Dodaj do ulubionych

To nie jest antyfemminstyczne, tylko szczera

16.09.15, 12:32
prawda!

static.xx.fbcdn.net/rsrc.php/v2/y4/r/-PAXP-deijE.gif
Kto zaprzeczy?
M.
Obserwuj wątek
    • ave.duce Ciemność widzę, ciemność ;) 16.09.15, 16:56
      Widocznie nie godnam ujrzenia tej PRAWDY ;)
      • ave.duce ps. 16.09.15, 16:58
        Marinerze, czy byłbyś łaskaw gromadzić swoje ciekawostki (opowieści o kocie morskim nie zaliczam do tej kategorii) w jednym wątku?
      • mariner4 Nie wiem dlaczego ten gif nie działa 16.09.15, 18:21
        M.
      • mariner4 Chodzi o tą animację 16.09.15, 18:29
        o zakupach.

        www.youtube.com/watch?v=OrAytLkEBMUM.
        • ave.duce Re: Chodzi o tą animację 16.09.15, 18:38
          Kolejny stereotyp ;)
          • mariner4 Nie bardzo 16.09.15, 18:41
            Ja chodzę kupować konkretną rzecz, a moja żona idzie na zakupy i dopiero zastanawia się co kupić. To jest dosyć częste zjawisko.
            Zreszta nie widzę w tym nic złego. a animacja dowcipna.
            M.
            • ave.duce Re: Nie bardzo 16.09.15, 18:48
              Zgadzam się - dowcipna :)
              • mariner4 To jest prawo każdej karykatury 16.09.15, 19:15
                i satyry. Tak jak rysunkowej. Podkresla pewne ułomności. Posługuje się przerysowaniem, przesadą, ale musi to być dowcipne i w zasadzie życzliwe.
                M.
            • inna57 Re: Nie bardzo 16.09.15, 20:42
              Animacja owszem dowcipna ale mnie zupełnie nie dotyczy. To raczej ja czekam ze zrealizowaną precyzyjną listą na Kolegę M. którego zatrzymało COŚ przy wkrętach choć tych akurat nie było w planie ani na żadnej liście.
              Tyle tylko że ja jakaś inna jestem ;)
              • mariner4 Nie. Bo niec nie jst czarno białe 17.09.15, 08:45
                Na ogół jednak mężczyźni są w sklepach bardziej zdecydowani od kobiet, co nie oznacza, że zawsze.
                Ja się nudzą podczas zakupów z zoną jak mops, chodząc za nią od sklepu do sklepu. Jak jest gdzie usiąść w galerii handlowej, to sobie siadam i coś czytam.
                Ale nie dotyczy to sklepów z elektronika, czy np w Castoramie. Wtedy jest odwrotnie. Ja chodze i macam wszystko, a ona sie nudzi.
                Jeżeli mam polecenie zrobic jakies zakupy to od 5 pozycji w góre idę z kartką. Kupuję co mam kupić i wychodze. Jak chcę kupic buty, to mam sprecyzowane w głowie jakie to mają być i gdzie je znajdę. Żona mierzy niezliczone pary w kilku sklapach. Jak razem kupujemy coś dla mnie, to też jestem przeciągany po paru sklepach. Ponadto nie znoszę nawet zapachu sklepów z konfekcją.
                Zauważyłam pewną prawigdlowość już dawno. W czasach kolejek, albo i teraz, jak są dwie i więcej kolejek w sklepie, to zawsze licza ile jest kobiet i ile jest mężczyzn. Tam gdzie jest więcej kobiet, kolejka posuwa się wolniej. Oczywiście bywa tak, że to kobiuety dokonują zwykle zakupów, ale łatywo też zauważyć, że facet mówi to, to i to. Koniec. Kobieta czesto jeszcze sobie coś przypomina, albo zmienia zdanie itd.
                Ale to są całkiem sympatyczne sprawy i chyba normalne.
                M.
                • gat45 Re: Nie. Bo niec nie jst czarno białe 17.09.15, 09:13
                  Nie zaprzeczyłeś inności Inny (rozumiem, że szło o inność w stosunku do karykatury), a tylko dodałeś szczegóły różnicy podejścia mężczyzn i kobiet do zakupów.
                  Chyba nie warto zaprzeczać faktom : zamiłowanie do zakupów jako takich jest częstsze u pań. Można by rozwijać różne teorie (np. tradycyjnie zaopatrywanie wspólnego domostwa spoczywało zawsze na kobietach, inne wymogi co do wyglądu zewnętrznego i dbania oń, i mnóstwo innych), ale jak dla mnie - to jest fakt. Znam sporo kobiet, uznających "shopping" za rozrywkę i praktycznie żadnego mężczyzny. Jednocześnie zrobiwszy rachunek sumienia autorytatywnie stwierdzam, że wśród kobiet, z którymi jestem blisko z wyboru, nie ma ani jednej zakupolubnej. Ale z drugiej strony zakupy to niekoniecznie miły obowiązek domowy i podejrzewam, że faceci często przesadzają z tą swoją nienawiścią do tej czynności - po prostu chcą sobie wyrobić papiery tego, który zakupów zrobić nie umie, więc nie ma co na niego zwalać i niech baba sama idzie :(
                  • mariner4 Na końcu dotknęłaś sedna sprawy 17.09.15, 10:57
                    Bardzo często kobieta traktuje swojego męża jak nieradzącego sobie w domowych sprawach. W pewnym momencie mężczyzna dostrzega zalety tego stanu rzeczy, bo to jest wygodne.
                    Znam przypadek, kiedy kobieta tak w kuchni traktowała swojego męża, znakomitego zresztą kucharza okrętowego. Nie zwuważyła absurdalności sytuacji, a on mi mówił, ze w związku z tym pasuje mu nie wchodzić w domu, do kuchni.
                    Inna sprawa, że po miesiącach zawodowej pracy w kuchni, trzeba po prostu od tego odpocząć.
                    M.
                    • ave.duce Re: Na końcu dotknęłaś sedna sprawy 17.09.15, 11:25
                      Kuchnia - kuchnią, gorzej, że sporo kobiet-matek uważa, że mężczyzna-ojciec nie poradzi sobie z czynnościami związanymi z opieką nad dzieckiem.
                      • mariner4 Nie tylko matki. 17.09.15, 12:27
                        Jeden marynarz stracił żonę, bo mu ją jakiś pijany kierowca zabił.
                        Został sam z 3 dzieci. Firma poszła mu na rękę i dała mu pracę na lądzie. Znkomicie sobie sam radził. Rozłożył obowiązki stosownie do wielu i te dzieciaki wyszły na ludzi. Bez przerwy nachodziły go paniusie z opieki społecznej i kontrolowały, łącznie z zawartością lodówwki i barku. W końcu przestał je wpuszczać radząc im, żeby zajęły się raczej córką prostytutki z sąsiedztwa.
                        Stereotyp, że mężczyzna nie poradzi sobie z dziećmi, czy domowymi obowiązkami, jest także zawiniony przez panie.
                        M.
                        • rozbawiony77 Re: Nie tylko matki. 17.09.15, 17:45
                          Fakt, mężczyzna ze wszystkim sobie poradzi. Jako że nie znoszę wręcz chronicznie galerii handlowych i hipermarketów, po prostu tam nie kupuję. Wewogólle!
                          Zakupy żywności itd robię na lokalnym bazarku, pokarm dla dwóch zmiksowanych psów (jedna szczeniaczka zaopiekowana 6 dni temu) zamawiam w sieci albo u wetów, dobra specjalistyczne i odzież nabywam wyłącznie w sieci, odzież drobną na zasadzie 20 sztuk tego samego proszę:), podobnie dobra trwałe po przestudiowaniu wszelkich możliwych testów i opinii fachowców z serwisu. Samochód (stary za mały był:( - nabyłem przed labą adriatycką podobnie: wybrałem w sieci, wszedłem fizycznie do dealera na kilka minut, pokazałem- chcę ten (wcale niedrogi, na maksa praktyczny), proszę załatwić resztę . Kolor? Obojętne, byle jasny, bo upał.
                          Wino domowe robię z winogron i rodzynek sam, albo "importuję" podczas wypraw ( np. dingaca i posipa przywiozłem ostatnio z cro/bih w ilościach hurtowych:), piwo albo warzę sam wg tradycyjnych receptur (bo lubię) albo w sklepie specjalistycznym, podobnie na soki owocowe jadę z owocami z rynku hurtowego do zaprzyjaźnionej "zimnej" tłoczni, skąd przywożę od razu 250-300 litrów zapasteryzowanych w workach 5l. Wędliny od znajomego wędzarnika-hobbysty (albo wymiana na moje wino odpowiednio przeleżakowane.)
                          Mam apetyt na dobrą rybę, jadę w weekend na znajome łowisko-źródlisko, łowię ile i jakich mi trzeba, płacę i mam. Przyrządzam sam. Dziecko obkupuje żona, chce do marketu, wiozę i czekam pod, bo robi zakupy w takich przybytkach diabła znacznie szybciej ode mnie:).
                          Życie jest dzięki temu proste i dobre, oszczędza się masę czasu i kasy, pielęgnuje się więzi międzyludzkie, nie kupuje się chłamu i impulsowo.
                          W końcu zakupy to tylko niezbędna konieczność ( a, sorki, po zainkasowaniu z rachunku maklerskiego nabyłem sobie dla czystej przyjemności mechaniczny japoński pancerny podwodnyzegarek za całe 999 pln i równie pancerny rower nomen omen ze Szwecji.) Cały mój pęd do posiadania przedmiotów luksusu został w ten sposób na dekady zaspokojony.:)))).(jacht wynajęty od znajomych:) Nawet broni mieć już nie muszę, bo strzelnice zapewniają swoją, wedle upodobania :).
                          A, i jeszcze nowy regał na książki, bo ze starego się wysypywały:))).
                          Dzięki własnej produkcji gatunkowego wina mam mnóstwo gości na Wigilii i nie tylko (tradycyjnie obdarowywanych:))) i przy okazji nie zaspokajam chorych zapędów żarłocznego fiskusa. Czy najchętniej zamieszkałbym w Oregonie albo na Alasce? Ooo, tak! Zdecydowanie:)
                          Czy zatem dowcip ze sklepem jest prawdziwy? Zdaniem starego nerda- nie do końca:)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka