milva_barring
04.01.10, 13:07
Kiedyś pisałam o mojej kocicy staruszce. Mieszkała u moich rodziców. No i zaginęła. Chyba wyskoczyła z balkonu w ubiegłym tygodniu. Szanse na to że żyje są niewielkie, bo mróz, śnieg i ten sylwester z fajerwerkami, a ona się panicznie bała. Dzisiaj dzwoniłam do pobliskich weterynarzy, czy przypadkiem ktoś nie przyniósł do leczenia. No i dowiedziałam się, że do jednego gabinetu straż miejska przyniosła kota do stwierdzenia zgonu, tylko że weterynarz, który tego kota widział będzie po południu dopiero.
Tak z siostrą przypuszczamy, że może czuła, że jej czas sie zbliża i sama odeszła. I tak siedzę i płaczę. Sama nie wiem czy chciałabym, żeby to była ona czy nie.
Wcześniej chciałam przygarnąć jakiegoś kota tutaj, do mojego mieszkania, ale teraz chyba już nie chcę.