się oceny artykułów w języku angielskim.
W związku z tym, że wciąż zależy nam na publikacji, a nie wiadomo kiedy i czy w ogóle nasz recenzent wywiąże się ze swojej obietnicy, mam dla Państwa propozycję. Jeśli wciąż są Państwo zainteresowani, proszę o samodzielne znalezienie recenzenta i przesłanie nam skanu recenzji. Wówczas będziemy mogli ruszyć z miejsca z pracami nad publikacją. Recenzent musi mieć stopień minimum doktora i być związany z tematyką/okresem, którego dotyczy praca. Im wcześniej otrzymamy od Państwa recenzje, tym wcześniej będziemy mogli podać listę zakwaliikowanych artykułów i zacząć coś działać (pierwszym etapem będzie odesłanie Państwu artykułów do poprawy i dostosowania do wymogów redaktorskich). Jeśli otrzymamy recenzje w czerwcu, to jeszcze w czerwcu podamy tę listę, jeśli zaś to się nie uda, to prace wznowimy dopiero po wakacjach w październiku, gdyż osoby zajmujące się publikacją, nie będą dostępne od początku lipca do końca września.
Proszę jednocześnie pamiętać, iż pozytywna recenzja przesłana przez Państwa, n i e j e s t gwarancją publikacji, gdyż mamy ograniczone możliwości (zwłaszcza finansowe, a publikacja obcojęzyczna jest o wiele droższa) i będziemy musieli powołać komisję, która wyselekcjonuje najciekawsze prace. Wstępnie zdecydowaliśmy, że opublikujemy razem materiały z pierwszej i drugiej edycji konferencji. Publikacja ukazałaby się wówczas w 2014 roku.
Jeśli ktoś z Państwa nie jest już z jakichś powodów zainteresowany publikacją, to proszę o informację, nie będziemy wówczas czekać na recenzję. Rozumiemy, że przez tyle czasu można stracić cierpliwość. Nasza też już się skończyła, dlatego próbujemy innych rozwiązań :)"
I moje pytanie: czy często spotykacie się z praktykami organizatorów, którzy w anonsie piszą, że planowana jest publikacja tomu pokonferencyjnego, a potem sprawa zwykle gdzieś "grzęźnie". Już mnie nie dziwi, że robi się kolejne edycje konferencji, a materiały z edycji sprzed 2-3 lat gdzieś się zawieruszyły i nikt nic nie wie, bo akurat ludzie, którzy robili tamte edycje, już nie studiują, a tegoroczni organizatorzy nic nie wiedzą itp. itd.
Czy to jest normalne?
To po co składać wnioski o dofinansowanie konferencji przez jakieś koła naukowe itp., jak później takie historie się dzieją.