ave.duce 28.12.15, 23:10 publiczne a jego życie osobiste. Tym razem - Mateusz Kijowski, lider KOD. Nie ma ludzi świętych (nie licząc wiadomo kogo), ale - mimo że do KOD nie miałam i nie mam zamiaru się zapisać - jakoś mi żal, że tak to wygląda. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewa9717 Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 29.12.15, 02:29 No dość to paskudne. I obrona Żakowskiego takoż. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 29.12.15, 19:28 Jak się czują ludzie, którzy się w to osobiście zaangażowali? Oczywiście, będę w miarę możności - uczestniczyć w ew. manifestacjach - z tego nie zrezygnuję. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 29.12.15, 19:45 Na manifestacje, gdy będzie trzeba, pójdę. Ale wolałabym, żeby się pan Kijowski na pierwszy plan nie pchał. Ostatecznie jest w tym KODzie chyba parę osób, które też dużo wysiłku w jego powstanie włożyły i nie trzeba się za nie wstydzić z żadnego powodu. A już Żakowski z tym durnowatym filozofowaniem załamał mnie całkowicie. Coś się mi takiego ostatnio porobiło, że co się zetknę z czymś pozytywnym, to zaraz w tym wielką łychę dziegciu znajduję... Odpowiedz Link
iza.bella.iza Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 29.12.15, 20:57 A ja jestem ciekawa czy Żakowski spytał się Kijowskiego to, czy ów życzy sobie jego "obrony". Mnie Jacuś jest w stanie obrzydzić każdego i wszystko. p.s. Pan Kijowski twierdzi, że zasądzono mu wysokie alimenty, gdy dużo zarabiał. Potem starcił te zarobki. Pytam się więc, czemu nie wystąpił do sądu o obniżenie alimentów do takiej wysokości, jaką byłby w stanie płacić? Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 29.12.15, 22:38 Oceny tak zwane „moralne” – a szczególnie - te które odnosimy do innych mają zazwyczaj dla mnie znaczenie estetyczne bo nie wiem czym jest tzw. „moralność” (poza jej prawdopodobnymi źródłami genetycznymi oraz innymi fizjologicznymi) – więc wolę posługiwać się - równie nie ostrym kryterium –czyli estetycznym z tym że w estetyce czuję się „mocniej” o ile można się czuć mocno w ocenianiu innych nie bardzo znając tych innych ( czy znając ich tylko powierzchownie z „czynów”). Będąc niezależnym – czyli pozbawiony poglądów – zaznaczałem (przy okazji własnych „obserwacji terenowych”) że lekko czyści mnie pierwszy rząd manifestujących pod TK w pierwszej manifestacji (czyli politycy i przywódcy) ale nie poszedłem tam by popierać kogoś a raczej by przeciwstawić się czemuś – jak prawdopodobnie większość uczestników. Oddzielając w ten sposób politykę od np. prawa czy konstytucji nie mam powodu przejmować się „moralnymi” ocenami - w które tak usilnie chce mnie wciągnąć obecna władza np. ustami Modzelewskiego czy ziobry – czego wszystkim życzę. Ps. Nie wiem czy ktoś już o tym pisał – uwaga techniczna nieco (tylko ułatwiająca) obsługę forum – klik na „rozwiń dyskusję i zaraz klik na „zwiń dyskusję” - trochę jaśniej (czyli po staremu?) Odpowiedz Link
ave.duce Re: sam o sobie 30.12.15, 16:19 15. Z całą stanowczością potępiam powszechne zjawisko uchylania się od płacenia alimentów przez rodziców. Brak możliwości kontaktu z dziećmi może tylko w niewielkim stopniu tłumaczyć, ale nie uzasadniać takie postawy. Pełna zgoda. Ale zgadzam się z Manem_S. i jego pytaniem: dlaczego...? Tego Kijowski nie wyjaśnił. Odpowiedz Link
gat45 Re: sam o sobie 30.12.15, 16:27 Kliknij na słowo "sprostowanie" we wpisie Scoutka Odpowiedz Link
ave.duce Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 30.12.15, 18:34 Nie wierzę, że jesteś pozbawiony poglądów, wybacz. Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Znany problem - człowiek 01.01.16, 21:47 ave.duce napisała: > Nie wierzę, że jesteś pozbawiony poglądów, wybacz. Poglądy polityczne mają tę nieprzyjemną właściwość - że jako NIE w pełni „uświadomione” zjawiska naszych wewnętrznych układów (IWUN) łatwo nie podlegają rozpoznaniu co do swoich przyczyn. O tych przyczynach możemy tylko niezobowiązująco spekulować (co jest ulubionym zajęciem polityków) a na końcu bywa - że w społecznej masie – np. z powodów „historycznych” lub zwykłej głupoty -przechodzą w fanatyzm u zagubionych w sobie i świecie osobników poszukujących spokojnego poddaństwa lub korzystnych zależności. Tu należało by zapytać –co to są poglądy ? (dla każdego indywidualnie) – ale to już przerabialiśmy bez zasadniczych rozstrzygnięć - skończyło się na racjonalizacji tych pierwotnych „moralnych intuicji” - które jednym każą opowiadać się za spojrzeniem „demokratycznym/liberalnym” a innym za „konserwatywnym”. Osobiście jakimś sposobem spadłem na ziemię politycznie niczyją. W związku z tym jestem politycznie zagubiony i usiłuję – ratować się przed fanatyzmem :) a może po prostu - politycznie przebrane - atawistyczne emocje/instynkty nie mają dla mnie żadnego uroku poza ich antropologicznymi źródłami tkwiącymi w historii człekokształtnych – bo mówimy przecież o politycznym uzasadnieniu („poglądach”) dla władzy prestiżu i nieskrępowanego dostępu do samic (wybacz). (mam taką małpią nadzieję że właśnie tam –w naszej atawistycznej przeszłości i jej nowoczesnym odczytaniu – tkwią żmudne- ale jednak rozwiązania - poza durną grą polityczną) ps Dla zainteresowanych – Graham J, Nosek BA, Haidt J. The moral stereotypes of liberals and conservatives: Exaggeration of differences across the political spectrum. Są prace które wyodrębniają specyficzne struktury mózgu jako odpowiedzialne za nasze polityczne „poglądy” - te same które usiłujemy zawzięcie racjonalizować zakładając że mamy na nie jakiś wpływ –niestety - już za późno. Po pierwsze - ich przypadkowa nieokreślona charakterystyka rozciąga się - od środowiska w którym przyszło się im kształtować po genetyczne uposażenie „wykonawcy” czyli mózgu - po drugie „świadoma” zmiana tych struktur dostępna jest tylko - mnichom buddyjskim pod wpływem medytacji. ( co bym zdecydowanie zalecał klasie politycznej a szczególnie wszelkim zombie prezia ) Pozdrawiam Noworocznie Odpowiedz Link
ave.duce Re: Znany problem - człowiek 02.01.16, 09:01 mu_ndek napisał: > Osobiście jakimś sposobem spadłem na ziemię politycznie niczyją. Na tej "ziemi niczyjej" nie jesteś sam. A co do "prestiżu i nieskrępowanego dostępu do samic" - te samice często gęsto, a już na pewno coraz częściej zajmują miejsce samcom/samców razem z prestiżem i nieskrępowanym do nich dostępem. > Pozdrawiam Noworocznie Takoż. Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Znany problem - człowiek 03.01.16, 23:03 ave.duce napisała: > Na tej "ziemi niczyjej" nie jesteś sam. Cóż - nikt nie jest doskonały (tak -jest jeszcze kilku/kilka) Trzeba by jednak zauważyć że „ziemia niczyja” rozciąga się zazwyczaj między mocno bronionymi (różnymi „stereotypowymi poglądami”) granicami i to - że nie jestem sam - skutkuje tylko tym - że broń wycelowana jest z obu stron. Z trzeciej jednak strony - uwalnia to od różnych dziecinnych zarzutów w stylu : „oni zaczęli a my musimy porządkować” bo będąc „bezpoglądowcem politycznym” (nie związanym pod żadnym względem z jakąś partią ) dodatkowo nie głosując - mogę nie zwracać uwagi na to kto dał dupy a kto to wykorzystuje – mając obie strony głęboko w/w. (co rzecz jasna nie wyklucza różnych swobodnych - estetycznych uwag na tematy polityczne) > A co do "prestiżu i nieskrępowanego dostępu do samic" - te samice często gęsto, > a już na pewno coraz częściej zajmują miejsce samcom/samców razem z prestiżem > i nieskrępowanym do nich dostępem. Tu masz zupełną rację (chociaż trochę dyskryminujesz homoseksualne samice) - jako gatunek mieliśmy szansę na szybszy w tej dziedzinie rozwój – jednak zbyt dużo odziedziczyliśmy po szympansach (zwyczajnych) a zaniedbaliśmy dziedzictwo naszych najbliższych krewniaków Bonobo (szympans karłowaty) – gdzie panuje łagodny matriarchat („ceną” jest tylko kompletna bezpruderyjna wolność seksualna -oraz lekka niedogodność przy siadaniu). Ciągle jest szansa sięgnąć do tych niezaprzeczalnych osiągnięć gatunku –czego sobie życzę (z pełną powagą) – a w związku z tym - że nie jestem sam – także innym. (mówię głównie o „nieskrępowanym dostępie” – reszta (brak agresji i dzielących poglądów) –szczególnie u nasz to polityczne SF – choć zabawnie było by opisać taki nasz plemienny dalszy ciąg - oparty o dziedzictwo krewnego/krewnej Bonobo - w naszej „pogańskiej” historii nieźle się zaczynało.. i dups ideologia – to się może niestety powtarzać). Odpowiedz Link
magdolot Re: Znany problem - człowiek 04.01.16, 02:57 Dupnęło na dzień przed Wilią: pl.blastingnews.com/polityka/2015/12/wazna-decyzja-rzadu-w-odniesieniu-do-nauki-gowin-promuje-polskosc-humanistyki-00714351.html Zbereźnym humanistom Gowin mówi zdecydowane NIE, się majo wsłuchiwać w puls KUL-u. Zdrowy i regularny. Koniec tego kosmopolitycznego memłania. Tu jess Polska, a nie jakaś, z przeproszeniem, ponowoczesnoś z niesakramentalnym dostępem do czegokolwiek, a szczególnie Bonobo, no. Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Znany problem - człowiek 05.01.16, 01:32 A ile to się trzeba naudawać - żeby jakiegoś podskórnego Bonobo nie popuścić w zakrystii - jaki to wysiłek jest dla „humanisty prawdziwego” wprost niewyobrażalny – i trzeba zaznaczyć że niewykonalny całkowicie – tak czy inaczej kończy się durną maską antka m. zamiast twarzy - bo się jednak małpą jest a nie kwiatem stworzenia. Nie takich dupków doktorzy nasi humanistyczni w historii przetrwali – nie tu - to poza granicami a nawet tam chętniej. Odpowiedz Link
magdolot Re: Znany problem - człowiek 05.01.16, 03:06 Pewien samiec się naudawał w noworoczny poranek w drugie stronę i opce Bonobo strasznie poruszyło go, bo nieopatrznie opuścił swe miejsce w sypialni by zająć się pracą i zastał je strasznie zajętem, a swę samicę z blondynem po prawicy i brunetem po lewicy, zaś blondyn go jeszcze oszczekał że się skrada. Forek rańcem pakuje mi się do wyra czekać aż się obudzę, jak niegdyś Mus i nie wiem skąd on to wie, a szczen Leon małpował wuja. Taki pies jest kfiatem stworzenia a małpuje! Znalazłam dziś ładną historyjkę. Do domu pewnej pani przyszedł starszy goldek, wpuściła go a on się zwinął na dywaniku i smacznie sobie zasnął, a potem poprosił żeby go wypuścić i znikł. Pojawił się następnego i następnego dnia w dokładnie ten sam sposób i po kilku dniach pani napisała list do właścicieli, żeby sobie wiedzieli co robi pokątnie ich pies i przypięła mu do obroży. Zwrotką, co przyszła się zdrzemnąć otrzymała wiadomość, że pies ma w domu 6 dzieci i związane z tym deficyty snu, a jego pani przyjdzie z nim następnego dnia. W tekście nie podawali czy pani też przyszła się zdrzemnąć... Zawędrowałam dziś na forum nauka i tam demografowie omawiali problemy demograficzne Polski wymondrzajonc się bardzo, a potem doszli do konkluzji że media powinny przekonać polskie kobiety, że jest trendy urodzić dziecię w połowie studiów. Plask i problem rozwiązany. Naukowo? Ale najbardziej podobał mi się abstrakt pracy pewnego Japończyka, co nie mógł się nadziwić że Europejczycy mnożą się jak króliki zupełnie nieodpowiedzialnie. Z sympatii do Japońców nauczyłam się mnożyć po japońsku. ...Bo już mi wychodziły uszami występy pisiakuf i starałam się nie mieć pogląduf. :-( Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Znany problem - człowiek 07.01.16, 01:22 magdolot napisała: > Pewien samiec [...]i brunetem po lewicy, zaś blondyn go jeszcze oszczekał że się skrada. > Forek rańcem pakuje mi się do wyra czekać aż się obudzę, jak niegdyś Mus i nie > wiem skąd on to wie, a szczen Leon małpował wuja. Taki pies jest kfiatem stworz > enia a małpuje! Słusznie go obszczekał bo skradać się nieładnie a zbyt rozbudowany instynkt własności co do samic jest nieobecny w zacnych gatunkach. Pani Bonobo wszelkie ma plenipotencje do własnych niczym nie skrępowanych wyborów wedle upodobania czy zapotrzebowania - płci oraz ilości. U Bonobo „obce” - nie istnieją – nobo wszyscy z wszystkimi są dobrze zaznajomieni. > Znalazłam dziś ładną historyjkę. [...] W tekście nie > podawali czy pani też przyszła się zdrzemnąć.. Ładne - ale pewnie nie przyszła - panie mają słabiej w tej sytuacji -choć ich ciało robi co może - a samiec ?– jak zwykle - w domu mówił że idzie do roboty. Nie od dziś wiadomo że samce strasznie ale to strasznie - są zapracowane w tym okresie szukając noclegu u innych samic/samców (żeby nie dyskryminować). > Zawędrowałam dziś na forum nauka [...] Bytowało się od czasu do czasu na tym już przetrzebionym FN - pozostali na nim jak się zdaje tylko fascynaci jedynychjedynie własnych (tym razem) „naukowych” pogląduf stąd przestało być ciekawie mimo owej niby „obiektywnej” naukowej metodologii – to wyjątkowo słabo wróży – no bo jak tam też ? to kompletna padaka i znów jazda na emocjach tylko? – czyli normalnie (teraz wystarczy dowiedzieć co to znaczy „normalnie” i już) Co do demografii to jednak wracamy do Bonobo które poradziły sobie z paskudnym ssaczym nawykiem dzieciobójstwa - myląc wielokrotnie tropy i zaciemniając w sposób przyjemny - pochodzenie potomków, Były takie próby w naszym gatunku (hippisi ) tyle że słabe - bo nasze - czyli bardziej szympansie niestety – kończyło się jak zwykle - na sektach różnego rodzaju pod wodzą zazwyczaj samczą. Wyjściem jest hybryda. Bardziej udana niż my. Zacząć by trzeba niestety od samego początku (jednak trochę szkoda) – nie ma też potwierdzeń ani pewności – tylko F.de Waal coś wspomina o cyrkowym przypadku krzyżowania szympansa zwyczajnego z Bonobo - o potomkach pisze: – „powinniśmy nazywać ich „bonansami” lub „szympobo” – z łatwością chodziły w pozycji wyprostowanej i zadziwiały wszystkich swoimi dobrymi manierami i wrażliwością” i tu wracamy do Twojej uwagi że to właśnie psy a szczególnie kundelki są kwiatem stworzenia a my jakoś słabo się skrzyżowaliśmy choć z genetyki wynika że robiliśmy wszystko co w naszej mocy by zebrać jak najbaaaaaardziej zróżnicowany materiał - skąd tylko się da - wbrew przeciwnościom i oporom. > ...Bo już mi wychodziły uszami występy pisiakuf i starałam się nie mieć poglądu > f. :-( Tak to traktuję - jak prowincjonalny kukiełkowy teatrzyk vintage występujący nie na tym festiwalu co trzeba. Żenująca amatorska obsada - stare kukiełki -zużyte dekoracje. Wystawiają wodewilowe ramoty -dla sfrustrowanych - tych którzy je czule wspominają i dla tych którzy jeszcze tego nie oglądali - ale to tylko mała część widowni. Wkurzająca chałturka z kurduplem w roli „demiurga” – sklepowa i fryzjer jako przywódcy? - jakie tam poglądy - wystarczy odrobina dobrego smaku. pozdrowienia Odpowiedz Link
ave.duce Re: Znany problem - człowiek 04.01.16, 09:05 mu_ndek napisał: > Tu masz zupełną rację (chociaż trochę dyskryminujesz homoseksualne samice A Ty - homoseksualnych samców ;) Odpowiedz Link
gat45 Re: Znany problem - człowiek 04.01.16, 09:09 mu_ndek napisał: > ave.duce napisała: > > > Na tej "ziemi niczyjej" nie jesteś sam. > > Cóż - nikt nie jest doskonały (tak -jest jeszcze kilku/kilka) Widzę, że Cię niepokoi mała liczebność grupy, do której należysz. Otóż : nie lękaj się. Jesteś w tzw. milczącej większości - przynajmniej według kryteriów "nie głosuję, nie interesują mnie partie polityczne, nie mam nic wspólnego z ta hałastrą". W zdecydowanej, przytłaczającej większości. A że większość ta jest niejednolita, to inna sprawa. PS Ja też uważam się za jednostkę wyjątkową. Jak wszyscy :) Tylko trudniej mi przychodzi otwarte dawanie tego do zrozumienia otoczeniu. Jak większość ludzi żyję nadzieją, że inni to zauważą sami z siebie i lgnę do tych, co zauważyli :) Odpowiedz Link
mu_ndek Re: Znany problem - człowiek 05.01.16, 02:06 Ciekawe czemu skupiamy się na dość peryferyjnych problemach jednostkowych (choć rozstrzygnięcie preferencji seksualnych przez dyskryminację –ciekawe freudowsko) a nie na owych mitycznych „poglądach politycznych” by „uświadomić” sobie ich wartość i pochodzenie -bo się je ma –i już? ( nie chodzi przecież o udowadnianie - że ja je mam? - a jeśli nie –to fuj? ) Interesują mnie „poglądy polityczne” innych” tzn. wasze - czyli tych którzy deklarują ich posiadanie (o moich można powiedzieć - że moim zdaniem ich nie posiadam) Czy np. określenie „moralne intuicje polityczne” coś wyjaśnia? (pomijając rozmycie tych określeń) czy bardziej pasuje „emocjonalny ogląd rozstrzygający o określonym kierunku do...” czy może jeszcze inaczej? – to zdecydowanie bardziej interesujące mogące coś „społecznie” wyjaśnić. Albo czy jest coś co przekracza w jakimś stopniu owe podejrzewane o istnienie - specyficzne struktury mózgu – kształtujące poglądy ?- może doświadczenie? Czy jasne deklarowanie „poglądów” może pomóc w porozumieniu? Czy może cenniejsza jest deklarowana „niepewność” – otwierająca pole do negocjacji? Czy w ogóle możliwe jest porozumienie różnych „poglądów politycznych”? czy może lepiej oddzielać owe dla teoretycznej jasności od np. Państwa czy Demokracji? PS. gat45 napisała: > Widzę, że Cię niepokoi mała liczebność grupy, do której należysz. Otóż : nie lę > kaj się. Jesteś w tzw. milczącej większości - przynajmniej według kryteriów "ni > e głosuję, nie interesują mnie partie polityczne, nie mam nic wspólnego z ta ha > łastrą". W zdecydowanej, przytłaczającej większości. A że większość ta jest nie > jednolita, to inna sprawa. To taki żarcik był. Jeśli wyszło - że się niepokoję liczebnością – to jednak nie –gdzieś już tu pisałem - że zazwyczaj wygrywam w głosowaniach – bo wygrywa większość czyli ci którzy nie głosowali – jeśli gra idzie o to których jest więcej. Jednak nie przeszkodziło mi to uczestniczyć w manifestacjach które ostatnio nieco obrzydził mi – (przedstawiciel hałastry) nowy przewodniczący tych co dali dupy – mówiąc o zwożeniu autokarami miliona spontanicznych uczestników. Powiem nawet - że to zaskakująco dobrze że ta większość (przytłaczająca jeśli tak chcesz -oby) istnieje (ta którą poznałem na manifestacjach) bo może się okazać że te rezerwy zadecydują – nie popierając nikogo tylko „coś” istotnego (jeśli się hałastra polityczna - znów nie włączy zbyt nachalnie odbierając siłę a podsuwając argumenty przeciwnikom) > PS Ja też uważam się za jednostkę wyjątkową. Jak wszyscy :) Tylko trudniej mi p > rzychodzi otwarte dawanie tego do zrozumienia otoczeniu. Jak większość ludzi ży > ję nadzieją, że inni to zauważą sami z siebie i lgnę do tych, co zauważyli :) Powiedzmy dokładniej każdy JEST wyjątkowy – tu się zgadzamy. Niedokładnie wiem co to ma wspólnego ze mną ? ale rzeczywiście jak każdy jestem wyjątkowy i różnorodny – to nasza elastyczna właściwość gatunku- także Twoja (moim zainteresowaniem cieszy się jednak atawistyczna podstawa tej różnorodności a sama „różnorodność” i wyjątkowość raczej nie podlega dyskusji). Ale gdzie tu wyjątkowość jak jest nas większość tych unikatowo wyjątkowych? Z wyjątkową mniejszością (na szczęście) to ja się spotkałem na sylwestra będąc świadkiem różnych dyskusji czy kłótni – ale że większość sylwestrantów trochę mnie zna to nikt nie startował z argumentami że ten cały hałas robią ci których oderwali od koryta – choć ci którzy mogli coś takiego wymyślić byli w mniejszości... podsumowując - ja bym jednak stawiał nie na mniejszości czy większości tylko na dobrą zabawę (lgnięcie) i indywidualny aparat krytyczny – nazywany czasami „myśleniem” (oczywiście to nie odnosi się do nikogo indywidualnie – tylko do gatunku – muszę jednak pisać dokładniej ) Odpowiedz Link
fo.e Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 30.12.15, 17:54 a mi żal też tego, że kult spokojnego lidera zaczyna nabierać barw zbliżonych do obserwowanych po drugiej stronie barykady. nie pytać, nie kwestionować, wielbić. a kto się nie dostosuje, ten jest agentem, albo ofiarą manipulacji pisu. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 30.12.15, 18:33 fo.e napisał(a): > a mi żal też tego, że kult spokojnego lidera zaczyna nabierać barw zbliżonych > do obserwowanych po drugiej stronie barykady. nie pytać, nie kwestionować, wielbić. > a kto się nie dostosuje, ten jest agentem, albo ofiarą manipulacji pisu. > A skądżeś wzięła ten "kult spokojnego lidera"?! Odpowiedz Link
fo.e Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 30.12.15, 19:17 bo jak na razie, to o Panu Kijowskim potrafię powiedzieć tylko tyle, że jest spokojny, co zresztą jest cechą jak najbardziej pożądaną. kult? część zwolenników KOD "Mateusza" (cytat, ja człowieka nie znam) wynosi pod niebiosa, lokalni liderzy też w cenie. i nie, nie odbieram nikomu zasług. po prostu nie lubię nadmiernego entuzjazmu i nie ufam spiżowym autorytetom odlewanym w ciągu jednego miesiąca. mimo chwilowej wiary w siebie stwierdzam, że jednak się do żadnej organizacji nie nadaję Odpowiedz Link
ave.duce Re: Znany problem - człowiek, dokonania/działania 02.01.16, 09:07 Się też nie nadaję. W dodatku manifestuję wyłącznie w obronie swoich widzimisiów, które okazują się być wspólne z widzimisiami innych. Do tego nie są mi potrzebne żadne nowe autorytety (ani stare), a wyłącznie "pomoc techniczna". Odpowiedz Link