18.08.12, 14:04
-łąbki zrobiłem. Wielki gar, weszło 25 sztuk. Dobre.
Obserwuj wątek
    • gat45 A so 18.08.12, 14:20
      s do nich jaki ?
      • zbigniew_clapton Re: A so 18.08.12, 14:56
        A sos własny, ponieważ gołąbki najpierw obsmażam, a patelnię deglazuję. Na koniec duuużo koperku. Nie lubię gołąbków w sosie pomidorowym, nie wiem dlaczego.
        • gat45 No 18.08.12, 15:41
          to daj dłoń. Po linii absencji tego sosu oraz prezencji koperku.
          • gat45 PS 18.08.12, 15:42
            daj jednego, co ?
        • mariner4 To dobre! 19.08.12, 11:39
          Ja obsmażam i potem duszę tak jak zrazy dodając suszonych grzybków, włoszczyzny.
          Tak jak to robiła moja mama. W tomacie też lubię, ale trochę mniej.
          M.
    • damakier1 Re: Go 18.08.12, 19:02
      Muszę namówic mojego męża, żeby też zrobił gołąbki:
      forum.gazeta.pl/forum/w,89075,130409824,130423148,Re_Przepis_damykier_na_golabki_po_lwowsku_.html
      • maniasza Re: Go 18.08.12, 19:11
        Ja tam Twojemu mężowi sie nie dziwię, bo też bym ten sztylet odczuła jedząć gołabki z jakimś chińskim sosem....
        Pro-fa-na-cja :D

        A w ogóle, to najlepsze gołąbki robią mamy :)
    • ave.duce Za 18.08.12, 19:14
      leży, co kto lubi.
    • ploniekocica Re: Go 18.08.12, 19:36
      łąbki jako produkt całoroczny jest u mnie głównie potrawą zimową.
      O tej porze roku nadziewam przede wszystkim paprykę jasnożółtą, zwaną blondyną, bo ona tylko późnym latem i wczesną jesienią bywa. I to jeszcze w cenach niezimowych.
      W ogóle kocham tę porę roku, kiedy wydaję na bazarku 25 złotych i wracam objuczona jak dziki osioł, a potem siekam i duszę i się obżeram również jak dziki osioł. W miesiącach letnio-jesiennych w zasadzie nie konsumuje pieczywa tylko gary duszonych i grillowanych warzyw i michy sałatek wszelakich. No i szpinak surowy kilogramami! Oraz jogurt własnej produkcji w chłodnikach i koktajlach.
      Kocham stan błogiego sierpniowego obżarstwa.
      • zbigniew_clapton Re: Go 19.08.12, 11:50
        Griczana z pieczarkamy zawinięta we w włoską kapuchę swój urok ma, ale niekoniecznie należy nazywać to gołąbkiem, chyba że uznamy, że gołąbek to technika opakowań, a nie potrawa jako taka.
        Paprykie faszerowaną uwielbiam. Wewsadzam do gorącego piekarnika, po czem sru do torby celem zaparzenia i skóra odłazi łatwo jak z napletka. Nie musi być ta Twoja bladziocha - czerwona też się nada.
        PS. Farsz do paprykie koniecznie wołowy, ew. indyczy - wieprzowina się kłoci IMHO

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka