31.10.10, 08:43
wg mnie, NIGDY nie jest winny.

...Pięciolatek bez opieki ...

...Zostawiony bez opieki na podwórku pięcioletni chłopczyk zaczepił psa i został przez niego ugryziony w twarz. Dziecko cierpi, zwierzak dostał łatkę agresywnego, a rodzice szukają winy wszędzie dookoła – u samego psa, jego opiekunki, nawet administracji osiedla – byle tylko nie dostrzec, że sami doprowadzili do tragedii brakiem edukacji oraz kontroli.

Nie chodzi tu bowiem o przypadek, gdy agresywny pies szukający guza, pozbawiony opieki, podbiegł do będącego pod kontrolą dorosłych dziecka i ni z tego, ni z owego je ugryzł. W takim przypadku wina jednoznacznie leżałaby po stronie przewodnika. Wszystko jednak wydarzyło się dokładnie odwrotnie ...
Obserwuj wątek
    • lackzadek Re: Pies 31.10.10, 09:12
      To tak, jakby tragedii bodajże Michałka winien był muchomor sromotnikowy.
      Muchomora pod sąd!
    • damakier1 Re: Pies 31.10.10, 10:29
      Ludzie w większości nie maja pojęcia o psychice psów i za wszelkie złe psie zachowania zawsze obwiniają psa, choć sami się do niego przyczyniają. Ugruntowała sie opinia, że pies małego dziecka nigdy nie skrzywdzi, a każdy wypadek, kiedy pies ugryzie dziecko tłumaczy sie niezrozumiałą psia agresywnością. A jak już ulubieniec domowy, który zawsze cudownie się małym dzieckiem opiekuje i pozwala "dosłownie na wszystko" nagle zareaguje agresywnie - to już z miejsca staje się krwiożerczą bestią nadająca się do uśpienia, a w najlepszym wypadku do schroniska. A przecież w oczach psa dziecko jest tylko jednym z członków stada, szczeniakiem stojącym w hierarchii dużo niżej od dorosłego psa. Rozbrykanego szczeniaka każdy pies ma sprawo skarcić, gdy juz mu się cierpliwość na wybryki skończy. I pies karci, a że skarcenie poprzez szarpnięcie zębami może się okazać tragiczne jeśli zęby trafią na buzię dziecka, to już muszą wiedzieć ludzie, a nie pies. I rzeczą człowieka jest nie dopuścić po pierwsze, żeby małe dziecko przebywało z psem bez opieki, a po drugie, żeby od małego uczyć dziecko, że pies jest żywym stworzeniem i że nigdy nie można mu dokuczać. Piszę o tym, bo często jestem świadkiem jak na spacerach w parku dorośli obserwują dzieci ciągnące swe psy za ogony i uszy, a na zwracaną nieraz uwagę zdarzało mi sie już usłyszeć: oh, on jest taki mądry i tak kocha naszego synka, na pewno nie ugryzie.
      • olga_w_ogrodzie Re: Pies 31.10.10, 14:54
        tylko wina dorosłych : pies nie jest zabawką z pluszu.
        jestem pewna, np., że Antoś wie to, co wiedział mój synek za młodu.
        i nawet nie było potrzeby gadek - widział jak my z mężem, cała rodzina zwierzaki traktujemy.
        Kubuś od zawsze kochał zwierza i przenigdy się nie zdarzyło, by źle zwierzaki potraktował.
    • panidemonka Re: Pies 31.10.10, 10:31
      "Wszystko jednak wydarzyło się dokładnie odwrotnie..."

      I na tym koniec-pies był prowadzony na smyczy zgodnie z przepisami. Pięcioletnie dziecko zgodnie z przepisami nie powinno być bez opieki!
      Też miewam problemy ze zbyt szybko usamodzielnionymi dziećmi i ich niesfornymi opiekunami. Do niczego złego nie doszło, bo psica nie ma w sobie agresji i uwielbia dzieci. Zawsze w miejscach publicznych trzymam ją na krótkiej smyczy, ale...
      Zawsze/najczęściej/zazwyczaj winę ponosi człowiek i to tyle!
    • trzecikot Re: Pies 31.10.10, 12:43
      Pies nigdy nie jest głupszy od właściciela. Lege artis pies powinien mieć kaganiec - wtedy jedynie przydusiłby łapami brzdąca do gleby i brzdąc miałby nauczkę.
      Sprawa jest czysta - winny jest właściciel psa, chociaż sercem jestem po jego stronie.
      Howgh!
      • damakier1 no, niezupełnie czysta 31.10.10, 13:43
        Nie ma ogólnych przepisów regulujących te kwestię. Na ogół sprawa ta jest regulowana w przepisach ustanawianych przez rady miejskie i obowiązują na ich terenie. Przeważnie wystarcza obowiązek albo trzymania na smyczy, albo założenia kagańca, gdy pies biega luzem.
        Jednoczesnie smycz i kaganiec obowiązuje w środkach komunikacji i innych wyznaczonych miejscach. Na jednym z forów miłośników psów znalazłam takie obszerne wyjasnienie:

        Obowiązek smyczy i kagańca

        Smycz i kaganiec posiada niemal każdy właściciel psa. Ale kiedy ich obowiązkowo używać większość właścicieli już nie. Nic dziwnego, bowiem w Polsce nie ma jednolitych przepisów nakazujących prowadzenia psa na smyczy i w kagańcu. Obecna regulacja – skąpa i w wielu miejscach niepełna – sprowadza się do dwóch aktów prawnych powszechnie obowiązujących:
        - ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt
        - ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń

        Jednak ani Ustawa o ochronie zwierząt ani Kodeks Wykroczeń nie precyzuje, w jakim stopniu musimy kontrolować swojego psa udając się z nim w miejsca ogólnie dostępne. Brak jest jednoznacznego przepisu nakładającego na właściciela obowiązek wyprowadzania na smyczy czy w kagańcu. Nie oznacz to jednak, że właściciel może wypuścić swojego czworonoga jak mu się tylko podoba. Obowiązek szczególnej ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia nakłada bowiem na właściciela art. 77 kodeksu wykroczeń:

        Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

        Wykroczenia tego może dopuścić się każdy, kto trzyma psa – nie tylko właściciel (Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna z dnia 29 kwietnia 2003 r. III KK 26/2003). Przez trzymanie psa należy rozumieć natomiast zarówno jego chów jak i typowy spacer. Dla przyjęcia odpowiedzialności za to wykroczenie obojętne pozostaje czy posiadacz psa nie zachował należytej ostrożności z winy umyślnej czy nieumyślnej. Zwykła ostrożność obejmuje przeciętne środki ostrożności związane z trzymaniem danego zwierzęcia, przy czym będą one zróżnicowane w zależności od gatunku zwierzęcia i przede wszystkim od stopnia niebezpieczeństwa, jakie zwierzę może stwarzać. Konkretne środki ostrożności mogą wynikać z ustawy jak i prawa miejscowego. Dlatego też wyraźny obowiązek wyprowadzania psa na smyczy lub w kagańcu częściej znajdziemy w stosownej uchwale Rady Miasta (np. w Gdańsku).

        Nakazy co do sposobu trzymania psa na smyczy lub w kagańcu może ponadto wynikać z regulaminów wewnętrznych przewoźników (dotyczy to np. większości komunikacji miejskich i zbiorowych), obiektów sportowych czy centrów handlowych. Regulamin taki może przewidywać własną sankcję finansową za nieprzestrzeganie jego postanowień , ale wykluczone jest, aby na podstawie takiego regulaminu karać posiadacza psa mandatem karnym czy grzywną.
        • kanciasta Re: no, niezupełnie czysta 02.11.10, 15:01
          Z opisu wynika, że pięciolatek został na placu zabaw.
          Przypuszczam, że to był plac zabaw dla dzieci, nie dla psów?
          Właścicielka psa powinna zachować szczególną ostrożność i za każdym razem
          gdy jakieś dziecko zbliży się do psa - ostrzegać, że to nie jest pluszowy miś.
          Przecież gdyby rodzice pięciolatka byli na placu, to też by nie biegali
          za nim krok w krok.
          Moim zdaniem całkowitą odpowiedzialność za wypadek ponosi
          właścicielka psa.

          PS Moim zdaniem właściciele psów z dużych miast powinni się zorganizować
          i doprowadzić do utworzenia specjalnych, ogrodzonych wybiegów dla swoich ulubieńców. Szczególnie ci, którzy mieszkają w blokach.
    • sclavus Re: Pies 31.10.10, 13:47
      Popieram to!
      A nawet - wiem na pewno, że pies nie jest winny... Nigdy!
      • olga_w_ogrodzie Re: Pies 31.10.10, 15:08
        no i tak, jak nie lubię wielkich kwantyfikatorów, to tu przyklasnę.
        NIGDY nie spotkałam psa, który byłby winien.
        dodam, i kota też.
        był czas, że moja mała przestała jeść, nie spała, okolice zdrowych, czystych uszek do krwi rozdrapywała, miałki szerokie pod moim łóżkiem wydawała, gdy ja leżałam odłogiem i się samognębiłam smutkiem.
        potem poczytałam o kociej depresji.
        moje zachowania ją dołowały.
        tak to właśnie się może objawiać.
        i malutka kicia mnie mobilizowała, by wyjść z choroby - no bo trzeba sprawę ogarnąć : dla siebie było trudno, ale dla małej trzeba było opatrunki założyć, się zwlec i do veta pogalopować z nią.
        a teraz to tak się cieszę, bo dzieciak zdrowy co nie miara.
      • scoutek Re: Pies 31.10.10, 17:31
        sclavus napisał:

        > Popieram to!
        > A nawet - wiem na pewno, że pies nie jest winny... Nigdy!

        owszem, wina ZAWSZE jest po stronie czlowieka
        • olga_w_ogrodzie Re: Pies 31.10.10, 17:48
          i stąd się bierze moje mniemanie, iż to nie są żadni "bracia mniejsi".
          oni są ewentualnie uarunkowani.
          a tak naprawdę czyści, prawi i prawdomówni.
          zero kalkulacji.
          • scoutek Re: Pies 31.10.10, 20:05
            olga_w_ogrodzie napisała:
            > zero kalkulacji.

            nooo nie wiem;)
            musialabys widziec jak moja cwana psina probuje wycyganic ekstra smaczek i kombinuje czy jej sie oplaca leciec po pilke
            az widac jak mysli, nie musi uzywac slow
            • ave.duce Re: Pies 31.10.10, 20:25
              Pani B. przesyła Majce >

              https://images41.fotosik.pl/113/bde8f3d2d022a495med.jpg

              uścisk ... łapy :)
              • scoutek Re: Pies 01.11.10, 20:31
                moje cudo:))))))))))))))))))))
                cenkju bardzo od Majki
                dla pani B.
                • ave.duce Re: Pies 01.11.10, 20:57
                  Twoje, Twoje :)

                  Nikt Ci go nie zabierze :)

                  ps. widziałaś kotki do wzięcia?
              • maniasza Re: Pies 01.11.10, 21:10
                Śliczna :)
                • scoutek Re: Pies 02.11.10, 10:03
                  maniasza napisała:

                  > Śliczna :)

                  dziekuje w imieniu Majeczki


                  zawsze winien wlasciciel
                  bo jesli nie wychowal psa dobrze lub jesli nie reczy za niego (a nigdy robic tego nie powinien, bo instynkt jest silniejszy niz ulozenie) to powinien go trzymac przy nodze i w kagancu
                  nigdy nie mamy pewnosci, ze pies sie na cos nie wkurzy
                  moze go przeciez rozdraznic chocby ostry zapach, ktorego my nie czujemy
                  albo nieokreslony ruch, ktory pies odbierze jako zagrozenie
              • sclavus Re: Pies 02.11.10, 15:08
                ŚlYczny!! :)
    • olga_w_ogrodzie Re: Pies 31.10.10, 14:50
      moim zdaniem, pies nie bywa winny.
      ci psi i koci są inni, niż człowiek.
      chyba, że jest psychicznie chory pies, ale, choć od dziecka targałam do domu różne psy z ulicy i schroniska, to nigdy psa chorego psychicznie, który bez powodu atakował, nie spotkałam.
      i jeszcze kwestia nazywania "winą" psa, który chory.
      chory człowiek, gdy widzi swoją chorobę, może sam leczenie podjąć.
      gdy nie ma samokrytycyzmu w chorobie, inni mogą leczenie zasugerować.
      a pies ?

      tj. raz był pies chory na jakąś nerwicę chyba.
      ale to było dlatego, że przez właściciela był bardzo bity.
      i pasem, i nawet jakąś pałką.
      w rezultacie podporządkował się mu i uznał, że on silniejszy, a swoje frustracje odreagowywał tam, gdzie wiedział, że to inni ulegną.
      był agresywny wielce : na spacerze rzucał się nawet na suki.
      mnie ugryzł, gdy podniosłam rękę zbyt gwałtownie, a on chyba myślał, że go chcę zbić.
      z jednej strony agresywny psychopata, z drugiej usłużny do niemożliwości wobec kata - ów wkraczal do domu, a Apacz natychmiast po kapcie i legnięcie z brzuchem do góry.
      smutne bardzo.

      i jeszcze za wielkiego młodu pogryzła mnie była Aza, która miała w budzie szczeniątka, a ja tam podeszłam za blisko, by piłkę upadniętą w okolice budy zabrać.
      przecież to normalne, a ja nie wiedziałam.

      a trzeci raz, też byłam mała i sobie chciałam skrócić drogę do domu przechodząc wieczorem przez teren należący do przedszkola.
      i nie była to wina psa, że mi wygryzł kawałek łydki.
      tak był szkolony.

      jedyną przyjaciólką rasową za którą ohydnie zapłaciłam, bo bardzo chciałam się kolegować z rottweilerem i pomyslałam, że może już mogę, bo przedtem dużo bezdomniaków zapraszałam na chatę, była cudna Daisy.
      Dejzulka była kochana, tulona, a i tak miała instynkt psa obronnego : nigdy nie była szczuta, podburzana do akcji, ale sama szczekała, gdy kto dzwonił.
      bez żadnych tresur stała się obronną sunią.
      sobie myślę, że, gdyby nas nie lubiła, to bronić by nie chciała.
      ale, gdy kto już do dom zaszedł był, Dejzulka witała przyjaźnie.
      nigdy nie była niebezpieczna.
      niemniej, gdy szłam z nią kiedyś nocą ciemną, to już jej wygląd odstraszał ewentualnych agresorów.
      no to wystarczyło.
      po co szczuć ?
      dla rasy rzekomo niebezpiecznej, najważniejszy bezpieczny współmieszkaniec, IMO.

      z racji, że Daisy nie żyje i tylu innych Przyjaciół z sierścią, to się pocieszam zdaniem pewnego księdza, który u pana Manna w w Dużych Dzieciach wystąpił i gdy się martwił jeden z rewelacyjnych bliźniaków o los żółwia, który umarł, ksiądz, wbrew NAUKOM, stwierdził, że i żółw rzeczony miejsce znajdzie u Góry.

      mam nadzieję, że Don Giuseppe - Pepi syn Daisy też jest tam.
      niesłychana osobowość.
      umarł, bo się zaraził czymś w lecznicy, gdzie mu oczka operowano.
      przedtem uznał, że my się kochamy tak, iż wszystko będzie mu wybaczone.
      zostawion na ganeczku domu z Daisy i Filipem, by łapki po spacerze obeschły,
      przeskoczył przez szybę w drzwiach, nic mu się nie stało - zero skaleczenia, i wpadł na piętro do sypialni, uwalił się zabłocony na łożko i oczyma zagadał : przecież cię kocham, no to jak mam tam czekać na ganeczku ? czy ja głupek jakiś ?
      co można było zrobić ?
      tylko przytulić dzieciaka.

    • man_sapiens Re: Pies 31.10.10, 17:51
      Nigdy nie boję się psów.
      Czasami boję się ludzi.
    • maniasza Re: Pies 01.11.10, 21:01
      Pies jaki jest, każdy widzi :)...widzi ten,co umie patrzeć i rozumie psa. Pies to tylko zwierze. Fakt , że nie można mu odmówić cech czułości, wrazliwości i przywiązania i wierności, nie zmienia faktu, że zwierzem pozostaje.
      Panidemonka ma rację, ale tylko poniekąd :) Fajne jest powiedzenie - "zginął zgodnie z przepisami". Podobno w wojsku kiedyś obowiązywało. Ale Trzecikot ma rację większą. Bo pies, jakby miał kaganiec, to by dziecka nie zranił, ino przygniótł.
      Trzecia racja jest taka, że faktycznie problematyczne jest, ze względów uczuciowych, wyprowadzać psa na spacer mało że na smyczy, to jeszcze w kagańcu - to prawie jak więzień. Żadna radocha ze spaceru przecież. Niestety na taką radochę, wolną od kagańców i smyczy mogą sobie pozwolić jednynie właściciele ogrodzonych pastwisk, albo właściciele psów latami trenowanych w specjalistycznych ośrodkach. Taki lajf.
      Fakt, pies nie jest winny. Winny jest ZAWSZE właściciel psa.




      • ave.duce Re: Pies 01.11.10, 21:34
        Mój, niestety nieżyjący już, pies (mieszanka wilka z owczarkiem niem., wyszkolony) chodził na spacery zawsze na smyczy i w kagańcu.
        Nawet po tym, jak został napadnięty i nieomal zagryziony przez latającego luzem rottweilera.
        Pamiętam, napisałam o tym do GW, list wydrukowano, ale odpowiedzi, jakie przyszły > powaliły mnie. W 90% były przeciwko noszeniu przez psy kagańców i trzymaniu ich na smyczy. Uzasadnienie? MÓJ PIES NIGDY NIKOGO NIE POGRYZŁ.

        Mój Boże, nie znam siebie do końca, a co dopiero swojego, nawet najbardziej "łagodnego", psa...
        • maniasza Re: Pies 01.11.10, 22:18
          No tak to, niestety, bywa.
          Mam traumatyczne przeżycia, jeśli chodzi o psy. Choć swoją durnotkę kocham ponad wszystko :)
          Psa mojego dziadka zastrzelono przez pomyłkę. (miał brata-bliźniaka, szkodnika na wsi, psa dziadka, supe inteligentnego pomylono z nim).
          Sama kiedyś uciekałam przed psem sąsiada , bedąc u dziadka na wsi, myślałam , że osiwieję ze strachu.
          Kiedyś też, pinczerka należacego do znajomej rodziców, co to przyjechała z nami na wieś - na moich oczach zagryzł wilczur sąsiadów.
          Dziewczynkę, młodszą ode mnie koleżankę jej własny pies , też na wsi to było, pies zeszpecił dozywotnio.
          Moją siostrę, juz tu w Krakowie, pogryzł wilczur ludzi, do których przyszła w gości, którym nie chciało się wyjść do bramy, mówiący przez domofon "spoko, spoko, otwórz bramę, on ci nie dotknie". Mao brakowało, by została bez ręki (pianistka).
          Mój własny pies kiedyś został wgnieciony w ziemię przez rotweilera (moja wina, bo myślałam że w deszcz i o 23 w nocy normalni ludzie nie spacery nie wychodzą, więc puściłam swojego luzem), ale dzięki temu że tamten pies był na smyczy i w kagańcu, to u nas skończyło się tylko na strachu.
          ...parę podobnych przykładów mogłabym jeszcze przytoczyć.
          Jak dla mnie - brak wyobraźni. Masz rację - siebie nie znamy, to jak możemy przewidzieć zachowanie psa?
          • ave.duce Re: Pies 01.11.10, 23:08
            Kiedyś na wsi na wakacjach mojego kilkuletniego syna ugryzł w łydkę kundelek (syn nie zawinił nic a nic). Okazało się, że nie był szczepiony. Pierwsze, co zrobiłam, to odwiedziłam pobliskiego weterynarza, który mnie zapewnił, że w okolicy od lat nie było przypadków wścieklizny i > za zgodą kmieci-właścicieli wziął kundelka na obserwację. Potem lekarz uznał, że trzeba zaaplikować synowi serię zastrzyków. Dał mu jakiś zastrzyk, ale co do serii > uradziliśmy, że zaczekamy z tym. Na szczęście nie pojawiły się żadne niepokojące objawy, ale nerwów było co niemiara ...

            Dobranocka.

            ps. mogłam coś pokręcić, bo było to dawno i/ale... prawda.
    • ploniekocica Wyprowadzacze psów 02.11.10, 11:14
      Podobno właściciele psów dzielą się na ich
      -przewodników
      -półprzewodnikow
      -i wyprowadzacz
      a ja jako kiedyś przewodnik, a dziś półprzewodnik/wyprowadzacz mogę o nich długo i namiętnie. Wg mnie dzielą się na tych, którzy lubią psy w ogóle i na tych, którzy lubią własnego psa, a resztę psiackości i ludzkości mają w dupie. Tych ostatnich jest niestety mrowie a mrowie i zatruwają z lubością życie tym pierwszym oraz tym, którzy w ogóle psów nie posiadają, albo nie mają ich chwilowo przy sobie. Cała niechęć tak zwanego społeczeństwa do psów i psiarzy bierze się od nich właśnie.

      Jedno z najbardziej spektakularnych spotkań z tą klasą osobników miałam świetlne lata temu, gdy moje wówczas jedyne dziecko miało niecałe dwa lata. Był mokry listopad. Wybrałam się z dzieckiem na psi spacer. Psa (wielkiego, obronnego, świetnie ułożonego faceta w sile wieku) posłałam za aportem po skarpie, a dziecko biegało nieopodal mnie. W tym momencie pojawiły się dwa podrośnięte co najmniej półroczne szczeniaki - wyżeł i sznaucer olbrzym i najpierw w pędzie zwaliły moje dziecko z nóg prosto w błoto, a sznaucer, jak się potem okazało sznaucerka, postanowił dodatkowo poskakać zabawowo po dzieciaku, a co. W tym momencie wrócił mój pies i trzasnął impetem pędu prawie pięćdziesięciokilogramowego cielska sznaucerkę z bodika tak, że przeleciała metr w powietrzu i ze straszliwym skowytem skarconego szczeniaka poleciała do pani. Wyżeł rozdarł się na wszelki wypadek i też zbiegł.
      Do tej pory mieliśmy sytuację bezkonfliktową niemalże - dziecko ludzkie przyzwyczajone do zwierząt nie miało pretensji, matka dziecka ludzkiego ma w domu pralkę zatem błoto na dziecku jej nie przeraziło szczególnie, dzieci psie oberwały słusznie od dorosłego psa i może więcej nie będą na cudze dzieci skakać.
      Ale wyprowadzaczki miały zasadniczo przeciwny pogląd na sprawę. Zgadnijcie kto i o co zrobił awanturę i zagroził wezwaniem policji?
      • scoutek spanie z psem 02.11.10, 11:44
        a ja znam jeszcze inny podzial wlascicieli psow
        otoz moim zdaniem wlasciciele psow dziela sie na dwie kategorie: tych, którzy spia w jednym lozku z psem i tych, ktorzy sie do tego nie przyznaja

        wyjdzie na to, ze naleze do tej drugiej kategorii ale na szczescie moja Majeczka jest dziwna sunia, bo nie pcha sie do lozka ani na kanape
        czasem (!!!) tylko, kiedy jest nieszczesliwa i czuje sie opuszczona, bo nikt sie nia nie zajmuje wskakuje na koldre gdy nas nie ma.....
        • ploniekocica Re: spanie z psem 02.11.10, 12:09
          Też znam ten podział, ale on się nie przekłada na stosunek psów i ich właścicieli do reszty świata. Znam znakomicie ułożone psy spod kołdry i zatruwające via właściciele życie psy, których nigdy nie wpuszczono na kanapę.
    • ave.duce Re: Pies 14.11.10, 08:29
      Nic odkrywczego, ale...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka