damakier1
26.03.15, 14:43
Przeczytałam w najnowszej "Polityce" rozmowę Elżbiety Turlej z Anną Grodzką. Rozmowa dotyczy problemów społecznych i psychologicznych związanych ze zmianą płci. Bardzo ciekawa, ale zadziwił mnie podpis pod dołączonym do niej zdjęciem: " Anna Grodzka, polityczka, działaczka podziemia w PRL, współzałożycielka Fundacji Trans-Fuzja [...]"
Od dawna przyglądam się życzliwie Annie Grodzkiej i uważam, że zrobiła bardzo wiele dobrego dla ludzi zmagających się z podobnymi, co ona problemami i doświadczonymi niezasłużonej dyskryminacji. Ale nigdy dotąd, a ni w jej własnych wypowiedziach, ani w artykułach na jej temat, nie spotkałam się z informacją, jakoby miała cokolwiek do czynienia z opozycją demokratyczną. Wikipedia na ten temat donosi:
W okresie PRL działała w Zrzeszeniu Studentów Polskich (m.in. jako instruktor polityczny młodych kadr) i PZPR (m.in. zasiadając podczas stanu wojennego w egzekutywie Podstawowej Organizacji Partyjnej na UW[12])
i dalej pisze o jej powiązaniach, już za III RP, najpierw z Socjaldemokracją RP, później z SLD i Stowarzyszeniem Ordynacka, czyli ogólnie rzecz biorąc, z dawną pe-zet-peerią.
I gnębi mnie teraz, czy to pani Elżbieta Turlej, w szacownym i bardzo przeze mnie cenionym tygodniku "Polityka", niefrasobliwie napisała taką lipę i czy pani Anna Grodzka jest tego świadoma? Usiłowałam nawet napisać w tej sprawie do "Polityki", ale na stronie nie umiałam znaleźć adresu. Na FK, nie chciałam o tym pisać, bo wyobraziłam sobie te pomyje, jakie wylano by tam zaraz na Annę Grodzką, a mam nadzieję, że nie chciała sobie przypisać opozycyjnej karty w szale kampanii prezydenckiej i że może to sprostuje.
A może ktoś coś wie o jej podziemnej działalności?