damakier1
13.06.11, 19:39
Moja gupia córka dorola ze swym gupim mężem sprowadzają na dom czwartego kota: prawdopodobnie z traumatyczną przeszłością, z miasta Łodzi, ryży jak Donaldu, kudłaty, podrośnięty, ale jeszcze smarkaty.
Czekają na niego: dorola z mężem pełni udawanego optymizmu, mój wnuk w najwyższym stopniu ekscytacji i "niemożenia-się-doczekać", mój mąż z filozoficznym dystansem i doskonale udawaną obojętnością, Wrona, Szopek, Franio, Zima i Pan Czesio - w doskonałej nieświadomości oraz ja - miotana uczuciami sprzecznymi, pełna najgorszych przeczuć, na granicy załamania nerwowego, śniąca po nocach o fruwajacym pirzu, rozbryzganej na ścianach krwi i ogólnej masakrze teksańską piłą mechaniczną.
Przybedzie w czwartek.
Podobno będzie sie nazywał Karolek.