tojajurek
14.03.15, 15:40
Wiedziony niewczesną ciekawością masochisty - coś jak chwierutanie chorego zęba - obejrzałem spory kawałek szeroko reklamowanego nowego serialu komediowego "Przypadki Cezarego P."
I mam za swoje. Gdyby nie telewizja, człowiek by nie uwierzył że można stworzyć coś równie głupiego i płaskiego. Atoli poziom scenariusza i dowcip jest na poziomie talentu aktorskiego pana Cezarego Pazury. To spójne jest jakby. Chyba, że ja może nie rozumiem sztuki nowoczesnej przeznaczonej dla - jak to wymyślono za PRL - masowego widza. Czyżby dalej rządziły ciemne masy? Czy to pospolitość skrzeczy?