Dodaj do ulubionych

Hipokryzja obronców karpia

19.12.11, 16:53
Zdaję sobie sprawę, że ryba cierpi zanim trafi ze stawu na stół.
Nikomu jednak nie przychodzi do głowy żalenie się na los morszczuka, dorsza, albo innej ryby morskiej. Których los różni się od losu karpia tylko tym, że w sklepie jest najczęściej w postaci mrożonej. Tymczasem tony ryby duszą się we włoku, albo okrężnicy i cierpią nie mniej niż karp.
Nie widziałem jednak żadnego z pożytecznych idiotów pikietujących stragany z filetem z morszczuka.
To wszystko nie oznacza jednak że możemy w sposób bezmyślny męczyć karpia
Człowiek jest niestety pół drapieżnikiem o czym świadczy budowa przewodu pokarmowego i musi jeść także i mięso.
Istnieje zresztą teoria, że tylko drapieżnik mógł wykształcić mózg taki jaki mamy. Roślinożerca nigdy.
Smutne, ale czy mamy inne wyjście?
M.
Obserwuj wątek
    • dupetek Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:27
      A daj Pan spokój, panie Marinerze! Według pięknoduchów wszelkiej maści, to my powinniśmy cierpieć z głodu, nie oddychać i nie poruszać się żeby nie skrzywdzić jakiegoś stworzonka. Dopóki nie wymyślą czysto chemicznego odżywiania, to będziemy żyć kosztem innych istnień - pocieszam się że tego nie doczekam.
      Oczywiście jestem za minimalizowaniem stresu naszych ofiar!
    • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:29
      mariner4 napisał:

      > To wszystko nie oznacza jednak że możemy w sposób bezmyślny męczyć karpia

      i innych mięsnodajnych ...

