Dodaj do ulubionych

Hartman za darmo

09.05.15, 15:06
Każdy może sobie poczytać:

www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1616201,1,profesor-doktor-zdegradowany.read
Ten artykuł nie jest aż tak zły, jak się spodziewałem :-) jednak kilka fragmentów zwróciło moją szczególną uwagę.

Cytat Skończyły się już czasy, gdy większość profesorów miała dwa etaty, a doktorzy setki dobrze płatnych nadgodzin. Tym samym odcięte zostało główne źródło naszych dodatkowych dochodów, a drastyczne ograniczenie możliwości korzystania przez wykładowców z dobrodziejstwa 50-proc. kosztów uzyskania przychodów jeszcze pogorszyło naszą sytuację finansową. Przeciętnie biorąc, profesor zarabia dziś znacznie mniej niż pięć albo 10 lat temu, a za to zdolni i obrotni doktoranci i doktorzy, zatrudnieni w grantach i otrzymujący rozmaite stypendia, nierzadko są uposażeni lepiej od swoich starszych kolegów.

Generalnie, ci bardziej aktywni i pracowici naukowcy zarabiają ok. 100 tys. zł rocznie na rękę, przy czym znaczna część tych dochodów pochodzi z zagranicy, z różnych staży i stypendiów. Rzecz jasna, lekarz, prawnik czy ekonomista zarabia więcej, a filolog czy historyk mniej. Jednakże czasy, gdy przeciętny profesor był mieszczaninem dysponującym dużym mieszkaniem z piękną biblioteką, skończyły się bezpowrotnie.


Chciałem się spytać kolegów społ-humów, zwłaszcza humów, o co Hartmanowi chodzi i jaką on opisuje rzeczywistość. Bowiem dla mnie 100 tys. rocznie na rękę jest kwotą *astronomiczną*, mimo że z gołej pensji nie żyję, bo bym chyba zdechł. Czytelnik powyższej opinii może jednak odnieść wrażenie, że przynajmniej dla profesora 100 tys. netto rocznie to w Polsce stawka normalna. No, może profesor historii zarabia trochę mniej, ale już Podwórkowy z pewnością duuużo więcej! Co więcej, można by pomyśleć, że Hartman jeszcze niedawno zarabiał ponad 100 tys. rocznie netto a teraz już nie i właśnie dlatego zaczął odczuwać ból egzystencjalny. A może to właśnie spadek dochodów jest tą pierwotną przypadłością dającą asumpt dla różnych komitetów ratowania humanistyki a nawet całej nauki polskiej?

Hartman pisze w formie "my" - my mieliśmy dwa etaty, setki nadgodzin, to nam obcięto dobrodziejstwo 50% kosztów uzyskania przychodów. I faktycznie - ten filozof oprócz zatrudnienia na UJ miał też - czas przeszły dokonany - etaty w Pułtusku i Tarnowie, co nadało autentyczności jego wynurzeniom o profestytucji. Wysokie dochody zapewne dotyczyły (i dotyczą?) ekonomistów, prawników, może politologów i socjologów, może filologów nowożytnych obcych, pewnie też inżynierów, lekarzy, ale chyba nie np. etnologów, historyków, muzykologów, filologów klasycznych czy polonistów? Czy kryzys humanistyki, o którym tak głośno w mediach, to kryzys humanistyki jako nauki uniwersyteckiej czy kryzys humanistów jako warstewki społecznej, której wysoka stopa życiowa (?) w ostatnich latach została zredukowana do stopy życiowej takich, dajmy na to, ścisłowców, dla których dwa etaty czy nadgodziny zawsze był jakimiś baśniami o zamorskich krainach?
Obserwuj wątek
    • zitterbewegung Re: Hartman za darmo 09.05.15, 15:19
      "ten filozof oprócz zatrudnienia na UJ"

      Teraz to on jest zatrudniony jako lekaż w CM UJ, bo z instytutem filozofii sie poprztykali/pożegnali. I ja sobie całkowicie wyobrażam, że jeśli Collegium Medicum tak niezbędny był etyk filozof Hartman to może mieć taką pensję. Nie takie jaja odchodziły.
      • nullified Re: Hartman za darmo 09.05.15, 15:23
        zitterbewegung napisał:

        > "ten filozof oprócz zatrudnienia na UJ"
        >
        > Teraz to on jest zatrudniony jako lekaż w CM UJ, bo z instytutem filozofii sie
        > poprztykali/pożegnali. I ja sobie całkowicie wyobrażam, że jeśli Collegium Medi
        > cum tak niezbędny był etyk filozof Hartman to może mieć taką pensję. Nie takie
        > jaja odchodziły.

        zdecydowanie "jajakolekaż" ;) Kwoty jakie wymienia, w przypadku "huhumanistów" sa typowe dla "cwanych gościów". Zatem - z doświadczenia wie co pisze >.>
      • czlowiek.z.makulatury Re: Hartman za darmo 09.05.15, 16:17
        Wbrew pozorom filozof etyk jest faktycznie potrzebny w komitetach etycznych, do bardzo poważnych rozważań, jakie tam są prowadzone. Domyślam się, że swoje 100 wyrabia nie z tej pensji, ale z obecności medialnej.
    • czlowiek.z.makulatury Re: Hartman za darmo 09.05.15, 16:23
      Dopiero co profesorant pokazywał ile zarabiał w prywatnych szkołach na samych magistrantach, a przecież dla profesora wieloetatowość to było prawdziwe eldorado - niektórzy bez żadnego obskakiwania mieli po +10 etatów.

      Do tego ustawowy wymóg posiadania przynajmniej dr ekonomii lub zarządzania w radzie nadzorczej państwowego przedsiębiorstwa, która zbiera się od wielkiego święta... no żyć nie umierać. Z palcem w tyłku, a nawet bez wychodzenia z domu 100 kafli można było zrobić.

      Do tego dochodziły ekspertyzy tuitam i jeszcze grant na masełko z KBN, gdyby komuś jednak zachciało się jakąś nauką parać, aczkolwiek to tylko dla perwersyjnych fascynatów. No i można było w centrum miasta bilbioteczka i czytać co tam za pierdoły koledzy popisali dla beki.

      Czy się pogorszyło zatem? No jasne!
    • flamengista kilka uwag 09.05.15, 16:29
      1. kwoty absurdalne, szczególnie dla humanisty. Takie dochody osiągają nasi profesorowie, i to ci obrotniejsi. Na UJ to praktycznie niemożliwe.

      2. zmartwiła mnie ta teza o "zalewie" wnioskami profesorskimi CK, w wyniku którego przepchnięto wiele przeciętniaków. Czy to prawda?

      3. Hartman wprost pisze o rosnącej pozycji administracji, która zaczyna rządzić naukowcami, zamiast pełnić wobec nich funkcje służebne. Natomiast nie zwraca uwagi że to największa bolączka i proces chyba nieodwracalny.

      4. Oczywiście nie mogło zabraknąć wątków antyklerykalnych. Dla mnie kariery teologów to pikuś, bardziej martwi mnie ekspansja księży-naukowców w naukach społecznych. Niestety w naszym kraju lęk przed rzetelną oceną osób duchownych jest nadal ważnym czynnikiem - to jednak stwarza zagrożenie, że oprócz realnych genialnych wyjątków (ks. Heller) pojawią się następcy znanego medioznawcy z Torunia.

      5. Piękny jest ten fragment:
      CytatLektura różnych „zeszytów naukowych” z małomiasteczkowych szkółek wyższych czy też kościelnych wydziałów uczelni publicznych dla osoby niedoświadczonej i niewinnej może być prawdziwym wstrząsem. Większość naszej akademickiej przestrzeni to jałowa ziemia – krajobraz żałośnie prowincjonalny i szpetny. I bynajmniej nie jest to obojętne dla kondycji prawdziwej nauki, bo grzęzną tam bezpowrotnie znaczne środki publiczne. Polska nauka dźwiga na plecach ogromny wór ze śmieciami.
      Pytanie tylko, czy da się coś z tym fantem zrobić.

      6. Faktycznie martwi degradacja społeczno-kulturowa profesorów, którzy z elit kulturalnych stali się zwykłymi technokratami i ekspertami w wąskiej dziedzinie. Tylko czy w wysoko konkurencyjnym systemie naukowcy mają czas na rozwój kulturalny?
    • kardla Re: Hartman za darmo 09.05.15, 21:59
      Mnie wzruszył szczególnie fragment "coraz więcej ludzi traktuje wykładowców akademickich jak zwykłych nauczycieli. I bodajże mają w tym wiele racji. Demokratyzacja życia przyniosła wszak i taki skutek, że kadry uczelniane nie rekrutują się już ze sfer inteligenckich, gdzie słowo pisane wysysało się z mlekiem matki, lecz ze wszystkich warstw społecznych."

      Ech, gdzie te stare, dobre czasy gdy profesorstwo wysysało się z mlekiem profesorsko wydanej za żonę matki!
      • pan.toranaga Re: Hartman za darmo 09.05.15, 22:37
        Jeśli rodzice marzą o karierze profesorskiej dziecka, powinni zamrozić próbkę mleka matki, by nad analizą fizykochemiczną tejże próbki mogła się za lat 40 pochylić KH.
      • zitterbewegung Re: Hartman za darmo 09.05.15, 22:41
        Oi, kardlo, żeby być tak złośliwym trzeba nie znać podstawowych faktów z życia i hartmanologii i być zwyczajnie nieżyczliwym, zamiast nieżyczliwym racjonalnie.

        Hartman, syn profesorów matematyki do wszystkiego doszedł własnym filozofowaniem, pisząc w biedzie doktorat na desce klozetowej, żeby nie przeszkadzać dzieciom (żeby nie zostały profesorami) wielokrotnie potem sie wypowiadając jak to matematyka jest zła i ruinuje psychikę i życiorysy.

        Także Hartman wcale nie tęskni, z autopsji, wcale.
        • pfg Re: Hartman za darmo 10.05.15, 18:09
          zitterbewegung napisał:

          > Hartman, syn profesorów matematyki do wszystkiego doszedł własnym filozofowaniem
          > [...] wielokrotnie potem sie wypowiadając jak to matematyka jest zła i ruinuje psychikę
          > i życiorysy.

          He, he, gdy kiedyś napisałem, że Hartman miał chyba w życiu pecha i w dzieciństwie trafił na kiepskich nauczycieli matematyki, to mnie ochrzaniono, że jak śmiem nie wiedzieć, kim był ojciec Hartmana. A ja tam wiem, kim są rodzice grupki moich bliskich znajomych, a tak szerzej, to nie. Znałem co prawda podręcznik Hartmana i Mikusińskiego, ale Hartmana z Hartmanem nie skojarzyłem. Mało kumaty jestem.

          Bardziej zresztą zainteresowało mnie, że pra- czy prapradziadek Hartmana był naczelnym rabinem Warszawy w czasach Powstania Styczniowego. Otóż tenże rabin kazał pozamykać wszystkie warszawskie synagogi na znak solidarności z katolikami, gdy warszawskie kościoły były zamknięte w proteście przeciwko represjom carskim.
          • nullified Re: Hartman za darmo 10.05.15, 20:31
            pfg napisał:

            jeszcze zabawniejsze jest świnte oburzenie "aproposa studentek" w kontekście rodzinnym imcia H.
            No dobra, ale już dośc tych plotów ;p Bądźcie poważni, świntości nie szargajcie o!
      • flamengista tu Hartman nie do końca ma rację 10.05.15, 22:18
        tzn. profesorów studenci traktują jak zwykłych nauczycieli, ale jak nauczycieli teraz - tych samych, którym wkłada się kosz do śmieci na głowę i nagrywa na yt.

        Bo jeszcze całkiem niedawno nauczycieli traktowano z szacunkiem, a do moich w tradycyjnym krakowskim II LO mówiłem per "profesor" właśnie.

        Ten szacunek do nauczycieli pięknie rozwalili politycy swoimi reformami, a teraz to przenosi się na wyższy poziom.

        A demokratyzacja nauki nie ma tu nic do rzeczy, problemem jest ogólne zchamienie społeczeństwa. Przeciętny nielegalny imigrant z Afryki w południowych Włoszech ma na co dzień więcej kultury osobistej niż Polacy. I to jest problem.
    • trzy.14 Re: Hartman za darmo 10.05.15, 11:23
      Mnie tam jeszcze poruszył ostatni fragment, "Mała wielka humanistyka", w który, stawia się tezę o wyjątkowości humanistyki oraz braku zrozumienia jej potrzeb przez tzw. ministerstwo ("tzw.", bo ministerstwo to przecież też naukowcy). "Podporządkowanie nauk humanistycznych produkcyjnym rygorom" można zaobserwować wszędzie, nie tylko w humanistyce, i równie wielkie kłopoty z tym podporządkowaniem ma choćby fizyka matematyczna. Skoro taki fizyk pisze trudne teksty, to jest ich mało, mało kto je czyta, mało kto cytuje, a skoro bezpośrednio konkuruje się z "łatwiejszymi" i "bardziej modnymi" działami fizyki, to żegnajcie granty, został kop w d... Z drugiej jednak strony to podporządkowanie jest trendem globalnym i zamiast robić z tego zarzut ministerstwu, lepiej byłoby się zastanowić, jak znaleźć kompromis między potrzebami nauk podstawowych i ich misją kulturotwórczą i cywilizacyjną a kwestiami racjonalizacji budżetu nauki oraz zwiększenia jej efektywności czysto ekonomicznej.

      Kolejna sprawa to "wydziały humanistyczne już niemal całkowicie odkleiły się od innych środowisk akademickich". Czy Hartman nie widzi, że jest to choroba całkowicie powszechna? Że to odklejenie, atomizacja dotknęła medyków, ekonomistów, matematyków, fizyków, WSZYSTKICH? To odklejenie dosięgło nie tylko wydziałów mojej uczelni, ale poszczególnych pięter w moim budynku, ba, fragmentów tego samego korytarza zajmowanych praz różne zespoły. Co gorsza, poza sferą dydaktyczną uczelnie odkleiły się od społeczności, w których żyją. Nie jest też prawdą, że fizycy, biolodzy i lekarze swoje potrzeby kulturalne i „ogólnointelektualne” z powodzeniem załatwiają już we własnym gronie ani że mają swoich „wewnętrznych humanistów” - jeśli już, to w ramach oszczędności budżetowych mają ich politechniki do prowadzenia "przedmiotów humanizujących". Dlaczego Hartman chce, by astronom dyskutował z nim o filozofii lub historii literatury, ale sam nie deklaruje chęci porozmawiania choćby o fizyce gwiazd?
      • charioteer1 Re: Hartman za darmo 10.05.15, 12:15
        Marginalizacji humanistyki winni sa sami humanisci. Paradoksalnie, Hartman sam wymienia wszystkie przyczyny marginalizacji humanistyki, zanim stwierdzi, ze "ich marginalizacja jest nieodwracalna". Te wszystkie egzotyczne uczelnie, pseudonaukowe wydawnictwa, czasopisma i konferencje, zamkniete obwody wzajemnego recenzowania, pozorne badania, lipni doktorzy i doktorzy habilitowani, zeszyty naukowe, ktorych lektura moze byc prawdziwym wstrzasem - to wszystko powstawalo przy udziale calego swiecznika polskich humanistow i egzystuje dzieki temu, ze humanisci wytrwale i z uporem walcza o przetrwanie tego swiata.

        Problemem nie jest to, ze produkcja humanistyczne jest "trudna" i czasochlonna. Problemem jest to, ze ona jest zbyt latwa. W zadnej dziedzinie prawdziwa nauka nie przygrywa tak sromotnie ze sraczka publikacyjna, jak wlasnie w szeroko pojetej humanistyce. Takiego status quo bronia humanisci we wszelkich kontaktach z ministerstwem.
        • flamengista dokładnie 10.05.15, 22:27
          parę lat temu pewien znany mi profesor UJ napisał książkę. Od razu ją kupiłem, bo jej fragmenty już poznałem na studiach, gdy były bazą wykładów. Książka mimo że będąca wynikiem tytanicznej i niezwykle sumiennej źródłowej pracy (historia) jest napisana w sposób genialny, czyta się jak książka przyjemnościowa, a jest to monografia. Dodatkowo monografia, którą można wykorzystać jako podręcznik (btw: to właśnie robię, jest to uzupełniająca lektura do jednego z moich kursów).

          Wszystko byłoby fajnie, ale ile takich monografii historycznych powstaje? Niestety to chlubny wyjątek, choć pokazujący że da się. Niestety w ostatnim dziesięcioleciu pewnie można by naliczyć 20-30 takich książek. A monografii z nauk humanistycznych powstało co najmniej parę tysięcy.

          Ale żeby nie było, że tylko na humanistów nadajemy... W naukach społecznych jest niestety podobnie. Wychodzi za dużo monografii i artykułów bardzo słabej jakości. Dostaję czasem do recenzji artykuły z solidnych czasopism z listy B, wydawanych przez uczelnie z pierwszej 10tki w kraju - które nie nadają się do recenzji, powinny być na starcie odrzucone przez redaktora.

          Ta biegunka publikacyjna ma tragiczne skutki. To ja już wolę owe 43% nic nie piszących - oni przynajmniej, w przeciwieństwie do pozorantów nie marnują papieru i nie wycinają lasów.
    • czlowiek.z.makulatury Re: Hartman za darmo 11.05.15, 11:35
      Szczególnie w wykonaniu Hartmana urocze jest nawoływanie do zwiększenia pensji tym, którym "nie starczyło umiejętności" do bycia naukowcem.
    • sprawdzacz_badaczy Re: Hartman za darmo 17.05.15, 23:02
      pozytywistyczna praca u podstaw cd.

      trzy.14 napisał:
      > Chciałem się spytać kolegów społ-humów, zwłaszcza humów, o co Hartmanowi chodzi
      > i jaką on opisuje rzeczywistość. Bowiem dla mnie 100 tys. rocznie na rękę jest
      > kwotą *astronomiczną*, mimo że z gołej pensji nie żyję, bo bym chyba zdechł.

      kolega trzy.14 pewnie zapoznał się z ostatnimi wynikami z ncn, może warto poszerzyć horyzonty zajrzeć np. do wyników st1&st6 (sonata, opus), pomyśleć o wynikach (głównie o kwotach i aplikantach) i o swoich zapatrywaniach na naukę,
      konkludując: myślę, że warto przestać już być instytutowo-uniwersyteckim dziadem i dostrzec, że coraz więcej ludzi dookoła z szeroko pojetej dziedziny takich nie jest, a wręcz ma zupełne inne poglądy, i inaczej myśli
    • bumcykcyk2 Re: Hartman za darmo 19.05.15, 16:50
      trzy.14 napisał:

      > Chciałem się spytać kolegów społ-humów, zwłaszcza humów, o co Hartmanowi chodzi
      > i jaką on opisuje rzeczywistość. Bowiem dla mnie 100 tys. rocznie na rękę jest
      > kwotą *astronomiczną*, mimo że z gołej pensji nie żyję, bo bym chyba zdechł.

      W Warszawie dla faceta, głowy rodziny, 100k netto rocznie nie jest zbyt wiele, zwłaszcza gdy małżonka zarabia grosze. Ja zazwyczaj mam z samych etatów owe 100k z górką plus jeszcze dochodzi działalność gospodarcza. Żebym nie wyszedł na krezusa dodam, że kredytów hipotecznych mam na prawie milion, z czego część we franku. Stałych kosztów miesięcznych wychodziło mi do niedawna ponad 7 tysięcy (ostatnio mniej, bo spłaciłem jeden kredyt gotówkowy). Zasuwam jak Syzyf i w każdej chwili mogę zostać przygnieciony kamieniem młyńskim rozmaitych zobowiązań. Oczywiście, w warunkach takiego stresu trudno o pracę naukową i już od dawna jestem bardziej przedsiębiorcą niż naukowcem. Nie wyobrażam sobie jednak jako sposobu na życie siedzenia wyłącznie na żenującej uniwersyteckiej pensyjce i pisania nikomu niepotrzebnych gniotów, bo ministerstwo wymaga. To jest Szuflandia Machulskiego...

      Hartman nie jest z mojej bajki, ale rzeczywistość kierunków społ-hum opisuje w punkt. I faktycznie, ostatnie czasy dla mnie i moich kolegów, to hekatomba finansowa. Ci, którzy zostali na państwowych uczelniach z zakazem dorabiania, nie wiem z czego żyją. Chyba z przyzwyczajenia.

      > Czy kryzys humanistyki, o którym tak głośno w mediach, to
      > kryzys humanistyki jako nauki uniwersyteckiej czy kryzys humanistów jako warste
      > wki społecznej, której wysoka stopa życiowa (?) w ostatnich latach została zred
      > ukowana do stopy życiowej takich, dajmy na to, ścisłowców, dla których dwa etat
      > y czy nadgodziny zawsze był jakimiś baśniami o zamorskich krainach?

      Oj, tutaj wychodzi z kolegi jakaś mała zawiść. Ścisłowcy (przynajmniej na UW) zawsze nas tępili jak mogli, chyba dla zasady. Nie wiem co dla kolegi jest "wysoką stopą życiową" - standard przyzwoitego mieszkania, wakacji zagranicznych 2 x w roku, samochodu klasy średniej i żarcia z Almy czy Piotra i Pawła, a nie Biedronki/Lidla, to imho jest absolutne minimum przyzwoitego życia. No chyba, że naukowców (czy też szerzej - intelektualistów, ludzi z jakimś tam aparatem umysłowym) z góry redukujemy do roli working class. Ale w takim wypadku, to ja już wolę być pracownikiem galerii handlowej i wciskać klientom jakieś ciuchy z Bangladeszu niż ślęczeć dwa-trzy tygodnie w pocie czoła nad rzetelnym artykułem naukowym, za którego publikację w dobrym czasopiśmie będę musiał jeszcze sam zapłacić. I to niemało!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka