Dodaj do ulubionych

rozmowy z diabłem

07.11.13, 11:19
Krolopp nazwał diabłem dziennikarza, Marcina Kąckiego
dla mnie diabłem wcielonym był sam Wojciech Krolopp, słynny poznański dyrektor chóru, zw. Maestro
przeczytałam dzisiaj wywiad z autorem książki, wspomnianym Marcinem Kąckim i jestem w naprawdę niezłym szoku
niby wszystko wiedziałam, bo przecież sprawa jest znana od lat, Krolopp już nie żyje
ale że aż tak coś takiego co działo się za zasłoniętymi firankami Poznania??

rodzice? koledzy? opiekunowie?????
sława dziecka???? kasa????
wszystko razem????

chyba jestem naiwna, głupia i niedorozwinięta, nie umiem tego pojąć
Obserwuj wątek
    • maniasza Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 11:33
      Też właśnie przeczytałam ten wywiad.
      I tez nie mogę pojąć, przede wszystkim rodziców tych dzieci.
      Myślę, że oni sa po prostu biedni i głupi. A to straszne połączenie.
      Zresztą, jak moja mam mawia, jakby nie był głupi, to byłby bogaty, a jakby był bogaty, to nie byłby głupi.
      Jakiś fałszywy prestiż przesłania dobro dziecko...
      O całej milczącej społeczności, to w ogóle trudno się wypowiadać.
      Jak to powiedział jeden z urzędasów tam, że jedna czy druga dupa chłopaka nieważne, wazny poziom, bo mi za to płacą.
      A zersztą, z parę lat temu czytałam artykul o balecie i środowisku w Moskwie. Tam baletnice robią to samo. Aby być pierwszą, trzeba być pierwszą div(k)ą, i prestiż jest i kariera i pieniądze.
      A w Poznaniu po prostu rodzice i cała społeczność ku***ła się kosztem dzieci.
      Niepojęte.
      • scoutek Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 11:37
        i ten ojciec, który kiedyś molestowany przez Kroloppa, wysyła tam swojego syna?????
        i cwany diabeł maestro (nie umiem z dużej litery), który to wykorzystuje w rozmowie: czy gdyby to była prawda to przysłałby swojego syna?
        cynizm, okrucieństwo i ... jak to nazwać?
        • widz102 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 12:58
          Polską.
          • ploniekocica Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 13:31
            widz102 napisał:

            > Polską.

            Myślę, że mechanizmy psychologiczne rządzące takimi zjawiskami i przyzwoleniem środowiska na tego typu nadużycia na zasadzie tajemnicy Poliszynela to nie jest jednakowoż wybitnie polska specjalność. Owszem zadziałały peerelowskie okoliczności - sława, dewizy, układy itp - ale przecież podobna zmowa milczenia funkcjonuje w wielu rodzinach na wszelkich szerokościach geograficznych.
        • gat45 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 13:10
          A ja czasami mam takie głupie wrażenie... Zaraz. Nie bardzo wiem, jak to ująć.
          Może tak : w Polsce panuje taka pruderia jeżeli chodzi o mówienie o sprawach seksu, że już się ludziom w głowach poprzestawiało. Skoro zwykła znajomość stref erogennych to już sianie zgorszenia, to znaczy, że wszystko, co się z seksem łączy = grzech ciężki i śmiertelny. W takim zamęcie nie ma stopniowania i rzeczywiste dewiacje odczuwane są jak - czy ja wiem - seks przed ślubem. Wszystko brudne, wszystko zohydzone, wszystko, co się łączy z poniższymi częściami ciała, to do jednego worka.
          Chociaż z dugiej strony wiem, że młodzi ludzie w Polsce raczej mają do VI przykazania podejście zdrowe i normalne.
          No to już nic nie rozumiem, szczególnie w sprawie tego syna posłanego dobrowolnie w objęcia pedofila przez byłą ofiarę.
    • 99venus Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 13:14
      to typowe dla Poznania.w końcu powinność swoją pełnił tam arcypasterz macacz Paetz.
      zboczeńcy byli pod jego ochroną a lud prosty ale i bardziej światły do dzisiaj spotyka się z nim na wszelkich uroczystościach i bankietach.pełna bezkarność.
      • gat45 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 13:18
        Naprawdę myślisz, że to taka ciekawostka regionalna ? Że w diecezji - powiedzmy - zamojsko-lubaczowskiej to by się nie mogło wydarzyć ????

