tymcz.asowa
06.08.12, 18:55
Przepraszam, że piszę pod jednorazowym nickiem ale głupio mi przyznać się pod ogólnie znanym do tego, do czego zaraz się przyznam. Czuję, że muszę się wyżalić. Może mi to pomoże ogarnąć trochę życie, które być może potrwa krócej niż miałam nadzieję, że potrwa.
Od jutra zaczynam końską terapię lekową. Okazało się, że dopadło mnie nieuleczalne choróbsko. Nie mogę się z tym pogodzić. W ciągu ostatnich miesięcy wraz z pogarszaniem się stanu zdrowia walił mi się na głowę świat. Oprócz tego, że rozwalam sobie żołądek i wątrobę chemią muszę zmienić profil zawodowy. Lekarze twierdzą, że dopóki mogę powinnam pracować ale niestety, nie mogę już robić tego co robiłam do tej pory. I co naprawdę lubiłam:((
Muszę na dodatek grać dzielną przed rodziną bo widzę jacy są zmartwieni. A w środku wszystko we mnie łka. Wyję w środku wniebogłosy!
Wiem, że nie tylko mnie w naszym forumowym gronie dotyka ciężka choroba. Inni nie jojczą tak jak ja tylko trzymają fason i humor w postach. Szczerze podziwiam, postaram się brać przykład. Tylko teraz mam chwilowe załamanie. Boję się co będzie.
To jest pierwszy i ostatni post pod tym nickiem i na ten temat. Ulżyło, nie ulżyło ale przynajmniej ktoś wie, że się boję.
A teraz się wylogowuję i wracam do mojej właściwej tożsamości.
Dziękuję za uwagę.
I przepraszam jeśli komuś zepsułam humor