flamengista
20.05.16, 22:07
Chodzi o wykłady.
Rozczula mnie to stwierdzenie: Cytat Jako studenci Uniwersytetu Warszawskiego pomysłodawcy podkreślają, że ich uczelnia dysponuje już środkami i technologią potrzebną do wprowadzenia proponowanego rozwiązania [mój komentarz: pewnie chodzi o smartfony studentów] Co więcej, wiele innych uczelni może także wprowadzić taką praktykę bez ponoszenia wysokich kosztów.
Co innego nagrywanie wykładów na prywatny użytek, dla kolegów z roku. A co innego udostępnianie oficjalnych materiałów dydaktycznych przez uczelnię. Tu nie może być amatorki, więc koszty muszą być!
W ramach kursu pedagogicznego dla asystentów mieliśmy fajne zajęcia z doskonalenia technik prowadzenia zajęć. Nagrywano 5 minut naszych zajęć - przygotowanych przez nas wcześniej. To był koszmar, patrzenie na to ile błędów w te 5 minut popełniliśmy. Tego się nie dało oglądać.
Przygotowanie dobrego wykładu 90-minutowego wymaga więc starannego przeszkolenia (kursu z emisji głosu, dykcji i zachowania przed kamerą), a następnie pewnie z 8 godzin nagrań przed profesjonalnym kamerzystą i dźwiękowcem. Chyba że chcemy żenującej amatorszczyzny z telewizji edukacyjnej, która leciała swego czasu w kablówce.
Ja wiem, że studentom się nie chce, ale nikt ich do uczęszczania na moje wykłady nie zmusza. Nie jestem sadystą. Więc nie widzę też powodu by nagrywać amatorskie wideo i ośmieszać się przed tysiącami anonimowych internautów. Bo złudzeń, że znajdą się pieniądze na profesjonalnie przygotowane materiały nie mam żadnych.