ave.duce 22.02.19, 15:42 Casa de Carne Jestem coraz bliżej wegetarianizmu. Niebawem powiem sobie "dość!", choć trudno mi będzie zrezygnować z ryb i owoców morza... Następnym krokiem jest weganizm? Nie znam się - KOCICO! Helpunku!!! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
man_sapiens Re: Casa de Carne 23.02.19, 00:25 Produkcja mięsa w hodowlach tkankowych na skale przemysłową to kwestia najwyżej paru lat. W USA nawet wydano różne przepisy regulujące taką produkcję - najlepszy dowód że to już wkrótce. Będzie można jeść mięso dla którego nikt nie został zabity. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Casa de Carne 23.02.19, 13:47 Może wówczas - jeżeli dożyję - na powrót stanę się mięsożerczynią. Odpowiedz Link
erte2 Re: Casa de Carne 23.02.19, 20:41 man_sapiens Takie eksperymenty trwają już od lat wielu (czytałem o tym jeszcze w latach '70.) i jak na razie poza fazą eksperymentów niewiele z tego wyszło. Z tego co wiem hamburger z probówkowej wołowiny jest póki co droższy od złota, a smakuje ponoć..... tak sobie. A poza tym dochodzimy do pewnego rodzaju jakiegoś dwójmyślenia. Przykład: Lapończykom żyjącym w północnej Norwegii i Finlandii wolno polować na wszystko i zawsze, bez okresów ochronnych i innych zakazów bo "mają taką tradycję". A jeśli wprowadzilibyśmy administracyjnie i odgórnie zakaz hodowli i spożywania mięsa, ryb i innych langust to co zrobimy z tygrysami, rekinami, fokami czy jastrzębiami? A nawet taki wróbelek żywi się nie tylko ziarenkami, ale z upodobaniem wcina robaczki i muszki. A pająk? A modliszka? Natura "wymyśliła" łańcuch pokarmowy którego jesteśmy częścią i tego nie przeskoczymy. Żeby nie było - jestem absolutnym wrogiem myśliwych zabijających dla przyjemności, dla sportu czy dla trofeów - lew, wilk czy puchacz robią to bo po prostu chcą żyć a nie umrzeć z głodu. Ale tenże lew, wilk czy inny rosomak nie powiesi sobie poroża upolowanej gazeli czy sarny nad legowiskiem, i nie będzie się chwalił przed znajomymi kolejnym "kapitalnym bykiem". Odpowiedz Link
magdolot Re: Casa de Carne 24.02.19, 01:26 Tutu lineczek do najnofffszego odkrycia dietetycznego: angry-chef.com/blog Facet fajnie pisze i usiłuje przekonać dumnych wegan do zażywania B12. Uzasadnia. A tego filmiku nie oglądałam. Z premedytacją, bo byłam świeżo po odpadnięciu od jakiegoś tekstu o krucjacie pani psycholog i o gulaszu z golden retrievera. Bo mnie wzięła okropna cholera. Moraliści bardziej upierdliwi niż Świadkowie Jehowy - pomyślałam mściwie. Co ich tak, kurrrrna, fffszystkich naparło na te psy?! Angry Chef wspominał, że go w radio zapytali jacyś vege, czy własnego psa też by zeżarł, a on im odszczeknął, że oczywiście, by zeżarł. I tylko Battle Dog [krrropkowany pies Chefa] był potem troszku obrażony. Oskarżam tę bandę o instrumentalne używanie psów. Pies Fo jest stratny na decyzji swej pani, że nie przyłoży ręki do morderczego procederu więcej. Wylądował na chrupkach dla grubych psów. Zdecydowano za niego. U mnie dostaje prawdziwą psią miskę i wpyla ją na kolanach jak Duda komunię. Jak kiedyś go do mnie pani przyprowadziła i wsypała mu chrupek a na wierzch dała jakieś suche smaczki na zanętę, to pieso Fo wzięło takiego smaczka w dwa zęby z braku palców i ostentacyjnie jego wyplunęło na dywan i tyle. Ja ograniczam mięso. Jemy go niewiele. Od dawna mam w zamrażalniku dyżurną torebkę im. psa Forresta, a teraz składam do niej każdy strzępek i jak się nazbiera to mu ją zanoszę, żeby tak nie biadał i nic się nie marnuje. Chleb zbieram dla koniuff i im wieszam na furtce. Nie jestem chyba taka całkiem zła, a te paniusie od gulaszu z goldena niech się odpierdolą. Czekam, czy teraz Kaja Godek mi wyleci z gulaszem ze płoda. Chyba najwyższy czas się nie dać zdystansować innym moralnym pojebom? A dziś oglądałam scenkę o namiary na którą poproszę jutro hipochondryka, jak mu czas pozwoli, bo on odlatuje i ją tu fsadzę na takie drugie nóżkę i ffftedy obejrzę se Casa del Carne. I napiszę co mi się od niego porobiło. I będę czekała na tego laboratoryjnego schaba, aż sobie potanieje i się pojawi na rynku. Burger już ponoć potaniał. ------------------------------ P.S. Na wszelki dodaję absolutnie jasno, że mam duży szacunek dla osobniczych decyzji, szczególnie tych wiążących się z wyrzeczeniem. Wkurwiają mnie natomiast krucjaty obfitujące w nadużycia emocjonalne. Odpowiedz Link