        (strasznie Cię dzisiaj męczę i domagam się potwierdzeń :) )
        • widz102 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 13:51
          To dodaj sobie do słowa obłuda (a propos seksu i religii) klasyczny polski termin: klientyzm.
          Nie bez powodu właśnie w krajach skandynawskich, gdzie stosunek do ciała mają raczej zdrowy, religii nie mylą ze świętoszkowaniem, zaś demokratyczne procedury są u nich ugruntowane - pedofilia, zwłaszcza wśród osób mających nad dziećmi pieczę oraz rodzinne wynaturzenia są zwalczane najostrzej w Europie.
          • ewa9717 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 15:06
            Przeczytałam i włos mi się jeży. Dla mnie nie do pojęcia. I ci rodzice wcale nie biedni i głupi, oni najczęsciej też z ówczesnych półek byli.
    • ave.duce Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 15:05
      Skojarzyło to mi się (rodzic, który... mimo to posyła swoje dziecko) z wypowiedzią ks. dr. Bochyńskiego:

      Ks. Bochyński wspomniał także o własnym dzieciństwie i ojcu, który był zwolennikiem kar cielesnych
      i powtarzał, że "tyłek nie szklanka i się nie potłucze". "
      To także było częścią tego, co mnie uformowało, kim jestem, jaki jestem..."


      Widocznie taki rodzic uznał, że jeżeli on tego kroloppa na sobie doświadczył i żyje, to i dziecku nic nie będzie...
      • gat45 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 17:11
        ave.duce napisała:


        >
        > Widocznie taki rodzic uznał, że jeżeli on tego kroloppa na sobie doświadczył i
        > żyje, to i dziecku nic nie będzie...

        Obyś miała rację...
        Bo ja po tej lekturze tak zwątpiłam w ludzkość, że gotowa byłam przyjąć zacięte "ja cierpiałem, to i ty, gnoju, sobie pocierp"
        • widz102 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 17:24

          I to jakże nasze, słowiańskie - nazywa się fala.
        • maniasza Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 17:28
          gat45 napisała:

          > ave.duce napisała:
          > > Widocznie taki rodzic uznał, że jeżeli on tego kroloppa na sobie doświadc
          > zył i
          > > żyje, to i dziecku nic nie będzie...

          Obyś miała rację...
          > Bo ja po tej lekturze tak zwątpiłam w ludzkość, że gotowa byłam przyjąć zacięte
          > "ja cierpiałem, to i ty, gnoju, sobie pocierp"

          Myślę, że tu mogły zadziałac obydwa czynniki.
          • gat45 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 17:32
            maniasza napisała:

            >
            > Myślę, że tu mogły zadziałac obydwa czynniki.
            >
            >
            Bo mój wariant to praktycznie wyższy (niższy ?) stopień przypuszczenia Ave. O oczko wredniejszy.
            • maniasza Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 17:45
              To chyba nie jest istotne. Istotna jest mentalnośc tych ludzi. Przerażająca.
              Dla mnie jednoznacznie - głupota i bieda.
              • maniasza Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 17:47
                Może nie bieda w sensie ubostwo, ale taka chęć dostania się do "wyższych" sfer, prestiż źle pojęty.
                • gat45 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 18:16
                  maniasza napisała:

                  > Może nie bieda w sensie ubostwo, ale taka chęć dostania się do "wyższych" sfer,
                  > prestiż źle pojęty.
                  >

                  Za TAKĄ cenę ? Cnota własnego malego dziecka jako winda społeczna ? Mnie się to w głowie nie mieści.
                  • ploniekocica Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 18:31
                    gat45 napisała:

                    > maniasza napisała:
                    >
                    > > Może nie bieda w sensie ubostwo, ale taka chęć dostania się do "wyższych"
                    > sfer,
                    > > prestiż źle pojęty.
                    > >
                    >
                    > Za TAKĄ cenę ? Cnota własnego malego dziecka jako winda społeczna ? Mnie się to
                    > w głowie nie mieści.

                    Ja myślę, że to nie tak do końca cnota jako winda. Tu działa wiele czynników: wyparcie, chęć zachowania status quo, niedopuszczanie w myślach do najgorszego scenariusza, niedowierzanie, bagatelizowanie symptomów. Dokładnie te same czynniki, za sprawą których matka kryje ojca czy wuja pedofila. Oraz księdza.
                  • ave.duce Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 18:34
                    A to Ci się mieści?

                    Ksiądz nad trumną prosił, by "Bóg otworzył przed śp. bratem Wojciechem bramy raju" ...
                    • gat45 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 18:41
                      A wiesz, że jak najbardziej ?
                      Jako niedokształcony do końca katechumen mam to szczęście, że mogę sobie nadal wyobrażać boga jako istotę nieskończenie dobrą i nieskończenie miłosierną. Co oczywiście zmusza mnie do niewiary w piekło (za tę własnie herezję zostałam wydalona z katechezy).
                      W moim idealistycznym widzeniu chrystusowego kościoła miłości jak najbardziej jest miejsce dla kapłana, który nad grobem grzesznika dalej wierzy niezłomnie w boże miłosierdzie. Po czyśćcu też są bramy raju, nie ?

                      Za to zachowanie rodziców to inna sprawa. To rzeczywistość, ale jakaś taka inna. Nie znam tego modelu i przypatruję mu się zupełnie bezradnie.
                      • ave.duce Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 18:56
                        Co do rodziców - we łbie się nie mieści.
                        Co do urzędnika pana B. > on jest z kościoła rzymskokatolickiego. Na pewno wierzy w piekło.
                      • ewa9717 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 18:57
                        Żyjąc tu i teraz, przypuszczam, że wiara Gata w Nieskończenie Dobrego znacznie przewyższa wiarę księdza, i jeszcze wrednie myślę, ze sukienkowy - w najlepszym przypadku - klepał bezmyślnie formułkę, a w najgorszym... to już może lepiej nie dokończę.
                      • ploniekocica Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 19:02
                        A mię się zachowanie rodziców absolutnie mieści w głowie, co nie znaczy, że mnie nie oburza do ostatniej komórki. Mieści mi się, bo trzy czwarte przemocy dorosłych wobec dzieci (w tym seksualnej) odbywa się za milczącym przyzwoleniem innych dorosłych, przeważnie udających, że nie widzą.
                        • scoutek Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 19:18

                          ploniekocica napisała:

                          > odbywa się za milczącym przyzwoleniem inn
                          > ych dorosłych, przeważnie udających, że nie widzą.

                          tak
                          wypierają
                          z różnych przyczyn

                          poza ojcem, który posłał tam syna
                          wierzył, że jemu Krolopp krzywdy nie zrobi? bo jemu zrobił?
                          czy też tak wyparł, że zniknęło w jego pamięci?
                  • maniasza Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 19:45
                    gat45 napisała:
                    >
                    > Za TAKĄ cenę ? Cnota własnego malego dziecka jako winda społeczna ? Mnie się to
                    > w głowie nie mieści.

                    Myślę, że tak.
                    Powiem tak.
                    Robię paralelę na podstawie tego co znam z autopsji.

                    Otóż kiedyś, kiedyś dawno temu, nie wiem jak w Polsce, ale w ZSRR na pewno, ludzie szeroko pojetej kultury, to byla wyższa klasa społeczna. I w rodzinie u mnie był tai obrazek, mama, wychowana bez matki (umarła, jak moja mama byla niemowlęciem), przez ojca despotę, ktoremu odebrano caly majątek po jego ojcu, dziadku i pradziadku, kiedy granica PL została przysunieta na wschód, kazali mu byc kolchoźnikiem od tej pory, a nie szlachtą ziemską, kazali zadeklarować w nowym paszporcie , że jest Białorusinem, a nie Polakiem (opór przepłacił cięzkim więzieniem pozostawiając dwóch niemowlaków na łasce dobrych ludzi) itd itp.
                    I wyobraź sobie dorasta moja mama już w ZSRR, propaganda, wpływy itp. Wychodzi za mąż, rodzi dzieci, sama zresztą spiewa aktywnie w chórze, bo jest bardzo muzykalna i ma piekny głos. Posyła więc swoje dzieci do szkoly muzycznej, Dwie pierwsze córki. Jako że jej sie wydaje, że może jakoś ten status "wyższych" sfer odzyskać. Córki chodzą do elitarnych szkół, jednych najlepszych na Białorusi , a nawet w całym ZSRR, pobierają lekcje u zasłuzonych artystów, najwyższej klasy profesjonalistów. Jedno dziecko wysyła do szkoły (z internatem) w wieku 6 lat, nasjtarsze w wieku 14 do liceum muzycznego, do stolicy. Zresztą rosyjska szkoła pianistyczna jest najlepsza. Duma rosnie.
                    Ja bym w zyciu nie oddała swoich dzieci do rak nawet najlepszych specjalistów na świecie. Bo nie! dzieci muszą mieć rodzinę, matke i ojca przede wszystkim, a nie realizować jakieś chore ambicje niespełnione rodziców! Nie za TAKĄ cenę. Dla mnie - nie.
                    Nauczycielka, ze wsi pochodzi, ze zbankrutowanej szlachty, a dzieci takie wybitne. Młodsze, czyli ja, będąc w całej tej muzycznej atmosferze idzie do zerówki szkoly muzycznej rownolegle do zwykłej podstawówki. Śpiewa, tańczy, recytuje. Ciągnę dwie szkoły rownolegle az do ósmej klasy (dzisiejsze gimnazjum) również.
                    Ale odkryłam z czasem pewien "słaby" punkt mamy. Chyba zaczęła wtedy "dojrzewać". Ona chyba zrozumiała, że muzyka owszem, fajna rzecz, prestiż itp, ale pewnie potem przyszło jej do głowy, jak te jej dziewczyny mają zyć z tego? I w stosunku do mnie, na szczęście, aspiracje mamy osłably. (zreszta i tak bym sie nie dała:)).
                    Chodzilam ja do tej szkoły w ostatnich latach w kratkę, bo nie była dla mnie istotna. I miałam fajny argument. Rodzice wkurzali się o moje oceny (zakochałam sie i miałam taki okres w szkole, że miałam piatki tylko z francuskiego i z wf, reszta tróje), więc tykali palcem przez okno, a za oknem miałam tzw PTU, czy zawodówkę (jakieś ślusarskie, stolarskie sprawy itp), po drugiej stronie ulicy. I mówili, że jak nie będe sie uczyc, to tylko tam mnie droga.
                    To ja im mówiłam tak: będziecie na mnie krzyczeć, to pójdę do liceum muzycznego! Zadowoleni?
                    I następował słodki spokój. Zaraz się wycofywali. Do konca liceum mialam spokój z nimi.

                    Do czego to mówię. Dopiero przy mnie chyba rodzice dojrzeli (o mamę chodzi przede wszystkim, bo tata zawsze sprzeciwiał sie wysylaniu dzieci do internatu przy zdrowych i zyjących rodzicach, nawet jakby z nich mialy wyrosnąć rochmaninowe jakie. Zreszta cały czas mieli konflikt na tym punkcie), i zrozumieli, mama zrozumiała (mam nadzieję), że nie tędy droga. I tu nie chodzilo o żadne pedofilsie sprawy. Chodziło o bzik na punkcie "wyższych" sfer.
                    No choroba jakaś!

                    Tamci rodzice najwyraźniej tego nie rozumieli i nie rozumieją. Choc byc może impulsem ich działania było to samo, co u mojej mamy. Ja matki nie miałam/em, ja miałam/em źle, to nic tym dzieciom się nie stanie poza domem, a wyjdą na ludzi, w wyższe sfery, oddamy w obce ręce itp.
                    No taki prymitywizm w mysleniu i tyle. Ja tego inaczej nie moge okreslic.
                    A to że oddawali dzieci w ręce pedofila, to najwyraxniej im nie przeszkadzało.
    • czan-dra Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 19:30
      A jakby tego ochydztwa bylo mało, to Rada Miasta wiedziała o zboczeniu Kroloppa, nie go szlag trafi, i ziemia wyrzuci ze swych trzewi, i nic, zamiotła pod dywan, jak mówi były radny, całe miasto wiedziało.

      natemat.pl/81173,radni-wiedzieli-o-pedofilii-z-chorze-polskie-slowiki-maestro-ujawnia-prawde-sprzed-lat
    • damakier1 Re: rozmowy z diabłem 07.11.13, 19:36
      Teraz już nie chciałam tego wywiadu czytać, ale pamiętam, że kiedy ta sprawa wybuchła zadawałam sobie to pytanie, jak to było możliwe, że istniało ciche przyzwolenie rodziców?
      I to pytanie wróciło teraz, w związku z ujawnianymi praktykami pedofilskimi księży.
      Wielkie oburzenie wywołaly słowa biskupa Michalika o tym, że jedną z przyczyn jest brak oparcia dziecka we własnej rodzinie. Oczywiście, intencja, z jaką Michalik to mówił i sens jego wypowiedzi były oburzajace i głośny sprzeciw był słuszny. Ale w tym hałasie umknęła smutna prawda, że dziecko, które ze strony dorosłych spotyka jakaś krzywda, bardzo często (stanowczo za często!) pozostawiane jest samo sobie i w rodzicach nie znajduje żadnego wsparcia. Dzieje się tak nie tylko w sprawach związanych z seksem, ale w tych już szczególnie żadnej pomocy ze strony rodziców dziecko nie może się spodziewać.
      Bo nic nie usprawiedliwia dorosłego, który skrzywdzi dziecko, ale prawdą jest, że gdyby dziecko mogło w każdej sprawie zwrócić się do rodzica, gdyby zawsze zostało wysłuchane z życzliwością i uwagą i gdyby reakcja rodziców była należyta - to przynajmiej krzywdzenie dziecka nie ciągnęłoby się latami.
      Natrafiłam niedawno w tvn style na jakąś rozmowę z dorosłymi już dziś ofiarami molestowania w dzieciństwie przez księdza. Jedna z kobiet, opowiedziawszy swą historię dodała: opowiedziałm o tym mamie i dostałam lanie...

      Dla mnie najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że czy to wtedy Krolopp, czy dzisiaj ksiądz - w sytuacji krzywdzonego dziecka nie zmieniło się nic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka