Tym razem na przedszkola w mojej polskiej miejscowości.....se debile takie
przepisy powprowadzali ,że prawie siedzę i płaczę....Młoda nie ma szans na
przedszkole od września.....długo by tłumaczyć dlaczego

(województwo
mazowieckie-małe miasto,urząd miasta od nowego roku ustalił że TYLKO
miejscowe,dzieci których rodzice pracują tylko w tym mieście,mają zameldowanie
i tylko to miejsce zamieszkania w tym mieście i tylko w tymże ,mieście
odprowadzają podatki-mogą być brane pod uwagę przy rekrutacji do przedszkoli
publicznych)
Ja mam kuwa zameldowanie ale od 5 lat mieszkam zagramanico...przedszkola
wymagają ksero z danymi z pitu pracującego rodzica-u nas to będzie pit męża z
adresem irlandzkim....no chuj i mujnia!
Nie ważne!
Która z Was ma dzieci swoje pod opieką przedszkola niepublicznego albo
prywatnego? Pytam bo może zdradzicie mi szczegóły jak tam jest ile się płaci i
czy warto....Od jutra zaczynam akcję telefoniczną do przedszkoli takich
właśnie,no załamkę mam........(moja sis pracuje w przedszkolu i mi powiedziała
że nie mam szans na dostanie się tam

i tak złożę wniosek....ale jak mi
przedstawiła zatwierdzone pomysły naszych miejscowych radnych to
faktycznie....wiem że nie mam szans na przedszkole publiczne,chuj im w
dupę.Jakoś sobie poradzę,tak czułam że miasto z otwartymi ramionami nie
przyjmuje Wyrodnych imigrantów

