Dodaj do ulubionych

Strajk humanistów

24.04.14, 19:53
Juz na jesieni:

"Narasta gniew młodych naukowców. Rozeźleni humaniści zapowiadają strajk na jesień. Ich zdaniem reforma systemu nauki, mimo szczytnych celów, zastąpiła tylko stare patologie nowymi."

www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1575975,1,humanisci-sa-zmeczeni.read

Ah, bedzie sie dzialo. I nie dowiemy sie ostatecznie ile diablow zmiesci sie na koncu szpilki. GW nie bedzie miala z kim przeprowadzac wywiadow a forum DNU zamiast radosnego bicia piany na tematy o ktorych nie ma sie pojecia zmieni sie w nudne konkrety.

Obiecuje uroczyscie wspierac ten strajk drobnymi donacjami, tak aby trwal jak najdluzej.
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Strajk humanistów 24.04.14, 21:40
      Mlodzi naukowcy: dwoje habilitowanych i jeden tytularny. Czterdziestka na karku.
    • pan.toranaga Re: Strajk humanistów 24.04.14, 23:50

      > zamiast radosnego bicia piany na tematy o ktorych nie ma sie pojecia
      Sendi, co Pana naszło, chce Pan od jutra bić pianę smutaśnie?
    • pisiarz Re: Strajk humanistów 25.04.14, 15:01
      Nie mam dostępu do całego artykułu, może tam jest to napisane - ale jestem strasznie ciekaw, na czym będzie polegał "strajk humanistów"...
      • komplexzbrojeniowy Re: Strajk humanistów 25.04.14, 15:10
        pisiarz napisał:

        > na czym będzie polegał "strajk humanistów"

        Przestana narzekac? Sendi wbrew zapowiedziom bylby niepocieszony.
        • dobrycy Re: Strajk humanistów 25.04.14, 15:46
          Przestaną analizować koziołka matołka i Ewe Szelburg Zarembinę,
          dzięki czemu całe społeczeństwo trafi w otchłań bezsensu istnienia.
          Zmniejszenie intensywności szkolenia młodych humanistów spowoduje
          jednak straty największe, zamiast kotłujących się w głowie młodych
          burger-flipperów nowych poematów i wierszy, elegii i sonetów od tej
          pory kołatać będzie tylko bluźnierczy materializm.


          komplexzbrojeniowy napisał(a):

          > pisiarz napisał:
          >
          > > na czym będzie polegał "strajk humanistów"
          >
          > Przestana narzekac? Sendi wbrew zapowiedziom bylby niepocieszony.
          • piotrek-256 Re: Strajk humanistów 25.04.14, 16:57
            No i mnie oświeciło. Wujek Sendi szuka nowych rynków zbytu dla kolejnej i-puszki :)
    • sendivigius W poszukiwaniu utraconego profesora 26.04.14, 00:58
      Powodow do strajku coraz wiecej:

      Uniwersytet Jagielloński od dwóch lat szuka profesora logiki. - To jest kryzys humanistyki - mówił prof. Jan Woleński,

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,15859364,Humanistyka_w_kryzysie_a__oni_wydaja_2_mln_zl_na_baze.html#ixzz2zwRYDMDC

      Wciaz mysle jak to skomentowac bez narazania sie. Moze ktos pomoze.
      • trzy.14 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 26.04.14, 16:19
        Ja skomentuję to tak.
        W ciągu 10 lat liczba chętnych do studiowania na naszym wydziale zmniejszyła się o liczbę, do wyrażenia której brakuje palców jednej ręki. Dopóki wydział Prawa i Czegośtam generował dochód, mogliśmy sobie pozwolić na prowadzenie zajęć dla 3 studentów. Niestety, wskutek kryzysu humanistki (czy prawo to humanistyka?), nie ma kto sponsorować dalej tej kreatywnej edukacji i problemem dziekana nie jest to, skąd wziąć jakiegoś profesora na etat, tylko jak kulturalnie pożegnać się z tymi (adiunktami, rzecz jasna), którym trzeba płacić wynagrodzenie za gotowość do pracy. Oczywiście chętnie byśmy ogłosili strajk, tylko musimy jeszcze uzgodnić, jakie będą postulaty i komu je przedstawimy. Na zdrowy rozum strajkować powinniśmy w okolicznych pubach, grożąc ich paraliżem, jeżeli stali ich bywalcy w wieku poborowym nie zapiszą się na nasze studia. Choćby tylko na pierwszy semestr...

        To jest fantastyczny pomysł! Obowiązkowy pobór na studia! UKU zamiast WKU i pełnomocnik rektorów w randze docenta przydzielający rekrutów do lokalnych jednostek, 100 na filozofię, 100 na stosunki międzynarodowe, 10 na gendera i 200 na teologię,

        • dobrycy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 26.04.14, 21:42
          Ja miałem kiedyś pomysł, żeby osoby z mniejszymi wyrokami mogły sobie go odrobić studiując.
          Miałoby to jeszcze tą zalete, że tacy karani z przygotowaniem pedagogicznym
          nie pozwolili by sobie w szkołach wkładać koszy na głowę.


          > To jest fantastyczny pomysł! Obowiązkowy pobór na studia! UKU zamiast WKU i peł
          > nomocnik rektorów w randze docenta przydzielający rekrutów do lokalnych jednost
          > ek, 100 na filozofię, 100 na stosunki międzynarodowe, 10 na gendera i 200 na te
          > ologię,
          >
          >
      • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 08:45
        Ciekawe, że mam wrażenie, że myli się kryzys humanistyki z kryzysem humanistów. Znaczy mamy oba, ale mówimy, że humanistyka w kryzysie, a potem, że nie ma co jeść nie ma pracy itd.

        Tak naprawdę to nie mamy nawet kryzysu humanistyki, tylko kryzys Uniwersytetu. Uniwersytety potrzebują wizji. Teraz głównym problemem uczelni jest jak przetrwać, zarobić, a nie jak zmieniać świat.

        Całą debata o kryzysie, kręci się wokół, grantów, kasy za studentów, profesorów blokujących stołki itd. Zamiast, walki o to, żeby uczelnie były miejscem debaty. Żeby ta debata trafiała do mediów, nie tylko wtedy kiedy rozebrane feministki, lub prawicowe bojówki zakłócą jakiś wykład.

        Bez humanistów tej nowej wizji nie będzie, więc niech rośnie ruch oburzonych humanistów. :) Niech się przykuwają do kaloryferów w rektoracie, niech głodują, czy okupują sale wykładowe, może coś z tego wyniknie, a jak nie to i tak gorzej nie będzie :).
        • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 12:09
          piotrek-256 napisał:

          > Całą debata o kryzysie, kręci się wokół, grantów, kasy za studentów, profesorów
          > blokujących stołki itd. Zamiast, walki o to, żeby uczelnie były miejscem debat
          > y... Bez humanistów tej nowej wizji nie będzie, więc niech rośnie ruch oburzonych hu
          > manistów.

          Masz duzo racji ale nie cala. Uniwersytety zmieniaja swiat tyle ze bez widocznej debaty i nie tam gdzie szukasz. Uzywasz starej kalki w mysleniu oczekujac rewolucji wychodzacej z filozofii czy literatury a tymczasem rewolucja zachodzi w naukach technicznych. Internet bardziej zmienil swiat niz filozofowie. Myslace maszyny zmienia go znacznie bardziej.

          Kryzys filozofii i nauk humanistycznych byl od zawsze. Jesli posluchasz filozofow (vide ostatni wywiad Srody), to ich celem jest nauka logicznego myslenia. A rezultatem ich pracy od czasow Platona jest to ze 80% Polakow wierzy ze etyka pochodzi z regul wyrytych na kamiennych tablicach i ze swiat zostal stworzony w szesc dni. Trudno o przyklad bardziej spektakularnej kleski.

          • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 13:06
            Wynalazki i technika zmieniają świat. Zgoda!!

            Dla mnie jednym z zadań humanistów jest określanie, jak w tej nowej rzeczywistości ma się odnaleźć człowiek

            I humaniści się tym zajmują, tylko na gazecie.pl nie widzę tekstów filozoficznych czy społecznych z afiliacją uczelni polskich, o tym jak sieci społecznościowe wpływają na mnie. Owszem są czasem jakieś artykuły, ale to nie są teksty naukowców, to nie są teksty, które mówią my na uczelni myślimy o tym, staramy się to zrozumieć, przepracować dla zwykłych ludzi.

            Za rok na ulicach będzie pełno ludzi w google glass, czy ktoś próbuje się przebić do mediów z analizą społecznych konsekwencji? Czy jakaś inicjatywa w tym temacie wychodzi od uczelni? Czy Uczelnie stały w pierwszym rzędzie przeciwników ACTA?
            Tu jest kryzys humanistyki, jak dla mnie...

            Itd.


            • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 14:13
              Filozofia zrodlem wszystkich nauk jest i basta! A filozofia na nasze mozliwosci jest pisanie peanow o Najwiekszym z Polakow.
              • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 14:38
                Ale po co mieszać w to największego z polaków. On nie jest winien kryzysu humanistyki.

                A co do filozofii, inne nauki humanistyczne, też mogą dać ludziom wiele. Nawet archeolodzy mogą wzbudzić zainteresowanie dobrą historią, o tym co było tu przed nami.
                • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 15:05
                  Sposob w jaki piszesz o kryzysie humanistyki jest mylacy. Mogloby sie wydawac ze dziesiec czy dwadziescia lat temu humanistyka miala sie dobrze. Nie wydaje mi sie to prawda.

                  Poza tym, oktorej czesci humanistyki piszesz? Naukach o spoleczenstwie? biblio- i teologii? politologii? jezykoznawstwie? filozofii?
                  • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 15:34
                    Nie wiem jak się miała 20 lat temu. Pewnie była w podobnym kryzysie, choć akurat nie jestem pewien, bo możliwe, że uczelnie brały udział w dyskusji na temat transformacji.

                    Może masz rację, że mylące.
                    Pisząc myślę, głównie o filozofii, społecznych, politologii, prawie.

                    Biblio i teologiczne to nie mam pojęcia, znaczy tam ciężko chyba wyjść przed szereg episkopatu i odróżnić jednych od drugich.

                    Językoznawstwo i filologie, to chyba nawet sobie radzą, archeolodzy też. Może co do nich wymagania mam niższe...
                    • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 17:01
                      piotrek-256 napisał:

                      > Pisząc myślę, głównie o filozofii, społecznych, politologii...

                      Zauwazyles jak nisko stoja te "nauki"? Jak plytka jest ich penetracja spoleczna? Sukcesem dla nich jest chwilowa konwersacja "na salonach" o nowej ksiazce humanisty. Jaka jest "cute" bo przeciez nie dlatego ze wazna. Czolowy filozof marzy o czasach kiedy cesarz zapraszal filozofa zeby towarzystwo zabawic. Filozof jako blazen nadworny.

                      A co robi tzw spoleczenstwo? Goni do kosciola zeby modlic sie do nowego swietego. To jest dowod mizerii humanistyki i humanistow. Warto o tym pamietac kiedy nastepny raz wyskocza ze "zrodlem wszelkich nauk".
                      • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 17:37
                        komplexzbrojeniowy napisał(a):

                        > piotrek-256 napisał:
                        >
                        > > Pisząc myślę, głównie o filozofii, społecznych, politologii...
                        >
                        > Zauwazyles jak nisko stoja te "nauki"? Jak plytka jest ich penetracja spoleczna
                        > ?

                        rozumiem, że "penetracja społeczna" fizyki, chemii, biologii jest większa, zwłaszcza w kontekście "biegania za świątkiem", budowania arki itd. hmmmm

                        > Sukcesem dla nich jest chwilowa konwersacja "na salonach" o nowej ksiazce hum
                        > anisty. Jaka jest "cute" bo przeciez nie dlatego ze wazna. Czolowy filozof marz
                        > y o czasach kiedy cesarz zapraszal filozofa zeby towarzystwo zabawic. Filozof j
                        > ako blazen nadworny.

                        Kazdy ma takiego kingkonga na jakiego sobie zasłużył, jak narysował klasyk ;)

                        >
                        > A co robi tzw spoleczenstwo? Goni do kosciola zeby modlic sie do nowego swieteg
                        > o. To jest dowod mizerii humanistyki i humanistow. Warto o tym pamietac kiedy n
                        > astepny raz wyskocza ze "zrodlem wszelkich nauk".

                        poziom "wejścia" do humanistyki (nie "humanistycznego bleblania w czasopismach" czego jest pełno i co niestety jest miara sukcesów - a takie sukcesy jaka miara) jest znacznie wyższy (dlatego humaniści zwykle zaczynają gadać "na starość", bo to trochę trwa, wiesz, przeczyutać te wagony książek... przemyślec je i jeszcze od czasu do czasu wyglądac przez okno, huh ;) ) niż praktyczny poziom "wejścia" do dowolnej "nauki naukowej" - no okropne ilości tej wiedzy niepotrzebnej są potrzebne... niestety :(

                        O "źródle wszelkich nauk" przypominają sobie "naukowi naukowcy" kiedy wpakują główkę w jakąś metafizykę (nie daj O Wielki A Nieistniejący - etykę) ni stąd, ni z owąd... ot psikus. Potem straszne rzeczy piszą - też "na stare lata" najczęściej ;)

                        Nie przesadzałbym z tym społecznym zapotrzebowaniem na cokolwiek. Społeczne zapotrzebowania zasadniczo nie wykraczają poza wymianę materii z otoczeniem i ew. reprodukcję (no jak już kogoś ciśnie ;p ) - można to i w "świątki" poubierać. >.>
                        • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 18:42
                          nullified napisał:

                          > rozumiem, że "penetracja społeczna" fizyki, chemii, biologii jest większa

                          Jest wieksza bo jednak do wiekszosci dotarlo ze swiat jest zbudowany z atomow a te z czastek elementarnych. To ze jest bardzo plytka i w naukach przyrodniczych to jest osobna kwestia do badan humanistycznych :)

                          Ponowie pytanie: dlaczego placic na nauke logicznego myslenia jesli wynikiem tegoz nauczania jest spoleczenstwo w 80% wielbiace swietych? gdzie tu logika? czegoz ci nauczyciele nauczyli?

                          • dobrycy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 18:57
                            komplexzbrojeniowy napisał(a):

                            > nullified napisał:
                            >
                            > > rozumiem, że "penetracja społeczna" fizyki, chemii, biologii jest większa
                            >
                            > Jest wieksza bo jednak do wiekszosci dotarlo ze swiat jest zbudowany z atomow a
                            > te z czastek elementarnych. To ze jest bardzo plytka i w naukach przyrodniczyc
                            > h to jest osobna kwestia do badan humanistycznych :)
                            >


                            Troche może byc w tym racji że dobry naukowiec, humanista wymaga
                            więcej czasu na rozwój i jest trudniejszy do wytworzenia niż naukowiec ścisły.
                            Ale jeżeli tak jest to nie ma powodu aby stworzenie czegoś trudniejszego przy ograniczonych
                            zasobach (super-humanisty), było łatwiejsze i aby państwo miało w to inwestować bardzo
                            ograniczone środki. Tak z czystej ciekawości, bo nie siedze w temacie, czy szanowni
                            grupowicze-humanisci mogliby mi podać jakieś nazwiska krajowych i zagranicznych
                            humanistycznych wybitnych naukowców ? Takich których odkrycia w ostatniej dekadzie
                            spowodowały przełom i otworzyły wszystkim oczy.




                            > Ponowie pytanie: dlaczego placic na nauke logicznego myslenia jesli wynikiem te
                            > goz nauczania jest spoleczenstwo w 80% wielbiace swietych? gdzie tu logika? cze
                            > goz ci nauczyciele nauczyli?
                            >
                            bo ta 'nauka myślenia' to jest brednia do sześcianu, usprawiedliwiająca działalność
                            różnych mniemanologów. Nie ma żadnej nauki myślenia, można nauczyć jakiegoś
                            warsztatu w niektórych dziedzinach, ale z matoła nie zrobi się przez to einsteina.
                            Gorzej, matołowi będzie się wydawało że jest einsteinem i jak zajdzie za daleko
                            będzie narzucał swój światopogląd ex-cathedra. W tym i wielbienie świętych w rodzaju
                            największego polaka.
                            • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:21
                              czyli uważasz, że po prostu niektórzy o tak rodzą się ze zdolnością myślenia i myślą, a inni nie? i bierze się to wszystko, nomen omen, z d?
                          • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:18
                            komplexzbrojeniowy napisał(a):

                            > Ponowie pytanie: dlaczego placic na nauke logicznego myslenia jesli wynikiem te
                            > goz nauczania jest spoleczenstwo w 80% wielbiace swietych? gdzie tu logika? cze
                            > goz ci nauczyciele nauczyli?
                            >

                            wychodzisz z założenia, że ta sama brednia, powtarzana wiele razy, staje się prawdą..., ja sądzę, że ona mówi o jej autorze... pomyśl (!), że bez tych nauczycieli byłoby to 100 %..., inna rzecz, że w tym kraju nigdy logika, ani filozofia i tym podobne brewerie tak naprawdę się nie przyjęły... i to jest problem...
                            • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:01
                              adept44_ltd napisał:

                              > bez tych nauczyc
                              > ieli byłoby to 100 %..., inna rzecz, że w tym kraju nigdy logika, ani filozofia
                              > i tym podobne brewerie tak naprawdę się nie przyjęły...

                              Moja konkluzja nie jest zeby zlikwidowac humanistyke tylko zeby zadac pytanie dlaczego logika i filozofia sie nie przyjely? Moze uczyc by tego inaczej? A poza tym to skad wiesz ze 20% zaczelo myslec inaczej w wyniku nauczania filozofii? Czy w Czechach zyja sami filozofowie?
                              • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:06
                                pewien problem jest taki, że filozofia i logika nie są nauczane..., więc trudno coś mówić o zmianie sposobu ich nauczania.
                                • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 21:09
                                  adept44_ltd napisał:

                                  > problem jest taki, że filozofia i logika nie są nauczane...

                                  Moze by tak przebadac procent wierzacych w zamach smolenski posrod adeptow filozofii? a jak wielu posrod nich kreacjonistow i zwolennikow plaskiej Ziemi?
                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 21:31
                                    badaj...
                                    • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 22:09
                                      Nie musze. Bede glosowal na odebranie funduszy dla humanistyki az humanisci postaraja sie mnie przekonac ze wiedza co robia.
                                      • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 22:44
                                        komplexzbrojeniowy napisał(a):

                                        > Nie musze. Bede glosowal na odebranie funduszy dla humanistyki az humanisci pos
                                        > taraja sie mnie przekonac ze wiedza co robia.

                                        he he...
                              • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:59
                                komplexzbrojeniowy napisał(a):

                                > adept44_ltd napisał:
                                >
                                > > bez tych nauczyc
                                > > ieli byłoby to 100 %..., inna rzecz, że w tym kraju nigdy logika, ani fil
                                > ozofia
                                > > i tym podobne brewerie tak naprawdę się nie przyjęły...
                                >
                                > Moja konkluzja nie jest zeby zlikwidowac humanistyke tylko zeby zadac pytanie d
                                > laczego logika i filozofia sie nie przyjely

                                Ponieważ nasi przodkowie zajmowali sie głównie rzeczami praktycznymi i praktyczne starali się osiągnąć sukcesy (tak jak je sobie wyobrażali) to i efekty mieli należycie praktyczne - na swoją miarę i wyobraźnię bezustannie przy tym udając coś czym nie byli. Może by trzeba było jakoś.. nie wiem... niepraktycznie dla odmiany. CHoć przed 50 lat hmmm ;)

                                Poza tym, daj spokój - jakby logika "się przyjęła" świat byłby nie do zycia - a filozofia... omg...

                                ;)
                                • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 21:03
                                  co do pierwszego, no to jest taki koncept od pewnego czasu, że tak było ;-),
                                  co do drugiego, myślę podobnie, ale i tak wolę to od podanego w przykładzie kultu...
                                  • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 17:13
                                    wiesz - jaka wyobraźnia, taka rzeczywistość;
                                    a już najgorzej jak spełniają się marzenia - that's the way how The World ends...

                                    wyobraź sobie tyranię logików x.x
                          • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:53
                            idź na ulicę sprawdzić tę "większość" ;) bah - bądź nowoczesny - zrób ankietę w internetach ha!

                            co do "nauki logicznego myślenia" to już jest niżej, nie będe robić dodatkowego szumu;
                            czegóż nauczyli NajlepsiMiędzynarodowiHumaniściZNajlepszychSzkółZaWielkąWodą owo NajlepszeSpołeczeństwo? Tak w kontekście arki, płaskiej ziemi i "w ogóle" ;p

                            Ja sobie zdaję sprawę, że wielu "ściślaków" (btw - to tez złudzenie wielu filozofów ;) ) żywi złudzenie, że jak człek niby coś tam wie, dodawać umie, odróżnia implikację od impertynencji to od razu w niego Duch wstepuje i już nie będzie dalej biegać by składac pokłony PrzeNajświętszemuNaleśnikowiJuż. Oj... niestety :( Co ja CI poradze, że świat jest taki wredny no... ;)

                            Z humanistyką, z erspektywy "krzywego patrza" jest taki detaliczny problem, że - nie licząc usług dla państwa, klas dominujących czy różnych instytucji - jest ona zasadniczo "niepożyteczna". To rodzaj luksusu. W podobnej sytuacji znajduje się część "nauk prawdziwych". O ile kardla może jeszcze przekona "człowieka z ulicy", że dzięki jej badaniom nad Królewną Śnieżką i Jej Stanem Skupienia ;) da się zrobić lepsza lodówkę a a nawet nieprzymarzającego ajpoda, to już kurcze fizyk teoretyk będzie w takim samym klopsie jak filozof. I jego pogadanki dla ludu (mogą być na fejsbuku) będą miały tę samą głębię drążenia "zwykłych umysłów" co pogadanki dowolnego proboszcza.

                            Nie ma się o co obrażać ;)
                            • kardla Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 19:56
                              Protestuję!

                              Dla "przeciętnego człowieka" "nauki humanistyczne" mają zdecydowanie większe znaczenie praktyczne niż "nauki naukowe". Można byc normalnym wartościowym członkiem (lub członką :P ) społeczeństwa bez nawet ogólnego zrozumienia nauk przyrodniczych. Laptopa (a nawet Ipoda!) można doskonale obsługiwać bez szczegółowego zrozumienia elektroniki, programowania i innych takich okropnych rzeczy.

                              Za to brak umiejętności w zakresie jasnego formułowania myśli, logiki, podstaw prawa, ekonomii podstawowych motywów interakcji międzyludzkich opisanych w literaturze czy historii (która lubi się powtarzać) niemal zawsze prowadzi do skutków opłakanych.
                              • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 20:41
                                kardla napisała:

                                > Protestuję!
                                >
                                > Dla "przeciętnego człowieka" "nauki humanistyczne" mają zdecydowanie większe zn
                                > aczenie praktyczne niż "nauki naukowe". Można byc normalnym wartościowym członk
                                > iem (lub członką :P ) społeczeństwa bez nawet ogólnego zrozumienia nauk przyrod
                                > niczych. Laptopa (a nawet Ipoda!) można doskonale obsługiwać bez szczegółowego
                                > zrozumienia elektroniki, programowania i innych takich okropnych rzeczy.
                                >
                                > Za to brak umiejętności w zakresie jasnego formułowania myśli, logiki, podstaw
                                > prawa, ekonomii podstawowych motywów interakcji międzyludzkich opisanych w lite
                                > raturze czy historii (która lubi się powtarzać) niemal zawsze prowadzi do skutk
                                > ów opłakanych.

                                To mówisz, że nie dałabyś rady przekonać komplexa, sendiego albo innych zwolenników "pożytków dla zwykłego człowieka" (i Nauki!) że z Twojego Płatka Śniegu jest jakiś sens? No na lodówkę, nie wiem... mrożoną kawę - to jak z grantem - nie musi być prawda, grunt żeby dobrze wyglądało ;)

                                DOceniam wiarę w moc sprawczą "logicznego myślenia" acz... powiem, że chyba przesadzasz ;)
                                • kardla Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 09:41
                                  Moje badania nie mają żadnego "pożytka" dla "zwykłego człowieka". No może z wyjątkiem tego że można z tego zrobić program na Discovery który ich zabawi na jakąś godzinę. Chociaż oczywiście jeżeli akurat ktoś mnie pyta co zwykły człowiek z tego będzie miał, mam przygotowaną długą i bardzo przekonującą odpowiedź :P

                                  Zwykły człowiek będzie miał znacznie więcej pożytku jeżeli wbije mu się do głowy żeby przeczytać i zrozumieć umowy przed ich podpisaniem, jak wykryć podejrzane miejsca w umowie i skąd zdobyć wiedzę której akurat potrzebują (oraz co to znaczy oprocentowanie pożyczki). I oczywiście - niektórym nic nie pomoże, ale "przeciętny człowiek" sobie poradzi*

                                  *Nie jest aż tak źle jak ci się wydaje!

                                  • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 11:23
                                    kardla napisała:

                                    > Moje badania nie mają żadnego "pożytka" dla "zwykłego człowieka".

                                    no to komplex się załamie :(


                                    > No może z wyj
                                    > ątkiem tego że można z tego zrobić program na Discovery który ich zabawi na jak
                                    > ąś godzinę.

                                    może chociaż jakąś reklamę? rysunek na czipsy? Nic? No wiesz, "coś praktycznego"!


                                    > Zwykły człowiek będzie miał znacznie więcej pożytku jeżeli wbije mu się do głow
                                    > y żeby przeczytać i zrozumieć umowy przed ich podpisaniem, jak wykryć podejrzan
                                    > e miejsca w umowie i skąd zdobyć wiedzę której akurat potrzebują (oraz co to zn
                                    > aczy oprocentowanie pożyczki). I oczywiście - niektórym nic nie pomoże, ale "pr
                                    > zeciętny człowiek" sobie poradzi*
                                    >

                                    Jak "przeciętny człowiek sobie poradzi" to prawnik zawalił robotę ;)

                                    *a teraz przyjdzie podwórkowy i mnie zje x.x :D
                              • sendivigius Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 12:31
                                kardla napisała:

                                > Protestuję!
                                >
                                > Dla "przeciętnego człowieka" "nauki humanistyczne" mają zdecydowanie większe zn
                                > aczenie praktyczne niż "nauki naukowe". Można byc normalnym wartościowym członk
                                > iem (lub członką :P ) społeczeństwa bez nawet ogólnego zrozumienia nauk przyrod
                                > niczych. Laptopa (a nawet Ipoda!) można doskonale obsługiwać bez szczegółowego
                                > zrozumienia elektroniki, programowania i innych takich okropnych rzeczy.
                                >
                                > Za to brak umiejętności w zakresie jasnego formułowania myśli, logiki, podstaw
                                > prawa, ekonomii podstawowych motywów interakcji międzyludzkich opisanych w lite
                                > raturze czy historii (która lubi się powtarzać) niemal zawsze prowadzi do skutk
                                > ów opłakanych.

                                Nie Kardla. To tak sie wydaje bo sie robi polityczny hokus-pokus. Bywaly na tym forum prawnik sie wypowiada jaki to wazny i wazne jest prawo - a wez wylacz prad w sadzie i zobaczycie co jest wazne naprawde.

                                To o cyzm piszesz to jest rozjechanie sie strategii osobistej w spoleczenstwie rozwinietym z strategia panstwowa (polityka). Czlowiekiem wartosciowym mozna byc nie rozumiejac nic z niczego nawet z nauk humanistycznych, ale wartosciowego spoleczenstwa bez nauk scislych nie bedzie - natomiast nauki humanistyczne kreca sie w kolko za wlasnym ogonem od czasow bibilijnych. Obejdzie sie.
                                • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 13:08
                                  O tu się nie zgodzę z tobą Sendi. Jasne technika jest niezbędna do budowy społeczeństwa, choćby po to, żeby wyżywić dużą populację. Ale od czasów biblijnych, częściowo pozbyliśmy się niewolnictwa, powstały prawa człowieka, kobiety dostały prawo wyborcze i przynajmniej w europie chyba chwilowo udało się wytłumaczyć społeczeństwu, że jak mnie ukraść krowa, to źle a jak ja ukraść krowa to też zaskakująco źle, oraz, że być może gazowanie żydów nie rozwiązuje problemów.

                                  Jeśli wytniesz z ludzkich umysłów cały bagaż humanistyczny, to bardzo szybko wrócimy do jaskiń.

                                  Czemu w krajach islamskich, takich jak Egipt czy Irak, są takie problemy? 2000 lat temu kwitły tam cywilizacje, możliwości rolne chyba są spore, zasoby naturalne, chyba też się znajdą, technika jest do kupienia na Allegro, więc czego brakuje?

                                  Nie mówię, że ta humanistyka musi być finansowana z pieniędzy podatnika i że trzeba robić narodowe programy rozwoju humanistyki. Ale mówienie, że rozwój etyki, czy prawa nie jest kluczowy dla cywilizacji, to jest jakieś duże nieporozumienie.
                                  • sendivigius Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 13:48
                                    piotrek-256 napisał:

                                    > O tu się nie zgodzę z tobą Sendi. ..... Ale mówienie, że rozwój etyki
                                    > , czy prawa nie jest kluczowy dla cywilizacji, to jest jakieś duże nieporozumie
                                    > nie.


                                    Ja nie mowie ze to sa niepotrzebne dziedziny, ale ze nie ma tu zadnego rozwoju.

