Wiem, marudzę i narzekam.
Coś grypopodobnego mnie dopadło, łupie w krzyżu, dreszcze mam, śpiąca jak diabli się czuję jak przez maszynkę przemielona. A tu weekend z dzieciakiem w domu, nie ma komu go sprzedać

Czuję się totalnie zajechana, rozpalona i wyrzuta jak psu z gardła.
Help! może któraś przyjmie moje zarazki

Chętnie oddam za darmo