erte2
21.02.18, 14:08
Nie żebym się czepiał, ale czasami wydaje mi się że zostałem żywcem przeniesiony do opowieści mrożkowych.
Rozpętana przez nawiedzonych obrońców zwierząt kampania przeciw jednemu z banków za użycie w reklamie dorodnej kokoszy graniczy już z jakimś obłędem, i tak naprawę jest absolutnie przeciwskuteczna, bowiem przez sprowadzenie sprawy do absurdu ośmiesza i deprecjonuje prawdziwych obrońców zwierząt, tych którzy chcą zakazu polowań, hodowli zwierząt futerkowych czy transportu zwierząt rzeźnych w warunkach urągających jakimkolwiek standardom.
Widziałem tę reklamę; temu ptaku* nie dzieje się nic złego, nie jest on męczony czy dręczony, nie jest zestresowany, i nie jest on prawdopodobnie nawet tresowany.
Każdy, kto miał do czynienia z tzw. przydomowymi kurami wie że że są one zaprzyjaźnione z człowiekiem, a zdarza się że jak psy czy koty same wskakują na kolana i domagają się pieszczot. I takie wzięcie ptaszyska w ręce nie sprawia mu żadnego dyskomfortu, nie powoduje stresu - wręcz przeciwnie, bywa że bardzo to lubi. Wiem, bo w powojennych czasach hodowanie kur w mieście było na porządku dziennym (jeśli tylko ktoś miał kawałek ogrodu) i moi rodzice nie byli wyjątkiem.
*Wiem, powinno być "ptakowi", ale "ptaku" wygląda fajniej. Licentia poetica taka.