                                    I dobrze ze nie ma, jesli mam byc szczery, bo wolalbym zyc pod prawem rzymskim niz pod takim jakie tworzy UE. To tak, jak od czasu wymyslenia kola nie ma co go ulepszac, bo tu nic lepszego wymyslec sie nie da. Dziedzina jest zamknieta - osiagnela prog rozwoju.

                                    Rzymskie prawo i chrzescijanska etyka to podstawy Zachodniej cywilizacji - strach myslec czym jest rozwoj - gender ? europrawo? Konserwatysci, gdyby doszli do wladzy to wlasnie by zabronili wszelkiego rozwoju tych dziedzin. Zamkneli wszystki wydzialy a madralom co tam siedza kazaliby zyc na wlasny rachunek a nie budzetu.
                                    • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 14:55
                                      Ja się nie znam na prawie, ale czy ktoś mógłby Sendiemu wskazać kilka nowych i istotnych koncepcji prawnych wprowadzonych po 1500 roku?

                                      Sendi ja się zgadzam, że tempo rozwoju nauk humanistycznych w porównaniu do techniki, to obecnie jakby porównywać ślimaka i samolot odrzutowy. Głównie dlatego, że humaniści tracą bardzo dużo czasu na mielenie swoich wnętrzności, mają zdecydowanie mniejsze środki, no i pytania kluczowe dla funkcjonowania jakiejś formy społeczeństwa, czy funkcjonowania człowieka, są już rozwiązane w jakimś stopniu. Te rozwiązania nie są optymalne ale działają a co za tym idzie ciężko oczekiwać rewolucji, która poprawi nasz komfort życia a 100%.

                                      Ale czy to znaczy, że należy zaniechać tych badań jako dających małą stopę zwrotu? Poza tym czy w humanistyce nie chodzi też trochę o to, żeby badać zamiast zbadać. Bo ci humanistyczni badacze, przez cały czas w jakiś sposób oddziałują na ludzi.

                                      A co do koła, to nie wiem, od starożytności dodano do niego ząbki co znalazło zastosowanie, dodano też oponę, żeby ci się wygodniej jeździło, przydaje się też w kuchni do ostrzenia noży. Owszem koła nowego i lepszego nie wymyślimy, ale ciągle odkrywamy jego potencjał i nowe zastosowania.
                                      • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 21:21
                                        piotrek-256 napisał:


                                        > Sendi ja się zgadzam, że tempo rozwoju nauk humanistycznych w porównaniu do tec
                                        > hniki, to obecnie jakby porównywać ślimaka i samolot odrzutowy. Głównie dlatego
                                        > , że humaniści tracą bardzo dużo czasu na mielenie swoich wnętrzności, mają zde
                                        > cydowanie mniejsze środki, no i pytania kluczowe dla funkcjonowania jakiejś for
                                        > my społeczeństwa, czy funkcjonowania człowieka, są już rozwiązane w jakimś stop
                                        > niu. Te rozwiązania nie są optymalne ale działają a co za tym idzie ciężko ocze
                                        > kiwać rewolucji, która poprawi nasz komfort życia a 100%.

                                        rany boskie..., przecież humanistyka nie żyje postępem, tempem itd..., to primo...., secundo - proponuję poczytać, jak się rozwija humanistyka.... i co się w niej dzieje, z faktu, że niewielu z dyskutujących tu ma jakiekolwiek pojęcie o tym, o czym mówi (gratuluję zwłaszcza tym, którym się wydaje, że są reprezentantami jakiejś ścisłości, a zachowują się w ten sposób) - nie wynika, że to coś jest w stanie takim, jaki tu się rysuje.
                                        • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:28
                                          przestań ;p psujesz mi zabawę :(
                                          • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:51
                                            przepraszam, już się nie odzywam :)
                                        • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 30.04.14, 00:08
                                          Racja, nie znam się, nie mam pojęcia czym żyje humanistyka, czy się rozwija, czy zwija i co to w ogóle znaczy w kontekście humanistyki, ba nawet nie umiem podać definicji humanistyki.

                                          Więc się poddaje, chce mi się spać, dobranoc :)
                                    • zitterbewegung Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 15:13
                                      Konserwatysci gdyby doszli do wladzy przywrociliby spoleczenstwo klasowe, ograniczyli dostep do edukacji wyzszej i poziom nizszej, wprowadzili system zatrudnienia z panszczyzna i tołka odbierajac czas na rozwoj, tania sile robocza sprowadzaliby, a bezrobocie byloby karalne pracami przymusowymi bardziej niz pospolite przestepstwa.

                                      Oh wait... Cameron wyborcza.pl/1,75477,15872332.html
                                      • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:27
                                        > Konserwatysci (...)

                                        wypraszam sobie mylenie mnie z wypierdkami reakcji hmf!

                                        JaJakoKonserwatysta (sendiemu moge napisac kapitalikami ;) ) stanowczo przypominam, że moralnym obowiązkiem konserwatysty jest obrona zdobyczy cywilizacji (więc i socjalizmu) zwłaszcza gdy lewica (kulturowa czy kuluarowa, jeden ratlerek) jak zwykle w awangardzie zbiera lajki na fejsbuku. Słowem - 8h dzień pracy, prawa kobiet (w tym reprodukcyjne) zbrodniczy wynalazek płacy minimalnej i takie tam pierdy, pierdy, howgh!
                                        Jaskiniowcy do jaskiń, mamuty do mamy. Itepe ;p
                                    • pfg Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 15:48
                                      sendivigius napisał:


                                      > wolalbym zyc pod prawem rzymskim
                                      > niz pod takim jakie tworzy UE

                                      Gdybyś żył pod prawem rzymskim, to jako mieszkaniec dzikiej, pólnocnej części kontynentu, byłbyś potencjalnym przedmiotem transakcji kupna-sprzedaży (jako niewolnik). Jako mieszkaniec Ameryki, musiałbyś udowadniać - gdyby ci na to pozwolono - że nie chodzisz na głowie i nie gadasz d... Nawet gdyby objęły cię reformy Dioklecjana, nie miałbyś ani ballot box (jakie wybory?!), ani soap box (kara śmierci za obrazę bogów, majestatu lub nawet lokalnego urzędnika), ani jury box (ostatecznym interpretatore prawa i najwyższym sędzią jest władca), ani pewności osobistej wolności (nie byłoby neminem captivabimus - dla ciebie habeas corpus). Nie miałbyś wolności wyznania, wolności słowa, równości wobec prawa, praw człowieka, praw obywatelskich ani nawet American way of life. Za to cartridge box mógłbys, a nawet właściwie musiał byś mieć. Żyć, nie umierać. Nie wiem, sendi, co ci humaniści zrobili (kazali się Inwokacji na pamięć nauczyć?!), ale na skutek tego straszliwie bredzisz. Już lepiej tłumacz nam, że my tu w Polszcze jesteśmy ciemni, głupi, zacofani i skorumpowani, ale jak będziemy ładnie prosić, to przyjdzie wujek Sam i pokaże nam, jak żyć.
                                      • sendivigius Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 16:10
                                        pfg napisał:

                                        > sendivigius napisał:
                                        Nie wiem, send
                                        > i, co ci humaniści zrobili (kazali się Inwokacji na pamięć nauczyć?!), ale na s
                                        > kutek tego straszliwie bredzisz. Już lepiej tłumacz nam, że my tu w Polszcze je
                                        > steśmy ciemni, głupi, zacofani i skorumpowani, ale jak będziemy ładnie prosić,
                                        > to przyjdzie wujek Sam i pokaże nam, jak żyć.

                                        Oh boy. Nominalnnie to milicja obywatelska miala mniej uprawnien niz policja w Chicago. Ale wole miec do czynienia z ta druga a nie pierwsza.

                                        Nie bierz deklaracji za realne prawa. Twoje wolnosci sa o tyle o ile nie z nich nie skorzystasz. Jaka masz wolnosc jak wszystkie twoje rozmowy sa podsluchiwane, twoje polozenie lokalizuje twoj telefon komorkowy, wszystkie twoje transakcje finansowe sa kontrolowane etc, az szkoda gadac. I to jeszcze w US jak sie uprzesz i masz fuksa i kase to cos wysadzisz albo wyrwiesz, w Polsce to nawet tego nie ma. Aby nie byc goloslownym zobacz jak w Polsce realizuje sie praktycznie bezplatna sluzbe zdrowia - nie rozumiem czemu sadzisz ze inne konstytucyjne wolnosci lepiej. Wez e-sady to cos o czym swiat nie slyszal, zeby komornika nasylac bo bank ma takie widzimisie, albo panik Krysia w banku.

                                        Gdy mowisz PFG o wolnosciach we wspolczesnym swiecie to mi sie przypominaja Eloje ktorych wkrotce zjedza Morloki. No to teraz, mieli lepiej Eloje czy Rzymianie?
                                        • pfg Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 16:26
                                          sendivigius napisał:


                                          > Gdy mowisz PFG o wolnosciach we wspolczesnym swiecie to mi sie przypominaja Elo
                                          > je ktorych wkrotce zjedza Morloki. No to teraz, mieli lepiej Eloje czy Rzymiani
                                          > e?

                                          Lubimy H.G.Wellsa, ale nie tak brzmiało pytanie. Ty twierdzisz, że Rzymianie mieli lepiej, niż współcześni Europejczycy. Ja powiadam, że to brednie, Snowden nothwithstanding.
                                          • sendivigius Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 16:44
                                            pfg napisał:

                                            > sendivigius napisał:
                                            >
                                            >
                                            > > Gdy mowisz PFG o wolnosciach we wspolczesnym swiecie to mi sie przypomina
                                            > ja Elo
                                            > > je ktorych wkrotce zjedza Morloki. No to teraz, mieli lepiej Eloje czy Rz
                                            > ymiani
                                            > > e?
                                            >
                                            > Lubimy H.G.Wellsa, ale nie tak brzmiało pytanie. Ty twierdzisz, że Rzymianie mi
                                            > eli lepiej, niż współcześni Europejczycy. Ja powiadam, że to brednie, Snowden n
                                            > othwithstanding.

                                            A ja powiadam ze nie. Popelniasz blad tej samej perspektywy jaka sie ocenia emigrantow. Mianowicie porownuje nieporownywalne. Mowi sie ze emigrant pracuje na zmywaku a JA pracuje jako profesor. Ale ten emigrant byl bezrobotnym nie profesorem. Wiec porownuj pozycje osob z podobnej klasy/warsty spolecznej.

                                            W istocie w starozytnym Rzymie niewolnik dostawal 10% tego co by zarobil jako wolny czlowiek + spanko, wyzerke, medyka. We wspolczesnej Polsce, wg Centrum Adama Smitha podatki zjadaja 83%, czyli jak to nazywasz "wolny czlowiek" ma 17%, biorac pod uwage ceny utrzymania to jest nawet mniej. Ok, czesc tego mu zabranego otrzyma teoretycznie w tzw. swiadczeniach spolecznych - .... albo i nie otrzyma bo bedzie kolejna reforma. Albo otrzyma w formie jaka mu niepotrzebna np. przymusowa edukacja dzieci wedlug jednego panstwowego podrecznika etc.

                                            Podsumowujac, nie widze gzie tu jest postep od starozytnosci. A bywaly czasy ze bylo lepiej. "My colt, my pony and me"
                                            • pfg Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 17:09
                                              Oj, sendi, niezły z ciebie żartowniś. Tak krytykujesz humanistów, mówisz, że od 2000 lat niczego nie wymyślili, a sam się popisujesz erystyką, całkiem - w tej perspektywie - współczesną. I to filozof (wystaw sobie, humanista) ją opisał.

                                              No więc nie ja porównuję, tylko ty porównałeś. Poza tym ty się koncentrujesz na spanku, wyżerce i medyku (mam nadzieję, że masz ubezpieczenie), a mnie bardziej zależy na tym, żeby mnie dla kaprysu kogoś stojącego wyżej w hierarchii nie wsadzili do więzienia. Albo nie zapewnili owego spanka, wyżerki i medyka - jako niewolnikowi.

                                              Swoją drogą, ta herbata całkiem ci już wyżarła mózg. Wróć do kawy lub Coca-Coli. More in the American spirit, I guess.
                                              • sendivigius Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 30.04.14, 13:32
                                                pfg napisał:

                                                > Swoją drogą, ta herbata całkiem ci już wyżarła mózg. Wróć do kawy lub Coca-Coli
                                                > . More in the American spirit, I guess.

                                                Mowisz pic Cole ? Ten plyn do odrdzewiania podwozia? Hm, tak slyszalem ze w Europie to pija bo im powiedzieli ze to amerykanskie :D
                                            • zitterbewegung Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 17:10
                                              W Polsce to złe państwo zabiera najmniej w UE, 38% kosztow pracy, przy najtanszej (o wielokrotnosci) pracy.

                                              Nie wiem skad wziales dane Centrum Adama Smitha (ktory, sadzac z oryginalnych dziel, przewraca sie w grobie), bo o 83% jak podpowiada wujek google to mowi bardzo ochoczo Korwin, a wymienione centrum (ze znanym z pieczolowitego sprawdzania zrodel wszechekspertem Gwiazdowskim) owszem ma opracowanie gdzie pojawia sie 83%, ale dotyczy sumy podatkow w cenie papierosow.

                                              Opieka medyczna niewolnikow w Rzymie? Citation needed.
                                              • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:35
                                                zitterbewegung napisał:

                                                > Opieka medyczna niewolnikow w Rzymie? Citation needed.

                                                Masz u Cycerona (sory za lenia ale nie chce mi się szukać ;) ) - no ale bez złudzeń, o rzeczy (te drogie) się dba, samochód też myjesz i naprawiasz, tym chętniej im więcej Cię kosztował. W leczenie niewolników w kopalni srebra nikt się nei bawił, ale jakiś retor, grek gramatyk, zdatna (nie tylko "do tego") dziewka - to coś innego ;) Sporo kosztowało, taka inwestycja nie mogła po prostu zejść na kaszel zanim się nie zwróciła.
                                        • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:30
                                          sendi, ale ty się zdecyduj, kochasz ten nieskrępowany kapitalizm możnych czy nienawidzisz, bo z tego jakaś hasliebe wychodzi ;p
                                • spokojny.zenek Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 17:36
                                  sendivigius napisał:

                                  > - a wez wylacz pr
                                  > ad w sadzie i zobaczycie co jest wazne naprawde.

                                  Prawo zniknie. Sendivigus nawiązuje do wczesnej mysli marksistowskiej. Ale się porobiło...
                                  • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:32
                                    "sługi marsz"... omg
                            • chilly Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 01.05.14, 08:30
                              nullified napisał:
                              > Ja sobie zdaję sprawę, że wielu "ściślaków" (btw - to tez złudzenie wielu filozofów ;) ) żywi złudzenie, że jak człek niby coś tam wie, dodawać umie, odróżnia implikację od impertynencji to od razu w niego Duch wstepuje i już nie będzie dalej biegać by składac pokłony PrzeNajświętszemuNaleśnikowiJuż. Oj... niestety

                              PrzeNajświętszyNaleśnik zastępuje Potworem Spagetti. Do tego Latającym :)
                              • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 01.05.14, 15:21
                                a potem będzie "utracona cześć... " ;)
                            • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 01.05.14, 14:52
                              nullified napisał:

                              > Ja sobie zdaję sprawę, że wielu "ściślaków" żywi złudzenie, że jak człek niby coś tam wie... to > już nie będzie dalej biegać by składac pokłony PrzeNajświętszemuNaleśnikowiJuż.

                              Troche to zbyt pesymistyczne, istnieje w miare dobra antykorelacja pomiedzy wiedza, wyksztalceniem i inteligencja a skladaniem poklonow. W dodatku nie ma wyjatkow od reguly ze czlowiek wierzacy nie moze byc madrym.

                              • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 01.05.14, 15:20
                                komplexzbrojeniowy napisał(a):

                                > nullified napisał:
                                >
                                > > Ja sobie zdaję sprawę, że wielu "ściślaków" żywi złudzenie, że jak człek
                                > niby coś tam wie... to > już nie będzie dalej biegać by składac pokłony Prz
                                > eNajświętszemuNaleśnikowiJuż.
                                >
                                > Troche to zbyt pesymistyczne, istnieje w miare dobra antykorelacja pomiedzy wie
                                > dza, wyksztalceniem i inteligencja a skladaniem poklonow. W dodatku nie ma wyja
                                > tkow od reguly ze czlowiek wierzacy nie moze byc madrym.
                                >

                                "realistyczne" raczej ;)
                                Naleśnik zaspokaja całkiem sporą grupe potrzeb (geeez... jest na ten temat niezła biblioteka do poczytania komplex ;) ), której nie zaspokaja "szkiełko i oko". Nie mówiąc już o tym, że najchętniej - jako zbiorowości i tzw. indywidua - podporzadkowujemy się regułom, które nie podlegają normalnemu dyskursowi krytycznemu (własnie dlatego - że nie podlegają). Bezmyslność (resp. Nadmyślnośc ;) ) ma szczególną moc perswazyjną. Już mniejsza z tym, że ludziska po prostu domagają się "pewnych" (sprawiających wrażenie "pewnych") twierdzeń w sprawach, w których nie możesz orzekać "pewnie" (a często nawet nie bardzo da się obliczyć prawdopodobieństwo). Te wszystkie "i nie opuszczę się aż do grobu"... "piękne dzieci mieć", "konieczność istnienia habilitacji", "życie po śmierci", czy "związek H z geniuszem" ;)

                                To troche tak jak:
                                gdy mama Ci powie "nie spotykaj się z Marysią bo to zła kobieta jest", to sie o Ciebie troszczy, a jak mądry profesor rzeknie, że wam "geny nie stykają" to bedzie to wstretna eugenika. Choć po prawdzie przeciez oboje robią to samo - starają się dobrac Tobie partnera do potencjalnego rozrodu* ;p oh well...

                                *jest obszerna klasa uzasadnień etycznych gdzie brak udziału mózgu stanowi istotny kwalifikator jakościowy in plus ;) nieźle jak na "istoty rozumne" co :D ?
                  • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 15:45
                    O "kryzysie nauk" (nie "kryzysie technologii" gdyż ta miała i ma się aż nazbyt dobrze) pisał sto lat temu dziadzia Husserl i to ładnych kilka razy wiec niezły całkiem autoplagiat popełniał... o złoczyńca ! Te oceny "w dzisiejszych czasach" trącą myszką i wieją naiwnością (nauka jako "dążenie do prawdy" itepe - swoją drogą - jakże nisko upadliśmy skoro to "wieje naiwnością" :P ), jest tam jednak kilka spostrzeżeń nader aktualnych, które zresztą w swój zawiły sposób później rozwijał inny dziadek - Heidegger. Jedna nać te filozofy ;p Współczesnie sporo o tym si pisuje. Czasem nawet po językach barbarzyńskich (zgroza!).

                    Bardzo nas (jako gatunek) zmieniły pralki, samochody, zapewne gugleglasy też zmienią i zarazem nie zmieniły - still, all the same shit jak mówią najstarsi górale po cygańsku z akcentem kaszubskim ;)

                    Słabością - całkiem "światową" humanior jest ich przystosowanie do "dzisiejszych czasów" własnie - nie zaś odstawanie. Gdyby odstawały - czasem niekiedy odstają, "bądźmy uczciwi" ;) - byłoby nieźle. Fakt, że tego odstawania coraz mniej i "nowoczesna nauka" (dokładniej - aktualny przemysł naukowy) nieźle to trzebi.

                    pozrzedziłem! ;D
                • podworkowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 15:45
                  to, co Pan pisze, jest bardzo ciekawe i generalnie z tym się zgadzam.
                  Ale pojawia się tu pytanie - czego oczekujemy od humanistów? Np. dla kogo mają oni pisać? Przecież większość forumowiczów święcie wierzy, ze odbiorcami tekstów humanistycznych mają być głównie czytelnicy czasopism z JCR... Np. taka Maria Janion (specjalnie daję przykład matki polskiej odnogi współczesnego feministycznego sabatu czarownic) powinna była pisać artykuły po angielsku, a nie rozważać po polsku zmierzch paradygmatu romantycznego. Taki Andrzej Friszke nie powinien pisać po polsku o opozycji antykomunistycznej, ale docierać z tą wiedzą na łamy "Central European History" z jego 50 czytelnikami na świecie. Taki Marcin Król nie powinien pisać dla polskiego czytelnika o liberalizmie czy konserwatyzmie, ale tokować na ten temat w "Critical Review". W przeciwnym razie sendi i kardla powiedzą , ze to nie jest nauka, dala potępi za uprawianie nauki powiatowej, a solar37 powie, że wymienieni delikwenci robią, to co robią, bo nie znają angielskiego...
                  • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 15:52
                    jak Pan może, Panie Profesorze... przecież to herezje, apagekysze na waści!

                    BTW - w tym ciągu na światowość jest pewna myśl znakomita -
                    gdyby taki Leder (albo Sowa) tę swoją książeczkę, wartą przedyskutowania, napisał w języku światowym, nikt by jej w Polszcze nie przeczytał, Wybiórcza by nic nie pisnęła (i tak cud, że pisnęła), słowem - było by tak pięknie - "i stało się tak, jak gdyby nigdy nic nie było" ;)

                    Ta wieś spokojna...
                  • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 16:35
                    Trafiony zatopiony.

                    Jedyne co mogę odpowiedzieć, to, że śni mi się, że polscy humaniści do gawiedzi mówią prosto i po polsku, ale nie unikają włączania się w dyskusję miedzynarodową po angielsku...

                    Jak miałbym wybierać, to chyba wolałbym, żeby pisali tylko po polsku, ale brali na barki, współodpowiedzialnych za kształtowanie społeczeństwa. I nawet mógłbym się zgodzić z Sendim, że to nie nauka, ale widać w moim odczuciu Uniwerek to nie fabryka nauki, tylko coś ważniejszego. Chyba nie chciałbym, żyć w czasach kiedy "nauka" rozwiąże wszytskie problemy ludzkości przy pomocy pigułek.

                    I jeszcze, w moim odczuciu, może się mylę, ale kryzys humanistyki to nie jest tylko polski problem.

                    A na koniec :D Jaki Pan, toś ja nawet haba nie mam, po prostu piotrek ;)
                    • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:45
                      piotrek-256 napisał:

                      > > Jedyne co mogę odpowiedzieć, to, że śni mi się, że polscy humaniści do gawiedzi
                      > mówią prosto i po polsku, ale nie unikają włączania się w dyskusję miedzynarod
                      > ową po angielsku...
                      >
                      > Jak miałbym wybierać, to chyba wolałbym, żeby pisali tylko po polsku, ale brali
                      > na barki, współodpowiedzialnych za kształtowanie społeczeństwa. I nawet mógłby
                      > m się zgodzić z Sendim, że to nie nauka, ale widać w moim odczuciu Uniwerek to
                      > nie fabryka nauki, tylko coś ważniejszego. Chyba nie chciałbym, żyć w czasach k
                      > iedy "nauka" rozwiąże wszytskie problemy ludzkości przy pomocy pigułek.
                      >
                      > I jeszcze, w moim odczuciu, może się mylę, ale kryzys humanistyki to nie jest t
                      > ylko polski problem.
                      >


                      nic dodać, nic ująć...
                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 18:09
                    Janion to ciekawy przyklad. To bez watpienia wielka uczona i tak, wedlgu mnie, bardzo szkoda, ze nie publikuje miedzynarodowo. szczegolnie, ze moglaby.

                    dla kogo jest humanistyka? a dla kogo jest psychologia, fizyka czy badania w naukach technicznych? tworzymy wiedze. ale tak jak sa psychologowie piszacy dla szerszego czytelnika, sa tez fizycy, a i historycy. to tylko taki mit, ze fizyki nie zrozumiemy, ale psychologie to juz tak. DO jednego i drugiego potrzebna jest kompetencja wykraczajaca poza wiedze ogolna. Przecietny inteligent nie ma pojecia o ANOVie, tak jak nie ma pojecia o koncepcji mitu u Barthesa.
                    • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:08
                      dala.tata napisał:

                      > Janion to ciekawy przyklad. To bez watpienia wielka uczona i tak, wedlgu mnie,
                      > bardzo szkoda, ze nie publikuje miedzynarodowo. szczegolnie, ze moglaby.


                      no własnie - mogłaby, tylko, kto by to czytał?, na całym świecie są takie Janion, które pozostają w tym świecie, którym się zajmują..., to ogólna prawidłowość w tym fachu..., w przypadku Janion może jedna książka, by kogoś zainteresowała poza Polską, pech chce, że w Rosji...
                      • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:15
                        Nie wiem, nie wypowiadam sie. Jednak jej pisanie o wampirach czy zydach, jak sadze, czytano by z zainteresowaniem.

                        Ja jedynie mowie, ze akurat Janion moglaby zaistniec na swiecie, z pozytkiem dla setki innych literaturoznawcow polskich.
                        • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:20
                          dala.tata napisał:

                          > Nie wiem, nie wypowiadam sie. Jednak jej pisanie o wampirach czy zydach, jak sa
                          > dze, czytano by z zainteresowaniem.
                          >
                          > Ja jedynie mowie, ze akurat Janion moglaby zaistniec na swiecie, z pozytkiem dl
                          > a setki innych literaturoznawcow polskich.
                          >
                          >


                          no ale się wypowiadasz, po raz drugi :), więc po raz drugi - piszę, no tak to wygląda na całym świecie..., a że pożytek mógłby być? no pewnie..., tylko, że ci, którzy zajmują się to literaturą, czytają Janion na całym świecie (to będzie jakieś 12 - 15 osób...).
                          • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:26
                            Tak, a mgloby byc z kilka setek.

                            Nie wypowiadam sie na temat tego, kto by to czytal. Czy to byliby np. Literaturoznawcy czy kulturoznawcy. Nie wiem. Zaluje jednak, ze Janion nie wykorzystala tego potencjalu.
                            • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:34
                              no to ja jeszcze raz ci napiszę, jako że znam ten rynek... nikt by więcej nie czytał :) gdyby istniał taki rynek czytelniczy, wydawcy sami by biegali za Janion..., nie wierzysz w racjonalność świata, w którym żyjesz? już? :)
                              • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:50
                                adepcie, wydawcy nie maja pojecia o Janion. Wierze ci, ze znasz rynek literaturoznawczy, natomiast ja znam dosc dobrze rynek wydawniczy. Wydawcy naprawde nie maja zielonego pojecia o istnieniu Janion. Uwierz mi, ze wydawcy nie siedza z reka na pulsie akademickiego wynku wydawczniczego w polsce. glownie dlatego, ze maja znacznie ciekawsze rzeczy do roboty.

                                zakladajac nawet, ze jakims cudem, jest ktos taki i slyszal o Janion, to ma wystarczajaco duzo innych propozycji, zeby nie biegac za nia. Biega to sie za Chomskym, Baumanem, Giddensem. Janion to nie ta liga. I to nie dlatego, ze ona glupsza, ale dlatego, ze nie istnieje na wydawniczym rynku miedzynarodowym. A to, ze nie istnieje, bo nie chce, nie ma zadnego znaczenia.

                                Nawiasem moiwac, nawet Bourdieu zaistnial nie dlatego, ze go wyszukano, ale dlatego, ze amerykanscy uczeni zainteresowali nim wydawcow anglojezycznych. Podobnie zreszta bylo z Bachtinem. Janion to jednak nie jest ta liga.
                                • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:00
                                  no to racjonalność świata została uratowana :), co i tak nie zmienia faktu, o którym pisałem (ta ilość obcojęzycznych prac Janion, która się ukazała, spokojnie mogłaby przekonać wydawców do niej - gdyby ten rynek był rynkiem międzynarodowym, jednak nie jest...).
                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:09
                                    Adpecie, Janion nie wydala zadnej ksiazki po angielsku, wiec nie istnieje.

                                    Upierasz sie przy tym, ze wydawcy poszukuja. Nie poszukuja. Codziennie do takiego Sagea przychodzi kilkadziesiat book proposals. naprawde nikt bedzie sie rozgladal za jakims profesorem z polski.

                                    i naprawde to, ze nikt nie rozglada sie za profesorem z polski nie oznacza, ze to nie jest rynek.
                                    • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:14
                                      Dala, przy niczym się nie upierałem... :), Janion publikowała swoje prace w kilku językach... i to tyle, fakt, że nie wydała książki pokazuje tylko tyle, że nie ma takiej potrzeby (w kilku znaczeniach tego słowa) i dla każdego, kto ma pojęcie o tej dyscyplinie, jest to jasne... :), mniej więcej z takiego samego powodu książki G. Gusdorfa (myślę, że można go wskazać do porównania) pozostają po francusku... itp., itd...
                                      • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:34
                                        Bez watpienia, Janion nie ma takiej potrzeby. Czy w ogole nie ma, to jest do dyskusji.
                                        • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:35
                                          no, nie jest, służę przykładami..., masz kolonialne złudzenie związane z twoją lokalizacją ;-)
                                          • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 20:50
                                            Kazdy ma swoich znajomych. Ty swoich,mja swoich. Na dodatek, ty nieustannie chcesz dowodzic, ze sie nie da. Ja za duzo razy widzialem, ze sie da.
                                            • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 21:02
                                              Dala, to nie są znajomi akurat, tych pomijam w tym dowodzeniu, choć jako że zajmują się w świecie tym, co ja, są dobrym przykładem. Natomiast ja nie piszę, że się nie da... da się, oczywiście, tylko że jako to nie ma sensu, tego się nie praktykuje... i tyle.
                                              • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 22:37
                                                Nie, adepcie, to ma sens. Tylko trzeba chciec i pisac tak, zeby ludzie chcieli przeczytac.

                                                I to nie znaczy, ze Janion powinna pisac tylko po angielsku. Tak nie jest i czesc jej dorobku z pewnoscia warto publikowac tylko po polsku. Ale akurat czesc warto publikowac na swoecie. Ona tego nie robi, a przez to daje fatalny przyklad swoim uczniom, ktorzy beda dawali ja jako przyklad, ze nie trzeba. A wg mnie trzeba, bo warto byc obecnym w miedzynarodowych debatach.
                                                • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 22:39
                                                  Nawiasem mowiac, wszedlem na google scholar. Nie zauwazylem tych publikacji na swiecie. Natomiast zauwazylem duzo wiecej tematow, ktore sa bardzo dalekie od jedynie polskich.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 22:47
                                                    POP je pokazuje..., co do reszty - ty zauważasz tematy, a ja znam te prace i stąd twoja wyższość w tej dyskusji (nawiasem mówiąc :).
                                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 23:00
                                                    Adepcie, ja znam twe predylekcje to protekcjonalnosci, nie dzialaja na mnie za bardzo :)

                                                    Jestem pewien, ze znasz znaaaacznie lepiej dorobek Janion niz ja, to jednak nie znaczy, ze ja ja znam tylko z tytulow..... I jestem dosc pewny, ze one by sie sprzedaly na swiecie.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 23:07
                                                    no własnie twoja pewność wywołuje we mnie protekcjonalność :), tak to ujmę...
                                                • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 22:46
                                                  Dala, podyskutuj o tym z Francuzami, Niemcami itp..., popatrz, jak to wygląda w świecie i ta rozmowa nabierze jakiegoś sensu...; w dyscyplinie, o której mówisz, obieg międzynarodowy polega na tym, że ludzie w USA czytają po polsku (i w innych miejscach też...) i nie ma najmniejszej potrzeby tłumaczyć czegokolwiek bądź publikować w innym języku.
                                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 22:58
                                                    Adepcie, czekalem na to.... To taki topos u ciebie.

                                                    Tak sie sklada, ze Zdarza mi sie i to. I ja jeszcze nie spotkalem sytuacji, w ktorej owi niemcy i francuzi tak po prostu i uniwersalnie uwazaja, ze publikowanie miedzynarodowe to anatema i nalezy publikowac tylko lokalnie. Tak nie jest.

                                                    Oni, podobnie jak polacy, maja rowniez na ten temat dyskusje. Bardziej niemcy zreszta niz francuzi (francuzi maja za duzy kompleks jezyka angielskiego). I szczegolnie niemcy doceniaja dorobek miedzynarodowy. Natomiast rzeczywiscie i tu i tu mozna zostac profesorem nie publikujac nic na swiecie, choc to jest w niemczech coraz mniej oczywiste. Podobnie w austrii, choc tam to ze wzgledow politycznych (relacja z niemcami) jest jeszcze bardziej skomplikowane. Jednak niedawno koledzy z austrii, historycy, zachwyceni byli mozliwoscia publikowania po angielsku. Niby nie trzeba, ale na cv wyglada swietnie.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 23:06
                                                    Dala, ja rozmawiam tylko o literaturoznawstwie... (wszak poszło o Janion), pokaż mi te książki Niemców, Austriaków, Francuzów - literaturoznawców publikowane po angielsku... (myślę o germanistach i romanistach...), a przeproszę :), a jak nie, to nie toczmy po raz kolejny tej nonsensownej debaty :), można odesłać przypisem do ich poprzednich wersji twoich zadziwień różnymi wklejanymi tu linkami.
                                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 23:15
                                                    Adepcie, ja jedynie odnosze sie do rozmow, w tym wypadku z historykami.

                                                    Cos jednak czuje, ze na temat Goethego publikuje sie po angielsku.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 23:20
                                                    bardzo dobrze czujesz, coś tam się publikuje..., i już jesteś na tropie problemu :))), podobnie jak coś tam się publikuje po angielsku o kilku polskich pisarzach..., tylko "coś tam" to jest coś tam, a nie jakaś tendencja...; sprawa historii wygląda nieco inaczej, ale tylko nieco..., niemniej - rozmowa dotyczyła Janion. Kończąc - powtórzę, nie jestem przeciwnikiem publikowania w innych językach, uważam, że to nie ma najmniejszego sensu w niektórych dyscyplinach, począwszy od braku recenzentów po brak czytelników..., tak jak pisałem - u nas, by uprawiać jakieś literaturoznawstwo, trzeba znać język..., jakąś próbą międzynarodowości, moze być więc zagraniczne cytowanie polskich prac (ale też nie przesadzałbym, choć jestem cytowany, z powodu nikłej reprezentacji zagranicznej niektórych dyscyplin).
                                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 23:39
                                                    Rozmowa dotyczyla Janion, az stwierdziles, ze warto uzyc argumentum ad niemcum.

                                                    Jak ci sie nie spodobalo, to wracasz do janion.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 10:44
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > Rozmowa dotyczyla Janion, az stwierdziles, ze warto uzyc argumentum ad niemcum.
                                                    >
                                                    > Jak ci sie nie spodobalo, to wracasz do janion.

                                                    a nieprawda... zwróć uwagę na podane przeze mnie nazwisko francuskiego badacza :), podałem, że interesuje mnie coś, co jest porównywalne, przeoczyłeś, bo tak wygodnie. Ciągle czekam na te pełne tomów bibliografie europejskiej humanistyki wydawane po angielsku, niemieckich, francuskich, włoskich, hiszpańskich historyków, literaturozoznawców... etc. Powtarzam - to się zdarza, przy pewnych tematach i tyle... reguła jest zupełnie inna.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 10:50
                                                    co więcej, przypominam wklejony tu kiedyś link, z którego wynikało, że to polscy historycy przodują w Europie w pisaniu po angielsku :) (oczywiście poza Anglikami), z tego, co pamiętam, dość długo nie mogłeś się otrząsnąć. Nie chodzi mi przy tym o apologię historyków, nie mam na ich temat najlepszego zdania (poza wyjątkami), a o powrót do rzeczywistości.
                                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 11:28
                                                    no to ci juz napisalem: jest calkiem duza literatrua po angielsku na temat Goethego. Rowniez niemieckich autorow.

                                                    Bez watpienia jest tak, ze literaturoznawcy pisza glownie w swoich jezykach. Jednak nie jest prawda to, co piszesz, ze to sa wybory proste i oczywiste. Nie sa i dyskusje na te tematy odbywaja sie nie tylko w Polsce. Niemcy i Austria sa dobrym przykladem.

                                                    Wracajac do Janion, nie jest tak, ze nie ma sensu, by ona pisala na rynku miedzynardowym. Jest. Z pewnoscia nie ciagle i nie wszystko, jednak czesc jej dorobku z powodzeniem moglaby zaistniec na scenie miedzynarodowej. I ja zaluje, ze nie zaistniala. Zaluje rowniez wlasnie dlatego, ze ona daje zly przyklad kogos, kto bez trudnosci mogl zaistniec w swiecie, ale nie zaistnial. Bardzo zreszta watpie, ze to byla swiadoma i strategiczna decyzja.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 12:39
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > no to ci juz napisalem: jest calkiem duza literatrua po angielsku na temat Goet
                                                    > hego. Rowniez niemieckich autorow.
                                                    >
                                                    > Bez watpienia jest tak, ze literaturoznawcy pisza glownie w swoich jezykach. Je
                                                    > dnak nie jest prawda to, co piszesz, ze to sa wybory proste i oczywiste. Nie sa
                                                    > i dyskusje na te tematy odbywaja sie nie tylko w Polsce. Niemcy i Austria sa d
                                                    > obrym przykladem.
                                                    >
                                                    > Wracajac do Janion, nie jest tak, ze nie ma sensu, by ona pisala na rynku miedz
                                                    > ynardowym. Jest. Z pewnoscia nie ciagle i nie wszystko, jednak czesc jej dorobk
                                                    > u z powodzeniem moglaby zaistniec na scenie miedzynarodowej. I ja zaluje, ze ni
                                                    > e zaistniala. Zaluje rowniez wlasnie dlatego, ze ona daje zly przyklad kogos, k
                                                    > to bez trudnosci mogl zaistniec w swiecie, ale nie zaistnial. Bardzo zreszta wa
                                                    > tpie, ze to byla swiadoma i strategiczna decyzja.


                                                    no jest Dala, bo Goethe należy do pisarzy, którzy załapali się do czegoś, co kiedyś nazywano literaturą światową, natomiast tak jakoś wyszło, że jednak najwięcej i najlepsze rzeczy to są prace niemieckie... Jeśli chodzi o dyskusje, masz racje - one są - w tych krajach urzędnicy chcą przekonać naukowców, że mają pisać po angielsku, a naukowcy pukają się w czoło... A co do Janion, wskaż mi to, co mogłoby zaistnieć na rynku międzynarodowym i porozmawiamy...
                                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 12:45
                                                    No ale skoro jest, to przestan twierdzic, ze nie ma miedzynardowoej humanistyki. bo jeszcze pare postow temu, twierdziles, ze nie ma niemcow piszacych po angielsku.

                                                    Pisalem juz wczesniej o Janion. Jej ksiazki o wampirze czy o zydach, po dosc niewielikich przerobkach wpisujacych je w literature swiatowa, moglyby z powodzeniem byc wydane w ktoryms z globalnych wydawnictw uniwersyteckich. Nie chce mi sie szukac na polce, ale jak trza bedzie to sie pofatyguje.
                                                  • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 12:51
                                                    Dala, jak dalej będziesz ściemniać, to ci wkleję swoje posty, co pisałem..., a czego nie. Od zawsze twierdzę, że się da tak publikować i że się tak publikuje, ale to jest rzadkość, a nie statystyka, której ty się domagasz, są tematy, które tak funkcjonują..., i w tej rzadkości ma to jakiś sens... (np. można by i się pisze... pisać po niemiecku i w Niemczech o najnowszej polskiej literaturze, bo ona jest tłumaczona tam i czytana..., ale pisać po angielsku już nie ma sensu).

                                                    Podoba mi się ta formuła - mogą funkcjonować, tylko trzeba przerobić... więc tak z Wampira trzeba by wyciąć wszystko to, co jest najciekawsze i pisać tylko o popkulturze..., no ale ta książka jest bogatsza..., te żydowskie rzeczy (zajrzyj na pólkę) są bardziej polskie niż żydowskie, więc średnio interesują świat, taka sytuacja :)))
                                                  • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 14:01
                                                    adepcie, zawsze piszemy dla jakiejs publicznosci i cos, co jest wydane w Polsce, nie moze zywcem byc przerobione na wydanei miedzynarodowe. Natomiast twoja trywializacja wydawnictw miedzynarodowych jest calkowicie niepotrzebna.

                                                    Ja doskonale wiem, ze te zydowskie rzeczy sa bardziej polskiej niz zydowskie. i to nadal by poszlo.

                                                    Twoje wyobrazenie o swiecie jest dosc ulomne.
                                                  • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 17:20
                                                    make it happen - przetłumacz ;)

                                                    ja będę osobiście bardzo wdzięczny, mogę nawet czekoladę albo piwo Ci posłać :) - dzieki temu nie musiałbym przywoływac np. Janion via Smith/Wesson/Colt (um... wpływ sendiego ???)
                                                  • dobrycy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 16:20
                                                    dala.tata napisał:

                                                    > Adepcie, czekalem na to.... To taki topos u ciebie.
                                                    >
                                                    > Tak sie sklada, ze Zdarza mi sie i to. I ja jeszcze nie spotkalem sytuacji, w k
                                                    > torej owi niemcy i francuzi tak po prostu i uniwersalnie uwazaja, ze publikowan
                                                    > ie miedzynarodowe to anatema i nalezy publikowac tylko lokalnie. Tak nie jest.
                                                    >
                                                    > Oni, podobnie jak polacy, maja rowniez na ten temat dyskusje. Bardziej niemcy z
                                                    > reszta niz francuzi (francuzi maja za duzy kompleks jezyka angielskiego). I szc
                                                    > zegolnie niemcy doceniaja dorobek miedzynarodowy. Natomiast rzeczywiscie i tu i
                                                    > tu mozna zostac profesorem nie publikujac nic na swiecie, choc to jest w niemc
                                                    > zech coraz mniej oczywiste. Podobnie w austrii, choc tam to ze wzgledow polityc
                                                    > znych (relacja z niemcami) jest jeszcze bardziej skomplikowane. Jednak niedawn
                                                    > o koledzy z austrii, historycy, zachwyceni byli mozliwoscia publikowania po ang
                                                    > ielsku. Niby nie trzeba, ale na cv wyglada swietnie.
                                                    >
                                                    Polscy humanistyczni naukowcy są chyba mniej zachwyceni.
                                                    Może dlatego, że cv to oni składali pierwszy i ostatni raz zaraz po doktoracie.

                  • sendivigius Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 11:04
                    podworkowy napisał(a):

                    > to, co Pan pisze, jest bardzo ciekawe i generalnie z tym się zgadzam.
                    > Ale pojawia się tu pytanie - czego oczekujemy od humanistów? Np. dla kogo mają
                    > oni pisać? Przecież większość forumowiczów święcie wierzy, ze odbiorcami tekstó
                    > w humanistycznych mają być głównie czytelnicy czasopism z JCR... Np. taka Maria
                    > Janion (specjalnie daję przykład matki polskiej odnogi współczesnego feministy
                    > cznego sabatu czarownic) powinna była pisać artykuły po angielsku, a nie rozważ
                    > ać po polsku zmierzch paradygmatu romantycznego. Taki Andrzej Friszke nie powin
                    > ien pisać po polsku o opozycji antykomunistycznej, ale docierać z tą wiedzą na
                    > łamy "Central European History" z jego 50 czytelnikami na świecie. Taki Marcin
                    > Król nie powinien pisać dla polskiego czytelnika o liberalizmie czy konserwatyz
                    > mie, ale tokować na ten temat w "Critical Review". W przeciwnym razie sendi i k
                    > ardla powiedzą , ze to nie jest nauka, dala potępi za uprawianie nauki powiatow
                    > ej, a solar37 powie, że wymienieni delikwenci robią, to co robią, bo nie znają
                    > angielskiego...


                    Ja widac humanisci maja zasadniczy problem z odroznieniem czym jest tekst naukowy, czym popularno-naukowy, gdzie jest roznica pomiedzy nauka i dziennikarstwem, czym sie rozni literatura naukowa od literatury pieknej, albo od poradnika "zrob to sam" albo (w wersji humanistycznej) "zbaw sie sam".

                    Humanisci bardzo sie wiec staraja aby wszystko co wyjdzie spod ich piora bylo traktowane jako "naukowe" a wiec "dorobek". A moze naukowy jest tez blog L. Wałęsy - w koncu noblista. Stad nieustajacy spor, w ktorym humanisci posilkuja sie nawet redefiniowaniem tego czym jest nauka, aby w ten sposob nadac naukowosc tekstom jedynie literackim lub poradnikowym (nie mowiac o bajkopisarstwie).
                    • podworkowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 11:29
                      jak widać, Pan nadal hołduje pojmowaniu nauki a'la August Comte w wersji dla ubogich. Właściwie powinien Pan - bodaj za Saint-Simonem - wrzeszczeć "precz z filozofami i prawnikami"; to tylko nędzni "gadacze"...
                      No i w porzo...
                    • dala.tata Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 11:30
                      To jest w duzym stopniu prawda. I stad zreszta setki awansow w spohumach opartych na podrecznikach.


                      sendivigius napisał:

                      > Ja widac humanisci maja zasadniczy problem z odroznieniem czym jest tekst nauko
                      > wy, czym popularno-naukowy, gdzie jest roznica pomiedzy nauka i dziennikarstwem
                      > , czym sie rozni literatura naukowa od literatury pieknej, albo od poradnika "z
                      > rob to sam" albo (w wersji humanistycznej) "zbaw sie sam".
                    • dobrycy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 21:16
                      Ja proponuje przyjąć za naukę wszytko to czym zajmują się naukowcy.
                      Jeżeli za koziołka matołka i Ewe Szelburg-Zarembine dają doktoraty (a może
                      nawet i habilitacje oraz profesury), a doktorat to stopień naukowy, to
                      oczywiste się wydaje że badania nad koziołkiem matołkiem są jak najbardziej naukowe.
                      A o ileż ważniejszy od koziołka matołka jest abp L. Głódź albo Największy Polak.
                      Jeżeli chociaż jeden naukowiec bada te tematy to jak najbardziej jest nauka.
                      Nasuwa mi się tu analogia z Suworowa, że Związek Radziecki jest tam gdzie stanęła
                      stopa radzieckiego żołnierza.



                      > Humanisci bardzo sie wiec staraja aby wszystko co wyjdzie spod ich piora bylo t
                      > raktowane jako "naukowe" a wiec "dorobek". A moze naukowy jest tez blog L. Wałę
                      > sy - w koncu noblista. Stad nieustajacy spor, w ktorym humanisci posilkuja sie
                      > nawet redefiniowaniem tego czym jest nauka, aby w ten sposob nadac naukowosc te
                      > kstom jedynie literackim lub poradnikowym (nie mowiac o bajkopisarstwie).

                  • kardla Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 09:58
                    Pakuję się w kłopoty, ale co mi tam :P

                    Jeżeli tekst jest skierowany do generalnego "polskiego czytelnika" to to nie jest nauka. To jest artykuł popularnonaukowy.

                    Tak - naukowcy powinni pisać w języku w którym mogą wymienić myśli z możliwie dużą liczbą innych naukowców zajmujących się podobnym tematem. Jeżeli tego nie robią to nie dokładają się do 'ogólnego zbioru wiedzy" zwanej nauką - świadczy o tym "niesprawiedliwie" przeoczona rola wielu (nie tylko polskich) naukowców. Co więcej, nawet jeżeli coś zostało opublikowane (nawet po angielsku!), ale nie zostało zauważone przez innych to nie przyczynia się to do rozwoju nauki. Polecam lekturę "A Short History of Nearly Everything".
                    • chilly Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 18:38
                      kardla napisała:
                      > Tak - naukowcy powinni pisać w języku w którym mogą wymienić myśli z możliwie dużą liczbą innych naukowców zajmujących się podobnym tematem.
                      > Polecam lekturę "A Short History of Nearly Everything".
                      Nie należy jednak przesadzać, kardla:
                      www.amazon.com/Kr%C3%B3tka-historia-wszystkiego/dp/8389763508
                      • kardla Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 18:48
                        Prawie, prawie :P
                    • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 21:16
                      kardla napisała:

                      > Pakuję się w kłopoty, ale co mi tam :P
                      >
                      > Jeżeli tekst jest skierowany do generalnego "polskiego czytelnika" to to nie je
                      > st nauka. To jest artykuł popularnonaukowy.
                      >
                      > Tak - naukowcy powinni pisać w języku w którym mogą wymienić myśli z możliwie d
                      > użą liczbą innych naukowców zajmujących się podobnym tematem. Jeżeli tego nie r
                      > obią to nie dokładają się do 'ogólnego zbioru wiedzy" zwanej nauką - świadczy o
                      > tym "niesprawiedliwie" przeoczona rola wielu (nie tylko polskich) naukowców. C
                      > o więcej, nawet jeżeli coś zostało opublikowane (nawet po angielsku!), ale nie
                      > zostało zauważone przez innych to nie przyczynia się to do rozwoju nauki. Polec
                      > am lekturę "A Short History of Nearly Everything".

                      Jezu, ogarnij się, dziewczyno..., są jakieś granice...
                      • kardla Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:07
                        Chłopaku! powiedz o co ci chodzi zamiast wzywać Pana Boga na daremne!
                        • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 22:18
                          o to, że coś ci publicznie każe pisać głupoty... (wiem, anonimowość, ale jednak...), zastanowiłbym się na twoim miejscu, jaka jest logika tego imperatywu.
                          • chilly Bronię kardli... 30.04.14, 08:31
                            (a przy okazji siebie)

                            adept44_ltd napisał:
                            > o to, że coś ci publicznie każe pisać głupoty... (wiem, anonimowość, ale jednak
                            > ...), zastanowiłbym się na twoim miejscu, jaka jest logika tego imperatywu.
                            No ale nie da się cały czas mądrze. A gdzie mamy wypisywać głupoty, jak nie na forum?
                            Z jeszcze innej strony - punktów za to nie ma...
                            • kardla Re: Bronię kardli... 30.04.14, 09:09
                              Bardzo dziękuję za podjęcie takiego bohaterskiego stanowiska :P

                              Ale naprawdę chciałabym wiedzieć co w mojej wypowiedzi tak zdenerwowało biednego adepta? I z czym dokładnie się nie zgadza.
                              moja wypowiedz zawierała dwa stwierdzenia:
                              1. Naukowcy mają obowiązek komunikować się z innymi naukowcami w języku który umożliwia kontakt z jak największą liczbą osób zajmujących się danym zagadnieniem.
                              2. Jeżeli ktoś nie jest w stanie skutecznie przekazać swoich pomysłów innym ludziom to znaczy że nie dokłada się do rozwoju nauki.

                              No więc drogi adepcie - które z tych twierdzeń jest według ciebie "głupotą".
                              • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 11:23
                                kardla napisała:

                                > Bardzo dziękuję za podjęcie takiego bohaterskiego stanowiska :P
                                >
                                > Ale naprawdę chciałabym wiedzieć co w mojej wypowiedzi tak zdenerwowało biedneg
                                > o adepta? I z czym dokładnie się nie zgadza.
                                > moja wypowiedz zawierała dwa stwierdzenia:
                                > 1. Naukowcy mają obowiązek komunikować się z innymi naukowcami w języku który u
                                > możliwia kontakt z jak największą liczbą osób zajmujących się danym zagadnienie
                                > m.
                                > 2. Jeżeli ktoś nie jest w stanie skutecznie przekazać swoich pomysłów innym lud
                                > ziom to znaczy że nie dokłada się do rozwoju nauki.
                                >
                                > No więc drogi adepcie - które z tych twierdzeń jest według ciebie "głupotą".

                                biedna Kardlo, nic mnie nie zdenerwowało, najwyżej mogę współczuć..., bezmyślność to ciężka choroba..., natomiast podpisuję się też pod tym, co napisał Chilly i przyłączam się do bronienia prawa do głupoty :) A sprawa jest tak durna, że nie chce mi się nawet wskazywać problemów z sylogizmem, który konstruujesz... (jak zaznaczyłem, nie chodzi mi o prostowanie, pytanie, które mnie nurtuje brzmi tak - co z wami ścisłowcami jest nie tak, że musicie szukać czegoś gorszego od was, a zarazem w trakcie tego szukania kompromitujecie się na całej linii, podważając również własną ścisłość?). Nie zmniejsza to mojej sympatii :)
                                • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 11:26
                                  dodam - robicie to, wcale nie mając aż tak wielkich osiągnięć w nauce światowej (jako całość, jak jest indywidualnie - odpowiedzcie sobie sami..., tak jakoś wyszło, że ci najwięksi za waszej branży, nigdy nie wypowiadali takich bredni...).
                                  • piotrek-256 Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:02
                                    Adepcie my tak z dobroci serca. My wcale nie szukamy bytów gorszych od siebie. Zresztą czemu masz poczucie, że ktoś głosi, poza Sendim, ułomność umysłową humanistów. Po prostu widzimy, że głosicie swój kryzys, chcecie strajkować itd. No to staramy się pomóc, doradzić, może trochę nieporadnie, no ale skoro wy nie macie żadnego pomysłu na to jak pomóc samemu sobie w zaistniałej sytuacji, to chyba lepszy rydz niż nic.

                                    A co do najwybitniejszych, no to co ja ci poradzę, na to, że ich problemy humanistyki zajmują mniej co zeszłoroczny śnieg. Może kiedyś jeden z tych światłych pochyli się nad wami, zamiast rozwiązywać sudoku, ale na razie macie tylko nas. :)
                                    • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:07
                                      nie, akurat najwybitniejsi najczęściej byli humanistami i to tyle...

                                      co do reszty (swoją drogą cudny język, pełen pychy... i to pochylanie się nad. :),
                                      pierwszy błąd polega na tym, że wydaje ci się, że humanistyka to to, co opisujesz w swoim poście... gdybyś miał jakąś ścisłość myślenia, posprawdzałbyś (sorki za ten przytyk ad personam..., ale sam się prosisz tonem swojej wypowiedzi).
                                      • piotrek-256 Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:25
                                        Ach pewnie masz rację i tacy ludzie jak Einstein i Feynman pisali eseje o tym w jakim języku powinni publikować filozofowie, historycy, prawnicy itd. i doszli do wniosku, że w rodzinnym języku matki, bo ojciec wszak może być nieznany. Czy mógłbyś mi pomóc i wskazać takowe teksty.

                                        O jak człowiek napisze, coś to sam może dostrzec braki w sowim rozumowaniu.
                                        Wszak brak języka w którym, specjaliści z różnych państw mogli by się porozumiewać, to nie jest problem i tylko my tu na forum szukamy go tam gdzie go nie ma.
                                        • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:30
                                          Ach, o... nie wiesz, o czym piszesz, naprawdę :) i to tyle, jest piękny dzień, korzystajcie - albo pracujcie na Nobla... coś nie wychodzi wam, a nauka polska tak czeka...
                                        • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:31
                                          i nie traktuj Einsteina czy Feynmana jako kretynów, oni wiedzieli, jak to wygląda... mieli dobre wykształcenie humanistyczne :)
                                • dala.tata Re: Bronię kardli... 30.04.14, 11:37
                                  kurde, adepcie, no pyszczysz i pyszczysz, a ja tak ogolnie tez nie wiem, dlaczego. Oczywiscie, nagana od ciebie powinna starczyc, by sie ukorzyc i przeprosic, ale.....

                                  Poza odnosnikiem do Brysona, ktrego nie rozumiem, kardla nie powiedziala nic glupiego. Ja rowniez sie zgadzam, ze pisanie dla 'generalnego polskiego czytelnika' wskazuje na literature popularnonaukowa (w historii mamy nawet role 'public historian', czyli historyka, ktory pisze dla szerszej publicznosci i tutaj z tego, co wiem, historycy wyraznie to rozrozniaja). Rowneiz sie zgadzam z kardla, ze naszym obowiazkiem jest komunikowanie sie z jak najwieksza iloscia badaczy. Wlasnie dlatego nie piszemy do szuflady. Wyjasnij mi wiec, co takiego glupiego ona-z powiedziala.
                                  • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:00
                                    zadziwiasz mnie... :), przepraszam Dala, z całą sympatią, ale tekst "pisanie dla 'generalnego polskiego czytelnik
                                    > a' wskazuje na literature popularnonaukowa" nie za bardzo zasługuje na dyskusję..., co do reszty, jak dobrze wiesz w pełni się zgadzam... i między innymi dlatego tak reaguję. Co do nagany - nie wiem, mnie to, co tu się dzieje, po prostu zaciekawia raczej jako fenomen psychologiczny, bo trudno traktować inaczej te brednie. No niektórzy potrzebują do życia gorszego innego i radzą sobie, jak mogą, również na forach... W tym temacie EOT...
                                    • kardla Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:08
                                      Wielce drogi adepcie!

                                      Wbrew temu co mi wmawiasz, w mojej wypowiedzi nie ma żadnego ataku na "nieścisłowców" żadnego "szukania czegoś gorszego od nas". Wyobraź sobie że książka którą zalinkowałam odnosi się w zasadzie wyłącznie do różnych wpadek "ścisłowców".
                                      Mnie nurtuje pytanie, dlaczego niektórzy (nie wszyscy) humaniści odczytują każde stwierdzenie jako atak na siebie.

                                      PS. W dziedzinach ściślakowych jeżeli ktoś zadaje pytanie - nawet glupie - to ktoś inny na nie odpowiada - i to bez personalnych ataków sugerujących nieuleczalną bezmyślność tego kto czegoś nie wie. Robi się to dlatego że zakłada się że nikt nie może znać się na wszystkim a także dlatego że czasem pozornie głupie pytania okazują się być bardzo przydatne.
                                      Duża część polskich humanistów (nie wszyscy!) w odpowiedzi na zadane pytanie stwierdza: "Tylko idiota nie zna odpowiedzi na to pytanie, przecież już Arystoteles o tym pisał!"
                                      • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:15
                                        wybacz, droga Kardlo, ale w takim razie nie za bardzo panujesz nad tym, co piszesz...
                                        no cóż, może w naukach ścisłych tak jest, choć na tyle, na ile je znam (a z różnych względów - dość dobrze) nie jest to akurat prawda..., upadek humanistyki (nie tylko w Polsce) wynika m. in. z tego, że również usiłowała tak reagować na głupotę, a to błąd ;-)
                                        • kardla Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:18
                                          Ja nadal nie widze w mojej wypowiedzi żadnego obrażania humanistów. Wyjaśnij mi proszę co cię tak wzburzył - najlepiej na przykładzie - tak żebym pojęła gdzie tak strasznie zbłądziłam.
                                          (ja naprawdę lubię rozumieć ludzi z którymi dyskutuję)
                                          • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:19
                                            wszystko po kilka razy masz tu opisane w tym wątku, a ty ciągle powtarzasz swoje :), jeśli to jest dyskusja..., no to chyba macie jakiś jej inny model w naukach ścisłych ;-))))
                                    • dala.tata Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:20
                                      Sorry, adepcie, nie zgadzam sie calkowicie i to raczej twoje wypowiedzi z katedry nie zasluguja na dyskusje. I to rowniez z sympatia.

                                      Jest roznica miedzy tekstem popularnonaukowym i naukowym, rowniez w humanistyce, choc byc moze w humanistyce te granice sa nieco plynniejsze. Byc moze, podkreslam! I tekst dla przexietnie wyksztalconego polskiego, czy tez brytyjskiego, czytelnika nie jest i nie moze byc tekstem naukowym. Chocby dlatego, ze nie moze zaiwerac pelnego warsztatu naukowego. Tak, sa teksty naukowe, ktore czytaja nienaukowcy, ale to nie jest tzw. General audience.

                                      Ja chetnie przyznam, ze w polskiej humanistyce granice miedzy nauka, a popularyzacja sa bardziej zamazane niz na swiecie. Sadzac chocby po habilitacjach, gdzie podreczniki sa traktowane jako rozprawy, jest gorzej niz powinno byc. jednak na swiecie, te granice sa dosc wyrazne. I historia jest wlasnie dobrym przykladem. Sa rozprawy historyczne i jest public hisotry. Roznia sie zreszta glownie poziomem warsztatu.

                                      Zagladnij sobie np. Do Harvard UP i do Reaktion Books. Oba wydawnictwa publikuja doskonale ksiazki. Tylko to pierwsze publikuje nauke, a to drugie ja popularyzuje. Zupelnie inne cele i inny czytelnik.
                                      • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:25
                                        ups...

                                        to zastanów się, czy chcesz mi tu wypisywać mądrości na temat różnicy między tekstem naukowym i popularnonaukowym (oczywiste dość), czy dalej chcesz twierdzić, że tekst pisany dla polskiego czytelnika jest tekstem popularnonaukowy? Bo twoje kluczenie obecnie sugeruje, że zdajesz sobie już sprawę z tego, co palnąłeś... Tak na marginesie, jeśli tak jest, jak napisałeś post niżej no to masz doktorat za tekst popularnonaukowy...

                                        hm, ja na katedrze? doprawdy, wybacz, ale i tu coś podmieniasz..., po prostu są jakieś granice...
                                  • kardla Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:15
                                    Odnośnik do Brysona dotyczył kilku historii jakie opisał w których te same rzeczy były odkrywane kilka razy. Działo się tak bo odkrycie za pierwszym razem nie zostało wystarczająco dobrze zakomunikowane innym naukowcom.
                                    Opóźniało to rozwój nauki i powodowało spadek wydajności systemu (naukowcy którzy zajmowali sie odkrywaniem czegoś co zostało już odkryte zmiast zająć w tym czasie innymi, jeszcze nierozwiązanymi problemami).

                                    • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:17
                                      dziękuję za komentarz, rzecz w tym, że nauki humanistyczne (ja zresztą przychylam się do zakwestionowania tu pojęcia nauki i wolę mówić arts...) polegają po prostu w przeważającej mierze na czymś zupełnie innym i taka logika odkrycia tudzież rozwoju nauki i wydajności systemu w nich nie działa..., no i przede wszystkim w przeważającej mierze ciągle nie mają uniwersalnego języka komunikacji...
                                      • adept44_ltd Re: Bronię kardli... 30.04.14, 12:18
                                        i wszystkie te kwestie zostały tu i w innych wątkach przewałkowane, bez skutku... proponuję uważnie śledzić posty nulliego, robić sobie listę lektura i czytać, czytać, czytać... wtedy jest jakaś szansa.
                                        • chilly Re: Bronię kardli... 30.04.14, 13:39
                                          adept44_ltd napisał:
                                          > .. proponuję uważnie śledzić posty nulliego, robić sobie listę lektura i czytać, czytać, czytać... wtedy jest jakaś szansa.
                                          Ale najpierw sprawdzić czy myszy szturmówek nie pogryzły. Pierwszy Maja (obecnie święto Józefa Robotnika) już jutro. A my mamy wiele powodów by wyrazić swoje niezadowolenie.
                                        • nullified Re: Bronię kardli... 30.04.14, 19:25
                                          omg... nie dość być forumowym wesołkiem i dyplomowanym idiota, to jeszcze zostałem klasykiem od humanistyki... x.x

                                          adept,co ja Ci zrobiłem!?
                                          za jakie grzechy.... ;(
        • charioteer1 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 16:18
          Dajcie spokoj z kryzysem humanistyki, bo to jest zawracanie czterech liter. Linkowany artykul nie jest o kryzysie humanistyki.

          Leszczynski: nauka w Polsce to rosyjska ruletka, sukces jest dzielem przypadku, jakosc nie jest najwazniejszym czynnikiem sukcesu

          Mamzer: kariera naukowa jest nieprzewidywalna, mimo nagrod i awansow znalazlam sie w martwym punkcie, bez szans na kolejny awans

          W podsumowaniu: prekariat, umowy smieciowe, punktoza, nie oplaca sie byc dobrym i dobrze publikowac
          • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 16:24
            znowu cioś jest na świecie na tyle przestarzałe by stać się powodem głebokiej refleksji na prowincji ;p

            przeciez o kluczowym wskaźniku powodzenia w karierze akademickiej (nie tylko akademickiej zresztą) nazywającym się "przypadek" i związanej z tym nadmiernej i szkodliwej konkurencyjności i głeboko fałszywej identyfikacji "naukowców" pisano już kopę lat temu (a problem narastał w NajPierwszymŚwiecie)...

            Od tamtej pory nawet nieco się pogorszyło i to gorsze jest tym lepszym co do nas dociera hmf!
            • charioteer1 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 16:30
              Nully, chyba masz na mysli konkurencje o wzgledy sam-powinienes-wiedziec-kogo, bo Polityka starala sie wybrac do rozmowy osoby konkurencyjne.
              • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 17:41
                "czasy się zmieniają a pan ciągle w komisjach"? ;)

                to nie jest "skaza prowincjonalna" wyłącznie.
                • charioteer1 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 19:14
                  A co to za komisje na prowincji? ;)
                  • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 21:02
                    nie pytaj, nie chcesz wiedzieć ;)
          • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 16:39
            No toć pisałem na początku, że myli się kryzys humanistyki z kryzysem humanistów.
      • zitterbewegung Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 27.04.14, 21:37
        To wszystko prawda o kryzysie polskiej humanistyki, ale tez z drugiej strony polska humanistyka sama go zapoczatkowala. Podobnie jak w fizyce w ksztalceniu humanistycznym kroloje nieprzemyslany, a zaciemniajacy historycyzm. Syllabus uklada sie wedlug historycznych przypadkow, nie dla zrozumienia "czegos". I tak student filozofii na poczatku poznaje historie filozofii, przez lata nie uczac sie logicznego myslenia, i nieustannie ma kryzys odniesienia do swiata (czyli "po co"), no chyba ze "ucieka do przodu" inkorporujac sie w to i zawęża sferę dociekań filozoficznych do "metafizyki nieznanego" w najlepszym, albo mistycyzmu przebranego uczonością języka w najgorszym razie.

        Odnosnie specyficznie UJ widac kto sobie w takiej zupie slownej swietnie poradzil: Hartman.

        A ze zadnych kandydatow na logika nie ma, to moze dlatego, ze w Warszawie dziala Filozofia Analityczna i jak ktos juz tym rzadkim logikiem jest, to wlasnie raczej tam.

        Jak pokazal jakis czas temu Adam Roman na tym forum sam Wolenski ma zasadniczy klopot z rozumieniem twierdzenia Bayesa, moznaby rzecz podstawy nowoczesnego myslenia o racjonalnosci i logice.

        Jakkolwiek fizycy od problemow ze soba uciekli w uczenie informatyki, filozofom sie z kognitywistyka nie udalo. Mimo ze aukrat do informatyki prawdziwi logicy byliby lepiej przygotowani jak pokazal Oxford, gdzie jest bardzo dobry wspolny program Philosophy and Computer Science.

        lesswrong.com/lw/frp/train_philosophers_with_pearl_and_kahneman_not/
        • pfg Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 00:02
          zitterbewegung napisał:

          > A ze zadnych kandydatow na logika nie ma

          ...to w jakiejś części jest funkcją historycznych zaszłości (w tym ewidentnych błędów w polityce naukowej, polityce kształcenia "młodych") w trójkącie logika-matematyka-informatyka na UJ. O czym zitter wie pewnie nawet więcej ode mnie :-)

          Ale faktem jest, że koledzy filozofowie próbowali już dosyć rozpaczliwych kroków - i nic.
          • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 06:59
            Znaczy jak rozpaczliwych? :) Bo nie chcę mi się wierzyć, żeby naprawdę się starali i się nie udało. Czy w ogóle zaproponowali komuś z Warszawy lepsze warunki pracy?
            Lepsza pensja, stanowiska dla postdoców, obniżone pensum przez jakiś czas i jeszcze jakieś inne bonifikaty, które da się na uczelni wycisnąć...
            Albo czy szukali poza granicami kraju? Znaczy czy wysyłali personalne oferty, do różnych ludzi na świecie?
            • pfg Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 08:33
              No ale o czym ty mówisz? Są widełki, możesz zaproponować górę z widełek i tyle. Plus "Uniwersytet nie zapewnia mieszkania". Sam zaszczyt pracy na UJ powinien być dla kandydata wystarczającą podnietą. I w ogóle.
              • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 08:55
                E jak dziekan by chciał i rada wydziału też to by się dało. Z tego co pamiętam średnie dochody profesora na KUL były powyżej 10 tyś według jakiś doniesień na tym forum, to chyba nie mieści się w widełkach.

                A że widać ten Logik by im się przydał, ale w żadnej mierze kluczowy nie jest, no to będą go dalej nie szukać, abo sami sobie wychowają...
                To jest takie narzekanie polskiego pracodawcy. Panie nie ma fachowców, zatrudniłbym spawacza, który ma papiery na operatora koparki i zna 3 języki, za minimalną krajową no i cholera nic...


                • adept44_ltd Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 10:46
                  z tym KUL-em to spora przesada..., a rada wydziału? hm, zagotowałaby się, gdyby miało się okazać, że ktoś będzie zarabiał więcej niż rada zarabia...
                  • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 11:07
                    Jakbym umiał znaleźć tamten wątek, to pewnie by się wyjaśniło, jak to było z tym lublinem. Pamiętam, że sporo osób było zbulwersowanych, większość nie wierzyła, ale uważam, że poza widełkami da się przemycać kasę na uczelni.

                    Poza tym tak, rada wydziału by się zagotowała co oznacza, że ten logik to taki dodatek a nie ważny element strategii wydziału.
                    • pfg Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 11:54
                      piotrek-256 napisał:

                      > Poza tym tak, rada wydziału by się zagotowała co oznacza, że ten logik to taki
                      > dodatek a nie ważny element strategii wydziału.

                      No, logik musi być, bo zakład jest. I zawsze jakiś logik był. I to - podobno - byłby zły PR, gdyby Zakładu Logiki zabrakło. Ale *po co* ten logik miałby tam być, w to już Rada nie wnika. I jaka "strategia rozwoju"? Na UJ?! UJ miał króla Kazimierza Wielkiego, św. Jadwigę Królową, Mikołaja Kopernika, Hugona Kołłątaja i św. Jana Pawła II, więc żadne strategie rozwoju nie są mu potrzebne. To przecież byłaby zniewaga.

                      Poza tym jestem przekonany, że profesor na KUL zarabia więcej, niż na UJ. Na UJ ma ci wystarczać prestiż: Kazimierz Wielki, św. Jadwiga itd.
                      • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 13:41
                        pfg napisał:

                        > UJ miał króla
                        > Kazimierza Wielkiego, św. Jadwigę Królową, Mikołaja Kopernika, Hugona Kołłątaja
                        > i św. Jana Pawła II, więc żadne strategie rozwoju nie są mu potrzebne.

                        Skad sie bierze takie myslenie? dkaczego rada zdaje sie nie przejmowac rankingami, uznaniem, itp.?
                      • sendivigius Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 14:42
                        pfg napisał:

                        I jaka "strategia rozwoju"? Na UJ?! UJ miał króla
                        > Kazimierza Wielkiego, św. Jadwigę Królową, Mikołaja Kopernika, Hugona Kołłątaja
                        > i św. Jana Pawła II,


                        i moją żonę

                        więc żadne strategie rozwoju nie są mu potrzebne.

                        Ja mam zdecydowanie odwrotne wnioski :D
                      • dobrycy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 16:17
                        pfg napisał:

                        > piotrek-256 napisał:
                        >
                        > > Poza tym tak, rada wydziału by się zagotowała co oznacza, że ten logik to
                        > taki
                        > > dodatek a nie ważny element strategii wydziału.

                        Przecież i tak będą mieli studentów, którzy się chcą móc chwalić że studiowali na UJ
                        to po co im jakaś strategia. Taka logika mogłaby tych studentów tylko nadmiernie odsiać.


                        >
                        > No, logik musi być, bo zakład jest. I zawsze jakiś logik był. I to - podobno -
                        > byłby zły PR, gdyby Zakładu Logiki zabrakło. Ale *po co* ten logik miałby tam b
                        > yć, w to już Rada nie wnika. I jaka "strategia rozwoju"? Na UJ?! UJ miał króla
                        > Kazimierza Wielkiego, św. Jadwigę Królową, Mikołaja Kopernika, Hugona Kołłątaja
                        > i św. Jana Pawła II, więc żadne strategie rozwoju nie są mu potrzebne. To prze
                        > cież byłaby zniewaga.

                        Inna rzecz, że trochę w tym racji jest - choćby na UJ były same plagiaty i łapówki
                        to przecież nie można 'szykanować' uniwersytetu o tak doniosłym miejscu w historii.

                        >
                        > Poza tym jestem przekonany, że profesor na KUL zarabia więcej, niż na UJ. Na UJ
                        > ma ci wystarczać prestiż: Kazimierz Wielki, św. Jadwiga itd.

                        To by tłumaczyło czemu większość świeżo poznanych kiedyś przeze mnie osób z UJ
                        (jak jeszcze byłem studentem, czy doktorantem), rozpoczynała każde zdanie od przypomnienia, że
                        jest z UJ. Myślę, że wydawało im się wtedy, że są jakąś wyższą formą istnienia. A potem jak
                        się zorientowałem jak wyglądają zarobki i polityka kadrowa na UJ to doszedłem do takich wniosków
                        jakie PFG tutaj przedstawił, tylko że nigdy tego publicznie od nikogo z UJ otwartym tekstem
                        nie słyszałem. Jak widać wątek 'cicha wiedza' się rozrasta ;-)


              • ford.ka Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 15:16
                > No ale o czym ty mówisz? Są widełki, możesz zaproponować górę z widełek i tyle.
                > Plus "Uniwersytet nie zapewnia mieszkania". Sam zaszczyt pracy na UJ powinien być dla kandydata wystarczającą podnietą. I w ogóle.
                Kolega powinien pamiętać, że od ponad trzech lat nie ma widełek, a są stawki minimalne (dla większość jednocześnie maksymalne...). UJ nie tylko zaproponuje stawkę minimalną, ale jeszcze zatrudni dr haba jako adiunkta, bo przecież jak nie ma belwedera, to nie może być profesorem. I nikomu nie przyjdzie na myśl, że coś jest nie tak, bo przecież sami tak żyli, żyją i żyć będą.
                • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 15:43
                  ford.ka napisał:

                  > nikomu nie przyjdzie na myśl, że c
                  > oś jest nie tak, bo przecież sami tak żyli, żyją i żyć będą.

                  Dlaczego nie przyjdzie? i dlaczego winisz "onych"? czyz nie jestes czescia sysetmu i nie masz udzialu w decyzjach?
                  • ford.ka Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 16:27
                    Moje kontakty z UJ-otem jak dotąd ograniczyły się do zwiedzania Collegium Maius. Myślisz, że za okazanie skasowanego biletu mam miejsce w senacie?
                    • charioteer1 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 16:37
                      Nie badz taki skromny. Jestes czescia Systemu i masz wplyw na wszystko, co System robi. Nawet na to, co robi z Toba.
                      • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 19:28
                        Ford, nie wykrecaj sie. Moze nie jestes czescia UJ ale jestes czescia czegos i na cos masz wplyw. A jesli przeniosles sie na emigracje wewnetrzna to twoi koledzy zarzadzaja twoja dzialka w twoim imieniu.

                        Tak czy siak, wypada ze to Tobie do glowy takie rzeczy nie przychodza.
                        • charioteer1 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 19:37
                          Nie jestem Fordem ;-) Ale mozesz do mnie mowic Your Fordship ;-)
                        • ford.ka Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 00:18
                          Tam gdzie jestem częścią, tam pyszczę, choć co pytam o pieniądze, to na mnie wszyscy patrzą, jakbym bąka puścił, bo przecież akademia, prestiż i takie tam, więc o co mi chodzi.
                          • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 11:24
                            feel your power...
                          • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 15:15
                            ford.ka napisał:

                            > Tam gdzie jestem częścią, tam pyszczę...

                            Jakos nikt nie chce oswiecic mnie prostaka jak to jest ze wszyscy na forum wiedza co i jak zmienic w polskiej nauce a samorzadne uczelnie tego nie potrafia. Nawet nie tyle ze nie potrafia ale nie chca. Czy na przekor samym sobie wybieracie takich co to im sie nie chce?
                            • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 29.04.14, 16:05
                              Ależ odpowiedź jest bardzo prosta.
                              Po pierwsze kwestia skali.
                              1/3 jak nie połowa aktywnych użytkowników forum siedzi za granicą. Poza tym ile osób się wypowiada na forum, a ile jest na standardowej radzie wydziału.

                              Po drugie anonimowość.
                              Tutaj mogę sobie głosić poglądy, że należ zwolnić dziekanów, postawić gilotynę na placu uniwersyteckim i zrobić sieczkę w administracji, ale brak mi odwagi cywilnej do podjęcia takich kroków.

                              No i trzy, konformizm.
                              Jestem zainteresowany poprawą nauki polskiej, ale nich ona się poprawia w Rzeszowie a nie u mnie. Nie mam czasu i siły ani zdolności coby spinać się i napinać, żeby moja produktywność naukowa była jak w USA dydaktyczna jak w Finlandii, a biurokratyczna jak w Brukseli.

                              No i jeszcze teoretycznie, przyczyną może być to, że na forum, różni ludzie mają różne zdanie co i jak zmienić więc w samorządnej jednostce jest podobnie i ciężko o sensowny kompromis, ale gdybym tak twierdził to byłbym naiwny jeszcze bardziej niż jestem:)
                              • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 30.04.14, 02:45
                                > brak mi odwagi cywilnej... siły i zdolności coby spinać się i napinać...

                                To prawie tak dobre jak "lezec i pachniec".
                                • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 30.04.14, 06:48
                                  Rzeczywiście :D Nie wiedziałem, że jestem taki zdolny, może jeszcze jest dla mnie nadzieja :)
        • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 17:40
          zitterbewegung napisał:

          > To wszystko prawda o kryzysie polskiej humanistyki, ale tez z drugiej strony po
          > lska humanistyka sama go zapoczatkowala. Podobnie jak w fizyce w ksztalceniu hu
          > manistycznym kroloje nieprzemyslany, a zaciemniajacy historycyzm.

          no po części jest on nieuchronny - ta "dyscyplina", liberalnie licząc, ma 2.5k lat... Dewastacyjnie na jej nauczanie podziałało przerrobienie tego na 3letnią szkółkę niedzielną i dwuletnie warsztaty "z myślenia" - efekt jest beznadziejny.

          Bezmyślny historycyzm - owszem - w całokształcie brakowało zawsze po pierwsze historii, po drugie antropologii a po trzecie historii obyczaju... a po czwarte... (ehhh to są strasznie wymagające studia niepotrzebne >.>)
          I to zresztą "nie tylko w Polsce".

          >Syllabus ukla
          > da sie wedlug historycznych przypadkow, nie dla zrozumienia "czegos". I tak stu
          > dent filozofii na poczatku poznaje historie filozofii, przez lata nie uczac sie
          > logicznego myslenia,

          eee no wiesz... od "logicznego myślenia" jest niby porządna logika to raz (ciągle chyba od Igo roku?) a po drugie ciągi wnioskowań obecne u kazdego poszczególnego "przypadku" (już chciałem napisac ehm... "pacjenta" :D ) - to że sa logiczne, nie znaczy, że są sensowne oczywiście ;)

          > i nieustannie ma kryzys odniesienia do swiata (czyli "po
          > co"), no chyba ze "ucieka do przodu" inkorporujac sie w to i zawęża sferę docie
          > kań filozoficznych do "metafizyki nieznanego" w najlepszym, albo mistycyzmu prz
          > ebranego uczonością języka w najgorszym razie.

          "metafizyczna metafizyka metafizycznego nieznanego" czy "uczoność mistyczna" to część tradycji dyscypliny (nie tylko tej - 1/3 matematyki to czysta "religia" ;p ), trzeba to znać a dobrze by było jakby jeszcze delikwent umiał to pastiszować (co najmniej).

          "Naukowa nauka" to taki mały przyrośnięty pypeć do swojej historii, mocno zresztą zakorzeniony w swych całkiem nienaukowych "bezgruntach" :P (patrz pojęcia pierwotne, aksjomatykę, "intuicje naturalne", metodologię itd) i tylko z jednej strony pycha a z drugiej arogancja obie mocno stojące na postumencie zbudowanym z ignorancji pozwala się na tę "nienaukowość" dumnie wypinać ^^

          A Hartman to taki typ co "sobie wszędzie poradzi", no fear ;)
          • komplexzbrojeniowy Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 20:03
            Null, wytlumacz inzynierowi jak chlopu na miedzy. Ja tak sobie czasem kombinuje jak to jest ze taka pulapka na myszy dziala i co pewnien czas wykombinuje jak by tu ja ulepszyc. To sie nazywa stawianiem hipotezy itd. I wiesz, calkiem czesto to naprawde pracuje lepiej. Ja juz wiem od ciebie ze indukcja nie dziala, nie ma nawet powodu zeby dzialala. I ze filozofowie dawno odkryli ze nie wiemy co to jest wiedza lub nauka.

            No to jak to wszystko dzial mimo iz nie moze?
            • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 20:49
              no a dlaczego chodzisz z Kasią kiedy Marysia jest mądrzejsza?

              w argumentacjach dot. "humanstyki" zazwyczaj popełnia się ten błąd, że się szuka "praktycznego zastosowania" (robią go i całkiem udane umysły jak Nussbaum choćby). I masz te argumenty, że dobrze jest kształcić filozofów bo z nich fajni informatycy są (fakt - bywają). Tyle, że to jest strzelanie w płot.

              Indukując ;) z pułapki na myszy wyindukujesz sobie lepsza pułapkę na myszy (w granicach technologicznej wyobraźni i możliwości) - nigdy nie podejrzewając nawet, że może... nie trzeba "łapać myszy" hm?

              Poza tym "skąd wiesz, że działa" :D ?
            • piotrek-256 Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 20:57
              Nie no tak na chłopski rozum to jeśli według jakiegoś systemu dowodzenia, bazując na jakiś aksjomatach nie działa coś co działa to poprostu znaczy, że ten system dowodzenia i aksjomatów
              nie jest poprawny w naszym świecie.

              Nauka praktyczna filozofii zawdzięcza bardzo wiele, jeśli chodzi o metodologie. Mniej więcej tak samo jak geodeta nie mógł by żyć bez matematyki, a to że praktycznie wszystko z tej matematyki czego mu potrzeba ma ponad 2000 lat ;) to inna bajka. (Tak naprawdę to nie wiem z tą geodezją ale myślę, że dla laików to dobra intuicja)

              Projektując swoją pułapkę na myszy używasz wynalazków, które wydają ci się zupełnie oczywiste. Ot np. zanim wykonasz prototyp robisz rysunek w skali, to wynalazek bardzo stary, ale z tego co słyszałem, to bardzo nie oczywisty dla wielu kultur.

              Z klasycznej filozofii, to pewnie np. namiętnie używasz technologii polegającej na przyczynie i skutku. Jeśli wydaje ci się to oczywiste i wcale nie trzeba takich rzeczy wymyślać:) to przypominam, że medycyna homeopatyczna ma się całkiem dobrze ;)

              Jeśli używasz trochę bardzij zaawansowanej matematyki, to zdaje się, że aksjomatyzacja matematyki to jest 18 i 19 wiek. Znaczy w ogóle koncepcja ścisłych i formalnych definicji, to jest bardzo młody wynalazek. Newton umiał różniczkować, ale tak trochę intuicyjnie i jakby go zacząć gnębić i odpytywać to by pewnie miałby problemy z powiedzeniam co on tak naprawdę robi.
          • zitterbewegung Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 20:28
            Nully, w takim razie zamiast zrozumiec na filozofii metody racjonalnosci i odkryc nienaukowosc np matematyki, jak radze filozofom, popierasz stan ktory jest obecnie, ze po 3 roku budzimy sie skonfudowani w oparach bełkotu. To takie stawianie chochola, jak matematycy slepo wierza w sens idealnych trojkatow, to w nauczaniu filozofii anything goes. No nie bardzo, roznica jest moc sprawcza (chocby przekonywania) jakiej w efekcie nabywamy.

            Logika na 1 roku, jest taki przedmiot, co nie znaczy, ze uczy sie na nim logiki, ani logicznego myslenia. Ma chyba taka sama funkcje jak rachunek rozniczkowy i calkowy na pierwszym roku informatyki (z natury nieciaglej): przesiewowy. Siedzi Wolenski i wyżyna studentow przez formalistyczne akrobacje zapiszmy symbolami to co mowimy slowami (sam majac z kolei problem ze sformulowaniem tw. Bayesa), to prowadzi po dlugotrwaym warunkowaniu odruchow do mechanizowania w duchu Godla bardzo prymitywnej logiki.

            Smullyan to lepiej pokazuje w ksiazkach ktore przynajmniej sa zabawne. Wiekszosc ksiazek, nawet matematykow jak Manin, daje zle dowody, a wlasna ksiazka Wolenskiego osuwa sie w bełkot, tak latwo nie zrozumiec.

            Ja nie mowie, ze zle, za ciezko, czy przestarzale, ani nie odmawiam racji bytu w ogole, tylko po co, jaka jest tego funkcja. Pozorna. Jak taka logike stosowac w mysleniu? Jak radzic sobie za jej pomoca z niepewnoscia? Ulozyc tablicze sylogizmu? Sprawdzic czy zdanie jest poprawnie gramatycznie zlozone?

            Ta logika wrecz zaklada to czego ma nauczyc, nauke sprowadzajac do formalizmu.

            Logika przeciez nie zajmuje sie sama soba, a wnioskowaniem.

            To jest taka logika dla logiki, samouzasadniajaca sie dziedzina badan waskiej grupy logikow (szersza zajmuje sie np innymi abstrakcjami dla logiki, zastosowaniami logiki w informatyce, logika metody naukowej, wnioskowania empirycznego). Nawet nie jest podstawa matematyki, bo jakkolwiek sie huczy jak to logika nia jest (element wierzen religijnych w matematyce), to zawodowy matematyk w codziennej pracy stosuje ja rzadko, a na komputery sie nie daje przenosci w ogole ze wzgledu na eksplozje zlozonosci oliczeniowej (NB matematycy szukaja nowych podstaw matematyki).
            • nullified Re: W poszukiwaniu utraconego profesora 28.04.14, 20:59
              no tyle, że wiesz... drętwość uczoności jest skutkiem tego, że się na tę uczonośc (pewien jej typ) bez sensu uparło napinać. Moment w którym zakorzeniona w literaturze (w jej szerokim rozumieniu) 'nauka' się z nią rozstaje w imię uczoności w pewnym koślawym wyobrażeniu - jest tym własnie w którym zaczyna ropzkwitac uczonośc z Bożej łaski.

              Nauczanie logiki - przynajmniej tak jak mnie jej uczono ;) - głównie polegało na pokazywaniu struktur tego co uznaje się za logiczne (resp. "prawidłowe") w różnych klasach "logiczności" czy szerzej - "racjonalności" (tego jak względne, historyczne bądź czysto arbitralne mogą to być kategorie też). To uczy pokory, prawda - nie wszystkich ;) Być moze teraz w ramach "praktyczności" już nie ma na to czasu, może nauczyciele zdretwieli, a może po zamalowaniu grzyba w Broscianum zaczęto liczyć na to, że tajemna jego i ukryta (farbą) fluorescencja sama to zaindukuje mistyczną mocą w główkach przyszłości Narodu i Nauki... who knows? >.>

              well, zitt - na pewnym poziomie wszystkie nauki (in extenso - wszystkie "czyste") zajmują się głównie same sobą i przeżuwaniem własnych wydalin, przynajmniej póki w nich coś nie "pierdyknie" (jak pięknie mawiał jeden z moich Profesorów :D ) i trzeba będzie przemodelowac stolik, do następnego razu.
    • solar37 Re: Strajk humanistów 26.04.14, 19:05
      Strajku nie będzie. Został ogłoszony nowy skład Rady Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki i przy okazji tego ogłoszenia minister nauki zadecydowała, że nie ma kryzysu humanistyki.

      www.nauka.gov.pl/aktualnosci-ministerstwo/minister-nauki-nie-ma-kryzysu-humanistyki.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka