tojajurek
21.04.09, 17:40
Jutro bladym świtem (u mnie to koło 10 rano) zaprzęgam kobyłę,
ładuję Kiciusia i zasuwamy w góry oglądać krokusy i lepić ostatniego
bałwana. Jak wrócę - to będę i dam głos. Chiba, że będzie halny, to
pewnie wrócimy kurcgalopkiem, bo choć ja kocham taki wiater i czuję
się super, to Kiciuś nie znoszą i robią siem tak męconce, że nie
idzie wytrzymać.
Piszę to na tak zwany wszelki wypadek, aby nikt się przedwcześnie i
głupio nie cieszył, że mnie pogięło całkiem, albo mnie wsadzili za
nieobyczajne wypowiedzi o wszelkich Władzach czy innych kurduplach.
No, ale dziś mam jeszcze na Was oko.
Buziaczki ogólne.
to ja jurek :D