flamengista
13.02.09, 10:14
W propozycjach MNiSW (Partnerstwo dla Wiedzy Nowy model kariery akademickiej)
czytamy m.in.:
"4. POPRAWA POLITYKI KADROWEJ W UCZELNIACH I INSTYTUCJACH NAUKOWYCH
(...)
4.6 Ograniczenie wieloetatowosci w uczelniach i jednostkach naukowych na rzecz
dwuetatowosci, za zgoda rektora lub kierownika jednostki naukowej na drugie
zatrudnienie lub prowadzenie działalnosci gospodarczej"
Wszyscy się chyba zgodzą, że wieloetatowość to plaga szkolnictwa wyższego w
Polsce. I że jest szkodliwa dla rozwoju naukowego, chyba że drugim etatem jest
etat na Harvardzie czy Oxfordzie.
Ale przecież:
1. obecne pensje nawet profesorskie są tak niskie, że częstokroć dwuetatowość
jest jedynym wyjściem, by osiągnąć zadowalające dochody i adekwatny status
społeczny (nie mówię tu o willi z basenem)
2. Kadra dydaktyczna jest na tyle szczupła, że w przypadku wielu szkół
prywatnych NIE DA się prowadzić zajęć bez osób zatrudnionych na pierwszym
etacie w uczelni państwowej
3. W przypadku dwóch etatów jest jeszcze możliwe - choć bardzo trudne -
prowadzenie sensownych zajęć i dbanie o osobisty rozwój naukowy
Natomiast kwestia prowadzenia własnej działalności gospodarczej to już totalny
idiotyzm. Jeśli tu ma się robić problemy (na pewno wielu rektorów zgody nie
wyda) - to jak uczelnie mają współpracować z biznesem?
No i przede wszystkim. Co z problemem zastanym - a więc tymi pracownikami,
którzy już teraz pracują na 2 lub więcej etatach. Zakładam, że prawo nie
działa wstecz - więc oni dalej będą mogli odstawiać fuszerkę na macierzystej
uczelni.
Te nowe przepisy uderzą przede wszystkim w młodych pracowników. Znając życie,
nie ma co specjalnie liczyć na podwyżkę ich pensji, a możliwość dorobienia na
drugiej uczelni będzie zależała od dobrego humoru rektora albo szefa.