ponponka1
20.07.04, 21:54
Witam forumowiczow po dwutygodniowym pobycie w Norwegii.
Uffa meg! Ja moj brat i jego rodzinka mielismy po prostu szczescie jesli
chodzi o pogode. Wyobrazcie sobie, ze ani razu nie poczulam deszczu na moim
ubraniu! Owszem padalo ale tylko wtedy kiedy jechalismy samochodem ;-).
Zaczne od poczatku. Najpierw prom z Gdyni do Karlskrony. W Szwecji
wyladowalismy o 7 rano 3 lipca. Sloneczko przysmazalo nam noski do samego
Moss, gdzi dotarlismy o 16 i zlapalismy prom do Horten. Tam sobie
zanocowalismy. Ja sobie wieczorkiem zosrgnizowalam male randez-vous ze
znajomym Norwegiem i zaliczylam jeszcze tonsberg i piwko na
nabrzezu...hihihihi. W niedziele wyjechalismy w kierunku Jostedal kolo
naszego glownego celu-Lysefjord. Droga piekna - zwlaszcza ta alejka w parku
przez gory....tylko juz nie bylo sniego :-(. Tuz przed promem w Lauvvika na
drodze zablokowalo nas osuwisko zbocza na drodze nr 45....musielismy zrobic w
tyl zwrot i objechac .... przez Sandnes. Na szczescie na final zdazylismy.
Rankiem mielismy zarezerwowany prom przez Lysefjord. Mial plynac o 10....byl
opozniony 4 godziny....i nasze plany musialy sie lekko zmienic. Dotralismy do
Lysebotn przed 17 i wjazd serpentynka (27 zakretow i tunele!!!!) na gore.
Trollstigen, ktore rowniez "zaliczylismy" to po prostu nic! Za to widoki na
gorze.....ksiezycowe....zapierahjace dech...Nastepnego dnia oczywiscie
Prekestolen a popoludniu Stavanger (nic nadzwyczajnego). W srode wyruszylismy
dalej droga nr 13 az do Eidfjord. Tam oczywiscie wodospad Vorinsfossen i
nastepnego dnia Simakraftverk-najwieksza elektrownia w grocie skalnej. Ale
polecam tunel za elektrownia. 2,5 km serpentyna (Drammen spiralen to nic) w
zupelnie ciemnym tunelu, ani grama swiatla. Zaden horror nie wydusil ze mnie
gesiej skorki ale kiedy sie wjezdza to czegos takiego i sie nie ma o tym
pojecia.....W czwartek podralowalismy dalej, do Flam. I tu nie omieszkalismy
przejechac sie kolejka, nastepnie tunel tylko 24,5 km - najdluszy w
Europie...i o 21.30 zakwaterowalismy sie w Brigsdal. Znalezlismy wyjatkowo
polozona hytte w prywatnym gopodarstwie-z widokiem na dwa lodowce - ten znany
Melken (po drodze na Brigsdalbreen) i zupelnie pomijany i przez to bez tlumow
japonczykow, tak w ogole nie bylo tam nikogo hehehehe (raptem 2 km og tych
znanych!) Brennsdalbreen. Poza tym gospodyni zrobila nam przepyszny obiadek
na piec osob: lammestek, kaffe og hjemmelaget lefser = 400 koron. Miejsce
nazywa sie Trollbu i ma swoja stronke: www.trollbuonline.no/.Polecam
goraco....W piatek pochodzilam sobie po lodowcu. Bylam na wyprawie na godz.
10. Warto bylo wstac, poniwaz bylismy pierwsza grupa w liczbie 5! Zal bylo
opuszczac goscinna i piekna doline (pogoda oczywiscie cieplo i slonecznie)w
sobote. Naszym kolejnym celem byla "wyspa ptakow" Runde kolo Alesund. Po
drodze Dalsnibba (tu bitwa na sniezki w pelnym sloncu),Geiranger, prom przez
fjord (bylo tak goraco, ze wszyscy sie opalali zamiast podziwiac widoki!),
Trollstigen (nie zrobili na nas wrazenia po Lysebotn).W niedziele ogladalimy
maskonury, najpierw chmura zaslonila widoki ale w koncu odeszla sobie na inne
wyspy..;-). W poniedzialek podjelismy decyzje, ze jedziemy na Lofoty. Podroz
zajela dwa dni. Przeprawialismy sie promem ze Skutvika do Svolver w srode
wieczorem. Byo zimno pochmurnie i mgliscie=czyli zadne widoki. Na miejscu
jedynym wolnym o tej porze roku miejscem dla naszej zalogi byla hytta na
cmpingu sandsletta od zachodniej strony wyspy. Kosztowala majatek ale za to
jakie widoki...aha zapomniala napisac, ze srode od rana bylo slonce....wiec
zobaczylam slonce o polnocy (ostatni dzien w Svolvaer w tym roku, juz w
czwartek slonce zachodzilo na piec minut). Kiedy wyjezdzalimy rano w czwratek
bylo: mgliscie, mokro i zimno....i jak tu nie mowic oszczesciu! Wracalismy
cztery dni, dwa dni do Oslo, tam w sobote zaplanowlaismy przerwe. Poniewa
zanm Oslo jak wlasna kieszen, pokazalam rodznice paluszkiem na mapie co i
gdzie, kupilam bileciki i wyslalam na Holmenkollen. Sama zas zosrganizowalam
sobie bjeczny dzien, wesoly wieczor i urocza noc w dobrym norweskim
towarzystwie...a propos watku o mezach norweskich....tez bym
chciala...hihihihi. W niedziel smigalismy przez Szwecje do Karlskrony...I to
juz prawie koniec. Dodam tylko, ze na drogach norweskich nnie powinoo sie
piratowac, bo to niebezpieczne (grogi sa waskie, nawet E6). Mij braciszek
mnie nie sluchal i sie doczekal. Zajezdzal droge i w koncu ktorys sie wkurzyl
i zadzwonil na Policje. Na szczescie dostalismy (bo ja oczywiscie
tlumaczylam) pouczenie. Ale ja odetchnelam z ulga, bo braciszek nagle
spokornial i pilnie pilnowal przepisow. Po za tym mielismy aparat cyfrowy i
laptopa. Zrobilismy ponad 2 tys. zdjec i nakrecilismy 4 godziny na kamerze.
Teraz czekam na plyty. Jak bede miala to moze cos pokaze???
Pozdrawiam wszystkich wybierajacych sie do Norwegii.
Jeg elsker dette landet!
Hilsen
Ponponka