      I o to chodzi.
      • ave.duce ps. 19.12.11, 17:30
        Najlepiej nie męczyć w żaden sposób.
    • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:31
      Otóż z jedną tezę się nie zgodzę. Na przykład z tą, że człowiek musi jeść mięso.
      W zamierzchłych czasach ludzie, zanim posiedli umiejętność posługiwania się narzędziami ( bronią), nie posiadali na tyle rozwiniętych atrybutów aby polować. Ani szybko nie biegli, ani nie posiadali pazurów jak tygrys, a nawet ich zęby nie były w stanie konkurować z zębami drapieżników. Toteż zdecydowanie przynależeli do kategorii - pożywienie, a nie do grupy konkurencja do niezwykleszybkozwiewającego.mięsa. Człowiek nie ma genetycznie zapisanej konieczności spożywania mięsa.
      • dupetek Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:37
        To nie jest takie pewne! Białko zwierzęce, to nie tylko zwierzyna łowna. Łatwość z jaką człowiek "przeszedł" na mięso upolowanych zwierząt świadczy, że miał przystosowany układ pokarmowy już wcześniej. Mógł wcześniej trenować na owadach przykładowo.
        • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:40
          Dokładniej na owadach i na padlinie.
          Może zatem zjadać tylko te śnięte karpie, aby być w zgodzie z atawistycznymi potrzebami kulinarnymi a i prokuraturze nie podpaść?
          • dupetek Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:54
            Czyli że mylisz się! Czysto roślinny pokarm nie wystarczał człowiekowi(!!!), tylko jego bardzo dalekim przodkom, bo już hominidzi korzystali z mięsa! Ewolucji tak łatwo nie odwrócimy.
            • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:07
              A to niby dlaczego? Dlaczego nie możemy odwrócić ewolucji? Jak napisał M. pierwotnie nasz pradziadek zamieszkiwał w dżungli, stąd też menu jakim się zadawalał, liście, owoce, od święta rosówki i ślimaki. Po wypędzeniu z "raju" jedzenie mięsa stało sięprzykrą koniecznością.
              Dlaczego uważasz że nie możemy wrócić do dzungli?
              • dupetek Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:11
                "Pradziadek" bardzo wprowadza w błąd!! Tu mówimy o różnych gatunkach, które dzielą miliony lat.
                • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:18
                  Ja tam się swoich krewnych wypierać nie będę. To nie ważne że owe milJony lat mogłyby dać mi usprawiedliwienie i mógłbym się odseparować lub wyalienować wręcz.
                  Nie wstydzę się tego. Jedliśmy liście i taka jest nasza rodzinna tradycja. Jeżeli oglądałeś "Skrzypka na dachu" to doskonale wiesz jak ważne jest przestrzeganie tradycji w każdej przyzwoitej rodzinie.
                  • dupetek Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:32
                    Przecież liście wsuwamy cały czas! A od naszych praprzodków bardzo się różnimy i tu nie tylko o budowę układu pokarmowego chodzi, lecz o biochemię na poziomie komórkowym wręcz. Niedawno czytałem opinię, że czysta dieta wegańska sprzyja nowotworom jelita grubego. Nikt do dziś nie zrobił całościowych badań o skutkach rezygnacji z białka zwierzęcego. Na dziś szermuje się tylko ideą podpartą obroną zwierząt.
                    • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:43
                      No patrz pan ale do zboza jeszcze się nie przyzwyczaił nasz przewód pokarmowy.
                      Widzisz, to się bierze stąd, że nie walczymy ze złymi przyzwyczajeniami żywieniowymi jakich nabraliśmy wędrując po stepach.
                      A geneza tego jest taka, że na stepie tudniej było ukryć się niż w dRZungli. Pokarm roślinny nie dostarczał takiej ilości energii, aby sprawnie uciekać przed tygrysammi szablozębnymi a drzewa rosły oddalone od siebie czasami o setki metrów.
                      Ale przeceiż teraz już nam tygrysy szablozębne nie zagrażają.
                      • dupetek Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 19:04
                        Oj TeWu:( Na dziś w naszym klimacie najoptymalniejsza dieta to:
                        - węglowodany (zboża itp.)
                        - białko (mięso, nabiał)
                        - witaminy i inne (zielenina)
                        Noo.., chyba że prowadzisz mało ruchliwy tryb życia i mało energii zużywasz. Ostatnio w Norwegii wystąpił deficyt masła, co tłumaczą wzrostem popularności diety bez węglowodanów, czyli nacisk na białko.
                        • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 20:36
                          Oj żeby nie było. Ja jestem piątkowy mięsożerca. W pozostałe dni tygodnia też nie stronię.
                          Karpia nie lubię, nie w sensie żebym coś przeciwko niemu miał po prostu mi nie smakuje.
      • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:37
        No comment, bo... nie.
        • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:41
          To ja też nie skomentuję Twojej powyższej wypowiedzi chociaż jestem pewien, że nie masz racji. Wstrzymam się jednak siłą z udowadnianiem .
          • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 17:49
            Założysz się, że mam?
            • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:07
              Oczywiście, jeżeli chcesz przegrać kolejny zakład.
              • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:15
                Który niby? ;)
                • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:23
                  Wszystkie oprócz tych, które Ci dałem wygrać.
                  • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:31
                    Czyli ... pół litra na 2.
                    • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:36
                      tak 1/2, ale najwydestylowaniuchniejszego spirytusu.
                      Tak jest prawda, smoleńska.
                      • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 18:44
                        Nie będziesz ojca... sorki ... matki uczył, etc.
                        • tw_wielgus Re: Hipokryzja obronców karpia 19.12.11, 19:00
                          W tym momencie najbardziej mi pasuje: ...i vice versa.
                          • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 20.12.11, 10:33
                            Hmm.
      • mariner4 Ma! 19.12.11, 17:44
        Każdy znający się na anatomii, po budowie przewodu pokarmowego powie jaki jest skłąd pożywienia.
        To było tak. Dawno temu praludzie żyli w dżungli i byli roślinożerni. Potem z jakiegoś nieznanego powodu zostali z niej wyparci. Na otwartym stepie nie było dostatecznej ilości roślinnego pożywienia. Przeszli etap padlinożerstwa i nauczyli się polować.
        Klasyczny drapieżnik, np koty mają krótki przewód pokarmowy. Pokarm swoim składem przypomina ciało drapieżcy. Klasyczny roślinożerca, np krowa ma długi i skomplikowany przewód pokarmowy. Pośrednie, należą do gatunków wszystkożernych z odchyleniem w jedną, lub drugą stronę. My mamy pośredni przewód pokarmowy.
        Nie da się oszukać natury jakąś idiotyczną ideologia, jak chcą wegetarianie. Oczywiście my nadmiernie obżeramy się mięchem, co nie zmienia zasady.
        M.
        • tw_wielgus Re: Ma! 19.12.11, 18:03
          Ale przyznasz, że są egzemplarze gatunku homo sapiens które zupełnie nieżle radzą sobie z pożywieniem roślinnym.
          Tym bardziej, że (zauważ sam napisałeś) zanim wypędzono nas z dRZungli żarliśmy liście aż nam się uszy trzęsły. Czyli w przypadku wegetarian mamy do czynienia ze zjawiskiem - powrót do korzeni ( sic!).
          • mariner4 Skutki postu nie moga być widoczne 19.12.11, 18:09
            natychmiast. To sprawa kilku, a może i więcej generacji.
            Trawimy i pokarm zwierzęcy, i roślinny.
            Koty np nie mają receptorów smaku słodkiego. Dla tego futrzaka cukierek ma smak kamyka.
            Pies już jest bardziej wszystkożerny, choć zalicza się go do drapieżników. Dzikie psy były też padlinożercami.
            M.
            • tw_wielgus Re: Skutki postu nie moga być widoczne 19.12.11, 18:21
              A psy (w przeciwieństwie do kotów) lubią łakocie, co pozwala mi na wysnucie niezwykle odważnej tezy, że stoją wyżej w łańcuchu cywilizacyjnym niż koty.

