Dodaj do ulubionych

DOLINA SMIERCI

17.06.16, 20:37
Rektorzy: dajcie pieniaze to powolamy Zespol. Inaczej bedzie tu dolina smierci.

m.wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,106542,20258832,widmo-doliny-smierci-czy-polska-nauke-da-sie-uratowac.html
Obserwuj wątek
    • flamengista Re: DOLINA SMIERCI 17.06.16, 20:53
      No trochę spłyciłeś. Aż tak głupiego postulatu nie ma. Jest za to wołanie o ustalenie strategicznych kierunków rozwoju nauk technicznych (wyłonienie obszarów priorytetowych) i kwestie finansowania badań ze środków unijnych.

      A termin dolina śmierci odnosi się do tego, że większość badań nie wychodzi poza fazę projektowania, lądując w niebycie.

      Nie ma tu nic o daniu większych pieniędzy, a o ryzyku pułapki średniego rozwoju. Pisał już dawno o tym zespół Boniego, tyle że nic z tego nie wynikło.
      • zitterbewegung Re: DOLINA SMIERCI 17.06.16, 20:57
        Jest za to o Zespole do Spraw. Nie wydaje mi sie ze splycilem.
      • trzy.14 Re: DOLINA SMIERCI 17.06.16, 22:55
        flamengista napisał:

        > A termin dolina śmierci odnosi się do tego, że większość badań nie wychodzi poz
        > a fazę projektowania, lądując w niebycie.

        Oddajmy więc głos rektorom:

        Trudno się jednak dziwić, bo firmy są nastawione na zysk i jeśli w krótkim czasie nie będą mogły otrzymać od nas potrzebnych rozwiązań, to po prostu kupią potrzebną im technologię gdzie indziej - mówił prof. Więckowski.

        Dlatego też większość badań nie wychodzi z etapu podstawowego (1-3) i z powodu braku środków na dalszy rozwój wpada w tzw. dolinę śmierci. Brakuje także odpowiedniej definicji samych badań i oceniania ich przydatności, a rola nauki w całym procesie jest niejasna.


        Firmy, owszem, są nastawione na zysk, ale przede wszystkim na efektywność, co oznacza też dążenie do minimalizacji niepotrzebnego ryzyka. W tym ryzyka, że opracowana na uczelniach koncepcja jakiejś innowacji *nigdy* nie osiągnie dojrzałości do wdrożenia komercyjnego.

        Rektorzy mówią, że pomysły, jakie rodzą się na politechnikach, nie są wdrażane w przemyśle, bo brakuje pieniędzy na rozwinięcie pomysłu do fazy wdrożeniowej, gdy technologia jest gotowa do wdrożenia na masową skalę. Pytanie tylko, kto ma finansować te badania, które spokojnie mogą być 10-100 razy bardziej kosztowne od badań podstawowych? Jeśli ryzyko niepowodzenia jest tak duże, czyż nie powinien w znacznym stopniu finansować ich przemysł? I czy to nie przemysł powinien być podmiotem wiodącym w tych badaniach?I właśnie w tym momencie rektorzy wołają - dajcie więcej pieniędzy! Nie dając żadnej gwarancji, że one nie zostaną wyrzucone w błoto tak, jak środki na patenty uzyskiwane tylko w celu poprawienia czyjejś pozycji w konkursach na stanowisko, o granty etc.

        Podstawowy błąd w myśleniu Więckowskiego polega na założeniu, że firmy mają wdrażać technologie opracowane w politechnikach. Moim zdaniem one powinny wdrażać własne technologie, opracowane we własnych działach B-R. Gdzie w takim modelu jest miejsce dla politechnik to juz jednak zupełnie inne pytanie.



        • sendivigius Re: DOLINA SMIERCI 19.06.16, 04:32
          trzy.14 napisał:

          > Podstawowy błąd w myśleniu Więckowskiego polega na założeniu, że firmy mają wdr
          > ażać technologie opracowane w politechnikach. Moim zdaniem one powinny wdrażać
          > własne technologie, opracowane we własnych działach B-R. Gdzie w takim modelu j
          > est miejsce dla politechnik to juz jednak zupełnie inne pytanie.

          Otoz TO! Tymczasem marza sie slodkie czasy gierkowskie gdzie przychodzil program wspopracy ze zjednoczenia - pobalangowalo sie troche, pomieszalo w brudnym wiadrze pogrzebaczem i juz byla technologia do wdrozenia. Zeby juz nie wspomniec wstydliwych "polskich odpowiednikow" czyli piratcwo zachodnich technologii, co sie z otwiarciem granic skonczylo a bylo takie fajne.

          Politechniki sa tu w wyjatkowym kryzysie dlatego ze w przeciwienswtwie do wydzialow literaturoznastwa i pedagogiki mialy skad spadac. Nie spadly jednak z hukiem ale powoli zeslizguja sie na rowni pochylej i zdaje sie ze sa juz w strefie robienia w gacie.

          Technologia dzisiaaj to nie to co kiedys. Kiedys zaklad przemyslowy to byl w duzej mierze Zosia-Samosia. Musial umiec wszystko wszedzie. Dzis w jakiej fabryce chemii domowej nie potrzeba zadnego chemika ani technologa. Jest opracowana zamknieta linia i tyle musza wiedziec ze gdy sie zapali czerwone swiatelko to maja nacisnac czerwony guzik i zadzwonic po serwis. Nie maja, bo i po co, pojecia jak i co dziala i dlaczego. Technologie sa opracowywane w wyspecjalizowanych tylko w tym dzialach R&D, ktore czesto sa odzielnnymi i samodzielnymi oddzialami wieklich koncernow. Politechnika nie ma tu jak konkurowac bo do opracowania technologii potrzebna jest wlasnie wielowatkowa wiedza technologiczna i mowiac wprost zjedzenie zebow na zagadnieniu. To nie sa sprawy ktore przez nieprzespana noc da sie wyprowadzic z rownania E=mc2.

          Dajmy wiec sobie spokoj z opracowywaniem technologi (na etapie do wziecia) na politechnikach. Politechniki maja za zadanie prowadzenie badan podstawowych (YES!) ale wlasnie w dziedzinach ktore moga byc technologicznie przedatne w przeciwienswie do wydzialow fizyki czy chemii ktore prowadza badania podstawowe w celu zbawienia wiecznego lub zrozumienia istoty bytu i niebytu.

          Ale politechniki tego nie chca bo prawdziwe badania podstawowe by je rzucily w rynek naukowy miedzynarodowy - a tam jak wiecie zmije i wampiry. Lepiej bylo podrobic zachodni proszek do prania albo przekaznik, pan Kazio zrobil rysunek techniiczny i kasa + medale + miejsce na trybunie w pochodzie pierwszomajowych szly z centrli. To se ne vrti.

          W calym tym ukladzie jest jeszcze sytuacja ktora wspomnialem w innym watku ale nikt nie odpowiedzial - czyli IBRy (czy jak one sie dzis nazywaja). Tam to jest dopiero bagno. Ale tez tam jest wlasnie potencjal po ktrory powinno ministerswo sie schylic. Natura rzeczy tych instytow jest o wiele wiele bardziej bliska tego zeby sie cos w technologiach ruszylo ale wydaje mi sie ze wlasnie politechniki skutecznie to torpeduja bo zupelnie slusznie widza ze kolejka do kasy panstwowej moze sie ustawic inaczej.

          Na koniec wreszcie nalezy odpowiedziec na fundamentalne pytanie a po co Polsce przemysl? I to przemysl innowacyjny. Tak na serio? Kiedys w rolnictwie pracowalo 80% ludzi a na przednowku i tak nikt nie byl pewien czy przezyje. Dzis w rolinctwie pracuje 5% a jedzenie sie wyrzuca. Podobnie z przemyslem. W USA obecnie przemysl produkuje mniej dochodu narodowego niz banki. Przemysl stalowy na przyklad produkuje 2 x tyle stali co w latach 50 a zatrudnia 1/10 ludzi co wtedy. A czego komu brakuje? Garaze sie nie domykaja od zalegajacych produktow przemyslu. Ja mam tyle ubran ze jakbym sie reinkarnowal to i tak nic nie kupujac nic nigdy tego nie zuzyje. Po co mi nowe? Pomysly Morawieckiego nowej industrializacji sa wynikiem calkowitego niezrozumienia zmian jakie zaszly na swiecie. Przemysl hii-tech w krajach hi-tech i tam jest rozwoj technologii a przemysl low-tech do Indii gdzie jest tanio.

          Dla krajow typu Polska moga zostac jakies nisze, przemyslu sredniej skali. Ale to wlasnie wymaga lat konsekwentego rozwoju danej dziedziny. A to sie nie nadaje do sterowania centralnego bo to jest od sciany do sciany bo zaraz wybory i ma byc sukces. To wymaga tez dlugotralej pracy zespolowej. A tu juz calkowicie nie nadaja sie srodowiska akademickie. Wiec panu rektorowi Wieckowskiemu lepiej zaproponowac godna emeryture, bo to taniej niz pozostawac go na stanowisku gdzie sie o czymkolwiek decyduje.

          Gdybym ja mial kase do dyspozycji jak Morawiecki to bym powolal tak 20-30 nowych ale calkowicie nowych w calkowicie nowych lokalizacja gdzie duch pana Kazia i profesora Mariana jeszcze sie nie zalagl. Zrobilbym to w ten sposob ze oglosilbym konkurs od razu na dyrektorow (i dyktatorow) takich instytowow ktorzy mieliby przedstawic najlepszy pomysl do rozwoju czyli jakas nisze-dziedzine. Opracowac plan na 5 kartkach i swoim CV gwarantowac ze wiedza co mowia. Nastpnie by dostali kase i wolna reke w kazdej sprawie (przede wszystki kadrowo-placowej) na 7 lat. Po 7 latach zrobil przeglad i jedne zamknal do 0, innym dodal 2 razy kasy i powolal 10 nowych w tym samym systemie. Szalestwo? No to dreptajcie w miejscu dalej.
          • dobrycy Re: DOLINA SMIERCI 19.06.16, 09:16
            Co do diagnozy sie zgadzam. Co do rozwiązania niekoniecznie.
            W naszych warunkach syn profesora Mariana, prof Mariusz, natrzaskał tony publikacji, dzieki odpowiedniej polityce i wsparciu w budowaniu
            kariery przez nestora rodu. Wychowany w systemie który
            ocenia tylko przez pryzmat urzędniczych wskaźników (ilość publikacji i grantów, hirsch i sumaryczny impakt faktor) Mariusz jest mistrzem w
            gospodarce centralnie planowanej, jaką jest nauka polska. Może stworzyłby jakąś pięciolatke (czyli grant) ale na pewno, skupiając sie
            na kolekcjonowaniu wskaźników, nie interesuje się światem poza
            uniwersyteckim uniwersum. Danie mu pieniędzy i oczekiwanie że
            zrobi coś innowacyjnego co się sprzeda i przyniesie zyski jest
            delikatnie mówiąc naiwne. Moim zdaniem wspieranie trzeba zrobić
            po pierwsze demontując system antyjakościowy, czyli nagradzający
            za ilość a nie za jakość. Od zaprzestania finansowania zależnej od ilości studentów czy doktorantów, ilości publikacji ze spłaszczoną punktacją czy już przytulonych grantów. Tak samo jak chcemy mieć
            innowacyjny przemysł, to wspierajmy innowacyjne przedsiębiorstwa
            a nie górnictwo, rodzime przedsiębiorstwa a nie zachodnie.

            • profesor_marian Re: DOLINA SMIERCI 20.06.16, 10:14
              potwierdzam, acz nie tylko prod. Mariusz, ale i inni, których bez ustanku namaszczam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka