kwadrydurka 04.05.09, 07:40 Kiedy (i czy) należy pomagać innym ludziom, jeśli o pomoc nie tylko nie proszą, a wręcz jej nie chcą? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
3promile Re: Pomoc 04.05.09, 07:52 Zawsze. Czasem dyskretnie, czasem na siłę. No chyba, że ktoś zapragnie umrzeć. Odpowiedz Link
zzaqq Zaczynałem pracować 04.05.09, 07:52 kwadrydurka napisała: > Kiedy (i czy) należy pomagać innym ludziom, > jeśli o pomoc nie tylko nie proszą, > a wręcz jej nie chcą? jako optyk. Taki co to robi świecidełka, soczewki, pryzmaty itd. Przychodzę do pracy pierwszego dnia i mistrz do mnie potrzebna jest ta płytka przecięta na 4 części i wypolerowana na płasko. Płytka miała około 1 cm, kwadratowa o grubości 1 mm. I koniec wskazówek mistrza z 60 letnią praktyką. Włączał się kiedy widział, że się tak źle za coś zabieram, że mogę popsuć. Popatrz, tak tak będzie łatwiej. A tak sobie siedział, i patrzył na mnie z uśmiechem :) Odpowiedz Link
3promile Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 07:56 Ów mistrz mistrzostwo wypracował w zaprzyjaźnionym mieście Jena? Odpowiedz Link
zzaqq Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 08:01 3promile napisał: > Ów mistrz mistrzostwo wypracował w zaprzyjaźnionym mieście Jena? Karl Zeiss chybia nie miał takich rąk jak on. A pracował w mieście Maxa Borna :) Facet był nieziemski. Zresztą sporo jego rzeczy jeszcze fruwa w kosmosie. :) Odpowiedz Link
3promile Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 08:03 Jest takie słowo - 'rękodzieło'. Bardzo lubię to słowo. Odpowiedz Link
gat45 Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 08:13 3promile napisał: > Jest takie słowo - 'rękodzieło'. Bardzo lubię to słowo. Po pięciu latach pracy jako psychiatra mój ojciec wrócił na wydział medyczny i poświęcił 3 lata na przewalifikowanie się na okulistę - chirurga ocznego. Twierdził zawsze, że pierwsza specjalizacja posłużyła mu do dogłębnej autoanalizy i stwierdzenia, że zwariuje, jeżeli nie będzie mógł czegoś robić własnymi rękoma i na własne oczy zobaczyć resultat swojej pracy. To też rękodzieło. Odpowiedz Link
3promile Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 08:19 Też ładne. Zbyt ładne, żeby nie było prawdziwe. Odpowiedz Link
gat45 Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 08:25 3promile napisał: > Też ładne. Zbyt ładne, żeby nie było prawdziwe. Było. Po śmierci ojca wygrzebałam oba dyplomy i wiszą u mnie w ramkach. Pokazuję je zawsze młodzieży u progu wyboru kierunku studiów. Odpowiedz Link
zzaqq Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 09:29 gat45 napisała: > > 3promile napisał: > > > Też ładne. Zbyt ładne, żeby nie było prawdziwe. > > Było. Po śmierci ojca wygrzebałam oba dyplomy i wiszą u mnie w > ramkach. Pokazuję je zawsze młodzieży u progu wyboru kierunku > studiów. Bo trudno jest wiedzieć co się będzie robiło. Ja "straciłem" trzy lata robiąc różne dziwne rzeczy, ale jak się potem odnalazłem to poszło jak z bicza strzelił. Odpowiedz Link
zzaqq Re: Zaczynałem pracować 04.05.09, 08:25 gat45 napisała: > 3promile napisał: > > > Jest takie słowo - 'rękodzieło'. Bardzo lubię to słowo. > > Po pięciu latach pracy jako psychiatra mój ojciec wrócił na wydział > medyczny i poświęcił 3 lata na przewalifikowanie się na okulistę - > chirurga ocznego. Twierdził zawsze, że pierwsza specjalizacja > posłużyła mu do dogłębnej autoanalizy i stwierdzenia, że zwariuje, > jeżeli nie będzie mógł czegoś robić własnymi rękoma i na własne oczy > zobaczyć resultat swojej pracy. > > To też rękodzieło. A ja podziwiam takich ludzi. Ktoś co zrobi coś swoimi rękoma i jest to piękne nie może być złym człowiekiem. Wiesz Gat co jest śmieszne. Pracuję rękoma i oczyma :) Teraz już mniej rękoma a bardziej oczyma. Niesamowita frajda. Jak bierzesz jakąś bryłę, szlifujesz, polerujesz pod krzyże na lunecie optycznej. A na koniec robisz pyk i staje się światłość. Stworzyłaś serce lasera i ożyło :) Odpowiedz Link
bedynia Re: Zaczynałem pracować 05.05.09, 07:33 zzaqq napisał: "A na koniec robisz pyk i staje się światłość. Stworzyłaś serce lasera i ożyło :)" Ponoć na laser można spojrzeć dwa razy w życiu. Raz okiem lewym, drugi raz prawym. Ale na temat... Moja koleżanka z pracy powtarza, jak mantrę "ludziom trzeba pomagać". Nawet dałam się w to porządnie wciągnąć, ale za wykorzystywaniem juz nie jestem. pozdrawiam, bedynia Odpowiedz Link
zzaqq można spytać skąd piszesz koleżanko ;) 05.05.09, 18:28 bedynia napisała: > zzaqq napisał: > "A na koniec robisz pyk i staje się światłość. Stworzyłaś serce lasera i ożyło > :)" > > Ponoć na laser można spojrzeć dwa razy w życiu. Raz okiem lewym, drugi raz praw > ym. > Ale na temat... Moja koleżanka z pracy powtarza, jak mantrę "ludziom trzeba pom > agać". Nawet dałam się w to porządnie wciągnąć, ale za wykorzystywaniem juz nie > jestem. > > pozdrawiam, bedynia Odpowiedz Link
bedynia Re: można spytać skąd piszesz koleżanko ;) 05.05.09, 22:44 Nadaję z Miasta Koziołów i nie jest to Pacanów :P pozdrawiam, Bedynia Odpowiedz Link
zzaqq To już nie pytam :) 05.05.09, 22:48 bedynia napisała: > Nadaję z Miasta Koziołów i nie jest to Pacanów :P > pozdrawiam, Bedynia Odpowiedz Link
zzaqq Re: To już nie pytam :) 05.05.09, 22:54 bedynia napisała: > pozdrawiam z Poznania, bedynia :) A nie wyprawiasz się w czwartek na Śląsk, na koncert? :) Odpowiedz Link
bedynia Re: To już nie pytam :) 05.05.09, 23:00 Czekaj, sprawdzę w kalendarzu... Czwartek... Zostaję w domu. A kto koncertuje? Odpowiedz Link
zzaqq Re: To już nie pytam :) 05.05.09, 23:02 bedynia napisała: > Czekaj, sprawdzę w kalendarzu... > Czwartek... > Zostaję w domu. > A kto koncertuje? Grzegorz :) Odpowiedz Link
bedynia Grzegorz, Grzegorz... 05.05.09, 23:07 Poproszę o drobną podpowiedź. Jak brzmi pierwsza litera nazwiska Grzegorza? bedynia Odpowiedz Link
kwiaty.polskie To zależy od sytuacji. 05.05.09, 20:25 Przykład z ostatnich dni. Bardzo pomógł mi Humer,sam z własnej nieprzymuszonej niczym woli.Odebrał sygnał.Chociaż o nic nie prosiłam. Kwadrydurko,wejdź na chwilę do wygadywalni:-) Odpowiedz Link
ka.mu Re: Pomoc 05.05.09, 22:27 Ogólne pytanie, ogóla odpowiedź. Pomóc trzeba wtedy, gdy brak pomocy oznacza nieodwracalne szkody, a pomoc zostawia jakieś opcje do wyboru. Np. czas do namysłu. Odpowiedz Link
tojajurek Re: Pomoc 06.05.09, 00:12 Myślę, że każdy człowiek posiadający jakąś kindersztubę i życzliwe nastawienie do ludzi - ma odruch niesienia pomocy, gdy widzi taką potrzebę. Ważną umiejętnością jest jednak właściwa ocena, jaka pomoc jest potrzebna i czy w ogóle ją narzucać. Żeby nie było jak z tą staruszką za starego dowcipu, co ją zastęp harcerzy przeprowadzał przez jezdnię, choć się z krzykiem wyrywała. I tu jest cała sztuka niesienia pomocy - odpowiedniej i w porę. Człowiek niewidomy może czekać, aż ktoś pomoże mu sprawnie przejść przez jezdnię, ale może poczuć się urażony, gdy go dalej będziemy wlec za mankiet, kwestionując jego samodzielność. Ja sam, gdy po dwóch operacjach i tyluż tygodniach leżenia bez ruchu, usiadłem na łóżku, to nie wierzyłem, że człowiek może być tak słaby. Ale uwziąłem się, że sam stanę na nogach - choć trzęsły mi się jak cholera - i nie dam nikomu w tym mi pomagać. Więc sprawa jest względna co nieco. Trzeba pomagać koniecznie, ale z wyczuciem i taktem. Jak i w innych sprawach. Odpowiedz Link