Dodaj do ulubionych

Hartowanie i choroby

11.01.10, 22:51
Chciałam wam sprzedać patent na niechorowanie dzieci.
Bo moje wychorowały się wcześniej tak, że dobrze, że ja jeszcze żyję. Odkąd
przestałam na nie chuchać (dobra nigdy nie chuchałam, ale odkąd przestałam się
kompletnie przejmować co wyczyniają) - moje dzieci nie chorują. Cała trójka W
OGÓLE i to naprawdę w ogóle - poza sporadycznymi i tak nieleczonymi katarami i
dwudniowymi gorączkami.
Otóż moje dzieci biegają cały dzień NA GOLASA. Nieważne jaka jest temperatura
w domu, nie dają mi się ubrać, a ubrane rozbierają się i biegają w samych
majtkach.
Kiedy wychodzę z domu - one w tych majtkach stoją w drzwiach wyjściowych razem
ze mną i się żegnają (śnieg zawiewa ale to co). Wypuszczają psa na zewnątrz -
w tych majtach stoją w otwartych drzwiach, wiatr wieje, śnieg pada do domu -
ale to co.
Dzisiaj mój najstarszy próbował zagnać psa do domu, a ten głupek latał po
tarasie i się wygłupiał. Co zrobił syn mój? wybiegł na taras w samych majtach
i go ganiał. W tym śniegu. Nie pierwszy raz tak w ogóle big_grin
Ja już dawno ręką machnęłam i się przyzwyczaiłam. Mały szok przeżywają jedynie
nowi goście, których wita w progu stado golasów smile
Metoda na morsa jest najskuteczniejsza.
A ja ciągle mam w pamięci któregoś męża, który nie pozwala dzieciom chodzić
boso po terakocie, bo się przeziębią smile
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 22:53
      Oczywiście zapomniałam dodać, że dzień w dzień są na podwórku, pada nie pada,
      wieje, nie wieje
      • doral2 Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 22:58
        a widzisz, bo ty wyrodna matka jesteś wink
    • mamolka1 Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 23:02
      w piątek rozmawiałam w szkole z wychowawczynią młodej - i pani mi mówi że z przerażeniem patrzy na moje dziecko które w szkole chodzi w krótkim rękawku :0
      reszta dzieci + pani mają bluzki z długim rękawkiem i bluzy
    • aniuta75 Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 23:26
      Mój starszak tak się rozbiera cały czas. Może nie do golasa ale na bosaka non
      stop. A i rano tylko golusieńki do mnie do łózka wskakuje i jest tak zziębnięty,
      że aż szok i się przytula tym lodowatym ciałkiem do mnie kiedy ja taka ciepła
      pod kołderką wink.

      Ale żeby tak cały dzień? Math no wyrodnaś i tyle wink.
      • mathiola Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 23:29
        > Ale żeby tak cały dzień? Math no wyrodnaś i tyle wink.

        nienie, ja się naprawdę starałam. Ale one nie chcą inaczej. Co ja mam im te
        ubranka gwoździami poprzybijać...??? wink
    • dragica Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 23:32
      Mathiola,twoja trojka i moja Mloda maja te same upodobania-bieganie na
      golasa,ewentualnie w majtkach/moja w pampersie.Ciagle ma bose stopy,wyrywa mi
      sie przy przebieraniu...Nigdy jej nie przegrzewalam,ubieralam ja lekko,chora jak
      na razie byla raz,ostatnio,miala zapalenie ucha.
    • figrut Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 23:36
      Moi też tak mają. W domu w majtkach bez skarpet i spodni, ale w koszulkach
      biegają, bo ostatnimi czasy miałam w granicach 18-19 stopni w chacie i w
      największy mróz na jednej ścianie (strychowej) nawet szron miałam big_grin Mnie moja
      Mama widząc dzieciaki i wiedząc, ze ja z tych nie przejmujących się byle czym
      powiedziała kiedyś, że mnie do miana matki strasznie daleko tongue_out
    • lolinka2 Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 23:39
      moje też smile
      i też nie chorują
      • dzidaa Re: Hartowanie i choroby 11.01.10, 23:48
        a chcecie hardcor??
        znajoma mieszka w domku jednorodzinnym, a w zasadzie trzyrodzinnym idąc do
        sąsiadki(w tym wypadku siostry lub matki)klatką schodową ubierała dziecko w
        czapkę?????big_grin
        Ja mieszkam w takowym domku i nie miesci mi sie to w głowieuncertain
        • schiraz Re: Hartowanie i choroby 12.01.10, 00:49
          No ja mieszkam w takowym domku, od teściowej dzielą mnie schody od naszego
          mieszkania na dół, schody strychowe, na których to dziś zanotowałam temperaturę
          -6 stopni, były lekko zamarznięte, idą wzdłuż starego domu i szpary w ścianach
          są na palec. Owszem, ubieram w cienką czapkę młodego na nich, choć protestuje,
          ilekroć idzie do babci, i ani trochę nie czuję się nadopiekuńczą matką tongue_out Być
          może na twoich schodach jest odrobinę cieplej. Mój Małolat opiera się twojej
          teorii Math, owszem, nienawidzi ciepłych czapek, a także nie znosi spać w
          piżamie, raczej nago, pod cienką kołdrą, w domu maks 20 stopni i dziecko jest
          mimo wszystko co rok zimą jest chore. Ostatnio przed Świętami zapadło na ciężkie
          zapalenie płuc, nie życzę nikomu takich przebojów, temperatura niezbijalna nawet
          czopkami z pyralginy, kaszel, i zakończyło się zastrzykami, bo głupia matka
          uparcie chciała oszczędzić antybiotyku, bo skoro nie dawała przez dwa lata to
          teraz też wyjdzie na inhalacjach, a guzik. Moje dziecko z tych co czapki nie
          nosi aż do mrozów bo mu wieczne ciepło, do jesieni kąpie się w zimnej wodzie w
          jeziorze pod domem, na porządku dziennym są długie spacery do lasu a i tak
          choruje od późnej jesieni do wczesnej wiosny. I to choruje tak, że kończy się
          rokrocznie szpitalem, albo zastrzykami, szlag mnie już trafia, to duży chłopak,
          ma prawie siedem lat, kiedy się zahartuje??

          ------
          "A my jak ptaki, pod skrzydłami nieba,na cztery wiatry podzielony świat"
          • dzidaa Re: Hartowanie i choroby 12.01.10, 12:02
            no to dodam ze ciepłote klatek schodowych mamy podobną, i ona i ja mamy
            "umeblowane" klatki, więc nie ma mowy o jakichs dziurach
    • dragica hardkor 12.01.10, 00:05
      Moja kolezanka,skadinad mila,fajna babka,swojego 10miesiecznego syna na noc
      ubiera zima w kombinezon-mieszkanie z ogrzewaniem.Na specery wychodzi tylko jak
      jest powzyej 10sti Mlodego ubiera w kombinezon,body,spodnie,2czapki.Maly siedzi
      w wozku jak mumia.
    • dziub_dziubasek Re: Hartowanie i choroby 12.01.10, 08:17
      Moja tak samo latają na golasa (zwłaszcza starszak, młoda opanowała na razie
      ściąganie skarpet i rozpinanych sweterków). Tyle, że na dwór nie wyłażą gołe
      (ale na klatkę boso już tak). I fakt faktem nie chorują.
    • renkag Re: Hartowanie i choroby 12.01.10, 09:48
      Moje też po szkole / przedszkolu zazwyczaj w krótkich sukienkach i
      na bosaka. I twierdzą, że im ciepło, chociaz u nas temperatura w
      domu zazwyczaj 18-19 stopni. Ostatnio trochęe przegięły bo do
      koleżanki są siadki poleciały w krótkich portkach (takich za
      kolana) - ale w kozakach smile
      Nie chorujemy. Ja ostatnio dla zdrowia zaczęłam chodzić (bo
      wcześniej to głównie samochodem wszędzie) i codziennie 6.45 do
      stacji 3 km zapitalam na piechote. Z powrotem też. No i jeszcze od
      metra do pracy po pół km w każdą stronę - mam nadzieję, że mi
      wyjdzie na zdrowie (i na figurę - nie ukrywajmy - to jeden z głónych
      powodówsmile)
      • prigi Re: Hartowanie i choroby 12.01.10, 10:16
        zaraz się okaże, że w RP wszytskie dzieciaki gołe po śniegu biegają;P
        otóż moja ubrana normalnie, stosownie do pogody, bez czapek, gdy nie
        ma takiej potrzeby, tak samo z rajstopami. i co? tez nei choruje.
        nia ma reguły. są dzieciaki hartowane non stop chore, są dzieciaki
        przegrzewane nigdy nie chorujące. idealnie byłoby, gdyby była jedna
        skuteczna metoda na zdrowie
    • bernimy Re: Hartowanie i choroby 12.01.10, 10:33
      Bardzo bardzo wierzę, ale aż takiej odwagi nie mam. Ale podziwiam i
      naprawdę wierzę, że to dobry pomysł!
      Ja staram się dostosowywać ubiór do pogody, ale przy babciach nie
      zawsze się udaje. Wychodzę do pracy a po powrocie zawsze na
      rajstopkach są skarpetki założone (nie ważne czy jedna czy druga
      babcia) big_grinuncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka