Dodaj do ulubionych

Dwu- i wieloetatowość

13.02.09, 10:14
W propozycjach MNiSW (Partnerstwo dla Wiedzy Nowy model kariery akademickiej)
czytamy m.in.:

"4. POPRAWA POLITYKI KADROWEJ W UCZELNIACH I INSTYTUCJACH NAUKOWYCH
(...)
4.6 Ograniczenie wieloetatowosci w uczelniach i jednostkach naukowych na rzecz
dwuetatowosci, za zgoda rektora lub kierownika jednostki naukowej na drugie
zatrudnienie lub prowadzenie działalnosci gospodarczej"

Wszyscy się chyba zgodzą, że wieloetatowość to plaga szkolnictwa wyższego w
Polsce. I że jest szkodliwa dla rozwoju naukowego, chyba że drugim etatem jest
etat na Harvardzie czy Oxfordzie.

Ale przecież:
1. obecne pensje nawet profesorskie są tak niskie, że częstokroć dwuetatowość
jest jedynym wyjściem, by osiągnąć zadowalające dochody i adekwatny status
społeczny (nie mówię tu o willi z basenem)
2. Kadra dydaktyczna jest na tyle szczupła, że w przypadku wielu szkół
prywatnych NIE DA się prowadzić zajęć bez osób zatrudnionych na pierwszym
etacie w uczelni państwowej
3. W przypadku dwóch etatów jest jeszcze możliwe - choć bardzo trudne -
prowadzenie sensownych zajęć i dbanie o osobisty rozwój naukowy

Natomiast kwestia prowadzenia własnej działalności gospodarczej to już totalny
idiotyzm. Jeśli tu ma się robić problemy (na pewno wielu rektorów zgody nie
wyda) - to jak uczelnie mają współpracować z biznesem?

No i przede wszystkim. Co z problemem zastanym - a więc tymi pracownikami,
którzy już teraz pracują na 2 lub więcej etatach. Zakładam, że prawo nie
działa wstecz - więc oni dalej będą mogli odstawiać fuszerkę na macierzystej
uczelni.

Te nowe przepisy uderzą przede wszystkim w młodych pracowników. Znając życie,
nie ma co specjalnie liczyć na podwyżkę ich pensji, a możliwość dorobienia na
drugiej uczelni będzie zależała od dobrego humoru rektora albo szefa.
Obserwuj wątek
    • dr.niekoszerny Prowadzenie własnej działalności gospodarczej 13.02.09, 10:32
      Jesli ktos chce takowa prowadzic, to niech zalozy firme, ale nie
      zajmuje wtedy innym miejsca na panstwowej uczelni! Przeciez to
      stwarza tylko okazje do korupcji - zatrudnienie swego szefa jako
      doradcy, albo sprzedaz uslug studentom itp. itd.
      • dr.niekoszerny Prowadzenie własnej działalności gospodarczej... 13.02.09, 11:36
        ... na uczelni panstwowej powinno byc zabronione. Uczelnia to
        miejsce, gdzie sie robi nauke, a nie geszefty...
    • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 10:40
      > Natomiast kwestia prowadzenia własnej działalności gospodarczej to już totalny
      > idiotyzm. Jeśli tu ma się robić problemy (na pewno wielu rektorów zgody nie
      > wyda) - to jak uczelnie mają współpracować z biznesem?

      No chyba ze dg to po porstu drugi etat :)
      • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 10:44
        Wspolpraca uczelni z biznesem to totalny idiotyzm. Uczelnie sa od
        badan podstawowych, a nie od wdrozen. Od wdrozen sa prywatne
        instytuty, ktore moga wspolpracowac z panstwowymi uczelniami, ale
        tylko pod dokladnym okiem takich instytucji jak np. CBA.
        Inaczej bedzie tak jak dzis, ze asystenci, doktoranci i adiunkci
        wykonuja na panstwowej uczelni prace dla swego szefa, ktory prowadzi
        swa wlasna dzialalnosc gopspodarcza...
        • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 10:47
          Stary, na drugim etacie czyli dg pan profesor moze prowadzic sklep z marchewka.
          Zabronisz? Gdzie Ty masz glowe?
          • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 10:53
            Tak. I moze premiowac studentow i asystentow, ktorzy kupuja owa
            marchewke u niego. Jak pisalem: albo sie zajmujesz nauka, albo
            biznesem. Tertium non datum...
            • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:01
              ok to moze bardziej realnie - profesor dajmy na to chce prowadzic w ramach dg
              doradztwo i analizy dla prywatnego biznesu. uwal tym studenta, no prosze bardzo.
              • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:05
                Oczywiscie ze moze. Student ma np. w ramach zaliczenia albo pracy
                licencjackiej/magisterskiej/doktorskiej wykonac za niego te
                analizy... Widzialem to nie tylko w Polsce, ale i na Zachodzie.
                Korupcja ZAWSZE powstaje na styku sektora panstwowego i prywatnego:
                prywatny ma kase, a panstwowy wladze, wiec kupuje sie laski owej
                wladzy... :(
                • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:08
                  ok jesli mamy uprawiac czarnowidztwo to prosze bardzo. oczywiscie:
                  - prof uczelniany moze odwalac robote belwedera
                  - doktor robote habilitowanego
                  - magister robote doktora
                  - licencjat robote magistra
                  - sprzataczki i wozny robote licencjata
                  - a sprzataczki moha ja kupic na rynku, nie?
                  ;)
                  • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:22
                    Nie zauwazyles dotad, ze robote na uczelni wykonuja glownie
                    magistranci, doktoranci i adiunkci? I ze wykonuja ja za profesure,
                    ktora z kolei jest glownym beneficjentem owocow pracy tychze
                    magistrantow, doktorantow i adiunktow?
                    • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:27
                      no ja nie wiem, nigdy na zadnej uczelni roboty za kogos nie odwalalem, jesli Ty
                      tak, to wspolczuje.
                      • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:29
                        Pewnie odwalales, nawet nie wiedzac o tym... A te feudalne wrecz
                        stosunki to normalka, nawet na Zachodzie, gdzie tez doktoranci i
                        asystenci pracuja na konto swego szefa, ktory dostaje Nobla na
                        podstawie wynikow pracy swego zespolu...
                      • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:32
                        PS: Moja ex (wowczas asystent) kiedys wykonala w jeden semstr cale
                        badania, na ktore przeznaczono kilka lat, i za ktore profesura z
                        wydzialu ekonomicznego SGGW dostala niezla kase. A takich przypadkow
                        sa, niesety, ale setki tysiecy... :(
                        • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:45
                          o, czekaj. jesli miala to w wykazie obowiazkow to jak najbardziej poprawne.
                          hierarchia dziobania to jedno, a obowiazki pracownika to drugie.
                          • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 12:04
                            Nie miala w wykazie obowiazkow wykonywania pracy, ktora nie byla
                            wykownywana w ramach statutowych zadan wydzialu, i za ktora
                            pieniadze wzieli jej przelozeni.
                            Nieuczciwe jest tez branie na siebie zaslug i korzysci materialnych
                            z pracy, wykonanej przez innych.
                            I widze, ze zrobili ci niezle pranie mozgu...
                            • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 12:13
                              > Nie miala w wykazie obowiazkow wykonywania pracy, ktora nie byla
                              > wykownywana w ramach statutowych zadan wydzialu, i za ktora
                              > pieniadze wzieli jej przelozeni.

                              no to dala sie zrobic w bambus, moja wina?

                              > I widze, ze zrobili ci niezle pranie mozgu...

                              uhum, ja po prostu nie robie tego, czego nie mam w umowie o prace :)
                              • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 12:21
                                1. Nie miala wyboru. Miala wtedy nakaz pracy po studiach, bo takie
                                to byly wtedy czasy. Dzis takich nakazow nie ma, ale tez nie ma i
                                pracy...
                                2. Chyba zyjesz w PRLu. Dzis musisz robic to, co ci szef kaze, albo
                                jak to stwierdzil byl niedawno temu Urban: noga, doopa, brama...
                                • dala.tata Lesiu, jeden watek ci nie wystarczy? 13.02.09, 12:22

                                  • dr.niekoszerny Re: Lesiu, jeden watek ci nie wystarczy? 13.02.09, 12:24
                                    Widze, ze z tego forum zaczynaja znikac posty. Wiec ja tez z niego
                                    znikam...
                                    Pozdrowka!
                                • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 12:30
                                  > 2. Chyba zyjesz w PRLu. Dzis musisz robic to, co ci szef kaze, albo
                                  > jak to stwierdzil byl niedawno temu Urban: noga, doopa, brama...

                                  Niech Ci bedzie, zyje w PRL-u. Wykonuje tylko to, co mam w obowiazkach :)
                                  • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 12:46
                                    Wiem. Jestes profesorem belwederskim na panstwowej uczelni...
                                    niewyspany77 napisał: Niech Ci bedzie, zyje w PRL-u. Wykonuje tylko
                                    to, co mam w obowiazkach :)
                                    • niewyspany77 Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 12:56
                                      niech Ci bedzie ponownie, mimo ze jam skromy doktor dopiero :)
    • adept44_ltd Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 10:41
      w pełni się podpisuję pod uwagami - chyba wypadałoby taki rozdział ustawy zacząć
      od gwarantowanych podwyżek... co do prawa wstecz, to ta sytuacja nie zachodzi
      tu, poprzednia ustawa ograniczyła do dwóch etatów (więcej za zgodą rektora); z
      powodów, o których piszesz - brak kadry - myślę, że to nie przejdzie....

      swoją drogą jak czytam "wieloetatowość plagą" to mam wrażenie, że żyję w
      kosmosie, bo trzeba by napisać, małe zarobki plagą...
      • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 10:44
        Podwyzki? Niby za co?
        • adept44_ltd Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 10:55
          za pracę, jeśli nie wiesz, co to jest, poczytaj sobie w słowniku.
          • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:02
            Za prace (dokladnie za oddanie do dyspozycji pracodawcy swej sily
            roboczej) to placono pracownikom, i to z gory, w PRLu, w tzw.
            socjalizmie realnym. W kapitalizmie placi sie nie za prace, a za jej
            wyniki, a wiec z dolu... Wiec jakie wyniki pracy, taka placa...
            • adept44_ltd Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:09
              jak nie ma wyników, to trudno, ja mam i mówię za siebie.
              • dr.niekoszerny Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 11:24
                Jesli masz wyniki, to moje szczere gratualcje. Postaraj sie wiec,
                jak ja, o prace na Zachodzie, gdzie owe wyniki docenia, w tym tez i
                finansowo...
      • flamengista jest jeszcze taki mały problem 13.02.09, 14:28
        Że istnieje całkiem spora grupa ludzi, którzy od kilkunastu lat robią tylko
        dydaktykę na co najmniej 2 etatach. O rozwoju naukowym dawno zapomnieli.

        Oczekiwanie, że oni nagle zostaną zmuszeni przez rektora do pracy na jednym
        etacie i nagle rozwiną się naukowo jest całkowicie bez sensu.

        Po pierwsze - większość tych ludzi ma dobre znajomości na uczelni, więc dostaną
        zgodę na dodatkowy etat.
        Po drugie - nawet jeśli jakimś cudem im się zgody nie udzieli - to wybiorą
        uczelnię prywatną, gdzie lepiej płacą. Tam wymaga się od nich tylko dydaktyki i
        tego, by dawali uprawnienia. W efekcie na niektórych wydziałach państwowych
        uczelni może zabraknąć kadr;)

        A co do plagi - owszem, jest ona wynikiem niskich zarobków. Ale ja akurat
        pracuję w uczelni, w której (przynajmniej do niedawna) było kilku rektorów,
        kilkunastu dziekanów i prodziekanów i kilku kanclerzy z uczelni prywatnych. To
        już była plaga - w szczytowym okresie boomu edukacyjnego ludzie ci byli
        praktycznie nieobecni na uczelni. Teraz widać wyraźną poprawę, bo ludzie
        zaczynają szanować państwowe miejsce pracy. Ale jak im przyjdzie wybierać...

        Na UJ kazano niektórym wybierać - UJ czy KSW. I okazało się, że spora część
        wybrała KSW! Nic dziwnego, skoro płacili niemal dwa razy tyle co UJ.
    • tocqueville Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 13:40
      Dwuetatowość powinna być absolutnym maksimum, chociaż dla mnie to i tak
      ostateczność. A, że na niektórych prywatnych zabraknie kadry - trudno,
      zadziałają prawa rynku.
      • adept44_ltd Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 13:45
        tak jest już teraz...
        ja się właśnie zastanawiam nad tymi prawami rynku, jak zadziałają (jeśli
        oczywiście ta ustawa przejdzie), bo jeśli tak, to pensje profesorskie będą
        musiały rynkowo wzrosnąć..., zwłaszcza na prywatnych uczelniach, bo to one są w
        potrzebie, no i one nie gwarantują wielu bonusów, które gwarantują państwowe
        (choć w większości z nich znikną pewnie pieniądze na badania po nowych
        kategoryzacjach). Ale z drugiej strony, w związku z malejącą liczbą studentów -
        jest problem z kasą... więc co?
        • tocqueville Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 13:57
          kiedy wprowadzenie mechanizmów oczyści rynek z uczelni-widm (bez własnej kadry),
          ich studentów przejmą ci, którzy przetrwają
          wielu profesorów może się zdecydować na przejście do uczelni prywatnych na 1
          etat (podobnie jest np. w SWPS) oczywiście pod warunkiem większej pensji ale to
          dla uczelni z ambicjami i tak zysk
          • flamengista byłoby świetnie 13.02.09, 14:34
            Bo realna konkurencja między prywatnymi i publicznymi uczelniami o pracowników
            działa na naszą korzyść.

            Ale jakoś nie chce mi się wierzyć w ten optymistyczny scenariusz. Raczej w dobie
            kryzysu padną uczelnie źle ustosunkowane, te z układami będą mieć zielone
            światło na zatrudnianie dwuetatowców z państwowych. A o włączeniu zielonego
            światła będzie decydowały relacje właścicieli i rektora z państwową uczelnią.
            Jedne katedry będą rozwijać "podwójną" dydaktykę za podwójne pieniądze, inne
            zostaną odgórnie takiej możliwości pozbawione.

            Ja nawet nie mówię, że musi być to złe. Problem w tym, że widać zakusy na
            obcięcie pieniędzy na badania. Tym samym nie będzie żadnej marchewki, by
            poświęcić się badaniom naukowym i zrezygnować z dydaktyki.

            PS. niektórzy już tak daleko zabrnęli w dydaktykę, że po prostu nie są w stanie
            wrócić do uprawiania nauki. Kilkanaście lat zaniedbań kosztem dodatkowych fuch
            jest nie do nadrobienia, jak ma się ok. 40 lat, kredyt mieszkaniowy i dwójkę
            dzieci na karku.
            • adept44_ltd Re: byłoby świetnie 13.02.09, 14:46
              w optymistycznym wariancie będą dwa mechanizmy regulujące -
              1. pieniądze, uczelnia bez wyników nie dostaje pieniędzy, a więc (teoretycznie)
              nie opłaca się utrzymywać tych, którzy nie pracują naukowo,
              2. uprawnienia, w projekcie jest bowiem mowa o koniecznym dorobku do
              relewantności uprawnień,
              a jak będzie, zobaczymy...
              • flamengista dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 15:52
                współczesny.

                Bo niektórzy porobili doktoraty w połowie lat dziewięćdziesiątych i od tego
                momentu stanęli w miejscu. Właśnie stają przed opcją:
                1. próba wciśnięcie gniota "last minute" pod nazwą habilitacja - ale jest
                problem z marnym dorobkiem
                2. zostania starszym wykładowcą=więcej godzin za te same pieniądze

                Tyle, że w systemie oni mają dorobek, tyle że antyczny. Bo od kilkunastu lat nie
                napisali niczego wartościowego.

                Tylko nie wiem, jak systemowo oddzielać ziarna od plew, bo nawet tacy masowo
                publikują gnioty w zakładowych zeszytach naukowych.
                • dala.tata Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:00
                  wiesz, ja tam bym chcial miec katedre w ktorym bylby taki Chomsky z
                  Apects....ktora jest najbardziej cytowana ksiazka w lingwistyce, o ile sie nie myle.

                  to sie wszystko da zrobic, ale niestety nie za pomoca punktacji.
                  • adept44_ltd Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:07
                    ok, to jak?
                    • dala.tata Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:09
                      jak w brytyjskim RAE, panele oceniaja publikacje. wiem, wiem, problem
                      uczciwosci, ktory tez mozna by probowac rozwiazywac dobierajac ludzi spoza
                      'srodowiska'. ale innego rozwiazania nie widze.
                  • flamengista to prawda 13.02.09, 16:14
                    Sama punktacja nie jest lekiem na wszystko. Nawet mądrze rozplanowana.

                    Niemniej problemem polskiej nauki, w tym przede wszystkim nauk społecznych i
                    ekonomii w szczególności - jest właśnie dydaktoholizm.

                    Do lat 90tych nauki społeczne były ściśle kontrolowane przez władze, a potem
                    przyszedł boom edukacyjny. Niemal każdy od doktora w górę (a czasem i asystenci
                    bez dr) zaczął pracować na drugim i więcej etacie w sektorze szkolnictwa prywatnego.

                    Teraz ci ludzie wchodzą w wiek właściwy dla robienia habilitacji. I dobrze by
                    było, gdyby ten próg raczej podwyższać, niż obniżać. A samodzielność naukową
                    osiągnęli ci, co na to zasługują.
                    • dala.tata Re: to prawda 13.02.09, 16:17
                      flamengisto, a ty bardziej chcesz uczciwego systemu, czy bardziej chcesz
                      przywalic 'niektorym'? bo to nie jest to samo. a to drugie jest wrecz
                      nieuzyteczne. zemsta, nawet jesli sluszna, robiona pod plaszczykiem zmian
                      systemowych jest zawsze zlym doradca wobec tych zmian.
                      • flamengista jejku, jaka zemsta? 13.02.09, 16:28
                        Ja jestem młodym asystentem, nie mam się na kim mścić;)

                        Chodzi tylko o to, żeby habilitacja było sitem, przez które przechodzą najlepsi,
                        a nie ci z największym kapitałem społecznym.
                        • dala.tata Re: jejku, jaka zemsta? 13.02.09, 16:30
                          jednak nieustannie mowisz o tych 'niekotrych'. no sa tacy niektorzy i musmy z
                          tym zyc. idea jest wypracowanie systemu, w ktorym habilitacja bedzie progiem
                          jakosci a nie znajomosci.
                          • flamengista pytanie, jaki jest ich odsetek 13.02.09, 16:33
                            tych "niektórych". Jeśli stanowią niewiele znaczącą (10-20%) mniejszość - to nie
                            ma problemu.

                            Gorzej, jak tworzą GTW i blokują zdolniejszych i pracowitszych od siebie.

                            "idea jest wypracowanie systemu, w ktorym habilitacja bedzie progiem
                            jakosci a nie znajomosci" - no właśnie o to się rozchodzi.
                            • dala.tata Re: pytanie, jaki jest ich odsetek 13.02.09, 16:41
                              nie wiem, jaki jest odestek.ale to nie o nich chodzi.
                              to chodzi o system, w ktorym uczelni nie bedzie sie oplacalo trzymac tego typu
                              pracownikow.
                              • flamengista ależ chodzi 13.02.09, 16:49
                                Jeśli ich jest zbyt dużo, stworzą masę krytyczną zdolną do wypracowania takiego
                                systemu, który będzie chronił ich interesy.

                                Albo doprowadzą do "ewolucji" systemu w pożądanym przez nich kierunku.

                                Na pewno uczelnia będzie miała argumenty do promowania lepszych, a wyrzucania
                                słabeuszy - jak będzie WIĘCEJ, a nie MNIEJ pieniędzy na badania.

                                Bo jak się ograniczy finansowanie, to niektórzy mogą dojść do wniosku, że nie
                                warto nawet się starać o granty badawcze i należy się wyłącznie skoncentrować na
                                dydaktyce.

                                A wtedy nic się nie zmieni, może być nawet gorzej.
                                • dala.tata Re: ależ chodzi 13.02.09, 17:22
                                  jelsi chodzi to muszisz zrobic przeglad kadr. weryfikacje. no i koniecznie
                                  wprowadzic zasade ze stopien naukowy jest odwolywalny. doktoraty tez bedziemy
                                  weryfikowac? bo jak nie tolerujemy knotow, to pelna geba.

                                  ja osobiscie nie demonizowalbym i wolalbym, zeby uczelniom nie oplacalo sie
                                  trzymac leniwych pracownikow naukowych. system, a nie osoby.
                                • charioteer1 Re: ależ chodzi 13.02.09, 17:34
                                  Ja sie pod wieloma wzgledami zgadzam z fla.

                                  > Jeśli ich jest zbyt dużo, stworzą masę krytyczną zdolną do wypracowania takiego
                                  > systemu, który będzie chronił ich interesy.

                                  Znam instytut, w ktorym taka "masa krytyczna" malo nie spelnila programu wyborczego Kononowicza. Dopiero emerytury i inne czynniki naturalne umozliwily jakiekolwiek zmiany. Malo brakowalo, a nie byloby juz niczego.

                                  > Na pewno uczelnia będzie miała argumenty do promowania lepszych, a wyrzucania
                                  > słabeuszy - jak będzie WIĘCEJ, a nie MNIEJ pieniędzy na badania.

                                  To tez prawda i tak sie dzieje w praktyce.

                                  > Bo jak się ograniczy finansowanie, to niektórzy mogą dojść do wniosku, że nie
                                  > warto nawet się starać o granty badawcze

                                  Jezeli chodzi o granty, to najpierw trzeba samemu cos zrobic, zeby napisac dobry wniosek. Zeby cos zrobic, to trzeba miec za co i kolko sie zamyka.
                • adept44_ltd Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:06
                  to proste - do oceny liczy się dorobek z ostatnich 4 lat... a zeszyty własnego
                  wydziału, no cóż - niezbyt się liczą...
                  • dala.tata Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:10
                    nie zgadzam sie z tym. jesli piszesz ksiazke cegle, wielkie dzielo (jak ten od
                    historii sztuki co pisal ksiazke 30 lat), trudno zeby sie ci liczyla przez 4
                    lata do dorobku. podobnie jak z tym chomskym. sa ksiazki cytowane namietnie
                    przez 50 lat. dlaczego maja sie nie liczyc do dorobku?
                    • adept44_ltd Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:13
                      ja nie mówię o Chomskym, ani o tym od księgi, ja mówię o tych, co po habilitacji
                      nic nie napisali, a to chyba łatwo odróżnić... ;-) nie widzę powodów
                      utrzymywania na uczelni kogoś, kto nic w życiu wielkiego nie napisał, a stan
                      jego umysłu jest starszy od jego studentów...
                      • dala.tata Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:20
                        tak, ale chcesz to ciosac grubym toporem. to jak ten po habilitacji zaczyna
                        pisac te ksiazke i jeszcze mu z 4 lata brakuja, to ty juz po 4 latach go
                        wywalisz? bo ja nie.
                        • adept44_ltd Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:21
                          no to będziesz miał jak teraz :-)
                          • dala.tata Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:31
                            no ja juz nie :-)

                            natomiast chyba odmawiam uznania, ze w Polsce nie jestesmy w stanie wypracowac
                            systemu, ktoremu bedzie mozna zuafac. to trudne, ale mozliwe.
                            • adept44_ltd Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:35
                              a ja bym wziął młotek, gwoździe i parę innych...
                              i nigdzie nie powiedziałem, że nie jesteśmy w stanie wypracować systemu,
                              ośmielam się twierdzić, że powiedziałem wprost przeciwnie...

                              bo widzisz, jak to nie jest młotkiem, to jest tak, jak było u mnie. Prorektor
                              killer będzie zwalniał. Rektor - ojciecmatka wszystkim - przywróciła. A teraz
                              ex-killer na radzie wydziału wstawia się za kolegą 50-letnim adiunktem, bo to
                              dobry człowiek... (ale w sumie, na pytanie, czym się zajmuje nie padła
                              odpowiedź), więc widzisz, bez młotka nie da rady...
                        • adept44_ltd Re: dobrze by było, gdyby to był dorobek 13.02.09, 16:22
                          a najchętniej obciosałbym to maczugą... ;-)
                      • flamengista też nie widzę 13.02.09, 16:31
                        tyle że u nas obowiązuje filozofia - ma pensum, jest niezbędny. Choćby miał
                        wiedzę z lat osiemdziesiątych.

                        Nie sposób teraz właściwie wprowadzić nowego przedmiotu do programu, bo na
                        radzie wydziału robi się awantura. Zaraz zgłaszają się fachowcy i mówią - "my to
                        bierzemy".

                        Biorą pod siebie, bo sami nic nowego nie wymyślą. A pod płaszczykiem nowego
                        przedmiotu będą tłukli to samo co zwykle, z pożółkłych kartek i folii.
                        • dala.tata Re: też nie widzę 13.02.09, 16:34
                          ale to wystepuje na calym swiecie. departamtenty trzymaja ludzi z roznych
                          powodow i dorobek jest wazna czescia tegoz ale niejedyna. chodzi o znalezienie
                          zlotego srdoka.
                          • adept44_ltd Re: też nie widzę 13.02.09, 16:38
                            nie wiem, co powiedzieć, bo do końca nie wiem, z czym polemizujesz i w imię czego?

                            ja tylko chciałem powiedzieć, że jak baran nie pisze i nie czyta, to nie widzę
                            najmniejszego powodu, by go trzymać w pracy, a jak robi to do 10 lat (a
                            wcześniej niewiele więcej zrobił), to tym bardziej. A że w świecie chcą se go
                            trzymać, to ja mogę wysłać w świat 90% swojego instytutu...
                            • dala.tata Re: też nie widzę 13.02.09, 16:45
                              no polemizuje z tym, zeby nie wyrzucac dziecka z kapiela. nigdy nie jest tak ze
                              wszystko jest bialo-czarne i zawsze osoba z najwieksza iloscia punkotw ma dostac
                              prace. tak nie jest nigdzie.i nie moze byc.

                              a jak baran nie pisze i nie chce pisac i nie potrafi pokazac ze cos pisze, to
                              nie mam problemu zeby go wywalic. ja protestuje przeciwko mechanicznosci tego
                              wszystkiego.
                              • adept44_ltd Re: też nie widzę 13.02.09, 16:49
                                no dobra, dzisiaj taki dzień, że robiłbym to młotkiem i gwoździami, jutro może
                                tylko młotkiem ;-)))
                                a inna sprawa, że tych dzieci do wylania, to jakoś nie widzę dookoła, może
                                gdzieś dalej są...
                          • flamengista tyle że tu bardzo od złotego środka daleko 13.02.09, 16:39
                            Pisałem już na doktorantach o tym. Robimy nowy kierunek i w zasadzie nic nie da
                            się zrobić.

                            Zewnętrznych wykładowców zatrudnić się nie da, nowe ciekawe wykłady zawłaszczane
                            przez tych samych co zwykle, nie ma nawet wpływu na to kto z danej katedry dany
                            kurs poprowadzi (chodziło o np. uniknięcie "znanych" z wątpliwej jakości dydaktyki).

                            W takiej sytuacji naprawdę trudno wprowadzać nową jakość.
                        • adept44_ltd Re: też nie widzę 13.02.09, 16:36
                          otóż i to, obecnie się szuka godzin po pracowników, by nie zwolnić (nawet
                          baranów bez dorobku) - i to mają być studia? konkurencyjność, innowacyjność...
                          a wszystko to z braku młotka!
                          • dala.tata Re: też nie widzę 13.02.09, 16:48
                            ale po co maja to robic? ja wracam do systemu. jesli system czegos nie wymaga,
                            trudno zeby cos robic, nie? dla idei? pracownik z duzym dorobkeim jest
                            pracownikiem trudnym, ma wymagania. baran siedzi cicho i zapieprza, a
                            przynajmniej siedzi cicho. proste? jak drut!!!
                            • flamengista że siedzi cicho, to może 13.02.09, 16:52
                              ale na pewno nie zapieprza. Na pewno nie na państwowej uczelni.

                              No ale lenistwo też nie wszystkim przeszkadza, bo pracownik leniwy nie stanowi
                              konkurencji. Może o to właśnie chodzi.
                            • adept44_ltd Re: też nie widzę 13.02.09, 16:53
                              no fakt, ale nie wiem, do czego zmierzasz... bo za chwilę zaczniesz bronić tych,
                              którzy nic nie robią... ;-)
                              choć z drugiej strony, jak mówię w pracy, że piszę książkę, to niektórzy patrzą
                              na mnie jak na barana, no bo po co???
                              • dala.tata Re: też nie widzę 13.02.09, 17:19
                                adept znamy sie juz troceh i wiesz dobrze ze nie bede bronic lenia smierdzacego.
                                ja tylko nie chce mechanicznosci. i tyle.

                                a pasozytow trzeba jak pluskwy.
                                • adept44_ltd Re: też nie widzę 13.02.09, 17:33
                                  uffff, bo już przeląkłem się... ;-)))

                                  i mnie też chodzi o system... bo tylko on (ale niestety z młotkiem obecnie, w
                                  PL) jest w stanie coś zrobić
                  • flamengista muszę pochwalić moją uczelnię 13.02.09, 16:27
                    Kolegium rektorskie właśnie doszło do tego samego wniosku - że zeszyty naukowe
                    niewiele się liczą. Co prawda było za nie 6 pkt. KBN, ale poszczególne numery
                    były właściwie domeną poszczególnych katedr. Praktycznie były zamknięte na
                    publikacje z zewnątrz.

                    Teraz LIKWIDUJEMY ZN, w ich miejsce wprowadzone będą czasopisma tematyczne,
                    otwarte na publikacje zewnętrzne.

                    Może nie będzie to od razu poziom czasopism z LF, ale i taka zmiana cieszy.
                    • adept44_ltd Re: muszę pochwalić moją uczelnię 13.02.09, 16:32
                      to mnie ciekawi, jak dostaliście 6 p.??? jednym z warunków punktacji jest
                      ponadśrodowiskowy wymiar pisma...
                      • flamengista Re: muszę pochwalić moją uczelnię 13.02.09, 16:35
                        Proste. Bo mamy 1 kategorię. Podobnie jak w przypadku innych uczelni
                        ekonomicznych. I w innych uczelniach zeszyty też wyglądają podobnie.

                        U nas nie wszyscy się z tą zmianą zgadzają, bo mówią: "my się otwieramy, a
                        reszta nie". W sumie mają trochę racji, jest to pewne ryzyko. Ale ktoś musi być
                        pierwszy.
                        • adept44_ltd Re: muszę pochwalić moją uczelnię 13.02.09, 16:39
                          kategoria nie ma nic do oceny pisma, to jest oddzielna sprawa, i jeśli pismo
                          jest tylko wewnętrzne raczej (zgodnie z przepisami) nie ma szans na punktację...
                          • flamengista więc tu masz na dłoni przykład 13.02.09, 16:46
                            jak się miały przepisy do rzeczywistości;)
      • oluuu Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 21:15
        100% zgody.
    • oluuu Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 21:11
      Wieloetatowość jest jednym z najważniejszych powodów pozostałych patologii. To
      tak, jakby sprzedawca salonu Opla pracował na drugą zmianę u Forda. Nie ma
      takiej możliwości. Wiedzą to dobrze Japończycy i stąd systemy zarządzania oparte
      są w dużej mierze o lojalność pracowników.

      Wieloetatowość powoduje:
      - traktowanie każdego etatu z dystansem, bo "przecież jak nie tu, to mam jeszcze
      inne źródło dochodu",
      - dyfuzje rozwiązań administracyjnych (czytaj: biznesowych) pomiędzy
      konkurującymi uczelniami,
      - koszt kształcenia kadry ponosi zwykle uczelnia publiczna, a korzysta uczelnia
      prywatna (niech sobie sama kształci kadre, funduje badania, buduje zaplecze),
      - itd.
      • adept44_ltd Re: Dwu- i wieloetatowość 13.02.09, 21:47
        no ale wieloetatotwość to nie przyczyna, a skutek...
        • flamengista po części tak 14.02.09, 08:47
          choć niektórzy teraz nawet gdyby zarabiali 10 tys. na rękę na 1 etacie
          uczelnianym, to podjęliby pracę dodatkową w prywatnej uczelni.

          Bo winne są:
          - szczupłość kadry akademickiej - niektóre uczelnie prywatne muszą podkupywać
          kadrę państwowych, bo nie mają własnych. Może zmieni to Kudrycka z systemem
          akredytacji - niech rodzimi (tzn. ze szkół prywatnych) doktorzy dają uprawnienia;
          - metody zarządzania na państwowych uczelniach - wymogi typu - dyżury 2 razy w
          tygodniu, obecność na uczelni, realizowanie WSZYSTKICH zajęć, rozwój naukowy -
          były do niedawna bardzo lekko traktowane. Można było komasować zajęcia w jeden
          dzień - a resztę czasu spędzać po za macierzystą uczelnią. Można było odpuścić z
          20% zajęć i ich nie odrobić;
          - zarobki nauczycieli akademickich - zdecydowanie za niskie.

          Więc jak była okazja dodatkowo zarobić NIC na tym nie tracąc, to grzechem było
          nie skorzystać...

          Teraz dopiero u nas zaczyna się realniej wymagać, by pracownicy odbywali dyżury,
          by egzaminy dla zaocznych były w weekendy a nie w południe we środę, by
          pracownik coś publikował, by odrabiał opuszczone zajęcia etc. A ludzie, którym
          przez tyle lat pozwalano na lekkie traktowanie swoich obowiązków, czują się
          wręcz poszkodowani.

          Przywracanie normalności trochę potrwa. Przy okazji - wymagając od pracowników
          100% zaangażowania, warto by ich lepiej wynagradzać.
          • oluuu Re: po części tak 14.02.09, 19:50
            Prawie w całości się zgadzam.
            Choć, jak to w nauce, dyskusja, co jest przyczyną, a co skutkiem, nie jest łatwa.

            Kiedyś pisałem o tym, że gdyby wprowadzić jednoetatowosć, to w ciągu roku lub
            dwóch sytuacja by się oczyściła, a jednocześnie każdy zarabiałby praktycznie
            tyle co dziś.

            W najprostszym ujęcia jest tak, że dziś do przerobienia np. 500h potrzebnych
            jest np. dwóch adiunktów - po 250h każdy. Każdy z nich pracuje na innej uczelni,
            gdzie ma też (powiedzmy) 250h. I w sumie zarabia 2x wynagrodzenie na jednej
            uczelni. W sumie jest 1000h na dwóch.

            Gdyby wprowadzić jednoetatowość, to - pomijając do poprawy wymogi minimum
            kadrowe - jeden z nich mógłby pracować w jednej uczelni, a drugi w drugiej,
            mając jakby "dwa etaty", ale u jednego pracodawcy. Za nadgodziny w liczbie 250
            praktycznie ma drugą pensję.

            Oczywiście powyższe rozważania są uproszczone, ale generalnie tak by to
            wyglądało: jedni zostaliby na państwowej, a inni podkupieni (śmiem twierdzić, że
            najgorsi i śmietanka najlepszych - w obu grupach ci, którym nie zależy już na
            niczym, oprócz kasy) przez uczelnie prywatne. Wówczas konkurencja pomiędzy
            uczelniami nie byłaby na niby, jak teraz.

            Nawiasem mówiąc, uczelnia państwowa ma dość duże możliwości kształtowania
            wynagrodzenia i uważam, że byłoby to bardzo atrakcyjne miejsce pracy.
            • adept44_ltd Re: po części tak 14.02.09, 19:55
              przy takich nadgodzinach byłaby to połowa pensji (zresztą w przypadku adiunktów
              taka ilość godzin raczej wyklucza pisanie ....),
              ale możliwe, że zadziałałby taki mechanizm, że uczelnie zaczęłyby walczyć o
              pracowników... gdyby jeszcze wstawić zapis, że liczy się szczególnie pracownik z
              dorobkiem, mielibyśmy mechanizm kształtowania pensji...
              jedyny problem jest taki, że części uczelni mogłoby brakować pieniędzy - w
              związku z niżem... (MEN nawet obecnie nie pokrywa w pełni pensji...)
    • cretinophil Re: Dwu- i wieloetatowość 01.04.16, 23:06
      youtu.be/TgoqqM2VI8o
      przyklad konsekwencji patologii wywolywanej brakiem wieloetatowości - praca na śmieciówkach zamiast na drugi etat
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka