Mam sasiada, facet kolo 60-siatki. Bardzo bezposredni w obyciu. Ostatnio po
naszym bloku chodzil facet, ktory udawal goscia z gazowni, co sprawdza, czy
mamy wymienione junkersy na jakies co maja automatyczne odciecie doplywu gazu.
Plakietke mial, to go wpuscilam. Oczywiscie stwierdzil, ze mam goowniany i
trzeba wymienic. no i on oczywiscie ma dla mnie super oferte za tysiaka z
montazem itp. mowie mu, ze ok, zastanowie sie pogadam z mezem . Odprowadzilam
pana do drzwi i stanelam na chwile pogadac z sasiadka. Facio zapukal do
sasiada, sasiad go wpuscil, a po chwili facio leci zza drzwi a za nm noga
sasiada. Dostal facet kopa wdupe od przemilego starszego pana, bo sie okazalo,
ze to zwykly oszust jest. Gosc "gazownik" lecial z predkoscia swiatla
normalnie. Przyznam szczerze, ze ubawilo mnie to strasznie
A wczoraj wchodzac do bloku widze na tablicy ogloszen kartke takim oto zdaniem
" Ten , ktory dzis wiercil, niech spojzy w lustro, to zobaczy chuja do
kwadratu!" napisama na bank przez tego samego sasiada

I tu wlasciwie znow
mial racje, bo w regulaminie wspolnoty jest zapis, ze w niedziele nie wiercimy.
Cham i prostak, czy poprostu zbyt dosadnie wyrazajacy swoje poglady pan ?