Podpowiedzcie jak się zachować w takiej sytuacji.
Samochód zaczął dymić na biało, jeden mechanik go wziął zmienił uszczelki, zapłaciliśmy, 3 dni ok, później zaczęła się świecić kontrolka chłodnicy i uciekał płyn.
Znowu do mechanika tylko innego bo samochód dymił od nowa. Ten mechanik kazał zawieźć głowicę do sprawdzenia, zawieźliśmy, facet sprawdził kasę wziął z głowicą wszystko ok. Gość trzyma samochód miiesiąc! Chciał oddać do sprawdzenia czy już jest dobrze , że pojeździmy i sprawdzimy czy ok, tylko jakiś osłon zakładał nie będzie, mąż się nie zgodził chciał cały samochód i sprawny bo z poprzednim mechanikiem trochę było nieprzyjemności, wyjął sobie termostat i już do samochodu nie włożył

później wyszło na jaw.
No i dzisiaj mąż dzwoni do mechanika czy może zabrać i pojeździć autem , gośc mówi że ok nie ma sprawy, aż tu nagle telefon, że samochód dalej o dziwo dymi! No kuwa to co on nie sprawdzał go wcale, nic nie robił że zdziwiony że jednak dymi?
I co teraz? Zabrać auto do innego mechanika bo ten chyba w kulki leci, miesiąc bez auta jest upierdliwy , mąż musi pożyczać żeby do pracy dojeżdżać

Tylko jak się z gościem rozliczyć, czy nie płacić bo za co skoro samochód w takim samym stanie a my już na części kupę kasy wydaliśmy bo co raz coś zmieniał chyba metodą prób i błędów.