Dodaj do ulubionych

Pacholski: Riverside vs UW

19.08.26, 12:19
Pacholski po latach czytania forum DNU czegoś się nauczył:


www.rp.pl/opinie-ekonomiczne/art44621241-leszek-pacholski-czy-uniwersytet-w-riverside-w-kalifornii-jest-lepszy-od-bogatszego-warszawskiego

Cały tekst jest dostępny.

Czy uniwersytet w Riverside w Kalifornii jest lepszy od bogatszego Warszawskiego

W Polsce dominuje niepoparte danymi przekonanie, że źródłem słabości naszych uczelni jest brak pieniędzy i nadmiar studentów. Porównanie z Kalifornią obnaża zupełnie inne problemy strukturalne.

Z kolei dziesiąty, najmłodszy kampus UC w Merced (UCM) powstał zaledwie 20 lat temu w ubogim regionie rolniczym Doliny San Joaquin. Podobnie jak Uniwersytet Jagielloński, plasuje się on w szóstej setce rankingu. UCM ma jednak więcej prestiżowych publikacji niż UJ i w odróżnieniu od naszej najstarszej uczelni zatrudnia często cytowanych w świecie badaczy.

Czytelnika przyzwyczajonego do narzekań na biedę polskich uczelni zaskoczy zestawienie finansów. Budżety wspomnianych amerykańskich kampusów – po odliczeniu gigantycznych kosztów socjalnych, medycznych i emerytalnych, których polskie uniwersytety nie ponoszą w ramach swoich budżetów – są porównywalne lub nawet niższe od budżetów UW czy UJ. Po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej okazuje się, że Uniwersytet Warszawski jest realnie dwukrotnie bogatszy od UC Riverside, a Uniwersytet Jagielloński dysponuje pięciokrotnie większym potencjałem finansowym niż goniący go młody kampus w Merced!


Tak więc wicie-rozumicie.

Oczywiście Kalifornia nie jest najbardziej typowa. To stan z górnej półki choć ja bym tam się źle czuł. Tym niemniej.

Niezmiennie uważam że przespano lata 90-te. Wtedy każda reforma by się dała przepchnąć. A tak kicha, bo w tej kiszce wszyscy sie urządzili fajnie i nic się teraz nie da.



Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 12:33
      Nic nowego. Jakby wywalić wszystkich z tych UWUJOTów i zatrudnić na części etatu noblistów to by byli wyżej w rankingach, kilka krajów na bliskim wschodzie to przerabiało. Poza tym ile te prestiżowe publikacje mają punktów i czy czasem nie są tam po prostu po koleżeńsku dopisywani - sam mówiłeś po co są towarzystwa naukowe. Z definicji nic co polskie nie jest prestiżowe, więc my takich ułatwień nie mamy. Zwłaszcza, że u nas sie tępi wszystko co polskie i przyjmuje jak królów różnych nieudaczników z zagranicy za grube pieniądze.
      • sendivigius Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 13:36
        dobrycy napisał:

        Zwłaszcza, że u nas sie tępi wszystko co polskie i przyjmuje jak
        > królów różnych nieudaczników z zagranicy za grube pieniądze.

        No zaraz! To na jakiej podstawie sie ich przyjmuje? Ja nie wierze że w kryterium konkursu jest wpisane brak polskiego pochodzenia.

        Jeżeli tak jest jak mówisz, to przypuszczam że to pokłosie starych obyczajów, które wtedy i obecnie miały formę uwłaszczenia sie na publicznym majątku. Wszak tak było. Profesor sobie przyjmował kogo chciał w formie "zostawania na uczelni". Wszyscy ten stan rzeczy akceptowali a teraz nagle okazuje się że brak wyrobionych procedur aplikacyjnych i konkursów uderza od tyłu jak bumerang. Bo jak tobie było tak wolno od pokoleń to o co się teraz rzucać. Przyjmiemy sobie tylu (... tu ominę powszechnie uważane za obraźliwe określenie osób o pewnym pochodzeniu) ile będziemy chcieli.
    • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 15:20
      >Władze stanowe nie finansują badań naukowych w UC – kampusy otrzymują jedynie fundusze na dydaktykę powiązane z liczbą studentów.
      O, to z grubsza jak u nas. Dotacja głównie zależy od liczby studentów, badania finansuje NCN, a najhojniej NCBiR.
    • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 16:19
      po odliczeniu gigantycznych kosztów socjalnych, medycznych i emerytalnych, których polskie uniwersytety nie ponoszą w ramach swoich budżetów
      ten człowiek był rektorem i dalej nie wie, że to, co wpływa na konto pracobiorcy, to ok 60% procent kosztów pracodawcy?
      Sendi, następnym razem cytuj jakiegoś humanistę, kolejny raz widzę, że umiejętność tworzenia skomplikowanych dowodów matematycznych upośledza umiejętność rozumienia prostych liczb.
      • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 22:45
        No, no... Pacholski opisuje tu własne doświadczenia jako dyrektora i rektora?

        Gdy pojawia się młody doktor zainteresowany pracą na uczelni, opiekunowie znajdą dla niego etat – czasem dopisując zbędne zajęcia do programu studiów.

        Niewiarygodne!

        Co o wyższych uczelniach, po przeczytaniu tego artykułu, pomyśli sobie zwykły Kowalski lub niezwykły minister finansów?
        • dobrycy Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 00:09
          trzy.14 napisał:

          > No, no... Pacholski opisuje tu własne doświadczenia jako dyrektora i rektora?
          >
          > Gdy pojawia się młody doktor zainteresowany pracą na uczelni, opiekunowie zn
          > ajdą dla niego etat – czasem dopisując zbędne zajęcia do programu studiów.

          >
          > Niewiarygodne!
          >
          > Co o wyższych uczelniach, po przeczytaniu tego artykułu, pomyśli sobie zwykły K
          > owalski lub niezwykły minister finansów?

          Gdzieś jest tak, że po prostu wystarczy dopisać? Bez Senatu, komisji itp?
          • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 02:18
            dobrycy napisał:

            > Gdzieś jest tak, że po prostu wystarczy dopisać? Bez Senatu, komisji itp?

            Nigdzie. Zwłaszcza po Gowinie, kiedy to wydziały straciły jakąkolwiek osobowość prawną czy jak to się nazywa.

            Dopisać może rektor. Nikt inny, Pacholski był rektorem. Wg mojego wyobrażenia, cała reszta, od rad instytutów, przez rady wydziału, dyscypliny naukowej, opinię dziekana, senat - to tylko konsultacje.
            • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 02:18
              A, przypomniałem sonie - wydziały przestały być organami uczelni.
              • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 20:59
                A tu się z Wami nie zgodzę. Co senator informatyk do spółki z socjologiem mogą wiedzieć czy przedmiot xyz na geologii jest potrzebny czy nie? Jakakolwiek dyskusja jest możliwa tylko na łonie rady instytutu. No może jednokierunkowego wydziału, ale taki są właściwie tylko w na UW. W efekcie rada wydziału, senat i rektor klepią, to co im w tej materii podsuną.
                I to bezsporny fakt: na państwowych uczelniach zatrudnienie rzadko chyba jest poprzedzone rzetelną analizą potrzeb dydaktycznych. Jeśli rzetelną analizą to raczej talentów kandydata (Iksińskx jest takx zdolnx, szkoda ją/go stracić).
            • dobrycy Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 08:19
              trzy.14 napisał:

              > dobrycy napisał:
              >
              > > Gdzieś jest tak, że po prostu wystarczy dopisać? Bez Senatu, komisji itp?
              >
              > Nigdzie. Zwłaszcza po Gowinie, kiedy to wydziały straciły jakąkolwiek osobowość
              > prawną czy jak to się nazywa.
              >
              > Dopisać może rektor. Nikt inny, Pacholski był rektorem. Wg mojego wyobrażenia,
              > cała reszta, od rad instytutów, przez rady wydziału, dyscypliny naukowej, opini
              > ę dziekana, senat - to tylko konsultacje.

              Rektor jest dyktatorem, ale w praktyce jakaś fasada prawa istnieje - np statut uczelni. Poza tym te wszystkie etapy
              o których wspominasz służą uzasadnieniu teatru, wiec bezpośrednia boska interwencja rektora aby np.na fizyce
              zrobić zajęcia z malarstwa dla kolegi rektora, polityka, jest możliwa i czasem się zdarza, ale jednak nie za często.
              Jak Pacholski tak o tym pisze, to raczej pokazuje, że tam gdzie rządził demoralizacja władzy była naprawdę wysoka.
              Paradoksalnie, takie dziadostwo kojarzę u nas o wiele częściej przed reformą Gowina, bo patologia na poziomie wydziału mogła wtedy o wiele bujniej rozkwitać.
      • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 23:04
        Weźmy na tapet jeden akapit, trzy zdania:

        1. Według danych Pitchbooka, w ciągu ostatniej dekady absolwenci studiów doktoranckich z samego Berkeley założyli 1577 startupów, pozyskując na ich rozwój ponad 129 mld dol.
        2. Doktoranci ze Stanfordu byli jeszcze skuteczniejsi – stworzyli 3286 firm i zdobyli ponad 222 mld dol.
        3. Wyższa pozycja w rankingu przekłada się bezpośrednio na realny kapitał.

        Ze zdań 1 i 2 wypadałoby wyciągnąć wniosek, że to, co się dzieje na uczelniach jest wtórne wobec tego, co sie dzieje poza nimi. W Polsce po prostu nie ma takich pieniędzy (na start-upy), tam wychodzi 13 mld + 22 mld USD rocznie. A gdzie środki na R&D prowadzone w firmach "starych", zwłaszcza w korporacjach? Żadna reforma żadnej polskiej uczelni nie przyciągnie kapitału wysokiego ryzyka dla absolwentów studiów doktoranckich UW ma poziomie 50 mld zł rocznie.

        Ad 3. To jest przykład myślenia życzeniowego, które tak denerwuje mnie wśród medialnych społ-humów (głównie socjologów i politologów). Zwykle polega ono np. na tłumaczeniu spadku (lub wzrostu) poparcia jakiejś partii jakimś zdarzeniem, "aferą" itp. Tymczasem to w 99.99% przypadków to są jakieś tam próby racjonalizowania rzeczywistości niemające żadnego oparcia w faktach. Prawdopodobnie na inwestorach to, że ktoś jest absolwentem Stanforda robi pozytywne wrażenie, ale nie wierzę, by jakikolwiek inwestor sprawdzał aktualną pozycję uczelni w chińskim rankingu.
        • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 23:20
          Swoją drogą, ciekawe, ile z tych miliardów to środki na "bańkę AI" dla dosłownie kilku firm, które wyrabiają tak fantastyczną kwotę ogólną.
          • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 19:58
            sluszne pytanie. A ponieważ świat ma rozkład Pareto, tym bardziej to jest prawdopodobne.
      • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 19.08.26, 23:43
        Tu jest głębszy problem, którego umysły redukcjonistyczne lubią nie dostrzegać: nie ma prostego porównania dwóch zupełnie różnych systemów społecznych. W USA zdaje się emerytury wypłaca pracodawca. Więc to trochę tak, jakby nasze uni pełniły też w jakimś stopniu funkcję ZUS-u. Opieka zdrowotna też jest zupełnie inaczej zorganizowana. Z drugiej strony polskie uczelnie zapewne tez ponoszą koszty, których w USA nie ma.

        Więc jeśli ktoś pożongluje kilkoma liczbami i wyjdzie mu, że "Po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej okazuje się, że Uniwersytet Warszawski jest realnie dwukrotnie bogatszy od UC Riverside, a Uniwersytet Jagielloński dysponuje pięciokrotnie większym potencjałem finansowym niż goniący go młody kampus w Merced!", to powinien dobrze się zastanowić, co tak naprawdę wykazała ta jego żonglerka.

        Środki na badania, jakimi dysponuje polski profesor niepodpięty pod NCN, to zero (słownie: zero) złotych. Te środki są w gestii dyrekcji/dziekana i po odliczeniu wydatków stałych (media, energia, biblioteka itp.) zostaje kilka tysięcy zł rocznie.
        • sendivigius Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 21:46
          trzy.14 napisał:

          > Tu jest głębszy problem, którego umysły redukcjonistyczne lubią nie dostrzegać:
          > nie ma prostego porównania dwóch zupełnie różnych systemów społecznych. W USA
          > zdaje się emerytury wypłaca pracodawca.

          Nie całkiem. System jest tak skomplikowany że można zrozumieć dopiero po habilitacji a ponieważ tu nikt takiej nie ma to nikt go nie rozumie. Otóż jest system państwowy (federalny) zwany Social Security (każdy ma tu swój SS numer - jak w PL pesel). Płaci się procent od pensji i dostaje emeryturę po osiągnieciu wieku, trzeba płacić 10 lat aby dostać minimalną, inaczej nic. Jest to system mała składka - mała emerytura, z tym że z tego systemu można się wypisać ale pod pewnymi warunkami na przykład że się należy do stanowego systemu emerytalnego dla nauczycieli (w tym akademickich). Są też specjalne systemy dla innych np. wojska, kolei czy jakiś urzędników. Ponadto można inwestować w systemy (popularny 401k) lub inne, są to pre-tax money. I to w tych schematach są właśnie te emerytury wypłacane przez pracodawcę jak np. GM, Ford i podobne.

          I dalej już nie będę bo nie mam habilitacji.
      • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 08:48
        Poprosiłem Sztucznego o porównanie UW z Harvardem pod kątem obciążeń ich budżetów wydatkami związanymi z systemem emerytalnym. Z góry zastrzegam: nie do końca rozumiem odpowiedzi :-) Nimeniej:
        "Główne wydatki emerytalne": Harvard - ok. 200 mln USD, UW ok. 40 mln USD.
        "Skala uczelni/budżet": Harvard 6,7-6,8 mld USD, UW 0,55-0,6 mld USD
        Do tego: Wydatki Harvardu na emerytury idą na prywatne plany emerytalne (domyślam się: o zewnętrznych, komercyjnych ubezpieczycieli). Do tego pracownik powinien dołożyć swoją składkę do ubezpieczenia federalnego.

        W liczbach bezwzględnych wydatki uni amerykańskiego są więc wielokrotnie większe niż polskiego. Ale w skali budżetu całej uczelni stanowią one mniejszy ułamek.

        Mój wniosek: to wszystko nie jest takie proste, jak się wydaje.
        • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 10:30
          Zapytałem Perplexitów (sam, nim przeczytałem Twój wpis). Mówi, że procentowo to są zbliżone wielkości. Różnica polega raczej na zakresie i sposobie księgowania, zwłaszcza na tym, że amerykańskie uczelnie często wykazują bardzo wysokie koszty prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego i świadczeń emerytalnych jako odrębne pozycje budżetowe, podczas gdy polski system zdrowotny i emerytalny jest w dużej mierze finansowany przez powszechne składki i podatki.
          Ergo Pacholski porównuje brutto z netto i nawet sobie z tego nie zdaje sprawy. A na uniwersytecie - jak to w usługach - koszty osobowe są najwyższe. Nawet - z tego co wiem - w drogich naukach eksperymentalnych, one są bardzo istotnym składnikiem.

          >Mój wniosek: to wszystko nie jest takie proste, jak się wydaje.
          Wniosek tyleż prosty, co prawdziwy.
          • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 10:38
            Na UC Riverside na jednego nauczyciela przypada ponad 23 studentów, w Merced ponad 22 (a uwzględniając tylko stałą kadrę – aż 36). Tymczasem na UW ten stosunek wynosi 1 do 8, a na UJ niespełna 1 do 7.

            Znów - jabłka vs banany. O ile (Dobrycy, przepuść mi) nie widzę powodu, dla którego w PWSZ w Koziej Wólce, miała być astronomia i muzykologia*, to jednak na UWUJUAMUWr - już tak. Prowincjonalny uniwersytet może się koncentrować na dużych kierunkach, te "kierunki-orchidee" jak mówią Niemcy, są w Berkeleyu i Stanfordzie. Nawet jeśli historię sztuki, a tym bardziej językoznawstwo afrykanistyczne studiuje garstka studentów, to państwo te parę groszy na takie rzeczy w jednym czy czterech miejscach może sypnąć.
            *Mutatis mutandis 4 fizyki w Warszawie, bo pewno tyle ich jest (UW, PK, WAT, UKSW).
            • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 21:10
              a uwzględniając tylko stałą kadrę – aż 36
              Na śmietniku znalazłem kiedyś podręcznik do Wiedzy o Społeczeństwie z PRL z tekstem (cytat z pamięci): "Są jeszcze nieuświadomieni ludzie, którym zachód kojarzy się z ulicami pełnymi samochodów, którzy nie wiedzą, że za tym stoi bezwzględny wyzysk ludności murzyńskiej". Wtedy (i teraz) się z tego śmieję, ale jakoś dziwnie mi smutno, kiedy pomyślę, że za zachwytami Pacholskiego nad efektywnością Riverside i Merced stoi bezwzględny wyzysk adjunct faculty.
        • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 22:20
          Zakładając, że 70% kosztów polskiego uniwersytetu to koszty płac (dane całkowicie z sufitu) a narzuty na płace to 40% (to już raczej na pewno) to 0.7 * 0.4 daje jakieś 28% procent kosztów funkcjonowania uniwersytetu w PL. Nawet jeśli przesadzilem to między 1/5 a 1/4 budżetu to udział tych " gigantycznych kosztów socjalnych, medycznych i emerytalnych, które polskie uniwersytety ponoszą w ramach swoich budżetów".
    • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 10:42
      Na miejscu Pacholskiego to bym się zainteresował jak to zrobiły prywatne uczelnie, że bez dotacji państwowej (zasadniczo, bo na pewno z dotacjami z NCN) są w stanie zdobyć A czy nawet bodaj A+ (nie pamiętam, chyba tak było). W końcu nasza parametryzacja to ranking jak ranking, ani lepszy, ani gorszy od szanghajskiego, który Pacholski tak bacznie śledzi.
    • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 20.08.26, 21:39
      Po pierwsze w latach 90tych były inne priorytety. Po komunie odziedziczyliśmy bardzo niski procent ludzi z wyższym wykształceniem. Za PRL wykształciuch jednak spotykał się z pewnym lekceważeniem ludzi bez uniwersyteckiego cenzusu ze względu na wyraźnie niższe dochody (generalnie, bo np. lekarze na pewno zarabiali w rzeczywistości całkiem nieźle). Z kolei w latach 90tych z kolei studia wyższe immunizowały od bezrobocia. Nadto, wielu osobom, np. nauczycielom kazano dorobić studia. Podejście "bardziej ilość niż jakość" miało uzasadnienie.
      I jeszcze jedno: od nas, inteligentów, oczekiwano zrozumienia złożonej sytuacji. Górnik mógł się buntować, bo nie miał wyższego wykształcenia i nie rozumiał, uczonek miał wszystko znosić w pokorze. Więc może i to prawda, że wtedy łatwo było reformować.
      Ale ważniejsze pytanie: po co? Przyjmijmy, że zreformowalibyśmy wszystko a la Pacholski & Sendivigius. Co by to zmieniło w obecnej sytuacji? NB w obfitej publicystyce Pacholskiego nie widzę bardzo jasnych rozwiązań. Szczegóły mam w szufladzie powiada gdzie indziej.
      • dobrycy Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 00:12
        pan.toranaga napisał:


        > Ale ważniejsze pytanie: po co? Przyjmijmy, że zreformowalibyśmy wszystko a la P
        > acholski & Sendivigius. Co by to zmieniło w obecnej sytuacji? NB w obfitej publ
        > icystyce Pacholskiego nie widzę bardzo jasnych rozwiązań. Szczegóły mam w szufladzie powiada gdzie indziej.

        Tacy reformatorzy w latach 90tych reformowali inne dziedziny - przemysł elektroniczny, większość hut i przemysłu chemicznego. Efekty widzimy - coś ala plan Kononowicza.
        Jest coraz gorzej, bo takich psujów nie trzymano z dala od zegarka.
        • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 14:36
          staram się unikać polityki na tym forum, bo to może je zabić, ale tu się nie zgodzę. Nie wiem, czy przy innym menadżmencie dało się polską elektronikę, choć raczej wątpię. Ona miała rację bytu jak zarabialiśmy 15$ miesięcznie i trzeba było zatrzymać "cenne dewizy" w Kraju. Przy wymienialnej walucie rachunek sie nie spinał. Pamiętam wołanie o "politykę przemysłową Państwa", co się na polski tłumaczy "dotacje".
          • dobrycy Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 16:13
            pan.toranaga napisał:

            > staram się unikać polityki na tym forum, bo to może je zabić, ale tu się nie zg
            > odzę. Nie wiem, czy przy innym menadżmencie dało się polską elektronikę, choć r
            > aczej wątpię. Ona miała rację bytu jak zarabialiśmy 15$ miesięcznie i trzeba by
            > ło zatrzymać "cenne dewizy" w Kraju. Przy wymienialnej walucie rachunek sie nie
            > spinał. Pamiętam wołanie o "politykę przemysłową Państwa", co się na polski tł
            > umaczy "dotacje".
            Jeżeli przez elektronikę rozumiesz magnetofon MK232 i radiomagnetofon RM121 oraz adapter bambino
            to jestem w stanie się zgodzić. Ale w stosunku do wielu innych rzeczy nie. Mająć nawet taką baze robienia
            scalaków epitaksjalnych jak miało CEMI, można było zlecić zrobienie masek i projekt (zakładając że u nas nikt nie umiał, a nie jestem tego pewien) jakiś ogólnopotrzebnych prostych scalaków z paroma tranzystorami. Np jakiś trojfazowych kontrolerów pwm które by sie nawet dzisiaj przydały (cos jak uc3845 czy sg3525 tylko dla 3 faz z softstartem do silników). Albo stabilizacja obrotów silników DC (był taki drogi scalak telefunkena). Albo jakieś proste kontrolery pralek. Softstart do transformatorów i silników na triaku - i tak dalej, sam jestem w stanie wymyślic kilka rzeczy których nawet dzisiaj nie ma, a da sie to ogarnąć kilkudziesiecioma tranzystorami i technologią produkcji CEMI.
            • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 21:04
              być może. Jeżeli tak było rzeczywiście, to raczej nie podejrzewam o winę ministra Syryjczyka, z jego "najlepsza polityka przemysłowa to brak polityki", ale raczej zarząd, który nie potrafił się znaleźć w nowej rzeczywistości. Oczywiście to tylko mój domysł.
      • trzy.14 Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 03:10
        pan.toranaga napisał:

        > Ale ważniejsze pytanie: po co? Przyjmijmy, że zreformowalibyśmy wszystko a la P
        > acholski & Sendivigius. Co by to zmieniło w obecnej sytuacji? NB w obfitej publ
        > icystyce Pacholskiego nie widzę bardzo jasnych rozwiązań. Szczegóły mam w szufladzie powiada gdzie indziej.


        Ja pojadę Marksem i przypomnę opowieść o bazie i nadbudowie. Reformatorzy w rodzaju Pacholskiego myślą, że jeśli zmienią nadbudowę, to odblokują bazę. A przecież jest odwrotnie: to zmiana bazy prowadzi do przewrotu w nadbudowie. Nie powstała w Polsce jakaś nowa baza, nowe siły wytwórcze czy stosunki społeczne, które wymagałyby zmiany nadbudowy w Akademii. Przed reformą było czuwanie technologiczne i konkurencja o prestiż i skąpe zasoby publiczne - i po reformach jest czuwanie technologiczne i konkurencja o prestiż i skąpe zasoby publiczne, tyle że po reformie prestiż przesunął się z "mam publikacje w amerykańskich czasopismach/byłem na stażu w Belgii/USA" do "zdobyłem grant na 2 miliony" / "mam publikacje za pierdylion punktów", a dysponentem zasobów zamiast ministra, a potem jakiegoś zespołu KBN, jest dziś GTW w NCN. Na dole, w sensie: bazie, tak naprawdę nie zmieniło się (prawie) nic "i nie zmieni się aż do końca".

        Piszę "prawie", bo jednak przestaliśmy żebrać o zniżki na opłaty konferencyjne czy opłacenie biletów (!) - mój pierwszy zagraniczny wyjazd opłaciła zagranica włącznie z biletami. Bo jednak mamy dostęp bezpośredni do większości czasopism, a przez bibliotekę da się ściągnąć prawie wszystko. Książki możemy po prostu kupić. Języków możemy się uczyć jak nigdy wcześniej. Bo jednak pobudowały się nowe laboratoria, klastry komputerowe itp. Paszport, jeśli jest potrzebny, dostaje się w zasadzie od ręki. Internet, telefon, boże - ja mam telefon! Niemniej, akurat wszystkie te zmiany ułatwiają nam życie, ale nie domagają się zmiany organizacji pracy. Gdyby się domagały, to ministerstwo nie planowałoby przywrócenia minimów kadrowych opartych na duecie habilitacyjno-profesorskim.

        System amerykański jest wytworem stosunków społecznych panujących w Ameryce. Skoro tam rząd federalny nie miesza się do funkcjonowania uniwersytetów, to w oczywisty sposób nie ma tam ani habilitacji, ani profesury. Skoro w Polsce rząd odpowiada za funkcjonowanie uczelni, zapewniając pewnie 90% kosztów ich funkcjonowania, w tym 100% pensji podstawowych, i 99% środków na badania, to w oczywisty sposób potrzebuje mechanizmów kontroli i selekcji kadr w rodzaju habilitacji i profesury.

        I tu nasuwa się pytanie, czy za potęgą amerykańskiego przemysłu stoi brak habilitacji.Może tak, ale jeśli, ma to znaczenie trzeciorzędne. Śmiem twierdzić, że nie byłoby amerykańskiego podboju kosmosu, i flotylli amerykańskich lotniskowców, gdyby USA od ok. 100 lat nie były systematycznie jednym z 3 największych światowych ośrodków wydobycia węgla, gazu i ropy naftowej. To jest ta baza a nie habilitacja lub jej brak.


        A swoją drogą - tak mi przyszło do głowy, czy aby Marks tej swojej koncepcji nie wyprowadził ze studiów nad historią Polski. Nasza nadbudowa szlachecko-ziemiańsko-narodowa wyjątkowo zaciekle opierała się zmianom, jakie zachodziły w krajach ościennych, bo te zmiany prowadziłyby do jej marginalizacji i deklasacji. Więc u nas modernizacyjne reformy tejże nadbudowy wprowadzali zaborcy, potem przyjaciele zza wschodu, a ostatnio urzędnicy UE.
        • dobrycy Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 08:42
          trzy.14 napisał:

          > pan.toranaga napisał:
          >
          > > Ale ważniejsze pytanie: po co? Przyjmijmy, że zreformowalibyśmy wszystko
          > a la P
          > > acholski & Sendivigius. Co by to zmieniło w obecnej sytuacji? NB w obfite
          > j publ
          > > icystyce Pacholskiego nie widzę bardzo jasnych rozwiązań. Szczegóły mam w szufladzie powiada gdzie indziej.
          >
          >
          > Ja pojadę Marksem i przypomnę opowieść o bazie i nadbudowie. Reformatorzy w rod
          > zaju Pacholskiego myślą, że jeśli zmienią nadbudowę, to odblokują bazę. A przec
          > ież jest odwrotnie: to zmiana bazy prowadzi do przewrotu w nadbudowie. Nie pows
          > tała w Polsce jakaś nowa baza, nowe siły wytwórcze czy stosunki społeczne, któr
          > e wymagałyby zmiany nadbudowy w Akademii. Przed reformą było czuwanie technolog
          > iczne i konkurencja o prestiż i skąpe zasoby publiczne - i po reformach jest cz
          > uwanie technologiczne i konkurencja o prestiż i skąpe zasoby publiczne, tyle że
          > po reformie prestiż przesunął się z "mam publikacje w amerykańskich czasopisma
          > ch/byłem na stażu w Belgii/USA" do "zdobyłem grant na 2 miliony" / "mam publika
          > cje za pierdylion punktów", a dysponentem zasobów zamiast ministra, a potem ja
          > kiegoś zespołu KBN, jest dziś GTW w NCN. Na dole, w sensie: bazie, tak naprawdę
          > nie zmieniło się (prawie) nic "i nie zmieni się aż do końca".

          Wiele musi się zmienić, aby nic się nie zmieniło.
          Ciekawe, co będzie źródłem prestiżu jak skończy się kasa na granty.

          >
          > Piszę "prawie", bo jednak przestaliśmy żebrać o zniżki na opłaty konferencyjne
          > czy opłacenie biletów (!) - mój pierwszy zagraniczny wyjazd opłaciła zagranica
          > włącznie z biletami. Bo jednak mamy dostęp bezpośredni do większości czasopism
          > , a przez bibliotekę da się ściągnąć prawie wszystko. Książki możemy po prostu
          > kupić. Języków możemy się uczyć jak nigdy wcześniej. Bo jednak pobudowały się n
          > owe laboratoria, klastry komputerowe itp. Paszport, jeśli jest potrzebny, dost
          > aje się w zasadzie od ręki. Internet, telefon, boże - ja mam telefon! Niemniej,
          > akurat wszystkie te zmiany ułatwiają nam życie, ale nie domagają się zmiany or
          > ganizacji pracy. Gdyby się domagały, to ministerstwo nie planowałoby przywrócen
          > ia minimów kadrowych opartych na duecie habilitacyjno-profesorskim.
          >

          No ale te zmiany są konsekwencją zmiany otoczenia. Gdybyśmy mieli
          większą autonomię od EU dalej czekałbyś na telefon 10 lat i by się nie dało.


          > System amerykański jest wytworem stosunków społeczny
          ch panujących w Ameryce. Sk
          > oro tam rząd federalny nie miesza się do funkcjonowania uniwersytetów, to w ocz
          > ywisty sposób nie ma tam ani habilitacji, ani profesury. Skoro w Polsce rząd od
          > powiada za funkcjonowanie uczelni, zapewniając pewnie 90% kosztów ich funkcjono
          > wania, w tym 100% pensji podstawowych, i 99% środków na badania, to w oczywisty
          > sposób potrzebuje mechanizmów kontroli i selekcji kadr w rodzaju habilitacji i
          > profesury.

          No w Polsce rząd uznaje, że społeczeństwu potrzebne są punkty a wyznacznikiem
          wielkości uczonego to i ile pieniędzy wyrwie z budżetu i przetuneluje gdzie indziej, np do
          zagranicznych wydawnictw czy dostawców. Coś jak w kraju afrykańskim, rząd uważałby
          że najlepsza firma to ta która najwięcej pieniędzy wyprowadza z budżetu na zewnątrz kraju.
          Były takie kraje i takie rządy, często mocno wspierane z zagranicy. Np. to było problemem
          w tych krajach co ostatnio się od Francji odwróciły w Afryce.

          >
          > I tu nasuwa się pytanie, czy za potęgą amerykańskiego przemysłu stoi brak habil
          > itacji.Może tak, ale jeśli, ma to znaczenie trzeciorzędne. Śmiem twierdzić, że
          > nie byłoby amerykańskiego podboju kosmosu, i flotylli amerykańskich lotniskowcó
          > w, gdyby USA od ok. 100 lat nie były systematycznie jednym z 3 największych świ
          > atowych ośrodków wydobycia węgla, gazu i ropy naftowej. To jest ta baza a nie h
          > abilitacja lub jej brak.
          >
          >

          1. Stoi podatek inflacyjny nałożnony na cały świat, rola dolara i petrodolara. A obecnie
          koncepcja podobnej kluczowej roli w AI/IT.
          2. Rola dwóch wojen światowych. USA zawsze odbijało się od dna, po wojnach światowych
          dlatego teraz też sieje chaos, aby cały świat sie zapalił a oni tylko sprzedawali broń.
          3. To jak zrobione są w USA uczelnie, jest trzeciorzędne.Jak masz odpowiednio dużo pieniędzy
          z całego świata, to możesz ogrzewać się nimi nawet paląć w kominku. U nas niektórzy
          myślą, że jak się u nas będzie palić pieniędzmi w kominku, to też będzie jak na Zachodzie
          - kult cargo
          4. Od strony realnej - USA to izolowana wyspa/kontynent - mogła sobie pozwolić na wiele,
          na co w Europie nie było można sobie pozwolić. Poza tym ogromne izolowane obszary, wymusiły inne
          rozwiązania prawno/społeczne, większą autonomię. Ideologia/religia też miała moim zdaniem znaczenie.
          Jakby im w XIX i XVII wieku wysyłać prawosławie i ortodoksje, to by było jak w Rosji.
          Zresztą pewnie i tak, za niedługo będą w tą stronę zmierzać, bo odeszli od hasła ojców założycieli No Kings.



          > A swoją drogą - tak mi przyszło do głowy, czy aby Marks tej swojej koncepcji ni
          > e wyprowadził ze studiów nad historią Polski. Nasza nadbudowa szlachecko-ziemi
          > ańsko-narodowa wyjątkowo zaciekle opierała się zmianom, jakie zachodziły w kraj
          > ach ościennych, bo te zmiany prowadziłyby do jej marginalizacji i deklasacji. W
          > ięc u nas modernizacyjne reformy tejże nadbudowy wprowadzali zaborcy, potem prz
          > yjaciele zza wschodu, a ostatnio urzędnicy UE.

          Gdyby Polska istniała gdzieś w Afryce, na uboczu, to żadnej modernizacji by nie było, i gospodarka wyglądałaby jak w Kongu wydobycie kobaltu czy litu. Albo plantacja bawełny w czasach kolonialnych.
          Modernizacja, tylko z największym trudem przenikała i jest wymuszana przez sąsiadów czy
          zaborców. Modelowy model gospodarki wg. antyunijnej prawicy to taki wyrąb drzewa ala Bolsonaro w Brazylii.
          Jestem przekonany, że gdyby tysiące lat temu istniała prawdziwa polska katolicka, to szlachta karała by za
          uzywanie koła do transportu, jako coś niegodnego. Reformy edukacji ostatnich 3 dekad, miały cofnąć koło historii i przywrócić ciemnotę, co sie udało całkiem dobrze - vide post Sendiego o studentach.



      • sendivigius Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 14:58
        pan.toranaga napisał:

        Co by to zmieniło w obecnej sytuacji? NB w obfitej publ
        > icystyce Pacholskiego nie widzę bardzo jasnych rozwiązań. Szczegóły mam w szufladzie powiada gdzie indziej.

        W tej publikacji Pacholski pisze o Korei. Szczegół na który zwrócę uwagę jest taki, że nie prowadzili debaty o konieczności wprowadzenia habilitacji (bo inaczej poziom naukowy spadnie); ani o tym że dyplomy z USA są takie beznadziejne, że nie można ich uznawać bez nostryfikacji przez radę wydziału wyższej szkoły w Gongju.

        I dlatego piszę o zmarnowanych latach 90-tych. Bo to była przetarta droga i nie była tajna.

        Parlament Korei zaakceptował wszystkie proponowane w nim rozwiązania, mimo że wiele z nich budziło sprzeciw ministra edukacji i istniejących uczelni.

        Właśnie.
        • pan.toranaga Re: Pacholski: Riverside vs UW 21.08.26, 20:52
          Super, tylko po co nam Polish Institute of Science and Technology? Co co z tego Polska będzie miała, że on będzie na pozycji 87 w rankingu szanghajskim?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka