lyncher
18.04.11, 20:47
w nawiązaniu do wątku:
Nie chciało się nosić teczki...
"Zawsze to lepsze niż dyplomowany bezrobotny."
"Poprzeczka" przyjęcia ustawiona jest naprawdę nisko. PR-owski bełkot o doświadczeniu, predyspozycjach i stabilnym rozwoju można schować za fasadę korporacyjnego wyzysku z ludzką twarzą. Tak naprawdę jest to bardzo monotonna, niewymagająca wkładu intelektualnego praca fizyczna. Ponieważ:
niewygórowane wymagania = wysoka zastępowalność (rotacja)
To co teraz obserwujemy to próba "elitaryzacji" tego co oferuje Castorama, poprzez przyjmowanie ludzi "po studiach". Z pewnością jest to korzyść dla firmy bo często sa oni bardziej obyci i obowiązkowi, choć wcale nie mądrzejsi (no przynajmniej nie wszyscy), to akurat w najmniejszym stopniu zależy od papierka a bardziej od genetyki i wychowania.
To zmiana w stylu Biedronki, wizerunkowa zmiana z dyskontu na tańsze delikatesy. W przypadku B-ronki ten zabieg się w jakimś stopniu udał (gazetki, promowanie zdrowego stylu życia, itd.)
Jeżeli chodzi o C-amę, to sztuczne podnoszenie poprzeczki (spowodowane wyłącznie nadprodukcją magistrów, a więc ich zwiększoną podażą na rynku) a jednocześnie zbyt wywindowane oczekiwania sprzedaży - przepraszam, ta forma jest poprostu PAZERNA NA PIENIĄDZE jak każda inna korporacja, spotęguje coś co już widać gołym okiem - WYŚCIG SZCZURÓW na najniższym możliwym szczeblu, czyli sytuację gdzie każdy za najważniejszy uważa nie interes ogółu ale swój własny - co konsekwentnie prowadzi do coraz słabszej karty przetargowej względem pracodawcy. Może za jakiś czas i dyplom mgr. to będzie za mało ? ..