11.09.16, 09:11
- gdyby istniała możliwość wyemigrowania z Polski (przy zachowaniu przynajmniej obecnego statusu)
- jaka byłaby wasza, P.T. Forumowiczki/Forumowicze, decyzja?

(uzasadnienia będą mile ... czytane)

Jeżeli tak - jaki kraj wchodziłby w grę?
Obserwuj wątek
    • 99venus Re: Emigracja 11.09.16, 09:48
      Możliwość jest już a konieczność być może będzie.
      Nowa Zelandia-daleko od Kaczolandu,niezbyt gorąco.
      Dlaczego?Każdy kraj cywilizowany zamieszkały przez miłych,sympatycznych ludzi,z dobrze działającą oświatą,bez rządów szujowatej hołoty i kanalii,bez powszechnego chamstwa i zdziczenia,
      ksenofobii,pogardy dla "innych",antysemityzmu,głupoty,brudu i bałaganu,bezprawia - będzie w sposób oczywisty lepszy od polskiego kraju parafialnego.
      Żyjemy w państwie chamokracji i rodzącego się totalitaryzmu.Jednej trzeciej społeczeństwa to odpowiada,wielu to wisi,u wielu rodzi poczucie bezsilności.Mogłbym więc wyjechać ale nie wyjadę.
      Nic mnie tak nie cieszy jak codzienne wypełnianie obowiązku publicznego mówienia,że tym krajem zawładnęli psychole,szuje i kanalie.I że ktoregoś dnia zobaczymy ich wszystkich na ławie oskarżonych.
    • scoutek Re: Emigracja 11.09.16, 09:50
      w tej chwili jestem w takiej sytuacji życiowej, ze mogłabym zacząć od nowa
      dla mnie krajem, który znam i w którym czuję się dobrze to Szwecja
      drugi, który mógłby być brany pod uwagę to Kanada, jej zachodnia część
      niby odważna, ale zachowawczo, bo wybieram miejsca już mi znane.....
      • 99venus Re: Emigracja 11.09.16, 10:28
        Tak,Kanada też może być.
    • tt-tka Re: Emigracja 11.09.16, 11:28
      Wyemigrowalam juz przed czterema laty. Powod - zarobki i prawo pracy. W mojej branzy od lat prywatyzowanej i przejmowanej przez osoby/instytucje tylez niekompetentne, co chciwe - smieciowki, praca czasowa, brak zaplecza, organizacji, przepisy sprzeczne ze soba, burdel i bezholowie.
      Jestem niedaleko, w Niemczech. W porownaniu - tt-tka po drugiej stronie lustra :)
    • magdolot Re: Emigracja 11.09.16, 12:22
      Przerabiam temat od lat, bo małż jest szczęśliwy tam gdzie ma dobre warunki do pracy, a w każdym cywilizowanym kraju ma lepsze. Mieszkałam w krajach w których żyje się wygodniej i ogólnie fajniej, lecz bez naszego świrówka po jakimś czasie usycham i ftedy pakuję ja małża i przywożę z powrotem...

      Temat bywa przerabiany okresowo bardziej, na przykład właśnie teraz, bo małż jest zazdrosny o Macierewicza. A dokładniej: o moje zainteresowanie świrem Macierewicza i ogólnym świrem. Nie mogę się nadziwić jak mało potrzeba, żeby z ludzi wylazło podmiotowe chamstwo i żeby się oni zaczęli z owym chamstwem publicznie obnosić z dumą, że wystarczy jeno przyzwolenie... Cieszę się, że niewierząca jestem, bo gdybym wierzyła że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo boga, bym miała cholerny problem z owym bogiem. No, nic tylko się pochlastać!

      Chyba jakąś masochistką jestem, bo ostatnio obserwuję występy Maksymilianka na FK z dużą i mocno niezdrową fascynacją, jak można aż tak ochoczo i równocześnie tak tępo odpierdalać wyświechtane klisze dla debili i dociec usiłuję, czy to naprawdę może być zawartość jego, z przeproszeniem, mózgu.

      Jak mi to dociekanie zbyt wyraźnie zaszkodzi, to zapewne zostanę stąd wywieziona na... leczenie. A zapewne skończy się na podleczeniu, bo znowu uschnę i małża spakuję i da capo al fine ze deszczu pod rynnę, kurzytfarz.

      Ale we kszakach znowu poznałam dużo fajnych, normalnie myślących młodych ludzi i tylko jeden pisiaczek trafił się, lecz zawartości skrytej pod jego czółkiem nie mogłam ja postudiować, skąd się ta kasza bierze, bo topór wojenny zostau zagrzebany zgodnie z piosenką Sikorowskiego "Lekcja religii" i dbaliśmy o jakość współżycia skupiając się na poszukiwaniu i zajadłym celebrowaniu podobieństw różnic miast. Nie wszystkich jeszcze ze szczętem tu popierdoliło.

      Małż właśnie przeleciał dopytując o zdrowie Macierewicza i zawiadomił mnie z oburzeniem, że Matka Teresa została świętą. Przecież to była cholerna psychopatka! Odbyliśmy krótką rozmowę na temat roli poczucia humoru, roli nie do przecenienia, bo ono skutecznie pofszczymuje od zostania śfiętym bądź Breivikiem [jeden pies], bo kiedy człek postanawia zratować śfiat i go solidnie naprawić, to zaraz potem wije się po podłodze w zdrowym ataku śmiechu i daje sobie siana. Nio, psychopatka czy jeno ponuraczka?

      A dziecko Szaciek, moje kolejne dziecko, już byłam odżałowałam w zimie. Znaczy, świadomość że ono pewnie tu już nie wróci po prostu, bo niby do czego miało by?!
      I już mu to powiedziałam, że rozumiem i że do tego fsychicznie przygotowuję się.
      I tak moje geny stopniowo wynoszą się z Polski, choć ja chyba nie.
      Ślimok na placufffce, Łysek z pokładu, Rozalka z piekarnika...
      Znaczy jestem cholerną jakąś patryjotą nieodessaną, czy co?!
      Jak im zacznę przeszkadzać, to będą mnie musiały zwyczajnie wywalić?

      A ftedy do Tajlandii pojadę jak Żyd Wieczny Tułacz, co znalazł spokój tam? Oleg rodem z Rostowa, zdolny tak że maturę już w Niemczech, a potem cała Ivy League się ustawiła do niego się wijąc proszalnie i wybrał Caltech i skończył i tam wykładał, asz szcząsnął z butuf pył znienawidzonego USA co chleje kokakolę i się przeprowadził do Chin, a potem do Tajlandii. I ten Oleg norrrrmalnie nie muk na widok moich znaczkuf KOD-u i narpief mi przykazywał karmić faszystuf szarlotką to zresocjalizują się, a potem z zachwytem mnie rzekł on, że jak Tajowi mówić że on walczyć ma o swoje prawa obywatelskie, to Taj dziękczynnie poskłada te swoje małe rączki, uśmiechnie się ciepło, ukłoni i powie uprzejmie "Tenk ju! Tenk ju wely macz, sel!", odwróci się na pięcie i spłynie to po nim jak woda po gęsi...
      Taki Taj wydaje się tak dokumentną odwrotnością Jegomościa Kaczucha, że asz łza jakaś w oku kręci się i by się chciało sprawdzić.
      • ave.duce Re: Emigracja 11.09.16, 13:57
        Na razie tylko drobny wtręt: Maksymilianek to także maksimum i maryna ;)
        • magdolot Re: Emigracja 11.09.16, 14:50
          Trochę szkoda, bom miała nadzieję że Maksymilianek fprost z piany Dobrej Zmiany narodzon jak Kaczfrodyta jakaś [co przyjemnie się kopuluje w mózgu z troglodytą, Venusa nicanic przy tem nie obrażajonc]. Rozwalił mnie na placek forsując piękną tezę, że naród nasz jeszcze ze 20 lat za Jackowem [tą śfiatłą i gienialną Polonią ze USA], ale pomaluśku się od Jackowa uczy, znaczy: wybiera Kaczucha. Jeszcze co prawda nie z poparciem 70%, ale może nadąży jak się troszku rozwinie. :-)))))
      • mu_ndek Re: Emigracja 11.09.16, 16:29
        Z tym emigrowaniem to mam podobny jak Ty, Magdo w locie ,kłopot.
        Jak wyjeżdżam to zaczynam się czuć podskórnym patriotą własno/narodowym (?) kiedy zostaję to mi się europejskość kończy trądzikiem estetycznym i bezradnym bólem chronicznej ciekawości (niezbadane są pełne drogi (na razie) ,,rozwoju,, układu nerwowego)
        Wielkie przepływy mocy i jej zaniki przetaczające się nad kontynentami zaczynają mnie nudzić (to już było, nadzieja na dorośnięcie człowiekowatych w masie podupada) a czas czekania na to dorastanie (jeśli ta płonna nadzieja nie jest złudzeniem zawstydzająco idealistycznym) przekracza mój podmiotowy cza sik (mimo to jakoś ciężko olać? )
        Tu łanie mnie obecnie pociągają i na tym się skupię póki czas jeszcze się napić smakując pełen bukiet różnorodności.

        Ps. Nowa Zelandia to wystarczająco daleko ale i szkockie Highlandy obiecująco mocne w swojej samotności (no i te krowy fantastyczne!)
    • gat45 Re: Emigracja 11.09.16, 16:20
      Klimat i ustrój prawny to jedno, a najbliższe otoczenie to drugie. Sporo moich znajomych pracowało czasowo w Szwajcarii i nikt z nich tam nie został. Ba, nikomu nawet do głowy nie przyszła myśl o przedłużaniu kontraktu i wyjeżdżali z westchnieniem ulgi. A najdziwniejsze, że nikt nie potrafił mi powiedzieć DLACZEGO. Chwalili kraj za wiele rzeczy, w zasadzie im się tam wszystko podobało, ale zawsze wywiad kończył się niepewnym "No bo wiesz... Tak jakoś. Nie pasowało mi".

      Co do mnie - to chyba wolę pozostać w złem już wiadomem, niż uchodząc przed nim popadać w inne, jeszcze mi nie znane.
      Ta deklaracja ważna jest do najbliższych wyborów prezydenckich.

      Wprawdzie mnie już raz wyemigrowano, ale jako małolatę, więc to się nie liczy jako osobista decyzja. Bardzo musiałoby się tu zmienić, żebym miała ochotę się ruszać, że o siłach nie wspomnę :(
      • tt-tka Re: Emigracja 11.09.16, 19:46
        gat45 napisała:

        > Klimat i ustrój prawny to jedno, a najbliższe otoczenie to drugie. Sporo moich
        > znajomych pracowało czasowo w Szwajcarii i nikt z nich tam nie został. Ba, niko
        > mu nawet do głowy nie przyszła myśl o przedłużaniu kontraktu i wyjeżdżali z wes
        > tchnieniem ulgi. A najdziwniejsze, że nikt nie potrafił mi powiedzieć DLACZEGO.


        A ja to wiem - bo Szwajcaria to kraj nie dla ludzi w ogole, a tylko dla miejscowych :)

        Tak mi tlumaczyli ci, ktorzy tam byli - izolacjonizm, w gruncie rzeczy potworna (chodzi o mentalnosc) prowincja, nie tylko kazdy kanton, ale zgola kazda osada jest "ojczyzna sama w sobie" i tylko dla swojakow. Obcy moze byc uprzejmie przyjety (i zwykle jest), ale nie jest i nie stanie sie "tutejszy".
    • behemot17-13 Re: Emigracja 11.09.16, 20:01
      Nie widzę siebie poza granicami Polski. W kilku krajach byłem, pracowałem, spotykałem nowych ludzi, poznawałem przyzwyczajenia i rytuały. Ja po prostu źle się czuję na obczyźnie i już. Ale, gdybym nie miał wyjścia i musiałbym wyemigrować, to najmilej wspominam Prowansję, raczej tam.
      • 99venus Re: Emigracja 11.09.16, 20:12
        Z ubolewaniem stwierdzam,że mieszkając w Polsce czuję się coraz bardziej jak na obczyźnie a nawet jeszcze gorzej.
    • trusiaa Re: Emigracja 12.09.16, 07:57
      Pierwszą myślą moją była Nowa Zelandia, potem Kanada.
      Przeczytałam deklaracje Forumowiczów i chiba miejsca zabraknie dla mnie w stajence, bo wszyscy tam się wybierają :)
      Krzepiącą jest świadomość, że (na razie) jest możliwość oddalenia się gdzie pieprz rośnie i wanilia, a raki zimują. To mi wystarcza i dopóki żaden tramwaj mi nie przejedzie śniadania, tak będę leżała.
      • scoutek Re: Emigracja 12.09.16, 09:37
        znasz historię tej piosenki? jest świetna, i piosenka i historia
        jak nie znasz to opowiem
        • trusiaa Re: Emigracja 12.09.16, 10:11
          Nie znam (a powinnam!), opowiedzj, proszę :)
          • scoutek Re: Emigracja 12.09.16, 11:41
            W telewizji kiedyś wystapił i opowiedział o tym pan tekściarz Waldemar, nazwiska niestety nie pamiętam, który rano przy śniadaniu usłyszał zespół Mr Zoob w piosence, której tekst wydał mu się baaaaardzo znajomy:
            "....Tramwaj przejechał mi przez śniadanie,
            bezczelnie wjechał w mój dom ...."
            I już się podnosił z krzesła, bo chciał zanotować gdzie i co ma zaskarżyć, za zwędzenie mu tekstu gdy nagle usłyszał refren:
            "...Nie gniewaj się, Waldek, ten tramwaj jest naprawdę twój, a reszta moja..."

            więc się roześmiał i odpuścił
            • trusiaa Re: Emigracja 12.09.16, 13:12
              Ładne, dzięki :)
        • ave.duce Re: Emigracja 12.09.16, 10:57
          Gadaj ;)
    • 99venus Re: Emigracja 12.09.16, 11:09
      Oglądałem i słuchałem wczoraj fragmenty wystąpienia na dożynkach Pajaca Parafialnego Prezesapana.
      Patrząc na te debilne słowa i wyraz twarzy utwierdziłem się w swoich przekonaniach.
    • inna57 Re: Emigracja 12.09.16, 16:18
      TAK!!! Tylko niech mi sytuacja na to w końcu pozwoli!!!

      1. Nowa Zelandia - bo tam mój dom szczęśliwy
      2. Kanada - bo tam może być dom spokojny
      3. gorące wyspy - dla odrobiny szaleństwa w jesieni życia

      To tutaj to obecnie najgorsza wersja Obrzydłówka pod każdą postacią i z każdej strony.

      Za tutaj nigdy nie tęskniłam będąc tam. Zatęskniłam za "ludziem", utknęłam na chwilę, na drobne 16 lat i mam już dość. Ja tu nie pasuję!!!
    • man_sapiens Re: Emigracja 12.09.16, 23:20
      Już raz to zrobiłem i polecam wszystkim. Z początku było cholernie ciężko i to pomimo bardzo przyjaznego otoczenia.Ale nic nie uczy tyle o świecie i o sobie samym, co emigracja.
      Gdyby znowu? Chyba Japonia albo Mongolia - bo są takie inne. I nie potrzeba by mi zachowania obecnego statusu - nic nie daje takiej zabawy jak dorabianie się statusu.
    • ave.duce No to 14.09.16, 13:05
      wschodnie wybrzeże Australii albo zachodnie Kanady.

      Ale wolałabym zostać w Europie, tylko gdzie?! Skandynawia odpada.
      Kiedyś byłam bardzo blisko wyemigrowania do UK,
      ale teraz nawet nie chce mi się tam pojechać w odwiedziny do znajomych...
      • tt-tka Re: No to 14.09.16, 15:15
        Mnie sie moja wesfalska prowincja bardzo podoba, ale Twoich upodoban nie znam, wiec nie wiem - a sama chcialabym na troche na Bialorus, na troche na Kuryle i na troche na Magadan. Niestety chwilowo nie stac mnie, ale moze kiedys...
        • ave.duce Re: No to 14.09.16, 17:19
          Nie sądzę, żebym nauczyła się niemieckiego :(
          A co Cię gna do Magadanu?
          • tt-tka Re: No to 14.09.16, 17:25
            ave.duce napisała:

            > Nie sądzę, żebym nauczyła się niemieckiego :(
            > A co Cię gna do Magadanu?
            >

            Gat :) Przedstawila kiedys uroki pobytu na tej Riwierze nad Morzem Ochockim tak, ze ja teraz bardzo, bardzo chce !
            >
            • ave.duce Re: No to 14.09.16, 17:36
              No i fszystko jasne ;)
      • inna57 Re: No to 14.09.16, 19:53
        Dlaczego akurat zachód Kanady? Uzasadnij proszę bo pierwszy raz spotykam się z tak konkretną deklaracją.
        • scoutek Re: No to 14.09.16, 22:05
          Bo po angielsku
          Bo spokój
          Bo pięknie
          Bo byłam
          • inna57 Re: No to 14.09.16, 22:55
            Bardzo ujmująca motywacja. Chociaż po angielsku jest wszędzie z wyjątkiem Quebecku, a i to bardzo się zmienia. Mam przyjaciół takich 100% "Quebecczyków" którzy jeszcze do niedawna byli zero po angielsku a dziś bez problemu porozumiewają się również w tym języku. Czytają po angielsku książki, gazety, oglądają filmy. Znam również takich którzy tylko po francusku, tacy skrajni nacjonaliści. Ale dla nich to nawet Francuzi kiepsko mówią po francusku.

            Ale masz rację i pięknie i spokój. Ale tam akurat to oprócz "wielkich" miast wszędzie właśnie tak jest. Uwielbiam tam wracać, choćby na chwilkę, głównie dla ludzi. Tyle wspomnień, tyle przyjaźni i tkwię tu jak za karę. Gdyby jeszcze "klimat" był tu bardziej przyjazny to może bym już nie tęskniła za losem wiecznego tułacza. Dziś tęsknię.
    • eva.68 Re: Emigracja 14.09.16, 17:11
      A ja jestem stacjonarna. Możliwość mnie nie porusza. Konieczność... Konieczność by mnie poruszyła. Myślicie, że będzie tak źle?
      • ave.duce Re: Emigracja 14.09.16, 17:26
        Ja też, to tylko takie teoretyczne rozważania :)

        ps. nie dam/y się!

        pps. nie mam dostępu, ale sądzę, że warto przeczytać:

        wyborcza.pl/1,75410,20637558,krystian-lupa-przeraza-mnie-ze-obudze-sie-jako-emigrant.html
      • tt-tka Re: Emigracja 14.09.16, 17:28
        eva.68 napisała:

        > A ja jestem stacjonarna. Możliwość mnie nie porusza. Konieczność... Konieczność
        > by mnie poruszyła. Myślicie, że będzie tak źle?

        Z upodoban wrastam w podglebie jak pieczarka i dobrze mi tam, gdzie jestem. Chyba ze robi sie gorzej, potem jeszcze gorzej, a potem juz nie do zycia. Moj wyjazd byl koniecznoscia. Bytowa.
        • iza42 Re: Emigracja 18.09.16, 10:56
          Nowa Zelandia to fajny kraj do zycia. Australia zreszta tez. Emigracja jest trudna ale ja sie ciesze,ze
          tutaj jestem, konkretnie w Australii w tej chwili, ale pewnie za pare lat bede z powrotem w NZ ... W Polsce chyba bym juz zyc nie chciala, nie bylabym w stanie sie odnalezc w ojczystym kraju, smutne ale prawdziwe.
          • 99venus Re: Emigracja 24.09.16, 10:22
            W Polsce zaduch parafialno-narodowy coraz silniejszy.To kraj w którym trzeba coraz bardziej żyć w masce przeciwgazowej.
          • 99venus Re: Emigracja 24.09.16, 10:24
            Australia-za ciepło.Popieram klimat umiarkowany-tylko Nowa Zelandia.
    • fo.e Re: Emigracja 23.09.16, 22:06
      całkowity zakaz aborcji - to będzie dla mnie sygnał do wymarszu

      nie dlatego, że boję się, że gdybym musiała lub chciała podjąć taką decyzję, to nie miałabym szansy. miałabym. bez większego wysiłku, w ramach dłuższego spaceru, dojdę do kliniki w cywilizowanym świecie. i nie dlatego, że groziłoby mi za to więzienie. tylko dlatego, że nie mam zamiaru dorzucać się w ramach podatków na kościoły, emerytury i 500+ dla ludzi, którzy są gotowi mnie zabić.

      dlaczego jeszcze nie idę? bo wierzę, że można powstrzymać fanatyków.
      • magdolot Re: Emigracja 24.09.16, 00:38
        Żółwik!

        Mogę tę myśl cytować?
        • fo.e Re: Emigracja 24.09.16, 10:20
          jeśli tylko przyjdzie ochota

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka