jasonfroke
07.07.16, 21:07
W salonach ciszy,
na podścielonych snach odpoczywamy,
pochyleni w połowie,
a czyn nasz ogromny,
że obie ręce przepełniał,
przez nasze źrenice się toczy.
Minuty mijają
i czas pełznie wokół naszych oczu.
Spocząwszy na posłaniu z dłoni,
czekamy,
aż oddech zmęczenia nas ukoi
i poniesie w marzeniach,
aby nas położyć na rzęsach,
w kołysce dwóch powiek.
przekład z Przybosia.