              Dlaczego było to niezwykle odważna teza okaże się za jakieś pięć minut.
              • mariner4 Mylisz pojęcia 19.12.11, 19:48
                To inne gatunki.
                M.
                • tw_wielgus Re: Mylisz pojęcia 19.12.11, 20:42
                  Ej...
                  Porównajmy: jedno ma cztery łapy i ogon i drugie ma cztery łapy i ogon.
                  jedno ma sierść i drugie ma sierść, czyli tworzą wspólną rodzinę czteronożnych sierściuchów.
                  Ale żarty na bok. Generalnie jak byś zareagował gdybyś spotkał w jakimś sklepie spożywczym dla Wietnamczyków klatkę z upchniętymi w niej psami, które z trudem walczą o oddech?
                  Sprzedawca okłada psy kijem ( autentycznie w Wietnamie tak robią bo podobno mięso jest smaczniejsze) a biedne psiaki wyją z bólu i przerażenia.
                  Dla karpi nie masz tej empatii, bo się nie drą w niebogłosy?
                  • tw_wielgus Re: Mylisz pojęcia 19.12.11, 21:21
                    Dalej... Gdyby Ci, którym zarzucasz hipokryzję wzieli udział w połowach i naocznie zaobserwowali okrucieństwo z jakim rybacy traktują złowione ryby, czy inne stworzenia morskie, również zaczeliby protestować. Gdzie tu hipokryzja?
                  • mariner4 Nie mam przesądów co do jedzenia 19.12.11, 21:31
                    Przez całe życie zawsze próbowałem lokalnych kuchni. Psa bym nie zjadł, ale tylko ze względu na moje uczucia wobec tych czworonogów. Tak samo w Polsce nie ma zwyczaju jadania koniny, głownie ze względu na sentymentalny stosunek do tego zwierza. Koń to roślinożerca, a więc dla nas całkowicie jadalny.
                    Żal mi karpi, ale taki ich los. W końcu karp jest hodowany po to aby wylądował na stole. Jedyne co można zrobić, to nie zadawać mu niepotrzebnych cierpień. ale odwołam się do mojego początkowego postu. Dlaczego nikt nie współczuje morszczukowi? Nie widzimy jak cierpi, w przeciwieństwie do karpia. A jak czegoś nie widzimy, to dla nas nie istnieje.
                    Jedząc schabowego nie myślimy jak wygląda ubojnia i co czuje świnia prowadzona na rzeź. A to inteligentne zwierzę i pewnie wie co je czeka. Karp umiera na naszych oczach, a świnia nie i dlatego prokurator generalny nie pisze okólników o niej.
                    To jest hipokryzja przez duże "H"
                    M.

                    • tw_wielgus Re: Nie mam przesądów co do jedzenia 19.12.11, 21:37
                      Tu rzeczywiście jest ta subtelna granica, na którą argumentując nie zwróciłem uwagi.
                      W sumie może to i racja, bo przeceiż mamy świadomość w jaki sposób dokonują żywota zwierzęta przez nas spożywane. Różnica, ta na którą zwróciłeś uwagę to to, że ich agonia nie odbywa się na naszych oczach.
              • trzecikot Re: Skutki postu nie moga być widoczne 21.12.11, 11:09
                A psy (w przeciwieństwie do kotów) lubią łakocie, co pozwala mi na wysnucie niezwykle odważnej tezy, że stoją wyżej w łańcuchu cywilizacyjnym niż koty.


                Ha! Błądzisz! Nie widziałeś, jak moja Sylwia wpierdziela czekoladę!
                • tw_wielgus Re: Skutki postu nie moga być widoczne 21.12.11, 18:20
                  Może ma psie geny? Szanowna mama wspomnianej przez Ciebie Sylwi nie szlajała się wieczorami po podwórku?
                  • mariner4 Czekolada dla psa jest trucizną 21.12.11, 18:52
                    dogolandia.blox.pl/2009/11/Pies-i-czekolada-czyli-jak-szybko-zabic-pupila.html
                    i nie wolno jej psom dawać.
                    M.
                    • magdolot Re: Czekolada dla psa jest trucizną 22.12.11, 02:22
                      Homeopatyczne dafki na uciekający język są OK. Jak szłam po nocy wyżerać czekoladę, żeby zasnąć, to jeden taki zafsze stał mi na drodze trawiony nadzieją i wiarą w ludzkość. To nie był nachalny gość, trawiło go jeszcze tylko przy kruchych ciasteczkach.

                      Cebula też figuruje z dafką śmiertelną. Ale znam bernardynkę, co ciągle fpierdziela ją, bo jej pani mnie wyśmiała...

                      A jak z kotami? Miałam kiedyś chałupę kotów i nakupiłam wątróbki we mieście i fszystkie duże i małe żarły surową aż dudniło i tylko jeden mały Zbir otrząsał łapkę ze fstrętem i wpylał ze mną usmażoną z cebulką. Tego sobie wzięłam w pudełko, jak odjeżdżałam w siną dal.
          • mariner4 Re: Ma! 19.12.11, 18:13
            dRZungli
            Będę się upierał przy dżungli!
            M.
            • tw_wielgus Re: Ma! 19.12.11, 18:24
              Nie, nie tutaj niestety nie mogę pójsć na kompromis - ma być dRZungli. Jedyne co mogę odpuścić to "ó" i jest to moja ostatnia propozycja.
              • tojajurek Aliści pojawia się ciekawy problem 19.12.11, 19:07
                Jakie są genetyczne i ewolucyjne uwarunkowania faktu, że ludzki organizm chętnie i łatwo zaczął przyswajać napoje alkoholowe, natychmiast po ich wynalezieniu?
                Chyba, że należały do podstaw diety przed wypędzeniem z Raju.
                • tw_wielgus Re: Aliści pojawia się ciekawy problem 19.12.11, 21:23
                  Słuszne spostrzeżenie. Coś mi podsuwa myśl (nie wiem co, może szatan jakiś), że to jabłko którym Ewa uraczyła Adama musiało być lekuchno sfermentowane.
                • trzecikot Re: Aliści pojawia się ciekawy problem 21.12.11, 11:15
                  Chętnie? Łatwo? Spójrzmy na Azjatów i gen kodujący enzym dehydrogenazy aldehydowej...
          • olga_w_ogrodzie Re: Ma! 19.12.11, 19:11
            człowiek nie musi jeść mięsa wcale.
            niektóre ludzie, na primier - me, to im dłużej nie jedzą mięsa, tym bardziej się im jego jedzenie wydaje okropne.
            i jaja coraz bardziej zaczynają być obrzydliwe też.
            za to sery very spoxik.
            oraz bób.

            oczywiście najwłaściwiej być weganką.
            no ale jednak w tej kwestii to już mam nieufność.
            • dupetek Re: Ma! 19.12.11, 19:20
              Czy jesteś pewna Olgo, że długo tak mogłabyś się odżywiać, pracując fizycznie co dzień? Zwłaszcza zimą.
              • olga_w_ogrodzie Re: Ma! 19.12.11, 19:39
                jestem pewna.

                w tym roku zimą byłam parę tygodni bardzo spracowana fizycznie - 10-12 godzin na dobę codziennie.
                nie jadłam cały dzień, nic a nic, tylko wodę piłam.
                raz dziennie wieczorem lekką kolację - warzywa, kromka chleba razowego.
                i dawałam radę ja.
                tj. dawałam radę fizycznie.
                psychicznie siadłam, ale to z powodu okoliczności smętnych.

                przedtem były inne prace, już latem, ale całe dnie przez miesiące i tylko na warzywach, owocach, serach.
                i ok. było.


                • mariner4 Bo masz zapasy! 19.12.11, 19:51
                  Bilans kalorii jest sprawą obiektywną.
                  A weganie mordują miliardy bakterii, też żywych istot. I to inteligentniejszych od wegan!
                  M.
                  • olga_w_ogrodzie Re: Bo masz zapasy! 19.12.11, 22:17
                    jakie zapasy ?!
                    ja nie jestem gruba, zapasów tłuszczu nie posiadam.

                    bakterie bakteriami, ale i rośliny wszak żyją.
                    no trudno.
                    ja się nie będę rozprzestrzeniać na jedzenie tylko kamieni i piasku.
                    i na weganizm też nie.
                    wegetarianizm wystarczy.
                • dupetek Re: Ma! 20.12.11, 10:22
                  Mam wrażenie, że różnie rozumiemy pracę fizyczną. Ja mam na myśli 8 godz. wysiłku fizycznego! Nie wyobrażam sobie górnika na przodku, lub drwala żeby wytrzymali bez śniadania, a na diecie wegańskiej również długo by nie popracowali.

                  olga_w_ogrodzie napisała:
                  > jestem pewna.<
                  • olga_w_ogrodzie Re: Ma! 20.12.11, 12:26
                    no to mnie się wydawało, że całe dnie na nogach, nawet i 13 godzin, dźwiganie chorej co 20 minut, mycie kibli, podłóg, gotowanie dla klientów, obsługiwanie ich, latanie po zakupy, mycie garów, sałat, warzyw, obieranie, albo karmienie 9 kotów i obrabianie ich kuwet, to to jest fizyczna praca.
                    no ale, teraz już wiem, że fizyczna, to tylko na przodku.
                    • dupetek Re: Ma! 20.12.11, 15:25
                      Bez urazy Olgo, nie chciałbym się licytować, ale kiedyś zdarzyło mi się przy intensywnej, ciężkiej pracy, że moja fizyczność odmówiła posłuszeństwa. Później już pilnowałem odpowiednich posiłków. Wiem co piszę, chociaż górnikiem nie jestem.
                      • olga_w_ogrodzie Re: Ma! 20.12.11, 15:41
                        ja jestem bez urazy.
                        ale czemu każdy organizm do swego porównujesz ?
                        po co ja bym zmyślać miała, że naprawdę ciężko pracowałam i mało jadłam, a się nic nie działo zlego.

                        cały sezon parę lat temu pomagałam bratu ciotecznemu w smażalni.
                        już wtedy mięsa, ryb nie jadałam od dłuższego czasu.
                        wstawałam po 6 rano, nie jadłam nic, bo nie jadam tak wcześnie, tłukłam się busem z Kołobrzegu do Mielna w tłoku, byłam na nogach w smażalni do 22-23 i jechałam z powrotem.
                        w takiej smażalni w sezonie, wierz mi, jest co robić fizycznie właśnie.
                        byłam tak zajęta, iż tam też nie jadłam.
                        zresztą się mi nie chciało, gorąco było tam.
                        jadłam raz dziennie kolację - warzywa, ser, pieczywa minimum lub wcale.
                        cały dzień piłam bardzo dużo wody.
                        czasem owoce.
                        i po prostu nic mi nie było.

                        podobnie było w lutym tego roku - ciężka fizyczna praca, tylko, że wtedy było też duże psychiczne obciążenie i czułam mocno kręgosłup.
                        faktycznie bardzo bolał, ale nie było ogólnego, fizycznego osłabienia, tylko zmęczenie ciągłe związane raczej z psychicznym stanem.

                        a 3 lata temu w ziemi ryłam 3 tygodnie też od świtu do ciemności - kopałam, grabiłam, pieliłam, sadziłam.
                        i też na warzywach tylko i owocach byłam.
                        i ok. było.
    • trzecikot Re: Hipokryzja obronców karpia 21.12.11, 11:05
      "Istnieje zresztą teoria, że tylko drapieżnik mógł wykształcić mózg taki jaki mamy. Roślinożerca nigdy."
      Mniej więcej się zgadza. Mniej dlatego, że zamiast 'drapieżnik' należałoby napisać 'padlinożerca'. Nasi przodkowie odkryli bowiem zbawienną wartość energetyczną szpiku w pozostawionych przez prawdziwe drapieżniki ogryzkach. Więcej dlatego, że ta smakowitość spowodowała kilka wydarzeń - m.in nadwyżkę energetyczną w sam raz do spożytkowania przez żarłoczny mózg, który to mózg pozwolił na opracowanie pierwszych narzędzi do wydłubywania szpiku i już dalej poszło gładko.
      PS. Raczej nie mamy 'drapieżnego' układu pokarmowego - wystarczy spojrzeć na długość jelit...
      • mariner4 Właśnie długość jelit 21.12.11, 12:43
        Jesteśmy gatunkiem pośrednim pomiędzy drapieżnikiem a roślinożercą.
        Można się zatem tylko spierać co przeważa w naszym pokarmie.
        Należy zwrócić uwagę, że zwierzęta odżywiają się instynktownie, a my często kierujemy się modą, upodobaniami i innymi powodami. Na przykład moda na wegetarianizm.
        M.
      • magdolot Re: Hipokryzja obronców karpia 21.12.11, 12:57
        Ale mózg, to wpierdziela węglowodany akurat.

        Narażę się tu niektórym za pomocą "teorii babci", która menopauzę czyni poniekąd odpowiedzialną za mózg. Biologiczny sens menopauzy jest taki, że jak babusia rodzić przestaje sama, to córce pomaga i córka może narodzić więcej, bo babusia przejmuje futrowanie podchowanych sztuk jagódkami z krzaka. No i skoro babusia gracko futruje ich, to oni mają CZAS na dojrzewanie mózgu, bo to przedłuża dzieciństwo.
        Teorię tę zdają się potfierdzać badania na nierolniczych dzikusach z dRZungli, którym liczono kalorie. I wyszło z tego, że jak tatko już coś upoluje, to rodzina niewiele z tego ma, bo tatko zaczyna natychmiast mięskiem politykować i gdyby nie jagódki babusi, to by cienko było jak fiks. Jagódki robią mózg w dRZungli, bo w nich jest węglowodan.

        Ale dRZungla nie północ. Jeden niedoszły przewodnik górski jabłkami się odżywiał i w dodatku twardzielem był, więc jak mu ścięli buty, to jak raz z paluszkami. Proporcyją znać.

        Nigdy nie rozumiałam, dlaczego narodziny Jezuska święci się akurat hekatombą karpii. Fięc, żeby im nieco ulżyć, pożeram wraże łososie... A morszczuki spokojnie mogą sobie żyć i fcale się nie dusić, jeżeli o mnie chodzi, bo strasznie są paskudne.
        • ave.duce Re: Hipokryzja obronców karpia 21.12.11, 13:03
          Nie ma to jak flądry i inne płastugi ;)

          ps. karpi nie jadam, ale inne ryby - mniam.
    • mariner4 Karpie zjedzone i koniec protestów 25.12.11, 11:52
      do następnego roku.
      M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka