eeela
20.03.09, 02:51
Czyli temat natchniony wątkiem obok o dyskotekach i innych niegodnych rozrywkach.
Ja bardzo przyzwoicie słucham dużo klasyki i muzyki dawnej, ale moje zbiorki
muzyczne 'na imprezy' już zdecydowanie odbiegają od tego, co przystoi
doktor(ant)owi. Z lat nastoletnich mam pozostałą mase sentymentów do różnych
szarpidrutów (Nirvana, Metallica, Led Zeppelin), słucham takich tanich mikstur
jak Apocalyptica albo cheezy music jak Buena Vista Social Club. Z
dyskotekowych łupów bardzo lubiłam kiedyś, w latach nastoletnich, the Prodigy.
Mój osobisty (też doktorant) słucha jakichś weselnych polek mehikańskich albo
jakiegoś koszmarnego ryku co się nazywa death metal albo jakiś inny metal. W
kazdym razie nie da się tam rozróżnić melodii. Mój przyjaciel z Polski, już
doktor pełną gębą, bardzo podobnie - ryki jakieś dzikie.
Czy słuchacie czegoś, czego wam nie wypada? ;-D