Dzień-dobry wieczór.
Człowiek wraca z urlopu, pełen nadziei i sił... A tu dzisiaj takie "miłe" zaskoczenie, już w szatni, gdzie nikt nie chce być zaskakiwany! Otóż oprócz żelazka i deski do prasowania
(za cholerę nie rozumiem po co nam na PS "dzisiąt" suszarek do prania i ani jednej deski do prasowania do kupienia! Angole nie prasują! Robią to ich talibowie?) stoi dumnie
PAROWNICA! Żebym mógł być wyprasowany - bo przecież wiadomo, że jak koszulka wymięta to i obrót mniejszy, a pracodawca DBA! Żelazko to za mało!
A buty śmierdzą, jak śmierdziały ("chyba Tobie

")... Niskiej jakości trampki, cuchnące po miesiącu używania dumnie parują na szafkach lub w szafkach, a grzyb unosi się niczym pył w trakcie przemarszu wojsk...
Ludzie! Miałby być skrzynki do dezynfekcji obuwia! Z rok temu! Przecież było na spotkaniu rady pracowników! Co się stało? Co poszło nie tak? Parownice były dołączone do jakiejś dostawy towaru z chin? Ja Was bronię, bronię CENTRALI... ale tego się nie spodziewałem... Ostatni bastion padł.