Dodaj do ulubionych

Między Scyllą i Charybdzią

24.05.12, 22:58
Sobota:
Wieść o bankructwie biura wożącego Szatanki do Włoch dotarła do nas pół godziny przed wyjazdem na lotnisko. Akurat warczeliśmy na ten Szatan, żeby się skończył pakować, bo mieliśmy wyjść razem, obuch i zawarczeliśmy, żeby się przepakował na wyjazd z nami. W tym miejscu pozazdrościłam Doroli.

Tata Gosi, co miał nas na lotnisko wieźć i pobrać Szatan do wsadzenia w autobus ze swoją pociechą, zadygał nas fszystkich do aeroportu i tam się zaczęliśmy miotać za biletem dla Szatana, a dziefczynki kurczowo trzymaly się za rączki, cokolwiek zmartfione. Pan w kasie Rynaira usilował się wykręcić awarią systemu, co potrwa do jutra, aleśmy go poszczuli miłą panią z czekina, a ona zwierzchnikiem i system się naprawił... Dziefczynki stropiły się bardziej, ja zdążyłam ojcu Gosi popomstować cichaczem, że właśnie mój wyjazd kawalerski trafia szlag... i małż mię zawołał do kasy, bo Rynair wyliczył Szatanu za bilet 2 tysiaki. Dzielnie przejęłam więc inicjatywę i uratowałam sytuację mówiąc panu od serca, że jego szanowną firmę najwyraźniej ze szczętem pojebało i niechże się wali na ryło ona, jak tak i leci se z pustostanem. Dziewczynki- nierozłączki odżyły, a tato Gosi nawet nam dzielnie pomachał.

W samolocie pożarłam opakowanie gardloxu, przejechaliśmy pół Scylii po ćmoku dziwnym małym samochodzikiem i wylądowaliśmy w nadmorskim składzie wsiowych antykuf, ze kuchnią w ogrodzie z widokiem na Eryks.
Obserwuj wątek
    • magdolot Niedziela 24.05.12, 23:21
      Obudziłam się tonąc w smarkach i pognalim po żarcie. Pan macelerista dopadł nas między pólkami, żeby nam zaoferować pracę. Małż się stropił nieco, ja zaszeptałam domyślnie kilka razy "nóżki w beton?", ale pan nie zrozumiał i w końcu się odczepił. Obiegliśmy dołem naszą górę Cofaną, co sterczy nam prawie z ogródka. Po drugiej stronie małż wyjął swój wunderwafel - piankę do pływania i żeśmy się taplali w nadziei, że mi pomoże na smarki. Wróciliśmy górą połykając chmury i zaliczając krowy sycylijskie wysokogórskie, co po turniach jak dzikie skikają i bezdenne otchłanie dymają sobie luźno, a małż bidny myślał, że to są kozice z dzwonkami. I mi fcale nie wierzył, aż mu zamuczały.

      Na kolację zameldował się strasznie spiczasty kotek, całkiem w kolorze tarasu z piaskowca i zaraz dostał talerzyk i się nawpierdalał czym chata bogata. A potem do rana fpierdalały nas komary. Bezlitośnie.

      Nasz rodzimy komar, to cienki bolek jest, okrutnie ociężały. Mafijne som jak tygrysy, atakują znienacka, zwrotne jak messerschmidty, chleje taki jak gąbka, a potem robi unik i znika... aż do zachfilkę. Paskudne skurwysyny to.

      • magdolot Poniedział 24.05.12, 23:35
        Morze zielnych smarkuf i Eryks, gdzie mnie normańskie skurwysyny zburzyły moją świątynię Afrodyty doszczętnie i przerobiły na zamek. Zamek już im się na szczęście rozpiździł, bo sama bym to zrobiła i na szczęścia małż powiadomił mię o tym smutnym fakcie dzień wcześniej, to się zdążyłam wywściekać. I jeszcze kłamliwe sa te Normany jak fiks, bo bezczelną plotę rozpuściły, że świątynia się rozpieprzyła sama w dniu narodzin Chrystusa... No, rence ze szczentem opadajom. Dobrze, że chociaż sadzawkę bidnej Afrodycie zostawiły, ale wysechła przez wieki. Tam dają pyszną rurorę z kremorem, co mnie wykończył jeden liz, ale małż wessał całą. Dreszcze mię po zaułach tyrpały niekiepsko, ale zdołałam kotku nakupić mienska resztką sił. I dobrze, bo kotek spiczasty mateczką karmiącą okazał się małej spiczastej kociny. Komary i apap.
        • magdolot Ftorek 24.05.12, 23:48
          Kotek świetnie je miensko i chleje mleko litrami. Segesta. Kurna, gupie Greki, se musiały fszystko budować na pieprzonych wierzchołkach, a nami po nich dziki wiater miotał i deszcz w ślipia, jedno wielkie rumowisko i ani śladu świętego psa!
          W aptece syropu mukolitycznego zażądałam, a pani farmaceutka zawyła dramatycznie o pomoc językową do kolejki Rodakuf. Jak bym wiedziała, że ona taka tępa, to bym jej sama przetłumaczyła mucolitic sirup na sirupo mucolitico, psiakrew!
          Kotek wita nas u bramy i wyginając ogonek w precelki prowadzi prosto do miski i nad nią strzela ponaglające miau! Komary też wiecznie nienażarte.
          • magdolot Środa 25.05.12, 00:03
            Deszcz, mróz, wiater, ani do kuchni wejść, bo ona pod durnym daszkiem ze strzechy. Dzień ksionszkowy. Małż, osioł, jedyne buty zostawił tak, że mu je całkiem zalało. Ja, stary namiotowiec, pilnuję suchych butów jak pies. Mu wysuszyłam cudem. Szukaliśmy tych słynnych rzemieslnikuf w Trappani, ale samo badziewie i stado psów portowych. Małż je jak durny fotografował dwójkami, miast ująć całe stado, co dachowało do słońca.

            Sycylijczyki przeokropne są chuje. Fszystkie zwierzątka skudlone i spiczaste! Bym nazbierała, jakbym miała prom... Małż chodzi i wybrzydza, że tu ludzie strasznie brzydkie som, a mnie niepokoją facety, co mi stadami pod pachę sięgają. Ta cała mafia kurdupli zgadza się dokumentnie z sygnaturką Kocicy. One muszą być fszystkie ciężko jadowite. A małe są chyba latego też, żeby się pod oliwkami miesciły, bo gdyby nie mieściły się, to by je wyprażyło na ament do nogi i by gówno zrobiły, nie mafie!
            • magdolot Czfartek 25.05.12, 00:22
              Upał, a ja mam piękne zapalenie oskrzeli. I se najpierw plażowałam z nim, aże mię strzaskało na pieprzonego pawiana, a potem wypróbowałam moją pływacką piankę w tej cholernej lodowni, ale nie krytym, bo by mi uszy odpadły, a ta gupia pianka fcale nie ma kaptura. Trzeba korzystać z życia, a zapalpłucenia jeszcze nigdy nie miałam!

              Potem lataliśmy po rezerwacie, co go mafia nie chciała, bo te zatoczki fspaniałe na przemyt bógwieca z Fafryki som. I f każdej zatoczce gibała się boja z chorągiefką i małż się nawet skradał po tę herę cichaczem, ale za dobrze skitrana była. Z rezerwatem chyba mafii nie jes źle, bo o 19 fszystkich zeń wypierdalają i se może pszemycać do rana niezmącona.

              Jutro czepek na uszy i w morze z nadzieją, że mi dadzą we samolocie wyciągnąć maskę tlenową. Kotek się zaokrąglił, małż chrapie, a głodne komary czają się na moje pyszne ORh+... na deser po małża juszce w dużo podlejszym gatunku.

              Dobranocka!
              Najlepsze życzenia dla Fszystkich Solenizantuf Szanownych!
              I buzi!
              • dzidzia_bojowa Re: Czfartek 25.05.12, 06:19
                Piękna opowieść na początek dnia! Dobry humor dzięki wybuchom śmiechu gwarantowany. Zwizualizowałam sobie Sycylijczyków sięgających pachy i morze smarków:)))
              • zbigniew_clapton Re: Czfartek 25.05.12, 09:06
                Piątek. Koffam cię!
                • scoutek Re: Czfartek 25.05.12, 09:09
                  zbigniew_clapton napisał:

                  > Piątek. Koffam cię!

                  dopiero teraz?
                  bo ja bujam się w Niej od baaaaaaaardzo dawna
            • tojajurek Re: Środa 25.05.12, 00:43
              Zazdraszczamy Ci z Kiciusiem. Byliśmy niedawno w tych sycylijskich ostępach i bardzo nam się podobało. Nie kradną, bo mafia pilnuje, żeby nie zrażać turystów. Tubylcy bardzo grzeczni, uprzejmi i na luzie. Segesta i Trapani, a zwłąszcza Eryks - gdzie nam się podobało - fantastycznie mi się przeplatały z książką Miki Waltariego "Turms nieśmiertelny". Pogoda była świetna, bo jechaliśmy w ostatnum tygodniu października - było ciepło, nie upalnie i nigdzie już nie było tłoków. Agrigento też jest imponujące i czuje się tam upływ historii.
              Napisałem wtedy kilka okazyjych limeryków (takich sobie)...

              Przyjechał do Syrakuz
              Strasznie zgłodniały Krakus,
              Po tej wizycie
              Mówiono skrycie,
              Że wokół widać brak kóz.

              Pewien tubylec w Trapani
              Chciał czegoś od jednej pani,
              Lecz, że nie znał języków –
              Nie osiągał wyników
              I seks był całkiem do bani.

              Pewien Polak, będąc w Taorminie,
              Miał już dość zwiedzania po godzinie,
              Więc litr wina zakupił
              I zwyczajnie się upił,
              Gdyż w tym stanie nuda szybciej minie.

              Był raz pewien facet w Cefalu,
              Który lubił siadać na palu,
              Siadywał sobie w słońcu
              Na zaostrzonym końcu
              I miał kupę frajdy - bez szmalu.

              Raz turysta na Etnie
              Niechcący zaklął szpetnie,
              Lecz tajemnicze siły
              To wnet zauważyły,
              Bo zmarł wkrótce bezdzietnie.
              • zbigniew_clapton Re: Środa 25.05.12, 09:44
                Sycylijski mafioso
                Tentegesił się z kozą
                Nagle słyszy beczenie
                "wieeelkie masz przyrodzeeenie!"
                Zatem spojrzał na prącie. Ze zgrozą.
    • inna57 Re: Między Scyllą i Charybdzią 25.05.12, 08:32
      Dla mnie bomba. Jeszcze takich wspomnień z podróży nie czytałam. Mam nadzieję że ten zapas witaminy DH (dobrego humoru) starczy na dłużej niż jeden dzień. A jak nie starczy to jeszcze tu wrócę.

      I chociaż Italii nie lubię z zasady to opowieść jest cudna od pierwszej litery do ostatniej kropki.
      • ewa9717 Re: Między Scyllą i Charybdzią 25.05.12, 09:28
        ;) Ten kotek w ( zaokrąglony) szpic to aby nie wtyka mafijna?
    • dupetek Re: Między Scyllą i Charybdzią 25.05.12, 10:54
      Śliczna jesteś Latająca niczem gwiazdka na niebie,
      jaki ten fujowy świat byłby smutny bez Ciebie!:)

      Walcz dzielnie ze smarkami, komarami, kurduplowatymi Sycylijczykami i wracaj szczęśliwie.
    • damakier1 Re: Między Scyllą i Charybdzią 25.05.12, 12:10
      Dzięki Ci, Wielki Magdolocie,
      co na Sycylii dba o dziecię kocie!

      Baw się dobrze i cudnie nam sprawozdaj. Dbaj o płuca, abys nie skończyła, jak Waryński w celi.
    • ave.duce Śladami śp. pary prezydenckiej ... 25.05.12, 17:45
      ... wakacje na Sycylii ...
      • ewa9717 Re: Śladami śp. pary prezydenckiej ... 25.05.12, 18:48
        Myślisz, ze wybrał miejsce ze względu na wzrost tambylców?
        • ave.duce Re: Śladami śp. pary prezydenckiej ... 25.05.12, 19:44
          To też, ale pierwsza wizyta w mateczniku mafii (w końcu La Cosa Nostra).
          • magdolot Piątek 26.05.12, 00:35
            Zbysławie Klaptonie! SKĄD wiesz, żem Ci fczoraj na biczy peblowej z marmura prześlicznych kamyczkuf la rybek nazbierała, opowiadajonc małżu jakeś hujem został z powodu zielonej cherbaty?! Jak mię nie wypierdolą z nimi z samolota, to je u mnie masz.

            Czym się różni Magdolot od Pana Jajurka? Świadomościom. Ja żem gdzie jadę, że do Turmsa ulubionego, skojarzyła dopiero, jak małż zapytał czy chcę mieszkać koło Segesty, i rzekłam "o kurwa" i zamarła żem i za chfileczkę mnie dobiło Erice. Żem morze wybrała natychmiast, ale jeszcze chfilkę kojarzyłam, że to fszystko się odbywało akurat na Sycylii i ja tam, kurna, jadę. Fspaniały pszypadek, doprawdy! U nas jest tak, że małż się obczyta, a ja sobie radośnie fpadam na rzeczywistość i na nią reaguję. To uzupełnia się pięknie. Bo on mi teraz o Maurach, a ja mu o psiej koronie Segesty i Arsinoe... i on też nie wie, o czym ja do niego rozmawiam, bo nie czytał fcale, papirzane mi fcięło, a plik z chomika mi czytaka skorodował i musiałam wywalić... Chałupki na fotkach też fcale nie obejrzałam i fszystkie pieprzone antyki, co je pan tu z targuf ściągał latami i kuchnia z widokiem na Eryks mnie zarypały ze szczętem...

            Panie Dupetku, a weź pan babę na Sycylię i wielką pakę chusteczek do nosa jej kup tak sam z siebie. Nie będziesz Pan musiał niczego negocjować!

            PIĄTEK
            czyli
            durne samce, durne samice!

            Czarny kot nam przekicał f ten upał, małż się uparł obejrzeć inny kawałek wybrzeża i go zaraz w pycho uchlała meduza. Zaraz potem, jak dumnie wkładając swą piankę wygłosił mi, że taka pianka chroni też przed potforem morskim, na przykład taką meduzą... i jeb.

            Wokół pełno Włochów, to ja, baba, chciałam ich ostrzec i zapytać co się na to robi [bo mój certyfikowany nurek zupełnie nie wiedział]. Nurek zaprotestował. Meduzę sfotografował [dobra, w aptece pokażemy] i wypuścił do morza i rzekł, że poczekamy aż uchla jakiegoś Włocha i będziemy obserwować, co on na to zrobi.
            Poddałam się, ale we mnie wyrosło palące pytanie, czy to samczość, nieśmiałość, czy naukowe podejście jest?! Jasnej odpowiedzi nie otrzymałam, a Włochów chlać nie chciało też. Potem mój samiec we trosce o babę, mnie zawiózł pływać na naszą plaż i samczo skrzętnie omijał apteki. Se przepłukałam śluzówki doszczętnie pływając krytym między meduzami i chyba ozdrowiałam.

            Jak doszliśmy do chaty, samiec wyczytał w necie, że słodki water fcierał jak zupełny łoś [co mu zresztą mówiłam, żeby nie tarł chociaż] i że powinien był się polewać cytryną. To polewał się pilnie, dość mocno po ptolach, a ja kota zoczyłam, co mu źle z ócz patrzyło i zaniepokoiłam się. Słusznie. Bo dziś rano się okazało, że koteczka ma kocięta dwa, a myjąc garki z widokiem na morze, usłyszałam dziwny koci dźwięk zza muru, agresywny jakiś. Zeżera mi chuj kocięta?! Wyjrzałam, a tam ten potfur siedzi, ale dziwnie jakoś... O kurwa, on siedzi na mojej koteczce i ją bezczelnie pierdoli! I jeszcze się przy tym agresywnie zachowywa!!! Niedoczekanie, ty chuju - zawrzało w Magdolocie.

            Zaczęłam wabić koteczkę mą, po miensko poleciałam. Przyszła, a kutasa, co mu źle z ócz patrzyło ze murku zepsikałam, paszoł skąd się wziął. Przy miensku i przy mleczku kotce ogniście porad udzielałam na temat macierzyństwa świadomego i że ma nie dawać bylekomu i że tu takich na kopy jest, zasrańców jebanych, co z niej maszynę do rodzenia bezpańskich sierot robią, aże jej żebra sterczą ...przebierać powinna w nich, odpowiedzialnego ojca dla dzieci poszukać, emancypować się. A ta gupia krowa zeżarła i poleciała za mur z jękiem "Gdzież jesteś, Romeo?!"

            I tak dzionek zrobił się parytetowy.

            A tej mafii to ja za chiny nie rozumiem. Siedzi se człowiek w ogródku nabęckany pysznym spaghetti o wdzięcznej ksywie Nora, posypanym peccorino stagionata, przy którym parmezan mydlanym gównem jest, po sałatce z młodzitkiej rucoli i innych cudów warzywnych, szklaneczce Nero d'Avola... siedzi se człowiek, popija espresso, spokojnie se kurzy i patrzy jak domniemana za morzem Fafryka pożera mu słońce po troszku, ogródek mu pachnie... i nie rozumie po jaki chuj miałby gdzieś latać po krzakach, pakować komuś jakieś nóżki w beton... to nie lepiej leniwie pomyśleć o deserze?!

            Dobranocka!
            Ja muszę dobrze spać, bo prosto z samolota idę ochlać okrągłą rocznicę matury i dotrzymać do rana, bo sobie jeszcze pomyślą, że się zestarzałam... i zaczną jakichś zmarszczek szukać na czółku mym. Muszę se szyjkie chiba zapudrować, bo pierwszy raz w życiu tak opaliłam się, że na szyjce białe paski mam. Se musze rozciongać na kołkach, żeby było równo?! Żyrafy mają mieć kropki w kratkę, nie w paski, kurza twarz!

            • dzidzia_bojowa Re: Piątek 26.05.12, 05:53
              Magdolot uświadamiający puszczalską kotkę- rozczulający widok!:)

              Mnie kiedyś meduza uchlała w...dolny policzek jak na nią usiadłam. Bolało. Długo.
              • scoutek Re: Piątek 26.05.12, 09:10
                Historia nie z tej ziemi, a Magdolot to cud .....
            • zbigniew_clapton Re: Piątek 26.05.12, 09:19
              Aż tak bardzo cię nie koffam, żeby marmurowe kamyczki wrzucać do akwarium. Nie nadają się, gdyż otóż albowiem zatwardzają wodę i podnoszą pH. Ale gest to gest, więc naści tu buziaka z dubeltówy ;)
              • magdolot Re: Piątek 28.05.12, 18:27
                zbigniew_clapton napisał:

                > Aż tak bardzo cię nie koffam, żeby marmurowe kamyczki wrzucać do akwarium. Nie
                > nadają się, gdyż otóż albowiem zatwardzają wodę i podnoszą pH. Ale gest to gest
                > , więc naści tu buziaka z dubeltówy ;)

                Znaczy, młodocianym pojebem nie jesteś, pod balkonem też się nie będziesz wydzierał... Dojrzałe uczucie potrafię docenić. Buziaki z erkaemu!
            • dupetek No to masz przejebane! 26.05.12, 14:26
              Przeniosłaś przez cieśniny i morza żagiew feminizmu i kocury sycylijskie Ci tego nie wybaczą! O ponownych odwiedzinach Sycylii nawet nie myśl, dobrze, że już wyjeżdżasz:)

              ps. Dupetek ze z Żonką nie jeździ nigdzie wewspólnie odkąd są zwierzaki, a zwłaszcza suka(!) - wariatka to jest po jakiś przejściach, wszystkich poza domownikami atakuje i wszyscy się jej boją:( Dupetek latem wyskoczy solo, albo z córcią na Wybrzeże. Żonka z córką zaliczyły zimą Majorkę, a na wakacje też pewnie coś wykombinują.
              • magdolot Re: No to masz przejebane! 28.05.12, 18:36
                dupetek napisał:

                > Przeniosłaś przez cieśniny i morza żagiew feminizmu i kocury sycylijskie Ci teg
                > o nie wybaczą! O ponownych odwiedzinach Sycylii nawet nie myśl, dobrze, że już
                > wyjeżdżasz:)

                Etam. Konusy jakieś mię podskakiwać nie będą i już se przetłumaczyłam na włoski "nóżki w beton", więc tylko im syknę "Spierdalamente, bo pedes in glazura!" i fszystkie pospadajom.

                To Dupetek niech dobrze karmi swą Córeczkę, żeby szybko urosła i mogła się zająć suką, kiedy rodzice udadzą się szukać niegdysiejszych śniegów [negediens d'antan?]... Mię Szatan z bukietem dniomatkowym na lotnisku oczekiwał i żarcie zakupił przytomnie byśmy mu nie poświerkli z głodu.
            • dorola13 Re: Piątek 26.05.12, 19:27
              Magdolot, ja cię uwielbiam!! dawaj no jakiego linka, gdzie macie tako fajno chałupe, może się skorzysta!! Np. na priv do damykier, bo ja niby swoją pocztę na gazecie mam, ale nawet hasła nie pamiętam....
              • scoutek Re: Piątek 27.05.12, 10:05
                Dorolka, a na forum się logujesz? to to samo hasło.....
                • ave.duce Re: Piątek 27.05.12, 14:22
                  :)))))))))))))
                  • damakier1 Re: Piątek 27.05.12, 14:31
                    Kto by pomyślał, a matka taka bystra!
                    • dorola13 Re: Piątek 27.05.12, 16:04
                      bardzo śmieszne, hasło mam dawno zapamiętane przy logowaniu na forum i ono się mi nie ujawnia, a poczta mię pyta....
                      • zbigniew_clapton Re: Piątek 27.05.12, 16:17
                        Narzędzia/opcje/bezpieczeństwo/zapamiętane hasła/wyświetl hasła
                        • dorola13 Re: Piątek 27.05.12, 16:38
                          dzięki
                      • scoutek Re: Piątek 27.05.12, 18:39
                        a jak jesteś na forum zalogowana to wyżej masz linka do poczty ( na samej górze teraz jak to piszę mam po kolei: gazeta.pl wyprzedaże poczta a dalej idą randki forum blogi Gazeta Wyborcza), jak klikniesz to się powinnaś przenieść bezpośrednio do poczty bez konieczności logowania
                        • scoutek Re: Piątek 27.05.12, 18:41
                          żeby nie było, sprawdziłam i działa właśnie tak
                          • ave.duce Re: Piątek 27.05.12, 18:49
                            :))))))))))
                          • dorola13 Re: Piątek 28.05.12, 11:49
                            a mi nie :( zakładałam to konto jakieś 1000 lat temu, może mam jakieś dziwne ustawienia. I generalnie nie chce mi sie z tym kombinowac, bo w zasadzie ta poczta jest mi absolutne do niczego niepotrzebna.....
                            • dzidzia_bojowa Re: Piątek 28.05.12, 11:58
                              Może masz konto bez poczty, to możliwe.
                              • scoutek Re: Piątek 28.05.12, 12:29
                                możliwe, że od czasu, gdy poczta jest na gmailu.... zapomniałam o tym...
                                Dorolka, nie chciałam być belferska, tylko pomocna.... sorki....
                                • dorola13 Re: Piątek 29.05.12, 00:14
                                  ależ! na czterdziechę się poczuć jak uczennica.... bezcenne:)
              • magdolot Re: Piątek 28.05.12, 18:39
                dorola13 napisała:

                > Magdolot, ja cię uwielbiam!! dawaj no jakiego linka, gdzie macie tako fajno cha
                > łupe, może się skorzysta!! Np. na priv do damykier, bo ja niby swoją pocztę na
                > gazecie mam, ale nawet hasła nie pamiętam....

                Zara się małżem począśnie, żeby linka oddał.
            • ploniekocica Się tak 27.05.12, 19:27
              Twoimi. Magdolocie dir, wygaworami kocico-kocimi przejęłam byłam okrutnie, że przy niedzieli świętej i zielonej do weta poleciałam, coby Ryżemu jajka sprawdził, czy dojrzałe do zamęścia. No i były, i już ich nie ma.
              Nie będzie Ryży Pingwina niewolił i gryzł w kark gwałt zadając podstępnie, nawet jeśli kociąt ma z tego nie być.

              Chyba w ogóle nie zauważył tej straty. Wyszedł z kontenera i dalej się na balkon i do jabłonki wbijać, mimo że przez dwa dni co najmniej obłożona embargiem.
              • magdolot Re: Się tak 28.05.12, 18:49
                Uff. To cześć Pingwina uratowana, nie zostanie zdetronizowany do cna! A Ryży za to będzie pięknie śpiewał...

                Jak Zbira zaniosłam do oberżnięcia jaj, to pan weteryniarz najpierw tych jaj bronił jak własnych, a potem mi kazał sobie asystować. Do dziś nie wiem, czy za karę, czy zrozumiał że weterynarię studiuję [bo żem mu rzekła, że właśnie ze Zbirem wracamy z wykładu z anatomii i nie dodałam, że to on się ze mną ludzkiej uczył]... Mały miś, takie jaja, jak obieranie ślimaka, zero juszki, dłub, chlup i po ptolach [zaraz się na mnie maskulinisty rzucom!]. Po Zbiru spłynęło jak po gęsi.
    • tw_wielgus Cudne a dopiero zacząłem lekturę. 28.05.12, 12:00

      • magdolot Koniec żałosny! 28.05.12, 20:24
        Nafutrowawszy kotka do imentu i zostawiwszy zapasik mu, odlecielim do Ojczyzny popłakując. Prysznic, gacie i do miasta chlać maturalnie okrągło. Wejście miałam niezłe, bo oni chyba już się nudzili troszeczkę i otrzymałam owację na stojąco, a potem się rozpętało pomaturalne szaleństfo aż do rana. Nasza ukochana pani od francuskiego ciągle jest nam wierna. Niewiele jest starsza od nas, już w licealnych czasach śmy razem balowali, ale na lekcji znaliśmy moresa i przypałowany nie mówił "Ej, Elka, no coś ty!", ino stulał uszy i fstydził się, że zawalił. Bo ona miała u nas PRAWDZIWY autorytet bez tupania nogom. Świetna facetka i takaż romanistka.

        Jakem się zwlokła z wyra głos stracifszy ze szczętem, pucka i kilku innych dupereli takoż, małż mię przepięknym antybiolkiem powitał a ja doprałam se jeszcze 2 apapy i się powlokłam do kuchni. Zastałam tam Szatanka z kolegą, jak tort dla Gosi robili i ich na fszystkie świętości zaklęłam, żeby za nic, ale to ZA NIC nie robili cholernej matury. Jak dobił Goś do czeredki, to już zweryfikowałam sądy swe i rzekłam, żeby robili maturę, jak muszą, ale za nic nie chlali wódy po wińsku. Dogorywałam sobie otoczona czułością i zrozumieniem i dogorywam do dziś.
        • tw_wielgus Re: Koniec żałosny! 28.05.12, 21:02
          "wódy po wińsku" - zakonotowałem se w umyśle i mam nadzieję wytrwać w tym postanowieniu aż do momentu kiedy nie przyjdzie mi ochota żeby złamać te wszystkie krępujące zasady dobrego wychowania i niezamierzonego bon tonu. Dogorywanie ma w sobie pewną taką ożywczą moc. To trochę tak jak ten ptak, któren się rodzi z popiłów z gardzielą gorejącą jeszcze po wczorajszym, ale tako i również z nadzieją na najbliższą przyszłość.
        • ta Re: Koniec żałosny! 29.05.12, 12:30
          Jeszczeżemwżyciu miłości kobiecie nie wyznawała ( takich próczów oczywistych, jak dziecięcia swoje i mamidło nie wliczam). Tak więc najuroczyściej wzruszona mówię : Magdolocie, kocham Cię :)
    • ave.duce Nic nie widzę, buuu, snifff, auuuuuuuu!!! 30.05.12, 09:03

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka