dobrycy 22.09.26, 17:04 www.youtube.com/watch?v=skl6diSKNW8 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
trzy.14 Re: Wiechowe perypetie 24.09.26, 01:36 Ma chłopina pecha, że jest znany i gdzieniegdzie bardzo nielubiany. Nie wydaje mi się, by jego doktorat odstawał swoim poziomem / publicystycznym stylem od tego, co w naukach o polityce standardowo przechodzi na UW, czyli w Polsce. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Wiechowe perypetie 24.09.26, 08:31 to politologia czy ekonomia? Ale przede wszystkim - lepiej nie być znanym. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Wiechowe perypetie 28.09.26, 08:43 trzy.14 napisał: > Ma chłopina pecha, że jest znany i gdzieniegdzie bardzo nielubiany. Nie wydaje > mi się, by jego doktorat odstawał swoim poziomem / publicystycznym stylem od te > go, co w naukach o polityce standardowo przechodzi na UW, czyli w Polsce. Ten mechanizm: widziałem gorszy doktorat który przeszedł, więc ten też moze przejść pozwolił właśnie nauce polskiej osiągnąć taki poziom o jakim jest dyskusja. Wyścig do dna beczki, jak to mówi angielskie przysłowie. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Wiechowe perypetie 28.09.26, 18:24 dobrycy napisał: > trzy.14 napisał: > > > Ma chłopina pecha, że jest znany i gdzieniegdzie bardzo nielubiany. Nie w > ydaje > > mi się, by jego doktorat odstawał swoim poziomem / publicystycznym stylem > od te > > go, co w naukach o polityce standardowo przechodzi na UW, czyli w Polsce. > > > Ten mechanizm: widziałem gorszy doktorat który przeszedł, więc ten też moze prz > ejść pozwolił właśnie nauce polskiej osiągnąć taki poziom o jakim jest dyskusja > . Wyścig do dna beczki, jak to mówi angielskie przysłowie. No ale znowu: tu wykazujesz się uprzedzeniami, zakładając, że typowy doktorat z politologii na UW to dno niezasługujące na stopień naukowy. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Wiechowe perypetie 24.09.26, 19:22 w sumie nazwisko było mi aż tak obce, że myślałem, że to aluzja do Stefana Wiecheckiego. Tymczasem entuzjaści węgla i zmarzluchy mają radość i potwierdzenie swoich przekonań. I niech mi ktoś powie że HSy są bez znaczenia. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Wiechowe perypetie 24.09.26, 19:27 zapomniałem linku. YT podrzucił mi z własnej inicjatywy. Nie oglądałem, szkoda mi 23 minut życia, tylko począteczek i tylko z kronikarskiego obowiązku. youtu.be/vh54ZRHwxOk?is=KX_gv8oH8tgRXgt_ Bardzo mi sie podoba zdanie "uczeni, którzy przez ścianę wyczuwają brukselskie granty". Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Wiechowe perypetie 26.09.26, 23:45 Obejrzałem. To jest jeszcze bardziej przerażające niż słuchanie Ziemkiewicza. Znaczy się, ten człowiek, no, powiedzmy, redaktor, (w jakimś sensie) niczemu nie jest winien - jest produktem epoki, chwili, społeczeństwa. Ktoś tego słucha, ktoś pisze pozytywne komentarze, ktoś go zatrudnia, ktoś opłaca reklamy i abonamenty, ktoś z nim zupełnie poważnie rozmawia, dyskutuje, daje premie. Niesamowite. I teraz porównaj to do amerykańskiej TV informacyjnej sprzed, powiedzmy, Nixona (nie wiem, kiedy im się to zaczęło psuć) czy BBC. On chciał wejść z kamerą na salę, na której odbywała się obrona. Zadał 3 pytania, z czego 2 na podstawie analizy Sztucznego, czego chyba nawet nie był świadom. Na sali było tez kilku "doktorów i profesorów nauk twardych" i ci dopiero Wiechowi "łupnia dali"! Bardzo pogardliwie wypowiada się pan redaktor o społ-humach jako takich, o nas, naukowcach jako takich, ale jak by zaprosił, bo ja wiem, Zybertowicza, Czarnka czy Legutkę, albo amerykańskiego profesora Binindę, to prędzej połknąłby swój język i spalił z wysiłku ostatnie dwa neurony, niż by coś złego o nich czy ich nauce powiedział. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Wiechowe perypetie 27.09.26, 09:46 trzy.14 napisał: > Obejrzałem. To jest jeszcze bardziej przerażające niż słuchanie Ziemkiewicza. Z > naczy się, ten człowiek, no, powiedzmy, redaktor, (w jakimś sensie) niczemu nie > jest winien - jest produktem epoki, chwili, społeczeństwa. Ktoś tego słucha, k > toś pisze pozytywne komentarze, ktoś go zatrudnia, ktoś opłaca reklamy i abonam > enty, ktoś z nim zupełnie poważnie rozmawia, dyskutuje, daje premie. Niesamowit > e. Sporo osób, bo Twoje poglądy to kopia tego co regularnie słuchasz. Jak coś usłyszysz 1000x to w to wierzysz. Jak obraz na świat kształtuje GW, TVN i Wiech to bronisz Wiecha jak Częstochowy, a jak Czarnek, TV republika, do rzeczy to wróg publiczny nr jeden. Na merytoryczne argumenty nie ma miejsca, albo jesteś z nami albo przeciwko nam. Więc Wiecha nie lubi połowa Polski (PIS+Konfederacja+Korona) a kocha pewnie troche mniej. No i ta miłość przykrywa im wszystkie problemy - dokładnie tak jak np. pisowcom też każda afera nie szkodziła bo to była kwestia my albo oni. Ja uważam, że Wiech to wygadany agitator i agent wpływu - jakby się urodził kilkadziesiąt lat wcześniej, to skutecznie by namawiał na oddanie krowy do kołchozu. Obiektywnie - OZE w takiej formie jakiej są lansowane przez Wiecha są nierealne, ale ponieważ on nic nie liczy tylko wierzy i propaguje to tego nie dostrzega. Jak sobie weźmiesz kalkulator i różne rzeczy przeliczysz (ja to zrobiłem kilka lat temu), to cała bitwa o OZE będzie inaczej wyglądać. Ogólnie, aktualnie w Polsce można dodać jeszcze tylko troche wiecej OZE zanim się sieć zawali i będziemy mieli 20 stopień zasilania - jest wiele powodów. I teraz porównaj to do amerykańskiej TV informacyjnej sprzed, powiedzmy, Nix > ona (nie wiem, kiedy im się to zaczęło psuć) czy BBC. > > On chciał wejść z kamerą na salę, na której odbywała się obrona. Obrona jest publiczna, zawsze też trzeba zrobić protokół, często, nawet lata temu się brało od sekretarki jakiś dyktafon i nagrywało - w czym problem? > Zadał 3 pytania, z czego 2 na podstawie analizy Sztucznego, czego chyba nawet n > ie był świadom. Gdzie jest napisane od kogo mogą być pytania. Czy mogę zadać na obronie pytania od Wujka Staszka? To czemu nie od sztucznego. Jak doktor sie zna, to sie obroni. Fikcja doktoratów które zdaje niemal 100% powoduje, że je dostają ludzie którzy nie kumają podstaw dziedziny która sie zajmują. Takie jest moje zdanie na podstawie koło 20-30 obron w których byłem w komisji. > > Na sali było tez kilku "doktorów i profesorów nauk twardych" i ci dopiero Wiech > owi "łupnia dali"! Bardzo pogardliwie wypowiada się pan redaktor o społ-humach > jako takich, o nas, naukowcach jako takich, ale jak by zaprosił, bo ja wiem, Zy > bertowicza, Czarnka czy Legutkę, albo amerykańskiego profesora Binindę, to prę > dzej połknąłby swój język i spalił z wysiłku ostatnie dwa neurony, niż by coś z > łego o nich czy ich nauce powiedział. Binienda czy Legutka albo Czarnek jednak tytuły mają a Wiech nie. Zauważasz, że sam widzisz źdzbło w oku bliżniego a belki w swoim nie widzisz? Ja tam uważam, że zejscie z poziomu instytucji i merytoryki na poziom wojny plemiennej obniżyło poziom i dyskusji i jakości wszystkiego, z nauką włącznie. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Wiechowe perypetie 27.09.26, 09:52 Jeszcze dodam - bronienie Wiecha, Gorgon Mróż (chyba już 2 artykuły były w GW które ją broniły), tylko szkodzi nauce i naukowcom w polsce, bo jest to bronienie przegranej sprawy. Ktoś krzyczy - król jest nagi, a druga strona, nie, to nie tak, to hejt atak itp. Dla obserwatora z zewnątrz sprawa jest jasna - cała polska nauka wygląda jak recenzenci pracy Wiecha i jak prof G.M., a poza tym najlepszy polski uniwersytet jest na 500 miejscu (właśnie zdaniem większości dlatego, kto by tam znał kryteria rankingów). Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Wiechowe perypetie 27.09.26, 10:50 Ja sobie zadaję pytanie, gdzie leży poprzeczka, którą należy przeskoczyć. Nawet nie mówię wspólna, tylko taka w danej dyscyplinie, boć przecie w każdej wisi na trochę innym poziomie. Nawiasem powiem, że najciekawsze są chyba nauki techniczne, które są do siebie bardzo podobne, a spodziewam się, że poprzeczki wiszą na całkiem różnych poziomach Odpowiedz Link
dobrycy Re: Wiechowe perypetie 27.09.26, 12:11 pan.toranaga napisał: > Bardziej nawet myślę o czym innym, o żalu za zmarnowanym wysiłkiem doktoranta i > promotora. W efekcie leciutko pchamy poprzeczkę w dół. Ostatecznie po to się j > est recenzentem, żeby -jak trzeba- napisać negatywną recenzję. Ale tak po ludz > ku, to jest trudne, jeśli jest się człowiekiem empatycznym. Cały ten wpis jest > jednym wielkim truizmem, wiem. Piszę to bo dla mnie to wcale nie jest łatwe. Pamiętam, jak za PRLu co drugi produkt made in poland to był bubel (albo 3/4), bo też im żal było wyrzucić bubla do śmieci, bo by norm nie wyrobili. Zmienił sie system, i w firmach pojawiły się realnie działające komórki kontroli jakości. I ewidentnych bubli, z niechlujstwa, a nie by design już nie ma. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Wiechowe perypetie 28.09.26, 03:54 Dobrycy, nie ma znaczenia, czy wg ciebie jest agitatorem a wg mnie agitatorem jest Malecha. Takie opinie zostawia się poza salą, na której ma miejsce obrona. Pytanie, czy ten doktorat coś dokłada do nauki, I nie nam to osądzać, bo się nie znamy na metodzie naukowej nauk prawnych (Wiech jest z wykształcenia prawnikiem, bronił doktorat z nauk o polityce). Ten dziennikarz wszedł tam z "bad intent" (www.youtube.com/watch?v=N4zPu3ISCGs ). Nie żeby dochodzić naukowej prawdy, tylko by Wiecha zgnoić. Nie był tam przecież przypadkiem! Razem z nim byli przecież ci "twardzi" doktorzy, może i profesura. Zmówili się i zrobili cyrk. I owszem, obrona jest publiczna, ale zdeterminowana grupa szurii bez problemu z każdej obrony zrobi cyrk. Nie wiemy, co tam się działo i jak odpowiadał doktorant. Wiemy, że recenzenci pozostali przy swoich pozytywnych opiniach. A dobrze wiesz, że niemal na pewno nikt poza nimi i promotorem tej pracy nie czytał. GW nie opublikowała, o ile mi wiadomo, żadnej notatki w tej sprawie. Być może dlatego, że nie jest to człowiek "Tuska". Nagłośniły ją za to media prawicowe. Podobnie jak z ta panią od promocji. Doktorat jest napisany niechlujnie - Wiech sam więc wystawił się na strzał. Ale najgorsze jest to, że znaleziono tam co najmniej kilka stron przepisanych lub przetłumaczonych "na chama". I moim zdaniem TO jest główny argument, z którym będzie się musiała zmierzyć tamtejsza Rada Dyscyplin. Oczywiście - skoro afera jest ogólnopolska - to jest to rada z UW . Odpowiedz Link
dobrycy Re: Wiechowe perypetie 28.09.26, 08:34 trzy.14 napisał: > Dobrycy, nie ma znaczenia, czy wg ciebie jest agitatorem a wg mnie agitatorem j > est Malecha. Takie opinie zostawia się poza salą, na której ma miejsce obrona. > No ja nie byłem na obronie Wiecha. Poza tym nie jestem pewien, czy opinie o działalności doktoranta związanej z doktoratem, należy zostawić poza salą. Gdyby Wiech tańczył na rurce w gej klubie to tak, bo nie ma związku z jego doktoratem, ale jego działalność propagandowa ma związek z jego doktoratem. > > Pytanie, czy ten doktorat coś dokłada do nauki, I nie nam to osądzać, bo się ni > e znamy na metodzie naukowej nauk prawnych (Wiech jest z wykształcenia prawniki > em, bronił doktorat z nauk o polityce). > Bez jaj. Rozumiem, że nie możemy ocenić, nie wiem prac z teorii strun albo jakiś zaawansowanych z matematyki gdzie masz drabinke pojęć i dowodów, ale humanistyczną prace jak najbardziej idzie ocenić. Może nie tak krytycznie jak uczciwi eksperci ale z punktu widzenia metody naukowej, zasad pisania prac naukowych, warsztatu jak najbardziej. Istnieją pewnie prace humanistyczne których ściślak nie może ocenić - np. jakaś praca dotycząca przekładów ze starożytnych języków ale to wyjątki. Na odwrót jest o wiele częściej z tego samego powodu bo humaniści nie znają matematyki (na ogół). >A dobrze wiesz, że niemal na pewno nikt poza nimi i promotorem tej pracy nie czytał. Nie no wiemy, że przeczytał ten co dał znać UW i na twiterze (podobna historia jak prof GM) oraz ci co tam przyszli. Czyli doktorat Wiecha przeczytało więcej osób, niż 99% innych doktoratów. Tylko się cieszyć, że ludzie społecznie wykonują uczciwie i dokładnie pracę, której nie wykonują recenzenci chociaż mają za nią płacone. Swoją drogą recenzje często są sztampowe - w rozdziale tym jest to a w tamtym tamto i na jakąś opinie jest często 0.5-1strony 4stronicowej recenzji. > > GW nie opublikowała, o ile mi wiadomo, żadnej notatki w tej sprawie. Być może d > latego, że nie jest to człowiek "Tuska". Nagłośniły ją za to media prawicowe. P > odobnie jak z ta panią od promocji. > Pani GM była od Tuska, sam ją zachwalał. > Doktorat jest napisany niechlujnie - Wiech sam więc wystawił się na strzał. Ale > najgorsze jest to, że znaleziono tam co najmniej kilka stron przepisanych lub > przetłumaczonych "na chama". I moim zdaniem TO jest główny argument, z którym b > ędzie się musiała zmierzyć tamtejsza Rada Dyscyplin. Oczywiście - skoro afera j > est ogólnopolska - to jest to rada z UW . Nawet OSW sie złosiło z roszczeniami. Czego chcieć więcej. Nie rozumiem jak można bronić takiego szajsu. W komentarzach na forach wszędzie się wylewa że polska na nauka to szajs, a humanistyka to kompletne g. No ale jak ma być inaczej, jak recenzenci nie są w stanie wykryć plagiatu, o innych problemach nie mówiąc. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Wiechowe perypetie 28.09.26, 17:54 dobrycy napisał: > Nie no wiemy, że przeczytał ten co dał znać UW i na twiterze (podobna historia > jak prof GM) > oraz ci co tam przyszli. Czyli doktorat Wiecha przeczytało więcej osób, niż 99% > innych doktoratów. > Tylko się cieszyć, że ludzie społecznie wykonują uczciwie i dokładnie pracę, kt > órej nie wykonują recenzenci > chociaż mają za nią płacone. Swoją drogą recenzje często są sztampowe - w rozdz > iale tym jest to a w tamtym tamto i na jakąś opinie jest często 0.5-1strony 4st > ronicowej recenzji. O święta naiwności! Pierwszy raport, który zrobił tyle szumu i którym posługiwali się wszyscy krytycy, został stworzony przez (a co najmniej z użyciem) AI! Jedynym bytem, poza recenzentami i promotorem, który przeczytał ten doktorat, był AI!!!!!! Potem pojawił się drugi raport, którego autor wykazał istnienie plagiatów z języków obcych. I przyznał, że posłużył się w tym celu modelem Dżepetto. Potem pojawiła się informacja z OSW (Ośrodek Studiów Wschodnich), że Wiech kilka stron przeją od nich, ale to już było PO obronie. Dobrycy, doktoratów liczących sobie 222 stroni nikt nie czyta, chyba że to doktorat wybitny. Spotkałem się z 2-3 takimi przypadkami, czytałem cudze doktoraty wielokrotnie jako kopalnię wiedzy. Ale to są wyjątki. No i teraz zauważ, że skoro ten pierwszy raport wygenerowało AI, ale nie posłużyło się określeniami typu "chlebowość", to jest to raport porządny, klękajcie narody. Osoba, która go napisała, nie informując, że doktorat przeczytało w jej imieniu AI, jest wzorem postawy obywatelskiej. A jak było z panią Gorgoń, jeśli nie mylę nazwiska? Pieniądze wzięła za INNY RAPORT jako wykonawca (jeden z wielu) a nie szef projektu. Słowo "chlebowość" pochodzi zaś za ankiet. Ale najważniejsze: oskarżono ją o wzięcie pieniędzy za coś innego, niż w rzeczywistości. I teraz wszyscy maja ja za utytułowaną idiotkę-oszustkę. Nikt z pierwotnych oskarżycieli swoich zarzutów nie odwołał, skoro nie musiał. Kobieta wzięła roczny urlop i nikogo po sądach ciągać nie zamierza. Powtórzę: nie słyszałem o nikim, kto by doktoratowi Wiecha stawiał zarzuty na podstawie jego osobistej lektury. Wszyscy posługują się dwoma "raportami", z których jeden explicite został wygenerowany przez komercyjnego Sztucznego. Nie zmniejsza to oczywiście rangi zarzutów, niemniej, naprawdę stawia sprawę w innym świetle. No weź zarzut o braku obiecanego we wstępie modelu analitycznego. Ktokolwiek taki zarzut stawia, nie ma pojęcia, czym w naukach prawnych jest metoda analityczna. Przecież nie jest to model matematyczny oparty na równaniach, parametrach, danych eksperymentalnych, wykresach, tylko jakiś rodzaj pracy nad tekstem. Jak już napisałem: Wiech napisał doktorat niechlujnie, wystawił się na strzał. Niemniej, nie oznacza to, że w jego doktoracie niczego nie ma. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Wiechowe perypetie 29.09.26, 10:49 trzy.14 napisał: > No i teraz zauważ, że skoro ten pierwszy raport wygenerowało AI, ale nie posłuż > yło się określeniami typu "chlebowość", to jest to raport porządny, klękajcie n > arody. Osoba, która go napisała, nie informując, że doktorat przeczytało w jej > imieniu AI, jest wzorem postawy obywatelskiej. A jak było z panią Gorgoń, jeśli > nie mylę nazwiska? Pieniądze wzięła za INNY RAPORT jako wykonawca (jeden z wie > lu) a nie szef projektu. Słowo "chlebowość" pochodzi zaś za ankiet. Czytałeś te raporty? Ja tak. A wywiady z GM upewnił mnie, że to sztuczna inteligencja za tym stała tylko naturalna głupota. On była przez Tuska zachwalana jako specjlistka od marki/wizerunku. To tak jakby wźiąść ucznia szkoły specjalnej z FAS i przedstawiać go jako najlepszego młodego olimpijczyka, wzór dla młodych. To jest plucie w twarz i manie za idiotów obywateli. Ale najważn > iejsze: oskarżono ją o wzięcie pieniędzy za coś innego, niż w rzeczywistości. I > teraz wszyscy maja ja za utytułowaną idiotkę-oszustkę. Nikt z pierwotnych osk > arżycieli swoich zarzutów nie odwołał, skoro nie musiał. Kobieta wzięła roczny > urlop i nikogo po sądach ciągać nie zamierza. Może przeniosą ją do innej parafii. Cholera, aż mnie telepie. Jaki urlop. Ja bym założył stowarzyszenie akaemików i wytoczył process prywatny o utrate wizerunku jako stowarzyszenie, wraz z żadaniami odszkodowania i prac społecznych dla GM. > > Powtórzę: nie słyszałem o nikim, kto by doktoratowi Wiecha stawiał zarzuty na p > odstawie jego osobistej lektury. Wszyscy posługują się dwoma "raportami", z któ > rych jeden explicite został wygenerowany przez komercyjnego Sztucznego. > > Nie zmniejsza to oczywiście rangi zarzutów, niemniej, naprawdę stawia sprawę w > innym świetle. > Zachodzi ciekawe pytanie po co są recenzenci. Moznaby zamiast marnować te nie pamiętam koło 2000 wrzuciś do 3 różnych sztucznych i robota byłaby zrobiona znacznie lepiej. Na początek może jako 3 dodatkowych recenzentów, wraz z obowiązkiem publikacji recenzji. Musze się pobawić AI, jakie by recenzje napisał. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Wiechowe perypetie 28.09.26, 18:26 dobrycy napisał: > ale jego działalność propagandowa ma związek z jego doktoratem. Faktycznie, jeśliby zastąpić słowo "propagandowa" na "popularyzatorska", to gdybym był w takiej komisji, to pewnie bym ten czynnik uwzględnił. Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Wiechowe perypetie 27.09.26, 10:31 >Zybertowicza, Czarnka czy Legutkę dodam jeszcze prof. Andrzeja Nowaka (historia) O, to by ich nauki stwardniały do 10 w skali Mohsa! >Bieniendę O właśnie, jak twarda jest inżynieria materiałowa, a zwłaszcza "Metody obliczeniowe w fizyce ciała stałego" (podpowiedział mi sztuczny)? Zwłaszcza to drugie, kiedy na wstępie i po drodze należy przyjąć całą masę założeń, które mogą, aleć przecież nie muszą być prawdziwe, np. grubość dźwigara, którą z braku planu samolotu trzeba przyjąć na zdrowy rozum. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Wiechowe perypetie 29.09.26, 10:52 pan.toranaga napisał: > O, to by ich nauki stwardniały do 10 w skali Mohsa! > >Bieniendę > O właśnie, jak twarda jest inżynieria materiałowa, a zwłaszcza "Metody obliczen > iowe w fizyce ciała stałego" Twarda jak diament ! A co najmniej jak karborund. Podczas gdy humansityka to tak bliżej talku. Odpowiedz Link