Dodaj do ulubionych

Studia doktoranckie z ekonomii/transportu

11.01.16, 00:25
Witam wszystkich. W tym roku ukończe studia magisterskie z zarządzania w logistyce,ukończyłem również studia licenjackie z logistyki .Zastanawiam się nad studiami doktoranckimi .Nie ukrywam że dużą role odgrywa tutaj możliwość uzyskania wsparcia finansowego z uczelni . Interesują mnie dziedziny takie jak transport i ekonomia. i mam pare pytań do Państwa

Mam w swoim dorobku kilka publikacji w czasopismach z listy B, chciałbym przygotować się i stworzyć artykuł do czasopisma z listy A . Czym powinienem kierować się na początku aby zwiekszyć moje szanse na opublikowanie artykułu ? Będzie to mój pierwszy miedzynarodowy artykul wieć chciałbym znaleźć jakies czasopismo,w którym będę miał szanse opublikować swoją prace. Czy ktoś może mi polecić jakieś czasopisma z listy A ?

Czy bedąc na studiach doktoranckich mogę samodzielnie publikować czy musi to być koniecznie z promotorem?
Obserwuj wątek
    • loleklolek_pl Re: Studia doktoranckie z ekonomii/transportu 11.01.16, 13:05
      Najlepiej zacząć od czytania takowych czasopism z listy A. To da mniej więcej ogląd, gdzie najłatwiej będzie można się opublikować.
      • sendivigius Ich bin Walesa 11.01.16, 17:08
        loleklolek_pl napisał:

        > Najlepiej zacząć od czytania takowych ...


        Ty se Lolek uwazaj, wpedzasz mlodego czlowieka w maliny. Dzis juz nikt nic nie czyta - kazdy pisze... Jak zauwazyles, ten czlowiek juz napisal kilka publikacji "naukowych", a czasopisma klasyfikuje jak ziemniaki po wykopkach "klasa A" i "klasa B".

        Gdy Urban sie natrzasal z Walesy ze jest pierwsza osoba od czasow Homera ktora napisala ksiazke nie przeczytawszy wczesniej zadnej to nie zdawal sobie zapewne jakim jest prorokiem.

        Wszyscy jestesmy Walesa. Je suis Walesa. I am Walesa.
        • kamilek2227 Re: Ich bin Walesa 11.01.16, 17:29
          Tutaj nie chodzi o to jak co klasyfikuje tylko zasady stypendium ministra są jednoznaczne. Liczą się tylko publikacje ksiażkowe,rozdziały w ksiażkach i monografiach i publikacje na liście A i C. Nie ja ustalałem te zasady. Stąd moje zainteresowanie listą A. Chciałbym coś opublikować albo przynajmniej znaleźć takie czasopismo co nie odrzuci mi artykułu bez podania powodu a dostarczy wskazówek jak należy go poprawić .
          Może Pan generalizować ale starałem się aby każdy z moich artykułów oparty był na rzetelnych i wartościowych badaniach.
          Nie oszukując się myślę że każdy z nas w jakiś stopniu kieruje się możliwością pozyskania funduszy.
          A co do uwagi kolegi wyżej ,mam już wytypowane kilka czasopism i w najbliższym czasie zabiorę się za ich lekturę. Liczyłem jednak że ktoś przedstawi mi swoje doświadczenia w tym temacie,najlepiej na jakimś przykładzie tak abym miał ogólny pogląd czym w praktyce różni się publikacja na liście A od tej na liście B
          • czlowiek.z.makulatury Re: Ich bin Walesa 11.01.16, 18:31
            >Liczyłem jednak że ktoś przedstawi mi swoje doświadczenia w tym temacie,najlepiej na jakimś przykładzie tak abym miał ogólny pogląd czym w praktyce różni się publikacja na liście A od tej na liście B

            Jak się dowiadujemy z ostatniej listy ministerialnej... jednym punktem.

            A poważnie, to jest w zależności od dziedziny o wiele trudniej lub jest przepaść. Po prostu poprzeczka stoi znacznie wyżej.
            • trzy.14 Re: Ich bin Walesa 11.01.16, 19:50
              "mam już wytypowane kilka czasopism i w najbliższym czasie zabiorę się za ich lekturę"

              O Dżizas!

              P.S.
              Zgłoś się do prof. Mariana.
              • sendivigius Re: Ich bin Walesa 11.01.16, 20:23
                trzy.14 napisał:

                > "mam już wytypowane kilka czasopism i w najbliższym czasie zabiorę się za ich l
                > ekturę"
                >
                > O Dżizas!
                >
                > P.S.
                > Zgłoś się do prof. Mariana.

                OMG! Zycie przeroslo kabaret.
                • nullified Re: Ich bin Walesa 12.01.16, 00:25
                  miejmy nadzieję, że nadejdzie czas gdy kabaret dogoni życie
              • profesor_marian Re: Ich bin Walesa 12.01.16, 08:04
                tak, zapraszam do udziału w konferencji, będzie z tego recenzowana publikacja
          • kragon Re: Ich bin Walesa 11.01.16, 22:32
            facet... a moze zrob cos takiego, co zainteresuje ludzi?
            bo poki co to zamierzasz zostac celebryta zbierajacym jakies grzyby... tfu... kudryki/bobiki/gówinki...
            zrob cos takiego co ludzie beda chcieli czytac... a potem oglaszaj to swiatu... ale najpierw przekonaj ludzi w najblizszym otoczeniu ze w ogole masz cos do powiedzenia... potem... ze masz cos ciekawego do powiedzenia...
        • piotrek-256 Re: Ich bin Walesa 11.01.16, 17:42
          Sendi ja nie wiem ile ty masz lat, ale to chyba twoje pokolenie zbudowało ten system więc nie narzekaj, że młodzi próbują w nim przetrwać...
          • nullified Re: Ich bin Walesa 12.01.16, 00:25
            twoje je udoskonala, więc... ;) "kto bez kudryka niech pierwszy rzuci gowinkiem"
            • piotrek-256 Re: Ich bin Walesa 12.01.16, 08:49
              Moje na razie stara się jak najlepiej reagować na bodźce. Na śmieciówkach kiepsko udoskonala się system. Jak nieliczni z nas dochrapią się etatów i stołków, to jestem pewien, że udoskonalimy go tak, że początek 21 wieku będzie określany przez historyków nauki jako złota era... Ale to dopiero przyjdzie...
              • sendivigius Re: Ich bin Walesa 12.01.16, 18:05
                piotrek-256 napisał:

                , że początek 21 wieku będzie określany
                > przez historyków nauki jako złota era... Ale to dopiero przyjdzie...


                Kiedy tak na prawde i na serio to jest zlota era. Obecne mozliwosci sa nieporownywalne. W naukach doswiadczalnych przelom jest na miare galaktyki. To co mi na studiach doktoranckich zajmowalo pol roku obecnie robi sie kilkoma kliknieciami. Gdy ja bylem studentem otrzymanie danych bylo najwazniejszym i najtrudniejszym problemem. Obecnie odwrotnie. Komputeryzacji i automatyzacja i postep doslownie w kazdej dziedzinie spowodowaly ze jest zalew danych. Nie da sie tego obrobic a przybywa ich coraz szybciej. Zgdodnie z Marksem ilosc przechodzi w jakosc i z tego cos sie wykluje przelomowego.

                Ale wciaz wielu tego nie dostrzega i w czasach masowej produkcji mysli ze zrobi konkurecje koncernowi Forda klepiac mlotkiem Syrenke w garazu. A tych ktrorzy nie wyszli z bismarkowskiego XIX wiecznego uniwersytetu i uwazaja ze najwazniejsze jest to cos na "h" proponuje dac do muzeum historii naturalnej obok wypchanego pterodaktyla.
                • nullified Re: Ich bin Walesa 13.01.16, 00:07
                  sendi, po "staropolsku": bardzo waszeci niepolitycznie tak na drabinie postepu siedzieć ;p
              • nullified Re: Ich bin Walesa 13.01.16, 00:08
                no czekam na tych barbarzyńców, wiecznie się spóźniają ;)
          • sendivigius Re: Ich bin Walesa 12.01.16, 17:54
            piotrek-256 napisał:

            > Sendi ja nie wiem ile ty masz lat, ale to chyba twoje pokolenie zbudowało ten s
            > ystem więc nie narzekaj, że młodzi próbują w nim przetrwać...


            Moje pokolenie jezeli juz to raczej ten poprzedni, z tym ze beze mnie, bo ja przez zle urodzenie poza profesorska rodzina do budowy systemu nie zostalem zaproszony. Ten obecny to zbudowali "mlodzi, wyksztalceni z duzych osrodkow". Z oddali przypatruje sie tej pieknej katastrofie.*

            *) Nie, nie ciesze sie ani nie mam shodenfreude. Wlasciwie to mi smutno.
            • kamilek2227 Re: Ich bin Walesa 12.01.16, 19:01
              Widzę że niezła fala hejtu się na mnie wylała. Uważam tylko że bezpodstawnie .Nie mam doświadczenia w wielu sprawach i chciałem się Tutaj spytać o radę ,a większość postów nić nie wniosło do tematu . Miałem nadzieje (teraz wiem że bezpodstawną) że ktoś udzieli mi jakiś ciekawych wskazówek i rad jak mam się zabrać do publikacji na liście A.

              Ciekawi mnie tylko czy wszyscy Co tutaj mnie krytują to czy później sami tak mocno przykładają się do jakości swoich publikacji a nie liczą na łatwiznę i szukają punktów gdzie się da.

              Zasady gry nie ustaliłem ja ale ministerstwo przy współpracy osób z środowiska a ja po prostu staram się w tym odnaleźć. Mam pomysły na kilka artykułów i chciałbym aby one były przedstawione w sposób rzetelny i ciekawy dla czytelnika. Sytuacja jest jednak taka że jesli zdecyduje się na studia doktoranckie i chcę się poświecić nauce to trzeba się z czegoś utrzymać .Czy jako doktorant mam być ciągle na dorobku bez żadnych perspektyw ? Dlatego też muszę dostosowywać się do istniejących regulaminów stypendialnych,które wymuszają konieczność napisania kilku publikacji rocznie aby otrzymać stypendium . Do tego lista czasopism punktowanych za dany rok ukazuje się w grudniu co jest dla mnie rzeczą niebywałą( Jak prawo może działać wstecz ? ) Zasady zmieniają się w trakcie roku kalendarzowego i ciągle czuć niepewność czy otrzyma się dane stypendium . Jeśli trafiłem na ludzi,którym nie zależy w ogóle na pieniądzach a jedynie na rozwoju nauki to szczerze Was wszystkich przepraszam ale z samego prestiżu człowiek nie wyżyje.
              • piotrek-256 Nie przejmuj się 12.01.16, 20:43
                Naukowcy w obecnych czasach dosyć często mają zoraną psychikę, zemną włącznie.
                Żyją w rozdarciu pomiędzy światem idei a rzeczywistością, wkurzają się na to jak jest, ale jak przychodzi do realiów, no to mówią nie da się inaczej bo: życie, rodzina...
                Zależy jak trafisz albo ktoś cię poklepie po ramieniu, powie tak jest, uciekaj póki nie wdepnąłeś w to g..., albo dostaniesz ochrzan za jeszcze większe rozwalanie systemu i nauki.

                Tutaj było 89356192490513 postów o parszywych doktorantach zalewających rynek publikacyjny papierem toaletowym z pokonferencyjniaków. Ci doktoranci potem na punkciki wygrywają z tymi co pilnie się uczą, zamiast wyrzucać z siebie bezwartościowe naukowo treści, i odbierają im stypendia. Widziałem 569217834
                postów sfrustrowanych promotorów, którzy mówią, że dla najlepszego studenta
                którego mieli od lat nie starczyło kasy na stypendium, bo jakiś idiota nastukał
                2367 punkcików za pracę recepcjonisty na konferencji w Klewkach.
                Właśnie prawdopodobnie zostałeś zaklasyfikowany do grupy sprytnych, którzy
                próbują znaleźć miejsce lepiej punktowane, które da się zapchać papierem toaletowym.

                Doktorant nie powinien być cyniczny, doktorant powinien być pełen idei i ideami nauki się karmić, na cynizm przychodzi czas później... Jeśli już doktoranci są cyniczni to nauka się musi przewrócić, bo żadna idea nie przetrwa bez męczenników.

                Takie życie.
                • trzy.14 Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 21:43
                  Nie przesadzaj, przecież dostałeś dobrą i konkretną radę od kragona.

                  Jeżeli dopiero co skończyłeś studia magisterskie, to
                  a) jeżeli chcesz publikować, żeby nastukać punktów do stypendium, to zgłoś się do prof. Mariana;
                  b) jeżeli chcesz publikować, żeby w ten sposób stymulować swój rozwój, to poszukaj sobie mistrza, ale takiego z krwi i kości a nie z internetu, który wprowadzi Cię w to rzemiosło. Prawdopodobnie wiązać się to będzie ze zmianą uczelni, bo skoro na swojej nie znasz nikogo, kto mógłby cię pokierować, to jest tam ch..., d... i kamieni kupa, a jak wiadomo, wyżej d... się nie podskoczy.
                  • kamilek2227 Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 22:54
                    Własnie chodzi o to że jeśli pójdę na studia doktoranckie to własnie na inną uczelnie niż jestem teraz.

                    Studia magisterskie ukończę w tym roku
                    Punktów "na stukać" to ja umiem bez pomocy nikogo ,chciałem się dowiedzieć jak się zabrać do stworzenia wartościowych publikacji do czasopisma z listy A i tylko na takich czasopismach mi obecnie zależy
                    • kamilek2227 Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 22:58
                      Dlatego też patrze czytam obserwuje jak wyglada sprawa z stypendiami na uczelni bo fundusze są dla mnie priorytetem,w innym wypadku nie mógłbym poświecić tyle czasu na nauke. a także zastanawiam się nad wyborem promotora.
                      Najlepiej chciałbym kogoś ambitnego,kto sam publikuje w dobrych czasopismach,uczestniczy w grantach i badaniach i pomógłby mi się w tym odnaleźć .
                      • trzy.14 Re: Nie przejmuj się 13.01.16, 01:24
                        W Radomiu możesz spotkać bardzo wielu prof. Marianów płci obojga. W Lublinie procentowo może być ich nieco mniej, ale ilościowo jeszcze więcej. My w tym od lat siedzimy i tę Marianowość wyostrzonym szóstym zmysłem wyczuwamy. Masz spore szanse, by wykształcić się na godnego kontynuatora wiecznie żywych idei prof. Mariana. Dlatego jesteśmy tacy zgryźliwi, z sympatii i... belferskiej odpowiedzialności.
                • kamilek2227 Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 21:50
                  Dzięki Piotrze za Twoją odpowiedź,teraz rozumiem jaśniej ten punkt widzenia. Jeśli jednak uczelnie przestały by punktować publikacje pokonferencyjne lub dały im punktacje odpowiadające randze danej konferencji to ten problem nie byłby taki widoczny. Sam ostatnio dostaje spam maile z propopozycją uczestnictwa w "monografiach" za 5 pkt albo konferencjach po których wyda się publikacja pokonferencyjna. I widzę jak wyglada recenzja w tego typu czasopismach (a raczej jej brak) Niestety ale porównując jedynie czasochłonność bardziej opłacałne jest napisanie kilku tekstów do publikacji pokonferencyjnych niż do czasopism punktowanych . Zresztą w takich publikacjach często publikują osoby z dużo wyższymi tytułami niż mgr wiec przykład idzie z góry.
                  • klamczuchosiedlowy Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 22:11
                    Większych bredni nigdy nie czytałem.
                    Opublikowana praca zostaje. Na wieki wieków.
                    Potem jej się nie pozbędziesz.
                    Każdy kto będzie chciał znajdzie pod Twoim nazwiskiem jakie brednie napisałeś. Jakie okropne banialuki.
                    A są ludzie, którzy czytają.
                    Nie raz spotkałem na konferencjach takich wnikliwców: "a prof. X. Y. już ósmy artykuł pisała metodą kopiuj wklej - taka gwiazda a takie coś" albo: "a prof. X. Y. już kolejny artykuł pisała o oczywistych oczywistościach i do tego z bykami: inny podpis pod wykresem, a co innego w tabelce niż w opisie, w opisie że rośnie a czerwona bardziej niż zielona natomiast na wykresie nie ma ani zielonej ani czerwonej i jest niebieska, która ani nie rośnie ani nie spada, a błędy gorsze niż w pracach pierwszoroczniaków na licencjackich - taka gwiazda a takie coś"
                    Nie ma darmowych lunchy.
                    Jeśli puścisz gniota raz, może sie upiecze. Ale jeśli zrobisz to kilka razy - zniszczysz sobie trwale nazwisko i to wyjdzie przy awansie lub po prostu wyjdzie i wszyscy na których opinii będzie ci zależeć będą ją mieli dokładnie taką jakiej nie chcesz. Dopóki nie jesteś emerytowanym tytularnym profesorem belwederskim nie możesz sobie na to pozwolić.
                    • dobrycy Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 22:59
                      klamczuchosiedlowy napisał:
                      Dopóki nie jesteś emerytowanym tytularnym profesorem belwedersk
                      > im nie możesz sobie na to pozwolić.

                      Czy ja wiem, zależy od dziedziny i od tego na ile nauke traktuje sie powaznie.
                      Publikacje są punkty za które jednostka dostaje pieniadze.
                      Tak naprawde na kazdego uczonka jest zglaszane przez jednostke 3N prac, wiec liczą sie tylko
                      te najwyzej punktowane w danej jednostce. Gdyby podejsć ekonomicznie
                      to kiepskich prac (które nie są za darmo) sie nie opłaca pisać. Podobnie jak dobrych,
                      ale takich co kosztują za dużo. Punkty zależą
                      od czasopisma w którym publikujesz a nie od tego co publikujesz. Musisz tylko przeskoczyć
                      próg, który w dobrych czasopismach jest wyższy. Ale próg z reguły jest w mniejszym stopniu
                      merytoryczny a w większym warsztatowy, tzn do odbrych czasopism publikacje muszą być lepiej
                      przygotowane. I teraz, tak naprawde bardzo rzadko jest jakaś merytoryczna weryfikacja
                      tego co publikujesz. Zobacz jak długo funkcjonował np. Schon. Gdyby sie nie wyrózniał
                      tak bardzo to nikt by tego pewnie nie zweryfikował. Stąd też problem o którym kiedyś
                      pisał Flamengista, że jeżeli ludzie piszą tylko dla punktów, i publikują brednie
                      w dobrych czaspismach to podnoszą poziom szumu, i potem edytorzy czasopism
                      nie chcą przyjmować artykułów z rejonów świata skażonych taką filozofią (np z Polski).
                      Polityka tego co robi uczonek czy jednostka naukowa jest jednak determinowana przez ministerstwo i ustawy, czasem zachęcające do działalności która niekoniecznie sprzyja światłym ideałom.
                      Oczywiście jak masz w planie zrobić kariere gdzieś gdzie nauke traktują poważnie
                      to lepiej jest jednak faktycznie dbać o poziom.
                  • piotrek-256 Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 22:11
                    Ogólnie nie ma prostych odpowiedzi. System jest chory, widać rzeczy, które należałoby zmienić, ale wtedy wyjdą na jaw inne patologie, co innego się rozwinie.
                    Problem z nauką jest taki, że ją się ciężko ewaluuje i każdy miara będąca podstawą ścisłego systemu oceny w momencie, w którym staje się celem prowadzi do patologii. Ścisły system jest potrzebny bo bez niego kwitnie kumoterstwo i patologia. Ogólnie na patologie takie czy inne jesteśmy skazani.

                    3.14 dobrze ci napisał, znajdź mistrza.
                    • kamilek2227 Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 23:02
                      Jestem własnie na etapie wyboru dziedziny. Zastanawiam się nad transportem na UTH w Radomiu albo Ekonomii na UMCS. Kolejnym krokiem będzie wybór promotora. Ale tak jak mówiłem podstawą są dla mnie fundusze. Bez funduszy nie będę mógł się skupić na nauce bo będę musiał iść gdzieś pracować. A wtedy już na nauke pozostaje niewiele czasu
                      • czlowiek.z.makulatury Re: Nie przejmuj się 12.01.16, 23:41
                        Sprawa była tu omawiana przy okazji rankingów ekonomistów oraz zwycięstw w NCN. W wymienionych dziedzinach naukowo istnieje jedynie WNE UW i do pewnego stopnia SGH.

                        UTH czy UMCS to jest prawdziwa strata czasu, to jest poziom pukania od spodu. Nie idź tą drogą (nomen omen)!
                        • kamilek2227 Re: Nie przejmuj się 13.01.16, 00:30
                          a jeśli chodzi o logistykę to co mógłbyś polecić ?
                          Wiem że to nie dziedzina wiedzy dlatego myślałem o studiowaniu transportu .
                          Może UMCS nie jest super uczelnia ale to i tak poziom wyżej niż ta w której obecnie jestem (tak mi się wydaje) :D

                          Nie wiem czy na uniwersytecie warszawskim bym sobie poradził,czytałem ich regulamin stypendialny to wygląda to nie za ciekawie i nie wiem czy mógłbym tam na cokolwiek liczyć. Nawet jeśli poszedłbym na UW i ją ukończył to też mi nie gwarantuje odrazu kariery naukowej,gdyż wiekszość posad na uczelniach z tego co mi się wydaje jest przyznawana po znajomości a nie na podstawie faktycznych kompetencji .

                          Ale dziękuje za Twoją radę ,na pewno wezmę ją pod uwagę .

                          Mieszkam niedaleko Warszawy,wiec nawet nie musiałbym się tam przeprowadzać(zresztą nigdy nie chciałbym tam mieszkać)
                          • nullified Re: Nie przejmuj się 13.01.16, 01:42
                            nie popełnij błedu zamieniania dziurawego wiadra na dziurawy nocnik, nawet jeśli z perspektywy wiadra ma taki ładny szlaczek.

                            Spróbuj nawiązac kontakt z ludźmi, których pracę cenisz i szanujesz. Niekoniecznie z podwórka krajowego.
    • js.c Konkretna rada 12.01.16, 23:05
      Dobry mistrz załatwia problem, ale jak go znaleźć? Założę chwilowo, że mistrza po prostu nie ma i nie będzie. Załóżmy dalej, że Kamilek, mając parę prac na liście B, ma parę rozpracowanych pomysłów i plan na dalszą pracę. Czy da się to opublikować w dobrym piśmie?

      Ostatnio parę razy wkraczałem na zupełnie nowe tereny i stawałem przed podobnym problemem: czy mój pomysł i (wstępne) wyniki nadają się do publikacji i gdzie to opublikować (a publikując zwykle za 25-35 pkt bardzo niechętnie wybieram pisma niżej punktowane, chyba, że z jakichś tam względów mi to pasuje albo współautorom się spieszy).

      Przede wszystkim: trzeba określić tematykę (słowa kluczowe) tego co się zrobiło (albo ma się zamiar zrobić). To najtrudniejsza część do wykonania. Chyba nigdy nie udało mi się trafić "za pierwszym razem" (tzn. wysyłałem pracę do druku nieświadom istnienia wielkiego pola badawczego zajmującego się dokładnie tematyką, o którą mi chodzi), ale z czasem - zwykle po serii kilku "desk rejection", często w "kooperacji" z recenzentami podrzucającymi "niecytowaną" (czytaj: ich) literaturę - udawało się trafić w odpowiedni "target", udawało się znaleźć odpowiednie słowa-klucze i odpowiednie czasopisma. Wtedy już jest łatwo: Scopus czy GoogleScholar wypluwają WSZYSTKO co napisano w danym temacie (przynajmniej "na liście A") i można sobie to wszystko przejrzeć pod kątem tego czy nasz pomysł już tam gdzieś istnieje. Jeśli tak, to nie jest najgorzej, zwykle da się pociągnąć go dalej (jeden ze znanych mi mistrzów mawiał, że gdy dwóch mądrych ludzi wpadło niezależnie na ten sam pomysł, to i tak prace jakie napiszą zwykle będą różne i obie oryginalne) i uzyskać nowe wyniki. Jeśli nie - to i lepiej (ma się w garści naprawdę oryginalny wynik), ale i gorzej: bo trudniej zanurzyć go w istniejący kontekst, trudniej przekonać recenzentów, że to jest coś warte. A czytając mądre dzieła można się przy okazji sporo nauczyć...

      I jeszcze jedno: warto pojechać na dobrą konferencję z takiej "świeżo oswojonej" tematyki (najlepiej wtedy, gdy ma się tą pierwszą pracę już opublikowaną) i popytać w cztery oczy najlepszych ludzi w branży czy te wyniki (trzeba umieć je streścić w dwie minuty) są tak naprawdę coś warte. Odpowiedź nie zawsze nas uszczęśliwi, ale chyba zawsze będzie pożyteczna.
      • czlowiek.z.makulatury Re: Konkretna rada 12.01.16, 23:42
        To są dobre rady!
        • trzy.14 Re: Konkretna rada 13.01.16, 01:44
          To nie tylko są świetne rady, ale i bardzo "życiowe" refleksje z życia naukowca w XXI wieku.

          "Ostatnio parę razy wkraczałem na zupełnie nowe tereny [...] wysyłałem pracę do druku nieświadom istnienia wielkiego pola badawczego zajmującego się dokładnie tematyką, o którą mi chodzi".

          Gdy zaczynałem karierę naukową, byłem całkowicie pewny, że każda praca naukowa musi być dopieszczona, zapięta na ostatni guzik, z pełną analizą zastanego stanu wiedzy. Niestety, zajęło mi dużo lat, bym zrozumiał, że perfekcjonizm ma też swoje cienie, a nie miałem mistrza, który by mi to od razu uświadomił, bo tak pracować można tylko w skrajnie niszowych tematykach, gdzie jeszcze daje się ogarnąć zalew literatury, albo w bardzo wąskich, coraz węższych specjalizacjach. Jednak jedno i drugie to ślepe uliczki, prowadzące do prób eksploatacji dawno wyeksploatowanych wyrobisk. Dziś jak widzę gościa, który od doktoratu po emeryturę robi to samo, to aż mnie zęby bolą. Choć z drugiej strony jakaś specjalizacja jest konieczna... Jak żyć, pani premier, jak żyć, gdy codziennie pojawia się co najmniej KILKA artykułów w tematykach, które mnie interesują, a przecież marzeniem każdego byłoby zainicjować w nauce coś zupełnie nowego?
      • kamilek2227 Re: Konkretna rada 13.01.16, 00:58
        Dzięki za wyczerpującą odpowiedź postaram Ci się odpowiedzieć na pytanie. Oczywiście że w głowie mam kilka pomysłów o czym mógłbym pisać i co tak naprawdę mnie interesuje . Myślałem o przeanalizowaniu funkcjonowania komunikacji miejskiej w wybranych kilkunastu miastach w Polsce. Do każdego z nich bym pojechał z przygotowanymi wczesniej ankietami i tam też przeprowadziłbym badania pod kontem satysfacji pasażerów, przeanalizowałbym wszystkie mocne i słabe strony funkcjonwania transportu miejskiego i w wyniku analizy danych mógłbym wysunać jakieś wnioski mogące przyczynić się do zaproponowania rozwiazań mogących usprawnić funkcjonowanie systemu transportu publicznego w polsce. Nie wiem czy to dobry pomysł na teraz to mi przychodzi do głowy. A czasopismo do którego bym to chciał wysłać to Journal of Public Transportation 15 pkt na liście A,

        Co sądzisz o takim pomyśle ? Proszę o konstruktywną krytykę,jestem jeszcze nadal studentem i to taki pomysł,który przyszedł mi do głowy .



        • loleklolek_pl Re: Konkretna rada 13.01.16, 11:30
          No więc w czasopiśmie, na które się powołujesz zostało napisane"
          CytatPapers featuring case studies should do more than use already-accepted methodologies and share findings; the research should advance the state of knowledge and should feature lessons learned and techniques that can be generalized so the information is useful in other locales that may have similar challenges.
          Z przedstawionej przez Ciebie wizji badań na razie nie wynika, byś spełniał ten warunek.

          Co więcej, systemy publicznego, regularnego transportu zbiorowego są dosyć złożone, więc stwierdzenie "przeanalizowałbym wszystkie mocne i słabe strony funkcjonowania transportu miejskiego" są hmm... bardzo ambitne (chociaż też dość typowe na tym etapie). Jak poczytasz artykuły w tym czasopiśmie, to zauważysz, że nawet tam (chociaż to raczej niższa półka listy A) zajmują się jedynie drobnymi wycinkami takich systemów.

          Aha w Polsce swego czasu była moda na rozszerzanie znaczenia słowa "logistyka" na wszystko. Dla odmiany na świecie wyrażenia takie, jak np. "logistyka miejska" ma dużo węższe znaczenie.

          Z dobrych wiadomości, jeśli zdecydujesz się na transport (...ale niekoniecznie w Radomiu), to jest spora szansa, że wyżyjesz z grantów komercyjnych. Samorządy i przewoźnicy są zainteresowani różnymi zagadnieniami z tego zakresu.

          ---
          o zbiorkomie lolek czasem troluje też u siebie na blogasku
          • kamilek2227 Re: Konkretna rada 13.01.16, 12:30
            A gdzie Pan by zaproponował w takim razie studia w dziedzine transport ? W warszawie ? Radom raczej odpada gdyż ich regulamin stypendialny jest do bani,trzeba zdobyć 4 pkt w 5 stopniowej skali w ocenie dorobku naukowego i pracy dydaktycznej. Tylko nie ma żadnych wytycznych jak liczy się dana publikacja wieć zapewne taka ocena byłaby użależniona od widzimisie uczelni . Chciałbym taką uczelnie co są jasne i czytelne zasady przyznawania takich stypendium abym wiedział na czym stoje .

            To co przedstawiłem to taki bardzo ogólny obraz tego co planuje napisać. Do tej pory opublikowałem kilka publikacji dotyczącej funkcjonowania transportu miejskiego i każdy był na temat jednego wybranego miasta. Będę musial w takim razie poczytać i poprzegladać te czasopismo i jakoś zaweźić mój temat . Na pewno brakuje mi doświadczenia i umiejetności szczególnie analitycznych i musiałbym to poprawić. U mnie na wydziale logistyka jest podpięta pod zarządzanie i ekonomie wiec jest tak jak Pan mówi

            Tak na marginesie chciałbym zapytać jaka jest różnica miedzy publikacja ksiażkową a monografia ? Gdyż ministerstwo często rozdziela te pojęcia.
            • loleklolek_pl Re: Konkretna rada 13.01.16, 14:19
              "A gdzie Pan by zaproponował w takim razie studia w dziedzine transport ?"
              Trudno tak wytykać palcem z poziomu anonima. Politechnika Warszawska ma swój Wydział Transportu (chociaż transport siedzi czasem na uczelniach też w Inżynierii Lądowej albo ma nazwę Systemy Transportowe). Politechnika krakowska i politechnika poznańska niedawno zdaje się realizowały dość duże badania w ramach planów zrównoważonego rozwoju transportu dla województw odpowiednio małopolskiego i wielkopolskiego. Ale jest też Gdańsk, Politechnika Śląska, itd... Jak chcesz lepiej poznać polskie środowisko po nazwiskach, to możesz poczytać Transport Miejski i Regionalny i/lub Zeszyty Naukowo-Techniczne Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji Rzeczpospolitej Polskiej Oddział w Krakowie.

              "Chciałbym taką uczelni
              > e co są jasne i czytelne zasady przyznawania takich stypendium abym wiedział na
              > czym stoje."
              Nie wiem, czy takie istnieją. To zawsze zależało też trochę od relacji z promotorem.

              "Do tej
              > pory opublikowałem kilka publikacji dotyczącej funkcjonowania transportu miejs
              > kiego i każdy był na temat jednego wybranego miasta."
              W logistyce?

              "Tak na marginesie chciałbym zapytać jaka jest różnica miedzy publikacja ksiażkową a monografia"
              Taka, jak ją podaje ministerstwo w aktualnym rozporządzeniu w sprawie kryteriów i trybu przyznawania kategorii naukowej jednostkom naukowym. Ocena pracy doktoranta tak na oko jest zazwyczaj pochodną takowego rozporządzenia.
              • kamilek2227 Re: Konkretna rada 13.01.16, 16:38
                Nie w logistyce,aczkolwiek miałem jedną prace w logistyce,które wypadło z załacznika B i teraz jest nic niewarte. W sumie nie dziwie się skoro w czasopismie było 5 artykułów a na płycie dołaczonej 500 i za każdy kase brali to w końcu trzeba było to ukrócić.
                W moim przypadku zmiana miejsca zamieszkania raczej nie wchodzi w grę a do warszawy mam stosunkowo blisko także tam będę pytać.
                Czytam blog Pana kulczyckiego i tam też pare osób pytało o różnice miedzy monografia a publikacją ksiażkową i nigdzie nie można było tego znaleźć. Chyba będę musiał całe rozporządzenie przeczytać
                • loleklolek_pl Różnica pomiędzy monografią, a pozycją książkową 14.01.16, 08:49
                  U mnie jeszcze nie spotkałem się z podziałem na monografie i pozycje książkowe. Monografia jest dość ściśle zdefiniowana w rozporządzeniu


                  3. Monografie naukowe, w tym edycje naukowe tekstów źródłowych i artystycznych, atlasy i mapy, tematyczne encyklopedie i leksykony, komentarze do ustaw, słowniki biograficzne i bibliograficzne, bibliografie oraz katalogi zalicza się do osiągnięć naukowych i twórczych jednostki naukowej, jeżeli spełniają łącznie następujące warunki:
                  1) stanowią spójne tematycznie opracowania naukowe;
                  2) przedstawiają określone zagadnienie w sposób oryginalny i twórczy;
                  3) poddane były procedurze recenzji wydawniczych;
                  4) są opatrzone właściwym aparatem naukowym (bibliografia lub przypisy), z wyłączeniem map;
                  5) posiadają objętość co najmniej 6 arkuszy wydawniczych lub są mapami odpowiadającymi tej objętości tekstu;
                  6) są opublikowane jako książki lub odrębne tomy (z wyłączeniem map), których egzemplarze obowiązkowe zostały przekazane uprawnionym bibliotekom, zgodnie z art. 3 ustawy z dnia 7 listopada 1996 r. o obowiązkowych egzemplarzach bibliotecznych (Dz. U. Nr 152, poz. 722, z późn. zm.2)), lub są opublikowane w formie elektronicznej w Internecie;
                  7) posiadają nadany numer ISBN lub ISMN lub identyfikator DOI (Digital Object Identifier – cyfrowy identyfikator dokumentu elektronicznego).

                  6. Do monografii nie zalicza się skryptów akademickich i podręczników akademickich, jeżeli nie spełniają wszystkich warunków określonych w ust. 3, monograficznych artykułów opublikowanych w czasopismach, powieści, zbiorów poezji, zbiorów opowiadań i reportaży, pamiętników i dzienników oraz wznowień monografii naukowych.


                  Na moje oko to co pod ust.6, to mogą być publikacje książkowe. Tak na czuja, to w zasadzie wszystko, co ma ISBN może być tak określone. Długo mój nr 1 w tym zakresie to był notatnik konferencyjny zawierający zbindowane wydruki trzech prezentacji w powerpoincie, dwóch referatów oraz kilka stron "celowo pozostawionymi pustymi". Ostatnio jednak został zdetronizowany książką konferencyjną zawierającą wyłącznie spis imion i nazwisk oraz tytułów prezentacji. Tutaj nawet pewien profesor postanowił otwarcie się pochwalić, że owe book of titles "zredagował".
                  • kamilek2227 Re: Różnica pomiędzy monografią, a pozycją książk 14.01.16, 12:26
                    Rozumiem,chodzi o te kryteria : www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2015_12/4d233e31ca9c6333b9bcb795f37c4706.pdf
                    www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2015_12/b5913e7e2808edcbce0032f060544781.pdf

                    Chodzi tutaj o to że nigdzie własnie nie mogłem znaleźć żadnej różnicy w tej kwestii .
                    W tym roku osoby,które nie dostały stypendium otrzymały informacje że ich rozdziały w monografiach nie będą punktowane bo ranga wydawnictwa za słaba,ale nigdzie nie było żadnych kryterium na ten temat .
                    Odrzucono też konferencje bez powodu,może sugerowano się tym że organzowały je studenckie koła naukowe i nie było rady naukowej konferencji,lecz w regulaminie byla mowa o 5 ośrodkach naukowych i nie było innych wytycznych .
                    A jeśli chodzi o ocene dorobku pracowników naukowych to widzę że punktowane są rzeczy,które nie powinny być.Tak jak Pan mówi różne skrypty,abstrakty referatów,same referaty. Do stypendium ministra nie uznają publikacji pokonferencyjnych,które co prawda są zwiazane tematycznie ale są znacznym rozwinienem danego tematu .
                    • sendivigius Re: Różnica pomiędzy monografią, a pozycją książk 14.01.16, 16:41
                      kamilek2227 napisał(a):

                      > W tym roku osoby,które nie dostały stypendium otrzymały informacje że ich rozdz
                      > iały w monografiach nie będą punktowane...


                      Sudenci przed magisterium pisza monografie naukowe. Hm... Po co komu profesor? No wlasnie po co?
                      • kamilek2227 Re: Różnica pomiędzy monografią, a pozycją książk 14.01.16, 16:54
                        rozdziały w monografiach a nie monografie :D czyli artykuł 20 tysiecy znaków . Tak po za tym pisząc prace magisterską widzę jak wielu Profesorów jeden parafrazuje drugiego,czesto nie podając źródła. Także są takie przypadki że artykuł opublikowany przez studenta może być na podobnym lub wyższym poziomie niż kogoś z dużo wyższym tytułem . A to że studenci piszą do monografii często na ilość byle by punkty były no to często tak samo postepują pracownicy naukowi .
                        • js.c Re: Różnica pomiędzy monografią, a pozycją książk 14.01.16, 17:12
                          Owszem, być może profesorowie piszą na poziomie studentów. Szkoda jednak, że tak zdeprecjonowano dumną nazwę "monografia". Bo to co się dzieje, to totalna degrengolada. Nie wiem czemu humaniści, tak niby sprawni językowo, nie wykombinowali chociaż innego nazewnictwa na nazwanie tych procederów ("monografie", czy rozdziały w "monografiach" to brzmi zupełnie niepoważnie...).
                      • dobrycy Re: Różnica pomiędzy monografią, a pozycją książk 14.01.16, 17:25
                        sendivigius napisał:

                        > kamilek2227 napisał(a):
                        >
                        > > W tym roku osoby,które nie dostały stypendium otrzymały informacje że ich
                        > rozdz
                        > > iały w monografiach nie będą punktowane...

                        >
                        > Sudenci przed magisterium pisza monografie naukowe. Hm... Po co komu profesor?
                        > No wlasnie po co?
                        Wy tam w USA nie macie prawdziwych, belwederskich profesorów to tego
                        nie rozumiecie. Zajmują was jakieś pierdoły, badania, publikacje, patenty i odkrycia, a przecież w nauce chodzi o to aby byli profesorowie. Profesorowie to nauka a bez nich nie ma nauki. Czym jakiś wydział ma więcej profesorów tym jest silniejszy. U nas w naszym światłym kraju na
                        niektórych wydziałach profesorowie stanowią już większość kadry, wynik
                        który dla kraju wuja Sama jest nieosiągalny w ciągu najbliższych dekad
                        i stąd was tam z zagranicy jad zalewa i wciąż nam tu jakieś reformy próbujecie wporowadzać!
        • js.c Re: Konkretna rada 13.01.16, 11:58
          @kamilek2227

          No więc "moja" metoda (wpisałem do Scopusa nazwę tego czasopisma i dwa słowa kluczowe: "passenger" i "satisfaction") produkuje 3 artykuły (jeden o Nigerii, a dwa chyba jakieś takie ogólne) na temat, który Ciebie interesuje, akurat wszystkie świeże (2014-2015), co jest dobrym prognostykiem :).

          Może zacznij od przeczytania tych 3 artykułów, one coś tam będą cytować i tak po nitce do kłębka...
          • js.c Re: Konkretna rada 13.01.16, 12:10
            Jeden z tych artykułów jest o transporcie w Ostrawie, Czechy. To naprawdę wygląda zachęcająco. Bo jak Ostrawa ich interesuje (pismo jest z "South Florida"), to zapewne i Radomiem, Lublinem czy Warszawą nie pogardzą. Zauważ też, że case studies są (jak słusznie wskazuje @loleklolek) zwykle bardzo ograniczone. Warto się trzymać konkretu. Jak Radom, to Radom - i już.
            • js.c Re: Konkretna rada 13.01.16, 12:12
              Oczywista oczywistość: na bazie tego konkretu trzeba (niestety) pokazać jakiś dobry, nowy, ogólnie aplikowalny pomysł. I w tym cały sęk, aby taki pomysł mieć.
              • js.c Re: Konkretna rada 13.01.16, 12:43
                I jeszcze ostatnia refleksja: "passenger" i "satisfaction" to bardzo szerokie słowa kluczowe (ponad 1000 artykułów w Scopusie, w tym w pismach za 30-40-50 nawet punktów, ja bym zaczął więc "wyżej", może "Transport Policy" za 30?). Może "public" dołożyć do wyszukiwania (redukcja artykułów do nieco ponad 200). Tak czy inaczej: dużo napisano i zapewne da się w tej tematyce funkcjonować. Rada praktyczna: pisząc do czasopisma warto zacytować choć 2-3 prace (najlepiej z ostatnich lat) z tego pisma. Redaktorzy naczelni to lubię z trzech powodów: rośnie im IF (bo nie wiedzieć czemu takie autocytowania się w nim liczą), widać związek merytoryczny Twej pracy z ich pismem oraz mają od razu kilku potencjalnych recenzentów (autorzy lub recenzenci cytowanych artykułów).
              • kamilek2227 Re: Konkretna rada 13.01.16, 13:24
                Chodzi Panu o to abym na bazie tych artykułów stworzył artykuł który będzie coś nowego wnosił do poziomu istniejącej wiedzy tkz "novum" i pokaże to w sposób orginalny .

                A na co warto zwracać uwagę jeśli chodzi o prawdopodobieństwo utrzymania się tego czasopisma na liście A.
                I jeszcze raz dziekuje za bardzo wiele wartościowych i praktycznych informacji na ten temat.
                Na pewno je wykorzystam
                • js.c Re: Konkretna rada 13.01.16, 15:03
                  Dokładnie tak. Czytając tamte artykuły można wyczuć co to znaczy "novum" dla tej redakcji i jakoś się dopasować. Oczywiście z pustego i Salomon nie naleje, trzeba coś w ręku mieć. Ale (w odróżnieniu od mainstreamu tutejszych dyskutantów) listy A bym nie demonizował, wiele jest tam artykułów, w których "novum" jest raczej skromne, o ile w ogóle jest (może za mało znam ciemne rejony listy B, bo zdaje się o to chodzi, że pewne pisma akceptują literalnie wszystko, zwłaszcza od "swoich" i na tym tle lista A jaki się jako inny świat?).

                  Pismo, w które celujesz jest bardzo świeże, to może mieć w sobie zarodek niestabilności (gdyby redakcja była w Polsce lub demoludach, to za stabilność nie dałbym funta kłaków, ale tutaj redagują Amerykanie, łatwo na listę weszli i zapewne nie dadzą się szybko wyrzucić, raczej pójdą w górę :). Ale celując w pismo za 30-35 pkt wydawane przez molocha typu Elsevier czy Springer można chyba zapomnieć o obawach typu "czy wypadnie z listy A". Zapewne jednak trudniej tam coś opublikować, trzeba większej wprawy w pisaniu lub trzeba mieć coś naprawdę ciekawego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka