ave.duce
18.12.09, 12:06
... W Polsce znacznie większym problemem od nieetyczności mediów jest powszechna hipokryzja. Mamy oto byłego premiera, który głosi świętość rodziny, po czym nie dość, że opuszcza żonę, to niczym pawian popisuje się nową we wszystkich mediach. Jest tu i hipokryzja, i hańba, i obrzydliwość. Notabene za bardzo oburzające uważam, że media ("Wprost") z powodów komercjalnych wyciągają tego "półczłowieka" na pierwszą stronę, informując, że zamierza on kandydować na prezydenta.
Ale nie tylko o takie spektakularne przypadki chodzi. W Polsce głosimy (a wielu mamy kapłanów, nie tylko w Kościele!) ważność dekalogu, wartości miłości bliźniego. I co z tego wynika dla naszego życia prywatnego? Dzieci chodzą przez dwanaście lat na katechezę, dorośli co niedziela do kościoła, przynależnością do Kościoła żywią się politycy i ważne osoby w państwie. Czy to powoduje, że jesteśmy lepszym narodem niż inne, bardziej serdecznym, otwartym, miłosiernym, przyjaznym? Bynajmniej. Ludzie deklarują i robią swoje. Mówią, że nie ma moralności poza Kościołem, więc poza Kościołem używają. Potępiają liberalizm (papież mówi wszak o liberalizmie jako "kulturze śmierci"), a korzystają ze wszystkich, również złych możliwości, które on daje. Mówią o świętości rodziny, utrzymując i porzucając kochanki, są przeciwko alkoholizmowi, a popijają co wieczór, sypią gromy na tych, których uważają za złych, sami w złu uczestnicząc. Podejrzewam, że w Polsce poziom deklaracji wielkich religijnych wartości jest wprost proporcjonalny do poziomu społecznej hipokryzji. I to właśnie uważam za największe zło. Przypadki senatora Piesiewicza są tylko drobną ilustracją tego zjawiska ...
www.se.pl/wydarzenia/opinie/prawdziwy-autorytet-prywatnie-czysty_123421.html
:p