Dodaj do ulubionych

Holy shit :)

14.05.14, 19:16
O fekaliach będzie, więc osoby wrażliwe niech rozpylą perfumę na kompa.
Świat nie przestaje mnie zadziwiać - nie wiem czy się martwić, czy radować chichrając.
Otóż kilka dni temu na którymś kanale TV był program o różnistych dziwnościach.
I tamże pokazano reportażyk z odwiedzanego ponoć masowo muzeum osobliwości w którymś (nie pamietam którym) z dużych miast USA. Poza różnymi dziwnymi eksponatami ze wszystkich stron świata, na szczególną uwagę zasłużyła spora kolekcja słojów z dorodnymi fekaliami szeregu znanych osób, wymienianych oczywiście na etykietkach. Trudno powiedzieć cokolwiek o autentyczności kup postaci historycznych, ale właściciel tej kolekcji ją gwarantował słowem honoru. Do tego pochwalił się, że zaprasza do swojego muzeum wiele znanych osobistości, proponując równocześnie napełnienie eleganckiego słoja w pobliskim wykwintnym WC. I wiele osób się zgadza, powiększając zbiory i umożliwiajac wymianę eksponatów z innymi podobnymi placówkami. Przy okazji nadmienił, że słój z kupą znanego aktora czy muzyka przekracza w obrocie muzealnym wartość 100 $. Powiedzenie "gówniany interes" traci więc pierwotny sens.
Sami rozumiecie, że przy moich koprolalicznych skłonnościach nie mogłem przemilczeć takiego niusa.
Muszę także nadmienić, że - z cały szacunkiem dla przekonań religijnych coponiektórych - nie mogę zrozumieć czemu ten nius jakoś skojarzył mi się niezawodnie z pewną wielce wielebną postacią z krakowskiego grodu i jej działalnością handlowo-muzealną.
Obserwuj wątek
    • magdolot Re: Holy shit :) 15.05.14, 11:51
      Pod koniec liceum zameldowałam się w szkole z zeszytem z napisem HAIR. Miałam ci ja w nim już opciętą rodzinę, kłaki vlepione i podpisane, ze psem włącznie. Moja klasa natychmiast radosnej korby doznała i się poobcinała, następnie poobcinaliśmy co sensowniejszych nauczycieli, a wreszcie, niejako z rozpędu, zabrano się za kożuchy.

      Jeden kożuch do dziś na spotkaniach klasowych budzi nieprzystojne chichoty, podpisany nazwiskiem panieńskim właścicielki, bo zaiste wygląda jak "kożuch", a nie kożuch kożuch. Natomiast panowie klasowi leją łzy czyste rzęsiste nad swoim niegdysiejszym owłosieniem, dawno utraconem. W dwudziestą rocznicę ktoś wpadł na świetny pomysł, by obciąć się raz jeszcze i przystąpiono do sprawy. Tym razem jednak najśmieszniejszym momentem była dziwna jakaś nieśmiałość czeredy z nożyczkami w obliczu kolegi, co zrobił dużą karierę... Kolegę to tak rozbawiło, że sam czeredę ośmielił by mu zrobiła tonsurkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka