ploniekocica
09.09.11, 10:28
Jak napisałam w innym wątku przebywa u mnie chwilowo pies Kosmos ocalony od ciężkiego losu. Wieść gminna niesie, że mieszkał początkowo na pobliskiej budowie jako towarzysz pijanego ciecia, który go bił i kopał. Potem cieć zniknął, a Kosmos błąkał się od paru tygodni po parku i okolicach, śpiąc po krzakach i bramach, głównie gnany młodzieńczą chucią. W końcu zainteresowała się nim poważnie moja koleżanka, w której to suczce (nota bene odkupionej w bardzo ciężkim stanie miesiąc temu z pseudohodowli) był się Kosmos zakochał śmiertelnie. Koleżanka na spółkę z wetem zaprzyjaźnionym sfinansowali Kosmosowi plastykę ucha (którego kawał stracił w jakiejś psiej awanturze) oraz sterylizację.
I teraz sytuacja przedstawia się następująco - pies Kosmos ma zapewnione miejsce u koleżanki koleżanki na wsi (leśniczówce) w dużym kojcu- wybiegu, w bardzo dobrych warunkach bytowych, ale.... No właśnie jest ale. Ja po czterech dniach mieszkania z Kosmosem uważam, że Psiemu Aniołowi należy się pan/pani/państwo, którzy zapewnią mu kontakt ze sobą. Bo Kosmos strasznie tego potrzebuje. Potrzebuje patrzeć właścicielowi w oczy, kłaść mu głowę na kolanach, przytulać się. Jednym słowem zdecydowanie powinien być psem domowym a nie kojcowym, bo pomimo tego, że ludzie zrobili mu krzywdę błyskawicznie uczy się im ufać na nowo.
Pies Kosmos ma około roku (raczej mniej niż więcej). Jest średniej wielkości terrierowatym mieszńcem, bardzo wielkiej urody. Waży w tej chwili 20 kilo (aczkolwiek na to nie wygląda), pewnie jak nabierze masy będzie ważył więcej. Ma szortką czarną sierć, bródkę, biały krawat, końcówki łap białe w kropki i biała smugę na nosku, a także niesamowicie długi ogon z biała koncówką. Jest naprawdę ładny, ale przede wszystkim ma rewelacyjny charakter. Po moim skręconym marleyowatym Gupku z adhd (nawet w 12 roku zycia) Kosmos jest oazą spokoju. Nie tupie,nie galopuje, nie skacze, nie kręci sie jak oszalały po domu, niemal nie szczeka, radość okazuje przez merdanie ogonem, a nie walenie nim w meble itd. Na kota nie zwraca żadnej uwagi (kocica obrażona), warczy jedynie cichutko, gdy mu wchodzi do miski z żarciem. Zostaje bez problemu w mieszkaniu. Rewelacyjnie chodzi na smyczy, zawsze poł kroku za panem. Oczywiście nie zna podstawowych komend i trochę jest zagubiony, ale uczy się błyskawicznie wszystkiego. Boi się mężczyzn i gwałtownych ruchów, ale coraz mniej.
Po operacji (we wtorek) miał bardzo ciężką noc - walił kołnierzem o meble, wył, zerwał opatrunek z ucha przez to walenie, rozkrwawił sobie pogryziony nos. Następnego ranka ( w środę) poleciałam z nim do weta, któremu nie pozwolił sie dotknąć. Ponowne założenie opatrunku na uchu łączyloby sie z zastrzykiem ogłupiającym więc zrezygnowaliśmy z tego. Wczoraj popołudniu (czwartek) poszedł do tego samego weta grzecznie pozwolił sobie założyc kaganiec, obejrzec ucho i jajka, dać zastrzyk, zero agresji, wyrywania się, anielska cierpliwośc i spokój. Od wtorku do czwartku z latającego po parapetach dzikuska zmienił sie w cudownie zsocjalizowanego domowego psa.
Kosmos zostanie u mnie do końca przyszłego tygodnia. Z wielu przyczyn nie może zostać na zawsze. Najwazniejszą z nich jest fakt, że mieszkam zaledwie pare domów złych ludzi i miejsca, gdzie robiono mu krzywdę.
No i oczywiście clou przydługiego postu - szukamy domu sensu domu (a nie miejsca) dla Kosmosa, bo szkoda, żeby Psi Anioł nie trafił na Ludzkiego Anioła.
Całym swoim jestestwem polecam Kosmosa jako psa idealnego. Jeszcze trochę nauki i będzie to na dodatek psi geniusz.
-
"W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling