Dodaj do ulubionych

recenzje i working papers w cyklu habilitacyjnym?

29.12.14, 14:34
tutaj

trochę to dziwaczne bo working papers chyba nie przechodzą peer review?
zresztą książka pod redakcją w cyklu też mnie trochę dziwi
a może się mylę?
Obserwuj wątek
    • pan.toranaga Re: recenzje i working papers w cyklu habilitacyj 29.12.14, 16:59
      Byłbym ostrożny w ferowaniu tego rodzaju wyroków. W książce pod red. do osiągnięcia wchodzą bodaj tylko artykuły autorstwa habilitanta. Z recenzjami też to bywa różnie, od zdawkowych do poważnych polemik.
      working paper w tym wypadku to książka. Cóż normalnie w uczelnianym wydawnictwie książkę niby czyta recenzent naukowy, ale nie wiem czy to się na cokolwiek przekłada.
      Po prostu po to jest recenzent w przewodzie jest po to, żeby to przeczytał, a nie tylko podliczył kudryki. Boć trudno ferować wyroki wyłącznie na podstawie tego gdzie to ogłoszone. Tzn. gdyby to się składało z samych artykułów w Science i NEJM, to w ciemno mówiłbym, że świetne, ale już nie vice versa.
      • flamengista no bez żartów 29.12.14, 17:11
        nie dyskutujemy o tym, co nam się wydaje, ale jak jest to klasyfikowane.

        Recenzje książek to nie są żadne publikacje - wiem to niestety aż za dobrze. W zasadzie nikomu nie opłaca się ich publikować - autorowi, bo nie zarobi kudryków, ani czasopismu, bo nie zrobią cytowań. O recenzjach można wspomnieć w innych osiągnięciach z zakresu organizacji nauki czy jej popularyzacji, ale nie w osiągnięciach naukowych. Dla mnie jest to oczywiste.

        Working papers to już absurd. Working papers to nie są żadne publikacje, można je w każdej chwili wycofać z repozytorium. Nie podlegają recenzji, więc nie liczą się do dorobku. I objętość nie ma tu żadnego znaczenia. Nawet w polskiej nauce nikt nie podaje working papers jako osiągnięć naukowych, ten Pan jest prekursorem. Idąc tym tropem, można też dać swoje teksty z badań statutowych, które wędrują do szuflady jako "osiągnięcia".

        Niestety, tu nie ma sprawiedliwości - jak nie ma recenzji to nie ma publikacji. W polskiej nauce jest to dość precyzyjnie zdefiniowane.
        • hohenstauf Re: no bez żartów 30.12.14, 01:23
          Na przykład working papers po 40 punktow - bo sa w Journal Citation Repors i maja wysokie IF:

          IUCN RESILIENCE SCIENCE GROUP WORKING PAPER SERIES
          Irregular ISSN: ****-****
          IUCN-SSC AFROTHERIA SPECIALIST GROUP, WWF INT, AFRICA & MADAGASCAR PROGRAMME, AVE DU MONT BLANC, RUE MAUVERNEY 28, GLAND, SWITZERLAND, CH-1196
          Coverage
          Zoological Record
          WCS WORKING PAPERS
          Irregular ISSN: 1530-4426
          WILDLIFE CONSERVATION SOC, INT CONSERVATION, 2300 SOUTHERN BOULEVARD, BRONX, USA, NY, 10460
          Coverage
          Zoological Record
          BIOSIS Previews
        • dala.tata Re: no bez żartów 30.12.14, 10:51
          Zgadzam sie z flamengista. Recenzje to nie sa zadne publikacje, a artykuly polemiczne to nie sa recenzje. A recenzje w dorobku habilitacjyjnym sa zenujace.

          Co do wirking papers, to trzeba sprawdzic czasipismo, jesli jednak to jest working paper, to umieszczenie go w dorobku jest rownie zabawne.
          • charioteer1 Re: no bez żartów 30.12.14, 11:27
            Adres tych working papers:
            www.isn.ethz.ch/Digital-Library/Publications/Series/Detail/?ots591=0c54e3b3-1e9c-be1e-2c24-a6a8c7060233&lng=en&id=93247
            Nie mam pojecia, co to jest za wydawnictwo, ani w jaki sposob kwalifikuje artykuly do druku.

            O jakosci dorobku przedstawionego jako osiagniecie habilitacyjne tez nie mam absolutnie zadnego zdania. O jakosci tego, co widze, moge powiedziec tylko tyle, ze mamy tu kandydata na samodzielnego pracownika nauki, ktory zachowuje sie jak pijane dziecko we mgle. Podsumowujac to, co golym okiem widac:
            - myli autoreferat z recenzja, piszac w trzeciej osobie liczby pojedynczej,
            - nie do konca chyba rozumie, co to jest osiagniecie naukowe, dorobek naukowy, czy publikacja naukowa, wrzucajac do osiagniecia habilitacyjnego opublikowane recenzje, czy twory takie jak "ksiazka grantowa", "albo dujezyczny grantowy working paper" o objetosci 200 str.

            A najbardziej chyba mnie rozwala wykaz publikacji wchodzacych w sklad osiagniecia, ktory zostal uszczeregowany alfabetycznie wedlug tytulow. Z taka inwencja tworcza spotykam sie pierwszy raz. Albo habilitant naprawde nie wie, co robi, albo celowo chcial jak najbardziej zagmatwac i uczynic swoje osiagniecia na tyle nieprzejrzystymi, na ile sie da. Jak patrze na to, co widze, to zastanawiam sie, za co Migalskiego uwalili. Tamten mial przynajmniej wszystko porzadnie i przejrzyscie uporzadkowane.
    • flamengista jest więcej ciekawostek 29.12.14, 17:05
      najgorsza dla kandydata to fakt, że nie rozróżnia najwyraźniej między dorobkiem naukowym i osiągnięciem naukowym, traktując je jak jedno i to samo (s. 3 pkt. b).

      Dla mnie problematyczne jest:
      1. mieszanie cyklu i dorobku, przy czym cykl jest zbyt obszerny i moim zdaniem zbyt rozproszony
      2. w kontekście planujących przedstawienie cyklu jako osiągnięcie - brak też hipotez do całego cyklu, jest chaotyczne zestawienie kilki projektów badawczych ale nie powiązano ich w spójną całość
      3. bardzo wąska i kontynuowana niemal od pracy magisterskiej tematyka - kandydat zasadniczo zajmuje się cały czas Turcją, co jak na specjalistę od stosunków międzynarodowych jest moim zdaniem zbyt ekskluzywnym podejściem
      4. kuriozalne doczepienie głównej i jedynej monografii na szarym końcu osiągnięcia - czyli tzw. książki habilitacyjnej
      5. dość przeciętny dorobek, szczególnie ze względu na zajmowaną pozycję (czołowy uniwersytet i instytucja zajmująca się daną problematyką)

      Znacznie lepszą strategią byłoby przedstawienie dorobku, a książki i ew. paru artykułów jako osiągnięcia. Czemu tak się nie stało, można się tylko domyślać.
      • czlowiek.z.makulatury Re: jest więcej ciekawostek 29.12.14, 18:03
        Osobiście najbardziej mnie boli pytanie "co świat ma z takiego Turkologa"? Obawiam się, że absolutnie nic, bowiem można z łatwością znaleźć lepszych specjalistów z tematu, którzy oferują oprócz tego wartość dodaną poprzez znajomość jakiejś ogólnej tematyki. Trudno zatem o ponadprzeciętność.

        Tutaj habilitant po prostu zafascynował się Turcją (ciepłe noce w ollinkusyf?) i raczej niewiele z tego wynika, poza ciekawymi opowieściami dla dziatwy przy kominku.
        • kramka1 Habilitant jak król? ;) 29.12.14, 18:41
          Pozostawiam na boku meritum tej dyskusji, bo mnie uderzyła forma tego autoreferatu. Autoreferat pisany w trzeciej osobie- no tego jeszcze nie widziałam. Przegladając tekst miałam ochotę zapytać: jaki murzyn pisał szanownemu habilitantowi jego autoreferat? ;))))
          • czlowiek.z.makulatury Re: Habilitant jak król? ;) 29.12.14, 18:46
            Eee, król to zdaje się pierwsza liczba liczby mnogiej. Pluralis majestatis nawet się to nazywa.

            W trzeciej osobie pisze się dość powszechnie różnego rodzaju wnioski.
            • charioteer1 Re: Habilitant jak król? ;) 29.12.14, 19:44
              Jak piszesz w trzeciej osobie, to nie podpisujesz osobiscie, tylko dajesz do podpisu przelozonemu. Tu jeszcze zapomnial napisac "popieram wniosek".
          • flamengista nie widzę w tym nic dziwnego 29.12.14, 19:49
            owszem, większość autoreferatów pisane jest w pierwszej osobie - ale to standard publikacyjno-referatowy. Nagminne jest wygłaszanie referatów w trzeciej osobie, co jest ultra-kuriozum na skalę światową, ale taka to polska maniera.

            Pamiętać także należy, że habilitant lata całe pracował w rządowym think-tanku i przesiąknął żargonem raportowym, co widać w autoreferacie. Moim zdaniem jednak ta forma prezentacji ma marginalne znaczenie w tym postępowaniu.
        • flamengista no właśnie 29.12.14, 19:54
          jest pełno orientalistów zajmujących się stosunkami międzynarodowymi, a także politologów i socjologów zajmujących się relacjami między religią a sytuacją polityczną w regionie MENA.

          Gdyby chociaż habilitant wyszedł troszkę poza wąskie poletko i analizował sytuację w takich krajach jak Turkmenistan, Azerbejdżan czy Kirgistan - to miałoby większy sens.

          Ale meritum sprawy to b. szeroko sformułowane osiągnięcie - wygląda na to, jakby wpakował wszystkie swoje publikacje do jednego wora i próbował je sprzedać jako całość. Zupełnie tego nie rozumiem, skoro powstała osobna monografia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka