Dodaj do ulubionych

Bicie a Lanie

04.01.10, 17:07
Czytam i czytam sobie wątek Tot o biciu i reagowaniu i zauwazyłam,
ze część z Was utożsamia klaps z laniem pasem czy kijem po plecach.
Serio to wg Was to samo?
Nie jestem zwolenniczka bicia dzieci, ale chyba klaps to nie to samo
co uderzenie w twarz czy przywalenie kablem od żelaska po plecach?
Obserwuj wątek
    • aniuta75 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 17:10
      Dla mnie to nie to samo...
    • figrut Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 17:19
      Nie, klaps to dla mnie nie to samo, co przywalenie kablem. Klaps to klaps,
      katowanie to katowanie.
    • ankh_morkpork Myśle, że z punktu widzenia bitego dziecka 04.01.10, 17:19
      to to samo. Czuje takie samo upokorzenie, ból psychiczny itp. bite ręką po twarzy czy kablem po tyłku.

      Różnica jest taka, że kijem czy kablem ból fizyczny, ślady na ciele itd. są większe, no i dziecko tłuczone drągiem łatwiej może zostać kaleką niż te "klapsowane".

      Bicie to tresura, a nie wychowanie. Szczegóły techniczne są tu bez znaczenia.
      • guderianka Re: Myśle, że z punktu widzenia bitego dziecka 04.01.10, 17:26
        Mi się wydaje, że żeby odpowiedzieć precyzyjnie w miarę należy
        odróżnic i nie sprowadzać do jednego poziomu :
        - indydentalnego klapsa/klapsów
        - stalego klapsowania przy każdej okazji i z byle powodu
        -stalego katowania -bicia pasem, kablami, nie wiem czym jeszcze
        Dla mnie wymiernym punktem do oceny jest częstotliwość. Klaps
        incydentalny pojawia się w wyniku emocji i bezsilności, rodzic zdaje
        sobie sprawę że ŹLE robi i stara się nie wracać do tego typu
        zachowań. Klapsowanie jako metoda wychowawcza, jako stałe założenie,
        jedyna forma konsekwencji jest do bani-bo wprowadza element terroru
        i stałej przemocy, uczy dziecko agresji. Katowanie -pomijam bo chyba
        komentować nie trzeba.
        • morepig Re: Myśle, że z punktu widzenia bitego dziecka 04.01.10, 18:41
          ja mysle podobnei jak guderianka smile
        • karra-mia Re: Myśle, że z punktu widzenia bitego dziecka 04.01.10, 18:44
          podpiszę się pod Tobą guderianko pozwolisz? smile
      • jowita771 Re: Myśle, że z punktu widzenia bitego dziecka 05.01.10, 14:08
        > to to samo. Czuje takie samo upokorzenie, ból psychiczny itp. bite ręką po twar
        > zy czy kablem po tyłku.

        Jako osoba, która dostała nie raz klapsa, a częściej ręką po twarzy i kablem po
        dupie (nogach i plecach, jak mama nie trafiła), powiem Ci, że to zdecydowanie
        nie to samo. Wstydziłam się rozbierać na wf, bo miałam pręgi od kabla. Nosiłam
        kilka warstw ubrań pod spodniami, żeby w razie lania mniej bolało. Klaps boli
        dużo mniej.
        • ankh_morkpork Re: Myśle, że z punktu widzenia bitego dziecka 05.01.10, 21:52
          W drugim akapicie swojego poprzedniego posta napisałam:

          Różnica jest taka, że kijem czy kablem BÓŁ FIZYCZNY, ŚLADY NA CIELE itd. są większe, no i dziecko tłuczone drągiem łatwiej może zostać kaleką niż te "klapsowane".

          Owszem, FIZYCZNIE jest różnica. Ale to nie znaczy, że notoryczne policzkowanie czy klapsowanie jest "lepsze".
    • mme_marsupilami Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 17:23
      Jestem przeciwniczka przemocy na dzieciach, w kazdej postaci, ale faktycznie od jednego klapsa w pupe do maltretowania daleko. Bicie dziecka w twarz uwazam za maltretowanie, bo oprocz bolesnosci jest tez ponizajace. Maltretowanie to tez ten jeden klaps, jesli jest to wyladowanie agresji doroslego na dziecku (sytuacja w sklepie opisywana przez deela).
      • perlowy_dzem Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 17:51
        a czemu ma służyć klaps?
        • inn-ka Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 18:59
          chyba szybkiej reakcji. Bo nie zawsze masz czas tłumaczyć 15 razy czemu czegoś
          nie wolno i stosować inne kary. Z drugiej strony lepszy klaps za jakąś
          niebezpieczną zabawę niż radzenie sobie z jej tragicznymi skutkami.
          Ale ja dopiero mamą będę, może sobie inne zdanie wyrobię.
          Ogólnie widzę różnicę między biciem a klapsem, ale chciałabym uniknąć nawet
          sporadycznych klapsów.
    • deela Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 19:01
      bez przesady
      ja zawsze mowie ze klapsa od lania nie odroznia ten co w zyciu wpierdol
      porzadnego nie dostal
      ja dostalam nie raz to i odrozniam doskonale jedno od drugiego
      • granadax Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:04
        tez naleze do bitych i wlasnie z tego powodu nie tkne swoich najmniejszym palcem.
        Klaps to radzenie sobie z soba, a nie radzenie sobie z dzieckiem.
        O biciu nawet nie dyskutuje bo nie ma o czym.
        • deela Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:50
          > Klaps to radzenie sobie z soba, a nie radzenie sobie z dzieckiem.
          pusty slogan
          im czesciej go slysze tym sie staje glupszy
      • deodyma Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 09:17

        deela napisała:

        > bez przesady
        > ja zawsze mowie ze klapsa od lania nie odroznia ten co w zyciu
        wpierdol
        > porzadnego nie dostal
        > ja dostalam nie raz to i odrozniam doskonale jedno od drugiego





        racja.
        mysle podobniesmile
    • mearuless no ok 04.01.10, 19:33
      a sytuacja sprzed pol godziny.
      warszawa-srodmiescie. przystanek "sniegockiej"
      wysiadam z corkami, mija nas para plus dwoje dzieci.
      dziewczynka biegnie i kopie zlodowacony lod, nagle podbiega jej tato lapie ja za
      kark i mowi, w zasadzie krzyczy "wpierdolic ci?,poprzedniego kopa za slabo ci
      zajebalem?"

      no i co to bylo?
      bo przeciez jej nie uderzyl?
      tylko powiedzial?

      dla mnie to przemoc, przemoc za ktora ten pan powinien beknąć!
      zniewazanie slowne, poszturchiwanie, ponizanie- bezwzglednie karalne!

      moja starsza znieruchomiala by po chwili poiwedziec panu ze jest "nienormalny"-
      i miala racje, szkoda ze ja sie nie odezwalamsad
      • deela Re: no ok 04.01.10, 20:05
        no widzisz mea
        ja mam alergie na "szkoda ze sie nie odezwalam" a taka pyskata niby jestes
        przychodzi co do czego zwykle dupa
        ja bym pewnie glosno stwierdzila ze zaraz sama mu kopa zasadze jak jest taki cwany
        ale to ja
        ja sie nie sadze w internecie ja dzialam
        • mearuless Re: no ok 04.01.10, 20:28
          masz racje.
          ja zwykle cos mowie w takich przypadkach.
          zwykle- nie zawsze.
          dzis bylam obladowana zakupami, do tego targalam kubelek z kfc i ewke, i jakos
          nmi bylo nie po drodze....

          zreszta, zeby zwrocic uwage to tez trzeba miec komu, byle co i tak nie z rozumie.

          łatwiej mi pouczac gdy jestem sama i nie narazam moich babek na odpowiedz
          "pouczanego".

          zrozumiesz to gdy starszak bedzie cie szarpal za reke i prosil' mamo, chodz juz,
          nie rozmawiaj, ja sie boje ze cos ci zrobi"

          do pouczania rowniez musi byc i miejsce i pora i stosowne okolicznosci.
    • aga9001 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 19:35
      Historia z życia....

      Przeprowadzajac sie do nowego domu, młoda miała 3 lata - nigdy
      jeszcze nie dostała w tyłek klapa. Stary domek byl 2 pokojowy, bez
      schodów i innych zagrozeń. Nowy dom piętrowy ze schodkami i fajną
      poręczą, taką, że dziecka głowa miała sie nie mieść smile specjalnie
      mierzone.

      Pierwszego dnia dziecie wychaczyło trzy miejsca gdzie jak sie
      okazało głowa się miesciła sad Jedno na samej górze, drugie na
      półpiętrze i trzecie na samym dole. Eksperymenty młodej poparte były
      wielkrotnym tłumaczeniem aby tego nie robiła, a ona swoje, a my
      swoje i tak w koło macieju. Drugiegi dnia po południu argumentem,
      który miał pzremówic do rozumu był klaps. A widziała jak jej kolega
      dostal w tyłek od matki, wiec wiedziała co to jest.
      Trzeciego dnia zabawa od nowa, ona łeb miedzy szczeble, ja swoje. Po
      południu jej pomysłowość sięgnęła zenitu, na najniższym poziomie
      wsadziła głowe, i obkręcajac sie cała przelazła (chuda jest i
      dlatego). Ja - matka stałam i patrzyłam, jak skończyła, wzięłam za
      ręke, wytłu,aczyłam , ze wiele razy jej mówiłam aby tak nie robiła,
      ze mogła sobie zrobic krzywde i powiedziałam, ze ostrzegałam, ze
      dostanie klapsa... Ściągnęłam majty i przyrżnęłam w goły tyłek.
      Powiem szczerze ręka mnie zabolała, i dupka była czerwona. Młoda
      wyła a mi się serce kroiło... potem sie wyryczałam w łazience.

      Nigdy więcej tego nie zrobiła, omijała zabawę w tym miejscu szerokim
      łukiem.
      I pytanie - co lepsze czekac aż spadnie i rozbije głowę(bo jakby to
      zrobiła wyzej to zleciałby głową w dół na płytki) czy dać klapa. Ja
      wybrałam to drugie, może mniej wychowawcze, ale skuteczne.
      Kalpy młodej na palcach jednej ręki mogę policzyć. Ten jeden
      pamiętam cały czas... może dlatego , że pierwszy...
      • totorotot Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 22:16
        Aga, jest trzecie rozwiązanie- zabezpieczyć te trzy miejsca w schodach, np. dokręcając dodatkowe szczeble.
        Bicie-jak już wspomniałam- jest wynikiem lenistwa i bezmyślności rodziców. Bardzo przepraszam, że użyłam słow o tak negatywnym wydźwięku i proszę, abyś się nie obrażała smile
        Jednak często rodzice traktują klapsa jako ostateczne rozwiązanie, nie starając się znaleźć innego sposobu rozwiązania sprawy.

        Na innym forum facet tłumaczył się i usprawiedliwiał, że z bólem serca ale musiał klapsać dziecko, bo z uporem maniaka, pomimo tłumaczeń (wiek dziecka- dwa lata) dziecko pchało paluchy w gniazdko.
        I był zapewne baaardzo zdziwiony, jak mu zaproponowano blokady do gniazdka, gdyz sam na to nie wpadł smile
        • aga9001 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 22:44
          Problem w tym, że nie dało sie zabezpieczyć.
    • iziula1 Re: Bicie a Lanie-różnica żadna 04.01.10, 19:37

      Obydwa sposoby karania dziecka naruszają jego nietykalność cielesną.
      Poza tym niczego nie uczą.
      Dziecko odczuwa tylko złość, frustracje, gniew i ból.
      Nie wyciaga wniosków.
      Skuteczną metodą są konsekwencje i rozmowa.
      Tylko to wymaga o wiele większego zaangażowania ze strony rodziców a
      o ile łatwiej przylać.... crying
      • aga9001 Re: Bicie a Lanie-różnica żadna 04.01.10, 19:41
        Nie każdy rodzic ktory daje klapa nie angażuje się w wychowanie
        dzieci. Czasami wydaje mi się, że takie teorie mają osoby nie
        posiadające dzieci - bo teoria i praktyka niestety nie zawsze idą w
        parze.
        • iziula1 Re: Bicie a Lanie-różnica żadna 04.01.10, 19:47

          Aga odpowiadam:
          Mam dwoje dzieci!
          Dwóch chłopaków z piekła rodem!
          Nocami marze o słodkiej, grzecznej, łagodnej i nuuuudnej córeczce.
          Ja byłam aniołkiem i nie wiem za co los mnie pokarał urwisami?! smile

          PS. chodze na warsztaty dla rodziców.
    • w_miare_normalna Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 19:48
      teraz znow sie zaczna watki idelanych mam, ktore beda w punktach
      wypisywac jakie to a)zalosne b)ponizajace c) glupie itd. bic dzieci
      ze dla dziecka bitego nie ma znaczenia czym dostanie, ani gdzie, ze
      liczy sie to, ze dostalo sratatata
      moim zdaniem jest roznica miedzy biciem obojetnie gdzie,ale BICIEM
      a klapsem w dupsko jak dzieciak przegnie i tyle
      zreszta pewnie wypowie sie w tym watku deela, a ja juz kilkakrotnie
      czytalam jej wypowiedzi na ten temat i zgadzam sie z nia w 100%
      • doral2 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 20:13
        w_miare_normalna napisała:

        > teraz znow sie zaczna watki idelanych mam, ktore beda w punktach
        > wypisywac jakie to a)zalosne b)ponizajace c) glupie itd. bic dzieci
        > ze dla dziecka bitego nie ma znaczenia czym dostanie, ani gdzie, ze
        > liczy sie to, ze dostalo sratatata
        > moim zdaniem jest roznica miedzy biciem obojetnie gdzie,ale BICIEM
        > a klapsem w dupsko jak dzieciak przegnie i tyle
        > zreszta pewnie wypowie sie w tym watku deela, a ja juz kilkakrotnie
        > czytalam jej wypowiedzi na ten temat i zgadzam sie z nia w 100%.."


        siem pod tobą podpiszę.
      • perlowy_dzem Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 20:20
        ok mnie uczono, że klaps wynika z tego, że rodzic sobie nie radzi i
        daje klapsa bo jest bezsilny...
        to jakby porażka wychowawcza...
        nie umiem Ci wytłumaczyć to Cię strzele, bom silniejszy, bo
        szybciej, bo bardziej dobitnie....
        oczywiście jeden klaps to nie koniec świata...ale po co?
        nie da się naprawde inaczej?
        ja jeszcze nie wiem...to tylko teoria...
        • guderianka Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:06

          oczywiście jeden klaps to nie koniec świata...ale po co?
          > nie da się naprawde inaczej

          wszystko fajnie tylko nie bierzesz pod uwagę jednego. W większości
          przypadków tego klapsa sie nie planuje.
          • perlowy_dzem Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:19
            ale...jeżeli ma się na względzie przy wychowywaniu ich brak, to
            napewno da się pomahamować...zależy od tego kto co uważa...
            • guderianka Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:34
              Pierwsza zasada bycia rodzicem . Nigdy nie mów :
              -nigdy
              -zawsze
              -na pewno

              wink
              • doral2 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:37
                tak, tylko że zasady są po to, żeby je łamać. i ustanawiać nowe.

                zasady też nie są na "zawsze", i "na pewno" nie są jedyne i słuszne, i "nigdy"
                się nie zmienią.

                to tylko kwestia dekady.
                • guderianka Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:45
                  ale ja nie o zasadach tylko o tym, że każdy kto ma dziecko powinien
                  wiedzieć , że nie można byc pewnym niczego
                  wink
                  • doral2 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:51
                    guderianka napisała:

                    > ale ja nie o zasadach tylko o tym, że każdy kto ma dziecko powinien
                    > wiedzieć , że nie można byc pewnym niczego.."

                    tak, to słuszna koncepcja smile
                  • iziula1 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:23
                    guderianka napisała:

                    > ale ja nie o zasadach tylko o tym, że każdy kto ma dziecko
                    powinien
                    > wiedzieć , że nie można byc pewnym niczego
                    > wink

                    Szczególnie własnych reakcji.
                    Co nie wyklucza szukania lepszych rozwiazań niz siłowe ( klaps ).
                    • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:24

                      Szczególnie własnych reakcji.
                      > Co nie wyklucza szukania lepszych rozwiazań niz siłowe ( klaps ).

                      pełna zgoda
              • perlowy_dzem Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 10:06
                zgadzam się, ta zasada dotyczy nie tylko bycia rodzicem smile
      • jowita771 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:20
        Ja się zgadzam, że klaps od czasu do czasu to coś całkiem innego niż lanie, ale
        obawiam się, że osobie, która daje klapsa łatwiej przyjdzie dać lanie, gdy klaps
        nie wystarczy. Może moje spojrzenie jest spaczone, bo byłam bita i wiem, że mam
        skłonności do bicia. Znam taka po prostu "metodę wychowawczą", kiedy dziecko coś
        zbroi automatycznie przychodzi mi do głowy "rozwiązanie" w postaci lania, bo ja
        tak była wychowywana. Muszę się pilnować, bo z każdym klapsem jest łatwiej o
        następnego, dlatego muszę się pilnować.
        • jowita771 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:23
          Trochę masło maślane mi wyszło w ostatnim zdaniu, ale grunt, ze wiadomo o co
          chodzi smile
    • bernimy Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 20:16
      Nie to nie to samo, ale co dla jednego jest klaps czyli klaps to dla
      drugiego porządne pieprznięcie w dooopę też będzie tylko klapsem.
      Mało tego, jeśli raz, drugi dziesiąty da klapsa to następnym razem
      posunie się dalej. Jakby granica się przesuwa!!! A jeszcze jeśli
      dodamy brak reakcji dziecka/starszego dziecka na klaps to taki
      pseudorodzic przejdzie najpierw do mocniejszego klapsa, potem klapsa
      za klapsem i z coraz większą siłą zwłaszcza PRZY BRAKU REAKCJI!!! I
      to na 100%
      Dlatego jestem przeciwniczką klapsa! To nie jest metoda wychowawcza!
      Klapsem rodzic przyznaje się do porażki wychowawczej!
    • figrut Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 20:43
      U mnie sytuacja była niemal identyczna jak u Agi, tylko że zamiast schodów i
      barierki była ulica. Też tłumaczyłam setki razy i nic to nie dawało. Dopiero
      solidnie czerwony tyłek po solidnych (chyba trzech) klapsach na goły tyłek gołą
      ręką poskutkowały i młody nigdy już mi na ulicę nie wybiegł.
      Mam przesyt tych wszystkich durnowatych mądrości psychologów. Z klapsa robi się
      straszną przemoc, z zabawek militarnych wyrośnie bandyta strzelający do ludzi,
      książki, te klasyczne bajeczki na których się wychowaliśmy, powinny być
      dobierane aby osobowości nie zaburzyć wrrrr....
      Mam dość rozbestwionych dzieciaków którym nowocześni psycholodzy zmienili
      granice, a rodziców nie nauczyli co zamiast, gdzie i jak te granice wytyczyć.
      Moje dzieci chowane po staremu. Solidne klapsy w tyłek za wybieganie na ulicę i
      wsadzenie kota do piekarnika, jak również wiele, wiele innych rzeczy w tej
      chwili tępionych. Mają być normalne, nie wydelikacone, nie przewrażliwione, z
      normalnym na ile to możliwe dzieciństwem.
      • guderianka Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:08

        Solidne klapsy w tyłek za wybieganie na ulicę i
        > wsadzenie kota do piekarnika,

        te, figrut-niani nie oglądasz?
        Po pierwsze -to twoja wina że dziecię nie ma szacunku do zwierza.
        Po drugie jak nie ma tego szacunku to masz nauczć -posadzić na
        kolana, wytłumaczyc, wyjaśnić.


        p.s. ale musisz mieć więcej kotów bo na bank po takim wyjasnianiu
        następny w solarium wyląduje
        wink
        • figrut Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:15
          Koty już bezpieczne, bo tyłek szczypał i piekł niemiłosiernie wink
          Jestem rocznik 71. Za czasów mojego dzieciństwa klapsy były klapsami, a
          katowanie to były krwawe pręgi na plecach braci Włodka i Zbyszka i z tym, że te
          pręgi to katowanie, zgadzali się wszyscy znani mi dorośli (głównie sąsiadki, bo
          ich rozmowy słyszałam). Im dalej w przyszłość, nowe badania, nowe zasady, tym
          więcej bestialstwa, chamstwa i nie liczenia się z innymi. Miało być lepiej, bo
          badania psychologów, bo opieka pedagogów, a robi się coraz gorzej, coraz
          niebezpieczniej w tym młodym pokoleniu wychowanym na nowych "zasadach".
          • guderianka Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:35
            prawda ?- gani/eliminuje się klapsy, bicie linijką po dloniach w
            szkole, krytuje klęczenie na grochu i in.a tymczasem borem losem
            kiedyś nie było takiego zwyrodnialstwa i bestialstwa jak dzisiaj..
      • miarka71 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:12

        figrut napisała:

        > U mnie sytuacja była niemal identyczna jak u Agi, tylko że zamiast
        schodów i
        > barierki była ulica. Też tłumaczyłam setki razy i nic to nie
        dawało. Dopiero
        > solidnie czerwony tyłek po solidnych (chyba trzech) klapsach na
        goły tyłek gołą
        > ręką poskutkowały i młody nigdy już mi na ulicę nie wybiegł.
        > Mam przesyt tych wszystkich durnowatych mądrości psychologów. Z
        klapsa robi się
        > straszną przemoc, z zabawek militarnych wyrośnie bandyta
        strzelający do ludzi,
        > książki, te klasyczne bajeczki na których się wychowaliśmy,
        powinny być
        > dobierane aby osobowości nie zaburzyć wrrrr....
        > Mam dość rozbestwionych dzieciaków którym nowocześni psycholodzy
        zmienili
        > granice, a rodziców nie nauczyli co zamiast, gdzie i jak te
        granice wytyczyć.
        > Moje dzieci chowane po staremu. Solidne klapsy w tyłek za
        wybieganie na ulicę i
        > wsadzenie kota do piekarnika, jak również wiele, wiele innych
        rzeczy w tej
        > chwili tępionych. Mają być normalne, nie wydelikacone, nie
        przewrażliwione, z
        > normalnym na ile to możliwe dzieciństwem.
        --AMEN
        Są ludzie, których uprzejmość gorsza jest od bezczelności.
      • doral2 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:18
        figrut napisała:

        "...Mam przesyt tych wszystkich durnowatych mądrości psychologów. Z klapsa robi
        się straszną przemoc, z zabawek militarnych wyrośnie bandyta strzelający do
        ludzi, książki, te klasyczne bajeczki na których się wychowaliśmy, powinny być
        dobierane aby osobowości nie zaburzyć wrrrr....
        > Mam dość rozbestwionych dzieciaków którym nowocześni psycholodzy zmienili
        granice, a rodziców nie nauczyli co zamiast, gdzie i jak te granice wytyczyć.
        > Moje dzieci chowane po staremu. Solidne klapsy w tyłek za wybieganie na ulicę
        i wsadzenie kota do piekarnika, jak również wiele, wiele innych rzeczy w tej
        chwili tępionych. Mają być normalne, nie wydelikacone, nie przewrażliwione, z
        normalnym na ile to możliwe dzieciństwem...."

        łototototototo!!!
        • lolinka2 Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:52
          łototototototototototototototo....
        • truscaveczka Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 21:55
          Założenie, że bicie jest dobrą metodą wychowawczą jest dla mnie
          przegięciem, podobnie jak zastanawianie się, czy wzięcie pod pachę
          upartego dwulatka, żeby go wydrzeć z piaskownicy i pójść do domu jest
          przemocą.
          Jedno i drugie się zdarza, nie jest chwalebne, ale nie jest też
          Potwornym Złem i Sprawcą Traum.
          Ja bym mogła kilka dni opisywać od czego się traumy robią, jak bić
          dziecko żeby bolało najbardziej, jak dopierdzielać słowem.
          Nigdy nie upokorzyłam ani nie upokorzę mojego dziecka. A klapa
          dostaje. Czasem. Szkoda, wolałabym inaczej. Staram się tego unikać.
          Trudno jednak nie podpisać się pod Figrut czy Doral - z założeniem,
          że debilne zachowanie się POWTARZA i argumenty ludzkie nie docierają.
          Nawet włożenie kota do pieca nie może być powodem zlania dzieciaka
          jeśli zrobił to pierwszy raz i z głupoty. Jeśli recydywa, drżyj,
          pośladku wink
          • evita-is-me Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 22:11
            Młodej klapsy na palcach jednej ręki mogę policzyć. Nie jestem z tego dumna, ale też nie uważam, żeby stała jej się straszna krzywda.Zastanawia mnie tylko jedna rzecz... Jeżeli klaps jest pod wpływem chwili np. za wybiegnięcie na ulicę i jest wymierzony od razu (inaczej nie miałby sensu) to jak można go wymierzyć na goły tyłek? Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Młoda nigdy nie dostała na goły tyłek, bo uważam sam klaps za upokarzający dla dziecka, a jeśli miałabym ją jeszcze przy tym rozebrać i to na ulicy to chyba wolałabym na smyczy prowadzaćsmile
            • figrut Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 22:24
              Jeżeli klaps jest pod wpływem chwili np. za wybiegnięcie na ulicę i
              > jest wymierzony od razu (inaczej nie miałby sensu) to jak można go wymierzyć n
              > a goły tyłek?
              Można. Polna, błotnista dróżka (było wtedy mokro, brzydko i ponuro)łącząca tzw.
              groblę (chodnik w parku) z ruchliwą ulicą gdzie ciężarówki wiozą kamień wapienny
              i cement. Po bokach dróżki i w stronę parku masa krzewów, dróżką za bardzo
              wózkiem przejechać się nie da, bo koła w błocie grzęzną, żywej duszy dookoła
              której można by było młodszego pod opieką zostawić i za starszym pognać - brak.
              Zwyczajnie, złapałam, ściągnęłam spodnie z majtkami i sklepałam tyłek. Co dla
              Ciebie jest niezrozumiałe ?
              • evita-is-me Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 22:48
                Nie gorączkuj się taksmile Nie chodzi o to, że oczami wyobraźni nie mogłam zobaczyć owej sytuacji, tylko oto, że z autopsji wiem jak bardzo może się poczuć upokorzone takie dziecko. I tak jak pisałam wcześniej nie o samego klapsa chodzi tylko o sposób jego wymierzenia.Ale to tylko moje skromne zdanie, jeżeli tobie to odpowiada to ok.
                • figrut Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 22:49
                  > Nie gorączkuj się taksmile
                  ???
            • figrut Re: Bicie a Lanie 04.01.10, 22:26
              O proszę, masz nawet miejsce zdarzenia tongue_out
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/gg/hj/swog/IMQ8O1iGbHFMfCG0yB.jpg
              Czerwona to błotnista dróżka prowadząca do ulicy którą młody pognał, zielona to
              normalny, twardy chodnik w parku.
    • bernimy no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 08:59
      z tym klapem na gołą pupę!

      O ile klapsa mogę sobie wyobrazić w dramatycznych okolicznościach
      (kiedyś pisałam, że dla mnie to np. wyrywanie się dziecka w jakimś
      amoku pod koła samochodu) o tyle klapsa na gołą pupę nie wyobrażam
      sobie. To jest doopiero klęska rodzica, bo nie tylko że wymierza
      karę (dyskusyjne) ale również poniża własne dziecko w najgorszy
      sposób!!! Co ma na celu odsłonięcie pupy? Ma mocniej boleć? Ma
      zostac zdeptana Jego godność? Bo to na 100%. Ale również zdeptane
      zostaje coś więcej.
      • margotka28 Re: no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 09:14
        też mnie to w tej dyskusji uderzyło. Klaps, jeśli według rodzica był
        jedyną możliwością aby nie stała się tragedia jestem w stanie
        zrozumieć, ale klaps na goly tyłek? Nie bardzo ogarniam.
      • figrut Re: no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 09:17
        Widzisz Bernimy, Ty możesz sobie dochodzić wyższych czy niższych celów. Dla mnie
        klapsy na goły tyłek były po to, aby mi dzieciak poczuł na własnej skórze,
        wystraszył się (tak, tak, wystraszył) co go w przyszłości może czekać i więcej
        nie ryzykował, bo konsekwencje będą bardzo bolesne. Mam na koncie 19 latkę na
        studiach z którą naprawdę mam świetny kontakt i dwójkę w wieku szkolno
        przedszkolnym próbującą zacałować mnie na śmierć i podczas zabawy śpiewających
        własne kompozycje "mamusia jest kochana" według twórczości własnej. Moje dzieci
        były badane przez szereg specjalistów, psychologów dziecięcych i pewnie ten cały
        sztab o kant dupy trzeba roztrzaskać, bo nie zna się na dzieciach i uznał, że
        dzieci mają świetny kontakt z tą głupią matką i ani grama śladów traumy
        dotyczącej matki. Mówiąc szczerze, to mnie to wisi co oni tam sobie wypisali w
        papierach, bo dla mnie żadnym autorytetem nie są. Jednak widzę że powtarzasz
        słowa wciskane nam przez nich do głów, kiedy ci sami twierdzą, że dzieci traumy
        nie mają (mimo klapsów na goły tyłek), są szczęśliwe i mocno związane z matką.
        • bernimy Re: no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 09:34
          Figrut, nie powtarzam słów wciskanych, bo mam dopiero 2 latkę i nie
          miałam jeszcze przyjemnosci z psychologami.
          Piszę Ci na podstawie własnych doświadczeń: jako dziecko (dostawałam
          klapsy, takie były czasy) i jako rodzic.
          Widze po mojej matce, że sama nie chce komentować. Teraz nie dałaby
          podnieść ręki na wnuczkę (ma już 4) i nie dlatego, że to wnuczka to
          się bardziej kocha, tylko dlatyego, ze teraz sama wie, że to nie
          jest metoda wychowawcza!
          I moja matka wychowała 3 dzieci, też niby jesteśmy bez traumy, ale
          zarówno Ona jak i Jej dzieci przyjęły do wiadomości, że bicie
          dziecka jest niemocą, porażką rodzica a nie metodą wychowawczą!

          U mnie bardzo często są dyskusje na ten temat (także z bratem mojej
          matki) i wszyscy jedankowo twierdzą, że teraz dzieci są mądrzejsze,
          bardziej kumate, szybciej wszystko chłoną. Ale ta kumatość i mądrość
          nie bierze się z nikąd. Jest na to wytłumaczenie: kiedyś nikt nie
          cackał się z dzieckiem: miało być najedzone, czyste, przebrane,
          miało mieć sucho i marsz iść miało się bawić i nie zawracać gitary
          rodzicom!!! A teraz rodzic (oczywiście ten który to zrozumiał)
          zszedł do poziomu dziecka, siada na dywanie, po pracy juz nie liczy
          się garowanie i leżenie z gazetą tylko ZABAWA z dzieckiem!!! I stąd
          te dzieci są takie madre i kumate, bo ich się słucha, rozmawia z
          nimi, zwraca się uwagę na ich potrzeby.
          Pisze to po to, aby Ci pokazać, że średnim argumentem jeste
          argument "ja dostawałam klapsy, przeżyłam, uważam że nie mam traumy
          i ja tez tak będę wychowywać".
          Bo nie wszystko co było kiedyś było dobre! I to przyznają nawet
          poprzednie pokolenia.
          Człowiek żyje i całe życie się uczy. I dobrze jak potrafi dostzrec
          swą niedoskonałość i przyznać sie do błędu. Gorzej gdy jest się
          zatwradziałym: tak robiła moja babka, moja matka i ja też tak będę
          robiła!

          I szczerze, klapsa mogę zrozumieć (w opisanych wyżej
          okolicznosciach), ale za cholerę nie zrozumiem, dlaczego rodzic tak
          czuje potrzebę poniżenia własnego dziecka, które bardzo mocna kocha,
          i wymierza mu klapsa no gołą pupę!
          • figrut Re: no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 09:46
            Jedyne bicie które z dzieciństwa pamiętam jako małe koszmarki, to bicie po
            twarzy. Kilka razy dostałam laczkiem na tyłek i pamiętam tylko, że dostałam,
            lecz żadnej traumy nie mam. Nauczona doświadczeniem z domu rodzinnego staram się
            nie powielać błędów moich rodziców, a tymi błędami z całą pewnością nie były
            ślady laczka na pośladkach. Były to rzeczy dużo gorsze, bezbolesne fizycznie
            których unikam jak ognia jako rodzic.
            Mój dziadek nigdy mnie nie bił po za jednym, jedynym razem kiedy po jego laniu
            nie mogłam usiedzieć na krześle, bo pośladki u uda z tyłu tak piekły, że
            pamiętam to do dziś. Nie stłukł mnie za nic, a za notoryczne łamanie zakazu
            łażenia na skarpę gdzie mógł się piach osypać i nas zasypać. Zawsze myślałam, że
            dziadek kocha tylko mojego brata, wtedy kiedy lał mnie i płakał jak dziecko przy
            tym laniu dowiedziałam się, że dziadek mnie kocha również. Tydzień wcześniej na
            tej samej skarpie zasypało traktorzystę w traktorze. Tak, popieram mniejsze zło,
            aby nie dopuścić do większego zła. Stłukę tyłek tak, żeby piekł i bolał, kiedy
            na szali postawię możliwość, że stracę dziecko pod kołami samochodu. Nigdy nie
            uważałam tego za moją rodzicielską porażkę.
            • margotka28 Re: no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 09:52
              znaczy się tłuczesz aby uniknąć tragedii i ma boleć, żeby dziecko
              zapamiętało? Dobrze rozumiem? W takim razie powiem ci, że dziecko
              będzie pamiętać do końca życia, żeby czegoś tam nie robić jak mu
              przywalisz kilka razy trzepaczką (taką do dywanów) i najlepiej na
              goły tyłek. Widzę, że powielasz schemat rodzinny.
        • margotka28 Re: no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 09:36
          możesz sobie to tłumaczyć jak chcesz, ale dla mnie klaps dany
          dziecku na goły tyłek nie ma na celu przestraszenia tylko poniżenia
          dziecka. Ja do tej pory pamiętam klapsy dawane na goły tyłek. Innych
          jakoś nie. I mam żal do matki za to, że tak robiła i żal do ojca za
          to, że na to pozwalał. Traumą tego nie nazwę, ale urazą owszem.
          • iziula1 Re: no to teraz mnie rozwaliłyście 05.01.10, 14:29

            Jestem w stanie wyobrazic sobie że w emocjach, ze złości strachu
            daje się dziecku klapsa bo np wbiegło na ulice.
            Ale już rozebranie dziecka, odsłonięcie pupy by dłoń lepiej i
            bolesniej przylgneła - nie. To nie wzburzenie ale chęć poniżenia
            dziecka.Uwłacza to jego godności.
            I nie ma wtedy mowy o pierwszym wzburzeniu, pomroczności jasnej.
            Niech każda z tych mam co zdjeła dziecku majty by mu przylać
            przypomni sobie co wtedy czuła lub myślała.
            Potem postawi się na miejscu tego dzieciaka z czerwoną i boląca pupa.

            Kochacie swoje dzieci nad życie, są waszym całym światem - skąd więc
            ta chęć zawładnięcia nim i stworzenia uległym ??!
            Bo z karnością to nie ma nic wspólnego,
    • deodyma Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 09:07

      ale chyba klaps to nie to samo
      > co uderzenie w twarz czy przywalenie kablem od żelaska po plecach?
      >




      oczywiscie, ze nie to samo.
    • karra-mia tak sobie czytam 05.01.10, 09:53
      wszystkie wypowiedzi i wiem na pewno jedno:
      za dużo się o tym gada, bo wychodzi na to, że winne mają się czuć
      matki, które naprawdę w ekstremalnych sytuacjach dały w dupę
      dziecku, zdarza się i mi, jako że mój 3latek jest po prostu
      nadnadnadaktywny. A patologia robi swoje... leje dzieci kablem,
      katuje, gwałci, wyzywa, obraża, poniża i z tym nikt nic nie robi, bo
      prościej/bezpieczniej skupic się na normalnej rodzinie , u której
      klaps to baaaardzo rzadkie wydarzenie. Ci nam nic nie zrobia, a taka
      patologia za ścianą to chuj wie, co może zrobić.

      Ciekawa jestem, ile jeszcze wątków na temat bicia powstanie i za
      każdym razem będziemy to samo gadać, a nic się nie zmieni.
      • figrut Re: tak sobie czytam 05.01.10, 10:03
        Bo widzisz Karra, społeczeństwo popada w paranoję.
        Moje dzieci są na celowniku psychologów (ze względu na sprawę którą założyłam),
        co do starszego wcisnąć swoje "mądre" rady chce mi pedagog szkolna. Jej syn
        (posiadający już rodzinę) tłucze swoją żonę, pracuje tylko po to aby kupić
        dodatkowe filmy na DVD (kolekcjonuje oryginały) do swojego wypasionego kina
        domowego stojącego na panelach towarowych z hurtowni (podłoga podcieka wodą) i
        przez 7 lat swojego mieszkania z rodziną twierdzi, że nie będzie remontował
        mieszkania, bo rodzice mu w bloku kupią. Pani która wciska mi rady jak mam z
        dzieckiem postępować, sama swojego syna dobrze nie wychowała.
        • karra-mia Re: tak sobie czytam 05.01.10, 10:06
          otóż to.
          Ja polegam na własnej intuicji, super niania to wg mnie pierdoli
          farmazony (za przeproszeniem). Nie da jej się słuchac, a jak widzę
          karnego jeżyka to mi się ulewa. Bo wychodzi na to, ze dzieciaki mają
          tylko prawa, a obowązków to żadnych. Głaskać, cackać się, tulić,
          tłumaczyć... jezu ludzie, bez przesady. Normalna mama i tata to
          chyba czują jak dziecko wychować, moga się kogoś poradzić, ale ten
          ktoś im dziecka nie wychowie.
    • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 10:52
      Wiecie co, dziewczyny? Nie będę tu wpisywać swoich przemyślen, a wkleję moze odnosniki do kilku artykułów nt. klapsów.

      Wiem, że niektóre z Was nadal będzie prezentować postawę "nie będzie mi nikt wmawiał, że czarne jest czarne, a białe- biale", być może jednak w głowach niektórych z Was zasięję ziarno wątpliwości, czy NA PEWNO mają rację stosując klapsy, czy BYĆ MOŻE jednak warto czasem wysilić mózgownicę i postąpić z dzieckiem w inny sposób.



      PS. Agusia- "nie da się" trzasnąć drzwiami obortowymi albo polizać łokcia. Schody ZAWSZE da się zabiezpieczyć- np. montując bramki, mało estetyczny być może gips-karton, siatkę, albo... wzmożyć opiekę nad dzieckiem np. mając na nie cały czas oko, zamykając się z nim w pomieszczeniu itp. ALE wymaga to - oczywiście - więcej pracy z dzieckiem= mniej czasu wolnego rodziciela.
      • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 10:58
        KLAPS OGŁUPIA

        "Blisko 80 proc. Polaków twierdzi, że zdarzają się sytuacje, "kiedy dziecku trzeba dać klapsa"
        (...)

        [ZESPÓŁ] Obserwował dwie reprezentatywne grupy dzieci - jedna liczyła ponad 800 dzieci w wieku 2-4 lat, druga - ponad 700 dzieci w wieku 5-9 lat. Okazało się, że dzieci karane klapsami po upływie czterech lat miały niższe IQ niż te, których rodzice używali innych form dyscyplinowania. W przypadku starszych dzieci różnica wynosiła 2,8 pkt, wśród młodszych - aż 5 pkt. Liczyła się też częstość bicia - im częściej dziecko dostawało klapsy, tym niższe było jego IQ.

        (...)

        Teraz okazało się, że klaps trwale ogłupia dzieci. Dlaczego? Spośród możliwych przyczyn wymienia się głównie stres oraz brak stymulacji poznawczej, co przejawia się tym, że kara cielesna jest bardzo ubogim bodźcem. Bite dziecko uczy się jedynie, iż silniejszy ma rację (co potem objawia się w agresji wobec słabszych), a kara wynika nie tyle z popełnionego wykroczenia, co z tego, że dało się złapać. Innymi słowy - można broić, dopóki rodzice nie patrzą.

        Natomiast dziecko, któremu rodzice starają się słownie wytłumaczyć, dlaczego jego postępowanie jest nie do przyjęcia, uczy się empatii ("jest mi przykro, że nie dotrzymałeś słowa") i rozumienia związków przyczynowo-skutkowych ("jak nie umyjesz ząbków, to będą bolały"). A przy tym ciągle słyszy nowe słowa, co niezwykle korzystnie wpływa na rozwój słownictwa. Ponadto takie stawianie granic dziecku działa także wtedy, gdy akurat nie patrzymy, bo dziecko zyskuje wewnętrzne przekonanie na temat pewnych norm ("mama nie patrzy, ale lepiej nie wkładać łapki do kontaktu, bo będzie boleć").



        Streszczenie dla tych, którzy nie dadzą rady przeczytać do końca. Czyżby byli bici w dzieciństwie? smile
        • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 11:01
          BICIE NIE, ALE KLAPS TAK

          krótkie, nt. prac rzadu wink
          • bernimy Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 11:13
            Niestety do wielu nie trafi, bo rodzice cenią swój czas i
            zdecydowanie wolą klapsa dać niż tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć.

            Zdecydowanie wybiorą spranie tyłka bo 10 razy krzyczeli aby
            posprzątał niż posprzątją razem z nim zabawki sad
            • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 11:25
              Niestety, masz rację Bernimy. Ale byc może na 50 "niewiernych Tomaszek" trafi się jedna, która postara się chociaż POMYŚLEĆ nad innym sposobem, zanim walnie dziecko.
              Wiadomo, że nikt od przeczytania forum nie zmienia diametralnie swoich poglądów- ale zdobywając nową wiedzę na forum może zweryfikować swoje postępowanie.
        • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 11:04
          Jeszcze fragment rozmowy z psychologiem (dot. art. Klaps ogłupia), bardzo zgrabnie ujęte:


          Zwolennicy kar cielesnych uparcie powtarzają "dziecku trzeba od czasu do czasu dać klapsa, bo wyrośnie z niego chuligan". Gdzie tu logika?


          - Być może pochwała klapsa wynika z subiektywnych doświadczeń: "mnie rodzice nie żałowali paska, a jednak wyrosłem na porządnego człowieka." Równie dobrze można jednak powiedzieć, że "dzięki suto zakrapianym imprezom od trzynastego roku życia nie jestem alkoholikiem". Oczywiście, zdarza się, że bite dziecko wyrasta na normalnie funkcjonującego dorosłego. Dzieje się tak jednak pomimo, a nie dzięki klapsom.

          Osobiste doświadczenie często ulega racjonalizacji - niemal każde dziecko bezwarunkowo kocha rodziców, więc gdy doświadcza przemocy, często ową przemoc gloryfikuje, myśli: "skoro mnie biją moi kochani rodzice, to z pewnością mają rację".

          Właściwą skalę skutków bicia widać w szeroko zakrojonych badaniach, w których widać związek między klapsami, a spadkiem IQ, głębokimi zmianami osobowościowymi i problemami emocjonalnymi. Nigdy zaś nie zetknęłam się z podpartymi solidną metodologią badaniami, które jakkolwiek uzasadniałyby użycie klapsa.

          *dr Hanna Bogacka jest psychologiem i psychoterapeutą, b. wykładowcą Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
          • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 11:12
            Co ciekawe, Polska wlecze się swoimi średniowiecznymi poglądami w ogonie cywilizacji. Jak można doczytać, drogie Panie, to, że jako naród lubimy bić dzieci, to skutek wychowania kościoła:

            Rodzice wierzą w bicie, nauczyciele - już nie

            I skróciki wyrwane z kontekstu huehue:

            . Ale co czwarte dziecko jest bite pasem lub innym przedmiotem. Matki są równie surowe jak ojcowie i tak samo często sięgają po przemoc. Najczęściej bite są małe dzieci, które same nie potrafią się jeszcze obronić i nie wiedzą, że rodzic nie ma prawa stosować przemocy.

            Co ciekawe - o ile w Polsce zwolenników wychowywania dzieci twardą ręką łatwiej znaleźć na prowincji, wśród osób bez wykształcenia

            Skąd ta skłonność do bicia? - Myślę, że dużą rolę odgrywają uwarunkowania kulturowe. Polska była jedynym krajem tego regionu, gdzie państwo nie ingerowało tak głęboko w życie rodziny. Dużą rolę odgrywał za to - inaczej niż w pozostałych krajach - Kościół. A księża podkreślali wciąż rolę hierarchicznej rodziny i surowego wychowania, mniejszą wagę przykładając do nauczania o prawach dziecka - uważa Monika Sajkowska, dr socjologii, prezes fundacji Dzieci Niczyje
            • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 11:20
              Klaps to też przemoc
          • bernimy Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 11:15
            A to już naprawdę niewiele osób zrozumie:

            "Oczywiście, zdarza się, że bite dziecko wyrasta na normalnie
            funkcjonującego dorosłego. Dzieje się tak jednak pomimo, a nie
            dzięki klapsom
            ."
      • figrut Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 13:27
        > Wiem, że niektóre z Was nadal będzie prezentować postawę "nie będzie mi nikt wm
        > awiał, że czarne jest czarne, a białe- biale", być może jednak w głowach niektó
        > rych z Was zasięję ziarno wątpliwości, czy NA PEWNO mają rację stosując klapsy,
        Proponuję najpierw wychować dziecko przynajmniej do wieku szkolnego, a później
        odpowiedzieć szczerze ile prawdy jest w tej teorii.
        Pokolenie 30-40 latków. Jest nas tutaj sporo więc same powiedzcie, czy w tamtych
        czasach było tyle bestialstwa co teraz ? Nie, nie było. Zdarzali się prowodyrzy
        w klasach, zdarzały się bójki, ale czy wielu uczniów w tamtych czasach wpadało
        na pomysł aby zamknąć drzwi w klasie i zgwałcić koleżankę ? Może kosze na
        głowach nauczycieli były minimum comiesiecznym wydarzeniem, albo kopanie ucznia
        do stanu nieprzytomności i wywózki do szpitala było dość powszechną rozrywką ?
        Czy wyjście do szkoły napawało Was strachem nie z powodu nie odrobionych lekcji,
        a z powodu tego, co może Was spotkać od uczniów Waszej szkoły (to na gorąco, mój
        syn ze szkoły po świętach wrócił) ? Czy mieliśmy aż tyle bestialskich
        przestępstw popełnianych przez młodzież ? Gdzie jest to lepsze ? Jeśli za lat 20
        psycholodzy przejrzą na oczy i napiszą, że poprzez wcześniejsze błędy w
        badaniach mamy społeczeństwo bestialstwa i bezduszności, społeczeństwo które nie
        zna granic, to co wtedy powiecie ?
        Robi się badania dla naszych dzieci, nie znając tych dzieci osobiście. Odbiera
        się nam prawo kierowania sercem, instynktem i rozumem. Powinno się tępić
        bestialstwo w każdym wydaniu, a takim jest KATOWANIE, lecz nie parę klapsów.
        Przy katowanym dziecku uruchamia się normalny, ludzki odruch tak stary, że wręcz
        instynktowny - współczucie, litość i tym powinniśmy się kierować. Mówi się nam
        jak mamy wychowywać dzieci, jak je karmić, jakie warunki mamy mieć w domu, co
        czytać dzieciom, w jaki sposób poświęcać im czas. Co jest grane ? Czy my to
        społeczeństwo bezmózgowców które dostaje rozpiskę co wolno, a czego nie wolno ?
        Gdzie się podziało miejsce na rodzicielstwo. Takie zwyczajne z błędami, wzlotami
        i upadkami ? Zwierzęta zaczynają być od nas mądrzejsze. Suka skarci szczeniaka
        zębami jak przekroczy granice. Pozwala na zabawę, lekkie podgryzanie, ale nie
        pozwala na przekraczanie granic i szczenię wie, dokąd wolno mu się posunąć. To
        wiedza która przechodzi z pokolenia na pokolenie w świecie zwierzęcym, tylko za
        nas musi myśleć w takiej zupełnie naturalnej sprawie i ustalać wszystko sztab
        psychologów, psychiatrów, dietetyków itp.
        • margotka28 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 13:54
          jak było kiedyś z przestępczością wśród nieletnich to trzeba by
          jakieś prace naukowe poczytać. Trybuna Ludu i Dziennik niekoniecznie
          były w tamtych czasach obiektywne.
          Zależy również gdzie i do jakiej szkoły się chodziło. U mnie było
          wielu zdemoralizowanych uczniów i ja akurat się ich bałam. Bałam się
          również tego, że jak taki jeden z drugim potną mi fartuch, albo
          utopią czapkę i poturbują lekko to w domu dostanę za to lanie
          (klapsy z reguły na gołą dupę). Bo wiesz jak moja matka rozumowała?
          Że skoro jestem poturbowana, to pewnie zadaję się z niepewnym
          elementem i chciała mi "wybić" z głowy podobne zabawy w przyszłości.
          Jaki był efekt? Czułam się podwójnie skrzywdzona.
          Firgut ja się z Tobą zgodzę, że klaps dany czasami z bezsilności nie
          spowoduje traumy, że sklepanie dziecka po gołej dupie też tej traumy
          nie spowoduje. Ale zgodzisz się ze mną, że może spowodować.
          I daleka też byłabym aby utożsamiać ilość i jakość dawanych klapsów
          ze wzrostem przestępczości. Wszak chyba znane są wyniki badań, które
          traktują o tym, że dziecko wychowane w przemocy samo również przemoc
          stosować będzie.
          • figrut Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:13
            Jak już wspomniałam wcześniej, nie byłam katowana nigdy (tzn. raz zostałam przez
            moją babkę batem z węzełkami). Klapsy, a w zasadzie w naszym przypadku laczki
            takie z podeszwą z sztucznej, śliskiej skóry pamiętam jak przez mgłę. Były,
            tyłek poszczypał, ale traumy żadnej nie mam i nie chciałam wtedy doprowadzić
            ponownie do tego, aby tyłek nieprzyjemnie piekł. Pamiętam zbyt dobrze uderzenia
            w twarz (bardzo upokarzające) i jeszcze gorsze katowanie słowami. Tak, w tamtych
            czasach trafiały się baaardzo sporadycznie przypadki bandytyzmu wśród młodzieży,
            ale były to przypadki, a nie norma. Mieszkam blisko szkoły (gimnazjum i
            podstawówka, dwa budynki, dwie szkoły). W podstawówce jest względny spokój, choć
            w klasie mojego syna akurat jest przypadek dziecka rozbestwionego, wychowanego
            bez granic. Jednak to co się dzieje w gimnazjum, to dantejskie sceny - groźba
            gwałtu na nauczycielce (ubiegły rok przed końcem półrocza), wysypywanie śmieci z
            koszy, kosze na głowach matematyka i księdza, polonista z wyciętą dziurą w
            płaszczu na plecach, skórki od bananów bez żenady rzucane pod nogi nauczycieli,
            uczeń stający w otwartym oknie i krzyczący, że jak nie dostanie miernej, to
            nauczyciel będzie miał go na sumieniu, uczennica z głową skąpaną przez
            "koleżanki" w klozecie - po za groźbą gwałtu wszystkie przypadki są z tego roku
            szkolnego. Policja interweniuje i wypuszcza z pouczeniem (mała szkodliwość
            czynu). O wielu faktach dowiaduję się od samych nauczycieli (przyjaźń z
            dawniejszych czasów), głównie o takich, których nie zgłaszają gdzieś wyżej, bo
            to i tak nic nie da po za ewentualną zemstą.
            Dzieciakom zabrało się stare granice, wytyczyło nowe, ale zabrało mądrego, który
            by te granice mądrze i jasno wyrysował. Tak jak napisała Karra - dzieci mają
            prawa, a o obowiązkach się zapomniało.
            • bernimy Figrut 05.01.10, 14:32
              I Ty całe zło obecnych czasów upatrujesz w "nie biciu dzieci"? No
              nie załamuj mnie!
              Porównujesz czasy kiedy wszyscy żyli w ogromnym strachu o własne
              życie, kiedy nie można było głośno wyrazić swych poglądów bo dostało
              sie w najlepszym przypadku tylko po mordzie do obecnych czasów??? I
              całe zło bierze się z tego, że rodzice przestali bić uczciwie po
              dooopie dzieci? Plisss zastanów się co napisałaś. Zło obecnych
              czasów nie bierze się z nie bicia dzieci! Top troszkę bardziej
              skomplikowane.

              Może pomyśl raczej, że zło w młodzieży bierze się z ignorowania
              przez dorosłych, z olewania, z bagatelizowania ich problemów, z
              dawania forsy aby tylko się odchrzaniły ode mnie, bo ja
              zmęczony/zmęczona po szczurzej pracy wracam do domu i musze mieć
              czas dla siebie!!!

              Ile miłosci i dobra wlejemy w dzieci tyle oddadzą! A przemoc
              rodzi tylko przemoc!
            • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:42
              Figrut, w Szwecji wprowadzono zakaz klapsów w 1979 roku. Czy jesteś może zorientowana, jak wygląda tam standard życia w roku 2010?

              Nadal proszę o jakieś publikacje propagujące klaps jako metodę wychowawczą. Twoje przemyślenia- pomimo szacunku dla Ciebie- mogłabyś poprzeć jeszcze jakimś "autorytetem", podobnie jak ja uczyniłam smile

              Jeśli zaś chodzi o sytuację w gimnazjum, którą opisujesz, to czy jesteś w stanie zapewnić nas, że te próby gwałtu i dziury wycięte itp. są dziełem dzieci niekaranych fizycznie?

              Albo inaczej- są dziełem dzieci zaniedbanych wychowawczo. Jestem zwolenniczką dobrych manier, stosowania dyscypliny, sama nie trawię chamstwa, wkurzają mnie quady w lesie itp. itd. Jednak wiem, że dobrze wychowanego człowieka można "otrzymać" zarówno laniem (no, ja to nazywam tresura), ale również poświęcić nieco więcej czasu i uruchomić mózgownicę smile i wychować go "sposobami" (zwanymi metodami wychowawczymiwink bez użycia siły fizycznej smile

              Klaps to- powtarzam- lenistwo rodzica i jego brak zapalu do doszkolenia się bądź samodzielnego wymyślenia innego sposobu oddziałowywania na dziecko.

              • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:44
                Jeszcze coś fajnego, ale dość długie smile

                Klaps, szybka droga donikąd
                • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 16:08
                  A, jeszcze jedno. Często pojawia się w wypowiedziach zwolennieczek klapania argument: no a co mam zrobić, jak mi dziecko wbiegnie na ulicę? No muszę go jakoś oduczyć, żeby nie wbiegał!

                  Otóż w myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć, mama powinna zapobiec wbiegnięciu dziecka na ulicę. Po prostu trzymać za rękę (zamiast drugiej torby). Taki jest obowiązek osoby pełniącej opiekę nad dzieckiem.

                  Wówczas nie będzie trzeba dawać w nerwach dziecku w dupę, racjonalizując, że to "dla dobra dziecka". Naraziłaś dziecko? Wlej sobie, skoro już komuś musisz. Jak Zgredek, na ten przykład smile
                  • figrut Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 16:13
                    > A, jeszcze jedno. Często pojawia się w wypowiedziach zwolennieczek klapania arg
                    > ument: no a co mam zrobić, jak mi dziecko wbiegnie na ulicę? No muszę go jakoś
                    > oduczyć, żeby nie wbiegał!
                    >
                    > Otóż w myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć, mama powinna zapobiec w
                    > biegnięciu dziecka na ulicę. Po prostu trzymać za rękę (zamiast drugiej torby).
                    Czy Ty posiadasz dzieci ?? Nie DZIECKO, a dzieci z różnymi charakterami. Nawet
                    nie zaryzykuję, tylko z całą pewnością stwierdzę, że to co piszesz to TYLKO
                    teoria nie mająca nic wspólnego z realiami. Mało kiedy mogę z taką pewnością coś
                    napisać.
                    • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 16:51
                      > Czy Ty posiadasz dzieci ?? Nie DZIECKO, a dzieci z różnymi charakterami. Nawet
                      > nie zaryzykuję, tylko z całą pewnością stwierdzę, że to co piszesz to TYLKO
                      > teoria nie mająca nic wspólnego z realiami. Mało kiedy mogę z taką pewnością co
                      > ś
                      > napisać.

                      Figrut, ale przyjmujesz do wiadomości, że nie jesteś jedyną na tym pięknym świecie matką z dwójką - jak rozumiem- rozbrykanych dzieci? Może warto byłoby zapoznać się z metodami wychowawczymi matek, które mają podobne stadko i wychowuje je bez klapsów?

                      Bo wiesz, argument: ja mam dwoje dzieci (a Ty nie) więc nie da się rady ich utrzymać inaczej niż laniem- to sorry, ale nie jest argument.
                      • figrut Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 17:10
                        > Figrut, ale przyjmujesz do wiadomości, że nie jesteś jedyną na tym pięknym świe
                        > cie matką z dwójką - jak rozumiem- rozbrykanych dzieci?
                        Tak, przyjmuję. Co więcej, wierzę nawet w istnienie matek (rodziców) niemal
                        idealnych, bo wyjątki są wszędzie. Ja ideałem nie jestem. Nie mam tyle
                        anielskiej cierpliwości, aby po setnym, tysięcznym tłumaczeniu nie dostała na
                        łeb, kiedy dziecko po raz niewiadomoktóry nie dostosuje się do tego co mu
                        tłumaczyłam. Nie da się też na spacerku prowadzić dziecka cały czas za rękę i tu
                        nie ma ideałów. Żadna przykuta do dziecka przez cały spacer ( spacer podkreślam,
                        a nie przemarsz do sklepu) też nie jest, choćby była matką idealną. Tak, jestem
                        niedoskonała. Mam cały czas rozmyślać nad tym co powinnam a czego nie, żeby
                        dziecko przypadkiem traumy nie miało. Dziecko, a gdzie miejsce na moją psychikę
                        ? Gdzie miejsce na moje prawa ? Przerabiałam już wędrówkę z moim starszym za
                        rękę w okresie buntu i młodszym w brzuchu. Byłam tak cholernie delikatna, że
                        zapłaciłam za to całym dniem wycia. Moje dziecko wyło, bo chciało postawić na
                        swoim w kwestii stąpnięcia na nie pękniętą płytę chodnikową, a ja wdepnęłam na
                        pękniętą. Przypłaciłam to całym dniem wycia w poduszkę i zapaleniem pęcherza na
                        zimnej ławce. Zamiast na siłę wyjca zaciągnąć do domu choćbym miała go po śniegu
                        jak sanki wlec (podobno nieludzkie i uwłaczające godności takie wleczenie) , to
                        ja cierpliwie próbowałam tłumaczyć i uspokoić, no bo skoro córce się dało, to
                        dlaczego nie jemu ? Czytając Ciebie mam wrażenie, że czytam poradnik jazdy
                        samochodem po lodzie - czysta teoria książkowa, która z prawdziwą jazdą i
                        panowaniem niewiele ma wspólnego.
                        • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 17:38
                          Figrut, ale powiedz mi, jak sobie w tej Szwecji dają radę?
                          • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 19:17
                            ja tylko chciałabym podać kilka faktów.
                            W Szwecji :
                            - przestępczość i liczba więźniów utrzymuje się na tym samym poziomie

                            -przepis o zakazie bicia dzieci nie ma konsekwencji prawnych
                            (zapisany jest w prawie rodzinnym)

                            -
                            Zabraniając stosowania kar cielesnych wobec dzieci Szwecja nie
                            posunęła się tak daleko, by uznać bicie dziecka przez dorosłego za
                            jakieś szczególne przestępstwo – karane surowiej, niż analogiczne
                            przestępstwo popełnione na szkodę osoby dorosłej

                            - Szwedzcy parlamentarzyści, jakkolwiek uważali, że stosowanie kar
                            fizycznych jest rzeczą złą, to jednocześnie zdawali sobie sprawę z
                            tego, że automatyczne sięganie po instrumenty z dziedziny prawa
                            karnego przeciwko rodzicom, którym zdarzyło się np. dać parę klapsów
                            nieznośnie zachowującemu się dzieciakowi, byłoby rzeczą jeszcze
                            gorszą

                            Faktem jest, że odestek rodziców bijących dzieci spadł z 57% do 7%


                            jak już sobie dyskutujemy to ja chciałabym posunąc sie krok dalej, i
                            zastanowić się nad zależnością mentalności i stanowionego prawa z
                            wyznaniem. W niebijącej Szwecji połowa to luteranie, połowa
                            agnostycy-ateiści , w bijącej Polsce-katolicy
                            • bernimy Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 19:59
                              Totorotot wyżej wklejała art. nt temat, że niestety w P. związane
                              jest to z katolicyzmem uncertain
                            • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:09
                              Guderianko- trafne spostrzezenie z ta religia smile, poruszylam te kwestie wczesniej tez w tym watku

                              Zakaz bicia polaczony byl z kampaniami spolecznymi, ktore zmienily postrzeganie bicia smile
                              • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:38

                                Zakaz bicia polaczony byl z kampaniami spolecznymi, ktore zmienily
                                postrzeganie
                                > bicia smile


                                Wyjaśnij proszę .
                                To zdanie dotyczy Szwecji czy Polski ?
                                Postrzeganie jest nic nie ważne, jeśli nie idzie za tym działanie.
                                W Polsce nie.
                                Ludzie nadal przyjmuja sakramenty i księdza po kolędzie i nie
                                przeszkadza im to w tłuczeniu dzieciaków.
                                • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:46
                                  > Wyjaśnij proszę .
                                  > To zdanie dotyczy Szwecji czy Polski ?
                                  > Postrzeganie jest nic nie ważne, jeśli nie idzie za tym działanie.
                                  > W Polsce nie.
                                  > Ludzie nadal przyjmuja sakramenty i księdza po kolędzie i nie
                                  > przeszkadza im to w tłuczeniu dzieciaków.

                                  W Szwecji oczywiście. Dlatego tez odsetek bijących spadł z 57 do 7%.
                                  Postrzeganie jest o tyle wazne, ze jak Szwedka zacznie klapsowac dziecko, to zleci sie stado bab i ja opierdzieli. A dziecko moze zadzwonic na policje i poskarzyc sie,ze rodzic go stłukł.

                                  W PL prokrator umarza dochodzenie w sprawie gwałtu ojca na córce, pomimo urodzenia przez nia dzieci- badan genetycznych itp.
                                  • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:49
                                    No
                                    ale ja wiem o tym

                                    i chciałam pokazac że polski pseudokatolicyzm wywala się na gębę
                                    skoro tlucze się dzieci-a w ateistycznej Szwecji nie.
                                    • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 22:06
                                      zgadzam sie z Toba. "Czarna mafia" promuje hipokryzje
        • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:04
          Figrut, ja rozumiem, że ogólne zwyrodnienie, spadek obyczajów itp.
          ALE, zauważ, na jakiej podstawie sądzisz, że te przypadki rozwydrzenia wykonują osoby, które nie były karane fizycznie?
          Czy mogłabyś przedstawić mi jakąś publikację (w miarę świeżą, oczywiście), w której dawanie klapsów jest propagowane jako dobra metoda wychowawcza?
          Czy zapoznałaś się z artykułami, które polecam w tym wątku? Jeśli tak, to być może zauważyłaś, że Twój pogląd był tam przytoczony, a "argumenty" zbite ?
          Jesteś rozsadną osobą- w wielu kwestiach się z Tobą zgadzam, jak wiesz- i sądzę, że gdybyś przemyślała jeszcze raz tę kwestię, być może zachwiałabyś się w przekonaniu, że klaps jest dobrą metodą.

          P.S. Sprawy, o których piszesz, że dzieją się w szkołach faktycznie występują. Ale w Polsce karanie biciem nadal jest bardzo szeroko stosowane. A eskalacja rozwydrzenia młodzieży postępuje.
          Czy nie sądzisz, że większy na nią wpływ ma np. rozwój technologii, postawy propagowane w środkach masowego przekazu itp., aniżeli niebicie dzieci liniałem przez nauczycieli (gdyż taki argument pojawił się tez w tym wątku)?
          Pozdrawiam
          • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:14
            STOP


            W którym miejscu którakolwiek z wypowiadających się osób napisała,
            że :


            dawanie klapsów jest propagowane jako dobra metoda wychowawcza?


            Nie zapędzajmy się w kozi róg !Nie ma tu osoby, która wychodzi z
            założenia, że klapsowaniem wychowa dzieci!



            > Czy nie sądzisz, że większy na nią wpływ ma np. rozwój
            technologii, postawy pro
            > pagowane w środkach masowego przekazu itp., aniżeli niebicie
            dzieci liniałem pr
            > zez nauczycieli (gdyż taki argument pojawił się tez w tym wątku)?


            To nie tak.
            To chodzi o to, że kiedyś była jakaś hierarchia ważności : rodzic-
            nauczyciel-uczeń/dziecko. Wielkim halo była ballada o januszku.
            Dzisiaj tej hierarchii brak. Dzieci szmacą rodziców, uczniowie biją
            i znęcaja sie nad nauczycielami, a ballady o januszku są w każdym
            bloku/klatce/miejscowości.
            Nie sądzę by odwrócenie hierarchii dokonało się przez rozwój
            technologiczny (chyba że w tym sensie, że media promują taki a nie
            inny styl zachowania/wychowania mlodego człowieka)
            • bernimy odwrócenie hierarchii 05.01.10, 14:40
              "Nie sądzę by odwrócenie hierarchii dokonało się przez rozwój
              technologiczny (chyba że w tym sensie, że media promują taki a nie
              inny styl zachowania/wychowania mlodego człowieka)"

              jak dla mnie to odwrócenie może być stąd, że my (jako społeczeństwo)
              zaczynamy nie mieć czasu na dzieci, po 1. żeby je w ogóle urodzić a
              po 2. - ważniejsze, żeby je wychować. My mamy forsę, dom, pracę,
              więc zapewnimy warunki dziecku ale już nie mamy czasu na spędzenie
              go z dziećmi. I to jest uważam sedno sprawy.

              Przykro mi, ale takie łobuzy bijace, gwałcące, wymuszające coś na
              słabszych to nie są dzieci, które otaczane były miłością, dobrocią i
              ciepłem. To jest jak ze zwierzętami, bo też nimi jesteśmy. Gdy
              będziesz miała pieska pupila, którego szczerze będziesz dobrze
              traktowała to takim będzie! Gdy weźmiesz pieska, zamkniesz go w
              klatce i będziesz tylko patyki w niego wzbijała/torturował go, to
              gdy opuści kaltkę rzucia się na każdego kogo spotka! To co dajemy to
              do nas wraca!!!

              Jak napisałam wyżej: przemoc rodzi przemoc więc klpsami i krótkim
              trzymaniem wychowamy dzieci, które tylko poczekają aż znajdą
              słabszego zaczną stosować tę samą metodę! Czasem będzie to młodsze
              rodzeństwo, czasem dzieci z ulicy, czasem własna matka.
              Miłość, którą otoczymy dziecko wypłynie kiedyś z tego dziecka!
              • guderianka Re: odwrócenie hierarchii 05.01.10, 17:25
                Myślę, że trochę racji w tym jest
                Ale pierwszy podstawowy brak naszych czasow to brak wyznaczonych
                granic.
                • iziula1 Re: odwrócenie hierarchii 05.01.10, 19:45

                  Granice każdy i każda rodzina wyznacza sobie sama.
                  Jak pisałam wcześniej NIE BICIE dziecka wymaga od rodzica więcej.
                  Państwo i społeczeństwo granice wyznacza b.jasno - patrz kodeks
                  karny, cywilny etc.
              • iziula1 Re: Bernimy-odwrócenie hierarchii 05.01.10, 19:48

                Podpisuje się pod twoimi postami dwoma łapkami.
                Ciesze się,że nie tylko ja uznaje nietykalnośc cielesną dziecka za
                świętość. Na równi z moja nietykalnościa.
                A do tych co uważają,że idealnych rodziców nie ma - owszem sa tylko
                wystarczająco dobrzy. I ja, taką matką wystarczająco dobrą dla moich
                dzieci chce być.
                Pozdrawiam
                Iza
                • bernimy Re: Bernimy-odwrócenie hierarchii 06.01.10, 11:27
                  Ja też jestem tylko wystarczająco dobra. Niestety.
          • figrut Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 14:27
            Te przypadki mieszkają w małej mieścince, takiej na 6000 mieszkańców gdzie
            wszyscy się znają, wiedzą jak dzieciaki zostały wychowane. To się widzi na
            podwórku, kiedy wędrujesz do rodzica bo dzieciak strzelał do zwierzaka z kuszy,
            a rodzic zamyka Ci obrażony drzwi przed nosem, bo ośmieliłaś się skrytykować
            jego dziecko.
            Pamiętasz wątek o młodocianych kierowcach ? Ja jeździłam z innymi kolegami na
            motorynce i każdy z nas znał granice, wiedział co mu wolno, nie ryzykował
            solidnym lańskiem ani odebraniem motorynki. Przeżyliśmy wszyscy, nikt przez nas
            nie zginął, nie było jazdy pod oknami po chodnikach. Były jasne granice.
    • karra-mia Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 20:09
      totorotot mam wrażenie, z ety nas tu za patologię uważasz jakąś czy
      councertain

      Nadgroliwość jest gorsza od faszyzmu, najpierw powstawały wątki o
      karmieniu piersią i taka sama nagonka była, jak teraz. Dziewczyny
      czy wy uważacie, ze macie do czynienia z katami dzieci? To nie jest
      dyskusja, to jest jakieś głupie nawracanie innych. Te artykuły, te
      pełne pogardy wypowiedzi tu i w wątku o żłobku np...
      • doral2 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 20:11
        Karra, pozwól że się pod tobą podpiszę.
        • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 20:54
          próbuję to samo wyrazić ale chyba mi nie wychodzi
          poraża mnie nadinterpretacja


          ale pociesza mnie że dokonywana jest w słusznej sprawie
          • doral2 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:13
            zaczęłam czytać artykuł, zalinkowany przez świątobliwą totorot...
            i w pierwszym akapicie czytam:

            "...Czy Pani wychowała dzieci bez klapsów?

            Odpowiem uczciwie: nie mogę powiedzieć, że nigdy nie dałam klapsa...."
            • karra-mia Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:19
              ja nawet tego nie czytam
              ino wkurwia mnie, jak tkoś nam próbuje wmówić, ze my jesteśmy te
              cioce zło, a one te naj, bo nie biją. Jasna cholera. odzywać to się
              mogą matki 20latków, a nie matki 2latków, bo jeszcze kupa czasu
              przed nimi i nigdy nie mów nigdy. A jak dadzą klapsa to co? powiesza
              się?
              • doral2 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:21
                Karra, znowu jestem zmuszona podpisać się pod tobą big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:28
                karra-mia napisała:

                > ja nawet tego nie czytam
                > ino wkurwia mnie, jak tkoś nam próbuje wmówić, ze my jesteśmy te
                > cioce zło, a one te naj, bo nie biją. Jasna cholera. odzywać to się
                > mogą matki 20latków, a nie matki 2latków, bo jeszcze kupa czasu
                > przed nimi i nigdy nie mów nigdy. A jak dadzą klapsa to co? powiesza
                > się?

                Karra, wrzuc na luz. Nikt nic takiego przeciez nie pisze. W podanych przeze mnie materiałach ja byk stoi, ze ok.80% Polakow bije dzieci.
                Ale nie wynika to z tego, ze sa patologia, a z tego, ze nie znają innej metody.

                ROzumiesz, mozesz tłuc sie autobusem na okrętkę przez pół miasta przez dwie godziny, zmarznąć w tyłek i wydac 10 zł na bilety. ALe, wiedząc,że kursuje autobis za 2 zł i dojezdza co celu w pol godziny- czy nie wolalabys z niego skorzystac?

                Ja, jako matka nieco ponad roczniaka chętnie zapoznam się z metodami, które pomogą mi nie bic dziecka. Przeczytalam pare pozycji, zastosowalam proponowane triki- zadziałały- i chcialabym przepis "na starsze dziecko".


                Trudno bedzie w PL znalezc mame 20latka, ktora nigdy nie uderzyla dziecka- poniewaz wówczas metoda lania byla w PL jedyną niemal znaną metodą wychowawczą.
                Teraz czasy sie zmieniaja, publikowane sa wyniki badan i trzeba by sie chyba dostosowac - dla dobra dziecka. smile
                • karra-mia Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:37
                  ale ja jestem wyluzowana, bo mnie to generalnie lotto. Wychowuję
                  dzieciaka po swojemu, nie tlumaczę sie czy uderzyłam czy nie i tyle.
                  Ponosze konsekwencje własnych wyborów, własnych czynów i nie
                  rozczulam się nad nimi na forum. A w wątku na ponad 100 wpisów, 70
                  jest chyba twoich, w każdym poście piszesz to samo...
                  nie trza nikogo przekonywać ani wywoływac wyrzuty sumienia...
                  ty ani nikt inny mi dziecka nie wychowie, tak samo jak ja twojego
                  wychowywac nie będę prawda?
            • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:29
              Doral, super, ze weszlas w ten link. Widzisz, nawetpsychologowie popelniali błedy. Czy coś w tym artykule jeszcze przyciągnęło Twoją uwagę?


              P.S. Byłabym wdzięczna, gdybyś powstrzymała się od wycieczek personalnych w dyskusji. Nie umiesz inaczej argumentować swoich racji?
              • doral2 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:38
                totorotot napisała:

                "..P.S. Byłabym wdzięczna, gdybyś powstrzymała się od wycieczek personalnych w
                dyskusji. Nie umiesz inaczej argumentować swoich racji?.."

                biorę z ciebie przykład, powinnaś być zadowolona.
                nie jesteś?? dziwne..
                • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:47
                  Doral, coz za klasa... coz za madre, merytoryczne wypowiedzi... no po prostu intelekt az bije z Twoich wypowiedzi smile
                  • doral2 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:58
                    totorotot napisała:

                    > Doral, coz za klasa... coz za madre, merytoryczne wypowiedzi... no po prostu
                    intelekt az bije z Twoich wypowiedzi smile.."

                    na tobie kochana się wzoruję smile
          • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:19
            Słuchajcie, ja czytajac Wasze wypowiedzi widze wyraźnie, ze nam wszystkim zależy na dobru dziecka.

            Wiemy, ze sa kraje, gdzie dzieci sie NIE BIJE i przestepczosc nie wzrasta w tamtych regionach. Udowodniono w szerokich i wieloletnich badaniach, iż klapsy są na dłuższą metę szkodliwe. Matki w krajach z zakazem bicia jakoś jednak sobie radzą z pociechami. Jak?

            Postanowiłam troche uporządkowac wnioski i prosze o informacje, czy tak jest ok. smile

            1. zgadzamy sie, że klaps jest-niestety- zły

            2. nie znamy równie skutecznej metody temperowania dziecka

            Jak utemperować/skarcić dziecko aby go nie uderzyc, a uzyskac efekt?



            P.S. Nie, nie uważam osób klapsujących za patologię, tylko osoby niedoinformowane. Chciałabym jednak, aby dotarło, że klaps jest złą metodą i da się inaczej. Bijesz dziecko- wyrządzasz mu szkodę.
            Mogłybysmy współnie znaleźć sposób efektywnego zarządzania dzieckiem bez konieczności klapsowania.



            • karra-mia Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:29
              totorotot nie masz wrażenia, ze się powtarzasz? ileż można co?
              kocham - nie biję
              kocham - szczepię
              kocham - rozmawiam
              i inne tego typu akcje

              starczy co?

              Rozmawiasz z inteligentnymi laskami i nie trza nam jak krowie omaiac
              punkt po punkcie. Ja się czuję jak na jakimś zebraniu sekty...
              • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:38
                Ale-Karra- co Cie tak boli? Że Ci pisze, ze klapsy są złe?

                Jesli uwazasz, ze klapsy sa super i nawet nie zadasz sobie trudu, aby przeczytac dowod na to, ze jednak nie sa (bo wtedy musialabys pewnie troche wiecej sie potrudzic), to po prostu nie czytaj tego watku.
                Nie wiem, czego chcesz dowiesc- ze bicie jest dobre? Ze nie musisz sie starac? Jak nie bedzie takich watkow, to bedziesz miała spokojne sumienie?
                • karra-mia Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:46
                  nie, nie to mnie boli

                  drażni mnie takie przekonywanie, namawianie, dawanie artykułów jak
                  małym dzieciom.

                  > Jesli uwazasz, ze klapsy sa super i nawet nie zadasz sobie trudu,
                  aby przeczyta
                  > c dowod na to, ze jednak nie sa (bo wtedy musialabys pewnie troche
                  wiecej sie p
                  > otrudzic), to po prostu nie czytaj tego watku.

                  To mnie z leksza obraża.
                  Wychowuję dziecko nie wg artykułów, a wg siebie i uważam, ze to
                  jedyny słuszny model wychowania.

                  > Jak nie bedzie takich watkow, to bedziesz miała spokojne sumienie

                  Moje sumienie jest spokojne. Ja cała jestem oaza spokoju. Nie musze
                  niczego wstydzić ani niczego obawiac, ale tez nie mam parcia na to,
                  zeby wszystkim wokół się tym chwalić. "Ja nie biję, wy tak bla bla
                  bla"

                  Teraz dla siebie dziecko wychowuje, nie dla ciebie ani dla nikogo
                  innego. Dlatego nikomu nic do tego.
                  • bernimy Karra-mia 06.01.10, 08:50
                    Przepraszam, ale dlaczego akurat ten temat tak Cię drażni? Przeciez
                    w całym maglu (i na każdym forum) ludzie coś wklejajaą: artykuły,
                    linki i kto chce to czyta, kto nie chce nie czyta. Ale nikt nie
                    wnerwia się tak i nie jeży tylko dlatego, że ktoś podsyła takie
                    linki.
                    Nie widzę w tym nic złego, że Totorotot wkleiła te informacje, ale
                    widać, że bardzo Cię to zabolało. Skoro wiesz, że dobrze robisz i
                    jesteś tak pewna swego, że do artykułów nie zajrzysz, to
                    przynajmniej nie denerwuj się tak, że Toto je wkleja. Przecież co 5
                    wątek na maglu można tak skomentopwać: po co to wklejasz?
                    Rozwinęła się fajna dyskusja a Ciebie ropzdrażniło że wątek urusł do
                    takich rozmaiarów? Nie chcesz czytać o szkodliwości bicia dzieci to
                    nie czytaj, ale nie bądź zła, że ktoś daje artykuły potwierdzające
                    prawdziwość tego stwierdzenia.
                    • bernimy urósł, sorki te ż za literówki n/t 06.01.10, 08:53

                    • karra-mia Re: Karra-mia 06.01.10, 10:11
                      bernimy nie drażni mnie akurat ten temat, bo zaraz wyjdzie że karra
                      leje swoje dziecko kablem i dlatego tak ją to drażni. Nie, nie leje.
                      Chodzi o to, że w dyskusji każdy przedstawia swoje argumenty, a nie
                      próbuje na siłę wręcz wcisnąć komuś swoją rację. Można wyrazić swoje
                      zdanie,a le nie można przez ileś tam postów wmawiać reszcie, ze jest
                      głupia i niedouczona, bo tylko moja racja jest słuszna. O to mi
                      chodzi.
                      Jeżeli problem i srtykuły do kogs miały dotrzeć, to dotarły, więc
                      dlatego nie rozumiem, po co to upieranie się.

                      A zdenerwowała mnie wypowiedź totorotot w wątku o żłobkach, gdzie
                      napisała, że pani lała dziecko, bo je wychowuje i że totorotot
                      wpisuję się w konwencję forum. To mnie rozdrażniło, bo to było
                      wredne.
                      • totorotot Re: Karra-mia 06.01.10, 10:23
                        Karra, to dajesz te klapsy czy nie dajesz?
                        Co do tego upierania się- to jestem otwarta na wszelkie argumenty (najlepiej poparte artykułami), które jestes skłonna mi zaprezentować nt. pozytywnych skutków klapsowania. smile
                        • karra-mia Re: Karra-mia 06.01.10, 10:28
                          > Karra, to dajesz te klapsy czy nie dajesz?

                          Gdzieś już powyżej napisałam, że nie tłumaczę się ze swojej metody
                          wychowawczej i nie mam zamiaru, bo kim ty jesteś albo ktokolwiek
                          inny, żebym musiała się spowiadać? Ja wyszłam z domu przemocy, więc
                          swoje zdanie mam, ale to moje i nikogo nie namawiam. Ale nie o to mi
                          chodziło i teraz to już jest rozciąganie wątku.
                          Przeczytaj raz jeszcze, co napisałam do bernimy, to pogrubione.
                          • totorotot Re: Karra-mia 06.01.10, 10:36
                            Jak Ci sie nie podoba coś w innym wątku, to się dopisz w tamtym wątku. Bo tutaj, to wiesz, ma się jak piernik do wiatraka, a jakos nie mam zdolnosci telepatycznych, zeby wiedziec, że Karra mie wkrzyło cos w jakimś enigmatycznym wątku.

                            Moim zdaniem klapsujesz swoje dziecko i bardzo Ci sie nie podoba, jak ktos Ci mówi, że źle robisz.
                            Swoją drogą- sama doświadczałaś przemocy jako dziecko i nadal ją pochwalasz?

                            Poza tym chętnie poznam Twoje zdanie, obyś je tylko wyartykuowała smile
                            • karra-mia Re: Karra-mia 06.01.10, 10:43
                              > Jak Ci sie nie podoba coś w innym wątku, to się dopisz w tamtym
                              wątku.

                              dopisałam

                              > Moim zdaniem klapsujesz swoje dziecko i bardzo Ci sie nie podoba,
                              jak ktos Ci m
                              > ówi, że źle robisz.

                              ooooo! ciekawa teoria, ciekawe jak na to wpadłaś.

                              > Swoją drogą- sama doświadczałaś przemocy jako dziecko i nadal ją
                              pochwalasz?

                              nie pochwalam, ale nie uważam się za kgooś lepszego i nie znoszę
                              terroru w przekonywaniu do moich argumentów. Świetnie, że się
                              wypowiedziałaś w tym wątku, tylko niepotrzebne było każdej z osobna
                              serwować nowinki na ten temat i wywyższanie się.
                              • totorotot Re: Karra-mia 06.01.10, 10:55
                                No to super, ze sie dopisałas i zbastuj na tym smile

                                A co do wywyzszania sie... boszsz Kobieto... puknij sie aby mocno wink siedze na forum, nie umiem sie oderwac, dziecko oglada po raz setny gotujcego szczura wink) Jestem dzisiaj fatalną matką. Znowu moj maz wlezie na forum, pwyszuka moje posty i bedzie trul dupe wink

                                A chcialabym *prosic o rade* jak nie klapsowac dzieci wink)
                                • bernimy Totorotot 06.01.10, 11:05
                                  To co napisałaś poniżej to również moja metoda: gdy idzie grzecznie
                                  idzie obok, gdy zaczyna się szarpać idzie do wózka! Nie ryzykuję, ze
                                  mi się wyrwie i wskoczy na jezdnię a jednocześnie nie daję klapa i
                                  nie szarpię!

                                  To samo stosuje z zabawkami, gdy wysypie pudła lego i klocki są
                                  wszędzie to proszę o posprzątnie. Gyd mówi "nie, to mama psiąta" to
                                  tłumaczę, że jak ja posprzątam to je schowam. Raz tak zrobiłam i
                                  zadziałało, teraz już sprząta. Tyle, że zawsze mówi "mama pomozie" a
                                  ja pomagam smile
                                  • guderianka Re: Totorotot 06.01.10, 11:13

                                    gdy idzie grzecznie
                                    > idzie obok, gdy zaczyna się szarpać idzie do wózka

                                    czyli stosujesz PRZYMUS i SIŁĄ wsadzasz dziecko do wózka
                                    wink
                                    • bernimy Re: Totorotot 06.01.10, 11:20
                                      No tak, zapomniałam dodać, że jeszcze plaskacza w buźkę dostaje
                                      przed, ale nigy klapsa! big_grinbig_grinbig_grin

                                      Nie, Ona wie o wszystkim przed i jest uprzedzana słownie. Znam już
                                      Ją i wiem, gdzie co potrafi zrobić. I o dizwo po takim ostrzeżeniu
                                      gdy zawini to nawet nie marudzi smile

                                      Szczerze, to w głupotkach dużo odpuszczam, bo gdy mówię nie wchodź
                                      do wody a Ona wchodzi jednak, to gdy jesteśmy blisko w domu, top
                                      pozwalam Jej się wybełtac na maksa w tym śniegu czy w wodzie big_grin
                                  • totorotot Re: Totorotot 06.01.10, 14:25
                                    Oj, jak sobie pomysle, co mi moja powie, jak sie nauczy mowic cos wiecej niz tata to... wink)
                                    Fajną masz core wink)
                                    • bernimy Re: Totorotot 06.01.10, 20:01
                                      Oj tak, dzięki big_grin
                                      Nie wiem ile ma Twoja, ale moja ma 2 latka i 2 m-ce i właśnie się
                                      porządnie rozgadała. Aż czasem miło jak się zamyśli na bajce i nic
                                      nie mówi big_grin
                                      • totorotot Re: Totorotot 06.01.10, 22:03
                                        ma 16 miesięcy i na razie tylko takie dzwiekonasladowcze wyrazy, albo meża nasladuje jak on ziewa (łełełe- padamy ze smiechu), albo jak on pociaga nosem to ona tez, psa nasladuje (ale nie słowo hau hau tylko taki szczek jak piesek), kota;mowi mamama, tata, dziadzia- wszystko to oczywiscie niewyraznie
                                        Poza tym mowi jakby we wlasnym języku, gada cos do mnie a ja nic nie rozumiem; chociaz doskonale wiem, co mi chce przekazac, bo paluchem pokazuje itp smile
                                        Oprócz tego nauczyła się że jak mówie 'nie' w sensie ze czegos jej nie dam- to robi taką minę i zaczyna płakać, ale tak żałośliwie, że kurna moja konsekwentnosc idzie sie... kochac, no i jej ustępuję.
                                        Juz sie nie moge doczekac, jak zacznie mówić smile)) Bardzo Ci zazdroszczę smile
                                        Aha, jak ogląda bajki to śpiewa, kiwa się w takt muzyki i gada do zwierzątek, albo się smieje ;D
                                        buziaki dla Was smile
                                        • bernimy Re: Totorotot 06.01.10, 22:20
                                          Toto, moja mniej więcej w tym okresie zaczęła więcej gadać. I bardzo
                                          ważne jest że dużo ada, nawet jeśli po swojemu. Ona uczy się używać
                                          języka smile
                                          Z tego co piszesz jest bardzo kontaktowa i to super. Zobaczysz, że
                                          chwila moment. Mi jeden znajomy powiedział (moja miała wtedy rok i 7-
                                          8 m-cy), że po 2 latkach będzie nie do rozpoznania z mową. I
                                          faktycznie, poszło bardzo szybko smile Ale Ona też była
                                          niesamowitym "kontakcikiem", wszystko jakoś tam komentowała smile
                                          Szczerze Ci napiszę, zostało Ci(Wam) kilka tygodni spokoju big_grinbig_grinbig_grin
                                          I też pozdrawiam smile
                                          • totorotot Re: Totorotot 06.01.10, 22:34
                                            juz nie moge sie doczekac wink
            • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 21:47

              > Wiemy, ze sa kraje, gdzie dzieci sie NIE BIJE i przestepczosc nie
              wzrasta w tam
              > tych regionach


              jeśli masz na myśli Szwecję to wg badań liczba przestępstw i
              więzniów w więziach jest STALE w zasadzie taka sama.


              Udowodniono w szerokich i wieloletnich badaniach, iż klapsy są
              > na dłuższą metę szkodliwe

              Samo sformulowanie dluższa meta pokazuje, czego dotycza badania.
              A dotyczą czegoś innego niż próbujesz wmówić-a więc klapsów
              incydentalnych a nie cyklicznych. Rozumiesz ?
              • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 22:04
                > jeśli masz na myśli Szwecję to wg badań liczba przestępstw i
                > więzniów w więziach jest STALE w zasadzie taka sama.

                Czyli nie potwierdziła się teza Figrut i innych osób w tym wątku, że jak się dzieci nie bije, to następuje wzrost zachowań patologicznych

                Rozumiesz- nie biją, a i tak jakoś da się ulicą przejść wink
                • guderianka Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 22:11

                  > Czyli nie potwierdziła się teza Figrut i innych osób w tym wątku,
                  że jak się dz
                  > ieci nie bije, to następuje wzrost zachowań patologicznych


                  Jak również twoja, że maleje wink


                  Rozumiesz- nie biją, a i tak jakoś da się ulicą przejść wink


                  A to po co było ?
                  • totorotot Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 22:17
                    > Rozumiesz- nie biją, a i tak jakoś da się ulicą przejść wink
                    >
                    >
                    > A to po co było ?

                    oj, tylko błagam nie bierz tego za złośliwosc czy nic w ten desen- bardzo sie z tego ucieszylam, stad "podkreslenie" smile)
            • exotique Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 23:08
              > Mogłybysmy współnie znaleźć sposób efektywnego zarządzania dzieckiem bez koniec
              > zności klapsowania.

              mnie to rozsmieszylo. Bo ja dziecko wychowuje a nie nim zarzadzam. zarzadzac to
              se mozna plantacja kukurydzy.
              • lolinka2 Re: Bicie a Lanie 05.01.10, 23:35
                Effective Child Management - studia podyplomowe dla matek pozbawionych
                instynktu smile
                te z instynktem po prostu wychowują smile
                • bernimy Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 08:56
                  Patologia też bez tych studió wychowuje. I albo się wychowają jakoś
                  albo nie przeżyją. Też sie zabić dadzą za swój "instynkt
                  macierzyński", do końca, nawet gdy dziecko pobite leży pod kroplówką
                  i Jego dni są policzone, poatologia twierdzi, że ma swój instynkt i
                  chowa jak najlepiej.
                  • figrut Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 08:59
                    Nie posunęłaś się za daleko przypadkiem ?
                    • bernimy Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 09:20
                      Adekwatnie do sugestii o studiach!

                      Dziewczyny luz! Tu nie ma problemów lania i nie lania dzieci, bo
                      wierzę, że na maglu nie ma dziewczyn które mają takie metody
                      wychowawcze.
                      Ale jest dyskusja i można merytorycznie rozmawiać. I nie jeżyć się,
                      gdy któraś wklei link do artukułu o szkodliwości bicia czy
                      szkodliwości klapsa.
                      • bernimy i jeszcze jedno 06.01.10, 09:26
                        Do tych które klapsują i uważają, że nie wyrządzają krzywdy dziecku:
                        tak uważacie, w porządku, przecież to Wasze dzieci i fakt od klapsa
                        nie umrą i nic mi do tego jak sobie chowacie. Ale nie burzcie się
                        tak. Nie macie kontrargumentów, ok, ale gdy ktoś daje argument aby
                        nie bić, to przynajmniej nie negujcie i się nie nerwujcie. Nie
                        musicie tego czytać.
                        • margotka28 Re: i jeszcze jedno 06.01.10, 09:33
                          i ja się pod tą wypowiedzią podpiszę. Nie ma się co ekscytować. Nikt
                          tutaj nie uważa, że bicie to fajna metoda wychowawcza. Szkoda tylko,
                          że zamiast trwać w zacietrzewieniu osoby klapsujące swoje potomstwo
                          nie poszukają innej drogi. No, ale nic mi do tego.
                          • totorotot Re: i jeszcze jedno 06.01.10, 10:08
                            margotka28 napisała:

                            > i ja się pod tą wypowiedzią podpiszę. Nie ma się co ekscytować. Nikt
                            > tutaj nie uważa, że bicie to fajna metoda wychowawcza. Szkoda tylko,
                            > że zamiast trwać w zacietrzewieniu osoby klapsujące swoje potomstwo
                            > nie poszukają innej drogi. No, ale nic mi do tego

                            Margotka, super skróciłaś mój pogląd smile
                            Czy macie, dziewczyny, jakis pomysł, jak mama może zareagować w sytuacji, gdy dziecko wyrywa się na ulicę?
                      • figrut Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 09:52
                        > Dziewczyny luz! Tu nie ma problemów lania i nie lania dzieci,
                        Serio ? Przeczytałam cały wątek i co zauważyłam. Matkom które dają od czasu do
                        czasu klapsa przypisuje się te klapsy jako myśl przewodnią wychowania dziecka -
                        bez klapsa ani rusz. Gdzieś tam po drodze wymknęło się Wam, że te klapsy nie są
                        niczym codzienna kąpiel jako nieodzowny element życia. Na takiej samej zasadzie
                        można powiedzieć alkoholik o człowieku, który alkohol pija wyłącznie na
                        sporadycznych weselach.
                        Takie jedno małe pytanko. Ktoś przy Was histeryzuje i chce skakać przez okno
                        (osoba dorosła). Wcześniej spędziłyście z tą osobą wiele dni tłumacząc dlaczego
                        warto żyć, ale ta osoba wpada w szał i biegnie do okna mając w nosie Wasze
                        tłumaczenia jakie to życie jest cudne. Co robicie w takiej sytuacji ?
                        Tłumaczycie nadal ?
                        • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 10:07
                          Figrut, przykład z osobą skaczącą z okna jest do bani.


                          Dziecko wybiegające na ulicę trzeba oczywiście złapać, "wyszarpnąć" z jezdni, ale danie mu po chwili w dupę to niestety nie jest metoda wychowawcza. Masz wyrzut adrenaliny, juz przed oczami przemknęła Ci wizja dziecka pod kołami i w nerwach dajesz w dupę myśląc, że następnego razu dzięki temu nie będzie.

                          To nie jest dobra metoda, przecież sama wiesz. Ja sądzę, że mogłybyśmy się skupić już nie na roztrząsaniu, czy komuś pasuje ten wątek czy nie- jeśli kogoś kole - nie ma obowiązku uczestniczenia przecież...

                          Wiemy, że wiele matek wychowuje swoje pociechy bez bicia. Jakoś sobie radzą w ekstremalnych sytuacjach bez klapsów- bo, jak rozumiem, większość z Was nie stosuje tych klapsów na codzień.

                          Może odezwałaby się forumka, która stosuje jakieś metody umożliwiające jej nieklapsowanie?
                          • bernimy Figrut 06.01.10, 10:20
                            zarzucasz, że klapsy zostały potraktowane jak codzienność, czyli
                            przekoloryzowanie, tak?!
                            A co Ty stworzyłaś? Wypowiedź, że nie bicie dzieci powoduje, że
                            potem z tych dzieci gwałciciele i zbrodniarze wyrastają?!? Na jakiej
                            podstawie?????????????????????????????????? Nawet nie zechciałaś się
                            odnieść do tego co napisałaś.

                            I jeszcze raz ja powtarzam, co zawsze pisałam, bo nie pirwszy to
                            wątek na maglu. Do mnie danie klapsa dziecku, które w amoku szarpie
                            się i wyrywa pod koła samochodu jest dop przyjęcia! Ale!!! Ale nie
                            jako metoda wychowawcza bo nią nie jest, ale jako tzw. otrzeżwienie
                            dziecka, bo bez wątpienia skupi się na klapsie niż na dalszym
                            szarpaniu! Ale podkreślam, to nie w celu nauki!!!

                            Natomiast NIE DO PRZYJĘCIA jest dla bicie NA GOŁĄ PUPĘ - tatalne
                            ponizenie dziecka a siebie ośmieszenie jako rodzica! Porażka
                            wychowawcza. Bo jak pod wpływej chwili- uratowania życia - ma się
                            czas na zdejmowanie ubrań - żałosne! To tylko zdeptanie dziecka!!!

                            Jak również nie toleruję klapsó, no bo 10 razy mówiłam posprzątaj
                            pokój i nie zrobił tego. Posprzątajmy razem z dzieckiem i pokażmy
                            jak to się robi, nawet 10 raz, 100 raz! Ale nie wyciągajmy łap, bo
                            dziecko jest skazane na nas, nie ma wyboru ale nie jest naszą
                            własnością!!!
                            • figrut Re: Figrut 06.01.10, 10:35
                              Poczytaj dokładnie co ja napisałam. Że tak z głowy zacytuję "sztab psychologów
                              zmienił granice, ale nie ustanowił jasno i wyraźnie nowych granic". Dało się
                              dzieciom luz według nowych zasad i poszanowanie za wszelką cenę. Rodzice
                              tłumaczą "tak mówią naukowcy" jednocześnie nie wiedząc do jakich granic można
                              się posunąć aby nie przegiąć w żadną stronę. Jako, że tych granic nie znają,
                              asekuracyjnie zostawiają je otwarte o to właśnie doprowadza do rozbestwienia.
                              Czy to jest tak do kurwy nędzy ciężko pojąć, że jak dziecko któremu próbowało
                              się setki razy tłumaczyć, że ulica jest niebezpieczna, że trzeba trzymać się
                              mamy, nie wolno wybiegać i masę innych tłumaczeń w różnej kompilacji a dziecko
                              nadal robi sobie z tego zabawę i wybiega na ulicę w ramach doskonałej zabawy, to
                              czas na drastyczne działania.
                              Mam dorosłą córkę wobec której klapsów się nie stosowało. Prędzej czy później
                              zrozumiała, nie posunęła się aż tak daleko nigdy. Też byłam taka GŁUPIOMĄDRA jak
                              Wy, bo "ja nigdy bym tak nie zrobiła, dziecku można i trzeba wytłumaczyć". Z
                              biegiem lat nabrałam dużo pokory do życia. Wiem, że są rzeczy które można sobie
                              założyć, ale nie zawsze da się je zrealizować. Nie mówię już "ja nigdy, a jeśli
                              tak, to będzie to moja porażka". Za stara jestem na to, za dużo w życiu
                              przeszłam, zbyt często musiałam się czegoś wstydzić, zbyt pewna siebie byłam w
                              sprawach, o których miałam tylko pojęcie książkowe.
                              • figrut Re: Figrut 06.01.10, 10:45
                                Dodam jeszcze, że w bardzo bliskiej rodzinie mam osobę która klapsy nazywa
                                bestialstwem i porażką rodziców. Córka tej samej osoby na moje słowa "zadzwonię
                                do mamy i powiem, że cię przebieram bo się zapociłaś" błagała, abym do mamy nie
                                dzwoniła. Dziewczynka panicznie boi się tego, że rodzice zakazali się
                                intensywnie bawić (dziecko po chorobie zostawione z innymi dziećmi) a ona
                                ośmieliła się zapocić. Co się tam dzieje, skoro dziecko przerażone, że matka się
                                dowie ?? Nie jest bita, nie dostaje klapsów. Rodzice na każdym spotkaniu
                                rodzinnym robią wykłady na temat właściwego wychowania dzieci. Typ nawiedzony z
                                rodzaju ematkowej Lilianki (do każdego wątku doczepi swój post o facetach) i
                                niektórych magielek, co to zawsze musi wtrącić temat o wychowaniu dzieci.
                                • bernimy Figrut nie dawaj już przykładów 06.01.10, 10:53
                                  Figrut, nie mam obsesji, nie ponoszą mnie emocja jak Ciebie, nie
                                  klnę i nie tłumaczę. Dyskutuję. Ale skoro Cię to nak nagrzewa pasuję.

                                  A przykład, który podałaś, to znów mylenie faktó, bo piszesz tak:
                                  dziecko nie bite = panicznie boi się rodziców!

                                  Przykro mi, ale starasz się udowodnić coś nierealnego, czyli
                                  próbujesz dać przykłady na nie bicie dzieci, jaki to zło się dzieje:
                                  a to wyrastają gwałciciele a to boją sie rodziców. Zauważyłaś do
                                  jakiej głupoty dochodzisz???
                                  -
                                  "Bywają chwile w życiu nieco przykre, jak mówił karaś, którego
                                  kucharka oskrobywała nożem z łuski"
                                  • figrut Re: Figrut nie dawaj już przykładów 06.01.10, 11:01
                                    > A przykład, który podałaś, to znów mylenie faktó, bo piszesz tak:
                                    > dziecko nie bite = panicznie boi się rodziców!
                                    >
                                    Nie, przykład który podaję, to czysty obraz wywodów naukowych przy braku
                                    podsumowania tych wywodów. Rodzice starają się trzymać zakazów przy jednoczesnym
                                    zdezorientowaniu co robić w przypadku, kiedy dziecko zawini, posunie się za
                                    daleko, więc radzą sobie po swojemu jak potrafią, a skutki tego są bardzo złe.
                                    • bernimy Re: Figrut nie dawaj już przykładów 06.01.10, 11:09
                                      "Nie, przykład który podaję, to czysty obraz wywodów naukowych przy
                                      braku podsumowania tych wywodów."
                                      Oj nie to nie jest czysty przykład obrazu wywodów naukowych.

                                      A że tak spytam, tak bardzo nie trawisz tylko psychologów
                                      dziecięcych (i piszesz jakbyś pozjadała wszystkie rozumy odnośnie
                                      wychowania dzieci, czy jak leci wszystkich naukowców?

                                      Wszystkich psychiologów zjeżdżasz, a co przeczytałaś na ten temat?
                                      Możesz podać tytuły i głupoty, które w nich wyczytałaś?
                                    • totorotot Re: Figrut nie dawaj już przykładów 06.01.10, 14:21
                                      > Nie, przykład który podaję, to czysty obraz wywodów naukowych przy braku
                                      > podsumowania tych wywodów. Rodzice starają się trzymać zakazów przy jednoczesny
                                      > m
                                      > zdezorientowaniu co robić w przypadku, kiedy dziecko zawini, posunie się za
                                      > daleko, więc radzą sobie po swojemu jak potrafią, a skutki tego są bardzo złe.


                                      Figrut, TAK!!! W końcu,chyba, dojdziemy do konsensusu smile
                                      Ja bron Boże nie chce byc matką, która na wszystko pozwala. Ale jedyną metodę wychowawczą, jaką znam z domu, to kurka lanie.
                                      Szukam metod w necie, w podręczniku itp., ale sama wiesz, że czasem takie pierdoły i farmazony tam piszą, które nie mają zastosowania w rzeczywistości.
                                      A bicia NIE CHCĘ stosować i tyle, nawet klapsów. Z trudem się hamuję żeby dziecku nie przypierdzielić scierą w dupe, jak mi kota ciągnie wink (przykład z dzisiaj). Powoli, metodą zdartej płyty, uczę ją z pewnym skutkiem, ze jak kot zapiszczy to go wypuszczam z domu. To sie kurfa kot nauczył, ze juz nie piszczy dręczony, bo on mimo "tortur" i uścisków i wciskania żarcia na siłę LUBI być w domu wink))

                                      No, ale wracając do tematu wink
                                      Chodzi mi to, aby mamy wpisywały swoje sposoby na radzenie sobie z potomstwem bez bicia. Ty na pewno też jakies triki sobie juz wyrobilaś i byłabym szczesliwa, gdybys ktorys z nich podała smile Wiem, ze jestes b. mądrą kobitką i spodziewam się czegoś interesującego smile)
                                      • iziula1 Re: Figrut nie dawaj już przykładów-TOTOROTOT 07.01.10, 11:28

                                        Prośba!

                                        Pomysł o sposobach, co zamiast bicia jest świetny.
                                        Proszę załóż oddzielny watek, może skończy się ta walka na głupie
                                        argumenty.
                                        Chetnie podziele się swoimi sposobami+ tego czego ucze się na
                                        warsztatach rodzinnych.
                                        • bernimy Re: Figrut nie dawaj już przykładów-TOTOROTOT 07.01.10, 11:33
                                          Popieram pomysł o wątku.
                                          Tylko, żeby niektóre nie potraktowałyt tego jako atak uncertain
                                • totorotot Re: Figrut 06.01.10, 10:57
                                  Figrut, to nie jest argument, ze znasz aktorke, ktora ma czerwone auto, znaczy sie wszyscy posiadacze czerwonych aut są aktorkami wink

                                  Bo można zrozumieć, że jak ktoś nie klapsuje, to się znęca nad dzieckiem w inny sposób?
                                  No Figrut, proszę... to nie Twój styl, nie Twoja logika smile
                              • totorotot Re: Figrut 06.01.10, 10:48
                                Figrut, bardzo miłe z Twojej strony określenie Głupiomądra, miło się robi czytając o sobe takie rzeczy.
                                Psychologowie wyraźnie powiedzieli, że klaps jest zły.

                                Powiem Ci, jak ja zamierzam wyregulować problem wybiegania na ulicę.
                                Dwu-trzylatek wieziony w wózku. Puszczany na placu zabaw, w sklepie itp. Jak ucieka- znów do wózka, chocby darł ryja wniebogłosy. Ewentualnie dziobozatykacz, jakies jabłko czy baton.

                                Oprócz tego jestem mega konsekwentna. Jak mówie: jak zrobisz to lub to, to ja ci zrobie to i to (wylacze tv, wyrzuce kotka na dwor itp.)-rozumiesz, odbieranie przywilejów. Jak obiecuje- dotrzymuje. Dziecko zna powage moich słów.Chocby ryczało i darlo sie- i tak realizuję zapowiedz.

                                No to weźmy czterolatka, którego prowadze za reke, a on mi chce spierdzielic. Łapię go, i mówię: jeśli nie będziesz szła/szedł spokojnie, to... (no cos dotkliwego).
                                Poza tym mozna dziecko zapytac, bo jasną cholerę pcha się na tą ulicę? Bo przeciez nie marzy o tym, zeby pojezdzic na masce?
                                Ono ma jakis powod. Moze idziecie za szybko? Albo mu się nudzi?

                                Figrut, sama piszesz, ze sie po prostu poddałaś. Ale wiesz, ze są kobiety-i to bynajmniej nie nawiedzone matki Polski- które JAKOŚ mając nawet nadpobudliwe dzieci sobie radzą bez lania...

                                Jesteś pewna, że klaps był jedynym wyjściem?
                                • bernimy Re: Figrut 06.01.10, 10:57
                                  Nie może być pewna, skoro zaczynała rozmowę jako tako, a teraz już
                                  zaczyna kląć.
                                  A przykłady Figrut na to, jakie zło wyrządza nie bicie dzieci
                                  lekką trącą mi pomiszaniem...
                                  Bo czytamy, z nie bitych dzieci wyratstają:
                                  gwałciciele i zbrodniarze, bo brak granic
                                  albo nie bite dzieci panicznie boja sie rodziców.... uncertain
                          • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:13

                            > Wiemy, że wiele matek wychowuje swoje pociechy bez bicia. Jakoś
                            sobie radzą w e
                            > kstremalnych sytuacjach bez klapsów- bo, jak rozumiem, większość z
                            Was nie stos
                            > uje tych klapsów na codzień

                            skupiasz się na klapsach.
                            A co z ;Szarpaniem ? Wynoszeniem na siłę? silnym podtrzymywaniem
                            ręki powodującym siniaka?



                            Może odezwałaby się forumka, która stosuje jakieś metody
                            umożliwiające jej niek
                            > lapsowanie?


                            dziwne pytanie.
                            Zakładasz, że matka jak mantrę wdrukowuje sobie w głowę metody
                            uniemożliwijace klapsowanie, tak jakby owo klapsowanie było do niej
                            przyrośnięte. Tak nie jest. Jest wiele metod-począwszy od odwracania
                            uwagi i zabawiania, poprzez obrazowanie (dawanie sugestywnego
                            przykładu), zawarcie umowy (jeśli posłuchasz to.. itp).
                            Dlaczego traktujesz zdarzenie związane z klapsem jako CELOWE
                            ZAPLANOWANE DZIAŁANIE ? A matki, którym się to zdarzyło, które się
                            do tego przyznaja i ktore stwierdzają że nie było to dobre
                            przyrównujesz do PATOLOGII?
                            • margotka28 Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:32
                              guderianka napisała:

                              >
                              > > > A co z ;Szarpaniem ? Wynoszeniem na siłę? silnym
                              podtrzymywaniem
                              > ręki powodującym siniaka?

                              Zależy o jakim szarpaniu mowa, bo jeśli szarpnę dziecko, żeby nie
                              wbiegło pod tramwaj to ok, ale jak matka szarpie dziecko, bo to np
                              się przewróciło to już nie jest ok.

                              Jest wiele metod-począwszy od odwracania
                              > uwagi i zabawiania, poprzez obrazowanie (dawanie sugestywnego
                              > przykładu), zawarcie umowy (jeśli posłuchasz to.. itp).


                              Otóż to.


                              > Dlaczego traktujesz zdarzenie związane z klapsem jako CELOWE
                              > ZAPLANOWANE DZIAŁANIE ? A matki, którym się to zdarzyło, które się
                              > do tego przyznaja i ktore stwierdzają że nie było to dobre
                              > przyrównujesz do PATOLOGII?


                              Ja tutaj nikogo nie nazwałam patoligią. Nie spodobała mi się metoda
                              Firgut, która w jak pisze ekstremalnym przypadku przylała na gołą
                              dupę dziecku, aby lepiej zapamiętało. O ile klaps dany pod wpływem
                              chwili dopuszczam, to już wyrachowanego bicia (tak, dla mnie to już
                              było bicie) ręką po uprzednim ściągnięciu spodni i majtek nie
                              popieram. Ba, wręcz otwarcie krytykuję.
                              >
                              • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:40
                                Sugerujesz zatem, że ważny jest kontekst i przyczyna a nie sam fakt
                                naruszania cielesności dziecka ? Szarpanie może spowodować
                                nadwichnięcie barku, naruszenie ścięgna,siniaki, bóle na pewno.


                                >
                                > Ja tutaj nikogo nie nazwałam patoligią. Nie spodobała mi się
                                metoda
                                > Firgut, która w jak pisze ekstremalnym przypadku przylała na gołą
                                > dupę dziecku, aby lepiej zapamiętało. O ile klaps dany pod wpływem
                                > chwili dopuszczam, to już wyrachowanego bicia (tak, dla mnie to
                                już
                                > było bicie) ręką po uprzednim ściągnięciu spodni i majtek nie
                                > popieram. Ba, wręcz otwarcie krytykuję.

                                To było do totorot właściwie.
                                Ja w opisie figrut zauwazyłam;ekstremalny przypadek-emocje-
                                osiągnięcie efektu -brak dumny z własnego zachowania <= a to własnie
                                jest zarzucane. Zrobiliście z figrut potwora tyko dlatego, że
                                opisala sytuację ze swego życia i tylko dlatego, że uwaza że WTEDY
                                NIE DALO RADY inaczej. Któraś z Was była tam wtedy? Widziała
                                sytuację tę i poprzednie? Zna dzieci i zna figrut? NIE
                                Więc nie MACIE PRAWA wychodzić z pozycji wszechwiedzących i dawać
                                cudnych rad osobie, która nie traktuje klapsa jako stałego
                                cyklicznego narzędzia wychowywania dzieci.




                                https://www.gify.org/bazagif/koty/gatto186.gif
                                • margotka28 Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:47
                                  ja nic nie sugeruję, piszę to co uważam.
                                  Nie robię z Firgut potwora, piszę być może z perspektywy dziecka,
                                  które często dostawało lanie na gołą dupę.
                                • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 14:49
                                  Guderianka, mocno się zapędzasz, ale w złym kierunku. Nie czytasz dokładnie, a z kontekstu wyłapujesz tylko sformułowania, które pasują do Twojej teorii, podczas gdy ich zostały użyte w innym znaczeniu.

                                  Nikt nie piętnuje Figrut. Większości mam zdarzylo sie dac w dupe klapsa. Jednak mamy te prezentują dwie postawy

                                  1. no dałam w dupe klapsa, bo to jest metoda wychowawcza, i mam w pompie, ze inni mówią że to złe

                                  2. dałam w dupe klapsa, bo nie wytrzymałam i nie znałam innego sposobu na rozwiazanie tej sytuacji

                                  guderianka napisała:

                                  > Sugerujesz zatem, że ważny jest kontekst i przyczyna a nie sam fakt
                                  > naruszania cielesności dziecka ? Szarpanie może spowodować
                                  > nadwichnięcie barku, naruszenie ścięgna,siniaki, bóle na pewno.
                                  >

                                  Nie bede komentować Twoich prób udowodnienia, ze klaps dany w stanie wzburzenia jest usprawiedliwiony, bo do tego tu zmierzasz
                                  Właściwie to nie rozumiem, jaki jest cel Twoich wywodów? Napisałaś, że jesteś po lekturze książek, w wyniku której nie klapsujesz dziecka. Kiedyś tam parę razy dałaś, jak byłaś "młoda i głupia". Nie wiem, czy oczekujesz od nas rozgrzeszenia, czy zrozumienia, za tamte czyny udowadniając, że miałaś pomroczność jasną i przylalaś dziecku?

                                  Wiemy wszystkie, ze mama wyprowadzona z rownowagi pierdyknie dziecku, zwlaszcza jak sie sama moze potem usprawiedliwic 'wyzsza koniecznoscia', 'dobrem dziecka', 'ratowaniem zycia'. Ale ja tam nie zauwazylam, zeby ratownik po wylowieniu topielca po reanimacji spuszczał mu lomot, poniewaz ratowanie konczy sie na wyjeciu go z wody i metodzie usta-usta.
                                  Ratownik moze sobie tez pluc w brode, ze pozwolil wyplynac "plywakowi" za daleko, moze go upomniec slownie, a nastepnym razem kaza delikwentowi plywac z kołkiem.
                                  • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 14:55
                                    plywac z kołki
                                    > em.

                                    oczywiscie nie z kołkiem w dupie, a z kółkiem dookoła wcześniej wymienionej
                                  • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 16:33
                                    Ty się zapędzasz ale w tym zapędzie tego nie dostrzegasz.


                                    > Nikt nie piętnuje Figrut

                                    odniosłam inne wrażenie


                                    > Nie bede komentować Twoich prób udowodnienia, ze klaps dany w
                                    stanie wzburzenia
                                    > jest usprawiedliwiony, bo do tego tu zmierzasz
                                    > Właściwie to nie rozumiem, jaki jest cel Twoich wywodów?
                                    Napisałaś, że jesteś p
                                    > o lekturze książek, w wyniku której nie klapsujesz dziecka. Kiedyś
                                    tam parę raz
                                    > y dałaś, jak byłaś "młoda i głupia". Nie wiem, czy oczekujesz od
                                    nas rozgrzesze
                                    > nia, czy zrozumienia, za tamte czyny udowadniając, że miałaś
                                    pomroczność jasną
                                    > i przylalaś dziecku?

                                    Nie miałam pomroczności jasnej-nie obrażaj mnie.
                                    Nie potrzebuję od nikogo rozgrzeszenia a już zwlaszcza od Ciebie.
                                    To co się stalo to się stało, było jak było. Dumna nie jestem ale
                                    rozpaczać też nie bedę, ani tym bardziej się kajać.
                                    Próbuję udowodnić, że godność dziecka można zszargać w inny sposób
                                    niż poprzez danie klapsa. I ty dobrze o tym wiesz, że oprócz agresji
                                    fizycznej spustoszenie w dziecku może zasiać agresja słowa, przemoc
                                    psychiczna. Skupiasz się na klapsach-jakby byly one najwazniejsze. A
                                    co z ciągnięciem za uszy? Z szarpaniem ? Z krzykiem? To jest już ok.
                                    NIE JEST>


                                    Nie dawaj przykładów ratowania życia przez ratownika bo to ckliwe
                                    jest ale nijak ma się do tematu.
                                    • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 17:11
                                      Guderianka, nosz kurna dla mnie to logiczne, ze ani ciągnięcie za uszy, ani szarpanie, ani popychanie, ani szczypanie (moja matka miała to w zwyczaju) ani żadne takie nie powinny miec miejsca!
                                      Agresja słowna jest ohydniejsza niż klapsy i sieje jeszcze większe spustoszenie niz one. Ale nie wiem, jak z nią walczyć u innych...

                                      Siedzimy po innych stronach komputerów, daleko od siebie. Odnosze wrażenie, ze moje słowa odbierasz jako wredne, atakujące czy coś. Nic w tym stylu- staram sie pisać jak najzyczliwiej. Nie widzisz mojej gestykulacji, wyrazu twarzy itp. wiec musisz mi uwierzyc na słowo...
                                      I uwierz, ja doskonale znam wiele sposobów na dokuczenie dziecku, "klaps" akurat jest tu symboliczny, no skrót tych wszystkich popchnięć, szturchnięć i szczypnięć.
                                      Chciałabym, aby mamy stosowały takie metody, zeby sie nie musieć wkurwic i walnąć ze złości. Wiele z nich ich nie zna, albo nie wpadnie na to, zeby to zastosowac. A tu mozna dziecko wpakowac w wozek i wypakowac na placu- proste i dziecko nie spierdzieli po drodze, a i matka se idzie jak krolowa i gada przez telefon wink
                                      itp. itd.
                                      • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 17:20

                                        > Guderianka, nosz kurna dla mnie to logiczne, ze ani ciągnięcie za
                                        uszy, ani sza
                                        > rpanie, ani popychanie, ani szczypanie (moja matka miała to w
                                        zwyczaju) ani żad
                                        > ne takie nie powinny miec miejsca!
                                        > Agresja słowna jest ohydniejsza niż klapsy i sieje jeszcze większe
                                        spustoszenie
                                        > niz one. Ale nie wiem, jak z nią walczyć u innych...

                                        więc te kwestie też powinno się poruszać, bo krzywdy na duszy sa
                                        trwalsze niż te na ciele..

                                        Odnosze wrażenie, ze
                                        > moje słowa odbierasz jako wredne, atakujące czy coś.

                                        Masz rację, tak właśnie je odbieram.


                                        > Chciałabym, aby mamy stosowały takie metody, zeby sie nie musieć
                                        wkurwic i waln
                                        > ąć ze złości.

                                        Ja również.
                                        • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 17:55
                                          > Odnosze wrażenie, ze
                                          > > moje słowa odbierasz jako wredne, atakujące czy coś.
                                          >
                                          > Masz rację, tak właśnie je odbieram.
                                          >

                                          wiesz, o tej pory straciłam do Ciebie cierpliwosc, jak masz pms i wszystk interpretujesz in minus to Twój problem, nie moj
                                          jestes irytujaca w tym swoim zacietrzewieniu i dzisiaj juz mi sie nie chce z Toba ciagnac dyskusji
                                          • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 18:27
                                            Nie ja toto
                                            Ale Ty

                                            Nie tylko ja zauważyłam Twoje personalne wycieczki.
                                            odpocznij faktycznie i przemyśl.
                                            Powodzenia życzę
                            • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 14:31
                              > A co z ;Szarpaniem ? Wynoszeniem na siłę? silnym podtrzymywaniem
                              > ręki powodującym siniaka?

                              No to przecież oczywista oczywistosc, Guderianko, ze tego nie powinno byc. Jesli jednak dziecko mi spada z kanapy, ja je niechcacy niezgrabnie złapię w ostatniej chwili i jest siniak, bądz to zaboli- to wiadomo, ze dziecko przeproszę... ucałuję i wyjaśnie, ze mama musiała zlapać łobuza, bo by spadł i się poturbował.
                              Łatwiej się chyba znosi, jak wiesz, że ktoś Ci nadepnął na nogę niechcący, niż jak widzisz złość na jego twarzy, krzyk, niezadowolenie i jeszcze pierdut! w swego buta.


                              > dziwne pytanie.
                              > Zakładasz, że matka jak mantrę wdrukowuje sobie w głowę metody
                              > uniemożliwijace klapsowanie, tak jakby owo klapsowanie było do niej
                              > przyrośnięte. Tak nie jest. Jest wiele metod-począwszy od odwracania
                              > uwagi i zabawiania, poprzez obrazowanie (dawanie sugestywnego
                              > przykładu), zawarcie umowy (jeśli posłuchasz to.. itp).


                              no widzisz, ale coś mi jednak cennego napisałaś smile
                              Jeśli naet TY nie umiesz na szybko z pamięci czegoś opisać, czemu zakładasz, że nie pojawi się tu inna mama, która to zrobi?

                              > Dlaczego traktujesz zdarzenie związane z klapsem jako CELOWE
                              > ZAPLANOWANE DZIAŁANIE ? A matki, którym się to zdarzyło, które się
                              > do tego przyznaja i ktore stwierdzają że nie było to dobre
                              > przyrównujesz do PATOLOGII?

                              Oj, Guderianko, Guderianko. Przekręcasz moje słowa i obracasz kota ogonem. Danie dziecku klapsa nie jest odruchem bezwarunkowym jak np. mruganie czy ślinienie się- panujemy nad tym.
                              Zanim machniesz łapką, musisz uruchomić całą masę mięśni i innych organów. Fajnie by było, gdyby pierwszym z nich był mózg smile)
                              • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 16:39
                                Nie piszę o niechcący.

                                Piszę o tym,że dziecko chce iśc do piasownicy a matka szarpie je za
                                ręce w druga stronę. Albo bierze dziecko na ręce i nie pozwala isc
                                do piaskownicy i usiłuje iść z krzyczącycm zasmarkanym maluchem. itp


                                > no widzisz, ale coś mi jednak cennego napisałaś smile
                                > Jeśli naet TY nie umiesz na szybko z pamięci czegoś opisać, czemu
                                zakładasz, że
                                > nie pojawi się tu inna mama, która to zrobi?

                                Jednak coś napisałam, NAWET Ja?
                                A za kogo ty mnie masz? Za ciemną idiotkę ?!


                                Dani
                                > e dziecku klapsa nie jest odruchem bezwarunkowym jak np. mruganie
                                czy ślinienie
                                > się- panujemy nad tym.

                                Oczywiście wiesz to z autopsji ?


                                Wiesz, przypominasz mi terapeutę na spotkaniach AA, który leczy
                                swych podopiecznych i wspiera w walce a tak naprawdę nigdy nie miał
                                problemu z alkoholem. Wszystko, o czym mówi zna z teorii, z
                                literatury. I jak gladko mu idzie dawanie rad, lagodnym głosem, z
                                miłym usmiechem -podczas gdy g....wno wie o problemie.
                        • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 10:19
                          Poza tym, Figrut, ja umiem czytać i wiem, że tych klapsów nie stosujesz na codzień smile
                          Chodzi mi o to- ale nie wiem, czy sensownie to ujmę w słowa- żeby mamy miały świadomość,że bicie jest zle. Żeby same umiały wychowywać bez bicia. Żeby jak widzą agresywne zachowanie wobec dziecka każda mama bez wątpliwości, bez roztrząsania(czy to tylko klaps, czy juz znecanie) z niezachwianą pewnościa reagowała na widziana przemoc wobec dziecka, żeby było wiadomo: to, co robi ten pan/pani temu dziecku jest ZŁE. MUSZĘ SIĘ WTRĄCIĆ

                          Może gdy zmienimy postrzeganie agresji wobec dzieci, mniej Bartków będzie umieralo w cierpieniach. Gdyby jego matka wiedziała że NIE WOLNO dziecka uderzyc "nawet kwiatkiem", gdyby wiedziała, ze zabiorą jej dziecko, dadzą mega grzywnę a ją samą spotka ostracyzm społeczny jako dla debilki co bije dziecko- to niemal na pewno by zareagowała.

                          A tak pewnie siedziala, zatykając uszy i starając się nie slyszeć krzyków chłopca gdy jej konkkunemt go katował kablem. Starała sobie wytłumaczyc, zracjonalizować sytuację, że bez lania gówniarz się rozpuści, że trafi do poprawczaka, ze kochający ojczym musi jakoś zdyscyplinować dzieciaka, bo to przeciez dla jego dobra.

                          Pewnie sama widziala jako dziecko, że taka jest właśnie metoda wychowawcza, ksiądz na mszy głosił, że "nie kocha syna swego ojciec, który mu żałuje rózeczki" no i przecież to dla dobra dziecka to manto.

                          A sąsiedzi- no przecież nie będą się wpieprzać w czyjeś życie? Lanie nikomu jeszcze przecież nie zaszkodziło- sami dostawali pasem w dzieciństwie i wyrośli na porządnych ludzi, co nie? Sami muszą dawać w dupę swoim dzieciakom, zeby nie broiły i się nie rozwydrzyły. A tamten ojczym to wspaniał człowiek- przygarnął bękarta i jeszcze dba o jego wychowanie...
                        • margotka28 Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 10:26
                          Nigdy nie miałam do czynienia z osobą histeryzującą, która chce
                          skoczyć przez okno. Nie wiem co bym w takiej sytuacji zrobiła. Nie
                          będę teoretyzować. Wiem tylko, że taki przypadek to skrajne
                          ekstremum i zazwyczaj osoba grożąca takim czynem jest albo
                          niezrównoważona psychicznie albo pod wpływem silnego wzburzenia (co
                          raczej mało prawdopodobne skoro piszesz, że wcześniej kilka dni
                          trwało tłumaczenie że życie jest piękne). W pierwszym przypadku
                          wezwałabym psychiatrę i policję i straż pożarną, ponieważ byłaby to
                          sytuacja zagrażająca życiu człowieka. I zrobiłabym to z pewnością
                          kilka dni wcześniej, starałabym się nie dopuścić do sytuacji, że
                          człowiek shisteryzowany, któy nie przyjmował żadnych racjonalnych
                          argumentów stoi na parapecie.
                          A jeśli mowa o dzieciach wbiegających na ulicę - jesttem mamą dwóch
                          ośmiolatków, nie są to aniołki, wręcz powiem, że są chłopcami
                          nadpobudliwymi maksymalnie. I nigdy nie zdarzyło się tak, aby dzieci
                          wbiegły mi na ulicę lub bawiły się w jakimś niebezpiecznym miejscu.
                          Dlaczego? Bo zawsze jestem z nimi ja albo inna osoba dorosła. Klapsa
                          zdażyło mi się dać z totalnej bezsilności i mojego osobistego
                          wzburzenia. Nigdy więcej tego nie zrobiłam, a po całym zajściu
                          dzieci przeprosiłam. Wiem co czuje bite dziecko (nieważne, czy to
                          klapsy, czy klapsy na goły tyłek, czy lanie trzepaczką lub kijem) i
                          moje dzieci tego nie zaznają. Postawiłam sobie to za główny czynnik
                          wychowywania dzieci. Rozmawiać, tłumaczyć to moja metoda.
                          • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 10:50
                            Margotka, bardzo proszę, żebyś jako niebijąca matka napisała nam, jak sobie radzisz w sytuacjach ekstremalnych, typu dziecko wybiega Ci na ulicę.
                            Pliizz smile
                            • margotka28 Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:27

                              Ja zacznę może od tego, że wychodząc na spacery wybierałam raczej
                              miejsca z dala od ulicy. Brałam wózek, zapinałam dzieciaki w szelki
                              i jechaliśmy aż dotarliśmy do bezpiecznego miejsca. Bezpiecznym
                              miejscem był dla mnie albo park albo szkolne boisko albo plac zabaw –
                              w zależności jak daleko i w jakim celu się udawaliśmy. Więc opcja z
                              wybieganiem dzieci na ulicę odpadała.
                              Zdarzało mi się wychodzić z dziećmi na zakupy i to bez wózka,
                              chociaż przyznaję rzadko. Moja metoda była taka: aby nie mieć rąk
                              zajętych siatami brałam plecak, a dzieci szły za rękę ze mną. Nie
                              przypominam sobie akcji, żeby się wyrywały na ulicę. Zawsze im
                              powtarzałam i powtarzam (podobnie było w przedszkolu – spotkania z
                              policjantem) jak należy się zachowywać przy przechodzeniu przez
                              ulicę. W domu czytaliśmy książeczki na ten temat. No nie wiem, bo
                              wynika z tego że idealne dzieci mam.
                              Inne ekstremalne wypadki z rowami, cegielniami, wąwozami itp. – w
                              życiu dzieci bym tam samych nie puściła.
                              Klapsa dałam w zupełnie innych okolicznościach – poniosły mnie
                              nerwy, skumulowało się wiele negatywnych czynników, dzieci
                              wariowały, ja źle się czułam. I nie chciało mi się z nimi rozmawiać,
                              tłumaczyć, nie wiem, nie pamiętam okoliczności.
                              Reasumując mój wywód – każdemu może się zdarzyć dać dziecku klapsa,
                              ale wydaje mi się, że są inne, lepsze metody wychowawcze niż bicie
                              dziecka po gołej dupie żeby zapamiętało.
                              • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:41

                                Reasumując mój wywód – każdemu może się zdarzyć dać dziecku klapsa,
                                > ale wydaje mi się, że są inne, lepsze metody wychowawcze niż bicie
                                > dziecka po gołej dupie żeby zapamiętało.


                                a kto twierdzi inaczej ?
                                wink
                                • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 14:52
                                  guderianka napisała:

                                  >
                                  > Reasumując mój wywód – każdemu może się zdarzyć dać dziecku klapsa,
                                  > > ale wydaje mi się, że są inne, lepsze metody wychowawcze niż bicie
                                  > > dziecka po gołej dupie żeby zapamiętało.
                                  >
                                  >
                                  > a kto twierdzi inaczej ?
                                  > wink

                                  uff wink Kurcze, 170 postow trzeba bylo, zeby dojsc do konsensusu.

                                  Skoro juz wszystkie sie ze soba zgadzamy, to teraz piszmy, jak dyscyplinowac malego diabla, gdy...


                                  wink
                                  • guderianka Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 16:34
                                    Tototrot -No uff. W końcu zaczaiłaś.
                                    lepiej późno niż wcale
                              • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 14:39
                                Margotko- dzięki. Myślałam, że tylko ja jestem taka porąbana, że najpierw spokojnie dziecia dowioze do celu, a pozniej se siadam, odpoczywam, a ono se broi na ile okolicznosci pozwolą. Plecak- świetna myśl.

                                Do cegielni i innych ustrojstw nie dotarlismy jeszcze wiekowo, ale maymy np. oczko wodne, szambo i parę innych interesujących rozrywek.
                                Tak sobie jednak planujemy zamiast klapsów i słownych perswazji, aby miec 100% pewności, zasypiac oczko a szambo otoczyc siatką ogrodzeniową.

                                Czyli że jednak ktos tez wyznaje zasade 'zapobiegacc zamiast leczyc'. Na to wychodzi, ze aby nie bic dziecka, potrzeba troche pomyślunku. Jak ktos nie lubi myslec- to pozostają klapsy.
                                • bernimy Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 15:26
                                  "Na to wychodzi, ze aby nie bic dziecka, potrzeba troche pomyślunku.
                                  Jak ktos nie lubi myslec- to pozostają klapsy."

                                  Myślę, że w dużej mierze tak właśnie jest i jeszcze
                                  ogromny "szacunek do mojego czasu" bo niby dlaczego mam sobie
                                  zdzierać gardło i powtarzać n-ty raz, skoro można klapsnąć.
                                  • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 15:43
                                    No właśnie- masz 1000% racji. Można ten swój czas też szanować jak Margotka i zawczasu przygotować "wyprawę" eliminując niespodzianki w wykonaniu dziecka podczas podróży smile
                  • totorotot Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 10:19
                    bernimy napisała:

                    > Patologia też bez tych studió wychowuje. I albo się wychowają jakoś
                    > albo nie przeżyją. Też sie zabić dadzą za swój "instynkt
                    > macierzyński", do końca, nawet gdy dziecko pobite leży pod kroplówką
                    > i Jego dni są policzone, poatologia twierdzi, że ma swój instynkt i
                    > chowa jak najlepiej.

                    ament
                    • adkam77 Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:48
                      Klaps to nie jest metoda wychowawcza, ale dużej ilości rodziców
                      zdaża się bądź zdażyło sie dac klapsa w chwili silnego wzburzenia
                      lub z bezsilności. Nie skatowac tylko dac klapsa. Mnie także się to
                      zdażyło i źle mi z tym. Po tych sytuacjach zawsze rozmawiam z
                      dzieckiem i przepraszam go. Staram zapobiegać sytuacjom. A co do
                      figrut ja rozumiem ją w ten sposób: nie wyznaczamy dzieciom granic i
                      to nie chpodzi by tę granice wyznaczał klaps ale musi byc ona
                      wyznaczona. Wiekszość z nas podjeżewam te granice wyznacza i moze
                      dlatego nie potrafimy tego pojąć. A dzieci potrzbuja jasno
                      wyznaczonych układów i konsekwencji.
                      • adkam77 Re: Bicie a Lanie 06.01.10, 11:58
                        Przpraszam za brak sensu i błędy ale w trakcie pisania zadzwoniła
                        mam i zupełnie się pogubiłam. sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka